Refleksja po tekście Michała Kurkiewicza

Zamieszczony katalog zawiera książki z dziedziny historii Polski. Jest to swoisty przewodnik po literaturze poświęconej historii naszego państwa. Katalog jest podzielony na kategorie, aby usprawnić wyszukanie konkretnej pozycji.
Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

Refleksja po tekście Michała Kurkiewicza

Post autor: stach » 21 mar 2013, 00:21

Refleksja po przeczytaniu tekstu Michała Kurkiewicza nt. książki Piotra Plebanka „SB wobec Leszka Moczulskiego w latach 1969–1977”

Czytając tekst Michała Kurkiewicza przypomniała mi się młodość i artykuły w „Trybunie Ludu” albo „Żołnierzu Wolności” na temat Leszka Moczulskiego i Konfederacji Polski Niepodległej.

Tekst Kurkiewicza trudno nazwać recenzją książki Plebanka. Nie interesują go w ogóle argumenty przedstawione w książce, gdyż w ogóle do nich się nie odnosi. Niewiele interesuje go sama książka, której poświęca niewiele uwagi.

Kurkiewicz krytykuje Plebanka za niechlujność... warszawskiego IPN. Kurkiewicz napisał: „Mało tego; autor opublikował te wszystkie dokumenty, niestety bardzo niechlujnie, bo są to skany nader słabej jakości, ledwo czytelne”.

A przecież skany publikowane w książce zostały wykonane przez IPN a ich czytelność została dodatkowo pogorszona przez umieszczenie na nich ogromniastych liter (dodajmy – zupełnie bezprawnie). Wina Piotra Plebanka polega jedynie na tym, że za skany te grzecznie zapłacił, a nie dysponując lepszymi – wykorzystał je w swojej książce. Mimo widocznych wysiłków redaktora książki ich czytelności nie dało się rzeczywiście wyraźnie poprawić. Jednak warto podkreślić, że wszystkie dokumenty opublikowane w książce są czytelne.

Jedyny zarzut merytoryczny, który potrafił sformułować Kurkiewicz w stosunku do Plebanka jest następujący: „Plebanek (...) dochodzi do wniosku, że dokumenty TW „Lecha” bezpieka spreparowała w latach 80 (...). Teoretycznie jest to możliwe, ale skąd Piotr Plebanek to wie, ani jak przebiegało jego wnioskowanie – tego już nie pisze”.

Tekst Plebanka, do którego odnosi się Kurkiewicz brzmi (s. 62) /1/: „Najprawdopodobniej teczki TW "Lech" powstały w latach osiemdziesiątych”.

Porównanie tych dwóch fragmentów wskazuje, że Plebanek nie tyle „wie” (jak napisał Kurkiewicz), lecz „przypuszcza” skąd wzięły się teczki „Lecha”. Cała zaś książka poświęcona jest temu, że w teczkach „Lecha” istnieje wiele nie dających się wytłumaczyć niekonsekwencji, odstępstw od zasad ewidencji tego typu materiałów (zarówno gdy idzie o teoretyczne zasady, jak i praktykę stosowana przez SB), a przede wszystkim – treść tych teczek w ogóle nie przystaje do realiów lat 1969–1977, ówczesnych kontaktów Moczulskiego, podejmowanych przez niego działań opozycyjnych itd., na co zwrócili uwagę na procesie lustracyjnym działacze opozycji współpracujący z Moczulskim przed rokiem 1977. Przypomnijmy, że Moczulski prowadził półjawną działalność opozycyjną od roku 1973 /2/, zaś wcześniej działał w tajnym nurcie niepodległościowym /3/. Nie ma też w tych teczkach SB żadnego jednoznacznego dowodu na to, że Leszek Moczulski rzeczywiście był TW "Lechem" i bez zeznań b. esbeków, którym sady kolejnych instancji dały wiarę, nie dałoby się na podstawie samych tych papierów uznać Moczulskiego za byłego tajnego współpracownika /4/. Te słabości materiału ubeckiego Plebanek omawia na kilkudziesięciu stronach swojej książki, dołączając obszerny wybór dokumentów SB, nie tylko z teczki „Lecha”, ale także z innych teczek. Po czym Kurkiewicz stawia zarzut, że nie wiadomo „jak przebiegało jego [Plebanka – ML] wnioskowanie”. Nie tylko ręce opadają, gdy czyta się takie „argumenty” Kurkiewicza.

I na tych dwóch zarzutach (dotyczących słabej czytelności skanów oraz rzekomego braku wyjaśnienia swej „wiedzy” przez Plebanka) kończy się ta część tekstu, którą – z dużą wyrozumiałością – można by nazwać recenzją.

Reszta (czyli jakieś 90% tekstu), to jakieś strzępy zdań wyrwane z teczki „Lecha” (ale bez krytycznej analizy tego materiału i bez jakiegokolwiek odniesienia się do licznych argumentów Piotra Plebanka zawartych w jego książce) oraz odwołanie się do książki dr Krzysztofa Persaka. Jest to książka, która nie dotyczyła Leszka Moczulskiego i nie dotyczyła okresu, którym zajmuje się Plebanek. W tej książce autor ustalił podobno autorstwo artykułu prasowego opublikowanego 55 lat temu i podpisanego „Jerzy Wiatr”. Podobno „Jerzym Wiatrem” był Leszek Moczulski a sam artykuł podobno bronił dobrego imienia funkcjonariuszy UB niskiego szczebla. Sadząc po tym, że z 6 akapitów „recenzji” Kurkiewicza akapit poświęcony książce Persaka jest najobszerniejszy, to - zdaniem Kurkiewicza - ustalenia Persaka są koronnym dowodem, obalającym tezy Plebanka. Kurkiewicz cytuje też donos na… Moczulskiego, w którym mowa jest o tym, że Moczulski rzekomo „przyczynił się do gruntownej zmiany profilu materiałów historycznych Stolicy, eliminując znacznie natłok materiałów gloryfikujących AK (co konsekwentnie czynił jego poprzednik – Bartoszewski) wprowadzając na to miejsce przede wszystkim popularyzację z wojny 1939 r., GL i AL oraz tradycji rewolucyjnych i robotniczych Warszawy…” Tymczasem wystarczy wziąć do ręki zakurzone roczniki „Stolicy”, aby przekonać się, że to, co zacytował Kurkiewicz, to po prostu nieprawda /5/.

Wszystko to pozwala Kurkiewiczowi zakończyć swój tekst filozoficznym spostrzeżeniem, że „w PRL było wielu chwalców czy współpracowników reżimu, którzy później zostali działaczami opozycji i jako tacy podlegali najróżniejszym represjom”.

Oczywiście nikt nie może zakazać Kurkiewiczowi wyznawać wiary w to, że człowiek, który w 1979 „rzucił Moskwie otwarte wyzwanie” (określenie Janusza Kurtyki na sesji w Krakowie w 2008 r., w związku z jubileuszem KPN /6/) i który następnie spędził w PRL-owskich więzieniach ponad 6 lat, że ten człowiek był wcześniej „współpracownikiem reżimu” i jego „chwalcą”. Z pewnością życiowe doświadczenie Kurkiewicza pozwala mu uznać taką gwałtowną zmianę drogi życiowej za wysoce prawdopodobny z punktu widzenia psychologii. Zdaniem Kurkiewicza można tak po prostu z dnia na dzień przestać być agentem bezpieki i przeobrazić się w jej śmiertelnego wroga. Wroga, którego zamknięcia domagał się w 1980 r. sam Breżniew w rozmowach z Kanią /7/.

Nie można też Kurkiewiczowi nakazać, aby usiłował konfrontować tę swoją wiarę w nikczemność Moczulskiego z faktami. Nie można go zmusić, aby próbował odnieść się do argumentów Plebanka, albo sam próbował przeanalizować materiały zawarte w teczkach „Lecha” i skonfrontował je z innymi źródłami. Nie można go nawet zmusić, aby przeczytał publikacje Moczulskiego w archiwalnych numerach „Stolicy”. Jeżeli Kurkiewicz jest głęboko przekonany, że materiały SB to krynica prawdy, która – w przeciwieństwie do innych historycznych źródeł – nie wymaga krytycznej analizy i która winna być przyjmowana za dogmat, to jest to jego decyzja, jego wybór i jego prawo.

Mirosław Lewandowski

Przypisy

/1/ Piotr Plebanek, SB wobec Leszka Moczulskiego w latach 1969–1977, Warszawa 2010.

/2/ Za początek tej działalności należałoby uznać jego wykład wygłoszony wobec kilkudziesięciu osób 11 listopada 1973 r. w domu Restytuta Staniewicza w Poznaniu; fragmenty tego wykłady opublikowaliśmy z Maciejem Gawlikowskim w książce Prześladowani, wyszydzani, zapomniani. Niepokonani... ROPCiO i KPN w Krakowie 1977–1981, Kraków 2009. Całość tego tekstu spisana z taśmy magnetofonowej - zob. http://www.polonus.mojeforum.net/viewtopic.php?t=306

/3/ W istnienie nurtu niepodległościowego powątpiewa np. Grzegorz Waligóra w swej monografii ROPCiO, Warszawa 2006. Jednak Waligóra nie zebrał chyba dokładnej relacji od uczestnika nn i członka Konwentu Restytuta Staniewicza, który jednoznacznie potwierdza istnienie tej zakonspirowanej struktury, zob. fragmenty relacji Restuta Staniewicza odebranej w sierpniu 2002 roku i opublikowanej na Forum POLONUS, poświęconemu upamiętnieniu Konfederacji Polski Niepodległej http://www.polonus.mojeforum.net/viewto ... sc&start=0. Ostatnim żyjącym członkiem Konwentu nn (oprócz Moczulskiego) jest Romuald Szeremietiew.

/4/ Zastrzeżenia Plebanka potwierdziło orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z kwietnia tego roku, w którym napisano, że proces lustracyjny Leszka Moczulskiego naruszył jego prawo do obrony. Zob. http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/ ... l-rzetelny

/5/ Oto tytuły artykułów Leszka Moczulskiego opublikowanych w „Stolicy” w roku 1968 (swego czasu popularny był, rozsiewany przez SB i jej agentów argument, że Moczulski w 1968 publikował w „Stolicy” antysemickie teksty): „Generał hrabia Kielmansegg. Kroniki niemieckie” (nr 1), „Plan powstania Jarosława Dąbrowskiego: (nr 2), „800.000” [W latach 1939–1945 zginęło w Warszawie 800 do 850 tys. jej mieszkańców, m.in. w egzekucjach oraz w wyniku zagłady getta] (nr 3), „”Z otwartych szkatuł” [Milczenie Zachodu wobec zagłady Żydów w czasie II wojny światowej] (nr 4), „PRL a odbudowa stolicy – rok 1945” (nr 5), „Warszawskie oddziały partyzanckie” [Przed 105 laty] (nr 6-7), „Losy warszawskiego getta” (nr 16), „Tradycje walki” [Pierwsze warszawskie maje: 1890, 1905-1907, 1926] (nr 18), „Hołdy pruskie w Warszawie” (nr 19), „Droga generała Śmigłego do władzy. Z ostatnich lat II Rzeczypospolitej” (nr 27), „Pałac w Radziejowicach. Anno 23 ab urbe condita? Po radziejowickim spotkaniu [Spotkanie varsavianistów w Domu Pracy Twórczej w Radziejowicach] (nr 28), „Rzecz o perspektywie. Na marginesie najnowszej książki Zbigniewa Załuskiego [Recenzja książki Z.Z. „Czterdziesty czwarty” (o 1944 roku w Polsce)] (nr 29), „Zbrodnie na ludności Warszawy” [Sierpień i wrzesień 1944] (nr 31), „AK i AL na barykadach Woli (nr 21), „Epos 28 dni. Obrona stolicy we wrześniu 1939 (nr 35), „Epos 28 dni. Oblężenie Warszawy (nr 36), „Epos 28 dni. Szturm generalny Warszawy i kapitulacja miasta (nr 37), „Krwawa jesień 1943” [Terror w Polsce] (nr 37), „Kronika Warszawy 1939-1945” (nr 39), „Kronika Warszawy 1939-1945” [dokończenie] (nr 40), „31 dni,kiedy wracała niepodległość” {Październik, listopad 1918] (nr 45), „Śmigły Rydz w walce o władzę. Z ostatnich lat II Rzeczypospolitej” (nr 50-51), „Strzały na Marszałkowskiej” [Zamach na Buerckla 7 września 1943] (nr 52).

/6/ Treść wystąpienia Prezesa IPN dr hab. Janusza Kurtyki 29 września 2008 r. w Krakowie spisana z nagrania dźwiękowego zostanie opublikowane w jednym z kolejnych tomów książki Mirosława Lewandowskiego i Macieja Gawlikowskiego, Prześladowani, wyszydzani, zapomniani... Niepokonani. ROPCiO i KPN w Krakowie 1977–1989. Publikacje pierwszej części drugiego tomu (rok 1982) planowana jest na jesień br.

/7/ Tajne dokumenty Biura Politycznego PZPR a Solidarność 1980–1981, opr. Z. Włodek, Londyn 1992 oraz Witalij Pawłow, Byłem rezydentem KGB, Warszawa 1994.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki historyczne”