Europa Universalis

Kategoria -Gry komputerowe- poświęcona jest zagadnieniom elektronicznej rozrywki ze wskazaniem na jej zabarwienie historyczne. Oczywiście preferujemy gry nawiązujące do historii Polski, choć nie do końca.
Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Europa Universalis

Post autor: Artur Rogóż » 05 cze 2010, 04:47

Rok 1492 - rok, w którym odkryto Amerykę Północną, uważany jest za początek ery Odrodzenia. Świat za sprawą Krzysztofa Kolumba ludzkość wyszła z wieków ciemnych i dumnie stanęła przed rzuconym jej wyzwaniem - odkrywaniem i kolonizacją nowych lądów. Co mądrzejsi i bogatsi Europejczycy, zauważyli ogromną szansę w odbywaniu dalekomorskich podróży w poszukiwaniu nowych rynków zbytu dla swoich towarów i nowych surowców, na sprzedaży których mogliby zarobić w rodzinnych stronach.

Przez trzysta lat, od tamtej daty (do roku 1792 - początek tzw. Ery napoleońskiej), na mapie świata bardzo wiele. Powstawały zamorskie kolonie, wybuchały rozmaite konflikty militarne. W samej Europie, nastąpił ogromny rozkwit nauki i sztuki, choć ludzie żyli bardzo biednie. Wojny wyniszczały społeczeństwa, ludzie zapadali na śmiertelne (w tamtych czasach jeszcze nieuleczalne) choroby. Kościół przeżył burzliwe podziały, prowadzące do powstania wielu odłamów i kanonów wiary chrześcijańskiej. W skutek tego, powstawały liczne bunty i dochodziło do walk zbrojnych.

Te trzy stulecia były jednak prawdziwym okresem chwały. A teraz, jak mówią ostatnie słowa intro do omawianej przeze mnie gry, "Czas tamtej chwały, dziś odżywa na nowo". W tym właśnie miejscu, gracz bowiem zaczyna swoją batalię, w której będzie musiał doprowadzić swój kraj do rangi ówczesnego mocarstwa.



Coś mi to (częściowo) przypomina

Na początku lat 90-tych poprzedniego stulecia, jednymi z bardziej popularnych gier, były tzw. Riski. Zadaniem gracza było jednoczenie kolejnych prowincji i tworzenie własnego państwa, które powoli rosło w siłę i mogło uczestniczyć w coraz to większej ilości konfliktów zbrojnych. Naturalnie, nasi wrogowie nie pozostawali nam dłużni, wobec czego gra nie była tylko nudnym budowaniem i rozmieszczaniem jednostek, ale była także siłą, która wymagała od gracza czasami nie lada wysiłku umysłowego. Za to właśnie, Riski bardzo niegdyś ceniono.

Europa Universalis stanowi rozwinięcie idei w nich zawartej. Owo rozwinięcie i unowocześnienie jest jednak nader imponujące. Ogrom usprawnień i innowacji po prostu przytłacza.

Pierwszą jest fakt, iż gra jest w przeciwieństwie do swoich poprzedników, rozgrywana w czasie rzeczywistym. Z pozoru
EU sprawia wrażenie starej dobrej turówki. Nic bardziej mylnego. Jest to w 100% RTS, tylko przedstawiony w nieco innym podejściu.

Mapa, na której toczy się rozgrywka, podzielona została na szereg dzielnic - prowincji (w sumie jest ich około siedmiuset!!!) o różnym statusie. Całość terenu jest doskonale widoczna, nawet pomimo miejscami ogromu przebywających na niej jednostek. A to właśnie za sprawą świetnie zaprojektowanej mapy. Jest pięknie narysowana i duża, co pozwala na dobry przegląd sytuacji, z jaką mamy do czynienia. Jeszcze większą zaletą gry jest niemożebna wręcz zgodność jej treści z realiami historycznymi. Otóż jej twórcy, za punkt honoru postawili sobie stworzenie gry, której świat byłby w 100 procentach zgodny ze stanem rzeczy jaki istniał na świecie te 500-300 lat temu. To zadanie mogłoby się wydawać niewykonalne, a jednak na przekór wszystkiemu, zespołowi Paradox Entertainment ta sztuka się udała.



Zgodność z realiami


Nad prawidłowością i prawdziwością informacji zawartych w grze, pracowali także najlepsi historycy, co samo przez się świadczy o profesjonalizmie produktu. Wszelkie miasta, osady, prowincje, a nawet osoby, które występują w grze, rzeczywiście istniały w przeszłości. Królowie, zarządcy, gubernatorzy i cała reszta ludzi, wszyscy kiedyś żyli i piastowali urzędy, które sprawują także i w grze. To niebywałe, ale taka jest prawda.

Współpraca merytoryczna z historykami nie ograniczyła się tylko do kontroli poprawności nazw(isk), ale odegrała o wiele większą rolę. Przyczyniła się do stworzenia niezwykle realnej symulacji zarządzania całym krajem w realiach XV-XVIII-wiecznego świata. W rozgrywce brać należy pod uwagę takie jej aspekty, jak ściąganie podatków, zawieranie sojuszy, obsadę funkcji państwowych, dbanie o stały rozwój handlu i poziomu wiedzy technicznej, oraz wiele, wiele innych. Nawet o zatargach na tle religijnym, osiedlach buntowników, czy morale żołnierzy i mieszkańców miast, pomyślano. Huh, jest tego od groma i trochę więcej.

Z tego właśnie powodu gra przeznaczona jest raczej dla wytrwałych i zatwardziałych strategów, niż dal przeciętnego amatora gier komputerowych. Z racji swej ogromnej złożoności,
Europa Universalis po prostu nie każdemu może przypaść do gustu. Warto jednak sięgnąć po nią z czystej ciekawości, by zobaczyć, jak wspaniałą lekcją historii może być gra strategiczna.



Kim gramy


Jak na początku tego artykułu wspomniałem, 300 lat z historii świata, z którymi przyjdzie nam się w
EU zetknąć, obfitowały w całą mnogość doniosłych wydarzeń. W związku z tym, autorzy gry nie stworzyli jednej kampanii, ale podzielili grę na kilka mniejszych części, opowiadających historię kilku, najważniejszych wydarzeń. I tak, są to (w wersji, którą miałem przyjemność testować):



Samouczek: Irlandia


Trzy małe myszki: Polska-Litwa, Szwecja, Turcja, Austria, Prusy, Rosja

Wojna o niepodległość: USA, Anglia

Wiek rewolucji: Francja, Anglia, Hiszpania, Holandia, Austria, Prusy, Rosja, USA

Wielka kampania: Francja, Hiszpania, Anglia, Turcja, Rosja, Austria, Polska-Litwa, Portugalia

Wielka Wojna Północna: Szwecja, Dania, Polska-Litwa, Rosja

Wojna o sukcesję hiszpańską: Francja, Austria, Anglia, Holandia, Hiszpania, Prusy

Wojna trzydziestoletnia: Austria, Szwecja, Francja, Hiszpania, Holandia

Wiek handlu: Francja, Hiszpania, Anglia, Turcja, Rosja, Szwecja, Austria, Holandia

Wiek oświecenia: Francja, Hiszpania, Anglia, Turcja, Rosja, Szwecja, Austria, Prusy

Osobliwy zestaw misji jest tym ciekawszy, że wśród dostępnych stron konfliktu, jest także nasza ojczyzna! Wreszcie możemy dokopać Szwedom za potop, założyć kolonię w Afryce czy Azji, tudzież zyskać miano potęgi handlowej. Wszystko zależy od umiejętności strategicznych i inwencji twórczej gracza.



Logiczne myślenie...


... to praktycznie gwarancja sukcesu w EU. Błędna, nieprzemyślana decyzja, jest brzemienna w skutkach. Bo przykładowo zaatakowaliśmy malutki region, mini-państewko, które ma podpisany sojusz z jakimś mocarstwem. Albo też jest z nim powiązany koligacjami rodzinnymi. Wtedy nie walczymy z prawie bezbronnym wrogiem, ale także z całkiem silnym i wkurzonym "misiem". A tym misiem może być np. Francja, Anglia, czy też np. Prusy.

Warto też poważnie zastanowić się nad wyborem strony konfliktu. Każda z armii przystępuje do rozgrywki z nieco innej pozycji. Jedne państwa są niejako wygrane już na początku. Inne znowuż muszą ostro kombinować, by osiągnąć jako taki sukces. Wszystko zależy od sytuacji danego kraju w chwili, kiedy zaczyna się dana kampania. Podobnie ma się rzecz z rozbudową armii. Jeśli do walki z przeciwnikiem wystawimy nie te oddziały co potrzeba, to nasza klęska będzie tylko kwestią czasu. Swoją drogą, ponarzekać trochę wypada na małą różnorodność jednostek militarnych, co przy tak świetnie opracowanym tle historycznym i realiach rozgrywki, jest sprawą nader przykrą (czytaj: znacząco wpływa na obniżenie radochy czerpanej z grania).

Dodatkowym uprzyjemnieniem rozgrywki jest możliwość wybrania już na samym początku stylu wydarzeń, jakie mogą w kampanii mieć miejsce. I tak, zatwardziałym amatorom prawdziwych bitew, proponuję wybranie tyko wydarzeń, które miały miejsce kiedyś w historii danego regionu. Reszta może zdecydować się na rozegranie kampanii, która będzie zawierała losowo generowane zdarzenia. To ukłon w stronę tak ortodoksyjnych strategów, jak i zwykłych amatorów tego typu gier.



Dyplomacja i kolonizacja


Jak dowodzi historia, konflikty można rozwiązywać nie tylko na drodze siłowej, ale czasami warto także pójść na pewne ustępstwa i podpisać umowy międzynarodowe, gwarantujące na jakiś czas pokój w regionie. W
EU, ta opcja została nader bogato przedstawiona. Odpowiednie prowadzenie polityki państwa i zawieranie korzystnych umów i sojuszy, potrafi być nierzadko lepszym rozwiązaniem od wysłania na wroga naszej całej armii.

Sztuka dyplomacji przydaje się także przy odkrywaniu i kolonizowaniu nowych lądów. Zamorskie gubernie potrafią być cennym źródłem dochodów dal naszego imperium. Tworzenie całych szlaków handlowych może się bardzo opłacić, gdyż zyski z handlu potrafią być wspaniałym źródłem finansowania armii.

Trzeba tylko pamiętać, że nasze przyszłe kroki najprawdopodobniej zależeć będą od tego, co w danej chwili robimy. Od opcji, jakie obierzemy na naszej drodze ku chwale, zależy przyszłość naszej sprawy. Bardzo szeroki i skomplikowany system powiązań między efektami działań naszych i naszych przeciwników, skutecznie zmusza nas do zastanowienia się nad tym, czy aby podejmujemy słuszne decyzje, których skutki będą dla nas opłacalne. Pamiętajcie: od myślenia jeszcze się nic nikomu nie stało. I miejmy nadzieję, że nigdy się nie stanie.



Oops, wady jednak są


Cóż to za buraki gra posiada??? Ha, po pierwsze, kiepskie udźwiękowienie produktu. O ile o muzyce można powiedzieć, że jest średnia, to dźwięki są już tragiczne. Po prostu żenada. Marniutkie odgłosy bitew stanowią świetny przykład na to, że choć z pozoru doskonała gra, może jednak mieć bardzo poważne wady. Za kiepskie udźwiękowienie, ocena o 1,5pkt w dół!

Kolejną sprawą, która nie podoba mi się w , jest nijakie przedstawienie bitew. Odbywa się to bowiem w ten sposób, że jednostki na mapie "najeżdżają" na siebie, a komputer podaje nam ostateczny wynik symulowanego starcia. Tak uproszczone podejście do tej sprawy w grze strategicznej jest co najmniej śmieszne. Punkt w dół.

Chyba ostatnią niedogodnością dla niektórych osób może być ślimaczo wolne tempo akcji i mała jej widowiskowość. Z drugiej jednak strony, to
EU jest grą strategiczną. Czegóż więc od można niej wymagać w sferze widowiskowości?



Kupić, nie kupić???


Zdecydowanie kupić. Choćby dal samego spędzenia chwili czasu przy konstruktywnej rozrywce, dzięki której poznamy historię świata z XV-XVIII wieku. Porażające bogactwo prawdy historycznej w połączeniu z niezłą grywalnością i mnóstwem okazji do wytężenia mózgownicy, stanowi o sile tego produktu. Produktu, obok którego nie można przejść obojętnie. Tym bardziej, że została w pełni spolszczona.

Jako jeden z pierwszych, miałem okazje pograć właśnie w wersję już zlokalizowaną. I przyznam szczerze, że tym razem na firmie CODA się nie zawiodłem. Po wpadce z Konungiem, Adrian Chmielarz pokazał, że z niejednego pieca chleb jadł. Zapewnił on tej grze należytą oprawę językową i merytoryczną, poprzez zatrudnienie do prac nad jej lokalizacją, najwybitniejszych polskich naukowców, specjalizujących się właśnie w historii tamtych wieków. Brawa dla CODY. A dla gry, punkt w górę.






Plusy
Minusy


- Genialnie wysoka porcja historii, zawarta w jednej grze

- Idealne wręcz odwzorowanie zasad rządzących światem 500-300 lat temu

- Świetne scenariusze

- Doskonałe spolszczenie

- Rozległy świat gry
- Udźwiękowienie

- Mała różnorodność jednostek bojowych

- Kiepskie przedstawienie bitew

- Mała widowiskowość rozgrywki (to dla niektórych)

- Zbyt rozległa i zagmatwana (ale czy to wada?)

DaniellRozenek
Posty: 1
Rejestracja: 18 gru 2013, 11:11

Re: Europa Universalis

Post autor: DaniellRozenek » 18 gru 2013, 11:14

Podsumowując, tą grę chciałbym polecić wszystkim strategom ,którym ja jestem, i tym którzy lubią turówki i tym co gustują w RTS'ach. Na pewno spędzicie wiele czasu przy tym tytule. A mogę was zapewnić że nie będzie to czas stracony.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gry komputerowe”