Pokolenie 82-90

Zamieszczony katalog zawiera książki z dziedziny historii Polski. Jest to swoisty przewodnik po literaturze poświęconej historii naszego państwa. Katalog jest podzielony na kategorie, aby usprawnić wyszukanie konkretnej pozycji.
Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

Pokolenie 82-90

Post autor: stach » 21 mar 2013, 00:17

Dobrze, że Instytut Pamięci Narodowej zajmuje się latami osiemdziesiątymi, a osobliwie różnymi grupami opozycyjnymi z tego czasu. Publikacja Patryka Pleskota i Roberta Spałka "Pokolenie 82-90. Niezależne Zrzeszenie Studentów na Uniwersytecie Warszawskim we wspomieniach (1982-1990)" (Warszawa 2011) to efekt zbioru wywiadów z dwudziestoma osobami, czynnymi i widocznymi w NZS na Uniwersytecie Warszawskim w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. W tej grupie brakuje niestety Mariusza Kamińskiego, który z niezrozumiałych dla mnie względów (czyżby wchodziła tu w grę dyktowana politycznymi uwarunkowaniami autocenzura?) nie zdecydował się na udzielenie relacji historykom IPN. Nie są to publikowane kolejno świadectwa poszczególnych osób, lecz ich chronologiczno-tematyczny collage, tzn. wszyscy świadkowie wypowiadają się w rozdziałach takich jak: „Dzieciństwo i szkoła”, „W cieniu stanu wojennego”, „Studia i pierwsze kontakty z opozycją studencką” itd.

Efekt pracy obu Autorów, czy może raczej Redaktorów (uważam, że Autorami takich książek są co najmniej w tym samym stopniu przepytywani, co przepytujący) jest raczej dobry, bo książkę czyta się z przyjemnością. To przede wszystkim zasługa świadków – pamiętających wiele i skorych do zwierzeń. Po lekturze sporo rzeczy zresztą sobie przypomniałem: początki „drugiego” NZS-u, triumfalny jego powrót 8 marca 1988 r., organizowane ad hoc „kadrówki”, happeningi i inne akcje, ale także kłótnie i nie zawsze rycerską rywalizację działaczy szczebla uczelnianego. Tak samo zresztą, jak i rok 1989, a ściśle to jak „dorosła” opozycja wystawiła Zrzeszenie do wiatru przy Okrągłym Stole. Bo przecież NZS nie został zarejestrowany od razu, „z automatu”, lecz dużo później, bo dopiero we wrześniu 1989 r., co wszyscy sarkastycznie wtedy komentowali mówiąc, że „Murzyn zrobił swoje…” Szczęśliwie, rozmówcy Pleskota i Spałka opowiadają względnie dokładnie i chyba szczerze. W każdym razie ich obraz uniwersyteckiego NZS-u jest względnie bliski temu, który sam z tego czasu zapamiętałem (oczywiście, mam świadomość, że nie jest to najważniejsze kryterium wartościujące ich przekaz, ale – jako tzw. niezależne źródło – mam prawo do takiej oceny).

Ale nie jest też tak, że mam dla Pleskota i Spałka wyłącznie słowa uznania; moja „łyżka dziegciu” jest spora. Redakcja ich książki jest niestety chwilami bardzo niechlujna. Kto np. zna takiego działacza „bojówki” PPS jak Józef Montfiłł-Mirecki? (właśnie tak, pisany przez „f”.) Autorzy go znają i nawet napisali mu biogram! (s. 119). Gdy o biogramach mowa, to zupełnie nie rozumiem, dlaczego Pleskot i Spałek przedstawiają w książce sylwetki tylko swoich dwudziestu rozmówców. Inni NZS-owcy, czy w ogóle ludzie młodej opozycji, których nazwiska często tu padają, już widać na biogramy nie zasłużyli. Dla tego rodzaju lenistwa (czy tylko?) nie znajduję usprawiedliwienia. Stosowne informacje uzyskuje się przecież względnie łatwo nawet od samych zainteresowanych – zwykle wystarczy do tego telefon lub mail. Trafić do nich tym łatwiej, że na ogół mieszkają w Warszawie i są, jak to się mówi, zawodowo czynni. Przypisy biograficzne w recenzowanej książce – te, które oczywiście są – też są nędzne. Przykład jeden, acz znamienny. O Prezydencie Lechu Kaczyńskim dowiemy się (s. 323), że zginął w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r., ale w przypadku biogramu Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego (s. 328) Autorzy operują już tylko suchym zapisem, który pomija to tragiczne wydarzenie i podaje jedynie datę urodzin i śmierci polityka. Inaczej mówiąc, przypisy biograficzne są niestety takie, jak w kiepskich oficynach wydających pamiętniki z czasów przedwojennych. Marszałek Piłsudski miał w nich biogram na całą stronę, a brylujący na salonach władzy generałowie – na pół strony, pozostali zaś – żadnych.

Kolejna rzecz – to oczywiście zarzut mniejszego kalibru – w książce wszystko chyba za bardzo poszło „na żywioł”. Pleskot i Spałek oczywiście słusznie nie kontrują i nie cenzurują swoich rozmówców, jeśli idzie o ich oceny i komentarze dokonywane po przeszło 20 latach. W przypadku omawianych przez nich zdarzeń przydałyby się jednak koniecznie przypisy rzeczowe, bo świadkowie bywają omylni, zapominają lub przekręcają fakty – nawet bez złej woli.

Parę drobnych przeinaczeń zauważyłem. Jako taki wzór do naśladowania – jeśli idzie o publikowanie relacji bohaterów tamtego czasu – jawi mi się książka Leszka Budrewicza „Z PRL do Polski. Wspomnienia z niejednego podwórka (1976–1989)” wydana w 2009 r. przez wrocławski IPN. Tam aparat jest perfekcyjny i w niczym nie przeszkadza to czytelnikom.

Zamieszczona na końcu książki wkładka ze zdjęciami i skanami bibuły jest oczywiście przyjemna dla każdego, kto pamięta Uniwersytet Warszawski z tamtych lat. Ale znowu: podpisy do zdjęć nie są rewelacyjne; na jednym z nich np. widzę na pierwszym planie ś.p. Pawła Śliwińskiego, a podpis informuje, że „tubę trzyma Wojciech Lewicki”. To oczywiście prawda, tylko że nie cała. Ludzi, których nie podpisano jest oczywiście dużo więcej. Gdzieś autorom umknął Marcin Meller, gdzieś Piotr Ciompa itd. Odnoszę wrażenie, że o fotografowanych postaciach Pleskot i Spałek wiedzą tylko tyle ile zapamiętała i powiedziała im Autorka większości zdjęć.

Pewne moje wątpliwości budzi też trochę nieszczęśliwy tytuł książki, który zdaje się świadczyć o przekonaniu autorów, że NZS działał przez całą dekadę (choć w relacjach rzecz jest dobrze wyjaśniona). Tymczasem oczywiście były dwa NZS-y – pierwszy z czasów „karnawału” lat 1980–1981, potem był konspiracyjny „przetrwalnik” w formie kilkuosobowego, tajnego Zarządu Zrzeszenia. Właściwie ten „drugi” NZS zaczął działać gdzieś około roku 1987. Wcześniej czołówka „pierwszego” Zrzeszenia zasiliła Ruch Wolność i Pokój. Wydaje mi się, że książce nie zawadziłby poszerzony i pogłębiony wstęp historyczny (wymagany przecież w przypadku edycji źródłowych), który by te wszystkie wiadomości uporządkował. Stosunkowo krótkie kalendarium NZS Uniwersytetu Warszawskiego, jakie zamieścili w książce Autorzy, absolutnie tu nie wystarcza.

Oczywiście i tak jestem wdzięczny Pleskotowi i Spałkowi, że przypomnieli mi czas mojej młodości. Niemniej sądzę, że swój fantastyczny pomysł na książkę zrealizowali gdzieś w 60– 70%. Niedoróbek, a nawet zaniechań i zaniedbań jest w niej po prostu za dużo. Szkoda.

Patryk Pleskot, Robert Spałek, Pokolenie 82–90. Niezależne Zrzeszenie Studentów na Uniwersytecie Warszawskim we wspomnieniach (1982–1990), IPN, Warszawa 2011, ss. 448.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki historyczne”