Sprzedana rewolucja. Jak Niemcy finansowały Lenina

Zamieszczony katalog zawiera książki z dziedziny historii Polski. Jest to swoisty przewodnik po literaturze poświęconej historii naszego państwa. Katalog jest podzielony na kategorie, aby usprawnić wyszukanie konkretnej pozycji.
Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

Sprzedana rewolucja. Jak Niemcy finansowały Lenina

Post autor: stach » 21 mar 2013, 00:22

W wojnie 1920 r. Stefan Żeromski był polskim korespondentem wojennym. Z tego czasu pochodzi „Na probostwie w Wyszkowie” – obszerna relacja z plebanii, z której dopiero co uciekli Julian Marchlewski, Feliks Dzierżyński i Feliks Kon, szykowani przez Moskwę na rząd Polskiej Republiki Rad. Żeromski przy obficie słodzonej herbatce przypomniał sobie, że Marchlewski był niegdyś jego wydawcą; „… Posiadam stos jego listów, w których na licznych arkuszach spisane są statuty, umowy, kontrakty co do tłumaczenia pewnych moich pisanin na język niemiecki. Ponieważ, mimo owych statutów i wieloparagrafowych kontraktów (…) z owych szeroko opisanych i solennie zapowiedzianych korzyści materialnych mam w zysku tylko cenne autografy dra Juliana Marchlewskiego, poczułem się, jak powiadam, prawowitym właścicielem cukru, zostawionego przezeń w Wyszkowie…”



Zarzuty pisarza wobec wydawcy były prawdziwe, a historia wydawnictwa taka: Rosja nie była członkiem międzynarodowej konwencji o prawie autorskim, więc rosyjscy (a także polscy pochodzący z Kongresówki) pisarze nie dostawali tantiem za publikacje i przedstawienia zagranicą. W tę niszę rynkową postanowił na początku 20. wieku wejść bohater książki Elizabeth Heresch, biznesmen i rewolucjonista Aleksander Parvus. Powołał w Monachium „Wydawnictwo rosyjskiej i północnej literatury”, a kredyt na założenie spółki poręczył jego przyjaciel i wspólnik Julian Marchlewski. Zwłaszcza wydanie książki „Na dnie” Maksyma Gorkiego okazało się strzałem w dziesiątkę, jednak Parvus szybko wydał pieniądze na podróże, zlikwidował spółkę, a Marchlewskiemu zostawił… problemy.

Autorka „Sprzedanej rewolucji” fascynująco opisuje jak to Wilhelmińskie Niemcy właśnie dzięki Parvusowi zostały akuszerem reżimu bolszewickiego w Rosji. W czasie „wielkiej wojny” cesarska Rzesza hodowała sobie rosyjskich bolszewików, sponsorowała ich i w końcu – po upadku cara – popchnęła do skutecznej rewolty przeciw Rządowi Tymczasowemu. To był polityczny majstersztyk, gdyż Lenin, tak jak to obiecywał, postanowił szybko zakończyć wojnę z Niemcami na niekorzystnych zresztą dla Rosji warunkach. To pozwoliło Rzeszy walczyć jeszcze przez rok na zachodzie.

Bohater pracy Aleksander Parvus (właściwie Izraił Łazarewicz Gelfand) był z wykształcenia ekonomistą, a z temperamentu finansistą, publicystą i rewolucjonistą. Autorka trafnie pisze: „Izraił Łazarewicz bez trudu łączył podziw dla idei Marksa i Engelsa z pragnieniem, żeby samemu stać się bogaczem, a tym samym jednym z >>przeklętych kapitalistów<<”. Dla tej historii ważne jest, że Gelfand był Żydem, a dzieciństwo spędził w Odessie. Rosja w tym czasie była krajem wojującego antysemityzmu. Pierwsza fala rosyjskich pogromów nastąpiła w 1881 roku – po zabójstwie cara Aleksandra II przez działaczy „Narodnej Woli”, drugą (znacznie bardziej krwawą) zorganizowano w latach 1903-1906.

Nie ulega wątpliwości, że pogromy miały spory wpływ na jego poglądy polityczne. Te dałyby się streścić następująco: rewolucja powinna wysadzić w powietrze stary świat, oczywiście w pierwszej kolejności carską Rosję. Helphand/Parvus, tak jak wielu ówczesnych rewolucjonistów, orientował się na socjalizm niemiecki. To Niemcy były Mekką ówczesnej socjaldemokracji, a socjaliści niemieccy grali „pierwsze skrzypce” w II Międzynarodówce.

Trzeba jeszcze dodać, że podziw wobec niemieckiej socjalistycznej lewicy nie przeszkadzał mu w nawiązaniu współpracy z cesarskim rządem. Niemcy – jak już była o tym mowa – znał dobrze i robił w tym kraju znakomite interesy.

Wybuch wojny światowej zastał go w Konstantynopolu, gdzie był doradcą tureckiego rządu, zorientowanego na współpracę z Niemcami. Wtedy to nawiązał kontakt z ambasadorem Niemiec Konradem von Wangenheimem. Zaproponował mu ni mniej ni więcej tylko kooperację rządu Niemiec z rosyjska rewolucją, gdyż – argumentował – Rosję da się pobić w wojnie tylko wtedy gdy zostanie dostatecznie osłabiona wewnętrznymi niepokojami. Propozycję przyjęto i Parvus wkrótce trafił do Berlina.

Heresch pieczołowicie rekonstruuje jego zabiegi w niemieckim MSZ i późniejszą pracę – tak byśmy to nazwali – koordynatora rosyjskiej rewolucji. Nasz bohater założył w stolicy neutralnej wtedy Danii firmę, która handlowała z całym światem – oczywiście z Rosją również. Przez Sztokholm byli przerzucani ludzie i, przede wszystkim, szły pieniądze dla rosyjskich bolszewików. Parvus zresztą osobiście spotykał się z Leninem, by go nakłonić do przejazdu ze Szwajcarii przez Niemcy w zaplombowanym wagonie specjalnego pociągu. Efekt jest znany.

Nawiasem mówiąc nie tylko cesarskie Niemcy subsydiowały rewolucję rosyjską. W 1916 roku w sukurs przyszła im… Wielka Brytania. Gdy brytyjskie władze formalnie wówczas uznały prawo Rosji do cieśnin tureckich, to w rzeczywistości postanowiły uczynić wszystko, „żeby nie ziściło się stare rosyjskie marzenie o Konstantynopolu” – pisze Heresch. Rząd brytyjski wyasygnował wtedy znaczną sumę 21 milionów rubli właśnie na wsparcie knowań rewolucyjnych w sojuszniczej Rosji.

Co do samej książki; jest znakomicie udokumentowana źródłowo, gdyż autorka przeprowadziła kwerendy w archiwach wszystkich możliwych MSZ-ów, wykorzystała też m.in. akta Ochrany, autobiograficzne zapiski Parvusa i ogromną literaturę historyczną.

Pracę Heresch czyta się świetnie, co jest zasługą nie tylko autorki, lecz także tłumaczy. Szczęśliwie wydawca nie pożałował pieniędzy i pracy swoich redaktorów na indeks nazwisk – a to niestety ostatnio coraz rzadsze w książkach popularnonaukowych.

Elisabeth Heresch, Sprzedana rewolucja. Jak Niemcy finansowały Lenina, tłumaczenie Barbara i Daniel Lulińscy, Bellona, Warszawa 2010, ss 348.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Książki historyczne”