Chroń mnie Panie od takich przyjaciół…

Zamieszczony katalog zawiera książki z dziedziny historii Polski. Jest to swoisty przewodnik po literaturze poświęconej historii naszego państwa. Katalog jest podzielony na kategorie, aby usprawnić wyszukanie konkretnej pozycji.
Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

Chroń mnie Panie od takich przyjaciół…

Post autor: stach » 21 mar 2013, 00:21

Piotr Plebanek postanowił przyjść w sukurs historycznemu wodzowi Konfederacji Leszkowi Moczulskiemu w jego kłopotach lustracyjnych.

Przejrzał więc teczkę TW „Lecha”, nie uwierzył w sporządzony 30 sierpnia 1969 przez bezpiekę raport z pozyskania tajnego współpracownika ps. „Lech”, gdzie stoi jak byk, że chodzi o obywatela Leszka Moczulskiego, widział (datowany 1 IX 1969) kwestionariusz z personaliami tajnego współpracownika, gdzie też figuruje Leszek Moczulski. Widział postanowienie o rozwiązaniu współpracy z TW „Lechem” gdyż w lutym 1977 roku SB uznała, że nie jest on lojalny. Widział wreszcie doniesienie TW „Lecha” – nader wnikliwą i obszerną, zanotowaną przez esbeka charakterystykę ważniejszych dziennikarzy „Stolicy ” z 24 X 1969. Nawiasem mówiąc to interesujące jak TW „Lech” charakteryzuje kierownika działu historycznego pisma Leszka Moczulskiego: „…Od 1961 w >>Stolicy<<. Przyczynił się do gruntownej zmiany profilu materiałów historycznych >>Stolicy<< eliminując znacznie natłok materiałów gloryfikujących AK (co konsekwentnie czynił jego poprzednik – Bartoszewski) wprowadzając na to miejsce przede wszystkim popularyzację z wojny 1939 r., GL i AL oraz tradycji rewolucyjnych i robotniczych Warszawy. …” (Pogratulować zręczności; w jednym zdaniu pochwała własnej osoby i jednoczesny donos na redakcyjnego poprzednika Władysława Bartoszewskiego!) Tak samo Plebanek widział „Memoriał” Moczulskiego, datowany 21 XII 1976 r. – to wcale inteligentna analiza sytuacji w kraju… przekazana bezpiece. Mało tego; autor opublikował te wszystkie dokumenty, niestety bardzo niechlujnie, bo są to skany nader słabej jakości, ledwo czytelne.

Plebanek komentuje je, opisuje kolejne rozprawy w procesach lustracyjnych Moczulskiego, a na koniec dochodzi do wniosku, że dokumenty TW „Lecha” bezpieka spreparowała w latach 80, kiedy to przywódca KPN siedział w więzieniu. Po to, żeby go skompromitować. Teoretycznie jest to możliwe, ale skąd Piotr Plebanek to wie, ani jak przebiegało jego wnioskowanie – tego już nie pisze.

Faktem jest, że Moczulski w II połowie lat 70. najpierw współzakładał ROPCiO, a potem tworzył KPN (i już za to ma swoje miejsce w historii). Natomiast ścieżki, którymi dochodził do tych bohaterskich działań były nader pokrętne. A jego związki z systemem policyjnym PRL wcale nie zaczęły się w czasach Moczarowskich tylko dużo wcześniej. Nader ciekawe informacje o nich podaje autor książki „Sprawa Henryka Hollanda” Krzysztof Persak. Oto w 1956 roku z Moczulskim zaprzyjaźnił się zredukowany ubek Zbigniew Witrowy. Namówił go napisania tekstu o krzywdzie zwalnianych wtedy funkcjonariuszy UB. I rzeczywiście Moczulski opublikował w ostatnim numerze „Walki Młodych” z 1956 roku tekst pod pseudonimem Jerzy Wiatr (!). Tekst był zatytułowany „O ludziach z UB – spokojnie”. Autor ujmował się za „uczciwymi” funkcjonariuszami UB niskiego szczebla, którzy w przeszłości mieli być terroryzowani przez „garstkę zwyrodnialców”. Argumentował, że chociaż za zbrodnie UB ponosi odpowiedzialność tylko grupa najwyższych przełożonych, odium niesprawiedliwie spada na wszystkich funkcjonariuszy. „W imię czego dzieje się krzywda wielu uczciwym, oddanym bez reszty partii i socjalizmowi ludziom?” – pytał „Jerzy Wiatr” i apelował, by „przywrócić dobre imię tym wszystkim pracownikom Bezpieczeństwa Publicznego, którzy działali zgodnie ze swoim sumieniem”. Nawiasem mówiąc miesiąc później „Walka Młodych” zamieściła list prawdziwego Jerzego J. Wiatra, który napisał, że to nie on jest autorem tego specyficznego tekstu.

Przypadek Moczulskiego wcale zresztą nie jest taki rzadki; w PRL było wielu chwalców czy współpracowników reżimu, którzy później zostali działaczami opozycji i jako tacy podlegali najróżniejszym represjom. Szkoda, że obrońca lidera KPN nie chce przyjąć do wiadomości, że jego bohater nie zawsze był spiżowym pomnikiem. Jeszcze bardziej szkoda, że nie pozwala mu się zmienić… na lepsze.

Piotr Plebanek, SB wobec Leszka Moczulskiego w latach 1969-1977. Analiza i wybór dokumentów, nakładem autora, Warszawa 2010.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki historyczne”