Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgonu Z

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:36

mowych dosyć czasu mamy, a do ustanowienia
Rzeczypospolitey, do oddalenia niewoli żadney mieć
nie będziemy chwili? Już tedy widzicie, iż do
przywrócenia wolności i ustanowienia praw naywiększa
teraz iest sposobność czasu, Tey my się
chwyćmy czymprędzey, i zażyimy iey póki nam
pozwalaią. Miłą oyczyznę mamy, brońmy praw, a
ieżeli się w nich co zdrożnego znayduie , nie
opuszczaymy czasu, ale czym prędzey poprawmy,
ażeby czasu po czasie czekaiąc, wprzód nie zaginęła
Rzeczpospolita, niż dla niey lekarstwo sporządziemy.”

Mowa Taszyckiego.

Skoro mówić przestał Piotr Zborowski, na mowę
iego zdawała się być oburzona wielkorada, tak
bowiem do wtenu mówił, że mowa iego wiele się z
porą zgadzała czasu. Po nim nastąpił Taszycki
sędziwy człowiek, który dla osobliwszey rostropności
, tudzież dla wielkiey barzo w wielu rzeczach
biegłości, wielką miał w mówieniu powagę i w
radzeniu dzielność. Ten tak zaczął mówić.
„Co za nieszczęścia uciskaią Rzeczpospolitą,
mogliście iaśnie z Piotra Zborowskiego zrozumieć; i
zapewne ieżeli upadaiącym iako naypędzey nie
zabieżemy prawom , żadney mieć Rzeczypospolitey
nie będziemy. Któż bowiem nie wie? że prawo iest
duszą Rzeczypospolitey, za którey odięciem,
Rzeczpospolita być w całości nie może. Nim bowiem
żyie, nim się rządzi, od niego wszystkie pochodzą
zdania. Dla tego postanowiono Królów, wybrano wielko-


210

KRОNIКI


radzoow, wysadzono sędziów:, którzy by przestrzegali
ażeby w Rzeczypospolitey nie upadały prawa , nie
słabiały i od nikogo gwałcone nie były. Albowiem praw
obrońcami są Królowie, praw stróżami wielkoradzcy,
praw namiestnikami sędziowie, a im większa iest
Rzeczyposolitey sprawa, tym więcey potrzebuie
Dozorców. Żadnego nigdy po wszystkie wieki tak
mądrego nie było, aby sam ieden wystarczyć mógł
w Rzeczypospolitey, aby nią bez pomocy innych do-
brze rządzić potrafił. Bo któżby taki widząc
Rzeczpospolitą przez różne zamieszania skołataną, i
okrutnemi wielkich zatrudnień na bezdno zapędzoną
falami, sądzić mógł, że iey bez przyłożenia rozumu i
przezorności bronić i bez pomocy innych nią rządzić
można. Z tey ci przyczyny mądrzy ludzie, iednemu
prawda w Rzeczypospolitey pozwalaią rządzić,ale
wielom ratować Rzeczpospolitą, którym my w
strzeżeniu Rzeczypospolitey być powinniśmy podobni.
Widzicie, co za potrzeby, co za rozmaite i trudne
Przypadki mnożą się w Rzeczypospolitej, tak dalece,
że sam dziwnie mądry Król tak wielki ciężar ledwie
przeledwie znieść może. Czegoś my się tedy od was w
przeszłych mowach dopraszali, otóż samo i teraz
umyśliliśmy prosić, aby J. K. Mość takową wielkoradę
miał, któryby mogła Rzeczpospolitą rządzić. W co on
łatwo potrafi, ieżeli na seymie zdolnych dobierać będzie
do wielkorady ludzi, i takowym porozdaie urzędy,
którychby dowodna przezorność i cnota zacnych ludzi
świadectwem stwierdzona była. Ale gdy żadnego nie
znayduiemy królestwa, któreby się obeszło bez
powszechnego starania, zdałoby mi się, aby z strony
Rzeczypospolitey


211


ORZECHOWSKIEGO.


litey trzech wielkoradzcow i trzech z stanu rycerskiego
obrać, którzyby Rzeczpospolitą szczerością, wiernością,
rostropnością,czułością ustawicznie podpierać mogli, i
pod tak wielki ciężar zdolnemi i sposobnemi byli.
Którzyby do codziennych królewskich rad z
ustanowienia i zezwolenia wielkorady zażywani
bywali,którychby powinność była przy boku królewskim
znaydować się zawsze, z takowych miałby Król i
wyśmienitych praw naszych stróżów, i sposobnych do
rządu Rzeczypospolitey pomocników, i współtowarzyszow.
Z ich wiadomością rządzonoby
Rzeczypospolitą, i ichbyśmy za dozorców praw, ich za
Opiekunów swobód, ich za obrońców naszey
Sprawiedliwości i słuszności mieli. A ieżeli pilnemi w
Rzeczypospolitey będą, ustaną troski i skargi, i
wszystkie nasze włości z boiaźni wybawią, tak dalece,
że tak w pospolitych iak domowych potrzebach,
Rzeczpospolita ich wsparta pomocą , władzą,
tudzież wrolność swoię i zaszczyt snadno utrzymać
może. Zaczymże prosiemy i upominamy, abyście myśli
wrasze na Rzeczpospolitą obrócili, oney samey
służcie w tym czasie, prawa iey ze wszech miar
obwaruycie, prawnym wielkoradzcom i zdolnym ie
powierzcie urzędom, co gdy uczynicie, w całości i we
wszystko kwitnącą Rzeczpospolitą dochowacie: to aby
się iak nayprędzey ziściło upraszamy. Skończyłem.”
Tak rzekł Taszycki, i nikogo nie było, ktoby się z
nim nie zgadzał, tak dalece, że łatwieysze do
mówienia pole Marcinowi Zborowskiemu po sobie
zostawił, który tak po nim mówił.
„Jeżeli może kto praw i zwyczaiu naszego
wiadomy w po dziwieniu zostaie, czymby się to


14


212

KRONIKI


działo, iż Rzeczpospolita, która o niedawnym czasie w
iak nay lepszym kwitnęła stanie, teraz zdrobniała cała:
takowy byleby ieno treść i przyczynę tego zmiarkował,
cała koniecznie winę na was złożyć musi. Jeżeli
bowiem na mieysce obrad spoyrzy, woiewodami,
kasztelanami, marszałkami napełnioną wielkoradę
obaczy. Usłyszy, że wy o woynie, wy o pokoiu
radzicie, wy stanowicie zwierzchności, wy szafuiecie
prawami, a krótko mówiąc: nic się bez powagi waszey
nie układa w Rzeczypospolitey i nie stanowi. Dla
tego ieżeli w czvm w Rzeczypospolitey pobłądzono, na
nikogo prócz was narzekać nie będzie. Któż bowiem iest
któryby wiedząc iż was ze wszystkich na to zebrano
powiatów, ażebyście Rzeczpospolitą staraniem i radą
waszą wspomagali, wolnemi was sądził od winy,
obaczywszy co w Rzeczypospolitey zwątlonego.
Żaden bowiem uczynek ani ustawa bez woli i wiedzy
waszey nie powinna stanąć, tak dalece, że gdybyście
postrzegli, iż się co kiedy przeciw prawom dzieie,
tegobyście wszelkiemi bronić powinni siłami. Ten to
iest bowiem urząd i wielkoradzcy powinność, wiedzieć
o Rzeczypospolitey, praw bronić, słuszność utrzymować,
wolność powszechną aby się nie zachwiała i nie upadła
popierać i mocno prócz tego pilnować. Wiele bowiem
zasadzek na prawa , wiele na wolność zastawiają sideł,
tak dalece, że sprawiedliwie wy tylko sami z dobrego
rządu Rzeczypospolitey pochwalę, a gdyby się co
inaczey stało, naganę odnieść byście powinni, a i
cząstki tey winy przypisować J. K. Mci nie możecie.
Znamy my rady królewskiey tryb,łaskawość i
sprawiedliwość dobrego pana iest nam wiadoma. Niczego on


213

ORZECHOWSKIEGO.


bezwoli, niczego bez porady waszey nie stanowi, tak
dalece, że gdy co około Rzeczypospolitey do wielkorady
należy, dawnym zwyczaiem pozwala wam mieysca do
otworzenia zdania, a z tąd zebrawszy wszystkich was
głosy, sam na ostatku za którym idzie, i który odrzuca
okazuie. Z tąd oczywista iest, że Nayiaśmeyszy
Król naywyższą swoię powagę do waszych stosuie
głosów. Ponieważ, gdybv nie tak było, na próżnoby
się zdań waszych domagał, gdyby z tym umysłem na
radę przychodził, żeby się z wami w żadney rzeczy nie
zgodził. Przetoż na to nam pozwolić musicie, że
ieżeli co komu odięto, odięto dla tego, boście wy tego
chcieli ażeby mu odięto. Czemuż co zgwałcono? bo-
ście wy dopuścili; czemu prawa upadły? boście wy ich
nie ratowali; czemu teraz niewolnikami iesteśmy ?
boście nas być wolnemi nie chcieli. Ztąd iuż (iako
widziemy) owe nasze pochodzą uciski. Nic w naszey
wielkoradzie nie ważą prośby, posłami naszemi w
wielkoradzie gardzą, łamią się ustawy seymowe, co
chcecie pozwalacie nam , czego chcecie przeczycie.
Jakich i iak wiele ustaw na przeszłym ułożono seymie?
coż pokazać możecie , oprócz niektórych bagatel-
nych , które swoy odebrały skutek. Jednę z wielu
przytoczę. Postanowiono, aby urzędów i dóbr
duchownych nikomu przeciw prawu nie dawać; ta
ustawa coż za moc, coż za skutek miała? zachowanoli
ią przynaymniey przez rok? iak żywo, ani przez ieden
miesiąc; to przynaymniey przez trzy dni? i to
bynaymniey. Ledwie co nasi za Kraków ustąpili nogą,
gdy naywyższe urzędy, najznakomitsze duchowne
włości, wbrew ustawom i prawom nadano i zlecono. Zamilcz-


14*


214

KRONIКI


my tym czasem o urzędach, obaczmy, którym co
naylepsze po owym seymie obiecano biskupstwa?
zasłużonemuli iakiemu w Rzeczypospolitey? albo z
urodzenia, albo z umieiętności znacznemu? iako żywo,
ale Trębacze, Surmacze, Cymbalistowie rozdrapali
dziedzictwo oycowizny naszey, ustawy narodowe
zgwałcili. My sponiewierani i wzgardzeni ludzie, sami
swoie zachowuiemy uchwały: wy mówię w glos, tych
wszystkich nieszczęśliwości iesteście przyczyną i bo
gdybyście wy chcieli byli, zostałyby były niena-
ruszone seymowe obrady, i nie mogła być żadna tak
wielka potęga, któreybyście wy byli przez
wiełkoradzką powagę dać odporu nie mogli byli.
Nadto ieszcze upieracie się, że do poznania
nieszczęśliwości naszych czas teraźnieyszy mały, lecz
dłuższego potrzeba: coż to iest za czas? co za poznanie
takie? alboż nie wszystko tak iasne i oczywiste iest, iż
go nie tylko oczyma uyzrzeć, ale rękami nawet
domacać się można? Któż bowiem nie wie,
iż poodeymowano wiele, zgwałcono nie mało,
poodmieniano wszystko? Wy do przywrócenia tego
być nie sądzicie czasu, lecz nam za prawo listy, za wol-
ność bietnice niewiedzieć iakie pokazuiecie. Ale coż
tu po listach, co po obietnicach w rzeczy tak oczywistey
i tak dawney. Rzeczy bowiem nowotne przywileiu
Królewskiego potrzebuią, aby trwałe były, te zaś
wyroki są to dawne i od przodków naszych
ustanowione, a żadney inney nie potrzebują rzeczy,
tylko abyśmy tak w Rzeczypospolitey żyli, iak
starodawne nakazuią prawa. Ten iest bowiem ich
nakaz: aby ieden był Król, aby prawe zostawały urzędy,
aby sprawiedliwie sądzić i każdemu co iest


215

ORZECHOWSKIEGO.


iego własnego oddawać: ażebyśmy wolnemi byli, a nie
służyli nikomu. Zaczym nie o listy was ale o wolność
nasze według praw przepisania prosiemy. Za co tego,
coście nam dzisiay wrócić powinni, w innym od was
czekać mamy czasie? kiedy iest czas zawsze, w którym
nam wolnemi w Rzeczypospolitey być przynależy. Taką
nam tedy teraz oddaycie Rzeczpospolitą, iakąście na
poczciwość i opiekę waszą odebrali. Wyście bowiem
iako mądrze Taszyeki powiedział, stróżami wolności
naszey; ale ieżeli i nam i Rzeczypospolitey zadość
uczynić chcecie, wróćcie nam to coście niedbale
utracili.”
Gdy się Marcin Zborowski odbył, całe W około
stoiące mnóstwo dopraszało się wielkorady ażeby
każdy co kto rozumiał, wręcz i oczywiście wyiawił. Tak
tedy Jan Tarnowski lubo nieproszony odpowiedział, iż
nic innego nie rozumie względem Rzeczypospolitey,
tylko to co w polu na dniu onegdayszym wyraził.
Przetoż nie było przyczyny dla czegoby po dwa razy o
tym samym mówić miał. Wszyscy tedy na Piotra
Kmitę woiewodę Krakowskiego obrócili oczy, który z
wielką wszystkich ciekawością i pilnym słuchaniem tak
sobie począł.

Mowa Piotra Kmity Woiewody Krakowskiego,

„Gdyby mi się było onegday w polu o Rze-
czypospolitey mówić godziło, nie wytrzymałbym był,
ażebyście przez te dwa dni moiego względem
Rzeczypospolitey czekać mieli głosu. Bo któryż mógł
być sposobnieyszy czas do okazania


216

KRONIKI


wielkoradzkiego starania , iako ów w którymbym co
iest za myśl moia i zdanie ku Rzepolteyj w uszach całey
Polski mógł był oświadczyć. Atoli korzyść tey sławy,
nielitościwa czasu wydarła nam burza, która nas nie w
owym zgromadzeniu ludzi, ale w tey cieśninie,
pomiędzy temi słupami, w rzeczach naywiększey wagi
dawać teraz przymusiła zdanie. W czym, to mnie prze-
cież cieszy, że lubo nie iesteśmy ta samą otoczeni
licznością, toż samo iednak o Rzeczpospolita staranie
wasze w was wszystkich widziemy. Przetoż do dobrey
przychodzę nadziei, iż tak dzisiay o Rzeczypospolitey
radzić będziemy, iakby nam za iedną razą i pokoy, i
zgodę, i pewną z nieprzyiaciela wygraną przynieść
miała. Dwie bowiem ieszcze tego naszego sporu być
uważam części, z których iak ia rozumiem, gdy na
wiele pozwolić, nieco zaś opuścić można, nie znayduje
przyczyny, dla czegobyśmy nie ubłagane poróżnienia
nasze być rozumieli. Albowiem ponieważ iedna
sporu naszego część z zawziętości o dobra odebrane
zdaie się pochodzić, a druga żąda tego, aby przeszłe
seymowe dzieie za powagą wielkorady i posłów
ustanowione, potwierdzone były, oboiey rzeczy, gdyście
mi mówić pozwolili, zadość uczynić starać się będę.
O czym tak mówić będę, aby wam dostatecznie wiado-
mo było, iakiebym wydał zdanie o wolności i
majętnościach waszych, takie zapewne, iakie życzyłbym
sobie, abyście wy dawali o mnie. O tey tu bowiem
wolności, o tych prawach mowa, za któremi myśmy
także do tego przyszli, iż mówić możemy, że w tey
Rzeczypospolitey coś swoiego mamy. Na tę
Zarówność władzy którey wy bronicie, bić nie
będziemy, ponieważ bez


217

ORZECHOWSKIEGO.


niey nicbyśmy mieć bespiecznego nie mogli. Albowiem
acz wiełkoradzką powagą wyższemi, wolnością iednak
pospólną wam równemi iesteśmy; iednemi bowiem
prawy, iednym miłości związkiem wszyscy spoieni
zostaiemy. Zaczym przestańcie być tego zdania, iż co
inszego iest wasze dobro, co inszego niebespieczenstwo
wasze: nic takowego nie masz co stanowiemy na was,
coby na nas samych nie spływało. Wy możecie boleć;
my aby nam podobna nie dokuczała boleści dotkliwość,
musiemy przestrzegać. Aprzetoż gdy nam iest tak
pospolne wszystko, przystąpmy do Rzeczypospolitey, i
każdą iey część przeyzrzyimy oczyma, a ieżeli na
którey szwankuie, ninieysze iey, ieśli możemy,
uiąwszy się wszyscy przynieśmy lekarstwo. W czym
iednak tego umiarkowania przyłożyć raczcie, ażebyśmy
(co radzi mędrzec) sposobili się do czasu, a temu we
wszystkim powodować się chcieli, bez którego nic w
Rzeczypospolitey niewzruszonego, nic uradzić trwałego,
lub postanowić nie można. Za tym ieżeli się udamy,
łatwo się tych poróżnień umysłów uchroniemy,
ponieważ i to barzo się do rzeczy szykuie, iż wiele
zostaie sposobów dla powrócenia do dawney przyiaźni.
Jeżeli bowiem po sumiennemu z nami rzecz zważyć
zechcecie, bez wątpienia znaydziecie iż wiele iest
rzeczy, któreby serca wasze ukoić, i wam a co większa i
nam zadosyć uczynićby mogły. Któż się znayduie
taki, któryby sądził że się niesprawiedliwie przy tym
upieracie, iż na wychowaniu Nayiaśnieyszego
Królewica Rzeczypospolitey zawiało dobro. Od niego
bowiem Rzeczpospolita i cała nasza zawiśnie wola, ztąd
nasze czerpać będziemy prawa,ztąd poydą sądy, w tych


218

КRОNIKI



się zawiera zrzódłach sprawiedliwości treścy, i
łaskawość i dobroć. Im tedy; większa iest Kró-
lewskiey łaskawości wydatność, tym pilniey nam się
starać trzeba, aby młody Nayiaśn: Pan iak naylepszemi
naukami i umieiętnością królewską z dzieciństwa
zaprawiony, pokazał się być godnym oyca wielce
mądrego synem, i do rządu naywyższego zdolnym.
Gdy bowiem młodzi wybiwszy się z boiaźni i karności w
swawolą zabrną, nie zaraz poprzestaią wykraczać.
Mamy nader mądrego i wielce rostropnego oyca , ten
po dniach i po nocach o niczym innym tak nie myśli ,
iako aby po sobie takiego mógł zostawić syna ,
ktoryby przodków swoich wyrównywał cnocie. Dla
tego nikt nie powinien wątpić, iż J. K. Mość tak iest
pilnym w wychowaniu syna, aby ta nadzieia, którą on do
wierzenia trudną wszystkim o sobie sprawuie, nie
omyliła. Któż tak nie rozumnym będzie któryby się
ważył przeczyć, iż się słusznych domagacie rzeczy,
gdy Metrykę, iako ią zowią, nie zarzucać zgoła, ale tylko
zatamować radzicie, aby owey powagi która dla
wszystkich iuż być poczęła straszną, więcey nie miała, i
aby komu w iakowey rzeczy nie uczyniła szkody i
uszczerbku, ale aby tylko była u J. K. Mci zamiast
mieyscowego regestru. Lecz wy większą nie iako rzecz
upatruiąc rozumem , tak królewskiego dostoieństwa
zacność umyśliliście przyozdobić i wspomóc, żeście mu
do rady wielkoradę przyzwoicie obraną przydać
raczyli. Jakoż dobrze panować, sprawiedliwie
Rzeczpospolitą rządzie, prawa stanowić, słuszność
utrzymować, rzecz cięszka i naytrudnieysza ze
wszystkich. Przetoż wynaleziono na to wielkoradę, aby
w ponoszeniu nayprzykrzeyszych


219

ORZECHOWSКIEGO.


ciężarów Rzeczypospolitey , miał Król towarzyszow
i pomocnikow chwalebney pracy. Jakichby tedy
wielkoradzcow Rzeczpospolita miała? wiele na tym
należy. Kogo: bowiem na pokoie wprowadzić,
kogo pierwszym do walney rady uezynić zechcesz, tego
ci się życiu wprzód przypatrzyć trzeba. Bo czyż ty
mówić możesz, iż ten Rzeczpospolitą sprawować zdoła,
który rządzić samym sobą nie umie? Dla tego, żeby w
żadnych nie wyćwiczeni naukach, żadnego w rzeczach
nie maiący doświadczenia, ani prostacy i nieucy do tey
Rzeczypospolitey nie mieli przystępu, pożyteczna się
zdaie, aby iako się dopraszacie, urzędy na seymach tylko
rozdawano. Na ten czas bowiem dobroczynność Kró-
lewska o życiu i obyczaiach tego, którego wybrać zechce
uwiadomiona będąc, snadniey urzędy zdawać i nie na
darmo dobrodzieystwa swoie świadczyć może. Tym
bowiem sposobem do tego przyidzie, że dobrzy ludzie
należytemi i winniemi będą obdarzeni dostoieństwy, a
niegodni nie będą się ważyć sztucznie na dostoieństwa
wdzierać. Ani też tego odrzucać nie sądzę, lecz
czymprędzey przyiąć, iż J. K. Mci nigdzie samego
zostawić nie chcecie, ale mu trzech wielkoradzcow,
trzech z rycerskiego stanu przydaiecie, aby ci nigdy od
iego nie odchodzili boku. Dawne to bowiem i otarte
przysłowie: gdzie wiele rad, tam się wiele znayduie
dobra. Przetoż tym sposobem dobrze złożywszy seym,
któż przeczyć będzie tak być ułożoną Rzeczpospolitą,
żeśmy tych rzeczy z powagą i wzaiemną przychylnością
słusznie ratować powinni. Ani się temu przeszkadza,
co do urzędu królewskiego należy, o toż samo podług
swoiey wielkiey i


220

KRONIKI


tkwiącey przeciw Rzeczypospołitey łaskawości starać
się będzie, żeby się nie mógł nikt na niego skarżyć.
Nadto z tey nas uwalnia trwogi Nayiaśnieyszy Król,
myśleć o tym będzie, aby z tey przyczyny iakiego
Rzeczpospolita nie odniosła uszczerbku. Już zaiste
widzicie, iż żadnych nie masz przyczyn, czemubyśmy
od zgody stronili, gdy nam wszystkiego do czego czas
służy, J. K. Mość łaskawie pozwala. Ponieważ i to, co
się na przeszłym seymie z wyroku wielkorady i posłów
naszych ułożyło, na wasze podaie wolę. Ta odpowiedź
iest dla nas Królewskiey szczodrobliwości dowodem,
wraz z oświadczeniem życzliwey chęci; przetoż iako
widzicie ułożenia przeszłe, na to wam wszystko
pozwolono, i aby to dla nas bespiecznieysze było,
będziemy to mieć królewskim przywileiem
stwierdzone. Albowiem w tym się wam mocno
przeciwię, gdy u siebie macie, iż wam tego przywileiu
nie trzeba, na cobym i sam zezwolił, gdyby nam to
Nayiaśnieyszy Król mógł żyć w zdrowiu na wieki,
słowo zapewne iego wielkimby i mocnym dla nas
przywileiem było. Królewskie bowiem słowo nie umie
się cofać. Atoli im niepewnieysze iest wszelakie życie,
tym barziey poki możemy powinniśmy sobie życzęć,
aby wielce łaskawa dobroczynność królewska
wieczysta nam była. Zaczym tego potrzeba, sądzę, aby
tym sposobem i dla nas wszystko bespieczne było, i
łaskawość tak dobrego pana wiekuistą iaśniała
pamiątką. Dla czego poprzestańmy iuż kiedy narzekać,
gdyż co do wolności naszey należeć może,

wszystkośmy u łaskawego uprosili pana, wszystkiego
nam pozwolił, co tylko pozwolone być mogło ; tak
dalece, że gdybyśmy


221

ORZECHOWSKIEGO.


czego w tym czasie wyrobić nie mogli, to to iuż nie
królewskiey woli, ale nieużytemu czasowi
przypisywać należy. Któż bowiem tak niecnotliwy
iest, żeby miał przeczyć iż dobra przeciw słuszności i
sprawiedliwości odebrane być powinny wrócone?
uznaiemy i przystaiemy na to, iż tak być powinno.
Ale tu zachodzi owo trudne i ciężkie zagadnienie,
słusznieli czy nie słusznie wydartemi nazwać się
mogą? co przed sędziami , prawami i oczywistemi
dowodami wyłuszczyć,na co długiego czasu, nie
pomieszanego i spokoynego potrzeba umysłu:
milczą, bowiem prawa pod bronią. Więc gdy nas
Rzeczypospolita dokąd inąd wzywa, czyńmyż to
teraz, pocośmy się tu ziachali. Nieprzyjaciel tuż ,
Ruś gore, Rzeczpospolita bez obrony, bez woyska
zostaie, którą iako nayprędzey ratować potrzeba.
Alboż nie słyszeliście łkania współbraci i przyiacioł
naszych , którzy opuściwszy żony i dzieci,
wypędzeni z oyczyzny , naynieszczęśliwsi ze
wszystkich będąc, z prośbą do was wyciągaią ręce,
od was się dopominaią żon, dzieci i oyczyzny, na was
wołaią, żeście ich życia, ich wolności obrońcy.
Nie sprawiedliwa iest, ażeby oni przez niezgody nasze
tak nieszczęśliwemi i nędznemi byli. Niech się im
godzi waszym orężem, kiedy żon, kiedy dzieci
wskrzesić nie mogą, przynaymniey zagrzebaną w po-
piele dźwignąć oyczyznę, a gdy na nię zostającą w
całości patrzeć nie można; to przynaymniey na
spaloną i cokolwiek się ieszcze kurzącą. To wam
czynić należy, to sobie u was wyiednać bracia nasi
pospólni powinni. Bespiecznie na nieprzyiaciela
poydziemy, a ieżeli będziemy się zgadzać,iużeśmy
wygrali. Tym spo-


222

KRONIKI


sobem z zwycięstwem i przyjaciołom wrociemy
oyczyznę,i Rzeczpospolitą obroniemy; pomszcze-
my się nad nieprzyiacielem, tę naostatek oyczyznę
uczyniemy nową, i nowemi napełnioną
zwycięstwy, zkąd sławę i wiekuisty zaszczyt oy-
czyźnie i Królowi sprawiemy. Skończyłem.”

Po skończeniu głosu woiewody Krakowskie-
go, nikogo niebyło, któryby nie za wyborną mowę
iego przyznał, z wielkim wszystkich słucha-
no iey uciszeniem się, i tac to była naypierwsza,
która urażone Stanu rycerskiego serca, ubłagała, i
tyle dokazała iż na nastepuiących ziazdaeh sna-
dnieysze do poiednania i powolnieysze do użycia
ich były serca. Nic bowiem takowego nie masz,
coby zacnych w Rzeczypospolitey ludzi z pospolit-
szemi poiednać mogło, iako nniżoności ku
niższym od siebie i zarowne po sobie pokazanie
łaski; co się łatwo w iego wydało mowie. Gdy
bowiem o oburzonych szlachty sercach posłyszał,
niezmierney w mówieniu skromności i łagodno-
ści używszy, tak powszechną utrzymował spra-
wę, że i stanowi wielkoradzkiemu powagę, i
swoiey sprawił wiarę mowie. Podobała się te
dy wszystkim, że za iego zdaniem siłu wielko-
radzców poszło. Lecz gdy się rzecz do wieczo
ra przeciągnęła, częścią na mowach, częścią,
na żądaniach, które z obu stron na seymie zano-
szono, całą sprawę na dzień 27 miesiąca Sierpnia
odłożono; za którego nadeyściem do kościoła
S. Frańciszka zebrawszy wielkoradę, w owym
kościele, podczas licznego wszech stanów zgro-
madzenia, drugi za naszych czasów tak zaczy
na Nestor.


223

ORZECHOWSKIEGO.


Mowa Taszyckiego Sędziego Krakowskiego.

„Gdyby nas było pośpieszywszy się na dniu
onegdayszym, nagle niezaskoczyło słońce, nicby
nam było(iak trzymam)niezostało, albowiem
takeśmy byli w tę sprawę wkroczyli, że nam się iuż
dobrze zdawał pokazywać sposób, do odzy-
skania dawney wolności. Gdy bowiem w obec
żądania nasze przeczytano, w wielu rzeczach zgo-
dziliście się z nami, a to co dokładnieyszego po-
trzebowało rostrząśnienia, umyśliliście na czas
sposobniejrszy odłożyć. Ale ponieważ my mnie-
mamy, iż żądney rzeczy tak zawiłey, tak trudney
nie masz, któraby chcącemu być nieprzebytą
mogła, prosiemy abyście nie opuszczali czasu,
lecz abyście zaraz wszystkim przełożonym
żądaniom naszym zadosyć Rzeezypospolitey u-
czynili. W czym tak wam się powolnemi i po-
słusznemi staniemy, że w każdey mierze, zwła-
szcza sprawiedliwey, z wami się zgodziemy, i
krótko wszystko z osobna przełożę, w czymeśmy
się z wami nie zdawali zgadzać. A naybarziey
nayzbawiennieyszego owego Rzeczypospoli-
tey o nadawaniu urzędow wysłuchaymy pra-
wa. To prawo, przez zepsowany czasów na-
szych zwyczay z gruntu zniesiono, które my na
seymie przywracamy, tak żeby nikomu na po-
tym niczego więcey przeciw prawom niedawać, a
któremuby nadane było ze wszystkim znieść.
Zaczyni ieżeli chcecie, aby inne seymy powagę
Miały, ktokolwiek co przeciw tey ustawie trzymał,
niechayże dobrowolnie odda, do czego go
przyciska prawo. Z tym wszystkim, abyście zro-


324

КRОNIKI

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:36

zumieli że miłością Rrzeczypospolitey, a nie iakową
ciekawością uwiedzeni przy tey upieramy się sprawie,
na seym to odłożyć pozwolemy, na krórym co się godzi
uznano będzie, a to się ustanowi, czego prawo i
słuszność wymaga. W czym o to was prosiemy, aby nie
inaczey tylko tak iak prawo opiewa, prawa rozumienie
brano. Prostotę bowiem kochaią prawa, bo prawa nasze
mówią z wami otwarcie; na tym powszechnym
wyrozumieniu przestaią. wymyślnych szyderstw
głębokich tłumaczow, i skrytych wyrażeń umyślnie się
strzegą: im bowiem większa iest głębokość, tym
mnieysza iest prawda. Przetoż sluchaymy ich w tym
pospolitym rozumieniu mówiących, a naylepszemi ich
tłómaczami zostaniemy, ieżeli tak iak one przykazuią
żyć będziemy. Niech tedy tak rozumiane będą o urzę-
dach prawa, iak słowa i praw prostota wyciąga. Atoli
iuż przystąpmy do tego, co niezmiernie uciska
Rzeczpospolitą. Ustanowiono cło nowe, bez wszelkiey
urzędowney powagi, bez wszelkiego urzędownego
wyroku, a tym sposobem do tego przychodzi, iż żadnego
zgoła pożytku dla Rzeczypospolitey nie wyniknie; a
ieśli prawdy poszukać chcemy, wszystkie te cła walne
są naypewnieyszym domowym zdzierstwem. Wiele o-
ni z tych obrywek nazbiiali skrzyń, powymyślali
papierów, popostanawiali komor, tak dalece iż
żadnego nie masz tak podłego kupiectwa, któreby ich
sideł uszło. Od cebuli, rzepy, gęsi, kur, płacą podatek,
wszyscy u nich podatkowni zostaią, grabią gościnnych,
obcinaią swoich sąsiadów, obywatelow,
nieprzepuszczaią nikomu. Na tych albowiem
pisarstwach, które pospólstwa komorami zowie,
naywięcey ubogich


325

ORZECHOWSKIEGO.


łakomcow, marnotrawcow cło wybiera, którzy przez
zbyteczne zdzierstwo, w krótkim czasie do tak
wielkich przysz i maiętności, że ich prędko z żebraków
bogaczami, z paklaku w szarłat ustroionemi
zobaczysz. Ci obładowani zdobyczą i łupem, suto
bankietuią, piią, nierządu patrzą, i ażeby im
dochodów starczało, z nayniesprawiedliwszych
nawet niektórych rzeczy, cła (iakom powiedział)
wybieraią; któremi nieprzystoynościami wzburzona
Rzeczpospolita chce się od takich uwolnić podatków.
Jeżeli bowiem cła stanowić się zwykły dla
powszechnego pożytku? słusznie tęż ieżeli mu szkodzą
zniesione bywaią. Ale ponieważ dla osobliwszey J. K.
Mci ku nam. łaskawości, owo nasze poszanowanie ku
niemu przez wszelkie sposoby być oświadczone powin-
no, tego mu cła dopuszczamy, aby póki żyć będzie iego
zażywał; tak postaremuż, aby i miarę wybierania cełł
celnikom przepisać i wytknąć od iakich ma być
płacone rzeczy. Potym ażeby to, co kto na domową
sprowadzi potrzebę, wolne było. Sprawiedliwa rzecz,
aby nam to pozwolone było , nam mówię którzy
orężem , dzielnością, radą, utrzymuiemy zaszczyt i
dobro Rzeczypospolitey. Widzicie iako w tym w
czym możemy, snadnemi i powolnemi iesteśmy: gdy-
śmy tak wiele na waszę uczynili wolą, wy wzaiem,
(sprawiedliwa iest) ażebyście się na nasze nakłonili
proźby.Wielom dobra, bez zapozwania, bez sądu, bez
prawa poodbierano; ta boiaźń całą zmieszała
Rzeczpospolita, tego się boią, i na to drzą wszyscy.
Jedno mamy prawo, iednę wolność, ieden naszey
przyiaźni związek: o to mnieysza z którey się pocznie
rozrywać strony, ponieważ zkądkolwiek się rozerwie,
ostatek ro-


226

KRONIKI


zerwać się musi. Więc tego nie trzeba odwło-
czyć, ale się zawinąć należy, aby rosproszoną
w iedno zebrać wolność. Czyż nie czuiecie praw
naszych całości, którey przestrzegać i dziwić się
trzeba? Tych sobie bowiem inne życzą narody,
tym się poddaią, w nich żyć żądaią. Mazowsze
woiewodztwo nasze, które się do nas nowym
przyiaźni przyłączyło prawem, o pozwolenie nas
prosi, aby mogło za łaska wasza, Polskiemi pra-
wy swoiey bronić wolności, i żebyście mu to
u nayiaśnieyszego Króla wyrobili, uprasza. Za-
czym któż tey nayozdobnieyszey Rzeczypospoli-
tey, nayzbawiennieyszych praw bronić wszelkim
sposobem sądzić nie będzie, na które obce pię-
knie patrzą narody, pragną przyiaciele, chwyta-
ią się wszyscy. Nie chcieycie proszę cierpieć,
aby przez zdzierstwa wasze i krzywdy kalać się
miała tak nienaruszona Rzeczpospolita, i iey
tak znakomite u wszystkich Narodów imię, tak
wielką szkaradą mazać się miało. Staraycież się
tedy, aby ta pogłoska która się krzewi, przytłu-
miona była, i aby za granice Polskie nie wybie-
gła, pomyślcie. Bo ieżeli tego zaniedbacie,
usłyszą pograniczni ięczenia naszey Rzeczypo-
spohtey, i łzy nasze za samo przebiią się mo-
rze. Skończyłem.

Mowa Piotra Zborowskiego.

„Jak wielkich doznaiemy przykrości z tey sprawy
Rzeczypospolitej, wie z was każdy rozumiem, i wcale
my którzyśmy na tey sprawie za zezwoleniem
wszystkich zasiadali, o nic się barziey me staramy,
iako abyście się z rycerskim stanem poiednać mogli, i
abyśmy zgładziwszy


227

ORZECHOWSKIEGO.


wszy wszystkie poróżnienia, w zgodzie i wzaiemney
żyli przyiaźni , a tey przyłożyli ostrożności, abyście
się i wy za zasługi wasze przy stopniach dostoieństwa
i godności waszey utrzymali, i my wolność naszę
iako nayłatwiey odzyskać mogli. Lecz gdy się do
tego wszelkiemi siły przykładamy, podaiemy się w
podeyrzenie zaniechaney sprawy, że wielu
uwiedzionych względem albo urodzenia albo zysku,
sądziło o nas, żeśmy oziębło pilnowali ściągaiącey się
do dobra powszechnego sprawy. Winowali nas o
nierostropność naszę, żeśmy zezwolili na to, abyście
przyłożywszy się, sprawy przeciągali dłużey, o woynie

nic nie myśleli, łzami się i proźbami nie wzruszali;
a krotko mowiąc, mniemali żeśmy się z wami
namowili: których my serca lubo mocno oburzone
takeśmy unosili, aby na poczciwość naszę którey
oni w naycięższych zatargach doświadczaią i doznaią
wszystko zdali; a temu, co wy powiadacie wierzyć
raczyli. A tak tyleśmy wymogli, że cła J. K. Mci i
wam na zwierzchności postawionym, w ten zaiste
sposób , w który mówił Taszycki, pozwolili. Czyńcie
tedy, aby iakiego o sumnieniu i pilności waszey
mieć podeyrzenia nie mogli, czego w ten sposób
dostąpiemy, ieżeli sobie to, na co z tak wielką
pracowaliśmy usilnością, wyrobiemy. Prócz tego,
ażeby dłużey umysły nasze zawieszone nie były, iuż
nam dzisiay przyczynę pokażcie, po cośmy się tu
pozieżdzali. Już tu bowiem trwać dłużey nie
możemy, łzy nas braci i przyiacioł naszych
wypychaią z tąd, którycheśmy ze żboż wyniszczyli.
Przeto uczyńmy koniec tym sporkom naszym, a
Odzyskawszy wolność, nienaruszonemi prawy
ugruntowawszy Rzeczpo-


15


228

KRONIKI


spolita, o nieprzyiacielu i o woynie myślmy. Skoń-
czyłem.”
Gdy iuż Taszycki i Zborowski pokończyli swoie,
ucichło iak makiem zasiał; potym gdy ieden na
drugiego spoglądać począł, naradzaia się miedzy sobą
wielkoradzcy, coby na te żądania szlachty odpowiedzieć
mogli; nie mieli. Albowiem nie byli ieszcze u siebie
pewnemi, czyliby J. K. Mć zechciał: aby mu w ten
sposób pozwolono cła , i czyby do tego o co się szlachta
dopraszała, aby iey zaraz oddano, była zupełnie gotowa
królewska wola. Dla czego pewnych wielkoradzcow do
Króla, co się na ten czas na zamku, któren mur mieyski
opasuie, znajdował , posyłaią aby powiedzieć raczył,
coby wielkorada na to odpowiedzieć miała. Miedzy
niemi naypierwszy był Spytek Jordan podskarbi
koronny. Tym czasem niż oni powrócili, wielkorada z
rycerskim stanem w kościele Swiętego Franciszka z
pilnością czekała, gdzie potym po niedługiey chwili
wracaią wielkoradzcy, i z wielką ciekawością
odpowiedź takową przez Spytka oznaymuią.

Odpowiedz J. K. Mci na żądania Posłow.

„Ze niemasz nikogo ani być powinien, któryby
większym Obrońcą praw, i pilnieyszym był wolności
powszechney stróżem iak J. K. Mć, łatwo z tąd
zrozumieią wszyscy, że J. K. Mć nie przeczy tego
szlachcie, o czym na dniu onegdayszym ze szlachtą i
wielkorada rozmawiał, i aby to wdzięcznym przyięli
sercem, J. K. Mć tego


229

ORZECHOWSKIEGO.


sobie życzy. Jednak co się tycze cełł, nie zdaie mu się
sprawiedliwa, aby mu być odięte miały, zwłaszcza żeby
tego wielą wielkoradzcami i świadkami mógł dowieść,
że mu cła tego ustąpili wszyscy i pozwolili. Zaczym
ponieważ J. K. Mć tego co komu raz da, nigdy potym
nie odbiera, słuszna iest ażeby on także to, czego mu
Rzeczpospolita pozwoliła posiadał. Markotno to iednak
Królowi, że mu się bez przyczyny w nieprzyzwoitym
czasie tak barzo naprzykrzaią. O dobrach zaś
poodbieranych, odpowiedział: iż się w tym czasie
rozprawić nie można, z tym wszystkim przyrzeka, że
sposobnieyszego Rzeczypospolitey czasu nastąpi
wszystko, co słuszność i sprawiedliwość każe. Co się
zaś tycze zapisania dzieiow, które pospolicie metryką
nazywaią, tak się zdaie J. K. Mci, aby te rzeczy, które
się w nich znayduią, warownemi były, ale aby żadnych
napotym urzędownych dzieiow i ustaw w nię nie
wpisować. Ta była treść odpowiedzi królewskiey.
To szlachta usłyszawszy, wnet się tak zapaliła
gniewem, że iuż nie szemrała, iak przedtym, lecz
uszczypliwym krzykiem swoię pokazywała urazę, że
ich oczywiście podchodzono, że słowo królewskie
znosiło wolność. Gdy bowiem onegday przyobiecała
wielkorada, że ta Metryka, którey się prawie obawiali
wszyscy, żadney mieć nie będzie wagi, ledwie co
wyszło dwa dni, wszystkie wielkorady obietnice słowo
królewskie znosi. I tak to całe zgromadzenie obeszło, że
pospolicie po rynkach, na zatracenie praw, i osierocenie
Rzeczypospolitey utyskiwali, iż nic stałego z
wielkorada nie stanowią, nic pewnego w
Rzeczypospolitey nie osiągaią, ale wszystkie ma-


15*


230

KRONIKI


iętności ich pod wątpliwość przez Metrykę podpadaią.
Znowu tedy wszyscy powaśnieni, a których prośby i
łaskawość wielkorady ułagodziła była, tych królewska
odpowiedź tak potym zaiątrzyła, że iako burźliwe
morze, za nowemi gwałtowniey wzrusza się wiatrami,
tak na ten czas szlacheckie serca, wielkoradzką nie co
głaskane rostropnością, znowu się oburzyły. Rzecz tedy
do wielkiey przyprowadziwszy kłótni, żaliła się
niezmiernie. Szlachta przez Taszyckiego że z nich
oczywiście szydzą, ponieważ nic z wielkoradą
pewnego ustanowić nie mogą, gdyż to co uradzili, nie
ważnym J. K. Mość uczynił. Mówili że daremnie
składaią seymy, daremnie wielkorady wzywaią, że się
na darmo względem Rzeczypospolitey do wielkorady
zgłaszaią, że sobie życzą aby iuż raczył Król uwiadomić
szlachtę, czegoby się około Rzeczypospolitey
spodziewać mogli, i dla iakieyby przyczyny listem
królewskim na tę woynę zazwani byli. Wielkorada w
nienawiści zostaiąc, proźbą, gdy inaczey nie mogła,
serca szlachty starała się nakłonić, aby czego inaczey
niżby potrzeba było po królewskiey nie rozumieli
łaskawości, upraszała. Obiecali się wielkoradzcy
wszyscy bydź sprawy powszechney obrońcami u
Króla, byle tylko do iutra poczekali, aby rozmówiwszy
się o tym na radzie z Królem, łaskawiey niż teraz
rycerstwu odpowiedzieć mogli. A przeto zawiesiwszy
się wszyscy na nowey nadziei, i wielkoradę
rozpuszczono, i ztamtądeśmy się roziachali. Nazaiutrz
rano zeszli się do kościoła świętego Franciszka,
wielkorada do południa prawie na szlachtę czekać
musiała, gdzie skoro pozasiadali, kasztelan Krakowski
tak mówić począł do szlachty.


231

ORZECHOWSKIEGO.


Mowa Jana Tarnowskiego kasztelana Krakowskiego.

„Przez cały ten czas, iak tylko o tey rzeczy
mówić się poczęło, wielkoradzcy wszelkiemi u
J. K. Mci starali się siłami, aby proźby i żądania
wasze mieysce u J. K. Mci znaleść mogły. Wczo-
ra mocnoście się żalili, że wielkorada opieszaley
waszey u Króla popiera sprawy; my cale nie tyl-
ko od tego podeyrzenia, lecz i od któregokol-
wiek inszego wolnemi być u was chcemy: ani
się bowiem kto w tym stanie tak niecnotliwy
znaleść może, któryby dobro pospolite pod ia-
kowym pozorem i kształtem chciał na gorsze
przerobić, zwłaszcza że tak są wszystkie opisa-
ne prawa, że im nikt ani przez zarzut, ani przez
sztukę zaszkodzić nie potrafi. Dla tego to wszy-
stko, czegoście się na przeszłych seymach u J.
K. Mci dopraszali, i czego wam J. K. Mość za-
przeczył, to wszystko teraz potwierdza za po-
wszechną waszą zeodą i na proźby wasze. A że-
ście zaś nowe rzeczy wnieśli, które dłuższego
czasu i dokładnieyszego rozważenia patrzebuią, nie
masz dziwu że nas tak wielką nabawiaią troskliwością,
iz się snadno uspokoić nie możem. Albowiem sprawy
które wieczyste być maią, gruntowne mieć powinny
początki, w których ułożeniu, ieżeli rozmaite są ludzi
myśli i zdania, bynaymniey, rozumiem, nienależy się
dziwić, gdyż o rzeczach wielkich, a osobliwie nowych,
wolne dla ludzi być powinny mniemania, abyśmy i o
tym co się w rozebraniu na uwagę bierze, dobrze i
sumiennie zaradzali, i po wielu wydanych zdaniach do
owego naybarziey przystąpi-


232

KRONIKI


li, które nam się iedno z wielu i prawdziwsze i
bespiecznieysze być zdaie. O to was tedy prosiemy,
abyście o nas czego inaczey, iak wasza ku nam
przychylność i niezmierne przywiązanie niesie,
podeyrzenia nie mieli, ale abyście tak rozumieli o nas,
iako należy o tych, którzy i
o dostoyności Rzeczypospolitey i o dobru waszym radzić
chcą iak naylepiey, ile że ta rzecz iest dla nas wspólna z
wami, w którey my bez wielkiego nieszczęścia naszego
żadną, miarą wykraczać nie możemy. Co się zaś tycze
żądań waszych, Król za uchwaleniem z sobą
wielkorady, one tak potwierdza, aby to nawet czego nie
dokończono na seymie, tu swóy odebrało skutek. Prócz
tego są też niektóre rzeczy, które lubo w prawach
opisane nie są, że iednak należą do zaszczytu
Pizeczypospolitey, tych J. K. Mość nie sądzi odrzucać,
ale iak nayprędzey przypuścić, iako to: ćwiczenie
Nayiaśnieyszego Królewica, bo chociaż J. K. Mość
sądzi, że takie daie synowi swemu wychowanie, aby się
zdało być królewica godne, z tym wszystkim ieżeli
ieszcze co do poprawy zostaie, to sobie zasiągnąwszy
rady oświadczyć prosi; troskliwość zaś wasza, i tak
chwalebna przeciw niemu życzliwość, J. K. Mci nader
miła iest. Co się zaś ściąga do granic i do innych tym
podobnych rzeczy, w których szlachta uroszcza sobie,
że iey się krzywda dzieie, lubo J. K. Mość nie życzył
sobie, aby się to działo, ieżeli iednak co uczyniono i
popełniono, to J. K. Mość poprawić zechce. Co zaś
należy do cła, o cośmy się iuż częstokroć ucierali, coś-
my z J. K. Mci zrozumieli, to krótko opowiem. Ma to u
siebie J. K. Mość, iż wszystkie cła iego, wszystkie
nawet dochody, są to Rzeczpospo-


233

ORZECHOWSKIEGO.


litey; ponieważ w Królu iako w głowie Rzeczy-
pospolitey słusznie się zawieraią: apotym, kiedy to raz
J. K. Mci iest od wszystkich nadane i pozwolone,
odbierać ie bez przyczyny nie zdaie się być słuszna.
Ponieważ że to nadano J. K. Mci ztąd miarkować
można: gdy bowiem J. K. Mość złożywszy w
Piotrkowie seym, całą wielkoradę do przysięgi
przycisnął, aby dobrowolnie wyznała iako pamięta, że
o to cło nie prosił, zeznali to sumiennie poprzysiągłszy,
że tak iest. Bo iż do tey rzeczy żadnego znaku, żadnego
nawet nie powziął listu, tę przywiódł przyczynę:
Gdybym miał (rzecze) na to zasiągać listu, na-
leżałobygo albo moią, albo ich stwierdzić pieczęcią,
ieżeli moią, mógłby być do podeyrzenia pochop, że list
nie z woli wielkorady ani szlachty, ale moim
zapieczętowano znakiem;
prócz tego byłaby to rzecz złego przykładu, gdyby sobie
co Król za swoią przywłaszczał pieczęcią. Ich zaś
pieczęci nie potrzeba było, gdyż się to nie działo
zwyczaynym trybem. Wolał tedy na przysiędze
wielkoradzkiey przestać, iak poczciwość wasze przez
pieczęci na wątpliwość podawać, i zły w
Rzeczpospolitą wprowadzać zwyczay. Nadto J.K.
Mość tak rozumie, że wielom cła wiecznemi czasy
ponadawał, a raz, nadanych nigdy nie odbiera; czemuż
więc, coście raz nadali i użyczyli Rzeczypospolitey
odebrać chcecie? Nie iest tu mowa o bydle, które każdy
w domu chowa; i podatek od wołów, który
Powołoszczyzną zowią, J. K. Mość być wolnym
dopuszcza: bo że się wszystkie szlacheckie kupna
uwalniaią od cła, to to iuż nie do Rzeczypospolitey,
lecz do własnych każdego zdaie się należeć wygod. Nie
wszyscy się bowiem kupiectwem bawią, dobrem


234

KRONIKI


zaś pospolitym to się być rozumie, co się do
wszystkich pożytku ściąga; na tym tedy abyśmy
przestali, J. K. Mość uprasza. Względem zaś Metryki
tak J. K. Mość odpowiada: że iey przodkowie iego,
oycowie, bracia używali, w którą wiele rzeczy nie tylko
co do niektórych osób , ale co się ściągało do
Rzeczpospolitey zapisowali. Wiele tam spraw xiestwa
Pruskiego, wiele Mazowieckiego opisano, co gdyby się
znosić miało, mogłoby to razem z niemi upaść. Lecz
gdy się Rzeczpospolita szczególnie na równości prawa
utrzymuie, radzić potrzeba aby to iednym pomogło, a
nie szkodziło drugim. Z owey zaś próżaey boiaźni
oswobadza was wszystkich, ile że w rozeznaniu dóbr
królewskich maią iakąś moc znaki, z których królewskie
włości poznać można, iako to są woienney wyprawy
ciężary i wiele innych rzeczy , które pokazuią że to są
królewszczyzny. Więc starać się potrzeba, aby nikomu
nie szkodziła, a wszystkim zarówno pożyteczna była.
Przetoż J. K. Mość co do własnych dóbr każdego
należy, iey zażywać nie chce, ale się tylko z niey
pokazywać będą dobra pospolitych ludzi, czyli są
dziedziczne? iako iest opisano w prawach. Jak
wieleby zaś ta Metryka ważyć miała? Albo coby iey
należało przyznać? to się na przyszłym za powszechną
wielkorady i posłów zgodą ustanowi seymie, i ażeby
komu nie szkodziła, na wszystkie da się oko strony.
Jeżeli tak uradzą, aby iey co przyznać, słuszna aby
iey zażywać; a ieżeli nie, to ią cale odrzucić, byle
powszechne wszystkich na to zaszło zdanie. Owo zaś
o coście upraszali, ażeby tym sposobem którymeście
prosili granice porobić, J. K. Mość odpowiedział, że
lubo królew-


335

ORZECHOWSKIEGO.


skie potwierdzenie nie może być nie pożyteczne, ale
owszem potrzebne, iednakowoż gdy się tak
podoba, przeczyć temu nie chce, i na wolą to każdego
zdaie, aby zażywał potwierdzenia, albo nie zażywał, iak
zechce. I toć to iest, cośmy przez siebie dla was u J.
K. Mci wyrobili: o innych zaś rzeczach, iako to
krzywdach niektórych osób, do tych dokładnieyszego
rostrząśnienia potrzeba. Sądzi ie tedy J. K. Mość do
przyszłego odłożyć seymu, a osobliwie względem
Odrowąża, któremu przyobiecał na seymie walnym
rozsądzenie sprawy, a pan Odrowąż odpowiedział: iż na
tym przestaie. Co się zaś po nas dopraszacie abyśmy
wam pokazali dla czegośmy się tu zgromadzili, nie
widzę przyczyny czemubyście się o to pytać mieli? bo o
tym iuż od dwóch lat wiecie, że rozerwano kray,
popustoszono grunta przez nieprzyiacielskie wpadnienie.
Ma nieprzyiaciel wiadomość od szpiegów, że mu się od
nas niczego w tym czasie obawiać nie trzeba, nad
którym ażeby się można było zemścić, seym przeszły
naznaczony był, na nim szczególniey o obronie
przeciw napaści nieprzyiacielskiey myślono , na
ostatek i woynę uradzono. Zaczym prosiemy was,
bądźcie pamiętni na sławę i zaszczyt, który nam
przodkowie zostawili, zatrzyimy ten zakał przez
dawnieyszy przyiacioł naszych ucisk imieniu naszemu
uczyniony. Bać się potrzeba, aby ieżeli krzywd naszych
w tym czasie ścigać nie będziemy, inni do wyrządzania
nam krzywdy ochotnieyszemi się nie stali. Czyliż was
nie porusza i to? że tu z wielkim uciemiężeniem
próżnuiemy, dobra ich wycieńczamy, domy
niszczemy,i po nieprzyiacielsku braci i przyiacioł
naszych obieramy, Wszakże po-


236

KRONIKI


dobno przyięliby chętniey i to utrapienie, gdyby się tym
sposobem ucaleniu ich co poradzić mogło, gdyby
obaczyli, iż z nieprzyiaciela ich i naszego, należytą
odnosiemy karę. W tej tedy mierze, owey przyłóżcie
pilności i pomiarkowania, aby starsi rostropnością
swoią o Rzeczypospolitey zaradzali, a młodsi za ich
chodzili zdaniem; a tak się ziści, że się u siebie
Rzeczpospolita dobrze ustanowi, a indziey od nieprzy-
iacioł zamachu potężnie albo przynaymniey ia-
kokolwiek bronić się będzie. Skończyłem."
Lubo kasztelan Krakowski takową mowy
łagodnością surowość onegdayszey odpowiedzi
królewskiey starał się ukoić, i spokoynieysze w sobie
umysły szlachty uczynić, postaremuż kiedy Król cła nie
puszczał, Metryki nie zrzucił, dóbr odiętych zaraz
oddać nie chciał, pozabierane wielom maiętności
szkodliwym i niezwyczaynym trzymał prawem, nie
smaczno to ponosiła szlachta. A gdy cieśnina kościoła
wszystkiey obiąć nie mogła szlachty, tak tedy ażeby
lepiey słyszeć mogli mowy, w polu pod świętym
Jerzym o Rzeczypospolitey ustanowili radzić, aby tym
bespieczniey i snadniey wszyscy względem
Rzeczypospolitey zdania dawać i rozmawiać mogli: dla
czego na czas naznaczony mieysce do seymu założyli,
na którymby się sami z sobą bez wielkorady, coby w
rzeczy samey czynić mieli, bespiecznie naradzili. W
dzień zatym przedostatni Sierpnia zieżdżaią się w pole,
mieysca owe, które się tam okolicznie znayduią,
niezmiernym ludzi napełniała się tłumem: potym gdy
się tak wielkie zgromadziło mnóstwo, aby wygodniey
rzecz odprawić mogli, całą Rzeczpospolitą na powiaty
rozebrano, i wybrano z każdziuteńkiego


337

ORZECHOWSKIEGO.


powiatu ludzi radą i powagą celuiących, którzyby w
kościele świętego Jerzego wyłączywszy pospólstwo,
osobno na owym ustroniu, około Rzeczypospolitey
naradzać się mogli, a coby tylko uradzili, każdemu
powiatowi donosili, aby tak przynaymniey ich ustawy
ważnemi były, gdyby się lud w to wdał. Działo się to
przez dwa dni z niezmierną sprzeczką; różne zdania ,
różne bronienia Rzeczypospolitey wynaydowano sposo-
by. O którym czasie, owa piękna i własna Polakom
wydała się lepiey pochwała: iż żadney tak wielkiey
krzywdy, żadnego niemasz tak wielkiego żalu, któryby
tego świątobliwego narodu serca, od swoiego mógł
oddalić pana. Albowiem, iakieyby byli powolności
umysłu, iakieyby byli szczerości w powszechnym
smutku i pospolitym wszystkich ięczeniu; łatwo ich
pokazuie uchwała , z którą się w dzień ostatni miesiąca
Sierpnia prosto z pola na dolny zamek poszedłszy, kró-
lowi oświadczyli; którą dla tego po staroświecku słowo
w słowo kładę, aby się mowa i cnota tego
świątobliwego narodu z swoyskiego ięzyka lepiey
poznać i zrozumieć mogła: atoli iuż tey uchwały
posłuchaymy.

Uchwała Rycerstwa przez urodzonego Marcina
Broniowskiego pisarza ziemi Lwowskiej.1

Nayiaśnieyszy miłościwy Królu! około tych
artykułów, o któreśmy się niezgodzili z Pany
Jchmościami, tak na seymie, iako i tu, o które


1Ta uchwała iest w Polskim oryginale przez Orzechowskiego u-
mieszczona i zachowana: inne zaś mowy Orzechowski dał po łacinie, a
Włyński ie na Polskie wyłożył,


238

KRONIKI


W. K. Mci, iako to Pana naszego miłościwego pokornie
prosiemy, mieliśmy iuż dość stanowienia i deklaracyi z
Pany Jchmościami. Nic inszego te stanowienia i
deklaracye nie przynoszą, iedno szkody, a obciążliwości
więcey przymnożenia. Na ten artykuł około tego cła
nowego nad prawa a wolności, my iako wierni poddani
W. K. Mci, to też abyśmy mogli mieć rychłą exekucyą
prawom naszym i wolnościom i przywileiom, z
których ukrociło to cło, pozwoliliśmy byli W. K. Mci
do żywota to mieć: słyszeliśmy odpowiedź W. K. Mci,
a zwłaszcza od Jmci Pana Krakowskiego, iż ie W. K.
Mć raczy mieć przeciw prawom, a wolnościom naszym
ustawione, W. K. Mć przecię niechce na tym przestać.
Abowiem i bez nas i bez posłów naszych ustawiono iest
, co się ukazuie statutem, tam stoi o tym cle nowym, iż
iedno przez W. K. Mć i przez Radę ustawione: tego
odpieramy statutem Króla Alexandra s.p. brata W. K.
Mci Cap. XV. A gdyż to przez W. K. Mć, i przez radę
tylko, a bez nas i posłow naszych ustawiono, a myśmy
na to nie zezwolili, nie powinniśmy go też dać, ani ma
być z nas, ani z poddanych naszych brano; a kto ie
ustawił, ustawił ie na poddane swoie, a nie na nas i
poddane nasze: iako się to okazało z statutu tego, iż
tylko i przez W. K. Mć a przez radę W. K. Mci, teżby
nie miało być brane, tylko od poddanych W. K. Mci i od
rad; iakoż też to na tym seymie blisko przed tym stało
się, iż W. K. Mć z radami raczyli ustawić i uchwalić na
poddane swe, które też tylko poddani W. K. Mci, a
poddani rad Jchmości daią, a my niepowinniśmy
dawać, iedno według praw, przywileiow,


239

ORZECHOWSKIEGO.


i wolności naszych. A ten statut nowy de transgref-
soribus srogi a ostry, który iest przez W. K. Mć a przez
Pany Jchmci ustawiony, bez nas a bez posłow naszych,
aby był skażon; na który statut my sami siebie i swych
poddanych nie chcemy wdawać, iako który na nas, a
bez nas, ustawiony iest. Jtem co się tycze metryki,
iakośmy W. K. Mci prosili, Pana naszego miłościwego,
aby autentice nie była iako i pierwey, ani ona żaden
dowód był czynion z strony W. K. Mci na dobra nasze,
ani listy ku szkodzie czyiey nie były wydawane. Co
nam W. K. Mć przez Pana Poznańskiego iuż to
obiecać raczył, iż tak, iakośmy żądali, metrykę tę W.
K. Mć non autenticam iuż zostawił; zacośmy W. K.
Mci dziękowali. Tu zasię odpowiedzi nam dane,
wyrozumieliśmy , iż tę rzecz o Metrykę do seymu W.
K. Mć oddalić raczył. Co się nam zda rzecz być
obciążliwa powolnym poddanym W. K. Mci żeby tu ta
rzecz końca wziąć nie miała, a może ieszcze wziąć,
iakoż iuż była wzięła, pierwey słowem a Miłościwym
wyrokiem W. K. Mci. Abowiem, gdzieby ta metryka
autentica miała być, byłaby ku obciażliwości praw i
przywileiow naszych, i wolności naszych: nie prosiemy,
aby ią W. K. Mć raczył skazić, gdyż iest W. K. Mci
potrzebna ku rzeczom Pruskim i Mazowieckim i ku
summom Królewskim; ale iżby iey W. K. Mć używać
nie raczył, tak, iako ociec i bracia i sam W. K. Mć
przedtym raczyli. Abowiem listy iednym wydawaią, a
drugim nic, iako się miedzy nami ozwało ich kilka.
A co się tycze dignitates et officia Regni prosiliśmy,
aby iuż były dane według praw a wolności naszych na
walnym seymie; a coby kto nad pra-


240

KRONIKI

wo i nad przywileie trzymał, aby puścił: na ten artykuł
Panom Jchmościom, radom braci naszey starszey, nad
prawa a przywileie nasze pozwoliliśmy byli dostoyności,
urzędow, które przeciw prawu dzierżą, trzymać do
żywota Jchmości, albo do podwyższenia wyższego;
tośmy byli uczynili, ieśliżeby prawa a wolności nasze w
tym, w czym się przeciwko im ukróciło a ubliżyło, e-
xekucyą wzięły; aby Jchmość Panowie tym chutniey a
chciwiey przyczyniali się ku W.K. Mci o exekucyą praw
naszych i swoich. A iż nie znamy, ani widziemy
przyczyny Jchmościow, a to iż prawa nasze exekucyi
nie maią. A przeto, gdy się nie stała exekucya w
rzeczach, i iako prawa i przywileie nasze obmawiaią,
tedy i tey też nie odstępuiemy. Jtem co się tycze też
przeciwko temu przywileiowi Władysława Jagełła.
Quod nemini ducum, et ex genere ducali descendenti,
castra et civitates pro tempore et in œvum non
conferemus. Królowa Jeymość raczy wykupować
dobra W. K. M. zamki, Miasta, a trzymaćby miała Jey
K. M. aczkolwiek nie na wieczność, ale do żywota
iakośmy słyszeli ; a wszakże to właśnie przeciw prawom
a przywileiom naszym, iżby Jey K. M. miała trzymać do
żywota, abowiem nie bez przyczyny ten Artykuł przez
przodki nasze u przodków W. K. M. jest wysłużon. A
snadź wielcy ludzie, pańskie osoby, xiążęta, musieli się
byli barzo sprzykrzyć przodkom naszym, w sąsiedztwie
sobie równym, a snadź z krzywdą wielką, z wielkim
żalem, z obciążliwością opuścić dobra, a poniechać
musieli. Jeden dla przyiaźni, drugi dla niedostatku,
trzeci dla wstydu, albo iż się zyskać nie spodziewał
A tak prosim pokornemi proźbami,


241

ORZECHOWSKIEGO.


tak iakośmy prosili, aby Jey K. M. imienia żadnego
wykupować nie raczyła, a coby raczyła wykupić, aby to
spuszczono ku ręce W. K. Mci było, a W. K. M. ono
dzierżeć raczył, i starostę swego osiadłego, iako indzie
mieć. Abowiem za żywota Jey K. Mci mogłyby się
wielkie trudności działać koronie, co się każdy snadnie
domyśleć może per alienationem juris alicujus
personœ.
Nayiaśnieyszy miłościwy Królu, iest inszych wiele
artykułów z przywileymi, które potrzebują exekucyi,
któreśmy dawali na Seymie i tu iuż nie mały czas, iako
nic inszego nie czyniemy iedno piszemy, a mażemy, a z
powagą się sobie deklaruiemy. Naygłupszy albo
naymłodszy,, by iedno mówić umiał, nauczyłby się tego,
czego nam rozumieć nie chcą; nie chcemy się wdawać w
traktaty a w odpowiedź, dalsząby ieszcze nam każda
rzecz słuszną odpowiedź mieć mogła. Jedno tylko my
wierni poddani W. K. Mci pokornie prosiemy, żeby
prawa i przywileie nasze i wolności wszystkie wcałości
nam zachowane a dzierżane były. Abowiem wielkie
krzywdy, gwałty nam się dzieią, przez to wykroczenie
prawa, przez starosty, celniki, i inne urzędniki W. K.
Mci i panów rad W. K. Mci: ukazuiemy i prosiemy aby
sprawiedliwość się stała, a daley, żeby się to nam nie
działo. A tak prosiemy W. K. Mci aby W. K. Mć raczył
nas od tych krzywd i ucisków bronić, a nam tego nie
dopuścił czynić nad prawa i wolności nasze. Bo prawa
nasze obmawiaią, że takowym którzy przeciwko
prawom naszym co dzierżą i czynią, nie powinniśmy
posłuszeństwa. Co się tycze ruszenia pospolitego, które
W. K. Mć. raczył czynić, a my


242

KRONIKI

iako wierni poddani W. K. Mci posłuszni, uczyniliśmy
W. K. Mci iako Panu naszemu miłościwemu , którego
panem naszym wyznawamy być; przeto prosiemy, aby
W. K. Mć raczył nam oznaymić, a powiedzieć ieżeli W.
K. Mć ma nieprzyiacioły w ziemi, a raczyszli ciągnąć,
myśmy dawno gotowi, i chcemy ciągnąć z W. K. Mcią,
a pieniądze nam dać w mieściech głównych powiatnych,
czego W. K. Mć nie raczył uczynić; a wszakoszmy, iako
powolni, z tego się wymawiać nie chcemy, radzi
chcemy z W.K.M. ciągnąć ieżeli nam tu W. K. M.
pieniądze raczy dać, według przywileiow naszych.
Przeto W. K. M. prosiemy, aby nas dzierżeć daley nie
raczył, a czynić to, co W. K. M. raczy. Abowiem nie
powinniśmy leżeć wedle praw a przywileiow naszych ,
za takiemi utratami naszemi i tych na których leżemy
gruntach, i prosiemy W. К. M. aby iuż tym rzeczom W.
К. M. czynić koniec raczył. Abowiem my iuż amplius
żadnych ziazdow czynić nie będziemy i niechcemy, a
przy prawiech i przywileiach naszych stać chcemy, w
niczym ich nie odstępować.
Po oświadczeniu tey uchwały Królowi, nie zdało
się być do rzeczy, aby bez rozmyślania rycerstwu
odpowiedzieć; przeto odpowiedź odłożono. Tak tedy
około dnia siódmego tę sprawę w wielkoradzie
rozbierano, nakoniec za przyzwaniem posppolstwa, przy
siedzącym Królu na schodach, po których się do owego
zamku pokoiku wchodzi, kasztelan Krakowski
imieniem J. K. Mości tak zaczął:

Mowa


243

ORZECHOWSKIEGO.


Mowa kasztelana Krakowskiego.

„Nie masz tu nikogo rozumiem, któryby sobie bez
przyczyny rzecz tyle razy roztrząśnioną powtarzać i
ponawiać życzył, co nie dla inszey przyczyny J. K. Mć
czyni, tylko szczególnie aby wszelkiego nie dobrze
sprawowaney Rzeczypospolitey podeyrzenia uniknął. J
o toćto iedno naybarziey się zawsze J. K. Mć starał, aby
w strzeżeniu i pomnożeniu Rzeczypospolitey, od ża-
dnego z tych, którzy panowali przed nim , po-
ślednieyszym nie został. Wielą bowiem woiennemi,
tudzież domowemi zaszczytami tak wspierał
Rzeczpospolitą, że w żadney potrzebie, bądź u siebie,
bądź indziey, na Królewskiey mądrości i pilności
bronienia Rzeczypospolitey, godney tak wielkiego Króla
nie zbywało; co ieżeli z wielu innych , tedy naybarziey z
tego miarkować można, że go ani choroba, ani słabość
zatamować nie zdołała, ażeby kiedy na iego staraniu i
pieczy około Rzeczypospolitey brakować miało, lecz na
łóżku chorobą złożony odprawował sądy, tak dalece że
żadney w Rzeczypospolitey nie było chwili, gdzie można
było Królewskiey powinności potrzebować lub żądać. Z
tym umysłem, iako zawsze od początku zostawał w
Rzeczypospolitey, tak w tymże samym do końca rządu
swego trwać pragnął, aby sobie poddanych serca
łaskawością i powolnością panowania swego poskarbił.
Coż bowiem albo do powagi królewskiey, albo dla
poddanych dobra przyzwoitego być może, iako
łaskawością xiążęcia, i dobrym zachowaniem się z
poddanemi, zewsząd poskarbiona życzliwość? W tym
zdaniu że J. К. M. iako po wszystek obrocony


16


244

KRONIKI


czas, tak po ten teraźnieyszy zostaie, pewna iest. Ponieważ
iako po przeszłe czasy, niektórych wam J. K. M. pozwolił
rzeczy, tak i teraz ile czasu pora i praw powaga dozwala,
czymprędzey wam zadosyć uczynić pragnie, aby tak każdy
snadno zrozumieć mógł, iż J. К. M. prawami rządzi
Rzeczypospolitą, i pokazuie po sobie, że iest praw opiekunem
i obrońcą. Co ażeby u wszystkich iawnie być wiadomo
mogło, J. К. M. coby były za żądania wasze, i co u niego
wyiednano, krótko a otworzyście wam oznaymić kazał.
1. Pierwsze żądanie wasze było, aby po śmierci
Polskiego Króla bezkrólewie wszędy obwieszczono,
zwyczaiem przodkow; ażeby tym sposobem, i wszyscy się o
śmierci królewskiey dowiedzieli, i kogoby sobie na mieyscu
zmarłego postawić chcieli, myśleli. To, ponieważ do
Rzeczypospolitey i do całego państwa zaszczytu należy, J. K.
Mć potwierdzić raczył.
2. Nadto, skarżyliście się że was niezwyczaynemi
podatkami po wsiach i po miasteczkach uciążaią, a za tym
dano odpowiedź: iż potrzeba w przywileie weyrzeć, któ-
rymby się to godziło; z tym wszystkim, od tego was J. K.
Mość uwalnia, poty, póki na bliskim seymie, iakby się to
dziać miało, nie rozsadzą.
3. Było także i owo żądanie, aby pieniędzy dłużey bić w
Ruskich kraiach nie pozwalać, a które, kędy z pod stępla
wyszły, aby dochodzić czego warte. J. K. M. iuż ich bić
zakazał, a owych, które iuż wybite, ceny dociekać kazał,
aby z tąd wiedzieć można, które złe, a które dobre.
4. Co zaś do owego należy, żeby nikomu, tylko
przewiedzionemu prawem , odbierano do-


245

ORZECHOWSKIEGO.


bra, tego gdy sprawiedliwość sama i praw ustanowienie
w/ciąga, tak czynić J. K.Mć obiecuie.
5. Owo zaś co do wykupna dóbr królewskich należy,
zdaie się tak, ażeby tylko zadaniem i odliczeniem pieniędzy,
dobr ustąpienie czyniono.
6. Względem przypozwań, tak się być dobrze zdaie J.
K. Mci, aby tam w którym się powiecie J. К. M. znaydować
będzie, sprawiedliwie szły, byleby od tego ustanowienia
wolne były seymy.
7. Coście J. K. M. upraszali, ażeby rzeczy, któreby
należały do świeckich, które do duchownych, wyraźnym
pismem i znakami opisane były: zdaie się J.K. Mci, że ta
rzecz dokładnieyszego rostrąśnienia potrzebuie , zaczym do
przyszłego seymu odłożyć ią należy.
8. Prosiliście także, aby w naszych prawach żadnego
przeciwieństwa nie było, i lubo ta iest istota praw, żeby się
iedno nie odstrzelało od drugiego, z tym wszystkim, żeby
iakowego w prawie podeyrzenia nie było, J. K. M. starać się
będzie.
9. O opactwach, ażeby Polskiemu szlachci-
cowi, lub Polakowi przynaymniey, gdy szlachty
braknie, nadawane były, J. K. M. to potwier-
dza i popiera.
10. Pisarze ziemscy, aby według tego, ia-
ko przykazuie prawo, sami na sądach i spra-
wach urzędownych przytomnemu byli, spra-
wiedliwa iest: namiestnikow zaś, aby poczci-
wych ludzi szlachtę osiadłą, mieli, tak się J.K.
Mci, iakoście upraszali, zdaie.
11. Często to na seymie, często w wielkoradzie
roztrząsano i teraz wspomniono, że pra-


16*


246

KRONIKI


łaci i stanu duchownego ludzie, do wypraw woiennych
obowiązani są: ta rzecz ażeby ich praw i przywileiow
nie gwałciła, uważyć należy; przełóż o tym nic wiedzieć
pewnego nie można, póki się warunkow
duchowieństwa, iakiemiby były ? nie roztrzaśnie.
12. Prócz tego niesłuszna wam się zdaie, aby dobra
świeckie duchownym nadawane były: zaczym J. K.
Mość w tey mierze tak iako chcecie, postanowić kazał,
aby ieżeliby duchowny dobra świeckie trzymał trybem
świeckich, woienne podeymował wyprawy; a ieżeliby
go niebyło, aby ie utracił.
13. Bractwo które cechami pospolicie zowią,
słuszna iest teraz opuścić, gdyż o nich nie
roztrząsnąwszy przywileiow ich, nic nie można
stanowić.
14. Rozmiar drog i opisanie, aby po miastach i
miasteczkach uczyniono, rozkazano, i na seymie
roskaże się ieszcze.
15. O poimaniu szlachcica w miasteczku, aby
ieżeli starosta mieszczanom nie zezwoli, na zamku
siedział i od mieyskiego był wolny więzienia, tudzież
aby tą karą karany był, którą Jego Król: Mość naznaczy.
Bo co prosicie, że gdyby był więzień za niewinnego od
Króla uznany, aby mieszczanie zuchwalstwa swego
przypłacali: w tym uważyć trzeba, abyśmy junakom
pozwolenia, co im się tylko czynić podoba nie dali, a
tym sposobem ich na wszelkie niegodziwości nie
uzbroili. Wziąć tedy na uwagę należy, aby piiacy i nie
wstrzemięźliwi ludzie tym kształtem nie stali się
śmielszemi. Zaczym na seymie dłużey o tym naradzić
się trzeba, ażeby ta rzecz była pożyteczna wszystkim, a
nie szkodziła nikomu.


247

ORZECHOWSKIEGO.


16. Co się zaś ściąga do listu Pruskiego, tudzież
xięstwa Zatorskiego i Oświęcimskiego, aby oni równo z
nami woienne podeymowali wyprawy, w tey mierze nic
J. K. Mość postanowić nie może, póki wprzód w ich nie
weyzrzy sprawę, czemuby sobie tę wolność
przywłaszczali.
17. Ażeby Inhibicyów wsadach nie czyniono,
podoba się; i tvch ani dawać, ani one służyć maią. A
ieżeliby komu przyznane iuż zostały, Sędzia tym
obowiązany nie będzie,
18. Względem białogłów tak szlachcianek iako
nie szlachcianek, aby ich po miasteczkach nie sądzono,
ale w naszym prawie; ta się rzecz podoba.
19. Aby wojewodowie swoiey patrzyli powinności,
aby urzędy tak iako przepisano, sprawowali, tegoż
samego sobie J. K. Mość życzy. A ieżeliby nie chcieli,
to ich przypozwać według tego, co pod ustawą
ostrzeżono.
20. Na seymie walnym żeby się nic nowego
bez powagi wielkorady i posłow ziemskich sta-
nowić nie mogło, podoba się J. K. Mci.
21. Względem obierania podkanclerza i kan-
clerza, na przyszłym seymie ustanowić się ma.
22. O co zaś prosicie, aby podłego urodzenia ludzi
do kościelnych urzędow i dostoieństw nie przypuszczać,
zezwala J. K. Mość.
23. Mieszczanom dobra ziemskie posiągaiącym
J. K. Mość tak trzymać pozwala, aby dziedzice po ich
śmierci, dobra swe szlachcie we dwóch latach
wyprzedali, czego ieźliby uczynić zaniedbali, aby ie
utracili.
24. O mytach, albo cle, dosyć iuż dawno
powiedziano, iakim to sposobem J. K. Mość trzyma.
Wy na tym powinniście przestać, że bydło


248

KRONIKI


i stada staraniem waszym wychowane, od podatku
(który powszechnie Po Wołoszczyzną zowią ) wolne
zostaią.
25. Względem zwierzchności i urzędów, iakoście
prosili, tak się też J. K. Mci zdaie, ażeby pod czas
walnego seymu rozdawane były, lecz aby się to w stanie
duchownym dobrze udać mogło pomyśleć potrzeba.
Ponieważ po zmarłey iakiey duchowney osobie, cztery
miesiące ma J. K. Mć do rozdawania wolne, po których
wyiściu Papieska do rozdawania następnie władza.
Zaczym obawiać się trzeba, aby dla tak długiego czasu,
przez któryby niebyło seymu, maiętności obcym
ludziom nie były od Papieża nadane.
26. Obcym i cudzoziemcom, tak J. K. Mość
miasteczka i zamki które posiadaią, trzymać pozwala,
aby to potym, gdy oni sami wymrą, cudzoziemcowi
żadnemu wolno nie było.
27. Zydzi po miastach szlacheckich mieszkaiący,
aby od prawa wojewodzkiego wolnemi byli, i
powszechnego mogli zażywać prawa ieżeli zechcą.
28. O miedzach rol, które prostacy granicami
zowią, niechay tak będzie, iak chcecie, potwierdzono w
ten sposób : aby było na każdego woli zażywać tego
albo nie.
29. Względem metryki, to się J. K. Mości podoba,
aby niczyim na potym dobrom dziedzicznym nie
szkodziła, i niiakiey w rozeznawaniu królewszczyzn nie
miała mocy. Lecz ponieważ znayduie się wielu, którzy
ią utrzymać pragną; w tey rozmaitości zdań, coby
postanowić należało? upatrzyć trudno. Zdaie się tedy
być pożyteczno, ażeby to do seymu odłożyć, a tam za


249

ORZECHOWSKIEGO.


zezwoleniem wszystkich ustanowić, coby iey
przydać, a co uiąć potrzeba.
3o. Względem dóbr Królowy Jeymci, że się wam
nie zdaie, ażeby przeciw przywileiom i ustawom
naszym od J. K. Mości trzymane były, żąda J. K. Mość
aby te dobra Królowa Jeymość do żywota swego
trzymała, po którey śmierci, że się to nazad do
Rzeozypospolitey państwa dostanie i wróci, nikt nie
powinien wątpić. Albowiem ieżeli to Królowy Jeymci
nie będzie wolno, czyż rozumiecie być pożyteczniey dla
Rzeczypospolitey, gdyby za te dobra które ma,, dóbr
sobie raczej we Włoszech, niż w Polszcze nakupiła?
sami osądźcie. Co ażeby komu nie szkodziło, tak J. K.
Mość ostrzegł, aby nad temi dobrami starostowie dobra
własne maiący zwierzchność mieli. Co się zaś tycze
zamkow, które Królowa Jeymość posiada, nad temi
wszystkiemi sa przełożeni tacy, którzy na wierność J.
K. Mości poprzysięgli, i z ramienia iego owe zamki
trzymaią.
31. Sprawownoscy królewscy * nie będą więcey
sądzić, ale iednak gdy potrzeba będzie, słuchać będą
skarg. Duchowni także nie będą się wydawać do
świeckich sądów,, chybabyim przyszło sprawę iakiego
duchownego sądzić.
32. O Kortezanach. Na tych nowey kary stanowić
nie trzeba, ale dawnemi prawy ich zuchwałość
powściągnąć.
33. Płace, aby krom pozwolenia wielkoradzcow
ważnemi były, J. K. Mość przyzwolił, ieżeliby się zaś
wynaleźli tacy którzy by opak, czynili, na tych, ażeby
prawem Kortyzańskim mieć


* To iest Referendarze.


250

KRONIKI

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:36

baczność, zdaie się być rzecz barzo sprawiedliwa.
34. Przywileie dóbr dziedzicznych, każdy gdy
potrzeba będzie pokaże, co przepisano w ustawie.
35. Krom tego o co prosicie, aby na seymie w
każdy tydzień dwa dni ieden po drugim J. K. Mość
sobie obrał, w któreby na sprawach i pospolitszych
ludzi zatargach zasiadał, obiecuie J. K. Mość iż tak
czynić będzie.
I teć to są, któreście podali J. K. Mości żądania,
częścią w dawnych przepisane prawach, częścią
nowotne, na co wszystko z taką powolnością pokazał się
J. K. Mość, że albo wszystko zdał na wolą waszę, albo
mało co sobie zostawiwszy tak to pogodził, że
przywłaszczaiąc sobie cząstkę tego, teyże samey razem
pozwolił, aby tym samym bunty do szczętu zniosł, a was
sobie wszystkich tą dobroczynnością i łaskawością kró-
lewską uiął za serca. A ieżeli kto po sumiennemu
sądzący, pokoy powszechny i miłość kochaiący, rzecz z
sobą pilniey uważyć zechce, znaydzie zapewne, iż
niczego J. K. Mość nie opuścił, co się tylko być zdawało
godne dobrego Króla i łaskawego Pana. Wam wzaiem
przynależy tak wielka ku wam życzliwość, i tak miłego
waszego Pana kochać serdecznie. Przywiedźcie sobie na
pamięć przodków naszych pamiątkę, którzy tę wolność,
którą teraz mamy, te prawa, w których teraz żyiemy, z
wszelaką wiernością, przychylnością i staraniem od
xiążąt swoich szanowali. Świadczy to przywiley
Ludwika to iest Loys w którym tę, którą teraz mamy
wolność przodkom naszym nadał. Powiada bowiem, iż
dla osobliwszych przodków naszych zasług ku


251

ORZECHOWSKIEGO.


Rzeczypospolitey i ku sobie, na wieczne przymierze i
znak szczodrobliwości królewskiey ku wiernym
poddanym owę im nadał wolność. Lecz na coż dawne
przypominam rzeczy? za oycow pamięci Król Jagełło,
Nayiaśnieyszego Pana naszego dziad, wielą udzielnemi
przywileiami, osobliwszą przodków naszych ku sobie
zaświadczył szczerość. Przeto gdy tak wiele
chwalebnych mamy przykładów, które nam przodkowie
nasi na pamiątkę zostawili,nie piękna nam się rzecz po-
winna zdawać od ich odstępować zwyczaiu. Atoli rzecz
pożyteczna i chwalebna, ieżeli domowemi upomnieni
przykłady, należytą wiernością i nieustanną
przychylnością i sami siebie do Pana,i Pana do nas
pociągniemy. Czego że zawsze J. K. Mć w nader
wielkim upragnieniu zostaie, nikt nie powinien
wątpić. Coż on na was poniewolnie wymógł? co on
sobie mimo naszey proźby przywłaszczył? tak przez cały
czas swoiego panowania żył, takim się ku wam
pokazywał, że raczey łaskawością, niż rządem narabiał.
Swiadkiem tego przed dniem trzecim do was, względem
bronienia Rzeczypospolitey J. K. Mości oznaymienie:
nic sobie sam przez siebie czynić mimo woli waszey
nie pozwolił, ale rzecz całą do was odesłał, i was samych
za uczestnikow i pomocnikow do tey rady mieć zachciał.
Gdy bowiem w tym roku czasie postrzegł, iż za
wspólnym staraniem waszym nie może łatwo poratować
Rzeczypospolitey, inszy koniecznie bronienia
Rzeczypospolitey trzeba wynaleść sposob; ponieważ
nie dokonawszy rzeczy do domu popoieżdzać , patrzcie
, iak wielkaby to była sromota, iak nakoniec rzecz dla
was szkodliwa. Bać się bowiem potrzeba, aby gdy na
tey woynie, zanic ważyć bę-


252

KRONIKI


dziem, inni imienia naszego nieprzyjaciele śmielszemi na nas nie zostali. Słyszeliście co iuż
najazdy w górach narobiły. Wiele wsi Jmci Panu Stadnickiemu popalono, wiele spustoszono.
Tak tedy spalił Wołoch powiat, popustoszył grunta braci i przyiacioł naszych: my to sobie za
lekce ważemy: toż my mile na sercu przeniesiem, ieżeli gdy toż samo Prussy, toż samo potka
Polskę, dbać nie będziemy na to; zaiste obawiać się trzeba, abyśmy kiedy tak wszystkim
pogardzamy, wszystkiego oraz nie stracili. Jeżeli bowiem nie zabiegamy w początkach, iako
bronić będziemy potym, nie rozumiem. Zaczym J. K.Mość świadczy się Bogiem i ludźmi i
wami naostatek samemi, iż na nim w żadney potrzebie Rzeczypospolitey nie schodziło, ani
schodzić nie będzie. Na-
pomina teraz i wszystkie nieprzyiacioł odkrywa klęski, których że nie odwracamy od siebie,
nie przezeń się dzieie; iakiemiby się to stać mogło pośrzodkami pokazuie. Albowiem tkwi
nam w pamięci, że za woyny Pruskiey, gdy woysko z państwa iego zebrane dłużey trwać nad
czas roczni nie mogło, wiemy iż przez podatek od nas pozwolony, i wyiednane pieniądze,
Rzeczpospoita obroniona została. Teraz także czegóż więcey czekamy? tegoli żebyśmy kray z
wszelkiey ogołocony zostawili pomocy? nicli was ięczenia braci naszych, nic ochyda imienia
nie obchodzi? nad którą wam cale ubolewać należy. Jeżeli się co w was oyczvstey cnoty i
gorliwości znayduie, ani tego mówić nie można, że dla niesforności królewskiego rządu do
ugaszenia pożaru opieszałemi iesteście. Jeżeli bowiem J. K. Mć o to się zawsze starał, aby
nikomu na świecie nie czynił gwałtu, ale tey iedynie zażywał władzy,


253

ORZECHOWSKIEGO.


którey mu zwyczay przodków i prawo pozwalało, żąda tego abyście wszyscy wiedzieli, i
innym których tu nie masz, powiedzieli, że tey był zawsze i być chce myśli. A ieśli się kto tak
nie-cnotliwy, tak bezbożny znayduie, któryby się ważył zamięszać Rzeczpospolitą, i serca
nasze od tak dobrego oddalać Pana, niech się postrzeże co czyni? z kim zaczyna? niech
zważy. Bo cze-gożbyście nie czynili? ktoby ten cały związek i przyiaźń, którą Pan z wami,
wy z Panem spoieni iesteście śmiał zrywać? O tym wam myśleć, o to aby się stać mogło,
zabiegać, rzecz słuszna. Wszelkie bowiem królewskie dobro, każde złe, poddanych nie iest
rzecz mała. Tak bowiem, wszystko w dobrze ustanowioney Rzeczypospolitey łączy się i klei,
że cokolwiek do iedney przybywa strony, to się na drugą zlać koniecznie musi. Przestrzegał
onegday J. K. Mość, iż nieprzyjaciel, wziąwszy na kieł z wygraney, i zmocniwszy się przez
niezgody nasze, na całą następuie Ruś, którego ażebyście odpędzili orężem, braci i przyiacioł
waszych od spustoszenia i ognia wzdy kiedy wybawili, przezornie J. K. Mć upomina ; czego
żadney nie masz nadziei, w tych pieniądzach po miasteczkach i miastach od J.K. Mości
nakazanych. Ten bowiem żołd wielkiego woyska wyżywić nie może: trzy tysiące pięćset
ludzi na obronę Rzeczvpospolitey zaciągnio-no, na których te pieniądze przez dziewiąciu
miesięcy przeciąg starczyć nie mogły; tak że aż z swoiego trzydzieści tysięcy złotych J. K.
Mość przydać musiał. Przeto niechay was wzruszy braci naszych nędza, niechay wzruszy
wiszące nad karkiem całey Rusi nieszczęście. A gdy teraz wszyscy nie możecie snadno
podupadłey Rzeczy-


254

KRONIKI


pospolitey na pomoc przybyć, złóżcie przynaymniey
cokolwiek czymby Rzeczypospolitey obronić można.
Nie domaga się tego po was J. K. Mość mocą swoią,
lecz aby to wszystko w przyjaźni u was wyrobić mógł,
życzy sobie. Owego zaś co do zniewagi królewskiego
dostoieństwa należy, krótko posłuchaycie: Rzecz się
wam niegodziwa zdaie, abyście Cesarskiemu prawu, ile
że prawa swoie macie, w niektórych rzeczach podlegać

mieli; a lubo to poniekąd prawda, że w tymże samym
prawie znayduie się i wielkie prawo i krzywda nie mała,
postaremuż tak, iako chcecie J. K. M. przyzwolił. Bo i
my mamy prawa, w których względem zniewagi
królewskiego dostoieństwa arcy-przezornie ostrzeżono,
które bynaymniey nie są odrzucone, i przeszłe zbrodnie
ustanowionemi iuż prawami, nie temi, które się dopiero
ustanowić maią, karane być powinny. Jeśli zaś potym
zdawać się będzie, aby im co uiąć, to za powszechnym
wszystkich zezwoleniem potrzeba będzie ustanowić.
Skarżyliście się, iż wielu woiewodow i wielu
kasztelanow na tey nie dostawało wyprawie? J. K. Mość
taką dał odpowiedź: że którym tylko w domu pozostać
roskazano, ci nie bez słuszney i sprawiedliwey
przyczyny pozostali. Bo gdy się teraz wszyscy nie
znayduiemy w domu, należało pomyśleć, ażeby
Rzeczpospolita w ninieyszych także stronach nie
popadła szkody. Jeżeli się zaś znayduią tacy, którzy się
bez przywileiu i pozwolenia J. K. Mości na tey nie
znayduią wyprawie, nie masz przyczyny, czemuby sobie
podług praw nie postąpić z niemi. I toć to iest, co wam J.
K. Mość oznaymić roskazał.”


255

ORZECHOWSKIEGO.


Po skończeniu mowy kasztelana Krakowskiego,
szlachta proszą Króla aby iey pozwolił na stronę ustąpić
i naradzić się, coby na tę mowę odpowiedzieć mieli.
Czego gdy J. K. Mość pozwolił, między filarami które
studnią owego klasztoru otaczaią posiadali; na którym
mieyscu, iakiemi rzecz zeszła sposobami, niech opiszą
inni: mnie dosyć na tem opowiedzieć to, co przy
wszystkich za powrotem do J. K. Mci, którego na
mieyscu wyżey pomienionym obstąpiono, powiedzieli.
Zatym Spławski, któremu z Taszyckim urząd zdano,
aby od szlachty miał do Króla mowę, tak sobie
zaczyna.



Mowa Spławskiego.

„Lubo Nayiaśnieyszy Panie przez Wielmożnego
JPana kasztelana Krakowskiego W. K. Mć dziś dzień
czwarty raczyłeś oznaymić, iż nie chcesz na tych
naradzaniach się i sporkach czasu trawić, widziemy
iednak, iż nową rzecz do utarczki wtrącono, to iest
ażebyśmy się około bronienia Rzeczypospolitey
naradzili. My iakośmy tyle razy W. K. Mości
oświadczyli, inney tego nie wiemy przyczyny okrom
tey, do którey tu za wyrokiem W. K. Mci zazwani
iesteśmy. Przeto usilnie upraszamy, abyś nam tu dłużey
W. K. Mć mitrężyć nie dopuszczał, i dziś nam pokazać
raczył, co więc czynić mamy? gdyż tu trwać dłużey
żadną miarą nie możemy. Co się zaś tycze żądań
naszych, na któreś W. K. Mość podług szczegulney
swoiey ku nam wiernym poddanym dobroci, łaskawie
zezwolić raczył, niezmierne czyniemy i oddaiemy
dzięki: za owemi zaś, któ-


256

KRONIKI

Reś W. K. Mość do seymu walnego odłożyć umyślił,
upraszamy, ażeby i tym żadney nie czynić zwłoki,
ponieważ my od owego naszego pisma, któreśmy W. K.
Mości onegday podali, żadną miarą odstąpić nie
chcemy. Masz w nim W. K. Mość rzecz całą opisaną i
zamkniętą, którą ażebyś W. K. Mość łaskawie i mile
przyiąć raczył, upraszamy.


Mowa Mikołaia Taszyckiego.


„ Wyrozumieliśmy Nayiaśnieyszy Królu z Pana
kasztelana Krakowskiego, z iakim sercem i z iaką
łaskawością W. K. Mość zostaiesz ku nam wiernym
poddanym swoim; od czego się nikt nie odpisuie.
Wyznaiemy bowiem, iż przez prace koszta i rady iego,
za żywota i zawsze zachowana zostaie Rzeczpospolita:
póki tylko to królestwo stać w całości będzie, poty
nieśmiertelne przeciw niemu W. K. Mości
dobrodzieystwa wiekować będą. Przyozdobiłeś państwo
, pomnożyłeś Rzeczypospolitey, nam taki uczyniłeś za-
szczyt, że w tey mierze wszystkich którzy panowali
kiedy, snadno przewyższasz. A przeto że w tey zacności
i w takiey sławie u wszystkich zostaiemy narodów,
tobieśmy to winni, do tego się wziątku od ciebie znamy.
Wszakże, z iaką ty ku nam i ku Rzeczypospolitey
przychylnością serca zostaiesz, my też zawsze takiemi
stawialiśmy się tobie, dla iakich słusznie mógłbyś
wszystkie szczodrobliwości królewskiey łożyć siły. Któ-
reżeś kiedy woyny tak przykre, tak niebespieczne
zwodził? któryż cię nieprzyiaciel tak mocny w poty-
czcze zaczepił, w któreybyś szczero-


257

ORZECHOWSKIEGO.


ści, starania, tudzież osobliwszey stateczności naszej nie
doznał? Świadkiem iest Wołosz, którąś ty ciężką i barzo
trudną pognębiwszy woyną, pod swoią moc podbił.
Świadkiem Prussy, które z iaką przeciw tobie wiernością
i uszanowaniem iesteśmy, doświadczyły. Wiele prócz
tego i różnych woien rodzaiów snadno pokazuią, i twoią
ku nam znakomitą łaskawość, i nasze ku
tobie wierność niepoślednią. Ponieważ że W. JPan
Kasztelan przodków naszych dzielność osobliwszemi
wyniosł pochwałami, słusznie atoli i my nie bylibyśmy
nigdy podleyszemi od nich, lecz równi i dzielnością i
męstwem. Aże iedno z wielu przytoczę, nad prawa i
ustawy przodków, Prussy nakładami na woysko ,
naszemi nakoniec zastawiliśmy piersiami. To czyniąc,
nie przy Prussach, ale przy tobie Panie swoim tużeśmy
zawsze zostawali. Ciebieśmy bronią i własnemi karkami
zapomniawszy o wolności i oyczystych prawach, pod
czas owey woyny bronili. Tey cnoty nam od przodkow
naszych niby za naywiększą oycowiznę zostawioney ,
tak zawsze aż po dziś dzień dochowuiemy, abyśmy w
wierności naszey i twoiey ku nam łaskawości wszystkę i
Rzeczypospolitey i wolności naszey złożoną obronę
mieli; a gdyby nasza pozwoliła możność, na wszelkie
rozkazy iego stawilibyśmy się powolnemi. Szczere
bowiem ku tobie nosiemy serce, żadną nie powleczone
złością, taż sama znayduie się ochota, która zawsze była.
Ciebie za Króla i pana swoiego uznaiemy; tey szczerości
naszey przeciw tobie daliśmy zadatek, gdyśmy
Nayiaśnieyszego syna twego za następcę po tobie Królu
mieć chcieli. Jeżeli się zaś kto między nami znayduie,
którego iakowy żal z ia-


258

KRONIKI


kieykolwiek dotknął przyczyny, łatwo się to ła-
skawością i królewską twoią dobrocią ukoić może,
naszę zaś ku tobie życzliwość i to serc iedno tchnienie
, abyś łaskawym przyiął i przychylnym sercem,
upraszamy.”
Po powiedzeniu i skończeniu tego, ziazd ro-
spuszczono, a Król Jmć nie chcąc na mowach dłużey
czasu trawić, przy wszystkich przez kasztelana
Krakowskiego powiedział, że woiewodow po iednemu
do wszystkich z osobna powiatów porozsyła, aby im ci
oznaymili, czegoby sobie Król życzył, aby oni czynili. A
przeto po przegrodzeniu trzech dni iako się to działo, po-
rozsyławszy po stanowiskach listy wszystkim powiatom,
każdemu z osobna naznaczał mieysce, na któreby się
zniść mieli. Do których skoro woiewodowie przybyli,
poczęli pobudzać szlachtę, aby o Rzeczypospolitey
radzić chcieli, przywodząc: że czas nastaie toczenia
woyny, że Rzeczpospolita bez żołdu bez żołnierza
zostaie, tudzież aby w czym Rzeczpospolita nie poniosła
szkody, zabiegać chcieli. Lecz gdy po wszystkich
woiewództwach iedno było tchnienie, do żadnych rzeczy
serc szlachty nie można było przywieść. Mowili iż nie
dla tego przyszli aby dawali pobor, ale aby się z
nieprzyiacielem potykali; ieżeli wolność, prawa,
Rzeczpospolitą w całości maią, na ich staraniu mocnym i
statecznym nie zbędzie w tym czasie Rzeczypospolitey.
Tę od wszystkich powiatów odpowiedź odebrawszy, do
miasta do Króla woiewodowie powrócili. Król zaś
porozumiawszy woiewodztw zdanie, nie mogąc nic
inszego czynić, o rozwiązaniu woyny myśleć począł.
Przyzwawszy tedy przez listy owe woiewodztwa
wszystkie w zamku iuż


259

iuż wyżey pomienionym, z dawnego mieysca dał im
pozwolenie roziachania się do domu, imieniem zaś
Króla kasztelan Krakowski tak mówił.

Odpowiedź Królewska przez kasztelana
Krakowskiego.

„Wiedząc J. K. Mość, że przez nieprzyiacielskie
wtargnienie spustoszono kray, spustoszono grunta braci i
przyiacioł waszvch, nie mógł im innym sposobem dodać
ratunku, iako gdy was wszystkich do bronienia braci i
przyiacioł waszych przywołał, aby tak i szkody po-
niesione ponagradzał, i niesławę od podłego
nieprzyjaciela imieniu naszemu zadaną męstwem i
orężem waszym oddalił. Tey nadziei rad i przenikań
iego, nie wiem co za nieszczęście Rzeczypospolitey
przeszkodziło; gdy na wiele tu przybywszy nad
spodziewanie natrafił rzeczy, które się zdawały mieszać
Rzeczpospolitą, tym przedewszystkim zapobieżeć
umyślił. Bo nie można przy zakłóconych u siebie
sprawach uczynić indziey co godnego pochwały. Przez
ten tedy czas cały przez który we Lwowie zostaiemy,
do tego się mocno przykładał, aby wprzód u siebie
Rzeczpospolitą ustanowił, niżby iey od okrutnego
nieprzyiaciela bronić począł. Z czego żadney dla siebie
pochwały i osobnego nie szukał zysku, lecz aby tylko
królestwo dane sobie od przodków w tym o sobie
rozumieniu i zgodzie utrzymać mogł, w którey zawsze
było. Tym pobudzony do was się zgłosił, abyśmy gdy w
tym czasie snadno woienney wyprawie dać nie możemy
rady, przynaymniey przez znosze-



17


260

KRONIKI


nie się z sobą iakokolwiek Rzeczypospolitej przybyć na pomoc mogli. Ani tego po was przez
mocnie wyciągał, ale abyście politowaniem zdięci, strapionym braciom waszym i
przyiaciołom na pomoc przybyli, których ucisk i nędza Rzeczpospolitą osobliwszą zmazała
hańbą, którą aby z miłości swoiey poratował, uczynił wszystko co tylko mogł. Jeżeli wy tak
wielkiey życzliwości mniey wdzięcznemi iesteście; (tak bowiem iuż mówić należy) przed
Bogiem samym wszechmocnym, gdy przed ludźmi nie może, dobre serce swoie oświadcza.
Już to dzień czterdziesty dziewiąty, iako na sprzeczkach czas trawiemy, samę porę toczenia
woyny chcieliśmy zatracić, co sie iuż i stało: inny wszelki czas do woiowania bynaymniey nie
sposobny iest, ponieważ zimna, deszcze i inne zimowe słoty nastają, przed któremi i sam
Tatarzyn naywytrzy- małszy żołnierz uciekaiąc, iuż się zbiera z pola, i iuż w tym czasie nie
podnosi woyny. Co zważaiąc J. K. Mość, widzi iż mu inszej pomocy, inszey do obronienia
Rzeczypospolitej potrzeba rady. Gdy iuż tedy dla ostrey chwili iakom powiedział, tą ogólną
wyprawą nie może Rzeczypospolitey poratować, daie wam wszystkim pozwolenie odejścia, i
do domu powrotu nie przeczy. On sam sławy dostoieństwa Królestwa tego, które zawsze u
wszystkich słynęło narodów bronić będzie, tak iako możność i sposobność Jego dopuści.
Dosyć wiadomo, iż w tym królestwie Król ma dochody szczupłe, i nie są po temu, aby bez
pomocy waszey Rzeczpospolitą obronić mogły. Przeto J. K. Mość z wszelkiey pomocy i
starania waszego wyzuty, tak iako będzie mógł opierać się będzie, was


261

ORZECHOWSKIEGO.


iuż od tey (iakom namienił woyny) uwalnia, z tą iednak wymowką; ażebyście gdyby iakowy
większy gwałt i niebespieczeństwo napadło na Rzeczpospolitą, za naypierwszym listu
pokazaniem na dzień pomieniony i mieysce naznaczone natychmiast stawali. A o to naostatek
uprasza was J. K. Mość, abyście w powrocie tak skro-mnemi i powściągliwemi byli, żeby gdy
przybycie wasze wielom narobiło klęski, powrót nikomu nie szkodził. Bo pustoszyć grunta,
dobra przyiacioł naszych naieżdżać i po nieprzyjacielsku nad niemi się srożyć, nie
rozumieycie, aby wam sprawiedliwie wolno było. Z tym wszystkim J. K. Mość tak iako
przystoi, tym o których powiedzą, że im tak wielkie poczyniono krzywdy, należyty ratunek i
pomoc obiecuie. Skończyłem."
Taszycki będąc wysłany, aby podziękował Królowi za dane roziachania się pozwolenie, nic
się nie bawiąc, tym sposobem zaczął.
„Żeś nam tak łaskawie pozwolił Nayiaśnieyszy Miłościwy Panie! do domu popoieżdżać,
niezmierne składamy i oddaiemy dzięki, i żeś nasze w tym pozwoleniu roziachania się
żądania łaskawie i chętnie potwierdził, a insze które się tu odbyć nie mogły, do przyszłego
odłożył seymu. My to wszystko od ciebie tak mądrego pana, na dobre sobie tłumaczemy. Tak
bowiem o twoiey ku nam i ku Rzeczypospolitey łaskawości przekonani iesteśmy, że nigdy i
dobru naszemu i Rzeczypospolitey na tobie nie zeydzie. Przeto usilnie W. K. Mci upraszamy,
abyś sam sprawy naszey bronił, i tak sobie z nią poczynać raczył na przyszłym seymie, aby
to, o co się tak mocno W. K. Mości dopraszamy, swój


17*


262

KRONIKI


odebrało skutek. Co się tycze woienney wyprawy, tego przede
wszystkim potrzeba, abyś dobrze trzymał, że ci żołnierze,
których widzisz, są potęgą i twierdzą Państwa twoiego. Ten to
iest skarb nieprzebrany twoiego państwa, te siły łaskawości
twoiey, któremi tak szafować i tak się z niemi obchodzić
będziesz, abyś ich połączył iako naybarziey ile możesz, a nigdy
ich nierozdzielał. Któż bowiem nie wie iak wiele Rzeczypospolitey szkodzi rozdzielenie
państwa? Wczym niech nam za
przykład dostateczny stanie Kazimierz ociec twoy, który że siły
państwa rozdzielone miał, iakże wielką pod Choynicami przegrawszy, nabawił klęską
Pizeczpospolitą , ani wspomnę w
tym czasie. Świeży przykład w Węgrzech nas napomnieć
może, któremi iak wielkie codziennie miotaią nieszczęścia?
Zostawiano ie na nierząd i na ogień, bez sprawiedliwości, bez
prawa. W. K. Mość sam pamiętać możesz, iż te nie doznały
takiego niebespieczeństwa od zbroynych nieprzyiacioł, iakiego
doznały od rozmnożonych wszędzie rosterków, na które
nieszczęścia nigdy by oni byli nie przyszli, gdyby byli równo w
pokoiu iak w woynie żyli. Gdy nas tedy tak domowe iak obce
upominaią przykłady, abyśmy w zgodzie w tey Rzeczypospolitey
zarówno żyli, ieśli ią mieć długo wieczną chcemy ; to aby się
ziściło, usilnie W. K. Mości upraszamy. Rzecz bowiem
niesprawiedliwa się zdaie, aby iedni w obozie zostawali, drudzy
w domu na zbytkach i próżnowaniu przestawali, a tym się dzieie:
że iedni na próżnowraniu szczęśliwemi się staią, dobra swoiego
przyczyniaią, drudzy nieszczęśliwi w obozach zostaią, życie
i wszystkie dostatki swoie, za dobro pospolite na nie-


263

ORZECHOWSKIEGO.


bespieczeństwo podaią. Co iakowe w Rzeczypospolitey
nienawiści wzbudzić może, W. K. Mość rozumiesz. To bowiem
przyrodzenie wszystkim żyiącym dało, że sobie każdy lepiey
życzy niż komu. Myszy za małe ziarnko zboża często się
uganiaią i wiele innych takowych. Bo cóż rozumiemy? z iakim
ten będzie sercem, na którego samego iednego ten wkładaią
ciężar, który wszyscy dźwigać powinni. Wszak i w woźnicy nie
chwalemy tego, gdyby iednym koniem wóz ładowny ciągnął, a
drugiego luzem prowadził. Z tym ia się przeto tak obszernie
rozwodzę, abyś W. K. Mość zrozumieć mógł, że my rozłączonemi będąc, słabemi; a złączeni
nader mocnemi iesteśmy. Dla tego
iednostaynym głosem prosiemy, ażebyś wszystkie królestwa
siły rozerwane w iedno zebrać raczył i pomnożył, abyś i tych,
którzy się od wspólnego bronienia Rzeczypospolitey odpisuią,
do iey znoszenia ciężarów przywieść raczył, a tak do tego
przyidzie, że powszechney Rzeczypospolitey złączonemi siłami
i posiłkami mężnie będziemy bronić. Już tedy W. K. Mość
żegnamy, żyi nam długo szczęśliwy i czerstwy, i aby czasow
panowania twego Bóg naywyższy iak naydłuższych pozwolił,
wszyscy życzemy. Skończyłem.”


Zakończenie.


Po rozwiązaniu woyny, Polacy naysmutnieysi ze
wszystkich, do domu powrócili; bo gdy się nadaremno za
wolnością, wszelkiemi siłami (iak im się zdawało ) uymowali,
nic nie wskorawszy na tey wyprawie, iachać im do domu


264

KRONIKI


przykro i markotno było. Na którey wyprawie, owa się rzecz
dziwna przytrafiła, że iednego wszyscy byli ducha, i
wszyscy na woynie trwać, ani bez dokonania rzeczy do
domu powracać nie chcieli. Nic nie ważyło owo, co
wszystkim być zwykło nader miłe, ale żonami i dostatkami
wszystkiemi na ten czas wzgardzili. Nic ich spustoszona i
ogniem płonąca Ruś , nic smutni przyiaciele, nic łzy i płacz
kraiu, nie obchodziły. Żadney o tym wzmianki, żadney o tym
nie było mowy: co żywo o wolności, o, prawach i ustawach
szemrało, w pomowieniach po rynkach, drogach, kościołach,
iawnie i skrycie narzekało że utracono Rzeczpospolitą; a gdy
tak uzbroieni i w gotowości stali, że wszystkim woyskom,
wszystkich Królów i cesarzów postrachem byli, postaremuż
owych niezwyciężonych mężów, tak na ten czas żal
obeymował, że ich nie odgłos trąb do woyny, ale pianie ku-
rów do czytania ustaw i rostrząsania przywileiow budziło.
Zrana widziałbyś był, że nie spisy ale prawa, nie tarcze ale
ustawy, do koła obnoszono; biegano po mieście, schadzki
ustawicznie czyniono, nad to przychodząc co raz do
naypierwszych osób i do wielkorady, im oyczyznę, żony,
dzieci, dostatki wszystkie poruczali. Na coż mam teraz
przypominać, iak była troskliwą szlachta, iak na wszelakie
wieści nadstawiała uszu? W powitaniach wzaiemnych
wypytywała się naypierwey, co robiono w radzie? co
ustanowiono na seymie? czy dobra poodbierane
przywrócono? czy rzeczy popełnione przeciw prawom,
zniesiono? A gdy ieden drugiemu powiadał, że rzecz całą, na
seym odkładaią, tak się z boiaźni trwożyć poczęli, iż się z tym odzy-


265

ORZECHOWSKIEGO.


wali, że iuż po prawach i wolności. Czego bowiem sami u
Króla wyrobić nie mogli, spodziewali się, że daleko mniey
ich posłowie wskoraią. A przeto posłyszawszy o tym,
smuciły się dzieci, boleli młodziani: co gdybym opisać za-
myślał , ustanę pod tym ciężarem , a i z naymnieyszey części
dokazać tego nie potrafię. Zaczym toż samo uczynię, co ów
malarz uczynił, w zabiciu na ofiarę Ifigenii, że niemogąc
Agamemnona płaczu pędzlem potrafić, umyślił głowę iego
ukryć, aby każdy w duchu miarkował, iak wielka owa była
żałość. Tak też i ia powlokę żal powszechny: innym do
rozeznania zostawię, w iakim żalu zostawali ci, którzy się nie
nauczyli nikomu służyć, a nad wszystkiemi panować; gdy
mawiać zwykli byli, że przytłumiono prawa, całą uciśniono
wolność. Tak to bowiem na ten czas słychać było o tym
miedzy ludźmi, prawdziwieli czy opacznie? nie wiem. Ja
zaiste, wiedząc, że prawda iest szczegulnieyszym
dzieiopistwa zaszczytem, nie to co się stało, ale to, co się
podczas woyny działo, powinienem uważać. Ubolewał tedy
stan rycerski, i wszyscy iak pobici z placu, tak oni ze Lwowa,
omyliwszy się na nadziei, iachali. Procz tego, do tak
wielkiego żalu, ów ieszcze do uwierzenia nie podobny
przystąpił, że owe tarcze, owe kopie, owe roty, których się
bała Niemiecka ziemia, strachała Azya, lękały Tatary, bez
skutku do domu powracały. O nędzne i nieszczęśliwe czasy!
około sto pięćdziesiąt tysięcy dobranego męża, lub więcey ( tak bowiem powiadano ) w
takiey okazałości i ozdobie
daremno się pode Lwow zgromadziło. Tak bowiem była
dzielna iazda, tak nader mocne były do woyny

w Koronie Polskiey,

z przytoczeniem niektórych postronnych
rzeczy,od roku 1558, aż do roku 1572,
którego Król Zygmunt August umarł.

PRZEZ ŁUKASZA GORNICKIEGO,
Tykocińskiego i Wasilkowskiego Starostę,
SPISANE.




w WARSZAWIE,
w Drukarni Nro 646. przy Nowolipiu.
1805.

Mało wiadomości nam pozostało o Łukaszu
Gornickim staroście Tykocińskim i Wa-
silkowskim. Czas urodzenia i śmierci iego nie
pewny. Był w młodszym wieku przy
Padniewskim biskupie Krakowskim, równie iak Jan
Kochanowski: potym u dworu Zygmunta Augusta
Króla, który go w rozmaitych okolicznościach
używał, i wielorakie mu dobrodzieystwa
świadczył. Oprócz dzieiow w koronie Polskiej
pod Zygmuntem Augustem; przez syna iego, także
Łukasza Gornickiego , Władysławowi IVmu
Królowi przypisanych, które tu daiemy iako
wielce zachowania godne; dzieła inne zostawione
przez Gornickiego, są następuiące:— Rozmowa o
wolności, prawach i obyczaiach Polskich pod
elekcją Zygmunta IIIgo Króla. — Dworzanin
Polski. — Orthographia Polska ,
wydrukowana przez Januszowskiego po dziełach
Jana Ko-
chanowskiego. — Seneka o dobrodziejstwach
Rzeczypospolitej — także w Łacińskim ięzyku
Via ad libertatem perfectam. — Dœmon
Socratis.—. Gornicki pisał też wiersze Polskie.
Pieśń żałobna znayduiąca się zwyczaynie w
dziełach Jana Kochanowskiego , i umieszczona
pod liczbą XIX księgi trzeciej, w naszey tegoż
edycyi; iest od niektórych Łukaszowi
Gornickiemu przyznawana.




NAYIAŚNIEYSZEMU
WŁADYSŁAWOWI IVmu

z Bożey łaski Królowi Polskiemu, Wielkiemu
Xiążęciu Litewskiemu , Ruskiemu,
Pruskiemu, Mazowieckiemu , Zmudzkiemu,
Inflantskiemu, Smoleńskiemu, Czer-
niechowskiemu, c. i Szwedzkiemu,
Gotskiemu, Wandalskiemu dziedzicznemu
Królowi.

Wątpliwości w tym nie masz żadney,
Nayiaśnieyszy Miłościwy Królu Panie moy
Mił: ze im kto wyżey od Pana Boga na ziemi
iest posadzony, tym większey doskonałości
ludzie po nim potrzebuią. Co z niczego
inszego nie pochodzi , tylko z zawziętego
iakiegoś rozumienia, iż kogo Bóg nad ludem
swym mieć chce , temu coś nad ludzi udziela
więcey, i podobniejszym poniekąd so-


274

bie czyni. Ztąd Królowie i Monarchowie ,
wszystkich ludzi otworzone oczy na się maią: i

co w prywatnym, a bo szczególnym człowieku,
małą w oczach ich przywarą, to w Królach i
potentatach wielką wadą. Jako tedy tacy
Królowie którzy się do tey doskonałości nie gar-
ną , z małym smakiem poddanych swych panuią,
i bezsławnie schodzą; tak ci, którzy pamiętaią,
że nie Królestwa dla nich, ale oni dla dobrego i
pożytecznego Królestwa są od Boga dani i
postanowieni , szczęśliwie panuią , chwale-
bnie zchodzą, i tęsknicę po sobie w sercach
poddanych swoich zostawuią. Już takich
Królow z dzwiękiem pospołu nie zachodzi
pamięć; ale następuiącym wiekom przez Pismo
podana, wieczną im przynosi sławę. Szczycić
się tym Królestwo Polskie może , że wielu
Królów, a mianowicie Przodkow W. K. Mości,
Pana


275

Pana mego Miłościwego , takich miało , których
i obce kraie zayrzeć narodowi naszemu musiały;
ale i na tych nie schodziło, którzy wysokie ich
cnoty szeroko opisali, i do naśladowania
przyszłego wieku Królom wystawili. A to i
ia, poddany W. K. Mci Pana mego Miłościwego,
przynoszę przed nogi W. K. Mci pracę oyca
mego : Pismo nie długie wprawdzie, ale w
rzeczy których głowni historykowie podobno
nie dotknęli, nie ubogie. Ufam, że W. K. Mość
Pan móy Miłościwy ściągniesz do niego Pańską
rękę swoią, i godnym czytania swego osądzić
będziesz raczył, ile że to do wiadomości
ludzkiey podaię, cokolwiek za ś. p. dziada W.
K. Mci Augusta Króla, godnego iey było.
Którego szczęśliwego panowania, iako iest miła
u ludzi pamięć, tak niewątpliwa nadzieia że
pod mądrą Waszey Królewskiey Mo-


18


276

ści Pana mego Miłościwego sprawą, utrapione
do tego czasu z wielu miar państwa Waszey
Królewskiey Mości podobnych doczekaią
czasow , a iako zwiędłe iakie ożyią i zakwitną
zioła. Wielkie tego iuż i znaczne są zadatki: tak
iż kto dzieła Waszey Królewskiey Mości Pana
mego Miłościwego przed oczy weźmie,
zdumieć się tylko musi na wielkość w krótkim
czasie rzeczy. I lubo łasce Bożey, od którego
zwycięstwa pochodzą, któremiś Wasza
Królewska Mość Pan moy Miłościwy światu się
wsławił, przyczytano wszystko być musi ; przez
dzielność iednak i męstwo Waszey Królewskiey
Mości tenże Bóg to sprawił, że Rzeczpospolita,
iako okręt iaki od długich i ciężkich nawałności
nadwątlony, stanęła w swym porcie, i w
pożądanym opływa pokoiu. A pomiarkowanie
umysłu Waszey Królew-


277

skiey Mości, w wielu Królach ledwo
pomiarkowanego, większey pochwały iest
godne, a niżbyś był W. K. Mość należącą sobie
podbił Szwecyą, szeroką posiadł Moskwę , ąbo
pod Konstantynopolem rozbiiął namioty. Rozu-
miem , że nikogo tak słabego wzroku w
państwach W. K. Mości nie masz, któryby tego
nie widział: nikogo tak nie nieuważnego ,
któryby dobroczynności W. K. Mości
Rzeczypospolitey oświadczonych wielce nie był
wdzięczen. Ja miedzy nayniższemi, ale wier-
nemi poddanemi Waszey Królewskiey Mości
Pana mego Miłościwego się licząc, dziękuię
Panu Bogu, że w takim postanowieniu w iakim
iest, dał mi oglądać oyczyznę. Proszę niegodny
Kapłan, aby iako początkom panowania W. K.
Mości pobłogosławił, tak i daley użyczał
sposobow, żebyś W. K. Mość Pan


l8*


278

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:37

moy miłościwy obarczone, że tak rzekę ,
obiąwszy państwa swoie, długo nam i

szczęśliwie panuiąc , całe , zupełne i
ozdobne sobie u potomności w sławie
zostawił nieśmiertelney. A tu iuż i to pismo, i sam siebie w miłościwą łaskę W. K.
Mości Pana mego miłościwego uniżenie
zalecam. W Fraumborku 10. Maja 1637.


WASZEY KROLEWSKIEY MOŚCI
PANA MEGO MIŁOŚCIWEGO


Wierny poddany i nayniższy sługa,
Łukasz Gornicki.


279

Dzieie w Koronie Polskiej
ŁUKASZA GORNICKIEGO.


Nie surowy regiment, a przystoyna panowania miara
króla Zygmunta pierwszego, mądrość, stateczność ,
szczęście, wielkość zwycięstw nad nieprzyiacioły, i
insze iego wielkie a prawie królewskie cnoty to
sprawiły, iż synowi swemu Zygmuntowi Augustowi
spokoyne królestwo, a w nieprzyiaciołach tey korony
strach wielki zostawił; rozdzieliwszy się z tym światem
dnia Wielkonocnego przed wielką Mszą roku 1548. Na
ten czas xiądz Samuel Macieiowski biskup Krakowski i
kanclerz Koronny, przy skonaniu z Królową Boną i z
Królewnami będąc, zaraz ko-
280


DZIEIE w KORONIE POLSKIEY


mornika o śmierci Królewskiey znać daiąc, do Króla
Zygmunta Augusta, który na ten czas był w Wilnie
wyprawił. Tegoż dnia do tegoż pana z ostatecznieyszą
sprawą, xiędza Jana Przerębskiego proboszcza
Krakowskiego, (który potym podkanclerzem bywszy i
biskupem Chełmińskim, na arcybiskupstwo
Gnieźnieńskie wstąpił, i na nim dokonał żywota ) posłał,
napominaiąc Króla, żeby się z przyiachaniem swym do
Krakowa pospieszył. Po przyiachaniu xiędza
Przerębskiego iako się w niektórych rzeczach z strony
Królowy Barbary postąpiło, niżey będzie. Tu Król
August zaraz się począł gotować , posławszy pierwey
przed sobą Jana Radziwiła podczaszego Wielkiego
Xięstwa Litewskiego do Królowy matki swey, który
szerokiemi słowy imieniem Króla pana swego Królową
ciesząc, o powolności i miłości synowskiey przeciwko
matce wiele a gruntownie obiecuiąc, uiął nie mało
smutku pani strapioney. Rychło potym Król sam do Kra-
kowa przyiachał, a zwoławszy senatorów do siebie
celnieyszych, posły do postronnych panow i czas
pogrzebu nazaiutrz po świętym Jakubie naznaczył. Miał
Król Zygmunt od Cesarza Karla Vellus Aureum, dawno
sobie na znak braterstwa posłane : które iż po śmierci
tego który


281

ŁUKASZA GORNICKIEGO.


ie miał, do podskarbiego tego bractwa, abo do starszego
brata odesłać była powinność; pana Stanisława
Ostroroga, który kasztelanem Międzyrzeckim umarł, z
tym do cesarza Karla, a do Węgier do siostry Królowy
Węgierskiey Izabelle, xiędza Philipa Padniowskiego
sekretarza, (który potym pieczęć mnieyszą puściwszy,
biskupem Krakowskim umarł) z poselstwem pełnym
miłości, i do innych panow Chrześciańskich na pogrzeb
prosząc posłał. Przyiachał był prawie tych dni gdy
Król Zygmunt umrzeć miał, Stanisław Łaski
woiewoda Sieradzki, z seymu Rzeskiego od cesarza
Karla; na którym seymie iż się upominał Pruskiey
ziemie Daycz Michel, i o Łaskiego to się oprzeć musiało
iako posła od Króla Polskiego: po niektórych
traktaciech, dał się do tego przywieść Łaski, iż zezwolił
na kompromis o ziemię Pruską; w którym kompromisie
Król Rzymski Ferdynand brat Karolusow był
naznaczony superarbitrem. Ten kompromis na piśmie
przyniósł z sobą, którym ia w ręku miał i czytał służąc
xiędzu Macieiowskiemu. Co Król i senatorowie
obaczywszy, i widząc wielkie w tym
niebespieczeństwo, a zwłaszcza iż za dawnych czasow
te kompiomisy dały się znać koronie Polskiey; zdało się
Królowi i se-


282

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY


natorom kogo znowu posłać, żeby ten kompromis
skażon bydź mogł. Jakoż zgodzili się wszyscy na
xiędza Hozyusza, na on czas biskupa Chełmińskiego,
który potym Kardynałem umarł, iako tego, który
Pruskich rzeczy był dobrze wiadomy. Tego wyprawiono
znowu, i czas nie mały tam strawiwszy, do tego wżdy
rzeczy przywiodł, iż on kompromis szyię złamał. Co iż
się wszystko działo za mych dorosłych lat i bycia mego
u dworu, wspomnię i to co się za lat mych pacholęcych
toczyło, a dziękuię Panu Boga, iako za wszystkie insze
wielkie łaski, tak i za tę, że mi się dał urodzić za
panowania Króla Zygmunta pierwszego: którego żywot
iż wypisany dostatecznie nie iest, od tych którzy od nie-
go dobrodzieystwa odnieśli, iest czego zaprawdę
żałować, i na te niewdzięczniki w sercu gniew
sprawiedliwy ponosić.
Idę tedy do tego czasu gdy mię na naukę do
Krakowa dano, co było r. 1558. we trzech lat po
Starodubowskiey, a w rok po Kokoszey woynie. W ten
czas król Zygmunt August, (którego na ten czas
królewicem zwać będę, chociaż iuż był koronowanym
Królem) wyprawował się do Wołoch. A z Królewicem
iechał Jan z Tarnowa kasztelan Krakowski, hetman
Koronny, i Andrzey z Gor-


283

ŁUKASZA GORNICKIEGO.


ki kasztelan Poznański, a generał Wielkopolski.
Wyiachał Królewic z Krakowa ku końcu miesiąca
Sierpnia, a z nim Król stary i Królowa: pierwszy nocleg
był w Wieliczce, wtóry w Bochni, gdzie się syn z
rodzicami pożegnał. W drodze tey do Wołoch,
pamiętaiąc ci dwa senatorowie kogo im w opiekę
poruczono, mieli do tego Królewica, żeby o wszystkim
w ciągnieniu wiedział, sprawy i postępki wszystkie
rycerskie miał przed oczyma, a bez wiadomości iego
żeby się nic nie działo. Zaczym musiał się ledwie nie
każdego dnia nie mały czas trawić, iako na sądziech, tak
za się gdy abo takie, abo owakie sprawy następowały, że
i do utęsknienia Królewicowi przychodziło, i do
utyskowania na niedobre zdrowie. Co komorni iego
widząc dali znać Królowy, że panowie senatorowie małe
baczenie maią na lata młode i słabe Królewica
zdrowie, zamykaiąc się z nim po kilka godzin zawzdy, i
w ustawiczney pracy go maiąc, zaczym i do niedobrego
zdrowia iuż przychodzi. Co gdy Królową doszło, ięła
narzekać, lamentować, ganić to, że Król od siebie syna
iednego maiąc, w tak daleką i niebespieczną drogę
posłał. Owa tak długo było tych lamentów, tych proźb,
iż Król stary zwyciężony temi rze-


284

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY


czami, kazał się Królewicowi wrócić, i wrócił się z
Glinian. Barzo ganili ludzie to wrócenie Królewicowe, i
byli ci którzy mowili, a mianowicie Raczkowski
rotmistrz, że ten pan, prawi, gdyż teraz za lat swych,
młodych strzelby nie słyszał, ludziom się w ordynku nie
przypatrzył, szyku bitwy nie widział, iuż ten pan
walecznym nigdy nie będzie.
Po przyiachaniu do Krakowa królewicowym,
przyszło poselstwo 1539 od Króla Jana Węgierskiego o
królewnę Izabellę prosząc: Panowie ci posłami byli,
biskup Waczowski Broderyk, Pereni Peter, i
Werbeny Isztwan, a przyiachali z wielkiemi poczty.
Rzeczy były pierwey taiemnie ukołysane (iako między
przyiacioły, bo Król Zygmunt miał pierwey za sobą
siostrę rodzoną Króla Jana, Królową Barbarę panią
świątobliwą) przeto nie wielką pracą posłowie mieli
uprosić u wielkiego Króla, córkę w stan święty
małżeński wielkiemu Królowi panu swemu. Tedyż też
xiąże Ostrogskie Ilia starał się o Beatę Kościelecką
pannę Woynicką, która była przy Królowey Bonie, a
była w takiey uczciwości chowana, by też miała być co
Królowi w rodzie. Z matką tey panny Woynickiey
Katryną Slężanką, miał Król Zygmunt syna Janusza,
który był biskupem Wileńskim, a


285

ŁUKASZA GORNICKIEGO.


potym Poznańskim umarł. Tę Katrynę wydał był Król
za Kościeleckiego podskarbiego Koronnego, co był
kasztelanem Woynickim potym , którego to córka była z
tey Slężanki panna Woynicka, co cię o nię xiąże Ilia w
stan małżeński starał; i zaraz postanowienie się stało:
pierwszego dnia ślub się Królewny odprawił przez posły
Króla Jana; a wtórego dnia ślub i wesele było xiążęcia
Iliego. Na tym weselu Królewic z xiążęciem Ilia gonił
na ostre, w gończey zbroi. Potym gonili Węgrowie
za tarczami i dosyć mężnie kilka par, a z nich ieden
uniżywszy kopią , towarzyskiego konia w czoło ugodził i
zabił. Tegoż czasu Malcherową mieszczkę Krakowską,
białągłowę w lat ośmdziesiąt, o żydowską wiarę spalono
na rynku w Krakowie, na co patrzyłem. Zebrał był do
dworu swego xiądz Gamrat biskup Krakowski, kanoniki
wszystkie i kollegiaty ku wysłuchaniu iey wyznania
wiary. Tu gdy pytana była według Creda naszego, ieśli
wierzy w Boga Wszechmogącego Stworzyciela nieba i
ziemie. Odpowiedziała, wierzę w tego Boga, który
wszystko stworzył co widziemy i czego nie widziemy:
który rozumem człowieczym ogarniony bydź nie
może, a dobrodzieystw iego i my ludzie iesteśmy pełni, i
wszystkie rze-


286

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY


czy na świecie: rozszerzała ta potym dosyć długo,
wyliczaiąc moc Bożą i iego dobrodzieystwa
niewymowione. Postąpiono zaś daley w pytaniu: a
wierzyszże w syna iego iedynego Jezusa Chrystusa Pana
naszego, który się począł z Ducha świętego, etc. Ona na
to: a nie miałei Pan Bóg ani żony, ani syna, ani mu tego
potrzeba; boć iedno tym synów potrzeba, którzy umiera-
ią, ale Pan Bóg wieczny iest, a iako się nie urodził, tak i
umierać nie może. Nas ma za syny swoie, i są wszyscy
synowie iego , którzy drogami od niego naznaczonemi
chodzą. Tu krzyknęli kollegiaci, źle mówisz niebogo,
obacz się: są proroctwa o tym, iż miał Pan Bóg na świat
posłać syna swego, i miał bydź ukrzyżowan za grzechy
nasze, aby nas nieposłusznych ieszcze z oyca naszego
Adama, swym posłuszeństwem ziednał z Bogiem
Oycem. Mówili nad to siła z nią doktorowie: a im
więcey mówili, tym ona w swym przedsięwzięciu
uporniey stała, iż Bóg człowiekiem bydź i rodzić się nie
mogł. Owa gdy się od tey żydowskiey religii odwieść
nie dała, naleziono ią bydź bluźnierką przeciwko Bogu, i
do urzędu mieyskiego ią odesłano; a w kilka dni potym,
iakom wyżey wspominał, spalono, na którą śmierć szła
naymniey nie strwożona.


287

ŁUKASZA GORNICKIEGO.


Nie długo potym Król do Litwy iachał, a w Wilnie
będąc 154o. r. przyszła nowina, iż się Królowi Janowi syn
urodził. Po tey pocieszney nowinie, rozmaite wesela
znaki były pokazowane, nie iedno po ulicach, a
zwłaszcza przed dworem xiędza Samuela
Macieiowskiego podkanclerzego na on czas Koronnego i
biskupa Chełmskiego , a rychło potym Płockiego, ale i po
górach nad Wilnem strzelby rozmaite, rac puszczania, i
insze Puszkarskich przypraw ognie były zapalone. Lecz
to wesele w kilka dni pogonił smutek, gdy Królowa
Izabella dała znać, iż małżonek iey Król Jan wzięty do
chwały Bożey. Był z tego król Zygmunt barzo
zasmucony, widząc co za śmiercią tego pana urość miało.
Jakoż rychło potym o królowy Izabelli wieść przyszła, iż
oblężona na Budzyniu od woyska króla rzymskiego Fer-
dynanda: które oblężenie niemal cały rok trwało.
Tu Król roku iuż 1541. chcąc iakokolwiek córkę
ratować, iż nie woyskiem (bo stateczne przymierze i
powinowactwo było z Królem Ferdynandem) ale radą
dobrą: posłał do Królowy na Budzyn i do woyska
Niemieckiego Andrzeia z Gorki kasztelana
Poznańskiego, genenerała Wielkiey Polski, a xiędza
Andrzeia Czarnkowskiego sekretarza. Ale ci mało co
sprawi-


288

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY


wszy do Króla się wrócili. Budzyn potym iako wzięty,
woysko Niemieckie iako porażone od Turkow, Królewic
w pieluchach iako był do namiotu cesarza Tureckiego
przyniesiony, Królowa z synem iako na zamek Lipę
była odesłana , Kronika Węgierska niechay o tym
powie.
Król potym r. 1542 seym do Piotrkowa złożył , ale
sam na nim być nie mogł: iednak na nim niektóre
artykuły zawarto, i pobór po groszy 12. z łanu
postanowiono. A iż i w Niemczech, i w Czechach woyna
na Turka była uradzona, senatorowie posłali do króla,
prosząc iżby zaniechawszy mieszkania w Litwie, do
Polski przyiachał.
Jakoż Król obaczywszy bydź tego potrzebę, tegoż
roku stawił się w Krakowie, i tam seym złożył roku iuż
1543. na którym pobor po dziesiąci groszy z łanu był
uchwalony : a do tego ożenienie Króla młodego po-
stanowione. Znać to było, iż Król ono oblężenie córki na
Budzyniu ciężko przyimował, aKrólową Bonę daleko
to barziey obchodziło; iednak o przyszłych rzeczach
myśląc, a wiedząc, iż wielkim Królom ieśli dostatku,
pieniędzy, skarbow, i woysk potrzeba, tedy daleko
więcey przyiacioł. Widział mądry Pan, Rakuski dom być
możny, ktemu w sąsiedztwie: przeto wziął to przed


289

ŁUKASZA GORNICKIEGO.


się, żeby w nim ożenił syna z córką Króla Ferdynanda ,
za którym córka Króla Władysława Węgierskiego była: i
przełożył rzecz tę senatorom, powiedziawszy im swoy
umysł. Zgodzili się wszyscy na to, co im Król podał:
zaczym posłan do Ferdynanda Króla, naprzód xiądz
Wilanowski , który potym był Kamienieckim biskupem,
a za nim insze wielkie posły, biskupa, i woiewody
wyprawiono. Przyniesiona Królowna Elżbieta do
Krakowa tegoż roku, przeciwko którey mimo radę
Koronną, wyieżdzały wielkie Panie aż do Oświęcimia,
Pani Krakowska córka pana Szydłowieckiego, a żona
pana z Tarnowa, i siostra iey xiężna Oleśnicka. A z
Królową przyiachał Margrabia Brandeburski Jerzy, brat
xiążęcia Pruskiego: Biskupi Ołomuniecki, i Wrocławski:
więc Graf z Salmu komorny, radny Pan Ferdynandow, i
siła inszych xiążąt i panów. Była to pani i piękna, i
pięknych obyczaiow. Zaczym Król Zygmunt w niey się
wielce kochał : lecz Królowa Bona nie barzo; co przecie z
wielką przyimowała pokorą Królowa młoda, maiąc
nadzieię iż powolnością swoią miała niekiedy zwyciężyć
Królową Bonę, i do miłości przywieść ku sobie. Po
Koronacyi Królowy młodey, po odprawieniu gości, z
lekka poczęło się


290

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY


powietrze wznawiać w Krakowie: a gdy się barziey
poczęło szerzyć, Król młody iachał sam do Litwy, i w
Wilnie mieszkał, a Król stary z Królową, i z Królową
młodą, uiachali do Zatora, gdzie trochę zmieskawszy,
iachał zasie na insze mieysca umykaiąc się przed
powietrzem, aż nakoniec w Wielowsi blisko
Sendomierza na oney stronie Wisły stanął: tam przez
wszystko powietrze mieszkał, za proźbą pana
zTarnowa Spytka podskarbiego Koronnego, który
potym był woiewodą Sieradzkim puściwszy
podskarbstwo, i na nim umarł. Tamże z Królem
mieszkała Królowa Bona, i Królowa młoda.
Po tym powietrzu,seym był w Piotrkowie 1544. na
którym porządek ruszenia pospolitego iest opisa ny. A iż
był umarł Branicki biskup Poznański, a to biskupstwo
dano było Pawłowi Wolskiemu, kanclerzowi
Koronnemu, przeto na tym seymie dał Król pieczęć
wielką Sobockiemu podczaszemu Królowy Bony.
Należała ta wielka pieczęć xiędzu Macieiowskiemu ,
który był po Choieńskim biskupie Krakowskim
podkanclerzym, a mała nowemu pieczętarzowi: lecz
xiądz Macieiowski poczuwszy, co mu wyrządzić
chciano, iż gdzieby był pieczęć małą położył, że go ta
większa chybić miała, puścił ią mimo się, a został przy
małey


291

ŁUKASZA GORNICKIEGO.


małey swoiey, Sobocki też kanclerzem nie był długo :
a po iego śmierci, dopiero xiądz Macieiowski wziął
wielką pieczęć, a podkanclerzym Grabia został. Po
tym seymie Król stary do Warszawy iachał, i przy nim
Warszawa gorzała gwałtownie. Z Warszawy Król z
Królową Boną, i z Królową młodą iachał do Brześcia na
seym Litewski, na który przyiachał też Król August z
Wilna, i stał w dworze biskupa Łuckiego
Za Muchawcem: bo na zamku dla niego stanie być nie
mogło. Tam była rada o wielu rzeczach: lecz ta była
naygłownieysza, ieśli Król stary miał puścić Xięstwo
Litewskie synowi, czy postaremu sam oboie dzierżyć, a
syna, i z żoną iego mieć przy sobie. Było nieco
Panów, którzy nie radzili tego dzielić. Tegoż zdania
była i Królowa Bona: Lecz większa część senatorow
łapaiąc łaski u pana młodego, przemogła, iż Król puścił
Synowi Xięstwo Litewskie, zostawiwszy sobie tylko ten
tytuł, Supremus Dux Litkvanice. Nie wszyscy to Królowi
staremu chwalili, i było co mówić, na obie stronie.
Jakoż czas to pokazał potym, byłoli to dobrze, abo źle.
Jachał tedy z Brześcia Król młody i z żoną, na
Xstwo Litewskie do Wilna : a Król stary z Królową do
Krakowa, gdzie mieszkaiąc, seym r. 1545.


19


292

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

złożył, na którym okrom czopowego z miast królewskich i duchownych, na żołnierza
pogranicznego, nic się nie postanowiło. Tu w tym czasie przyieżdzali do Króla z Litwy, iako
senatorowie, tak dworzanie, i insi rozmaici ludzie, i powiadali o sprawach, dzielnościach,
pracach, sądach Króla młodego, chwaląc przed Królem, i do nieba wynosząc mądrość i
czułość iego: rzekł Król, zostawcie też co ganić, mili panowie. Jakoż tak było, że Król August
urzędowi swemu pańskiemu czynił dosyć. Ale Pan Bóg oney cnotliwey a świętey Królowy
Elżbiety żony iego długo na świecie mieć nie chciał: umarła w Wilnie tegoż roku, i tam
pochowana. Zył potym Król August w Litwie bez żony, nieco odmieniwszy obyczaiow. A
Król stary, to takie, to owakie o synu miewał wieści.
Nastąpił zaś rok 1646. którego do Turek Stanisława Broniowskiego dworzanina posłano,i po
nim Mikołaia Cikowskiego. Tegoż roku Carolus Cesarz na Niemieckie xiążęta lud cicho
zbierać począł: a Polska nasza tym czasem w pokoiu stała, i nie było potrzeby seymu składać,
aż wrok 1547. którego roku ono zebranie ludzi od Karolusa Cesarza do skutku przyszło bitwą,
w którey Fryderyk Kurfirst Saski byłpoymany. Lecz ia do seymu


293

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

naszego idę, na który Król iachał i z Królową Bona do Piotrkowa, gdzie też był na ten czas z
Litwy przyiachał Król August. A iż było sławę puszczono o nim, żeby miał poiąć żonę z
domu Panów Radziwiłłów Barbarę, która przedtym była za Stanisławem Gasztoltem,
kasztelanem Trockim: przeto Król stary osobno na pokoiu pytał o to syna, i żeby mu
powiedział prawdę. Tam iako odpowiedział oycu, nikt tego nie wie: lecz tak rozumieli ludzie,
że się nie przyznał; abowiem po starcu nie znać było frasunku żadnego, który podobnoby się
był pokazał, gdyby się był syn przyznał, a naybarziey z tey miary, iż bez woli i rady iego do
tego małżeństwa przystąpił. Na tym seymie (który niebarzo był ludziom ku myśli, iż Królowa
Bona za starością i niedobrym zdrowiem królewskim brała nasię rządy) byli ci który radzili,
iżby Król stary regiment synoi wi puścił, i zażył tey pociechy, patrząc na porządne, a
świątobliwe panowanie syna swego: iakoż nie barzo się tego zbraniał Król stary. Lecz
Królowa Bona coś inszego, a podobno swego upatrując, prosiła, żeby Król nie kazał o tym
przed sobą wzmianki czynić.
Gdy się tedy co inszego iako być mogło na tym seymie postanowiło, i skończyło, a trwał
seym
i9*


294

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY


czas niemały, iż iw rok 1548. wstąpił, Król młody do Litwy się wrócił, a Król stary z
Piotrkowa do Krakowa, iachał barzo chory. Nie długo poprzyiachaniu do Krakowa, gdy i lata
doyzrzałe uymo-wały sił przyrodzonych, i choroba co daley, to sie barziey szerzyła, dnia
Wielkonocnego przed wielka Mszą (iakom to na początku tego pisania, mego wspomniał)
słuchaiąc mądrego napomi-nania spowiednika swego, xiedza Wita zakonnika od Swiętey
Tróycy, oddał Panu Bogu ducha swego, przy bytności Krółowy i Królewien, i xiędza
Macieiowskiego; biskupa Krakowskiego, który iako i przez kogo Królowi do Litwy dał znać,
i w inszych rzeczach iako się postąpiło w sprawach R. P. iuż się to wyżey napisało. Idę do
pogrzebu tego wielkiego Króla, który sie odprawovać począł nazaiutrz po Świętym Jakubie, z
wielką pompą, to iest we czwariek 26. Julij. Byli posłowie wielcy od Cesarza Karolusa,
Ferdynanda Króla Rzymskiego, elektorów, xiążąt Rzeskich i Włoskich, od Królowy
Węgierskiey, od Wenetow, i od inszych wielkich xiążąt: a margrabiowie Brandeburscy sami
osobami swemi byli. Panowie też Koronni stawili się mało nie wszyscy. Dawano wszystkim
cudzoziemcom dostatki wielkie, tak iż przedtym


295

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

żadnego Polskiego Króla, z większą pompą, z większemi ceremoniami, z większemi dostatki
nie grzebiono. Kazanie na Mszy wielkiey po łacinie uczynił xiądz Macieiowski biskup
Krakowski, którym tak wzruszył ludzie, iż i ci którzy nie do końca rozumieli języka
łacińskiego, musieli płakać. Po pogrzebie (który trwał trzy dni, z odprawowaniem Processyi)
po odprawie posłów cudzoziemskich, i po odprawie dworu, zdało sie tak ludziom, iź Królowa
Bona radaby była mieszkała przy synie: lecz niewiem z którey przyczyny poczęła być iakaś
niesnaska miedzy niemi. Zaczvm Królowa ięła się gotować w Mazowsze, żeby na oprawie
swey usiadła. Ochmistrzem u niey był Jan Ocieski, który potym po śmierci Grabi
podkanclerzego, był podkanclerzym, i po śmierci xiędza Macieiowskiego kanclerzem
Koronnym. O caym niżey się powie.
Nie długo po pogrzebie, Król pan nowy w Piotrkowie seym złożył tegoż roku, na który
ziachawszy się panowie Koronni i posłowie, iż nie taiemne było małżeństwo królewskie, (bo
na on czas ieszcze po przyiachaniu do Wilna xiedza Przerębskiego po śmierci Króla starego,
Królowa na zamek wzięta, i urzędnicy byli iey oddani) naprzód o ożenieniu tym mówić, i
porozumie-


396

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

wać się senatorowie społy poczęli, zgodnie to chcąc mieć, żeby Król rozwiódł się z żoną. A
gdy widzieli posłowie za pierwszą prożbą stateczny umysł królewski, że przysięgi łamać
żonie nie chciał; powtóre rozkazali, żeby Piotr Boratyński uczynił do Króla nową proźbę,
który w te niemal słowa mówił.
Jako mnie, Nayiaśnieyszy a Miłościwy Królu, z pociechą to nie przychodzi, iż w tey rzeczy,
w któreyeś Wasza Królewska Mość nieiako zasadził umysł swoy, mówić mam; tak bracia moi
nie maią z tego roskoszy, iż za pierwszą prożbą ku W. K. Mości nic nieodzierżawszy,
powtóre kołatać w też wrota, a W. K. Mci przykrzyć się maią. Ale iż onych ciśnie powinność,
wiara, cześć kupami swemu, wrodzona narodowi Polskiemu ; mnie nie przystoi uledz, a nie
bieżeć na ratunek w tak wielkim niebeśpieczeństwie Koronnym, a zwłaszcza będąc o to od
braci swey napomniony. Będziesz W. K. Mość raczył przyiąć z łaską, wtóra a uniżoną,
chociayby wniey co nielubego było, proźbę nasze. Zda się Nayiaśnieyszy a Miłościwy Królu
mało potrzebna z strony tey, iż W. K. Mość sam przez się poczuć się w powinności swey
masz, prożbą nasza: ale my onę za


297

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

nader potrzebną być rozumiemy, ponieważ na tym, iżbyś ią W. K. Mość do uszu swych
pańskich przypuścić raczył, zdrowie Korony tey, uczciwe osoby W. K. Mci, dobro nas
wszystkich zawisło. Urodziłeś się W. K. Mość w królewskim wysokiey dostoyności domu, do
którego za pilną strażą przodków W. K. Mości nic nigdy takiego nie weszło, czegoby ludzie
chwalić nie mieli: Nie tak dalece mogą dostatkiem, męstwem poddanych, iako uczciwością,
pobożnością, mądrością, powagą, wstydem i i innemi cnotami królewskiey krwi
przyzwoitemi, któremi przodkowie W. K.Mci straszliwie groźni okolicznym narodom byli.
Nie pytał się on wielki Król, ociec W. K. Mości o bogactwie, niepytał iako która ziemia obfita
iest, i którymby sposobem przyść ku zhołdowaniu oney: nie pytał się o pociechach, ani która
roskosz przed którą przodkuie: ale się pytał o tym, coby było poczciwe ze wszystkich stron
iemu, Koronie tey, i nam wszystkim poddanym iego. Starał się, iżby zwyciężył sam siebie; i
te namiętności które wiodąc nas ku złemu, przeciwią się woli Bożey, podbił pod
posłuszeństwo rozumu; wiedząc to być rzecz chwalebnieyszą xv osobie Królewskiey,
zhołdować sam siebie, niż przez


298

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

moc opanować wiele narodów. Przypatrzże się. W. K.Mość ieśli nie masz iakiey różności, w
postępkach między przodki W. K. Mości, a W. K. Mością naszym Miłościwym Panem. Racz
W. K. Mość sam na się okiem rozumu weyrzeć, ieśli stanowi W. K. Mości, wysokiemu
urodzeniu, Królowi pomazanemu , w którym nasza iest ostatnia a naywiększa nadzieia, takie
ożenienie przystoi. Nie tego czekała Korona, nie ten owoc uróść miał z dobrego przyrodzenia
W. K. Mości nie ten z dobrego wychowania. Abowiem on święty Król Zygmunt, będąc po
wszystek swoy wiek, możnym, godnym, wziętym, i błogosławionym Królem ; Koronie tey,
którą on nad wszystko na świecie miłował, nie podleyszego niż sam, bez pochyby, opiekuna
zostawić chciał. I dla tego wielkiey cnoty, wielkiey mądrości, wielkiego doświadczenia, i
powagi Ochmistrze przy W. K. Mości mieć zawzdy chciał, iżby to państwo tak wiele za
cnoty, sprawy, postępki, sprawiedliwość, i zwycięstwa, wieczną pamięcią było iemu
obowiązane, iako też za spłodzenie, i za sposobienie nam, dobrego, pobożnego i
pożytecznego Króla. Teraz coby rzekł, gdyby uyzrzał W. K. Mość złączonego z poddaną
swoią? Nie chcę ia


299

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

gadać, ale W. K. Mość sam, który lepiey niż kto inny przypatrzy ćeś się: raczył, chwalebnym,
przymiotom onego nad inne Króle Króla, domyślić się możesz, i coby on powiedział, i coby
uczynił, miłuiąc tak barzo Koronę tę i i staraiac się u niey o miłość, i wiekuista sławę.
Powiedziałby podobno to, co my mowiemy z żałością wszyscy : iż małżeństwo takie będąe
miedzy nierównemi, to iest miedzy panem a poddaną, miedzy pomazańcem Bożym a wdowa,
nie poszło z Boga . A iście nie z Boga, ani z natchnienia Ducha iego : Abowiem ten który
wszystkim rozkazuie, nie swoy, ale wszystkich pożytek, ma obmyślać. Nie dla upodobania
swego, iako inni ludzie, ale dla dobrego Rzeczypospolitey ożeniać się Królowi przystoi. Nie
iego oczy, nie iego uszy, ale oczy, i uszy tych, którzy mu do boku są przysądzeni, obierać
iemu żonę maią. A są w tey mierze ci, iako opiekunowie, którym on święty Król opiekę osoby
W. K. Mci zlecił: bez tych, abo nad wolą tych, cośkolwiek W. K. Mość uczyniła abo napotym
poczniesz, z Boga to nie bedziec gdyż on oyca, matki, a po nich opiekunów naszych,
starszych naszych słuchać rozkazał. Nadto, nie możesz W. K, Mość kola senator-


300

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

skiego w obieraniu sobie bez nich żony obrazić, bez obrazy sumnienia swego: boś toś
poprzysiągł, nie czynić nic, nie stanowić nic, nie po. cząć nic, bez rady i woli onych. Nie
chcemy szeroko mówić, przecz złe iest takie W.K. Mci ożenienie. Jeżyki nasze, nie na to od
Pana Boga są nam dane, iżbyśmy ich ku obelżeniu ludzkiemu używać mieli ; a też do
wiadomości naszey, nic takiego nie przyszło, zkądby podeyrzenie uróść iakie miało. Głośno
tedy to mówiemy, iż na te cną Panią nic niewierny; iedno to samo wiemy, to mówiemy, iż iest
nierówne małżeństwo to, iż iest bez rad Koronnych taiemnie uczynione, iż iest z niesławą, iż
iest ze złym, a Boże by nie z upadkiem Korony tey Przeto W.K.M. zamałżeństwo mieć go nie
masz, iakomy go zamałżeństwo nie mamy. Swiątości Boże, nie na osobliwości, nie przy
bytności dwu, trzech, abo dziesiąci osób, ale iawnie, iaśnie, w Kościele, przed oczyma
wszystkich ludzi szafowane być maią. By to było z Boga, by to było ze zdrowiem Korony tey,
wezwałbyś W. K. Mość do tego rady swey zupełnego koła: iście, nie na pałacu, ale w kościele
przy obliczności wszystkich ludzi, za wolą Bożą , z błogosławieństwem ludzkim tęn akt
dokonaćby się był mu-


301

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

siał. Ale iż to nie było z Boga, poczęło się bez wiadomości senatorów, budowało sie nie na
opoce, ale na piasku, budowało się wątle: znieść .to wiatr z gruntu tak słabego musi. Dasz W.
K. Mość usilnym prożbom poddanych swych, którzy żywoty swe mniey sobie ważą, niż
sławę W. K. Mci, iż W. K. Mość rozbaczywszy się, kto W. K. Mci prosi, komu ku dobremu
prosi; oddalisz i odrzucisz od królewskiego swego łoża, które iako ołtarz świątobliwe, a pełne
dobrey woni być ma, osobę tę, która nam osoby W. K. Mci miłować całą a uprzeymą chęcią
nie dopuszcza. Niech to wszystek świat wie, ninieyszy; i który napo tym będzie, iż Zygmunt
??-gust, Król Polski, tak umiłował poddane swoie; tak sobie uważył sławę, i zdrowie Korony
tey: iż dla niey wszystkie swe roskoszy, wszystkie pociechy, lubości, płacz nakoniec sobie
miłey osoby zarzucił. Wieksze tot Nayiąśnieyszy a Miłościwy Królu zwycięstwo będzie, niż
kiedybyś W. K. Mość wszystkie Moskiewską i Tatarską ziemię zwoiował; a zwłaszcza iż tego
potrzebnie wysoki stan W. K. Mości żeby niczym poniżon nie był. Rozumiemyć to my
Miłościwy Królu, iż ta cna Pani, iest uraczona od Boga wszystkiemi cnotami, uczciwością,


302

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

świątobliwością. Rozumiemy iż się w niey wszystko to nayduie czego potrzeba w
królewskiey Żonie: lecz iż ona stanem, W. K. Mci równą nie rest; iż sie to bez rady
Koronney, bez wiadomości tych na których należy, stało; żoną W. K. Mości a Królową
Polską być nie może. Nie chciey W. K. Mość odtąd zaczynać królewskiey swoiey władzy:
iżbyś nam prawa, swobody nasze, rzeczą tą niszczył, i nas zhołdował. Zda sie to komu rzecz
mała, i mało należna do wolności naszey: ale kto w nie pilnie weyzrzy, obarczy to, iż wolność
Korony Polskiey; wielkiby tym szwank wzięła, gdziebyś W. K. Mość uchowaj Boże odmienić
nie chciał przedsięwzięcia swego; które to przedsięwzięcie skaziwszy nas, i W. K. Mci w
pociechęby się potym obrócić nie mogło. Abowiem iako dobro nasze, z osoby W. K. Mci
płynie; tak też zasie Maiestat Królewski, bez uczciwości, bez posłuszeństwa, bez miłości
poddanych, ozdobny być nie może. Poty iesteśmy my szczęśliwi, poty sławą i poczciwością
uraczeni, póki widziemy sławę, szczęście, i poczciwość naszego Króla. A z drugiey strony,
ieśli my zelżeni zostaniem, ieśli się uymie co tey wolnosci, którą my przed innemi narody
przodkuiemy; nie mniemay W. K. Mość iżbyś


203

ŁUKASZA GORNICKIEGO.


nam mógł być tym Królem, którym bywali, przodkowie twoi. Zawiedziesz sam siebie Panie:
aten który W. K. Mości tey myśli dodaieK iżbyś trwał w swoim przedsięwzięciu; iżbyś nas w
cierpliwość wprawować począł; iżbyś przewiodł, a nad wolą nasze, groźnie królował; zginie, i
wieczne przeklęctwo nie tylko od nasr ale i od W. K. Mci na sobie zostawi. Zwiel-
kim to żalem mówię, Najiaśniejszj Miłościwy Królu, ale mię do takiey mowy ciągnie
powinność moia, wiara, i chęć ku W. K. Mości, od której odstąpić dobremu nieprzystoi.
Dobre sie to widzi W. K. Mci zadzierżeć przy sobie osobę te, do którey przykłonićeś nieiako
raczył umysł i serce swoie królewskie; ale to dobre nie iest, bo iedno te rzeczy są dobre, które
są uczciwe: małżeństwo same przez się uczciwe iest, ale tylko to , które od Pana Boga, a nie
od lubości ciała, początek, środek i dokonanie bierze: bo ieśli inaksze iest, ieśli się od
upodobania zaczęło, na. lubości się cielesney Junduie miłością ciała, a nie miłością cnot stoi;
światością nie iest, a grzechem takim, iakiegn Pan, Bóg bez srogiey kabli Dawidowi
miłośnikowi .swemu przejrzeć nie chciał. Dobre iest Nayiaśnieyszy a Miłościwy Królu ? (iż
powtórzę) to,


304

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

co iest uczciwe: kiedy W. K. Mość sobie równą, to iest z królewskiego domu, małżonkę
weźmiesz, kiedy nie upodobaniu swemu, ale zdrowiu Korony tey folgować będziesz,
zwyciężywszy sam siębie, a za to dobre się iąwszy, które nie na pochodach iest zasadzone, ale
na poczciwości, nie na doczesnym dobryrym, ale na dobrym wiecznym: będziesz W. K. Mość
bez wątpienia fortunnym Królem, otworzy się Koronie skarb taki, iakiego nam inne narody
zayrzeć muszą: póydzie za ty/n sława, póydzie bezpieczeństwo, pokoy; a nieprzyiacielowi
naszemu Upadnie serce, i pociecha ta zginie, którą do tych czasów miał z takowego W. K.
Mci ożenienia : co samo napomnieć W. K. Mość musi, iż to W. K. Mości dobre nie iest, z
czego się nieprzyiaciel W. K. Mci weseli. Ohaczże tu W. K. Mość maszli mieć za przyiacioły
te, którzy W.K. Mci do takiego ożenienia wiodą; ponieważ tego pragną, czego i nieprzyiaciele
W. K. Mości. Jście nie W. K. Mości dobrego, nie pożytków Rzeczypospolitey, ale pożytków
swych ci ludzie patrzą. Miłość ta, którą się oni W. K. Mości popisać chcą, miłością
prawdziwą zwana być nie może: ale pod farbą miłości, szczera obłudność to iest, godna
ochydy, godna hańby>


305

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

godna srogiego karania. Abowiem do tego zmierza, ta obłudność, izbyś Wasza Kr. Mość od
poddanych miłowan nie był. Za którą nie- miłością, roście nienawiść, niebezpieczeństwo, i
siła złego. Już takowi poddani, którzy ku Panu nie maią miłości, z musu a nie z chęci czynią:
w niebespieczeństwach takowy Pan, ufać im nie może, i owszem bać się ich musi wszystkich,
iako się iego wszyscy boią. Nie wyszło to na dobre żadnemu z onych tyranów, którzy
powiadali, niechay mię, prawi, maią poddani iako chcą w nienawiści, gdy się oni mnie boią, i
czynią to co każę. Doznali tego po tym upadkiem swym wielkim, swym do gruntu
zniszczeniem, iż ich władza, ich panowaniej iedno tym samym niefortuune było, iż nie mieli
przyiacioł, nie mieli miłości. A z drugiey strony, iako to fortunny a błogosławiony Król,
którego miłuią poddani: słodki sen ma ten Pan taki, a potrawy mu smakuią. Nie gryzie go
sumnienie; boiażni nie zna: wie to, iż poddani barziey myślą o iego sławie, o iego uczciwości,
o iego pożytkach, o iego pociechach, niż on sam o swoich. Bo iako niemyślić o dobrym tego
Pana, który o dabre poddanych swych , a nie o dobre swoie się stara? Jako nie miłować tego
Króla,


306

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

który więcey poddane swe, niż swoie pożytki t niż swoie roskoszy miłuie? Jako nie czcić,
iako nie ważyć takiego Pana, który odraziwszy, od siębie wszystkie pociechy, wszystkie
lubości cielesne, sroższym iest sam nad sobą, nikli nad poddanemi? Toć to iest co uczyniło
Alexandra wielkim a niezwyciężonym królem: silna odzierżał z tego sławę, gdy Daryusowe
ono wielkie, sprawne z mężnych ludzi Persów zebraną woysko poraził: ale z tego daleko
większa, gdy. Daryusowey żony, Daryusowey córki, widzieć, niechciał. W pierwszym
pokazuie się sprawa, dzielność, serce i szczęście iego, we wtórym pokazuie się cnota,
wstrzymałość, wstyd, uczciwość i pobożność, i inne wielkie a chwalebne przymioty, za, które
tey sławy, którą ma nierśmiertelną, iest godzien. Także i Scipio on Africanus, siła uczynił w
Afryce, gdy woyska porażał, miast dobywał, ziemie woiował, ludzi hołdował: ale to iest
nayiławnieyszy i godny wiekuisty chwały uczynek iego, gdy poślubiona mężowi białogłowe,
dziewice leszcze oddał, i sam zbudował siebie, a namiętności cieleśne w młodych leciech
swych bujne pokrocit: którą to wstrzymałością tego dowiódł Scipio, czegcby był podobno
nigdy nie dowiódł macą,


307

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Abowiem oni ludzie widząc tak wielką iego cnotę, widząc takie przymioty, iakie iedno się w
tych ludziach nayduią, które w śmiertelnym ciele życia nieśmiertelnych naśladuią, podali mu
ziemie swoie, miasta, porty, i sami naostatek siębie; nayduiąc tak: gdy ten, prawi, może i
umie zwyciężyć sam siebie, godzien tego iest, iżby nam rozkazywał. Powiadała nam baśni o
Herkulesię, iż węża, smokali iakiegoś co miał głów siła, zabił: niemaszci na świecie takowych
smokow; ale smok iest ciało nasze, a głowy smocze są zmysły, chciwości, a pochoci cielesne;
z których kto iednę ab o dwie zwycięży, z ostatka siła się ich narodzić może: ale trzeba
wszystkie zwyciężyć, wszystkie pobić i wygładzić, iżby od rodzić się nic mogły: te Herkules
zwoiował, tym poucinał głowy, i dla tego między bogi policzon iest. Wielka to cnota
wstrzymałość, a zwycięstwo samego siebie, co Królowi naybarziey przystoi. Chcieyże tedy
W. K. Mość nasz Miłościwy Pan zwyciężyć sam siebie: odwróć oczy swe od tego, co zaraża
nie tylko oczy W. K. Mości, ale i rozum i obyczaie przyrodzone: niechay nie więcey władaią
w osobie W. K. Mci chciwości cielesne, niż zdrowa rada: prędko to omierznie, co zmysłom
20


308

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

lubo. Ale to, w czym sie umysł nasz chciwościami cielesnemi nie zakażony kocha, to ani
omierznąć może, ani umrzeć, ale trwa wiecznie. Ktemu więcey na to ludzie patrzyć i dłużey
to pomnieć zwykli, co przełożeni abo nad zwyczay, abo z osławą państwa swego uczynią; niż
na to, co ku sławie, ku pożytku, ku rozmnożeniu państwa wykonaią: tak iż cobyśkolwiek W.
K. Mość uczynił dobrego koronie na po tym, bądź zwycięstwem nad nieprzyiacioły; bądź
rozszerzeniem państwa; bądź zebraniem skarbów; bądź przyczynieniem wolności; wszystko
to straciłoby swoy przyrodzony smak, a pociechy nam nie przyniosło, gdziebyś W. K. Mość
miał nad zezwolenie nas wszystkich z tym towarzyszem (uchoway Panie Bożej zostać, a
koronę Polską takowym małżeństwem poniżyć. A tak prze tego Boga, (tu klęknęli wszyscy
posłowie) który koronę Polską z onych maluczkich początków uczynił tak wielką, a możną:
który wolności, maiętności, domy nasze, do dzisieyszey godziny zachował nie zgwałcone:
który nie rozumem naszym, nie dzielnością, nie sprawą ale łaską a miłosierdziem swoim
uchował nas tego ognia, którym się Francuzka, Węgierska, Angielska i inne ziemie pala,
prosiemy cię


309

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Panie, zaniechay tego coś wziął przed się: nie nazyway tego małżeństwem, co małżeństwem
nie iest: niechay się zdobi czyni inszym tą zacna i cnotliwa Pani, którą W.K. Mość chcesz
miecza żonę, niż niesławą, ochydą, szkodą, zelżeniem i skazą nakoniec W. K. Mci i
wszystkiego domu Jagełłowego. Poddaniśmy my są wierni twoi, gotowi gardła swe za cię
położyć: nie prosiemy iedno o to, co iest dobre, zdrowe, i pocieszne W. K. Mości, nie
szukamy w tym pożytków naszych, ale pragniemy sławy dobrey i pożytków W. K. Mci. W
czym ieśli wysłuchani będziemy, a prożba pokorna nasza ważna u W. K. Mci a nie lekką
stanie, pewniśmy tego, iż i W. K. Mość nami poddanemi swemi groźny za pomocą Bożą
nieprzyiaciołom swoim, a przyiaciołom potężny będziesz: i my z W. K. Mościąpobożnym
Królem, szczęśliwemi nad insze narody zostaniemy.
Po(takiey proźbie przyszłow do wotowania panom: w którym wotowaniu dobrze większa
część senatorów do proźby poselskiey zdania swe nachylała. A ci którzy po Królu byli, a
zwłaszcza xiądz Macieiowski, ukazował, że na tym ożenieniu nie tak należy wiele, gdy Król
w inszych rzeczach będzie dosyć czynił swey
20*


310

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

powinności: dokładaiąc, że to nie nowina iest poiąć poddaną swoię. Wielcy to monarchowie
czynili: Króla pana zmarłego ożenienie pierwsze nie w ociążecym, nie w krółewskim domu
było, ale w szlacheckim. Król Francuzki Franciszek, chciał mieć za synem swoim Henrykiem
Szlachciankę Florentska. z która królować będzie po oycu. Nie żona zdobi męża, ale mąż
żonę. Do tego ieszcze dom panów Radziwiłow xiążecy iest: za wolą Królewską i łaską pana
zmarłego, Cesarz chrześciański Maxymilian stary, uczynił pradziada tey pani xiążęciem. sile
by też i xiężną nie była, tedy maiąc w sobie te przymioty, które tu panowie posłowie wyli
czali, godna dobrze iest łoża królewskiego i kolony na głowę włożenia. Nadto ani się to
królowi godzi łamać przysięgę żonie, ani nam żebyśmy go do tego wieść, ani wciągać gniew
Boży na tę koronę mieli: gdyż dla przestępstwa Królów, zwykł pan Bóg poddane znacznie
karać. Nie wymówiłby się Bogu pan nasz tym, że mu żona nie równa stanem: nie masz u pana
Boga braku w ludziech, i sam nie w pańskim ale w ubogim domu chciał sie urodzić. Na cnotę
pan Bóg patrzy, a od złego człowieka chociay nayzacniezszego i opary nie chce,


311

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

i tego żeby mu kościoły budował. I coż to iest, że Króla chcemy mieć gorszey kondycyi
niżeśmy sami? Sługaćby to był naszym Król nie panem, by nie miał nic inszego czynić, iedno
to, co my każemy. Co kteniu ieszcze między złym a dobrym, cieniuchna barzo iest ściana ,
może ią nazwać subtelną barzo linią: Tę linią kto przestąpi, tak mu ią przestąpić na stopę iako
i na milę. Gdzieby tedy pan nasz krzywoprzysiezcą bydź począł od odrzucenia wzgardy żony,
nie stanęłoby iego krzywoprzysięstwo na tey iedney rzeczy, poszłoby daley. Wszak i wstydu
kto nie szanuie w maluczkiey rzeczy, barzo. mu łatwie przyiść w wielkich rzeczach do
sprosney niewstydliwości. Przeto nie przystoi tak burzo brać przed sie tego ożenienia Króla
pana naszego: a znać to była obietnica i wola Boża, przeciwko którey rozumy nasze, starania
nasze, by się naybarziey siliły, zostaną nazad.
A tu dopiero Król sam temi krótkiemi słowy rzecz tę skończył: Co się stało odstać się nie
może: a wam przystało nie o to mie prosić, iżby eh żonie wiarę złamał, lecz o to iżby eh ią
każdemu człowiekowi na świecie chował. Przysiągłem żonie, tey nie odstąpię, poki mię


312

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

pan Bóg na świecie zachowa, a milsza mi iest wiara moia, niż wszystkie na świecie królestwa.
Zatym Król do sądów przystąpił, i sądził kto sie wdał w sądy. Zaś posłowie znowu przyszli,
prosząc Króla żeby zaniechał sądów. Na, co xiądz Macieiowski od Króla odpowiedział, że
Król powinności swey królewskiey chce czy nić dosyć, a proźbie panów posłów w tey mierze
dogodzić nie może. Zatym roziachała się większa część senatorów i posłowie: a Król
osądziwszy nieco akcyi z temi co zostali senatorami, uniwersały po koronie rozesławszy (w
których obciążał sobie na posły, iż seym rozerwali, a do tego co był Król uczynić gotów,
potwierdzenia praw, podług obietnicy dawney swoiey, przyiąć nie chcieli) ruszył się z
Piotrkowa do Krakowa: i tam mieszkał przez rok 1549. Tego roku, iż się był ożenił nieiaki
xiądz Walenty pleban Krzczonowski, dano mu rok przed xiędza Macieiowskiego biskupa
Krakowskiego o tę żone. Stanął xiądz iż nim nie mały orszak ludzi zacnych, iako Mikołay
Oleśnicki z Pińczowa, Mikołay Piey, Remian Chełmski, i inszych wiele. Stanisław
Orzechowski, spisaną rzecz dosyć uczoną, a nastrzępioną łacińskiemi słowy (która i teraz się
miedzy ludźmi


513

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:37

znayduie) podał ku obronie xiędza Walentego. Było przy sądzie słów z obu stron wiele.
Jednak xiądz Macieiowski widząc rzecz bydź wielką i nie tak łatwą żeby był dopiąć mógł do
exekucyi podług statutu; do tego też i to przystąpiło, iż ci którzy byli z xiędzem Walentym,
pięknie mówili: a to było nayczęściey, w uściech, żeśmy nie uporni, chcemy żeby nas
nauczono, i podług nauki sprawować sie chcemy: odłożył tę rzecz na czas inszy, xiędza
wolnym nie uczyniwszy, ani go też zachowawszy. Tegoż też roku od Tatar Ruskie i Podolskie
kraie, w ludziach, i maiętnościach wielkie wzięły szkody. Peremirkę Tatarzyn spalił, Kniazia
Wiśniowieckiego i z żoną wziął, i wiele przy tym ludzi chrześciańskich pomordował i wziął
w niewolą; którą klęską poruszeni ludzie, narzekali na posły, iż przez ich upór seym poszedł
wniwecz, a obrony granic nie opatrzono; zaczym otworzyły się do korony Tatarom wrota.
Przeto poczęli znowu pragnąć seymu, o który napomiał Dzierzgowski arcybiskup króla; ale
królowi nie zdało się go złożyć, dla przeszłego na seymie nieuszanowania osoby swoiey.
Potym Jan z Tarnowa kasztelan Krakowski roku 1500 do Krakowa przyiachawszy, i uka-


314

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

zawszy królowi niebespieczeństwa które wisiały nad koroną, przywiódł do tego pana, iż seym
złożył roku tego w Piotrkowie, po Wielkieynocy we cztery niedziele. Tam Król potwierdził
prawa i swobody wszystkie stanom koronnym generalnym przywileiem: i do tego konstytucyi
nie mało i odnowiono i przyczyniono; iako to znać w statucie. A niż do zamknienia seymu
przyszło, posłowie upominali się exekucyi nad temi, którzy co przeciwko prawu dzierżeli, a
naywiększy szturm był na xiędza Macieiowskiego, iż biskupstwo Krakowskie z pieczęcią
dzierżał; na którego Królowa Bona nie barzo była łaskawa, a przez ten seym mieszkała w
Gomo-linie nad Piotrkowem, do którey niektórzy senatorowie często sie przeieżdżali. Xiądz
Macieiowski dał się słyszeć, że biskupstwo spuścić chciał, a przy pieczęci zostać, chociaż z
niey zbytnie mały miał pożytek, czegom ia był dobrze wiadomy służąc mu: ale gdy Król
publice powiedział, iż mali być exekucya, tedy musi być od deszczki do deszczki statutu
koronnego; tu posłowie obaczy wszy rzecz tę być trudną i niebespieczną i sobie i swym
przyiaciołom, zaniechali tey exekucyi: a co sie Królowy Baroary tycze, prosili iżby Król w
dobre to obró-


315

ŁUKASZA GORNICKIEGO.


cić raczył. Ku skończeniu seymu, dana iest mnieysza pieczęć , która wakowała po Grabi,
Janowi Ocieskiemu Ochmistrzowi królowy Bony. Miał też nieco trudności Orzechowski na
tym seymie z biskupem Dziaduskim swym Przemyskim, o żonę którą był poiął: lecz xiądz
Macieiowski pomógł mu do tego, że się ta rzecz gładce odłożyła; z tym dokładem, iż
Orzechowski był powinien posłać do Pizymu, zprozbą, iż by małżeństwo iego od stolicy
świętey było potwierdzone, co i uczynił Orzechowski. Po seymie iachał Król do Krakowa, a
przy nim senatorowie niektórzy. Tegoż też czasu Królowa Barbara] przez seym w Radomiu
mieszkawszy, maiąc Ochmistrza Stanisława Macieiowskiego kasztelana Sandomierskiego, a
brata rodzonego xiędza Macieiowskiego, który potym marszałkiem nadwornym Kor: umarł,
ku królowi z Radomia wyiachała. Na tym seymie xiądz Macieiowski rozniemogłszy się, i
choro do Krakowa przyiachawszy w rychle potym puchliną umarł. Był to pan, nie iedno
senatorskiego koła, ale i biskupstwa naywiększego godny: nie wspominaiąc urody iego
piękney i zacności domu; cnotą, rozumem wielkim, radą doskonałą, nauką, biegłością,
czułością, miał przed niemałą liczbą pieczętarzow co


316

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

przed nim byli; a świątobliwością, żywota był równy tym, które kiedy bez męczeńnictwa
kanonizowano. Po śmierci xiędza Macieiowskiego w kilka dni, szliśmy wszyscy słudzy
xiędza Macieiowskiego na zamek oddawać Królowi pieczęć. Rzecz uczyniwszy od nas xiądz
Jan Przerębski, proboszcz i administrator biskupstwa Krakowskiego , a prezydent cancellariœ
temi niemal słowy.
Pewniśmy tego Mił: Królu, iż W. K. Mość nie z pociechą tego używasz, iż Pan Bóg wsze-
chmogący zbawił W. K. Mość dobrego sługi i
godnego senatora. Doznałeś W. K. Mość cnoty, wiary i dobrych obyczaiow iego: doznałeś
mądrości, doznałeś biegłości w rzeczach -wielkich. A iako wiele należy wielkim królom na
mądrych senatorach, doświadczyli tego przodkowie W. K. Mci, ale i W. K. Mość sam
doświadczasz barziey, i doświadczać będziesz: oboie był odzierżał Miłoś: Królu xiądz
Macieiowski, iż i mądrością dobrze był usadził obyczaie, i obyczaymi mądrość ozdobił.
Urząd zasie, Mil: Królu ten pieczętarski, ieśli potrzebnie godnego, mądrego i biegłego
człowieka, tedy daleko xviecey nie chciwego. Nic wspominam Mil: Królu, iakie szkody
koronie uróść mo-


317

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

gą ze chciwego pieczę tarza: lecz to powiadam, iż taki pieczętarz sługą dobrym W. K. Mości i
Rzeczypospolitey bydź nie może. Co bacząc xiądz Macieiowski, chciwy bogactw nigdy nie
był; chciwym był sławy W. K. Mci, sławy tey korony, na co hoynie wydawał. A będąc od W.
K. Mci uraczony wysokim i bogatym biskupstwem, rozumiał się bydż szafarzem a nie panem
tego: a co insi biskupi kupuią imiona przyiaciołom za dochody kościelne, to ten biskup
częścią na posługi Rzeczypospolitey, częścią na wspomaganie ubogich dochody te wydawał,
a zagona iednego przyiaciołom nie kupił. Gdzie teraz ci, Mit: Królu, którzy mu zayrzeli łaski
W. K. Mci, izaż iey on źle używał? zaż komu nią zaszkodził? zaż on kiedy o kim źle mówił?
a zgoła kto kiedy od niego uszczypliwe słyszał słowo? nieprzyiacioły (choć nieprzyiażni nie
był godzien) miłował swoie: a te nieprzyiażni rosły mu ztąd, Mił, Królu, iż cnotliwie W. K.
Mci i Rzeczypospolitey służył, na żadną rzecz się nie nieoglągaiąc, a służył pilnie. Nie bawiły
go na stronie folwarki ani stacye: ale ustawicznie on przy boku był, W. K. Mci z wielkim
kosztem swoim: a dwcr chowaiąc taki, którym by każdemu niebespieczeństwu koronnemu
snadź


318

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY.

większym dostatkiem, niżby na iego część senatorską przyszło, zabiegać mógł. Dasz W. K.
Mość świadectwo, iako święty Pan o tym; że moia w tey mierze mowa z prawdą się zgadza.
Gdyby był folgował wczasowi swemu, a nie posługom W. K. Mci i Rzeczypospolitey, żyłby
był ieszcze lat wiele: lecz prace, troski, kłopoty, te go na on świat posłały. Jednak on przecie
nie tęsknił sobie z żadną tą pracą, która ku dobremu Rzeczypospolitey być rozumiał. Milsza
mu była zawsze Rzeczpospolita, dobre W. K. Mci, niżli iego własny żywot. I tym sercem
dokonał tego nędznego żywota, w którym się nie kochał nigdy dla siebie, owszem się zawżdy
umierać uczył: lecz tegoby był życzył sobie, iżby był mógł dłużey służyć i z nami
wszystkiemi pospołu W. K. Mości Panu naszemu, któremu teraz my podług ostatniey woli
nieboszczykowey, tę pieczęć, która iemu była od oyca W. K. Mci, a potym i od W. K. Mci
samego zwierzona (którą on tak przystoynie szafował, iż na owym ostatnim sądzie stanie
czystym a iasnym przed Panem Bogiem J W. K. Mości Pan u naszemu Maiłoś: oddaiemy:
prosząc pokornie przy tym, w którey łasce chowałeś W. K. Mość Pana zmarłego naszego,
iżbyś nas W.


319

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

K. Mość osięrociałe po tak cnotliwym Panie sługi, chować raczył.
Przyiął Król z znacznym żalem i pieczęć i słowa ze łzami xiędza, Przerębskiego, a w lasce
swey królewskiey wątpić nie kazał. Przed śmiercią trochę xiędza Macieiowskiego, xiądz
Andrzey Czarnkowski zacny prałat w kapitule Krakowskiey, posłań do Rzymu z obedyencyą,
maiąc od króla listowną obietnicę, na pięcioro biskupstw celnieyszych w Polszczę, któreby
naypierwey wakowało: który mu list nie poszedł. Jednak za czasem (i to za łaską xiędza
Przeręb-skiego podkanclerzego koronnego, który mu tego mieysca mogąc ie sam mieć, iako
godnemu i zasłużonemu ustąpił) do biskupstwa Poznańskiego przyszedł.
Tegoż roku ku czynieniu hołdu przyzwane były xiążęta Lenne do Krakowa, gdzie i
senatorowie ziachaćsię musięli, iako arcybiskup Dzierzgowski, biskupi insi, Pan Krakowski
hetman, woiewoda Krakowski, Kmita marszałek, i insi woiewodowie i kasztelani; okrom Jana
Tęczyńskiego woiewody Sandomirskiego, i marszałka nadwornego, a Andrzeia z Górki
kasztelana Poznańskiego i generała Wielkieypolski, przyiachali tamże byli Panowie
Radziwiłłowie bracia kró-


320

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Iowy Barbary, Mikołay woiewoda Wileński, i kanclerz W. X. Litewskiego, który w ten czas
był w wielkiey królewskiey łasce stryieczny, a woiewoda Trocki rodzony; lecz nie barzo
zgodni z sobą. Ten woiewoda Trocki stał w domu xiędza Podlodowskiego kanclerza królowy
Barbary, a w rychle potym referendarza królewskiego. Więc iako był hoyny xiądz
Podlodowski, podeymował woiewodę wielkim kosztem: na którą chęć iego woiewoda
baczenie maiąc, starał się iako naybarziey mógł, przez rodzoną swoię u króla, żeby mu
biskupstwo Krakowskie dano, i utawicznie nalegaiąc do tego rzecz przywiódł, iż ie Krol
xiędzu temu Podlodowskiemu dać obiecał. Przyiachał woiewoda z zamku z tą nowiną do
xiędza Podlodowskiego, i zaraz go nazwał biskupem Krakowskim: iakoż przez noc był nim.
Lecz tego dowiedziawszy się xięża, iako Andrzey Zebrzydowski biskup Kujawski, który iuż
był począł przez woiewodę Wileńskiego i przez Trzebuchowskiego komornego pisarza
królewskiego staranie czynić o to biskupstwo, naprawił xiędza Jana Przerębskiego
proboszcza, (który i tak nie żył w dobrey przyiaźni z xiedzem Podlodowskim) żeby xiędza
arcybiskupa Dzierzgowskiego u którego miał łaskę,


321

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

przywiódł na króla, i przezeń obietnica xiędzu Podlodowskiemu iżby wniwecz poszła. Prosił
tedy arcybiskup króla o audyencyą: która gdy mu była dana, taką do króla rzecz uczynił.
Do tych czasów Mił: Królu, gdy się co działo w państwie W. K. Mci inaczey niżli było
poterzeba, gdyś W. K. Mość rozdawał urzędy po-dleysze tym ludziom, którzy nie zdali się ich
bydź godni, milczałem, nie przeciwiłem się, żeby się nie zdało, że ia więcey niżli kto inszy
rządzić chcę, a zatym słowa moie mogłyby były w ohydę przyiść częstym sprzeciwieniem się
woli W. K. Mci, iż gdyby potrzeba kiedy potym była Rzeczypospolitey w ciężkości iey rady i
pomocy senatorskiey, nie mógłbym na on czas wesprzeć iey ramionami memi. Teraz iuż do
tego przyszło Mił: Królu, że się ozwać muszę, bo nie w małych rzeczach zaniosło się na złe
Rzeczypospolitey. Chcesz snadź W. K. Mość zwyczaiow dawnych przodków swych, którzy
tę Rzpltą w rządzie i w miłości chowali, odstąpić: chcesz W. K. Mość sekretarza, a kanonika
prostego, nad celnieysze przełożyć biskupy: chcesz W. K. Mość rzecz tę uczynić, która targa
związek miłości miedzy poddanemi W. K. Mci, na czym wszystko W. K. Mci zależy. Obacz
W. Mość, ieśli-


322

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

śliby to dobrze było, iednemu się zachować, a obrazić niezliczona liczbę ludzi. Abowiem nie
iedno W. K. Mość obrazisz te biskupy, które xiądz Podlodowski posiędzie, ale i przyiacioły
ich i radę wszystkę koronną, którzy nie zaraz na tak wysokie wstąpili mieysca. Przodkowie
W. K. Mci wszyscy, a świeżo ociec W. K. Mci gdy kogo miał wziąć do ławice swoiey,
niziuchne naprzód dawał mu mieysce, iżby długo w radzie siedząc , słuchał a przyzwalał:
wiedząc to, iż mądrość za doświadczeniem a z laty przychodzi. Spokoyne do tych cztsow
Miłoś: Królu miałeś państwo swoie: tą rzeczą samą uczynisz ie W. K. Mość niespokoyne. Bo
ieśli na co ludzie ostrym okiem patrzą, tedy na to, iako W. K. Mość urzędy a dostoieństwy
szafuiesz. Wielce obrażaią się tym ludzie, gdy na wysokie mieysca nie ci wstępuią, którzy ich
są godni, ale ci których goła W. K. Mci łaska wynosi. Jam nie iest żadnym nieprzyiacielem
xiędzu Podlodowa skiemu: co czynię, nie czynię ku skazie xiędzi Podlodowskiego, ale iżbyś
W. K. Mość skazy iakiey w Rzeczypospolitey nie uczuł. Nie naprawuią się państwa,
królewstwa, monarchie niezgodą; ale niszczeją nią i giną. A nikomu W. K. Mość nie uczynisz
gorzey, iako sobie. Ła-
twiey


323

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

twiey teraz, Mił: Królu, zabiegać temu, żeby na W. K. Mość poddani przyczyny nie mieli,
niżli ie potym obrażone głaskać, i dogadzać w rzeczach nie barzo słusznych onych woli. Co
bywa zawzdy ze złym państwa tego którym Król włada. Proszę W. K. Mci uniżenie, a iako
senator napominam, iżbyś W. K. Mość tak wielkiego biskupstwa xiędzu Podlodowskiemu
niedawał. Możesz W. K. Mość kontentować ie-go podleyszym biskupstwem, a poddanym
swym nie otwierać drogi ku niechęci, i uskarżaniu, iż się co nad dawny obyczay dziać
poczyna. Naostatek, iaztąd odiachaćbym musiał, żebym się nie zdał pozwalać W. K. Mości na
to, co widzę szkodliwe być Rzeczypospolitey naszey."
Ruszyły te słowa Króla, i nieiaki żal w nim wzbudziły, że tak znagła obiecał biskupstwo
xiędzu Podlodowskiemu, za gorącą proźbą woie-wody Trockiego, rodzonego królowy: i boiąc
się żeby arcybiskup koronacyi zaniechawszy (o którą Królowi naybarziey szło) nie odiachał,
obiecał królewskim słowem, nie dać biskupstwa Krakowskiego iedno biskupowi. Zaczym
przyszło potym do koronacyi królowy Barbary. Koronował ią xiądz ten arcybiskup
Dzierzgowski chorą: i taż choroba potym żywot iey od-
21


324

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

ieła. Przy którey koronacyi był xiądz Zebrzydowski Kuiawski biskup, i insi biskupi, i
senatorowie, iako się wspomniało wyżey: a po koronacyi odprawił się hołd xiążąt lennych. A
iż o sobie czuł xiądz Kuiawski Zebrzydowski, przez woiewodę Wileńskiego, a
Trzebuchowskiego czyniąc staranie: przeto tamże w Krakowie dano mu biskustwo
Krakowskie. Biskupstwa zasie tak insze poszły: Drohoiowskiemu Kuiawskie, a Chełmskie
którym był Drohoiowski, Jakóbowi Uchańskiemu referendarzowi dano: a xiądz Pod-
lodowski na plebanii przestać musiał, nie zley wprawdzie, lecz fortuny w rzeczach swych tym
sroższey doznał, im go była obietnicą swą wyżey podniosła; dano mu potym i referendaryą po
xiędzu Uchańskim.
Nastąpił rok 1551. którego królowa Barbara umarła, z wielkim królewskim żalem. Ciało Król
do Wilna prowadził, maiąc z sobą dwór osobliwych ludzi, i Sekretarzow duchownych
godnych nie mało, między któremi był xiądz Jan Przerębski. Tamże Król z wielką
uczciwością, królową na zamku, gdzie i pierwszą żonę, pochował. Tego roku był głod wielki,
i siła ludzi od głodu pomarło. Rychło po pogrzebie, Król w Wilnie seym Litwie zło-


325

ŁUKASZA GPORNICKIEGO.

żył. A w Polszczę synod był w Piotrkowie, z którego puszczona iest na świat confessio xiędza
Hozyusza, który potym kardynałem w Rzymie umarł. Tego też roku, Andrzey z Gorki
kasztelan Poznański, a generał Wielkopolski umarł: po nim kasztelanią dał Król Piotrowi
Cząrnkowskiemu, a generalstwo Janowi Kościeleckiemu. Na tenże czas też Andrzey
Zebrzydowski, zabiegając iżby katolicka religia wątlona nie była, słysząc o Krupce
Przecławskim, iż sobie Marcina Luteraheretyka naukę upodobał, i iawnie dobrą ią być
wyznawał, pozwał go przed się. Sąd był w Krakowie w biskupim dworze. Z tym Krupką
niemało przyiachało było lndzi: miedzy któremi był Marcin Zborowski, kasztelan Kaliski, z
wielką gromadą przyiacioł swoich, a stał w dworze swym przeciwko dworowi biskupiemu. A
iż ze wszystkim hurmem do dworu Biskupiego przyiść chciał, biskup obawiaiąc się iakiego
rozruchu, kazał wrota wielkie zamknąć, a za wroty przeciwko ulicy kilka działek zatoczyć:
iednak fortka była wolna. Zaczyni kasztelan Kaliski posłał do biskupa z nieiakim u-
skarżaniem, iż przed nim, i przyiacioły iego wrota zawarto, i działa zatoczono, wywodząc to,
iż sąd każdy nie w zawarciu, ale iaśnie, ia-
21*


326


DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

wnie, przy bytności iako naywięcey ludzi może być, być ma. Jakoż gdzieby wrota niebyły
otwarte, że on fortką, iako dziurą, i z przyiacioły swemi do tego sądu przyiśćby nie chciał: ale
ile i Przecławski nie byłby winien, aniby przeciwko niemu dekret stać się mógł, gdzieby do
takiego zawartego sądu nie stanął. Na to poselstwo biskup wskazał, iż przez sługi swoie da
odpowiedź: i Wnet potym posłał kilku sług swoich, miedzy któremi byłem i ia, służąc na on
czas po śmierci xiędza Macieiowskiego temu biskupowi, do pana Kaliskiego, umawiaiąc się,
iż te wrota zawarto, nie przed kasztelanem Kaliskim radą pańską, ale przed pospólstwem,
żeby to, iako nieunoszone, rozruchu iakiego nie uczyniło u sądu: a co się dział tycze, te
zdawna tak są zatoczone, i zawzdy potym tak ie każdy zatoczone znaydzie; które iednak tak
zatoczone nikomu nie szkodzą. A przecie sąd ten w zawarciu nie iest, ani dwór zamkniony: są
dosyć przestronne insze mieysca, któremi do dworu nie iedno wchód ale i wiazd iest. Owa po
posyłaniu z obu stron, raz i drugi, iż xiądz biskup Wrót otworzyć nie kazał, kasztelan z
przyiacioły swemi nie przyszedł; tylko Krupka z kilką osób stanął. A będąc na sądzie pytany
z strony wiary, po-


527

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

wiedział iż podług ewangelii świętey a szczerego słowa Bożego wierzy: a wyznawa głową
kościoła Bożego Pana Chrystusa. Wszakoż ieśli mię, prawri, kto lepiey nauczy, upornym nie
będę. Powiedziano mu od biskupa, że z tych słów znać, żeś iest przeciwny kościołowi:
którego acz iest Pan Chrystus głową, iednak widomą głowę tu na ziemi chce mieć, i ma
namiestnika swego, Oyca świętego Papieża, który uznawa między trądem, a nie trądem.
Przeto ta rzecz odwłoczona być nie może: musisz iaśnie powiedzieć, ieśłiś iest, i być chcesz,
katolikiem prawdziwym, nie słuchaiąc ani u siebie maiąc inszych xięży, iedno te, którzy od
biskupów swoich przystoynie są poświęceni, i trwaią w starożytney katolickiey wierze,
wyznawaiąc głową, a Chrystusowym namiestnikiem w Rzymie, Oyca świętego Papieża: czyli
masz iaką inszą cudzoziemską religią? tu Krupka rozmaitych wymówek używaiąc, i układnie
mówiąc do biskupa, radby był zniknął od sądu tego, dobrym sposobem: wszakoż gdy
docierano nań, nie mogło być inaczey iedno się przyznać, że nie tak wierzy iako xięża uczą.
Biskup zatym uczynił rzecz do niego: »że się zawiedzie barzo ten każdy, «kto kościoła nie
słuchaiąc, udaie się się za no-


328

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

»wemi proroki, i woli iednemu człowiekowi »wierzyć, niż zgromadzeniu wszystkiego świata.
«Przeto aby się radniey wrócił do religii przodkow swoich, niżli żeby miał za uporem swoim,
ni maietność stracić, i coś droższego niż wszystkie maiętności. Jakoż gdzieby nadzieia pewna
była o iego nawróceniu, łatwieby się de-»kret odłożyć mógł." Te słowa Biskupie nietylko nie
pohamowały Przecławskiego, ale go zagrzały barziey, że na nie, taką dał odpowiedź: »iż od
tey religii którą wziął przed się, żadna go rzecz na świecie, by naysroźsza, nie odstraszy.”
Przy tym sądzie byli kanonicy, i kollegiaci, którzy wszyscy gdy się zgodzili na iednę,
sentencyą iż Krupka iest heretykiem znacznym, biskup pro Tribunali siedząc, a uczyniwszy
umowę, iz pomnieyszy Bogu iest niż ludziom, pronuncyo-wał Krupkę być heretykiem, i
odesłał go do urzędu świeckiego, iżby na nim prawo pospolite, na heretyki postanowione,
było wykonane. Przy tym wszystkim ia byłem, i iako pomnie, było nieco godnych ludzi
okrom osób duchownych, którzy nie barzo to chwalili xiędzu biskupowi, że taki uczynił
dekret, wątpiąc żeby miał mieć swoy skutek: a kładąc sobie przed oczy xiędza
Macieiowskiego który i biskupem Krakowskim, i


329

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

pieczętarzem, i własee u Króla będąc, iednak takiego dekretu przeciwko onym, które był
przed się pozwał o wiarę, uczynić nie śmiał, widząc że rzeczy tych dopiąć trudno było. Po
tym dekrecie, kasztelan Kaliski obiachał celnieysze senatory w Polszczę, iako kasztelana
Krakowskiego, Kmitę Sobieńskiego woiewodę Krakowskiego, i siła inszych woiewod, i
kasztelanów. Także i przyiaciele insi iego, po rożnych mieyscach się roziachali, sławiąc
biskupa o tak castry dekret: i ukazuiac iako rzecz niebeśpieczna iest wolnościom szlacheckim,
żeby xięża poczciwych ludzi (gdyż każdy heretyk infamis,) czci odsądzać mieli.
Owa potym obostrzeniu ludzi wielkich małych przedwko biskupowi, roku 1552. seym iest
złożon: a mieysce seymu w Piotrkowie, na który Król z Litwy przyiachał w wielkiey poczcie
ludzi osobliwych. Tam po propozycyi nioczym posłowie mówić nie chcieli, ażby dekret
biskupa Krakowskiego podniesion był: czego posłom celnieysi senatorowie pomagali.
Bywało mowy dosyć w radzie, to od biskupów, to od senatorów świeckich, precz nie przystoi
praw dawnych burzyć: ukazowali biskupi, iż żadna insza rzecz rychley nie wywróci każdego
pań-


330

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

stwa, każdego królestwa, iako różność w chwaleniu Boga. Drudzy zaś przyznali to, iż
odmiana wiary, odmianę państw czyni: iednak żeby to w mocy xięży być miało, czynić
infamem kogo chcą, Boże tego uchoway. Po długim tedy rozbieraniu tych rzeczy, Król
uczynił dekret: iż z strony religii, nikomu inszemu uznanie nie należy, kto dobrze abo źle
wierzy, iedno biskupom: lecz około poczciwoici, nie onych to sad. Tym dekretem stan
duchowny tak był obrażon, iż uczyniwszy protestacyą, ze się gwałt dzieie ich prawom, kilka
dni do rady nie chodzili. Y od tych czasów, nietylko sąd z strony wiary biskupi ustał, ale i
listów onych do starostw wydawać kancellaryi przestano, żeby się w więzowali w imiona
tych szlachciców, którzy klątew przez rok i sześć niedziel nie znieśli z siębie. A za tym
zepsowaniem iurysdykcyi xiężey, do tego przyszło, iż impunè teraz bracia, siostry, synowcy,
stryine, i insze powinne powinni poymuią: są i ci co po dwóch żon maią, są i ci którzy z
cudzemi żonami ślub biorąimieszkaią. Co ieśli dobrze, czas to pokaże. Natymseymie okrom
poboru, nic nie postanowiono. A iż pieczęć wakowała po xiędzu Macieiowskim większa, dał
Król większą pieczęć Janowi Ocieskiemu, a mnieyszą


331

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

xiędzu Janowi Przerebskiemu, sekretarzowi i proboszczowi Krakowskiemu. Tego roku iż
była Królowa Węgierska Izabella wyiachała z Węgier do Polski, a z Polski do Śląska,
puściwszy koronę Węgierską Ferdynandowi Królowi Rzymskiemu ze wszystkim państwem,
za pewnemi kondycyami: chciał Król widzieć się z nią, i iezdził z Piotrkowa do Krzepic,
gdzie z Królową kilka dni zmieszkał. A gdyż wspomniałem wyiazd Królowy Izabelle do
Polski: wspomnię i to, co Stańczyk starszey braci Króla Zygmunta błazen, człowiek barzo
stary rzekł, gdy Król do Węgier tę córkę swą dawał, a rzekł temi słowy: Królu, pocoż ty tam
tę córkę twą do Węgier daiesz: być ci iey tu zaś u ciebie: a przeto zbuduy wczas iey
kamienicę w Krakowie, żeby miała gdzie mieszkać. Ale i to nie przepomnienia godno. Gdy
Królowa Węgierska spuszczała koronę Królowi Ferdynandowi, a królewicz ręki swey
oddawał w koszykach koronę złotą Janowi Baptyście Gastaldy, hetmanowi Króla
Ferdynanda, przygodnie się trafiło, iż sztuka złota z korony w ręku mu, gdy koronę podawał,
została, i zaraz to matce powiedział: która mu rzekła: (schoway królewiczku, a co wiedzieć,
ieśli i sama korona, do tego się zaś nie wróci.) Ja-


352

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

koż tak potym przyszło, że się do Węgier królewic wrócił, i to mu zaś wrócono, co był
dobrowolnie puścił; okrom Koszyc, i niektórych mieysc inszych w Węgrzech. Po tym seymie
iachał Król Gostynina Piotrkowa do Gostynina,z którego ieździł do Płocka, i widział się tam z
Królową Boną matka, i z siostrą Królową Izabellą. A iż ieszcze na seymie postanowił z pany
radami, żeby z nim do Gdańska iachali, obesłał ich listy z Gostynina, i naznaczył dzień
którego do Gdańska chciał wiachać, i tak zmieszkawszy kilka niedziel w Gostyninie, ruszył
się ku Gdańsku. Senatorowie iedni zaieżdżali mu drogę, i pospołu z Królem iachali, a drudzy
aż przed samym Gdańskiem ziachali się z Królem; mieszczanie poczet niemały ie-zdnych, i
pieszych, przeciwko Królowi wysłali, a klucze od miasta oddali pozłacane. Przed miastem,
Król sam szykował poczty pańskie; i sprawą, iako wielki rząd konnych w ulicy stawić się
mógł, wiachaliśmy w miasto in Junio. Panowie mieli niemałe poczty, a dwór królewski, i
wielki był, i barzo piękny, ludzi zacnych, i osobliwych. Panowie ci byli, biskup Krakowski
Zebrzydowski, biskup Kuiawski Drohoiewski, biskup Płocki Noskowski, biskup Alsperski
Hozyus, pan z Tarnowa kasztelan, Kmita


333

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

z Wiśnicza woiewoda, Krakowscy; ten marszałek, a on hetman koronny. Woiewoda Wileński
Mikołay Radziwiłł xiążę na Ołyce i Nieświeżu, woiewod inszych, i kasztelanów było dosyć, i
urzędników, tak iż wszystek poczet przechodził pięć tysięcy ludzi, okrom pocztów xiążąt
Pruskiego, i Pomorskiego, którzy potym przy-iachali. Tam we Gdańsku będąc, rychło po
przyiachaniu, trafiło się iedney nocy, iż się pacholikowie niektórych dworzan ze strażą
mieyską powadzili: w którey zwadzie zabito dwu, a niektóre do turmy posadzono. Nazaiutrz
dwór tym obrażony, uczynił do Króla skargę: pozwano radę mieyską, która dała tę sprawę, że
dla ludzi obcych którzy tu są z rozmaitych kraiow, straż nie mała dla rządu chować musza; na
któ-
rą straż, iż uderzyli słudzy panów dworzan, straż bronić się musiała, a w tym co się stało , to
pokarano będzie gdy się winni naydą, tak iż ichmość panowie dworzanie nieodwłoczną
sprawiedliwość odniosą. A zatym uczynili ciż mieszczanie proźbę do Króla, iżby Król tę
drogę nalazł, iakoby we dnie i w nocy rząd był; a do zwad takich nie przychodziło. Była o
tym rada zaraz, i tak Król postanowił, żeby dwa dworzanie, osobami swemi, co noc ze strażą
ta


334

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

mieyską (co oni wachtą zowią) chodzili, a kogo naydą występnego, iżby dworskie ludzie
panowie dworzanie do swoiey kaźni, a straż mieyską (z któremi też dwa z rady byli winni
chodzić) żeby do swey Turmy ludzie mieyskie, abo cudzoziemskie brała. Za takim
postanowieniem był wielki pokoy w mieście, przez ten wszystek czas póki we Gdańsku Król
był: a był niedziel szesnaście, prawie przez wszystko lato. Przystąpiło się zatym do tych
rzeczy w których Gdańszczanie byli obwinieni, i dla których do Gdańska przyiachanie
królewskie było. Była kilka kroć rada, iako miał Król postąpić z niemi; zaszły zatym niektóre
sprawy tych xiążąt, Pruskiego i Pomorskiego, które Król z lekka odprawował. Bywały i insze
zabawy królewskie, iako igry na koniech, ciskania z koni piłkami glinianemi, wyieżdzaiąc
ieden przeciwko drugiemu z puklerzami: w czym rączość koni była uznawana. Owa aż ku
końcu Król był na ratuszu, gdzie radzie, i sto mężom, co są od pospólstwa, stanąć kazano.
Tam od Króla przełożył Jan Ocieski kanclerz, a od niego tłomaczył Ludwik Just dworzanin
po niemiecku, dla pospólstwa, w czym Król miasto Gdańsk winuie. Jaśnie przy wszystkich
sprawa ta była. Gdań-


335

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

szczanie czynili obronę, ukazuiąc niewinność swoie, «a iż całą zawzdy wiarę zachowali,
izachowuią Królowi, i koronie: ą iako nikomu «gorzey staćby się nie mogło, iako onym,
gdyby złamawszy wiarę Królowi panu swemu, od »korony odstąpić mieli, gdyż te bogactwa
które «maią, te ozdoby, nie zkąd inąd są, iedno od »korony. Naostatek, iż w wolności żyią, iż
siebie i dziatki swe od tyranów wybawili: Krollom Polskim, i koronie za to po Panu Bogu są
«powinni, i wiecznie powinni być chcą.” Znać to było z wielu rzeczy, iż Król był
Gdańszczanom przychylny: a przeto łatwie było Królowi przypuścić do swych królewskich
uszu, tak układna Gdańszczan mowę. Jednak to co od Króla Jegomości im rozkazano,
wypełnić wszystko się podięli. Był ten słuch, iakoby Gdańszczanie mieli niektóre pany
przedarować, lecz pewnego nic pokazać się nie mogło: ia byłem pisarzem przy Przerębskim
podkanclerzym koronnym ( któremu gdy pieczętarzem został, zalecił mię był xiądz biskup
Krakowski Zebrzydowski) i imiem to twierdzić, iż ten żadnych nie wziął upominków, okrom
iedzonych rzeczy, i pitych, co Gdańszczanie zawzdy zwykli posyłać, gdy kto znaczny do
Gdańska przyiedzie.


336

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Jakoż na początku przyiazdu królewskiego hoynie przez trzy dni Króla, i dwór wszystek,
podeymowali. Bywał tam Król dobrey myśli, i z pany pospołu: a w święta po odprawieniu
nabożeństwa (które Król odprawował u Fary w wielkim kościele, gdzie i muzyka królewska
bywała, a gdy Król wyszedł, zaś mieszczanie bawili się swoią luterszczyzną) po obiedzie
wywodzono przed kamienicę królewską, szermierską szkołę gdzie iurgieltnicy, drabanci, i
niektórzy trukcesi, ukazowali z Niemcy co kto umiał. Tam we Gdańsku dowiedziawszy się
xiążę Pruskie, iż Król przez Żmudź do Litwy iechać chce; prosił Króla do Królewca, i po
proźbie rychło ze Gdańska sam wyiechał, także i xiążę Pomorskie. Więcey we Gdańsku niesie
nie sprawiło, okrom tego, że tam Brodnicę Król dał na wieczność Działyńskiemu, która
Brodnica to sprawiła, iż exekucya za czasem doszła. Ruszył się Król ze Gdańska ku końcu
Septembra, i przyiechał do Królewca, gdzie cały tydzień mieszkał; a xiążę Pruskie
podeymował dwór wszystek, i tak hoynie, iż co iedno kto zamyślił, wszystkiego dawano. Byli
ci którzy na pany,swe obroki brali, a panów u dworu nie było: co acz xiążę wiedział, iednak
dawać kazał. Jednego dnia trafiło


337

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

się, iż xiążę chciał Królowi ukazać owce swoie, iiako owczarze płoty owcze z mieysca na
mieysce dla pastwy owcom przenoszą. Wyiechał Król w pole z xiążęciem dla tego, a iżby
xiążę tym większą wdzięczność Królowi pokazał, roskazał, w pole wywieść strzelbę ognistą.
Tam gdy iuż Król i owce, i płoty, i insze gospodarstwo xiążęce oglądał, i ku miastu iechać
miał; ka-
zało xiążę ogniste kule z moździerzow wypuszczać: puszkarz zapalił raz, i drugi z kąd ogień
do cyntlochu doyść miał: nie doszedł ogień raz, i drugi; posłało zatym xiążę do puszkarza z
gniewem, że tak nierządnie tę strzelbę nagotował, a iż go o to karać chciał. Puszkarz
strwożony, iżby niełaski xiążęcey nie odniósł, rozsypał siła prochu blisko moździerza, tak iż i
pod moździerz nie mało się wtoczyło: a gdy zapalił on proch, który do cyntlocha miał ogień
podać, zapalił się i on co się pod moździerz wtoczył; a ruszywszy moździerza, nawrócił go ku
Królowi. Wypadła kula, a wypadłszy zaraz zgasła: iednak obaczyli wszyscy, że prawie nad
ludźmi gdzie Król, i xiążę stało, spaść miała, ięli się umykać, rozieżdzać: a w tym iako
pachole z szefelinem za Królem na koniu stoiąc, kniaź Wiśniowiecki w górę patrzył na kule,
tak kula


338

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

uderzyła go w wierzch czoła, i wyrwała zadnią część głowy z mózgiem, że i na Króla mozg
strzelił; a tymże pędem konia pod kniaziem w krzyż trafiła, że i kniaź, i koń, na mieyscu zaraz
zostali. Xiążę strwożony nad miarę, kazał puszkarza poymać, i na gardło go skazał. Król
obaczywszy xiążęcą z przypadku tego wielka żałość, cośmy wszyscy iaśnie z twarzy iego
widzieli, cieszył xiążę pięknemi słowy, i napomniał żeby się nie frasował, gdyż widoma to
rzecz iest, ze nie umyślnie to się stało, bo w tymże sam xiążę był niebeśpieczeństwie, w
którym i Król: i dołożył Król chcąc to koniecznie mieć, żeby puszkarzowi żywota niebrano.
Na wieczerzy Król iadł z xiążęciem pospołu, i dodawał mu dobrey myśli. A iż z Królem był
Gabryel Tarło, który potym ochmistrzem był u Królowy Katarzyny, i starostą Chełmskim, a
miał u xiążęcia zda-
wna wielką łaskę, naprawił go Król na xiążę , iżby często pił do niego za zdrowie królewskie:
sam Król kilka kroć pił a do niego. Owo xiażę był podpoiony; lecz mu to przecie z głowy nie
wyszło, wyznawaiąc że go tym Pan Bog nie ladaiako dotknął: a choć tu u Króla pana swego
wymówiony iest, iednak nieprzyiaciel iego bez wątpienia naydzie, co w tey mierze zechce
poganie. Ku
końcu


339

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

końcu iednak wyiazdu Królewskiego, a zwłaszcza iż go w tym Król często napominał, zdało
się to wszystkim, że tego żalu w xiążęciu uięło się nie mało. Wyiechał Król z Królewca, a iuż
dżdże iesienne przykre następować poczęły: dostatki w drodze wszystkie od xiążęcia dawano;
lecz dwa noclegi były, gdzie iedno Król sam tylko domek ieden, izbę z komorą dla siebie
mieć mógł, a wszyscy na chłodnikach z chrustu przestać musieli. Na takim noclegu gdyśmy
byli, przyszła nowina, iż Mikołay Sieniawski woiewoda Ruski, a hetman Polny wprowadził
na woiewodztwo Wołoskie Alexandra wojewodę, który niemały czas w Polszczę mieszkał. Ta
nowina Króla barzo zafrasowała, i wielce ganił to Sieniawskiemu, że się tego ważył. Obawiał
się bowiem Król, żeby tego za gwałcenie przymierza Turek nie brał sobie, a zatym na Koronę
się nie oburzył: przeto wnet Uniwersały pisać kazał do Rusi, aby do Wołoch od naszych
naiazdy niebyły; a ci którzy są w Wołoszechj żeby ztamtąd co nayrychley wyieżdzali pod
srogim karaniem: a iż nie było gdzie pisać, pisaliśmy w izbie tey nędzney, z którey pokoy
królewski był, noc całą. Nazaiutrz z temi Uniwersały komoraiki odprawiono. A Król do
Żmudzi
22


340

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

wiechał, gdzie go Hieronim Chodkiewicz starosta Zmudzki, hoynie przyiął, w niemałey
poczcie przeciwko niemu wyiechawszy: a nie bawiąc się nigdzie w drodze Król okrom
Kowna, gdzie dzień dwali odpoczywał, do Wilna przyiechał.
Oba pieczętarze przy Królu na ten czas byli, z któremi w Wilnie rokuiuż 1553. począł się
rozmawiać Król o przyszłym małżeństwie swoim : lecz oni sami nasię nie chcąc nic brać,
radzili Królowi żeby seym w Polszczę dla tego złożył. Jakoż uczynił tak Król: a iż czas nie
zniósł, żeby do Krakowa dla drukowania seymowych listów posłać się mogło, przyszło do
tego, iż pisane wszystkie być musiały; które gdy rozesłano, wyiechał Król z Wilna saniami,
ale w drodze rozciecz się poczęła, gdy Król z Łosic wyiechać miał: dla którey rozcieczy, do
Łukowa, gdzie był naznaczony nocleg, Król doiachać nie mógł; aż spał u plebana w
Trzebieszowie. Zaczyni nad wolą swą tydzień w Łukowie, nazamtrz do niego przyiechawszy,
zmieszkać musiał. Po tym wozmi do Krakowa przyiechał, gdzie seym nastąpił: który skoro
się począł, porozumiawszy się Król z celnieyszemi pany, posłał Mikołaia Radziwiłła xiążę na
Ołyce i Nieświeżu,


341

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

woiewodę Wileńskiego, i kanclerza wielkiego xięstwa Litewskiego, na dwie mieysca, dla
obrania sobie żony. Do Wiednia naprzód, gdzie Królowa Katarzyna wdowa na on czas po
xiążęciu Mantuańskim, córka Króla Rzymskiego Ferdynanda mieszkała, którą Królowi barzo
chwalono: a na drugie mieysce do xiążęcia Bawarskiego, gdzie też powiedziano o Pannie
godney korony. Do Wiednia gdy przyiachał pan woiewoda, widząc wdowę xiężnę
Mautuańską panią osobliwą, i słysząc o wielkich iey cnotach, i świętych obyczaiach; dał znać
Królowi, iż podług iego zdania, godną być ią rozumie korony, i łoża królewskiego. A iż nie
barzo mu się godziło, zaprzągszy u Króla Ferdynanda, iachał daley dla przepatrowania: posłał
do Bawarskiey ziemie Łukasza Podoskiego, który na on czas był u pana woiewody starszym
sługą, a po tym kanonikiem Krakowskim umarł, żeby on widział tę pannę, i dał
przypatrzywszy się o wszystkim sprawę. Podoski, iako osobliwy człowiek był, gdy tam
przyiechał, acz pannę widział, iednak nie poznał tam takiey chęci, iaką rozumiał że mu
pokazać miano. Co ieśli szło z przestrogi którą dano z Wiednia, czyli Pan Bóg tey tam żony
Królowi był nie obiecał, gadać trudno.
22*


342

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Owa Podoski, to tylko powiedział co widział: lecz chwała wszystka przy xiężnie
Mantuańskiey została. Zatym gdy Król z listów, i z powieści, xiężnę Mantuańska sobie ulubił:
zaraz z seymu naznaczon xiądz Jan Przerębski podkanclerzy Koronny, żeby do Wiednia
iachał, i z strony tego małżeństwa pospołu z Panem woiewodą Wileńskim uczynił z Królem
Ferdynandem postanowienie. Jakoż zaraz po Wielkieynocy wyiechał do Wiednia xiądz
Przerębski, z którym nie wielki nas był poczet, ale dosyć ochędożnie ubranych. Posłano też i
do Papieża, ponieważ pierwsza królewska żona Elżbieta, rodzona była siostra xiężny
Mantuańskiey, iżby bez popełnienia grzechu mógł ią mieć za żonę : iakoż uproszono to u
Papieża. Do Wiednia gdy xiądz Przerębski wyiechał, nie zastał w Wiedniu Króla Rzymskiego
; bo na ten czas był w Preszpurku, z którym był i pan woiewodą Wileński: ale dowiedziawszy
się Król o przyieździe xiędza podkanclerzego, niż tydzień wyszedł, przyiachał do Wiednia.
Tam dnia trzeciego, xiądz podkanclerzy Króla przy bytności woiewody Wileńskiego witał, i
my wszyscy słudzy iego : a po "Witaniu poselstwo na pokoiu sprawował. Witał potym xiężnę
Mantuańska inszego dnia, rzecz


343

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

piękną do niey po łacinie uczyniwszy, i oddał od Króla kosztowny upominek, noszenie na
bogatym i barzo pięknym, kamieńmi drogiemi osadzonym, łańcuchu, który zaraz na szyię
xiężna włożyć sobie kazała, podziękowawszy klikiem, słów po niemiecku. Potym do
traktatów o małżeństwie przystąpiło się, na których posłowie nasi z rada królewska zasiadali
po kilka dni: a gdy skończyli, nas dwa spisowało ie, Stanisław Kunicki Wielki Polak, który
był potym kanonikiem Poznańskim, ieden exemplarz, a ia drugi. Wzmianki tam w tych
traktaciech nie było żadney, z strony sukcessyi, iako to potym w Piotrkowie na seymie
wniesiono było, o czym niżey będzie. Gdy się te traktaty spisały, i czas wesela naznaczony
stanął, posłali posłowie z tym do Króla, którego zastano w Niepołomicach chorego gorączką,
a ta nowina barzo była posły zatrwożyła. Jednak gdy Pan Bóg Króla przywrócił do zdrowia
dobrego (z którą nowina komornik do Wiednia przybiegł) przyszło do ślubu i do wesela, tym
sposobem. Na Nieszporne, u Mnichów w Kościele, do którego Król przez ogród swoy z
zamku chodzi, ślub był przd wielkim ołtarzem: oba posłowie stali z iedney strony, a z drugiey
strony xiężna Mantuań-


344

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

ska, a przy niey ociec Król Rzymski, i brat Maxymilian Król Czeski, i insze xiężny i panie.
Biskup ślub dawał, a woiewody Wileńskiego rękę, z xiężny Mantuańskiey ręką, wiązał stułą.
Po ślubie, szli wszyscy na zamek: zatym nastąpiła wieczerza. Gdzie Król siędział z gośćmi,
wyższe na kilka stopni mieysce uczyniono. A u stołu nie było ich więcey, iedno Król
Ferdynand, Król Czeski Maxymilian syniego, posłowie, Królowa przyszła, i xiężna Saska
Maurycego matka : Królowa Czeska, iż na ten czas, syna Hernesta urodziwszy, leżała w
połogu, być nie mogła. Po wieczerzy były tańce; Król Ferdynand sam tańcował, i barzo wiele.
Po tańcach szli do łożnice: tam Król woiewodzie Wileńskiemu położyć się kazał, powiedaiąc
iż obyczay zwykły w domu naszym zachowań być musi: a gdy się woiewoda Wileński
położył, tak iako chodził, rozkazał Król córce iżby się podle niego położyła; która
zawstydziwszy się położyć się nie chciała. Zatym ociec wziąwszy ią w poły od głowy, rzekł
do syna, Maxymilianie pomóż mi: a Maxymilian za drugą połowicą od nog wziąwszy,
położyli Królową podle pana woiewody. Zaraz potym Królowa się porwał, i wstała nie bez
pomocy złoża, a pan wojewoda


345

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

także. Tamże insze ceremonie się odprawowały, ale nie z owemi wielkiemi iako u nas bywaią
oracyami. Po tym tak krótkim weselu, mało się strawiło czasu w gotowaniu na drogę.
Wyiechała Królowa z Wiednia ku Polszczę, a posłowie wyiazd iey uprzedzili. Przeciwko
Królowy wysłał Król xiędza Płockiego Noskowskiego, i Srzemskiego woiewodę Płockiego,
aż do Ołomuńca: gdzie Królową przyszłą ci panowie witali, i prowadzili aż do Krakowa. Król
podług zwyczaiu (a zwłaszcza iż arcy-xiążę Ferdynand brat Królowy rodzony z nią był
pospołu) przeciwko nim wyiachał w pole, gdzie dwa namioty rozbite były, Królowi ieden,
Królowy drugi; i z nich wychodząc Król ziednego, Królowa z drugiego, miedzy namioty się
witali, i troszkę pozdrowiwszy iedno drugie, Król i arcy-xiążę na konie, a Królowa do kolebki
w siedli. Zatym muzyki i insze znaki wesela, słyszeć i widzieć się dały. Dwór królewski, i
senatorów, był barzo świetny, w konie, w rysztuaki, w pachołki , w srebro, złoto, pierze,
bardzo bogaty: jednak poczet królewski, jurgieltniki osadzony, wszystkie przeszedł. W
Kościele podług zwyczaiu, duchowni witali: a koronacya odprawiła się w Niedzielę przy
bytności iako arcy-xiążęcia,


346

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

tak inszych xiążąt, i posłów od wielkich monarchów. Jakoż byli posłowie od Papieża,
Cesarza, xiążąt Rzeskich, xiążąt Włoskich, Wenetow, i inszych xiążąt: a bliskie Polszczę
xiążęta osobami swemi byli. Nadto, była Królowa Węgierska z synem Janem Zygmuntem
Królewiczem, Królowa Bona, i trzy iey córki Królowy panny, Zofia, Anna, Katarzyna. Po
koronacyi pospołu wszyscy do iednego szli stołu : Król z Królową na wyższym mieyscu
siedział, potym arcy-xiążę Ferdynand, a za nim posłowie od wielkich monarchów, a za temi
posłowie od elektorów, i od inszych xiążąt. Poseł xiążęcia Ferarskiego, iż mu po elektorach
naznaczono mieysce, do stołu przyiść nie chciał, został w gospodzie. Po tey zaś stronie gdzie
biała płeć siędziała, Królowa Węgierska posiadła matkę. Jakoż i Królowa Bona tak sama
chciała, gdy królestwo Węgierskie przed Polskim ma mieysce miedzy Królmi. Były potym
gonitwy na zamku: gonił Zygmunt Wolski miecznik, z Kieżgalem zacnym szlachcicem
Litewskim, w gończych na ostre, i mężnie się potkali z sobą. Gonił Kosmowski z koniuszym
xiążęcia Pruskiego. Był Turniey konny, w którym było par dwadzieścia i cztery za tarczami, a
z pierścionkami groty u kopii. Po tych


347

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:37

na zamku gonitwach, były znowu w mieście na rynku gonitwy, w kolczych zbroiach, w dwór,
gdzie było każdemu wolno ( by tylko zachował się podług artykułów, które na wrotach w
zamku przybite były) przyiechać, i gonić z tym ktoby się na placu stawił: tak iż drugiemu, i z
dwiema, i z trzema, uderzyć się przyszło, raz po raz, niż na drugą stronę dobieżał. A iż w
zawartych hełmach gonili, miał każdy na hełmie znak iaki. A król z królową, i ze wszystkiemi
gośćmi, z ganku wysokiego, który na to był u-czyniony, patrzył, maiąc przy sobie te kleynoty,
które gońcom wystawione były. Miedzy wszystkiemi co gonili, naywiększy dank odniósł, i
pierwszy kleynot wziął, koniuszy xiążęcia Pruskiego, com go wyżey wspomniał: który na
hełmie niósł trzewik białogłowski. Wtóry kleynot wziął Kosmowski dworzanin, osobliwy
gońca, który w gonitwie na zamku, goniąc na ostrze z tymże koniuszym, dank odniósł. Insi
zasię gońcy, to nasi Polacy, to Niemcy, to Prusacy, drugie kleynoty odnieśli: to iest wieńce z
pierścieńmi, którym zaraz z ganku Król sam, iako sędzia dzielności każdego, posyłał z
pochwałą. Były na tym weselu i maszkary kosztowne, w których Król był, arcy-xiążę
Ferdynand, pan


348

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

z Perstyna, pan z Lipeho marszałek Czeski; pan woiewoda Wileński, panowie z Gorki dwa,
pan Myszkowski Stanisław, który potym był woiewoda Krakowskim. W tych. rnaszkach,
arcy-xiążę Ferdynand przyniósł Mumszanc Królewnie Katarzynie, i znać to było z wielu
rzeczy, iż ku niey był serce przykłonił : iakoż i Królowa Katarzyna starała się u Króla po
odieździe arcy-xiążęcym, żeby Król w stan święty małżeński Królewny Katarzyny nie
odmawiał : ale Król młodszey przed starszemi dać nie chciał. Gdy tak goście tydzień na tym
weselu zmieszkali , Arcy-Xiążę odiechał naprzód, a insi po nim. To iednak było znać, iż Król
obraził się był nie wiedzieć czym do arcy-xiązęcia. Niż to wesele doszło , taką miał sprawę
Król, iż Maxymilian Król Czeski, miał był siostrę swa Królowa tę prowadzić : i dla tego niż
do Krakowa przyiechała, rozkazał był xiędzu podkanclerzemu Król, żeby kogo swego
przeciwko posłał, któryby dał sprawę, ieśli Król Czeski iedzie, czy kto inszy z Królową.
Zaczym mnie xiadz Przerębski ie-chać kazał na podwodzie, i rozkazał mi, gdy przyiadę
nazad, chociayby natenczas w radzie był, żebych zakołatał, i dał znać o wszystkim. Ja
wyiachałem zaraz; a w Strumieniu miasteczku


349

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

xiążęcia Cieszyńskiego nałazłem iuż kuchnią, kilka sług pana z Perstyna Wratysława, który
barzo rychło potym przyiechał, i dał mi sprawę, iż Król Czeski Maxymilian nie iedzie, ale
iedzie arcy-xiąże Ferdynand na iego mieyscu. A iż mi też to był xiadz poruczył, żebych pana
z Perstyna w dom xięży prosił, uczyniłem tak, i on się obiecawszy słowo ziścił. Jakoż był
barzo rad xiądz pan móy, i hoynie podeymował: a z nim na ten czas był pan Gierałtowski, pan
Pruszkowski, pan Bruntalski, i insi Slężacy, u których wszystkich iam był przystawem. Skoro
mię z tym odprawił pan z Perstyna, bieżałem nocą nazad, i nazaiutrz rano zastałem xiedza w
radzie: zakołatałem, puszczono mię, i dałem o wszystkim sprawę. Z czego Król barzo nie był
kontent, gdyż z wielką ochotą Króla Czeskiego czekał, i przeto nie takie chęci znał arcy-xiążę
Ferdynand, iakich się spodziewał; a zatym też, nie taksie miał ku Królowi, iako było potrzeba,
i gdy Król do niego iednego czasu przyszedł, nie wyszedł z gmachu przeciwko niemu: co
przecie Królowi (chociaysię w ceremoniach nie kochał) nie miło było. Jednak udarowany od
Króla odiechał, także i marszałek Czeski pan z Lipeho, i insi. Rychło po weselu, przyiechała
xięzna


350

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Ostrogską Bieta, do Krakowa, skarżąc się na Dymitra Sienguszka, i na Dziewierza swego
Wasila xiążę Ostrogskie : którzy naiechawszy na Ostróg, wzięli gwałtem córkę iey, i ludzi nie
mało pobili. Dano pozwy na Dymitra, i rok naznaczono : a Król ku iesieni z Królowa z
Krakowa wyiechał, prosto ku Knyszynu; gdzie zimie sąd był o wzięcie xiężny Ostrogskiey,
córki Jliego, przez Dymitra. Mówił od xiężny Stanisław Czarnkowski, w te niemal słowa.
„Nie tuszę, Nayiaśnieyszy a Miłościwy Królu, iżbyś W. K. Mość Pan sprawiedliwości
przychylny, dziwować się temu miał, iż ia nie będąc biegłym w prawie, a nie tylko nie
fołdruiąc nigdy na nikogo, ale ani u sądu słowa należnego ku prawu mówiąc, w tym żalu,
który potkał xiężnę Jeymość Ostrogską, przy niey stoię, i na xiedza Dymitra Sienguszka
skargę kładę : wszakoż ieśliby tu kto był, komuby to w podziw było, ten, gdy obaczy co się
xiężnie Jeymości od xiędza Dymitra, abo nie xiężnie Jeymci tylko, ale wszystkiey w obec
Koronie, prawu pospolitemu, zwierzchności W. K. Mości stało; nie tylko dziwować się
przestanie, ale zemną pospołu stanie ku obżałowaniu tak szkaradnego Sienguszkowego
uczynku, a zwłaszcza, iż krzywda xię-


351

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

żny Jeymci nie potrzebuie mądrych wywodów, wymownych ludzi, subtelnych ku okazaniu
prawdy słów: rzeczy są iasne, rozgłoszone, nie wątpliwe: ale potrzebuie, iżby ludzie w
cudzym nieszczęściu, na swe nieszczęście pomnieli, a radniey się poczuli w bliźniego swego
przygodzie, niżby sie swoiey doczekać mieli. Ja wolałbym zaprawdę, Nayiaś: a Miłościwy
Królu, pierwszy początek mowy mey u prawa, od obrony człowieka iakiego niewinnego
począć, bo to nie iest przyrodzenie moie, pragnąć czyiego obelżenia, szkody, abo kłopotu: ale
iż mię ciśnie do tego powinność człowieka poczciwego, sumnienie, Bóg, abych przy
sprawiedliwości stał, a oney i naynędznieyszemu człowiekowi pomagał, wziąćem na się
musiał ten ciężar, przeciwko xiędzu Dymitrowi mówić; i xiężnie Jeymości, wszem ludziom
zacnością domu, i uczciwym życiem zaleconey pani, sprawiedliwości dopomagać. A w tym
przedsięwzięciu moim, to mi dobrą myśl czyni, iż ta która się zda być skarga, rychley obroną
, niż skargą zwana być może: abowiem mówiąc ia za xiężną Jeymcią bronię prawa
pospolitego; bronie pokoiu, bronię cnoty, bronie poczciwości, i wstydu białychgłow
poczciwych. A kto mi kolwiek tego pomagać zechce, ten po-


352

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

społu ze mną na iednego skargę kłaść, a wszystkich bronić będzie; co bez wielkiey odpłaty od
Boga, chwały od ludzi poczciwych być nie może. I nie iest dziw żaden, Miłościwy Królu, iż
xiądz Dymitr tu przed W. K. Mcią do prawa nie stanął: abowiem a iakoby on mógł podnieść
beśpiecznie oczy swe na Maiestat W. K. Mości który tak lekko poważył? iakoby mógł tu u
tego prawa stanąć, przeciwko któremu, tak zuchwale, i szkaradnie wystąpił ? To u mnie dziw
będzie, ieśli się kto w tym orszaku uczciwych ludzi naydzie, któryby go bronić chciał. Co
ieśli za złością ludzką przyidzie, tedy takowy człowiek nie to pokaże ludziom po sobie, iż
Dymitra miłuie; ale to pokaże , iż iest nieprzyia-cielem cnocie, uczciwości, wolności, prawu,
swobodzie, Bogu, i ludziom. Wtenczas, gdy się kto taki obierze, kto za Dymitrem mówić, i
iego nieprzystoynego uczynku bronić będzie, ia doznam, iż to prawda iest co zdawna o
Polszczę powiedaią, iako nie masz tak szkaradnego na świecie grzechu, na któryby w niey
obrońcę nie dostał. Ale ia nie tuszę, Nayiaśnieyszy a Miłościwy Królu, iżbyś W.K. Mość
obostrzony nie gniewem, ale nieprawością xiedza Dymitra, miał dać mieysce wywodom
iakim wykrętnym, któ-


353

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

reby Dymitra czyniły prawym, a niewinnym. Wiecey u W. K. Mości będzie ważyła prawda,
niż chytre słowa: wiecey prawo, sprawiedliwość, niż miłosierdzie : które by też W. K. Mość
nay-barziey ruszyło, a iako go W. K. Mość nad tym użyć masz, który okrucieństwa użył nad
temi, którzy miłosierdzia byli godni ? Jako W. K. Mość baczenie masz mieć na tego, który
baczenia nie miał na sprawiedliwość, na wstyd, na prawo pospolite, na zwierzchność W. K.
Mci na uczciwość powinna żeńskiey płci, na Boga, i srogi sąd iego? Pewni są tego ludzie, iż
W. K. Mość Dymitra skarzesz: lecz tego niewiedzą, naydzieli się kaźń taka nań, iaką uczynek
iego niezwykły, szkaradny, a nieprzystoyny zadziałał. Naydzie się podobno człowiek iaki, (
gdyż złości wszędy pełno) który W. K. Mość miękczyć będzie: którego człowieka nie
będziesz W. K. Mć słuchał, ani skłonisz ucha swego na słowa iego, pomniąc na sąd
sprawiedliwy Boży, na którym W. K. Mość z temi które teraz sadzisz, stanąć
masz; przed którym nie wymówisz się W. K. Mość: xiądz Dymitr był godny żołnierz, wiódł
za sobą silny tłum ludzi, godzien był łaski. Nie kazał Bóg braku mieć w tey mierze, ani go też
W. K. Mość pewienem tego, patrzyć będziesz :


354

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

ale to co się powiedziało, rzekło się dla tego, aby nikt W. K. Mości za złe nie miał, gdy W. K.
Mość ostrey sprawiedliwości, pomniąc na sąd Boży, przeciwko xiędzu Dymitrowi użyiesz. O
którym ieśli ia nie wszystkiego W. K. Mci wypowiedzieć będę mógł, proszę iżbyś W. K.
Mość za złe mieć nie raczył; abowiem są drugie rzeczy o xiędzu Dymitrze, które uczciwie
powiedziane być nie mogą, a mnie nie tylko świętym uszom W. K. Mości, ale i poczciwym
ustom moim folgować przystoi. Niechayże to xiądz Dymitr ma odemnie za ieden wielki dar,
iż niewstydliwych iego uczynków nie wspomnę, nietknę; ani tego, co ludzie o sprośnych a
nad przyrodzenie chciwościach cielesnych iego twierdzą , chociażby się to pokazać mogło
iaśnie: to tylko powiem, co mnie zlecono, i moiey wierze.
Xiąże Ilia, Nayiaśnieyszy a miłościwy Królu, miał za to, iż nań i na potomstwo iego, nie tylko
W. K. Mość, któremu on 'cała wiara i sercem służył, ale i wszyscy poddam W. K. Mci dla
których on wiele krwie swey rozlał, mieli mieć baczenie. Rozumiał to, iż ieśli nie dla innych
dawnych przodków iego pożytecznych usług tey Rzeczypospolitey, tedy dla samego oy-
cu one-


355

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

ca onego sławnego Konstantego, który trzydzieści bitew wygrał przodkom W. K, Mości; miał
to wżdy odzierżeć u narodu swego, u poddanych W. K. Mci, iżby i maiętność iego cała od
nie-przyiacioł, i potomstwo iego, przy swobodzie, przy wolności, przy bespieczeństwie po
nim zostało. Dla którey nadziei swey utwierdzenia, z dworu świętey pamięci oyca W. K.
Pannę, xiężnę Jeymość zacnego Kościeleckiego córkę wziął sobie za żonę: z którego
małżeństwa za łaską i miłosierdziem Bożym iedyną tylko tę pociechę córkę odniósł, i
podobno gdzieby to był wiedział, iz ona w tak okrutne ręce, za gwałtem, za mordem, z hańbą,
i z lekkością dostać się miała, wolałby iey był nigdy nie spłodzić. Ale iż przyszłe rzeczy iedno
sam Pan Bóg wie; w naszey to mocy ożenić się, ale nie w naszey mocy opatrzyć to, iżby
człowiek z potomstwa swego wziął pociechę. Xiąże Ilia maiąc iedyną eorke, ozdobioną temi
przymioty, które chwalą ludzie, miłuiąc onęznać barziey niż zdrowie swoie, dał iey takie
wychowanie, iakie xiążęcego wysokiego stanu pannie dać przystało było: nie lituiąc w tym
ani kosztu, ani starania naywiększego swego, iżby ona podobną matee swoiey, która się przy
krwi W. K. Mci wychowała, zostawszy,
23


356

DZIEIE w KOKONIE POLSKIEY

tę pociechę oycu przyniosła, któraby naywiększa z iedney córki a ostatniey nadziei uróść
mogła. Dla którey samey przyczyny, chociay wiele zacnych xiążąt, siła wysokiego stanu ludzi
możnych, wziętych, bogatych starało się o xiężnę Jeymość w małżeństwo sobie, ieszcze
przedtym niż zupełnych lat dorosła; przecie xiąże Jegomość leniwie w tym a nie skórze
postąpić chciał: przypatruiąc się wszystkiemu, aby między wola rzeczy dobrych, to samo
dobre obrał, nad któreby iuż nic nie było lepszego, iako on rozumiał za naylepszy i za
naykosztownieyszy skarb , iedyne dziecię swoie. Hey niestetyż xiążę Ilia! nie dobrześ umiał
uznać, co tobie i co twoiey córce było lepszego. Ale przeszłych rzeczy żałować możem,
poprawić nie możem. Miłość wielka oycowska, ta nie dopuściła, iżby był za żywota xiążę
Jegomość obrał towarzysza córce swoiey. W czym iż (iako teraz padło) nie dobrze się baczył,
naprawić to chciał opiekunem takim, który się wszystkiemi sierotami opiekować powinien, to
iest W. R. Mcią Miłoś: Panem: któremu w moc i władzą córkę swoie ze wszystką maiętnością
poruczył. I te były ostatnie słowa iego umieraiąc: Miła córko, miasto mnie własnego oyca,
danego od Boga oyca Króla Je-


357

ŁUKASZA GÓRNICKIEGO.

gomości będziesz miała: to rzekłszy i zapłakawszy umarł. Jestem ia tey nadziei Nayiaśnieyszy
a miłościwy Królu, patrząc na wszystkie pobożne sprawy, przystoyne a prawie królewskie
postępki W. K. Mci, iż ieśli w tym xiążę Ilia począł sobie nie dobrze, nie obrać za żywota
towarzysza córce swoiey; tedy zasię w tym mądrze i rostropnie postąpił, gdy W. K. Mość
domu swego, krwie swoiey uczynił opiekunem : by do pierwszey powinności krółewskiey,
która na tym zawisła, iżby nikt uciśnion nie był, a wtóra powinność opiekuństwa przydana i
na W. K. Mość włożona była. Po śmierci xiążęcia liii, miała xiężna Jeymość od wiela zacnych
xiążąt nie iedno z państw W. K. Mci, ale też i postronnych narodów listy, poselstwa ,
obietnice hoyne. Pokazywały się xieznie Jeymości takie kondycye, naydowały się takie
stanowienia, iz xiężna Jeymość i sobie, i córce swey lepiey iuż żądać i pragnąć nie mogła: ale
pomniąc na to, iżeś W. K. Mość pierwszym, abo rzekę lepiey, samym iedynym opiekunem
iest córki iey; o ktorey rozumiała, iż nikt lepiey nad W. K. Mość radzić nie mógł, puszczała
wszystko xiężna Jeymość mimo się, a na W. K. Mość ze wszystkim się odzywała. Co gdy
przez czas niemały trwa-
23*


358

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

ło, gdy ci którzy w tey rzeczy do xiężny Jeymosci słali, ludzie wielcy, możni, zacni, bagaci;
przyiąwszy za wdzięczne, prawdziwą i przystoyną umowę xiężny Jeymosci, przedsięwzięcia
swego zaniechali: nalazł się poddany W, K. Mci daleko tamtym którzy prosili nie równy,
który zwyczaiu pospolitego nie zachowawszy, prawo pospolite podeptawszy , Boga
zapomniawszy , zwierzchność W. K. Mci z siebie zrzuciwszy, córkę xiężny Jeymosci,
poddaną W. K. Mci, sierotę w opiekę W. K. Mci podaną, wziął gwałtem, i takie nad nią
uczynił okrucieństwo, iakiego nieuczyniłby poganin, gdyby ią wziął w niewolą. Co iako się
stało, proszę iżbyś W. K. Mość słuchać raczył.
Przed rokiem pisał xiądz Dymitr do xiężny Jeymosci szerokiemi słowy prosząc o córkę, dom
swoy wywyższaiąc, pokazuiąc się iey dobrze godnym, powoleństwo swoie obiecuiąc, a
iedwabnemi słowy ehęć xiężny Jeymosci (iako w tey mierze bywa) do siebie garnąc, Xiężna
Jeymość krótkiemi słowy podziękowawszy, i tę chwałę, którą on sam sobie przywłaszszał,
iemu przyznawszy, (iako na ten czas inaczey się nie godziło) tę odpowiedź naostatku dała,
którą innym dawać była zwykła: to iest, iż ona


359

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

córka swoia nie władnie, ale W. K. Mość Pan
iey, opiekun i ociec. Jako potym xiężnie Jeymosci dano sprawę, niewdzięcznie przyiął
odpowiedź tę xiądz Dymitr. Rychło potym do xiężny Jeymosci wskazał, iako u niey chciał
być gościem, i dzień pewny naznaczył. Xiężna Jeymość maiac za to, iż to co inni cnotliwi
ludzie uczynili, xiądz Dymitr też uczynić miał, puściwszy mimo się za taką odpowiedzią ono
o pannie staranie; wskazała, iż xiędzu Dymitrowi w domu swym chciała być rada. Kiedy z
ochotą wielką xiężna Jeymość w dzień naznaczony czekała gościa, obaczono z zamku ano
wielki orszak ludzi na kształt woyska, pędem idzie: i wnet tak blisko podbieżał, iż osobę
xiążęcia Jegomości Wasiła Ostrogskiego poznano. Xiężna Jeymość po postępkach takich, i po
gościu tym wtórym, nad nadzieię swoię obaczywszy co innego niż przyiaźń, kazała wnet
zamykać zamek: ale niż się temu roskazaniu dosyć stało, (iako pospolicie u wdów słudzy, ani
posłuszni, ani pospieszni) wpadli ludzie xiędza Dymitra w zamek z ludźmi xiędza Wasila, i z
trzaskiem kilka osób w bramie ubiwszy, wszystkiemu woysku wolne i przestronne weyście
sprawili: które to woysko weszło w zamek, nie iako w ten,


560

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

który iest pod zwierzchnością W. K. Moi, nie iako w ten, który iest uprzywileiowany, mimo
inne sposoby i wolności szlacheckie; nie iako w ten, który z tegoż się prawa weseli, które nas
bespieczne czyni w domach naszych; ale iako w naywiększego nieprzyiaciela korony tey: a
morderze krwie Polskiey, wiechali hurmem, z krzykiem, z strzelbą, nie żywiąc nikogo tego,
kogo potkali abo zgonić mogli: prosto iako gdy szturmem trzecim albo czwartym zamek kto
weźmie, gdzie się więc każdy brata, towarzysza przyiacielą swego krwie sierdzistym sercem
pomścić, a zmarłey duszy tę posługę ostatnią uczynić chce: takie tam było weyście w zamek,
taki początek xiędza Dymitra do przyiaźni xiężny Jeymości. A gdy iuż na krwi niewinnych
ludzi stępili kozacy szable swoie; gdy nienasyceni okrucieństwem, ale zmordowani pracą
daley rąbać ani strzelać nie mogli; rozkazał xiądz Wasil z xiędzem Dymitrem, aby im klucze
oddane od bram, i od innych wszystkich gmachów były. Co kiedy się stało, tenże obyczay
kozacy zachowali w plondrowaniu, który i w morderstwie. A nie dziw: abowiem iaka
wstrzymałość, iaka miara w tych ludziech bydź mogła, którzy dla rozhełznaney woli swoiey,
dla chci-


361

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

wości, dla rozpusty w kozactwo się udali, a u których łup lepszy niż cnota, a rozpusta
smacznieysza niż wstyd i przystoyność iest zawzdy? wypowiedzieć ia nie umiem
Nayiaśnieyszy a miłościwy Królu, iakie tam pastwienie nad ludźmi, iakie łupiestwo, iaka
rozpusta a wszeteczność była. On godny wieczney pamięci człowiek xiądz Konstantyn, gdy
nieprzyiacielskich zamków dostawał, nigdy takiego okrucieństwa iakie to było na zamku iego
Ostrogu, żołnierzom swoim nie dozwalał. Przyszli potym ci oba panowie do xiężney
Jeymości żalem tak ciężkim zdiętey, iż kilkakroć odlewać ią musiano. Tam naprzód xiądz
Wasił rzeczą długą przypominaiąc opiekę przyrodzoną swoię, chęć w obmyślaniu wszego
dobrego domowi Ostrogskiemu; opowiedział wolą swą, a iakoby ta z woli Bożey iść miała, iż
xiężne Jeymości młodsza obiecał i słowo dał xiędzu Dymitrowi za małżonkę własna: dla
wykonania czego przyiachał z nim pospołu, aby to iuż inaczey być nie mogło. Po nim xiądz
Dymitr począł rzecz od Domu swego starożytnego , wnet zatym wspomniał posługi swoie,
które czynił Rzeczypospolitey. Nie zaniechał bogactwa, możności, przyiacioł, urody, męstwa
, lat; czym wszystkim u xiężay Jeymośei


362

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

miałby być drogim. A naostatek zamknął tę proźbę swoię tak, ii przyzwolisz W. Mość abo nie
przyzwolisz, to inaczey być nie może. Xiężna Jeymość wyrzekłszy to: aza tak do przyiacioł,
abo po przyiaźń ieżdżą? omdlała. Gdy się iey nie rychło dotarto, dolano, przyszedłszy ksobie,
powiedziała to co przystało, iż bez W. K. Mości opiekuna iedynego, uczynić żadney rzeczy
nie może. Powiedzieli Panowie zatym: A my ciebie, prawi, prosić o to więcey nie będziemy. I
przystąpiwszy bliżey do xiężny, xiądz Wasil porwał xiężnę młodszą za rękę, a xiężna
Jeymość matka uboga za drugą: tamże xiężnę pchniono, iż o ziemię padła i omdlała. A xiądz
Wasil targnąwszy za rękę xiężnę młodszą, dał ią xiędzu Dymitrowi mówiąc: a to ia one tobie
daię; bo to iest w moiey mocy iako stryia. Co ia tu pierwey obżałować miłościwy Królu
mam? abo co za słowa na to naleść? gwałtli ten, moc, razy, boi xiężny Jeymości starszey: czy
gwałt który się dział xiężnie młodszey, czyli zuchwalstwo, przepych, okrucieństwo tych obu
panów? Xiężna młodsza stoi płacząc sama na się, że iey kiedy Bóg abo maiętność, abo urodę
dał: xiężna zasię starsza, iuż nie tak siebie, lekkości swey, i targania, bicia, płaczu: iako tego,



363

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

corke w niewolą biorą; a ieszcze ci, którzy od gwałtu oney bronićby, a z niewoli wyrwać
wylaniem siła kr wie swoiey mieli. To iest zysk, a ostatnia zapłata poczciwych posług
xiążęcia Iliego, iż małżonka iego poczciwa, i iedyna córka, białogłowy, którym i okrutny
tyran dobywszy miasta zwykł przepuszczać, wysiedzieć sie w pokoiu, w zawarciu swym przy
poczciwey zabawie, nie na tańcach, nie na biesiadach, pod obroną praw i swobód pospolitych,
pod zwierzchnością W. K. Mości nie mogły. Nie chcę wspominać, iaki tam płacz sług, którzy
nie pobici zostali: iaki krzyk białychgłow, iaki lament wszystkiego domu xiężny był, gdy
widzieli eo się z pany ich działo. Naostatek służebnicy ich samych bacznieysi niektórzy
poruszeni żalem, wspomniawszy iż toż też kiedy na nie, abo na potomstwo ich przyśćby
mogło: napominali pany swe, hamowali, miękczyli, i od okrucieństwa onego, wspominaniem
praw i zwierzchności W. K. Mci odwodzili. Nic to nie pomogło: kazano przyiść Kapłanowi i
wiązać stułą. Co iż bez wyznania iasnego iedney i drugiey strony nie bywa, gdy Kapłan pytał
podług zwyczaiu, a panna nie być to wolą swą iść za xiędza Dymitra odpowiedziała ; Kapłan
strwożony, wiedząc iż ten sakrament,


364

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

ta świętość poniewolna być nie może, prosiłaby ta rzecz do rana dnia wtórego odłożona była,
a tym czasem prawi, znać serce xiężny starszey uspokoić się od żalu, a xiężny młodszey
skłon-nieysze ku małżeństwu naleść się może, gdy czas siła twardych rzeczy zmiękczyć umie.
Odpowiedziano kapłanowi: Nie do rady cię tu, prawi, xięże wezwano, ale iżbyś czynił coć
każą, a nie będziesz chciał, tedy, prawi, oto ta buława przypędzić wolą. Kapłan nieborak
widząc, nie iedno na xiężnę, ale i na się gwałt: iął mowie znowu słowa do małżeństwa
należne, a miasto panny, Stryi xiądz Wasil prosto iako przy chrzcie bywa, odpowiedał. Po
skończeniu słow gwałtem pannie rękę wzięto i stułą związano : przez który wszytek czas
xiężna młodsza, Bogu i ludziom się oświadczaiąc, wołała że się iey bezprawie a wielki gwałt
dzieie. Nic to nie pomogło. Matka którą odepchnąwszy od córki zawarto , ratować nie mogła,
słudzy których trochę zostało, z zapłakanemi oczyma chodząc i słowa przemówić nie śmieli:
ale kogo Bóg, poczciwość, wstyd nie hamuie; a czuie się mieć władzą, mieć moc, mieć siłę,
trudno tam hamować. Szli potym z hurmem xiężnę wiodąc z sobą do komnaty zaraz: kazał
xiądz Wasil przy-


365

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

nieść cukry i ktemu napoie: wie Bóg, nie poczciwieyli było przyjąć xiężnie od stryia truciznę
w kubku, niż muszkatele. I stryi mnieyby był podobno zgrzeszył, mnieyby był wystąpił
przeciwko przystoyności, by był otruł synowicę swoje, niż ią miał dać w sromotne ręce. Gdy
xiężna miasto pokarmów łzami się karmiła, boiąc sie tak stryi, iako i ten nowy gwałtowny
małżonek, żeby nie zamieszkali, kazali pachołkom wyniść z komnaty, za któremi ostatni stryi
wyszedł. Co gdy się stało, uboga xiężna, iako przed kapłanem, tak i tu broniąc poczciwości
swoiey, była tak silna xiędzu Dymitrowi, iż sług na ratunek zawołać musiał: przy oczu
których iako się pastwił nad xiężną poddaną W. K. Mci ubogą sierotą, wnuczką onego
sławnego hetmana Konstantego, córką onego cnotliwego Iłiego, uszy święte W. K. Mci nie
dopuszczą mi wypowiedzieć. Nie tylko z poczciwą żoną żaden cnotliwy małżonek tak się nie
obchodzi, ale ani z ową, która wstyd zaprzedała. O człowiecze zły a zapamiętały! o
bezecności szkaradna! o iadzie w pogańską ziemię zaniesienia godny! o wolności Polska! I
taż się więc przed obcemi narody chlubiemy? Tą powiedamy, żebyśmy nie frymarczyli z
żadnym królestwem? Nędzna nasza wol-


366

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

ność w Polszczę, w którey iest tak wiele swywoli! Ehey xięże Wasilu, gdzieśkolwiek iest ku
tobie mowie: i mogłżeś ty przewieść na sobie, abyś to czynił nad synowicą twoia, czegoby
żaden cnotliwy nad niewolnicą swą uczynić nie chciał: I mogłżeś zdrowym okiem na to
patrzyć, gdy synowicą twoia tak wiele łez wylewała? mogłżeś to wycierpieć a nie wezdrgnąć
się, gdyś słyszał wrzask iey w komnacie, a wiedziałeś, iż nie sam tylko Dymitr był z nią w
łożnicy? czyś tego nie wiedział, iż iako stryi synowicy iest drugim oycem, tak stryiowi
synowicą iest drugą córką? I także u ciebie wielki był Dymitr, także u ciebie był miły, iż dla
wypełnienia pochoci iego cielesnych, dla wywyższenia domu iego, dla zbogacenia iego
osoby, miałeś zhańbić dom twoy, synowicę ku pośmiechu, siebie w niebespieczeństwo czci i
żywota wprawić? Nie bardzoć tego ganię, iżeś tu na sąd nie stanął, wiedząc iż przy boku
pańskim ci siedzieć mieli którzy są przyiaciołmi cnocie, uczciwości, wstydowi, a okrutni
nieprzyiaciele morderzom, gwałtownikom, bezbożnikom. Każdy z WMościow wiem pewnie
córki swey, synowicę, siestrzenice, i naydalszey powinowatey nie radby po śmierci swey w
takim niebespieczeństwie zostawił, że-


367

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

by iey majętność łupem, iey łzy pociechą, iey poczciwość pośmiewiskiem, marnotrawcom,
wszetecznym być miała. Ani my to da Pan Bóg, od sądu W. K. Mci odniesiemy, żeby miało
być wolno pod płaszczem powinowactwa, ku końcu rzekomo małżeńskiey świątości,
zuchwalcom niewstydliwym naieżdżać szlacheckie domy: szturmem iako w
nieprzyiacielskiey ziemi brać zamki, plondrować gmachy, mordować ludzi, panienki gwałcić,
i wszystkie prawa i swobody nasze podeptać, a wniwecz obrócić. Jako się stało na
Ostrogskim zamku, który to zamek, xiądz Wasil synowicę w niewolą wziąwszy, xiężne
starszą wygnawszy, wziął w moc swoię,» wziął go za zapłatę szkaradnego a nieprzystoynego
uczynku swego, o którą wszystkę krzywdę inny czas będzie xiężnie Jmci mówienia z xiędzem
Wasilem u prawa. Ubogi xiążę Ilia! ieśli w niebieskiey roskoszy pamięć ziemskich rzeczy
mieć, a na małżonkę i dziecię twe okiem umysłu weyrzeć możesz, prawda, iż tak sobie
mówisz, lepiey mnie było nigdy tey córki nie spłodzić, abo spłodziwszy ią, lepiey było wnet
po urodzeniu pogrzeb iey sprawić, niż wychowawszy ią z wielką pracą, z wielkim staraniem,
siłakroć w chorobach, lekarstwy, pilnością, niespaniem, pro-


368

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

źbą, a płaczem ku Bogu od śmierci ią wróciwszy stracić ią tak marnie z zamkiem, i ze
wszystka maietnościa, ktemu z obelżeniem i z wiekuistą hańbą Ostrogśkiego domu. Abowiem
którey białeygłowie to się stanie, co się stało xiężnie młodszey; za straconą umarłą i zginioną
poczytana być może. Już w takie ręce xiężna wpadła, z których ieśli za sprawiedliwym
rozsądkiem W. K. Mości (iakoż nikt w tym nie wątpi) wynidzie, nie może tak wyniść, iżby
się iey to wróciło, co iey przez gwałt Dymitrow odeszło. I dla tego Dymitr służebne brał
pieniądze, dla tego rzkomo obrońcą; był pogranicznych ludzi od Tatarów, aby sam większe
niż poganin nad temi których był bronić powinien, okrucieństwo czynił? I takoweż będą
pochód Dymitrowe, tak zapalone będzie miał chciwości , iż im miasta, zamki, Wołyń, korona
Polska nakoniec wszystka, dosyć nie uczyni? I także to ma być, co usłyszy Dymitr, co uyrzy,
czego zachce, na co pomyśli, ieśli to na roskazanie iego wnet nie będzie, ieśli lubości iego nie
dosyć się stanie, zbierze woysko, dobędzie zamku, ludzi pomorduie, wstyd uczciwych
białychgłow poniży i potłumi, maiętność pobierze, popsuie, rozrzuci, i wszystko z ziemią
poró-


369

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

wna? By tu był, spytałby eh go, pomniałli tona ten czas, gdy tak wielkie bezprawie w
uczciwym domu ludziom czynił, iż w Polszczę Król iest? pytałbym i o to, pomniałli, iż w
Polszczę są prawa? Podobno miał nadzieię w tym, iż mu dla męstwa iego, dla dzielności, dla
sprawy, iako tych czasów o hetmany trudno, odpuścić miano. Rozumiał iż iego posługi, które
czynił czasów niebespiecznych Rzeczypospolitey, poratować go w uczynku tym, a odkaźni
wyprosić miały. Jakoż iest się na co obeyrzeć: nigdy Polska mniey godnych ludzi w
rycerskim rzemieśle nie miała. A Dymitr znać Konstantego sprawą i doświadczeniem:
Ostaphieia dzielnością a męstwem: Swierczowskiego radą i trwałością: Pretwica skorością a
czułością, przeszedł. W czym iakie są postępki iego, iaka godność, proszę iżbyś W. K. M.
miłościwie posłuchać raczył. Naylepsze mieysce ku prędkiey wiadomości o nieprzyiacielu ,
ku snadnieyszemu i prędszemu poratowaniu swoich, obrał sobie dwie Mieście, Łuck i
Krzemieniec, ku mieszkaniu: tam z kozaki swemi pełnemi strzela; a kiedy te wystrzelaią,
wytłuką, to do kuszow drewnianych ucieczka, aż się i garcom, donicom dostanie! To on w
tych mieściech mężny, w tych straż kozacką dzierży, nie na upatrzenie nieprzyiaciela, ale na
upatrzenie


370

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

podwiki, dla którey bywało to, iż siła on nocy nie sypiał. Jeśli się kiedy trafiło, iż o ludziach
wieść przyszła, to pan Dymitr iako opatrzny hetman, tak długo się wybierał, tak długo strzałki
ostrzono, pancerze wycierano, rohatyny hartowano, aż Tatarowie odeszli z plonem. O których
odeyściu skoro się więc dowiedział, to za niemi wciąż aż do Bracławia. A nie mnie-
may W. K. Mość iżby za niemi szedł pędem: po dwu, po trzech mil uieżdzał na dzień, iżby
tylko do Bracławia był na wczas kwasieć, a zastał co u Niżowych kozaków korzyści, o którą
by nie żal było w karty, abo w kostki uderzyć; to więc tam ostatek czasu, ieśli o ludziach
słychać nie było, zwykł trawić, piiąc, hucząc, graiąc, aż iaki Niżowy Kozak pasterza u
Tureckich czabanów porwawszy , za więźnia mężnego przywiódł. A tego skoro abo kupił,
abo w karty wygrał, to z nim do W. K. Mci posłał, pokazu-iąc, i szerząc posługi swoie, iako
nie spi, iako garłuie, iako maiętność utracą, przez W. K. M sławę. Toć są iego rycerskie
sztuki: równie taki był Konstantyn, Ostaphiey, abo Swierczow-ski: godzien iście Mił: Królu,
iżby mu dla tak znacznych posług, którem wymienił odpuszczono. Kto z W. M. ma brata,
syna, synowca,
siestrzeń-


371

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

siestrzeńca, day xiędzu Dymitrowi póki go Król Jegomość na garle, i na czci nie starze, na
ćwiczenie: wyćwiczy się w Łucku, w Krzemieńcu w Bracławiu, i będzie wszystko
prędziuchno u-miał, co Umi xiądz Dymitr, i towarzystwo iego. Ale by też i godność rycerska
osobliwa w xiędzu Dymitrze była; więcby to iuż powinna rzecz miała być, poddanym W. K.
M. poczciwym ludziom cierpieć od Rycerskich ludzi hańbę, lekkość, szkodę, zniszczenie, iż
kiedy który R. P. dobrze posłużył? Prze Pana Boga, Mił: Króla, mali tak być, niechay żaden
nigdy mężnym nie będzie. Dla tegoć żołnierz iest, dla tego podatki uchwalamy, abyśmy
siedzieli w pokoiu. Ale ieśli ten który mie siła, i krwią swoia bronić powinien, ku mnie
strzałkę obróci, ku mnie moc swą nachyli, powinowatą weźmie mi, dom mi wyplondruie, z
imienia mię, od żony, od dzieci wyżenie; niechay taki dla pokoia mego pieniędzy nie bierze,
niechay go ia na swe złe, podatkiem który u mnie wybrano, nie karmię, niechay nakoniec i
żołnierskie imię zginie, sam się niechay nieprzyiacielowi bronie, od którego gdy mię co
takiego potka, mnieyszy żal mieć będę, niż gdy co potka od swego. W Rycerskim człowiecze,
potrzebnieysze iest
24


372

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

posłuszeństwo, niż męstwo, bo za posłuszeństwem i czasu pokoia, i czasu woyny, każdy się w
pokoiu wysiędzi; a męstwem kilka osób, woyska nieprzyiacielskiego nie zwalczyć, ale
sprawą; dobrą radą hetmańską, wygrana bitwa bywa, a sprawa w woysku być nie może, gdzie
posłuszeństwa nie masz. Piszą historykowie,iżsyn Manii] Rzymianina, wielką kiedyś uczynił
R. P. swoiey doslugę; ale iż uczynił przeciw oyca swego rozkazaniu hetmana na on czas,
ważył się przestąpić kres który mu był ociec zamierzył, chociay był synem ku któremu miłość
oycowska pomierna być nie może, przecie Manlius ociec gardło mu wziąć rozkazał. Wolał
mądry hetman uczynić gwałt przyrodzeniu swemu, wolał płacz zostawić w domu swoim, niż
nierząd (który z nieposłuszeństwa roście ) w woysku państwa Rzymskiego; który uczynek
Manliusow dłużey wspominan, i wyżey od każdego mądrego wyniesion zawzdy będzie, niż
wszystkie iego zwycięstwa, wszystkie tryumfy: abowiem zwycięstwo to iest naywiększe, kto
siębie sam zwyciężyć umie. Y dziwuiemy się więc, iż u ludzi ta sława iest o xiędzu Dymitrze,
iakoby przeciwko przyrodzeniu grzechami mesłychanemi grzeszyć miał: kto się tego poważy,
co xiądz Dymitr teraz spłodził? kto o tak


375

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

wielką rzecz sumnienia nie ma, Boga się nie boi, ludzi się nie wstydzi; ten takowy człowiek
(ieśli człowiekiem nazwań być ma ) Boskie i ludzkie prawa wywróciwszy, pomieszawszy,
iako bydlę, iako twarz niema, miedzy grzechami naywiekszemi, i naymnieyszemi, różności
żadney nie kładąc, owszem za niegrzech wszystko poczytaiąc, naywiększą na świecie
zbrodnią, by mu się iedno do tego pokazała pogoda, wypełnić iest gotów. Już xiądz Dymitr
uwikławszy summenie swoie, przestąpiwszy raz kres ten, który każdemu poczciwemu ku
nieprzestaniu zamierzon iest, popłodził tak wiele złego, iż wyliczyć to iednegodnia trudno, a
wypowiedzieć wstyd nie dopuści. Aby tedy takowy iad nie zarażał poddanych W. K. Mci, aby
do takiego bezeceństwa nie o twierała się ludziom droga : aby ten ogień, który Dymitr
wzniecił, zatłumić się co nayrychley mógł, prosi W. K. Mci xiężna Jeymość z nami
przyiacioły swemi, prze tego Roga, który W. K. Mci na tak wysokiey stolicy dla tego posadził
i oleiem swym pomazać kazał, iżbyś dobre miłował, a złe karał. Prosi tak dla siebie,
ukrzywdzona niemiernie będąc, iako też dla wszystkiey korony: gdyż uczynek xiędza
Dymitrów haniebny, a niesłychany, pełny iest zuchwalstwa, zdrady, wsze-
24*


374

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

teczeństwa, łakomstwa, okrucieństwa; gdyż nie zwykła to iest zbrodnia w Polszczę; aby też
on: niezwykłą, srogą, haniebną a godną za taki grzech zapłatą skarany był. Niechaj to znaią
ludzie, iż się W. K. Mć złością ludzką brzydzisz: niechay widzą poddani, iż krzywda ich, z
boleścią dotknęła serce W. K. Mci. Wszystkich to Miło: Królu dolega, co xiądz Dymitr
zbroił; xię-: żna Jeymość iuż cierpi, a drudzy są w boiaźni,; żeby kiedy tymże sposobem nie
cierpieli: żaden z nas nie wie iako mu długo na świecie Pan Bóg żyć dopuści; a krewnych
naszych, powinowatych, nie day Boże, od umrzeć w tey swywoli. W sprawiedliwości tedy W.
K. Mci nasza nadzieia wszystka; dla tego wszyscy Pana. Boga za W. K. Mć prosięmy,
iżbyśmy i z teimi, którzy nas krwią dotknęli, beśpieczniey od gwałtow, od mordów, w pokoiu,
w swobodzie, pod prawem, a obroną W. K. Mci siedzieli. A bowiem, a kto bronić ma, ieśłi
nie W. K. Mć krwie naszey? Czy ia córkę swą poruczę w opiekę stryiowi? pięknie bronił stryi
xiężny Jeymości córki, która podobnoby była nie zginęła, by była stryia nie miała. Czy ia
sąsiadowi siostry mey zlecę w opiekę? A ten nieborak i własnej córki swey izby mógł
obronić, wątpi. Teraz ludzie


375

ŁUKASZA GÓRNICKIEGO.

Mił: Króla tak źli iako i dobrzy, pilnie patrząc, czekaią, na co Dymitrowi ta iego zbrodnia
wynidzie. Wynidzieli mu na dobre (czemu ia wierzyć nie mogę ) tysiąc tysięcy Dymitrów
nastanie, a ludzie cnotliwi serce stracą, powieszą głowę, rozumieiąc iuż gotowy upadek,
bliską skazę, i śmierć tey korony: abowiem coby nam iuż było po prawiech, co po sądzie, co
po sędziach, co po zwierzchności W. K. Mci Pana naszego? Jużby łepiey w puszczy między
zwierzęty mieszkać. Krzyw dać to iest W. K. Mości; więźnie Jeymości córkę wzięto, a
poddaną W. K. Mci zgwałcono: wydarto xiężnie Jeymości tę którą ona urodziła, a W. K. Mci
wzięto tę któreyeś był W. K. Mość podług opieki oycem. Gdyż tedy krzywda xiężny
Jeymości z krzywdą W. K. Mci złączona iest, prosi W. K. Mci xiężna Jeymość abyś W. K.
Mość nad nią i nad córką iey, która nie wiedzieć na którym się teraz świecie obraca, nie nad
Dymitrem miał miłosięrdzie: łzy xiężen obudwu, a płacz ustawiczny, porazić xiędza Dymitra
maią; na który płacz, ieślibyś W. K. Mość patrzyć nie chciał, tedy na sprawiedliwość, na
Boga, bez wątpienia, wzgląd W. K. Mość mieć będziesz. Nie to boli xiężnę jeymość iż iey
zamek wzięto, maie-


376

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:38

tność rozszarpano, poddane, sługi pobito; wszystko to sobie lekce waży, przeciwko lekkości,
hańbie, która się córce iey stała: prawda, iż ubóstwo ciężkie iest, nie iedno temu, kto sie
urodził w nędzy: żałosna rzecz iest, maiąc wiele, potym nić nie mieć: bolesny smutek,
miawszy zamki, miasta, wsie, srebra, złota tyle, ile poczciwy małżonek, cnotliwie nabywszy,
zostawić mógł; zaś nietylko tego postradać, ale ani mieć gdzie położyć głowy swoiey.
Wszakoż niechayby był xiądz Dymitr miał, i zamki, i wsie, i miasta, złoto, srebro, perły,
kleynoty, i ieśli co ieszcze kosztownieyszego było w xiężny Jeymości i córki iey maiętności:
tylko poczciwości , która iest niż żywot białeygłowy droższa, wstydu, tego niechayby był nie
ruszał, z tym niechayby iey był dopuścił poczciwie umrzeć, choć od własney szable swoiey:
abowiem i matka, i córka, wolałaby była na to zezwolić , niż bez wstydu , bez poczciwości,
zostać na świecie. Nie będziesz tedy W. K. Mość czekał, iżby xiądz Ilia zmartwychwstawszy,
upominał się u W. K. Mości szalunku tey opieki, która umieraiac W. K. Mości złecił, nagrody
za poczciwe służby swoie, obrony królewskiey, która nie tarcza ale murem nam


377

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

wszystkim poddanym W. K. Mości być ma: sam W. K. Mość iako pan sprawiedliwy poczuć
się, i w swey, i w xiężny Jeymości krzywdzie będziesz raczył, aby ludzie znali W. K. Mość
prawym od Boga danym pasterzem, a który chcesz dać dostateczna liczbę Panu Bogu z tych
owiec, które wierze W. K. Mości są zwierzone. Lepiey iest Mił: Królu, iż W. K. Mość tysiąc
złych a niepobożnych ludzi surową sprawiedliwością poruszysz, a obostrzywszy przeciwko
sobie, iżby ieden uciśniony o nieuczynięnie sprawiedliwości skarżyć się miał.
Sprawiedliwością Mił: Królu, sprawiedliwością stolica się królewska utwierdza, a przez
niesprawiedliwość, królestwa giną. Dosyć iuż xiądz Dymitr nacieszył się zuchwalstwem, a
xiężny obiedwie łez wylały. Czasby iuż Mił: Krolu, iżby xiądz Dymitr przestał wesela a
xiężna Jeymość płaczu. Niechay też wżdy kiedy zna xiądz Dymitr, iż na świecie nie wszystko
iednym strychem idzie, ani fortuna na ie-dnym mieyscu przebywa. Co w ten czas xiądz
Dymitr uczuie, gdy W. K. Mość dekretem sprawiedliwym swym przystoynym, iego złym
uczynkom kaźń naleść będziesz raczył: iakoż nie wątpi xiężna Jeymość iż W. K. Mość Pana
Boga przed oczyma maiąc, który dobre uczynki i dzie-


578

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

siątemu pokoleniu dobrze zwykł nagradzać, tak to osądzisz, iż teraźnieyszy i przyszły wiek o
sądzie W. K. Mości źle sądzić nie będzie umiał.«
Po takiey skardze, wystąpił Odachowski Litewskiego narodu szlachcic, nie źle uczony, i tey
co niżey podobną, od xiędza Dymitra rzecz uczynił.
«Nie darmo Nayiaśnieyszya Miłościwy Królu, w porządnych Rzeczachpospolitych za starego
wieku było zakazanie, aby prokurator u prawa z rzeczą swą żaden szerzyć się, a żałobłiwemi
słowy przerażać umysłów ludzkich, i one na tę, abo na owe stronę przykłaniać nie mógł.
Widzieli to oni mądrzy ludzie, iż siła ten naprzód ma ku odzierżeniu rzeczy swoiey, kto
dobrze mówi, kto wnet z przodku uymie sędziego, a gniew, abo miłosierdzie w nim poruszy;
zwłaszcza ieśli ieszcze sędzia nie ma takiego rozumu, nie ma takiey ostrożności, któraby
siatkom prokuratorskim ułowić się nie dała. I tak ia rozumiem Nayiaśnieyszy a Miłościwy
Królu, iż rzecz którą Jmć pan Czarnkowski uczynił, u innych a nie mądrych sędziów, iużby
mnie poraziła na głowę. Ale u W. K. Mości Pana bacznego, mądrego, sprawiedliwego,
ieszcze wstępku do wy-


379

ŁUKASZA GÓRNICKIEGO.

grania żadnego nie odzierżała. Wiesz to W. K. Mość dobrze, iż Pan Bóg dla tego sędziemu
dał dwie uszy a nie iedno, ktemu z obustron głowy, iżby nie z iedney, ale z obustron słowa
dobrze słyszeć, i one mądrze uważyć mógł, użyczaiąc iednego ucha iedney stronie, a drugiey
drugiego, a nie wpuszczaiąc wewnątrz do siebie tey nienawiści, którą czyni ten, kto chytrze
skarżyć umie. Abowiem takowa nienawiść, iest iako taiemny ogień, który pierwey spali, niż
sie człowiek obaczyć może. Co ia nie dla tego teraz przypominam Nayiaś: a Miłościwy
Królu, iżbych wątpił w sprawiedliwości xiędza Dymitrowey, abo w mądrości W. K. Mości,
ale dla tego to mówię, aby ten kto skargę na xiędza Dymitra słyszał, nie był skwapliwy z
wyrokiem taiemnym swoim, ale żeby czekał tego, co powie obżałowana strona; po którey
odpowiedzi niechay dopiero sądzi, kto prawy, a kto krzywy. Strona przeciwna widzę iż nie
chce tego, żebyś W. K. Mość obu stron słuchać miał, i wydała iuż w tey mierze wyrok swoy,
iako za dobrego nie chce mieć żadnego tego, ktoby od xiędza Dymitra, ku obronie iego,
słowo które z ust wypuścił. A w tym iako wątle rozumie o sprawiedliwości xieżny Jeymości
pan Czarnkowski, ka-


380

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

żdy baczny obaczyć to może: abowiem gdzieby Jegomość pan Czarnkowski ufał
sprawiedliwości swoiey, nie tylkoby nie odgrażał przyiacioł od xiędza Dymitra, ale ieszczeby
się sam iemuo prokuratora starał: ponieważ prawda ma tak wielką siłę, tak gwałtowną moc, iż
iey żadna naychytrzeysza wymowa porazić, ani potłumić nie może. Nie dostawa znać czegoś
xiężnie Jeymości; dlatego Czarnkowski na nienawiści, w którą xiędza Dymitra wprawić chce,
wszystkę swoię rzecz zasadził: nie osądzonego, iuż on osądził: nie przekonanego, na gardło i
na cześć skazał: we wszystkim żywocie xiędza Dymitrowym nayduie przyganę: to co iest ku
czci xiędza Dymitrowey, i czym sie on ozdobić chce, w hańbę obraca: rycerskie postępki,
które taiemne pogranicznym ludziom nię są, strofuie: grzechy niesłychane nieznacznie nań
kładzie. Owa, nie to pokazuie w czymby kto, ieśłiby doszedł prawdy, xiędza Dymitra winnym
naleść mógł, ale to pokazuie strona przeciwna, iako ma złośliwe serce przeciwko xiędzu
Dymitrowi, i iakoby rada nietylko to mu odięła, co od Pana Boga ma w sobie chwalebnego,
ale i cześć, i wiarę, i cnotę, i żywot. Dla którey niewymowney złości xiężny Ostrogskiey,
xiądz Dymitr Nayiaśn: a Mił:


381

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Królu, stanąć tu oblicznie przed W. K. Mością nie mógł. Tu skarży xiężna Jeymość a tam na
stronie ku gwałtu, ku okrucieństwu ma zgotowane ludzie po drogach, po noclegach:
rozsadzeni są szpiegowie, tak iż, by iedno ludzie ci nagotowani na gardło kniazia Dymitra
dowiedzieć się mogli, gdzie dziś, abo iutro kniaź Dymitr koń swoy rozsiodłać, a głowę ubraną
w przyłbicę położyć ma; bez wątpienia tam ostatni iego nocleg, ostatnie położenie, i głowy, i
żywota bydźby musiało. Których to xiężny Ostrogskiey nasadzonych ludzi, nie dla tego tak
barzo kniaź Dymitr się strzeże, iżby miał zbytnie pragnąć żywota, ponieważ na każdego
podług przyrodzenia śmierć przyiść musi, i nie Wiele ten wygra, kto kilkiem lat dłużey żyw
na świecie: ale się dla tego strzeże, iż pragnie czci, pragnie sławy, pragnie iako poczciwy
człowiek, a niczym nigdy nie zmazany, iżby przed W. K. Mościa Panem swym, pokazał
niewinność swoię, a złość, upór, łakomstwo xiężny Ostrogskiey: to u niego ustawicznie iest w
głowie, to w sercu, tow umyśle, dla tego ostrożnie mieszkać, ieść, pić, i spać musi, dla tego
nie stanął. Ale gdy W. K. Mość obaczysz niewinność iego, gdy sie oczyści wczym iest
obwinion, gdy W. K. Mość dekretem swym sprawiedliwym przysądzić


382

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

iemu żonę od Boga dana będziesz raczył, gdy to naydziesz W. K. Mość iż kniaź Dymitr w
niczym nie naruszył czci swoiey, ani ustąpił z tey drogi, którą zawzdy chodzili przodkowie
iego; choć w godzinie potym śmierć przyidzie, naymniey mu straszna nie będzie,
człowiekowi temu, który wielekroć iuż czyniąc z nieprzyiacielem W. K. Mości widział ią
przed sobą: rad umrze, rad odmieni żywot ten doczesny za wieczny. Ku pokazaniu tedy
prawdy w tey mierze, iż bytności tu kniazia Dymitra wielce potrzeba, prosi uniżenie W. K.
Mości przez mię sługę i przyiaciela swego, o maluczkie pomknienie roku, a o ubespieczenie
swego żywota. Nie rad o pomknienie roku prosi Mił: Królu, abowiem i w ocemgnieniu
zdiąćby z siebie chciał te niecudną sukienkę, którą xiężna Jeymość nań kładzie; ale niż
umrzeć we złey sławie (czego xiężna nader pragnie) miedzy dwoygiem złego, to mu się
mniey złe zdało, nie stanąć. Ponie-woli to obrał Mił: Królu, gwałt go do tego przycisnął, a
miłość sławy: widzi to lepsze, nie stanąć, a być żyw, niż stanąć ku sprawie, postradać zaraz i
sławy, i żywota. A to zasię wtóre złe chcąc przywieść ku dobremu końcu, mnie posłał ku
pokazaniu niewinności swoiey: aby


383

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

ten każdy, kto słuchał skargi tak uszczypliwey, nie mógł dąć xiężnie Jeymości za wygraną,
ale owszem żeby widomie doznał krnąbrności, a złego serca iey, która człowieka tak zacnego,
tak wziętego, tak dzielnego, tak sprawnego, nadto sługę tak pożytecznego W. K. Mości i
wszystkiey Rzeczjpospolitey, w ohydę, i w nienawiść do ludzi, a do W. K. Mości w niełaskę
pod srogi sąd, ku zgubie czci, sławy, żywota, bezwinnie przywieść chciała; opisuiąc W. K.
Mości sposób, którym sądzić go masz, iako miłosierdzia na tym sądzie wspominać nie trzeba.
Owa wszystko W. K. Mości po pewny kres zamierzyła strona, iżbys W. K. Mość nie inaczey
sądził, iedno iako ona każe. Ja powiem rzecz po prostu: W. K. Mość Pana mądrego uczyć nie
potrzeba, iako to osądzić masz: pokaże iż gwałtu kniaź Dymitr uczynić niemogł: pokażę iż go
nie uczynił: pokażę iż ani boiu, ani łupiestwa na Ostrogu nie było. Go gdy pokażę słowy,
odwołam się potym na ludzie uczciwe świadki: a naostatek na własne świadectwo xiężny
Jeymości młodszey małżonki kniazia Dymitra. Z tego wszystkiego W. K. Mość łatwie
doydziesz prawdy, którą tak barzo ludzie radzi tłumią. Jż kniaź Dymitr gwałtu uczynić nie
mógł, tak dowodzę: gwałt kto uczynić chce Mił: Królu, trzeba iżby silnieyszy był, niż ten
komu gwałt


384

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

stać się ma; abowiem gwałt nic innego nie iest, iedno moc, a z hołdowanie kogo nad iego
wolą. Otóż kto zhołdować chce kogo, trzeba iżby silnieyszy dobrze był, niż ten, kto gwałtowi
bronić się ma: i dlatego w statucie opisano mamy, iż ieden, dwa, gwałtu domowi uczynić nie
mogą. Raczże to W. K. Mość wziąć przed się: kniaź Dymitr we trzydzietu koni iechał do
xiężny Jeymości z swemi własnemi sługami, nie z żołnierzmi W. K. Mości, nie zbroynie, ale
tak iako chodzi zawzdy: bez dział, bez hakownic, bez rusznic, bez pieszych: iechał iako gość,
iako sąsiad, iako przyiaciel, nie iechał tą myślą, iżby co na xiężnie Jeymości wycisnąć chciał,
bo musiałby się był na to lepiey, niż tak iako iechał nagotować: ale tak iechał, iżby sobie łaskę
u xiężny Jeymości iednał, i u tey którą mu był zdawna Pan Bog obiecał. Jechał z kniaziem
Dymitrem xiążę Jegomość Wasil, i ten pewnie nie na woynę, bo nad pięćdziesiąt koni więcey,
i iednym koniem nie miał: toć wszystko iuż woysko kniazia Dymitra. Na Ostrogu zasię, mimo
te ludzi, którzy ustawicznie na Ostrogu mieszkaią: mimo urzędniki, dworniki, piesze, dworu
samego xiężny Jeymości wychodzi liczba nad tysiąc koni. Tu pytam, podobnali to rzecz, iżby
kniaź Dy-


385

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

mitr we trzydziestu, a Jegomość xiążę Wasil w piąciudziesiąt koni gwałt Ostrogowi, na
którym tak wielu ludzi było uczynić mogli? Dwa pan, trzey woysko iednemu. Nogaby tam
była nie u-szła żadnego z nich, by byli w czym sobie gwałtownie poczynać mieli. Nie mógł
tedy gwałt tam być żaden: a iż nie mógł, przeto kniaź Dymitr gwałtownikiem zwań bydź nie
może. Nie zabił kniaź Dymitr nikogo, nie wziął nic nikomu: żona mu od kapłana naprzód, a
potym i stryia iest oddana: tę on ma, za oney dobrą wolą, i dziękuie za nie Panu Bogu, iako
ten który wie iż dla męża żona stworzona od Pana Boga iest, którey iżby xiężna Jeymość
wydrzeć iemu nie mogła, prosi W. K. Mości pana swego. Jżem tedy W. K. Mości pokazał iuż
dwie rzeczy: iedna iako gwałt być na Ostrogu nie mógł; a druga iż kniaź Dymitr gwałtu nie
uczynił: ku pokazaniu trzeciey rzeczy, to iest iż mordu, ani łupiestwa nie było na Ostrogu,
trzeba iżbych W. K. Mości rzecz iako sie stała, wszystkę powiedział: W. K. Mość
miłościwym uchem słuchać mię będziesz raczył.
Iż Kniaź Dymitr wiadomość tego miał pewną, kto, iako , kiedy, przez które osoby o xiężnę
Jeymość młodsza staranie czynił, i iakie od-


386

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

powiedzi ztamtąd odnoszono : czuiąc sie zacnością, domu naymniey podleyszym nie być, a
maiąc to naprzód przed temi, którzy się starali iżby bliskim sąsiedztwem imion xiężny
Jeymosci dosiągł, starał sie iako naypilniey mógł, tak przez przyiacioły, iako też sam przez
się, iżby xiężna: Jeymość młodsza wiecznym towarzyszem iemu została. W czym zaraz tak
Pan Bóg kniaziowi Dymitrowi poszczęścić raczył, iż od Xiężny Jeymosci listowna a
gruntowna obietnice odniósł: który ia list przed W. K. Mością kładę. Gdy potym xiężna
Jeymość matka wniwecz one obietnicę (iako od ludzi wiadomość miał kniaź Dymitr) obrócić
chciała, przyzwoliwszy i Jegomości xiążęcia Wasila do przyzwolenia przywiódłszy: poiechał
kniaź Dymitr nie bez wieści, iako to pan Gzarnkowski wsoomniał, pospołu z Jegomościa
xiążęciem Wasiłem do Ostroga, dla namów, dla błagania xiężny Jeymosci ieśliby co przed się
brała, abo w czym nietrefnym do Jey M. kniaź Dymitr odniesion był: a tam iuż aby istotnie
zapisami rzecz ta upewniona., utwierdzona, i uiszczona była; przed któremi gośćmi, abo
lepiey rzekę przyiacioły, gdy wzwod podnieść, a zamek zawrzeć chciano, zkąd się niełaska
xiężny Jeymosci okazywała, aby im było
nie


387

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

nie przyszło z hańbą i z zelżywością odjechać, użyczył im Pan Bóg tyle czasu, iż przed niemi
zamek zawarty być nie mógł: wiechali weń, a wiechali nietylko bez strzelania, bez mordów,
ale zgoła bez żadnego zgiełku: prawda iż xiężna strzelać i bić kazała, ale słudzy baczni,
widząc ludzi trochę, bacząc iż ci nie na bitwę przyiechali, ktemu nie obcy, ale swoi, nie byli
xiężny Jeymości w tym posłuszni. Co ona cięszce przylawszy od sług swoich, ięła narzekać,
płakać, ręce łamać, panom łaiać, a sługi zapamiętałemu wiary swey nazywać, i nikomu
łaskawie (iako obyczay iey gniewu iest) nieodpowiadać. Kniaź Dymitr gdy obaczył taką
niechęć xiężny Jeymosci ku sobie, chociay miał obietnicę listowną pewną, chociay rzecz ta
iuż się była miedzy luą dźmi rozgłosiła: chociay widział lekkość, i stomotę wielką swoię,
spaść z tey nadziei, którą iuż miał prawie za pewną: chociay baczył iż nieprzyiaciel iego miał
się z czego pocieszyć, wszakże miałliby tey matki mieć corke, któraby życzliwą być nie
miała, ani iemu ani córce, a krwi swoieyj chciał radniey wszystkiego odbiezeć, niż z niedobrą
wolą xiężny Jeymosci matki, przyiść do tego malżeńswa. Ale Jegomość xiążę Wasil pomniąc
na poczciwe słowo
25


388

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

swoie, bacząc w pochybieniu rzeczy tey, nie iedno swoie, ale i domu. swego Ostrogskiego
obelżenie: widząc iż od Boga xiężnie Jeymości młodszey, nic lepszego, nic zdrowszego, nic
po-żytecznieyszego, przyiść nie; mogło: rozważaiąc i to sobie, iż chociay xiężna Jeymość
matka zda się przeciwną teraz być temu, przecie gdy uyrzy miłość, i ku sobie, i ku małżonce
kniazia Dymitra, nie zmiękczyć serca swego nie będzie mogła; maiąc iakom powiedział,
Jegomość xiążę Wasil wszystko to przed oczyma, zastawił się wnet, i nadzieię kniazia
Dymitra iuż zemdlałą otrzeźwił: dokładaiąc tego, iż iako ia tobie kniaziu Dymitrze dzierżę
słowo, i mocno przy nim stoię, tak też chcę, iżbyś ty mnie twoie zdzierżał. Yzatym Jegomość
xiążę Wasil uczynił rzecz do xiężny Jeymości matki, prosząc pokornie , prosząc uniżonemi
słowy, iżby nie była przeciwko temu, a wolą swoię poddała (obietnicy swoiey czyniąc dosyć )
pod wolą Bożą. Dotknął i tego Jegomość coś W. K. Mość listem swym pańskim, puszczaiąc
wszystko na bliskie xiężny Jeymości oznaymić raczył, iako nie iesteś przeciwko temu, żeby
nie miała być dana xiężna Jeymość abo kniaziowi Dymitrowi, abo każdemu temu, który by
pokrewnieniem swoim Ostrogskie-


389

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

go domu nie zelżył. Nie poszły te słowa Mił: Królu u xiężny Jeymości w posłuch: iako waż
gdy go zaklinaią Boskiemi słowy, w ziemie sie skryć chce , tak xiężna , na tak uczciwe słowa,
na tak zdrową radę, zatykała sobie uszy: a nietylko nie umniejszyła gniewu ale puściwszy mu
obie wodzy, a iad swoy szkaradnemi słowy wynurzywszy, omdlała. Jegomość xiążę Wasil
widząc taki upór, doznawszy niepodobnego iadu, i obaczywszy w xiężnie Jeymości starszey
większą chciwość ku maiętności córki swey, niż miłość ku iey osobie: widząc iż gdyby był z
niczym odiechał, żeby też była raź to wniwecz xiężna Jeymość wszystko obróciła, wziął tę
radę przed się, oddać zaraz xiężnę Jeymość mężowi, aby miasto mowy, wesele zaraz było i w
net kazał kapłana przyzwać, który gdy ża wolą spoiną, za spoiną zgodą, która się ze słów
xiężny Jeymości nieprzymuszonych znaczyła, ślub dał, oddał dopiero Jegomość małżonkowi
Żonę, stryi oddał synowicę, iako ociec corkępo ślubionemu towarzyszowi, i opiekunowi;
gwałtu stryi synowicy uczynić nie mógł, iakoż nie był tam gwałt żaden, nie było
przymuszanie, nie było targanie: xiężna tylko starsza łaiała, przeklinała. A nie dziw, ba komu
co z ręki po-
25*


390

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

żytku odchodzi, miło to wiec nie bywa; gdyby miało iść podług woli xiężny ieymości
starszey, nigdy by była xiężna młodsza za maż nie szła: smaczna to rzecz rządzić,
roskazować, dzierżec miasta, wsie, włości.Y toć to boli xiężnę Jejmość, nie to iż uczciwy
człowiek- godny sługą W. K. Mci i wszystkiey. Rzeczypospolitey poiął iey córkę. Ale gdy p
tę majętność biedną idzie, o ziemię którey nie wiele nam będzie trzeba, gdy pomrzemy, łatwie
ścierpł Jegomość kniaź Dymitr być bez niey; niechay xiężna Jeymość dzierży miasta, wsie,
włości, folwarki, i wszystkie grunty, żonę tylko kniaziowi Dymitrowi urzędnie, podług
Boskiego i przyrodzonego prawa z nim złączoną, niechay ostawi. Zył do tych czasów kniaź
Dymitr uczciwie, i dostawało mu na posługi R. P. z tey małey oyczyzny, którą mu poczciwie
nabywszy ociec zostawił. Y teraz, i na porym, za pomocą Bożą, dostanie mu tak wiele, iż
będzie mógł uczciwie wychować siebie, i małżonkę swoię, dóbr Ostrogskich nie używaiąc. Y
prosi xiężny Jemości o to przez mię, aby przestała na wszystkim Ostrogskim imieniu, na
złocie, na srebrze, na perłach, kleynotach, na pieniądzach i na innym wszystkim skarbie, i
sprzęcie; a na poczciwość, na gardło, na krew


390

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

kniazia Dymitra, aby niebyła chciwa: pragnęła xiężna Jeymość osławy kniazia Dymitra, ato
go podług woli swey osławiła: pragnie Ostrogskich imion, oto ie ma wolne: nie chce
wypuścić z ręki skarbów, ato niechay wszystkie przy niey zostaną. Coż cłaley chce? czego iey
nie dostaie? czy żywa być nie może aż kniazia Dymitra nyrzy na marach: aleby to bez nader
wielkiego żalu córki iey być nie mogło, gdyż ona prawie iako przystoi męża swego miłuie. Co
na to xiężna Jeymość starsza? niechay prawi, oboie zginą, bym się ia tylko pomściła swego. A
miłościwa xiężno, nie macierzyńskie to słowa, nie iesttosłychane na świecie okrucieństwo.
Mali być xiężna Jeymość takim nieprzyiacielem krwi swey, tedy kniaź Dymitr umrze rad
sam, by iedno małżonka iego została żywa. A więc to zhańbił xiążę Wasil Jegomość dom
swoy, iż dał tak cnotliwemu człowiekowi synowicę swoię? Kto zacnością ma przed kniaziem
Dymitrem? kto urodą? kto sprawą? kto dzielnością? kto w tak młodych iako on łeciech
więcey ręką swą poimar więźniów? kto częściey Tatary gromił? kto tak wiełekroć iako on
odbił poganom plony? niechay powiedzą uczciwi ludzie żołnierze W. K. Mości w Łuckuli on,
abo w Bracławiu, iako pan Czarnko-


393

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

wski powiada, ten czas trawił, którego nie z pociechą swą Poganie z ziem W K. Mości
wypadać częstokroć musieli! Stało tam więc nie zakwasieć, ale za cały kwas, gdy
nieprzyiacielowi w iego tylko samego prawicy żywot położony został: ciężka z tym bitwa,
który o swym żywocie zwątpił. A ieszczeż pan Czarnkowski powie, iż kniaź Dymitr nie
bywał mężny iedno w karczmie? i w karczmież ono było, gdy Bułkułaia Tatarzyna ręką swą
za Cyrkasy poimał? A ono na biesiedzie było, gdy dwadzieścia szlachciców z żonami i
dziećmi, które powiązane iako bydło gnano w polach głęboko Tatarom odbił? powiedzą to
sami przed W K. Mcią stanąwszy, iż odkniazia Dymitra żywot darowany maią, a iż nie tuszyli
sobie nigdy niebożęta miłey oglądać oyczyzny. Aleć pan Czarnkowski nietylko w tych
rzeczach kniazia Dymitra( chcąc trefnym być) dotyka, w których sama prawda przeciwko
panu Czarnkowskiemu mówi, ale i w tych rzeczach które do poczciwego na świecie życia
iego należą: w czym nie mogąc okazać nic pewnego, wrzucił nieco podeyrzenia chytrze, iżby
ludzie nienawiścią zdięci, ieszcze gorzey domyślić się mogli. Ale i to wątła pomoc xiężnie, a
cięcie na .kniazia Dymitra bez krwie, bez silności, i bez bołu.


393

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Młode lata swe kniaź Dymitr na dworze W. K. Mości strawił, nigdy żadne podeyrzenie z
strony nieuczciwości nań nie było. Do domu odiechawszy, wszystek czas strawił na
posługach W. K. Mci na pograniczu: w oczach ludzkich mieszkał, nie w kącie: nayiaśniey
żył, nie w ciemności; grzechowi ciemnoty potrzeba, którey kniaź Dymitr za wżdy był
nieprzyiaciełem. I nie powie tego żaden z tych, z któremi on służyła iżby go kiedy w czym
nieprzystoynym doznał: ieśliby co nieuczciwego było w życiu kniazia Djrmitra, nie zataiłoby
się to, przyszłoby iście do pewney wiadomości ludzkiey. Ciż sami cni rycerze, którzy z nim
pospołu W. K. Mci i Rzeczy- pospolitey służyli, wykazaliby się wnet z iego poruczeństwa: bo
a ktoby chciał być pod sprawą człowieka tego, na którego Bóg nie łaskaw ktoby chciał z tym
woiować, na kogo sam Bóg woiuie, a któremu za grzechy kaźń iego iest zgotowana? I na
morze woli każdy z pobożnemi ludźmi wsieść w okręt, niż z niepobożnemi: dla złych
przełożonych, i nędznym dostaie się poddanym : Niesprawiedliwy hetman, często się to trafia,
iż siła sprawiedliwych łudzi pogubi, A tak próżno się mnie w tym szerzyć: na kniazia Dymitra
nie wie nikt niezłego, ani wiedzieć


394

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Może, a czemu? iż on sam zawzdy cnotliwie Żył na świecie, i dla iego pobożności, zawzdy
mu Pan Bóg w potrzebach za szczęściem W. K. Mości dawał odnosić zwycięstwo. A będąc
on 6am dobrym, dobrey też a cnotliwey małżonki szukał; nie srebra, nie złota, nie imienia, nie
urody pragnął, ale cnoty, i uczciwego wychowania: które obie rzeczy kniaź Dymitr xieznie
Jeymci przyznawa, i tym ią sobie wielce droży. Nie raczże W. K. Mość słuchać tych ludzi,
którzy W. K. Mość przeciwko kniaziowi Dymitrowi ostrza: ani daway W.K. Mość pociecby
matce, z upadku synowskiego: łatwieć się szerzyć nadtym, gdy kto kogo o iaki nieprzystoyny
uczynek obwini. Ten a ten, prawi, zamordował rodzonego swego: szerzyć to, i pokazać, iako
to jest haniebny uczynek, nietrudna temu, kto umie mówić, ale dowieść, pokazać, iż się od
tego zabicie tak, a nie inaczey stało, siła dowodów, siła świadectw, wiele iasnych rzeczy ku
pokazaniu tey prawdy potrzeba: trzeba to tak ukazać sędziemu, iżby się (iako mówią) palcem
tego dotknął: bo inaczey wszystka takowa powieść, i żałobliwe słowa na wiatr poydą. Kniaź
Dymitr wie co przystoyność iest, co wstyd, czego Bóg i prawo nas uczy: zwierzchność W. K.


395

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Mości tak wyznawa, iż Pana Boga prosi o to, abyś nam W. K. Mć długo panował. Jeśiiż tedy
u W. K. Mci uprosić nie mogę, aby czas inny ku sprawie kniaziowi Dymitrowi dan był, tedy
to acz nic, u W.K. Mości niechay uproszę, iżby ta iego niebytność, ku szkodzie iemu być nie
mogła. A w czynieniu tey sprawiedliwości, iżby białe, białym zwano, a nie czarne, czarnym:
gwałt gdzie iest, tam gwałtem niechay ludzie zowią; ale gdzie gwałtu nie masz, a tylko słowy
żałobliwemi gwałt kto uczynić chce, a nie ma do tego, ani dowodów, ani świadectwa, ani
ludzi, ani rzeczy któremiby podeprzeć powieści swey mógł; proszę Miłościwy Królu, żeby
takowe słowa, tak rzewliwa mowa u W. K. Mości miejsca, nie miała. Abowiem gdzieby tak
być miało, iżby kto lepiey mówi, kto rzewliwiey płacze, miał iuż ten wygrać: toćby iuż na
świecie gorzey byc nie mogło, iżby każdy człowiek pilniey się uczył dobrze mówić, niż
dobrze czynić; rycerskie rzemiosło, i inne poczciwe zabawy, wnetby zagasły, a mnożyłoby się
na to mieysce prokuratorw, piercow, wykrętnikow wiele, tak iż i po prawie iużby nam nic nie
było. Strona przeciwna Miłościwy Królu, nazvwa to krzywdą W.K, Mci, co kniaź Dymitr
uczynił: każdać krzywda,


396

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

iest W. K. Mości krzywda, i każdy ten obraża W. K. Mość, kto przeciwko prawu występuie:
ale o to spor idzie: wystąpił i kniaź Dymitr przeciwko prawu, czy nie wystąpił? Wszystkie na
świecie różności, z tego żrzodła początek biorą. Moie prawi, drugi mówi, nie twoie, ale moie.
Tak to było: nie tak to było: i dla tego Pan Bóg dał przełożone, dał zwierzchność, dał cesarze,
króle, xiążęta, urzędniki, sędzię, pasterze ludzkie: dał nam W. K. Mość Króla
sprawiedliwego, iżbyś nie nienawiścią, nie szkodą, nie żalem, niechęcią, nie miłością, nie
miłosierdziem, nie gniewem zięty, ale szczerym rozsądkiem uznawał prawdę. Poczciwość
xiężnie młodszey wzięta nie iest; abowiem mąż żonie, aż wtenczas poczciwość odeymuie,
gdy iey od siebie precz każe. Kniaź Dymitr Miłościwy Królu, nie tylko od siebie oddalić
xiezny nie chce, ale owszem prosi, iżby przy nim została, gdyż on wedle Bożego i
przyrodzonego prawa związany z nią iest, ¦w którym się małżeństwie on kocha, i tym
pewnieyszy teraz iest, niż przedtym był, zbawienia swego dusznego. Przeciwko któremu
małżeństwu iż iest xiężna starsza, mniemaiąc iżby iuż nie sama, ale i z synem pospołu imienie
G-strogskie dzierżeć miała, przeto nie imienia tyl-


397

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

ko, ale krwie, duszy, poczciwości kniazia Dymitra pragnie. Widzisz to W. K. Mość żako
uwiedziona chciwością, i okrucieństwem, do o-statniego zginienia kniazia Dymitra syna
swego, przywieść matka chce, a matka taka, którey się ta noc rozumu dzierży, iż iey nikt za
człowieka; ta rozchełznana wola, i upór, iż iey nikt za białogłowę: to okrucieństwo, iż iey nikt
za matkę rozumieć nie może. Aby tedy nie wzięła roskoszy, ze zguby kniazia Dymitra syna
swego proszę ia o to, Waszey K. Mości Pana swego: radniey W. K. Mość nabaw xieżny
starszey tey żałości, iżby córkę swą z kniaziem Dymitrem małżonkiem iey, w zgodzie, a w
miłości żyiacą po wszystek czas widziała. Proszę Nayiaśmeyszy a Miłościwy Królu, aby u W.
K. Mci w pamięci były posługi kniazia Dymitra które on, maiętności, krwie, zdrowia nie
lituiąc, uczynił, abo na granicy, abo w nieprzyiacielskiey ziemi. Czego mi kniaź Dymitr,
ufaiąc sprawiedliwości swoiey nie poruczył, tego się tu czynić ważę, iż za nim proszę. Ale
muszę to czynić, widząc okrutną matkę, rzecznika od niey rozumnego; tak iż chociay mam za
sobą sprawiedliwość, przecie się obawiam, iżby tak żałobliwa skarga, umysłu tych co
słuchaia, nie uieła.


398

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

W samey tylko dobroci, mądrości, sprawiedliwości, W. K. Mci moia iest wszystka nadzieia.
Nie dopuszczay W. K. Mość iżby ten komu niedawno ze zwycięstwa nad pogany, za
szczęściem W. K. Mci winszowano, uporem, a złością xiężny starszey matki swey,
wywrócon, zniszczon, złupion ze sławy, i ze zdrowia być miał. Siła świadków stawi kniaź
Dymitr, iż tam nie był gwałt żaden, co i sama xiężna Jeymć młodsza, małżonka iego, zezna,
gdy o to nie przy matce pytana będzie. Proszę Nayiaśnieyszy a Miłościwy Królu, niechay nie
będą ważnieysze u W. K. Mci łzy xiężny starszey ku złemu syna iey wylane, ktemu ostre, a
przenikaiące słowa pana Czarnkowskiego, ku ziednaniu nienawiści xieciu Dymitrowi
wymyślone, niż zasługi, męstwo, dzielność, szczęście, wiara, xiecia Dymitra, któremi
rzeczami on był, iest, i będzie zawzdy pożytecznym sługą W. K. Mości i wszystkiey
Rzeczypospolitey."
Po skardze tey, i po odpowiedzi na skargę, iz był przy xiężnie wielki orszak ludzi zacnych z
Polski, woiewod, kasztelanów, urzędników, a z Litwy nie wiele senatorów było; przyszło im,
iako senatorom wotować w radzie, gdzie wszy-


399

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

scy przeciwko Sienguszkowi wotowali, ostrząc przeciwko niemu Króla iako naybarziey.
Panowie Litewscy niektórzy do tego rzecz wiedli, żeby Król pomknął czasu xieciu
Dymitrowi, iżby i sam stanąć, i xiężnę młodą ku wypytaniu postawić mógł. Ale przemogła
strona przeciwna, iż Król wyrokiem swym Dymitra nalazł być infamem. Dekret czynił
woiewoda Wileński, iako marszałek. Prosiła potym xiężna (za dekret podziękowawszy) iżby
uniwrersały wydane i rozesłane były, za któremi mógłby być Dymitr poimany: co gdy
uprosiła, akt się ten tak dokonał. Pod ten prawie czas umarł w Krakowie Kmita Sobieński,
marszałek wielki, woiewoda i starosta Krakowski, senator godny, o czym Królowi od Pana z
Tarnowa kasztelana Krakowskiego list przyszedł z proźbą o to Starostwo. Prosił też i Jan
Ocieski kanclerz, za którym iż woiewody Wileńskiego Radziwiłła, który na ten czas był w
wielkiey łasce królewskiey, także i xiedza Przerębskiego podkanclerzego potężna była
proźba, dał Król to Starostwo panu kanclerzowi Ocieskiemu; czym nie-pomału się obraził Pan
Krakowski, iako potym na seymie tę odkrył obrazę.


400

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Król w Knyszynie będąc, rychło po dekrecie przeciwko Dymitrowi, i rozesłaniu uniwersałów,
żeby był poimany, seym złożył, a mieysce seymu Lublin naznaczył, iuż w tym roku i554 i
rychło po Zapuście z Knyszyna ku Lublinu wyiechał. Niż do Parczewa Król przyiacliał,
przyszła wieść, iż Dymitr zabit, a pana Zborowskiego kasztelana Kaliskiego w Czechach
zahamowano, tam gdzie Dymitra zabił. Zaezym, Król kazał do Ferdynanda Króla
Rzymskiego pisać, iżby Zborowski był wolen, iakoż za przyczyną królewską wolno wyiechał.
Król do Parczowa wyiechawszy, Królową tam zostawił, a sam stawił się w Lublinie. Ten
seym nie kmyśli był ludziom, i tak nie kmyśli, że co tam Król akcyi osądził, chcieli iżby
wniwecz poszły, ale iednak tego nie przewiedziono. Na początku tego seymu odwotowawszy
kasztelan Krakowski na propozycyą, iż go ono bolało że Król minąwszy iego, dał Starostwo
Krakowskie Ocieskiemu kanclerzowi, uczynił rzecz do Króla na ten kształt.
Boię się Miłościwy Królu, iżby kto nie rozumiał, że swą rzecz prowadzę, gdy o pospolitey
mówić będę. Ale W. K. Mość świadczę, iżem do tych czasów niewiele proźbami uszu


401

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

W. K. Mości zabawiał; przestaię na tym co mi dał Pan Bóg przez ręce przodków W. K,
Mości. Lecz żem iest Senatorem W. K. Mci, nie godzi mi się inaczey iedno W. K. Mość
napomnieć w tych izeczach, w których się co nie z dobrym. Rzeczypospolitey dzieże. Nie
darmo Miłościwy Królu wszędy na świecie starożytnych domów ludzie są we czci wielkiey, a
w tym Miłościwy Królu, cnocie poczciwość się czyni. I dla tego wielcy ludzie, a miłośnicy
oyczyzny swey, żywota sobie dla Rzeczypospolitey nic nie ważą, iż to wiedzą, że chociayby
oni pomarli, potomstwu ich i sława, i cześć, i nagroda zginąć nie może. Abowiem gdzieby tey
nagrody ludzie pewni nie byli, siłaby tym Rzeczypospolitey zginęło: niechciałby nikt wdać
się w niebeśpieczeństwo, aleby każdy szanował krwie swoiey, wiedząc iżby nie dłuźey mógł
zażyć czci, sławy, i dobrego imienia, iedno poty, pokiby mu użyczył Pan Bóg żywota. Co
widząc oni dawni a mądrzy przodkowie nasi, tych sobie ludzi zawzdy więcey ważyli, którzy
dawniey Rzeczypospolitey są zasłużeni. Także i przodkowie TV. K. Mości na dostoieństwa,
na urzędy, na miejsca wysokie ludzi starożytne sadzali, a nigdy to nie było, iżby nowe ludzie
nad starożytna


402

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:38

przekładać mieli. Teraz takli się dziele Miłościwy Królu, racz to W. K. Mość sam osądzić, a
lepiey było pierwey, ni żeś W. K. Mość to uczynił. Temi dwiema rzeczami Miłościwy Królu
Rzeczpospolita stoi: nagrodą za poczciwe sprawy, a za złe karaniem. Niechay nie będzie
ciężko ludziom nowym czekać, aż się w domach ich cnota wkorzeni, i rozkorzeni: Miło to
będzie potomkom ich, gdy ich do dostoieństw nowi ludzie uprzedzać nie będą. Co się tedy
stało Miłościwy Królu, iuż się odstać nie może. Lecz na przyszłe czasy W. K. Mość racz być
ostróżnieyszym, a naśladuy W. K. Mć w tym przodków swoich. Siła ludzi TV. K. MĆ
pocieszysz, gdy godnym, zacnym, starożytnym ludziom, wysokie dostoieństwa, urzędy,
starostwa celnieysze dawać będziesz, a wiele ludzi W. K. Mość obrazisz, gdy nowe nad
starożytne przełożysz. Więc iako się my staramy o łaskę W. K. Mości, tak W. K. Mość dbać o
to masz, iżby W Waszą K. Mość poddani miłowali. Jakoż z łaski miłego Boga masz W. K.
Mć miłość u poddanych swoich, a iżiyś ią W. K. Mc mógł mieć wiecznie, Pana Boga o to
proszę, a drogi do tego prostszey i krótszey nie wiem, iedno tę, żebyś W. K. Mość domy
starożytne-
wielce


403

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

wielce ważył sobie. To też moie napomnienie, starego, a wiernego Senatora TV. K. Mci
proszę, iżby wdzięcznie od TV. K. Mości przyięte było.
Gdy tę rzecz kasztelan Krakowski do Króla czynił, znać to było z twarzy kanclerza
Koronnego, że na nie miał odpowiedzieć. Ale że iemu aż ku końcu mówić przychodzi,
wszystek ten czas póki insi senatorowie wetowali, cicho zamyśliwszy się siedział, aż gdy nań
wotować przyszło; odprawiwszy votum swoie na propozycya, tak na rzecz kasztelana
Krakowskiego odpowiedział :
Słyszałem tu Miłościwy Królu mowę ku W. K. Mości i napomnienie, żebyś W. K. Mość
dostoieństw, urzędów, starostw celnieyszych nie dawał, iedno starożytnych domów ludziom.
Trzeba podobno było okrzcić, które to są starożytne domy. Ja tak rozumiem Miłościwy Królu,
iź ktokolwiek w ławicy senatorskiey przy boku TV. K. Mci siedzi, każdy iest starożytnego
domu szlachcic, a ieśli kto nie dawno zasiadł w rade, nie iuż tym ma być zwany nowym: Gdy
się obeyzrzym na czasy przeszłe, iako dawno świat iest, znać tych starożytnych ludzi przodek
mógł być Pasterzem, abo czym podlejszym, a
26


404

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

tych zasię nowych ludzi przodek, mógł iść z królewskiego domu. Dla cnoty, dla godności,
pomazańcy Boży do rady swey ludzi biorą, a ktokolwiek się w Polszcze urodził Szlachcicem,
każdy ten starożytnym szlachcicem iest, równym każdemu Grafowi, a tym leszcze coś
naprzód ma, że nie iest powinien tym tam Panom którzy Grafstwa daią, ale iednemu Królowi
Polskiemu Panu swemu, chowa cała wiarę. Znam się ia do tego Miłościwy Królu, iż dziad
móyt i ociec, w radzie Królów Polskich nie siedzieli, ule iako obfite żrzódło nie iest przeto
mnieyszey chwały; iż samo od siebie płynie, a wody zniskąd wsięnie bierze: iako słońce nie
iest przez to podleysze, iż samo od siebie iasność daie, a iasności w siebie nie bierze znikąd;
tak senatorski móy tytuł nie iest przez to niższy, iż się odemnie poczyna: gdyż starożytne
szlachectwo moie, cnota moia, wiara moia, i przodków moich iest cała : i w niczym nigdy
nienaruszona, ani podeyrżana. A co Jegomość wspomina, iż ci godnieysi są poszanowania,
którzy się dawniey Rzeczypospolitey zasłużyli, zgadzam się w tym z Jegomościa ale, azaż się
tak Rzeczpospolitey nie mógł zasłużyć ten, kto nie siedząc w radzie, siła krwie swey dla
Rzeczypo-

405

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

spolitey rozlał, iako ów który do rady iść nie zamieszkał P Wiec się i w tym z Jegomościa
zgadzam, iż Rzeczpospolita każda, stoi præmio et pœna, ale żeby dla cnoty, dla dzielności,
nie miano dawać dostoieństw, i urzędów aż się starożytni odprawią, toćby dopiero ludziom do
posług Rzeczypospolitey chęć zginęła, nie chciałoby się nikomu mężnym być, gdyby aż
dziesiąty potomek iego miał za krwawe posługi nagrodę odnosić: iuż cnota i dzielność nie
tylkoby się nie rozkorzeniła, aleby zginęła wszystka , a nikomuby się dobrym być nie chciało.
Po wszystkim świecie Miłościwy Królu to iest, iż cnotę a godność, wielcy królowie, wielcy
monarchowie, ważą wielce sobie, i zwykli ią nagradzać przed temi, którzy nie swemi ale
cudzemi piory się zdobią.
Jako się wyżey wspomniało, iż ten seym w Lublinie nie ku myśli był ludziom, mówili
przeciwko niemu tak senatorowie iako i posłowie, ukazując iż seym indziey być nie ma, iedno
na zwykłym mieyscu w Piotrkowie; przeto niewiele Się też na nim sprawiło: Poseł tylko
Moskiewski Sukin odprawion na nim, który był przyiachał słuchać przysięgi krółewskiey,
którą się przymierze do kilka lat utwierdzało : podawał ten
26*


4o6

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

poseł imieniem kniazia Moskiewskiego pewne kondycye, a to naypierwsza była, żeby mu
Król dawał tytuły wysokie, zaczym wieczne przymierze uczynić chciał, ale go odprawiono z
tym, iż kiedy Smoleńsk, i Siewierska ziemie wróci, dopiero o wiecznym pokoiu niechay
mówi. Po odprawie tego seymu, Król do Parczewa naprzód gdzie był Królową zostawił, z
Knyszyna iadąc, a tam kilka dni zmieszkawszy, ku Wilnu pospołu z Królową się udał.
Gdy w Wilnie był, przyiecbał do Króla Aloizyus szlachcic Wenecki domu Lipom ani, biskup
Weroński posłem od Papieża, iuż w roku i555. A iż był człowiek wielki, zacny, uczony, stary,
przyiął go Król z wielką wdzięcznością: I kazał go był podeymować, ale on brać żadney
rzeczy od Króla nie chciał, a zgoła ni od kogo, okrom gdy mu kiedy xiadz podkanclerzy Jan
Przerębski sarnę, abo co ptaków posłał. Miał przy sobie ten poseł trzech synowców swoich,
dwóch świeckich, a trzeciego duchownego, nadto nie mały orszak uczciwych łudzi około
siebie bawił, i pańskie żył. Poselstwo swoie u Króla na pokoiu odprawował, a w tym
upomniał Króla, iżby w czas zabiegał rzeczom, a nie dopuszczał rozmaitych wiar w państwie
swoim: i ukazywał


407

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

drogę Królowi, iakoby do tego przyiść miał: a gdy Król na iego słowa taką dawał odpowiedź,
że ia tu, prawi, iestem Królem ze związanemi rękoma. Lipoman na to wyiechał z Grytem
xiążęciem Weneckim dawnym, którego władza acz daleko, prawi, była mnieysza niż tu iest
W. K. Mci, iednak cokolwiek chciał wszystko przewiódł: lecz to było zawzdy w nim znać, że
wszystko wiódł ku dobremu, a sobie nic nie chciał, ani swoim, iedno Rzpiitey. Taką mowę
Lipoma-nową gdy poczuli ludzie, mieli go w wielkiey nienawiści, i pokątnie pisali przeciwko
niemu, ale on naymniey tego sobie nie ważył, daiąc się słyszeć: umiałbych ia, prawi, na to
odpisać, ale nie chce w tym szukać tey sławy, żebych miał lepiey umieć łaiać, niż móy
nieprzyiaciel, a zwłaszcza tak lekki, który przed mię wystąpić, i w oczy łaiać mi nie śmie. W
tym iednak co do wiary należało, ozwał się i pisał to co przystało. Tego roku Woyciech
Kryski dworzanin i sekretarz królewski, człowiek uczony i biegły, do Filippa Króla
Hiszpańskiego, do Anglii gdzie on ku małżeństwu był nowo przyszedł: w poselstwie posłany
wyiechał, ale iż Królowa wyżey niż Król Filip siadał, do niey poselstwo sprawować musiał:
Rychło potym do Rzymu z obe-


408

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

dyencyą posłan Stanisław Macieiowski, kasztelan Sandomierski, a marszałek nadworny. Tego
też czasu Królowa Węgierska Izabella, będąc pierwey na różnych mieyscach w Polszczę,
bawiła się w Rusi, a xiądz Przerębski podkanclerzy, iako był miłośnikiem Rzeczypospolitey
dowiedziawszy się, iż Królowa Bona z Polski zewszystkiemi skarby swemi wyiechać chce,
uprosił sobie u Króla drogę do Rusi do Królowy Węgierskiey, maiąc też nieiakie od Króla
rozkazanie do niey, i zaraz obiachał celnieysze pany Koronne, daiąc im o tym znać, że
Królowa Bona do Włoch się bierze, co z iakąby Rzeczypospolitey niesławą i szkodą było,
gdzieby ze skarby wyiechać miała, umiał to przełożyć, a zatym napomniał, żeby się temu
wczas zabiegało. Nie długi czas xiadz Przerębski na drodze tey strawiwszy; gdy się do Wilna
wrócił, przyszły listy od Królowy Bony do Króla, daiąc to znać, iż dla opatrzenia zdrowia
swego, do Włoch odiechać iey potrzeba, co iżby było z wolą iego, i panów rad, prosi żeby do
niey Król do Warszawy przeieździć się raczył.
Zaraz Król listy do celnieyszych senatorów rozesłać rozkazał, chcąc to mieć po nich, żeby do
Warszawy przyiechali dla tego odjazdu


409

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Królowy , co było roku 1556. Po rozpisaniu listów, w kilka niedziel Król wyiachał, Królową
w Wilnie zostawiwszy. Rada też Koronna celnieysza do niego się ziechała, iako dla tego
przedsięwzięcia Królowy Bony, tak też i dla postanowienia Królewny Zohi w stan święty
małżeński, o którą xiążę Brunświckie przez posły swe czynił staranie: Jakoż doszło to
małżeństwo., i niż Królowa Bona odiechała z Warszawy, Królewnę Zofią wielki poczet
celnieyszych dworzan, i paniąt, do Brunświka odprowadził, gdzie te ceremonie z strony
małżeństwa z wielką czcią Korony Polskiey są odprawione. Po odiechaniu Królewny Zofii,
przełożył Król w radzie przez pieczętarza, wolą Królowy Bony matki swoiey, iż do Włoch
odiechać chce, dla opatrzenia zdrowia swego. Miała Królowa niektóre senatory Mazowieckie,
którzy do woli Królowy sentencye swe skłaniali, ale inni wszyscy senatorowie na to się
zgadzali, prosić Królowy, żeby nie odieżdzała, a nie dali się uprosić zadzierżeć ią mocą, ale
pokusić nayprzód proźby przez Królowa Węgierską, która iuż była w Warszawie, więc i
privatim żeby niektórzy senatorowie prosiliy a potym publice wszyscy: A iż Przerębski pod-


410

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

kanclerzy naybarziey tego odjazdu Królowy bronił, słowa iego zdało misie tu wypisać.
Iż z małey a zoniedbaney iskierki miłościwy królu, bywa wielki ogień, przeto żadney rzeczy
która się wznowi w Rzeczypospolitey lekce sobie ważyć; nie potrzeba, by też była i
naymnieysza: a ieśli małych rzeczy ważyć sobie lekce nie mamy, coż wielkich! Rzecz to nie
iest mała miłościwy królu. Królowa Jeymość matka W. K. Mości Pani koronowana, ze
wszystkim zbiorem swym, maiąc summy wielkie, iako na Mazowszu, tak i na inszych
starostwach i dzierżawach , odiechać z tey korony od W. K. Mości syna swego, od królewien
Ichmościow córek swych a sióstr W. K. Mci chce; a odiechać tak chce, iżby przecie intrata
wszystka ze starostw i dzierżaw została Jey K. Mci cała. A to ieśli iest z uczciwym i
pożytecznym tey korony, pilnie się przypatrzyć trzeba. Mnie się nie zda, żeby z uczciwym
koronnym być to miało. Abowiem komu się to podobna rzecz będzie zdała, żeby królowa tak
wielkiego królestwa, maiąc tu takie dostatki, iako większe być nie mogą, króla,
koronowanego syna, córki dorosłe królewny, do których miłością macierzyńską przyrodzoną
iest przywiązana, miała z swey dobrey woli to wszystko opuściwszy, iść pod zwierzchność
inszego pana, będąc tu Panią wolną, a nie maiąc nikogo nad sobą? Gdziekolwiek Jey K. Muść
pizyiedzie, wszędy tam obwinio-


411

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

na będzie ta korona, iż naród nasz Polski maiąc takie dobrodzieystwa od królów Polskich,
maiąc świeżo od świętay pamięci oyca W. K. Mości króla Zygmunta; małżonki świętey iego
królowy koronowaney, która nam W. K. Mość porodziła, szanować ieśmy tak nie umieli,
żeby z nami w tey koronie wytrwać mogła. Owa nie iest to rzecz podobna, żeby ztąd wielkiey
i szkaradney osławy korona nie wzięła. Szerzyć się z tym nie chcę długo, gdyż każdy i
nayprostszy człowiek baczyć to może. Zaczym nie dbać nam. o dobrą sławę u postronnych
narodów, byłoby to przeciwko dobrym obyczaiom przodków naszych , którzy u iednego stołu
z temi siadać nie chcieli, którzy kiedy pokazali się niedbałemi o dobre sławę swoię: od
których przodków naszych żebyśmy się my odrodzić mieli, nie day tego Panie Boże. Idę do
tego, iż z pożytkiem Rzeczypospolitey naszey ten odiazd królowy Jęymości być nie mógł.
JVa te dobra które królowa Jeymość dzierży w summach wielkich, na Jey K. Mość n lada
przywileie, któremi summami wolno Jey K. Mci szafować podług woli swoiey. Tych
przywileiow bez wątpienia Jey K. Mość nie zostawi. Któż tego Jey K. Mości zabroni, żeby
abo Cesarzowi Jmci, abo Królowi Ferdynandowi , abo synom iego, abo xiążęciu któremu W.
toskiemu tych sumrn nie zapisała, oddaliwszy ie od krwi świętey swoiey? Tu mi kto zadać
może, niechayżeby Jey K. Mość te przywileie tu zostawiła; A co ydedzieć niemali Jey K.


412

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Mość dwoich przywileiow. Ale by też i zostawiła , to za nie wielka koronie byłaby szkoda,
gdyby Jey K. Mość zbiór swoy wszystek, kleynoty, złoto, srebro, które się u kro Iowy Jey
mości z wielu domów tak Litewskich iako i Polskich, a domów przednich zostało, etąd
wywiezła? Wiemy iako bogaty dom był Zabrzezińskiego, wiemy iako bogaty był Gastołtow,
biskupa Radziwiłła, zasie biskupa drugiego Olszańskiego xiążęcia, który Wolpę królowy
Jeymości darował. Nuż co tak wiele z tych dzierżaw w Litwie, co tak wiele z Mazowieckich,
z Ruskich, za lat kilkadziesiąt zebrała? Mym zdaniem są przy Jey K. Mości skarby
nieoszacowane, których skarbów żeby Jey K. Mość we zdrowiu dobrym używała, życzę tego
wiernie Jey K. Mci, a dzierżę tak, że i W. Mość wszyscy życzycie; ale i by to korona za
odiazdem Jey K. Mci stracić miała, nie day tego Panie Boże. Mógłby nas każdy naród
gdziebyśmy to z korony wypuścili, mieć za nader głupie i sprośne ludzie. Mamy w kronikach,
iż Ryxa kiedyś królowa z Polski wyiechała, iż przodkowie nasi złych iey obyczaiow, i pychy
ścierpieć nie mogli, ale wżdy skarbów z sobą żadnych nie wywiozła, a przecie i w ten czas
przodkowie nasi osławy o to nie byli próżni. Teraz gdzieby królowa Jeymość wyiechać ze
skarbami miała, podięłaby korona i osławę wielką, i nieoszacowaną szkodę. Ba miłościwy
holu, nie rodzić się u nas złoto, nigdy go tak wiele nie było iako teraz :


413

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

przed laty trudniey było o grzywnę, niż teraz o sto złotych. I mamyż my zasię dla królowy
Jeymości do takiego ubóstwa przy iść iako przedtym było? Właśnie tak stałoby się nam, iako
gdyby nam kto radził do żołędzi się wrócić a chleb porzucić, i pracą o nim. Nie godzi się
miłościwy królu gardzić dary Bożemi. Tego co teraz koronie dał Pan Bóg szanować nam
przystoi. Królowa Jeymość tu w tey koronie skarbów tych dostała, tu się zostać maią. Ci
którzy Jey K. Mci aho maiętności swe zapisowali, abo skarby swe dawali, by to byli
rozumieli, żeby królowa Jeymość miała tę wolę wynieść to z korony, abo z xiestwa
Litewskiego kiedy, nigdyiby byli tak hoynemi przeciwko Jey K. Mci być niechcieli. Ale przez
miłego Boga coż to wżdy teraz za potrzeba tak gwałtowna królowy Jeymci urosła, co za
chciwość tak gorąca, mieszkawszy tak wiele lat z nami, teraz Włoskie kraie chcieć
nawiedzić? Nic droższego i milszego matce nie iest, iako własne dziatki. A te przyrodzoną
miłość kto zarzuca, czyni bez wątpienia coś przeciwko przyrodzeniu : podobnośmy my tak
źli, iż dla złości naszey dziatek swych Jey K. Mość chce odbieżeć. Ruguymy się nakoniec co
kto królowy Jeymości winien, kto obraził słowem, abo postawą, abo wzrokiem, kto nie uczcił
iako przystoi pomazańce Boży, niechay pokutuie za to, niechay prosi, niechay przy imię
karanie iakie Jey K. Mość


414

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

naznaczy , a z tey korony królowa Jeymość niech nie odieżdża: dosyć i tak korona Polska ma
na się rzeczy przeciwnych , nieprzyiacioł ze wszystkich stron, dosyć, naiazdy ustawiczne na
kraie Podolskie i Ruskie, niechay do tego nie przystępnie i osława i nieoszacowana szkoda,
gdzieby Jey W. Mość odiechać miała. Prosić Jey K. Mości trzeba nam wszystkim pospołu Z
W. K. Mością Panem naszym miłościwym, zęby Jey K. Mość nie raczyła odieżdżać od W. K.
Mości syna swego, od królewien Ichmość córek swych Panien świątobliwych, z tey ziemi, w
kiórey Jey K.Mość wiele dobrego zażyła, i gdzie Jey K. Mość Pan Bóg przez tak długi czas w
dobrym zdrowiu zachować raczył. Prosić żeby Jey K. Mość nie czyniła tego gwałtu
przyrodzeniu swemu, żeby dobrowolnie umierać miała, boć to za śmierć stoi, gdy Jey K.
Mość zaiechawszy tak daleko, na dziateczki swe patrzyć nie będzie mogła; od troski, od
smutku, by nic inszego nie przystąpiło, bez wątpienia o śmierć przyidzie. Ukazować to Jey K.
Mci, iż ten kto na ten odiazd Jey K. Mości radzi, nie życzy Jey K. Mości nic dobrego. A
naostatek ieśliby Jey K. Mość uprosić się nie dała, moie zdanie iest miłościwy królu, Jey K.
Mości z korony nie wypuszczać. Co gdy W. K. Mość uczynisz, gwałtu żadnego matce
swoiey, ale iey W. K. Mość zachowasz żywot, właśnie iako owemu, który gdy się chciał
zabić, puinał mu z ręki wydarto.


415

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Już się to było postanowiło na pierwszym zasiedzeniu w radę, użyć królowy Węgierskiey,
żeby do królowy matki uczyniła proźbę, aby z nami w Polszczę została do Włoch się nie
przeieżdżaiąc, kilka senatorów szło do królowy Węgierskiey , prosząc żeby się podieła. Ale
królowa Węgierska wyrozumiawszy pierwey umysł matki swoiey, i wiedząc żeby u niey nic
nie sprawiła, wymówiła się z tey pracy: a zatym zdało się wszystkim, iżby xiądz biskup
Krakowski Zebrzydowski, na którego przed laty królowa Bona była łaskawa, i pierwsze
biskupstwo ona mu ziednała, uczynił sam z siebie proźbę do niey, żeby tey drogi Włoskiey
zaniechała. Szedł tedy xiadz Krakowski do niey, i nakształt tego mówił.
Mam za to miłościwa królowa, iżeś JV. K. Mość doznała w wielu rzeczach wiary moiey
przeciwko sobie, i na radzie mey ni gdyś się nie omyliła. Ja sobie rozumu wielkiego nie
przywłaszczam, lecz widzą przecie rzeczy iako zwierzchu, tak i wewnątrz, i do czego się maią
zdaleka zwykłem upatrować. Ktemu miłościwa królowa miewa też człowiek do człowieka
szcze-

ście, iż chociay nie z wielkiego rozumu radzi, przecie ona rada wychodzi na dobre, iako wie-
lekroć nie do końca doskonały doktor, ale szcze-


416

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

śliwy siła ulecza ludzi, do czego nie przychodzi ow doktor, który iest w nauce doskonały.
Dobrodziejstwa tedy W. K. Mości, a wiara moia ciśnie mię do tego, żebych W. K. Mci zdanie
swe powiedział z strony tey drogi W. K. Mci do Włoch, do któreyeś W. K. Mość myśl i wolą
obróciła swoie. Wiem że mi to kto zadać może, że do rady nie ma nikt przy stępować, aż go
wezwą; lecz ia wolę że to poprzedzenie pogania ludzie we mnie, niż mię kto ma nazwać
niewdzięcznym dobrodzieystwa W. K. Mości, a byłbych pewnie niewdzięcznym i wierze mey
nie byłbych praw, gdybych zamilczał, a nieprzestrzegł W. K. Mci w rzeczach tych, które się
nie do dobrego chylą końca. Każdy człowiek, który co zamyśla i uczynić chce, ma pewny
koniec przed sobą do którego zmierza. Bez wapienia i W. K. Mość do pewnego końca rzeczy
swe wiedziesz, lecz tego postrzedz trzeba, żebyś W. K. Mości doszedłszy tego czego
pragniesz, nie zgubiła zatym czego daleko, lepszego, niż to tam iest, do czego się wola W. K.
Mci ciągnie. Abowiem aza tego mało iest, czeso człowiek pragnie ku swemu złemu; nie
wspominaiąc chorych, którym, się zawzdy tego chcę co im szkodzi: ale i ludziom


417

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

rozumnym trafia się to, że tego pragną co im, ku złemu wychodzi, i potym sami na się
narzekaią, iż miasto dobrey rzeczy złą obrali. Bliziuchno dobrego złe posadzone iest, tak iż
trzebaby wieszczkiem być, ktoby zbłądzić nie chciał. Daiesz to W. K. Mość znać, iż dla
lekarstwa, dla cieplic do Włoch iechać chcesz. Jesteś W. K. Mość tak wielką panią, tak można
królową, iż i doktorowie, gdy W. K. Mość zechcesz tu przyiadą, i cieplice gdy roskażesz tu
się naydą. Wiec gdziebyś W. K. Mość dla cieplic tylko brać się na tę drogę miała , a cożby W.
K. Mci potym brać z sobą zbiór swoy wszystek? Abowiem, uchoway Boże, śmierci na FV. K.
Mość w drodze abo we Wloszech: i chwaliłażbyś W. K. Mość to sobie, gdyby W. K. Mci
złoto, srebro, kleynoty i zbiór wszystek, tak iako iest kosztowny, dostał się w cudze ręce, a
odszedł od króla Jmci syna W. K. Mci i królewien Jchmość córek W. K. Mci. Rozważ to W.
K. Mość sobie, iakiegobyś W. K. Mość płaczu nabawiła królewien Jchmość gdyby zaraz i
matki postradały, i wszystkiego tego co matka miała. Wierzec ia, iż Pan Bóg W. K. Mość
zachowa długo w żywocie: lecz to się mówi co się stać może, bo żaden z nas nie wie


418

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

kresu żywota swego; a mądry człowiek nie ma tak mówić, nie tuszyłem, nie spodziewałem
się, nie padło to na myśl moię. Jeśli też W. K. Mość dla tego iechać umyśliłaś, żebyś W. K.
Mość oglądała to mity see na którymeś się urodziła, tedy nie widzi mi się żeby to było dobrze,
dla tak maluczkiey rzeczy, tak wiele dobrego co tu iest opuścić. Nie mniemay W. K. Mość
żeby Wioska ziemia miała się teraz W. K. Mci tak podobać, iako się w on czas podobała,
gdyś ieszcze W. K. Mość panienką była. Podobanie ono z lat młodych rosło, i teraz nie
ziemiać to Wioska W. K. Mci smakuie, gdy o niey myślisz, ale smakuią one lata
młodziuczkie, iako wszyscy ludzie barziey lubią wiosnę niż zimę. Zaraz tam na mieysce
przyjechawszy fieślibyś W. K. Mość odradzić sobie tey drogi nie dałaj westchnęłabyś W. K.
Mość po dziatkach swoich, a ono zarazby omierzło, dla czegoś się W. K. Mość tak barzo
kwapiła. Dopierobyś W. K. Mość w ten czas obaczyła, iako to było dobre caś opuściła; iakoż
pospolicie tak się dziele, że ludzie nie czuią pociechy z tego dobrego którego używaią, aż gdy
ie stracą, toż chwalą , toż cukruia sobie. Owa to nie dar-
mo powiedzieli mądrzy ludzie, iż za chciwa-
ściami


419

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

ściami iść nie trzeba: bo te kresu nie maią, i dla tego zmyślili one baśń o Tantalusię, który
ustawicznie pragnąc, zawzdy mu się woda umyka. Rozumiem iż W. K. Mość na moie
życzliwe słowa, to mi powiedzieć będziesz raczyła, że W. K. Mość wrócić się masz wolą, i
zawzdy to w mocy W. K. Mci będzie do Polski się wrócić: chciałby eh żebyś W. K. Mość
pilniey to rozważyła i obeyrzała się na wszystkie strony, a naprzód na tego pana, pod którego
zwierzchność W. K. Mość wnidziesz, zdzierżyli po wszystkie czasy W. K. Mci słowo: po tym
na to, ieśli ten Pan będzie żyw poty, póki W. K. Mci trzeba. Zaś na to obeyrzeć się trzeba,
nieprzyidali iakie odmiany w królestwie Neapolskim podczas bycia tam W. K. Mci. Jeszcze i
na to, nieprzyidzieli do woyny z Turkiem. Nuż a to co, iż W. K. Mość nikogo tam wiernego
około siębie mieć nie będziesz? Jeszcze do tego może Pan Bóg na W. K. Mość chorobę
dopuścić, iakoż tu będzie iechać? Może i Pan zwierzchny pod którego wnidziesz W. K. Mość
nie puścić W. K. Mość, żeby się w iego państwie te skarby zostały. Tysiąc rzeczy iest
miłościwa królowa, które W. K. Mość we Wło-szech zatrzymać mogą, a W. K. Mość schnąć
27


420

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

będziesz nie widząc dziatek swoich. Wierz mnie W. K. Mość, iż ten W. K. Mości
przyiacielem nie iest, który na te drogę W. K. Mości radzi. Mnieć nic nie zginie miłościwa
królowa odiazdem W. K. Mci, ale iż W. K. Mci iestem wiernym sługą, i widzę ten odiazd W.
K. Mci bydź ze złym W. K. Mci, przeto odradzam ile mogę. Bo miłościwa królowa, każdy
człowiek w swych rzeczach nie widzący napoły iest: lepiey zawzdy cudze rzeczy widziemy,
niżli swoie, ato przeto, iż się sami miłuiemy. I dla tego zowiemy tego człowieka mądrym, kto
się nie spuszcza na swoy rozum, ale się radzi ludzi. I W. K. Mość mądrze uczynisz, gdy nie
na swey ale na tych którzy W. K. Mci dobrze a wiernie radzą, przestaniesz radzie. Ale i droga
sama miłościwa królowa siła frasunków, siła kłopotów zadać W. K. Mci może. Będziesz W.
K. Mość niżli do Baru xiestwa swego doiedziesz pod siłą panów. Być to nie może, żeby
między wielkością sług nie byli i dobrzy i źli: nie wszędy W. K. Mość sług swoich sama
sądzić będziesz mogła, iest tam na siła mieyscach justitia publica; gdy się dwa słudzy W. K.
Mci zwadzą, poranią, abo ieden drugiego zabiie, kto inszy nie W. K. Mość sprawiedli-


421

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

wość ze sług W. K. Mci czynić będzie. A ieśli więc obcemu sługa W. K. Mci uczyni krzywdę,
o tym ani myślić żeby kto inszy niżli on urząd, pod który W. K. Mość przyiedziesz, sadzić to
miał. Kto do cudzego domu wnidzie, gospodarskiey woli dogadzać musi; W. K. Mość do
cudzego państwa wiedziesz iako do domu cudzego: przeto dogadzać W. K. Mość nie sobie,
ale onemu musisz. Otóż z iaką to boleścią W. K. Mości przyidzie rozważ to W. K. Mość
sobie. Xiestwa, królestwa tamte, przez które W. K. Mość poiedziesz, maią rozmaite urze-
dniki, iedni strzegą tego, żeby ono państwo w czym szkody nie miało; drudzy strzegą żeby
nikt krzywdy nie miał; są ci którzy porządku pilnuią; są ci którzy obyczaiow. W. K: Mość
przyiedziesz tam z ludźmi swywolnemi, iakoż to bydż może, żeby oni zachowali w życiu i w
obyczaiach miarę? Wielekroc mimo frasunek, który W. K. Mości ztąd urośnie, za sługi swe
W. K: Mość wstydzić się musisz. Nie wiesz W. K. Mość co to iest królową być, panią wolną,
którey nikt roskazać nie może, a ona wszystkim roskazuie, aż dopiero w ten czas
dowiedziałabyś się W. K. Mość gdybyś pod cudzy Regiment przyszła: czego ia W. K. Mci
Pani
27*


422

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

swey nigdy nie życzę. Przełożyłem, W. K. Mci że się obawiać trzeba, iżbyś W. K. Mość
doszedłszy tego czego pragniesz, czego daleko lepszego nie straciła. Przełożyłem, iż temu nie
każdy wierzyć będzie, żebyś W. K. Mość dla poratowania zdrowia swego do Włoch się
kwapiła. Ukazałem to W. K. Mci, iż gdzieby Pan Bóg w tey drodze wziął W. K. Mość do
chwały swoiey, nie byłaby W. K. Mość królowi Jmci i królewnom Ichmościom prawa.
Ukazałem i to W. K. Mci, żenię Włoska ziemia W. K. Mci smakuie, ale one lata, którycheś
W. K. Mość z Włoch wyiechała. Dołożyłem i tego, iż gdy W. K. Mość nazad do Polski
przyiechać będziesz chciała, nie tak łatwo do tego W. K. Mość przy iść będziesz mogła, a
może i to być, że W. K. Mci nie puszczą. Przypomniałem W. K. Mci i to, iż ludzie w swych
rzeczach nie dobrze doyrzą: przeto rady ludzkiey słuchać trzeba. Ukazałem naostatek W. K.
Mci, iż droga ta z ludźmi swywolnemi, da W. K. Mci dosyć frasunku, a zwłaszcza gdy do
tego przyidzie, że kto inszy nie W. K. Mość ze sług W. K. Mci sprawiedliwość czynić będzie.
A tak więcey nie maiąc, prożbą zamykam rzecz tę swoię, i iako naypokorniey mogę proszę,
żebyś


423

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

W. K. Mość myśl tę odmieniła, a z nami tu sługami i poddanemi swemi została. Nie te-
skniy W. K. Mość sobie z potoinstwem tym, które Pan Bóg dać W. K. Mci raczył. Kupiłaby
to królowa Hiszpańska drogo, żeby takie dziatki mieć i na nie ustawicznie patrzyć mogła, a
W. K. Mość od nich umyśliłaś odwrócić twarz swoię, i siebie zbawić chcesz wielkich na
świecie pociech. Ten odiazd W. K. Mci za śmierć królewnom Ichmościom stanie, a leszcze to
cieżey niż śmierć onym będzie, że wiedząc W.K. Mość być żywą, na twarz W. K. Mci
patrzyć nie będą mogły. Słupem kamiennym Niobe stanęła, iż iey był Apollo dziatki pobił, a
W. K. Mość przyczyną chcesz być śmierci tych, któreś porodziła? Któż iako żyw słyszał o
takiey nie miłości macierzyńskiey ku dziatkom swoim? Zmiłuy się W. K. Mość nad krwią
swoią, a nie zabiiay ich W. K. Mość tym odiazdem swoim. Jeśli czego W. K. Mci do
uspokolenia myśli nie dostaie, masz W. K. Mość syna króla, rade koronną życzliwą sobie: są
ci który cheś W. K. Mość dobrodzieystwy swemi obowiązała. Wszyscy ci uczynią to
wszystko, co W. K. Mość każesz, a niechciey W. K. Mość odiazdem swoim zasmęcać tey
korony. Ja teraz z osoby swey


434

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

W. K. Mci proszę, iako sługa i wierna rada, a potym ze wszystkiemi, a naprzód z Jego
Królewską Mością Panem naszym do ńog W. K. Mości przypadniemy.
Królowa na to odpowiedziała, iż rady biskupiey w tey sprawie naymniey niepotrzebnie, bo się
na wszystko dobrze rozmyśliła, a iż iey po wszystkim nic, gdy zdrowia nie będzie; przeto
lepieyby uczynił ociądz biskup, znaiąc zawzdy wielką łaskę królowy ku sobie, gdyby się do
woli królowy sposabiał, niż tak iako czyni, iż przedsięwzięciu królowy iako naybarziey może
iest przeciwny. Odniósł xiadz Zebrzydowski do rady, gdzie i król był, iż nietylko nic nie
sprawił u królowy, ale i przymowkę odniósł. Zaczym zdało się królowi i senatorom posłać
znowu tegoż biskupa z pewną liczba senatorów żeby ostatnie postanowienie i zamknienie w
radzie królowy powiedział. Szedł znowu biskup z senatory, i tak mówił:
Przedtym miłościwa królowa, mowa moia ku W. K. Mości była iako od sługi wiernego i
życzliwego W. K. Mości, teraz iuż nie sam od siębie, ale W. K. Mości i od wszystkiey rady
koronney, pospołu z Jchmość kollegami memi, W. K. Mci poselstwo donoszę: Poselstwo
takie,


425

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

które nikomu milsze być nie ma, iako W. K. Mości, gdybyś W. K. Mość dobre swe znać
chciała. Po rozbieraniu rozumnym przedsięwzięcia W. K. Mości, gdzie na obie stronie każda
rzecz iest uważana, gdzie się nie przepomniała ani powinność synowska przeciwko matce, ani
powinność poddanych przeciwko Panom swoim; tak nayduie J. K. Mość ze wszystką radą
koronną, iż ocliazd W. K. Mości byłby z wielką niesławą J. K. Mości, ze złą sławą korony tey
i szkodą, a z iasnym upadkiem W. K. Mości, a przeto nie może tego Król Jegomość widząc
zgodne zdanie senatorów swoich, na sobie przewieść, iżby W. K. Mości odiechania dozwolić
miał. Odiazd oney dawney z Niemiec królowy Ryxy, wiele złego koronie przyniósł, niemało
lat korona bez króla w nędzy, w utrapieniu i ucisku wielkim była: a co wiedzieć nie byłaliby
w większym utrapieniu tych czasów, gdyby się wyiazd ztąd W. K. Mości pozwolić miał?
Raczże tedy, W. K. Mość do zdania Króla Jegomości i wszystkiey Rzeczypospolitey
przychylić wolą swoie, widząc iż to inaczey być nie może: a w czym się W. K. Mości nie
dosyć dzieie, abo od Króla Jmci, abo od osoby iakiey, abo też o A nas senatorów, racz to W.
K. Mość


426

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

przez nas J. K. Mości oznaymić, tedy się uprzątnie wszystko, kto co wykroczył karan będzie,
tak iż W. K. Mość we wszystkim zostaniesz da Pan Bóg kontenta, i królową Polską po
dawnemu w koronie i państwach swoich żyć do woli Bożey będziesz.
Przy tym poselstwie xiedza Zebrzydowskiego biskupa Krakowskiego i inszych senatorów,
którzy z nim posłani byli, była królowa Węgierska, która widząc matkę rozgniewaną,
pokazowała to kwoli oney, iż się ten gwałt matce królewskiey od rad koronnych dziać nie ma:
a zatym sama królowa Bona puściła się na bispupa, mówiąc po łacinie: „Ty, ty, któryś
biskupstwo kupił., (na co biskup, iż przedayne było) nie przewiedziesz tego, ani ci którzy cię
posłali, iżbych ia iechać nie miała: poiadę, poiadę, a rada uyrzę kto mię hamować będzie." Po
tym poselstwie do królowy, które xiądz biskup Krakowski z kollegami swemi sprawował,
uczyniono wnet edykt na rynku, iżby żaden człowiek z królową iechać nie śmiał: Szlachcic
pod utraceniem poczciwości, a prostego stanu człowiek, pod utraceniem żywota. Czego gdy
się dowiedziała królowa, posłała do króla królową Węgierską z wielkim narzekaniem: iż się
iey gwałt dziele od tego,


427

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

którego ona w żywocie nosiła, i siła ucierpiała od tego, który cokolwiek na świecie dobrego
ma, od niey ma; od niey żywot; odnieś i stolicę królewską: za co wszystko miasto
poczciwości powinney i obmyślania wszelakiego dobrego matce swey, ato leszcze w niewolę
ią bierze; w niewolą bierze tę, dla którey nietylko sam niewolą cierpieć, ale i siła żywotów
stracić iest powinien, iżby na matkę nic przeciwnego nie przyszło. Owa królowa Węgierska
(nad która miała straż królowa Bona) musiała co naybarziey szerzyć ten postępek królewski
przeciwko matce. A gdy król pokazał że to nie z niego idzie, a iż panowie obawiaią się żeby
królowa nie zawiodła imion tych komu obcemu, na które ma przywileie; tak odprawił
królową Węgierską, iż co możnego iest, wszystko dla królowy matki swey uczynić iest
gotów. Królowa Bona czuiąc o sobie, z osobna do każdego pana poselstwo posłała; a do
pięknych słów, były i upominki do niektórych senatorów, tak iż ostatek dnia tego, wielka
część nocy, na tym się strawiła. Do xiedza Przerebskiego podkan-
clerzego nie posyłała, wiedząc co przedtym w radzie mówił, i co (odprawiwszy zdanie swoie)
rzekł do tych, podle których siędział; iako aż-


428

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

by mu zaraz pieczęć z głową zdięto, tuzby iego pieczęcią, literas passus królowy pieczętować
miano. Jakoż potym ani ich pisać chciał, ani pieczętować. Nazaiutrz królowa Węgierska rano
do króla przyszła z proźbą od królowy matki, iżby król nie był przeciwny temu iey
odiazdowi: oddaiąc zaraz królowi przywileie, imiona i dzierżawy wszystkie z summami, aby
król iuż wziął to w possessyą, i urzedniki swe postanowił: maiac iednak te zupełna nadzielę o
królu Jegomości, iż to zasię wszystko do rąk iey odda, gdy da Pan Bóg fortunnie z Włoch się
do Polski wróci. Król obiecał u rady koronney wszelakie uczynić staranie, żeby się woli
królowy dosyć stało. Po odeyściu królowy była rada, kazał król przełożyć on lament panu
kanclerzowi Ocieskiemu, ono narzekanie królowy matki, a iż się Pana Boga boi, żeby go nie
skarał, i z nim wszystkiey korony dla płaczu matki swoiey: przełożył i to, iż gdzieby się
gwałtem w Polszczę zadzierżała, iż ona potaiemnie mogłaby przywileie wysłać, i darować
komu możnemu to wszystko co ma w Polszczę. Przeto lepiey ią puścić, a zwłaszcza iż
wszystkie przywileie i imiona, królowi puszcza, i sama wrócić się ma wolą; niż nad iey wolą
trzymać ią


429

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

w koronie, którey pewnieby nic dobrego myślić nie mogła. Tu iuż senatorowie, okrom xiedza
podkanclerzego Przerębskiego, widząc króla nachylonego do woli królowy, przeciwić się
wiecey nie chcieli, ale pozwolili żeby iechała: i wnet znowu uczyniono edykt przeciwny
wczorayszemu. Gdyż królowa Jeymość iedzie do Włoch dla opatrzenia zdrowia swoiego,
które opatrzywszy, nazad się do Polski wróci, tedy J. K. Mość nikomu z Jey K. Mością iechać
nie broni. Rychło barzo po tym edykcie wyprawiła przed sobą królowa Wilgę starostę
Ostrołęckiego z wozy skarbnemi, nałożonemi srebrem. złotem i drogiemi kleynoty : których
wozów było dwadzieścia i cztery, a w każdym poszosne woźniki. Wilga gdziekolwiek
przyiechał, dawał znać, gdzie iedno Gród abo Zamek był, iako wielkie skarby z korony
wiezie, a tak żeby go hamowano: a on się rad da hamować. Nie był nikt ktoby się ważył tego,
wozy hamować.
I tak szły wozy naprzód z korony; Królowa potym za wozmi rychło wyiechała, którą
prowadziła królowa Węgierska do Szląska. Niż królowa wyiechała z Polski , posłała była
przed sobą, żeby w górach za Wiedniem drogi naprawione wozom były: gdyż przed tą
królowy dro-


430

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

gą, nikt na wozie do Włoch iechać nie mógł. Naprawną tedy droga
(dla którey w skałach kowano kamienie i ciosano, żeby szeroko wozy i kolebki iść mogły)
królowa do Włoch ze wszystkim zbiorem swymiechała: maiąc dwór ozdobny, i Froncymer
Szlachcianek Polskich. Potym w Wiedniu iako od króla Ferdynanda przyjęta: zaś od xiazecia
i senatu Weneckiego: wiec gdzie i iako dwór swoy i panny odprawiła nazad do Polski,
pieniędzy kiedy i iako wiele pożyczyła królowi Hiszpańskiemu Filipowi; tuż to nie do tey
moiey historyi, gdyż ia tylko to piszę com widział, abo czegom miał wiadomość dostateczną.
Tego roku poczęły się w Inflantach nie-przyiaźni, między arcybiskupem Ryskim powinnym
królewskim, a bratem rodzonym xiazecia Pruskiego; a między nowym Inflantskim mistrzem
Firstemberkiem. Zaczym król posłał Kaspra Łąckiego, który niż doiechał do arcybiskupa,
zabit iest od Inflantów nad prawo po wszystkim świecie zachowałe.
Co iż Króla harzo obeszło złożył seym w Warszawie roku iuż 1557. na którym pospolite
ruszenie uchwalone, i rozdwoienie tego woyska na ten ieden raz tylko: lecz do tego
pospolitego ruszenia nie przyszło; żołnierzmi a dworem swo-


431

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

m, i niektórych panów koronnych, tę potrzebę do Inflant Król odprawił. Hetmanem był Jan
Mielecki, woiewoda Podolski. Ściągnęło śle woysko dosyć prędko, tak iż Król miesiąca Lipca
z Wilna się ruszył, i do Pozwolą przyszedł zwoyski. Inflanci czuiąc że Król z niemałym
woyskiem do nich iść miał, posłali zawczasu do Króla Rzymskiego Ferdynanda, prosząc żeby
ich ratował. Ferdynand Król posłał posły do Króla iuż w obozie zawartego, przypominaiąc
siła rzeczy, i poniekąd daiąc radę, iżby Król nie wciągał nasię woyny od wszystkiey Rzeszy
Niemieckiey, a potym tę legacyą prozbą zamknął. Było mowy w radzie i na tę, i na owe
stronę dosyć: lecz iż Firstemberk pokorą szedł o zabicie Łąckiego taką dawał sprawę,
przygodnie zabit, i skarani ci są którzy zabili: nad to iż sam przyiedzie, i Króla przeprosi,
arcybiskupowi pobrane dzierżawy wróci, nakład na wojnę nagrodzi: zdało się tak senatorom,
którzy przy Królu byli, iżby na tym przestał. Jakoż przestał, i czas naznaczył, kiedy
Firstemberk z arcybiskupem przyiechać miał. Przyiachali potym, a z niemi xiaze
Mekielburskie, koadiutor acybiskupstwa Ryskiego, w kilka set koni: a przed namiotem
wielkim, w który uczyniono było ob-


432

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

wyż mieysce, gdzie Król siedział, zsiadłszy z koni, przed Króla przyszli; Firstemberk Króla
przeprosił, wyznaiąc, iż ta myśl nigdy w nim nie była, żeby z tak możnym monarchą walczyć
miał. Ale iako zawzdy pokoiu, i łaski królewskiey pragnął, tak i teraz pragnie, i ziemia
wszystka Inflantska. Dano mu opowiedz od Króla, iz chociay Król słuszną przyczynę miał
zwoiować Inflantską ziemię, i podbić ią pod moc swoię, iednak uchodząc rozlania krwie
chrześciańskiey, a maiąc wzgląd na pokorę Firstemberkowę, odpuszcza mu iego występ, i do
łaski go swey przypuszcza. Y tak ta woyna skończona iest po-koiem. Byli ci którzy nie
chwalili takiego pokoiu, pokazuiąc, że Król maiąc tak wielkie woyska, i tak ważną przyczynę
podbicia pod się Inflantskiey ziemie, mimo się tak łatwie wszystko puścił. Tego roku
Królowa Węgierska, za posyłaniem do niey kilkakroć czauszow Tureckich, którzy imieniem
cesarskim usiłowali, żeby się wróciła do Siedmiogrodzkiey ziemi, a za pozwoleniem też
Króla Ferdynanda, do którego kilkakroć w tey sprawie Król posyłał posły; wyiechała z Polski
do Siedmiogrodzkiey ziemie. Tego też roku Królowa Bona w Barze umarła: nie bez iakiegoś
podeyrzenia trucizny.


433

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

A roku 1558. ziazd był w Krasnymstawie, ale się tam niewiele ziachało było; zaczym Król do
Warszawy się ruszył, a z Warszawy do Krakowa na seym. Tego też czasu Moskiewskie
woysko, przy których i Tatarowie byli, do Inflant wciągnąwszy, pustoszyli ziemię, i mordy
czynili wielkie: miasto Narwę i zamek wzięli, a potym i Derpt się poddał, przyiąwszy na się
ciężkie brzemię.
Nastąpił rok 1559. którego Królowa Katarzyna w Krakowie będąc, barzo, i niebezpiecznie
była zachorzała, do którey Król przybiegł z Piotrkowa, i za staraniem iego, i królewien, do
zdrowia przyszła. Nową było pieczęć na seymie dano po xiedzu Przerębskim (który był
koadiutorem Gnieźnieńskiego arcybiskupstwa, i zaraz skoro X. Dzierzgowski umarł, będąc
iuż biskupem Chełmskim, do rady iako arcybiskup, dawszy przed sobą krzyż nieść,
przyszedł) xiedzu Filipowi Padniowskiemu, człowiekowi cnotliwemu, godnemu, i
zasłużonemu: któremu tę pieczęć chłop prosty ale dawny złodziey, ukradł tym sposobem.
Gdy xiądz z zamku do domu swego (a dom był na kanoniczey ulicy na rogu, gdzie xiądz
Macieiowski biskup Krakowski mieszkał) przyiechał, przed wiecze-
434 DZIEIE w KORONIE POLSKIEY
rzą królewską, żako o tym czasie audyencya miewał, wszedł za sługami ten chłop, aż przed
same izbę xieża, która była nad kuchnia. Xiadz
cecc7 J cc
zdiąwszy z szyie łańcuch z pieczęcią, która była w złotogłowowym mieszku, położył na stole,
a szedł do dalszych pokoiow, i zanim komorniiego: słudzy doprowadziwszy xiedza, skoro
wszedł do izby, rozeszli się wszyscy". Chłop on widząc na stole łańcnch ( bo drzwi otwarte
były ) i mieszek kosztowny, wszedł do izby, i wziął wszystko zaraz z stołu, i wyszedł z
kamienicy, ze go żaden nie spytał: ktoś iest, co tu masz za sprawę? W godzinie ab o we trzy
potym, przyszło pieczętować listpodwoyuy, kazał xiadz przynieść pieczęć: pieczęci nie masz:
pytano, szukano, podeyrzenie było to na tego, to na owego, a naybarziey na te, których był
zalecił xiadz Prze-rębski arcybiskup, pieczętarz przeszły; podeyrzenie mowie, na ludzie
cnotliwe, i dobre. Owa xiadz Padniowski, który miał też nieco ludzi niechętnych sobie,
obawiaiąc się żeby mu drugiey pieczęci nie przyszło czekać aż do sey-mu, był w wielkim
frasunku. Rozgłosiła się ona zguba wnet, rozesłał xiadz około Krakowa do wszystkich
miasteczek, do złotników w Krakowie , do Zydow, i gdziekolwiek rozumiał.
Naza-


ŁUKASZA GÓRNICKIEGO

435

Nazaiutrz przyszedłem ia też do niego, sługa iuż królewskim iurgieltnikiem będąc, (iż był na
mnie łaskawy, byłem z nim w Węgrzech kosztem swoim, gdy był posłem do Królowy Wę-
gierskiey roku i5-48. ) iął się przedemną uskarżać nieszczęścia swego. Jam powiedział, nie
frasuy się W. M. nałoź iedno W. M. z komor-nemi, da Król inszą pieczęć urobić: nie te troche
srebra, rzekę, W. M. dano. ale urząd-którego nikt W. M. wziąć nie może. Na to xiadz: a iakoż
to mnie nakładać z komornemi, a pan Trzebuchowski podkomorzy nie barzo na mnie łaskaw,
a kłaniać mi się też iemu nie chce: ktemu iest on wszystek tey tam strony, która Królem
włada, a mnie ta za pisarza mieć chcą, iżbych pisał i pieczętował, co oni ziednawszy roskaźą.
Jam rzekł: ( a widziałem z Włoch tego roku wtóry kroć przyieehawszy, że pan Trzebuchowski
począł wypadać z łaski ) iuż rzekę, M. xięże, kto inszy w łasce, niż pan Trzebuchowski: pyta
xiadz kto? powiedziałem iż Dulski, którego, rzekę, każeszli W. M. wnet go do W. M.
przywiodę; (a był mi Dulski wielkim przyia-cielem, który potym był kasztelanem
Chełmińskim, a daley podskarbim koronnym, i tym u-marł). Xiadz rzecze: barzo rad mu bede.
Ja
28


436

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

zatyra po Dulskiego, i z nim przyszedłem do xiedza. Tam xiadz przez Dulskiego do Króla
wskazał, iż ta zguba pieczęci przyszła nań do nieprzyjaciół iego, a iż dla tego są mi prawi,
nieprzyiacielmi, że się z niemi wiązać nie chcę; ale chce wiernie służyć Panu samemu, i
dogadzać chce we wszystkim iego samego woli. Dulski do Króla, a od Króla przyszedłszy,
przyniósł barzo pocieszne poselstwo, iako Król rad to widzi że się z nikim wiązać nie chce, i
napomina żeby tak czynił, a Królowi samemu ufał, a pieczęci co się tycze, tedy zaraz da ią
robić, i skoro gotowa będzie, sam ią odda xicdzu. Był xiadz wielce dobrey myśli, nas obu na
wieczerzą zadzierżał, i ta zguba początkiem była szczęścia, nie iedno xiedza Padniowskiego,
ale i Dulskiego, i po części mego. Gdy pieczęć była gotowa oddał ią Król xiedzu
Padniowskiemu: a on złodziey dopiero odkrył się z kradzieżą swoią w Bochni, przedaiąc
onego łańcucha sztukę żydowi a żyd zaraz poznawszy, dał znać podżupkowi Krzykowskiemu
który przypadłszy z sługami, złodzieia poimał, i posłał Królowi. Na próbie powiedział, iako
Konarskiemu starszemu nad pcehołęty, także łańcuch, co go był nad głowami łoża swego
gdzie spał zawiesił, ukradł, i inszym


437

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

u dworu ludziom barzo wiele, tym sposobem kradał. Pieczętowan był potym żelazną
pieczęcią rozpaloną, i obwieszon. Tego też czasu xiezna Ostrogska Bieata z xiezna Halszka
córka
swą, we Lwowie mieszkała w klasztorzer uchodząc tego, żeby córki ku mieszkaniu nie dać
Hrabi z Gorki, z którą on był przedtym kilka lat w Warszawie przy Królu, przy krółowy
Bonie, i królewnach, ślub brał. Co iako było na on czas z strony tego ślubu, krótko wypiszę.
Król do Piotrkowa na seym iadąc, rychło po Lubelskim seymie, kilka dni w Warszawie
zmieszkał, staraiąc się o to, iżby xiezna Ostrogska Bieata, dała córkę swą za Łukasza z Gorki.
Xiezna rozmaite czyniła wymówki, iż tego uczynić nie może; a to nayważnieysza była
wymówka, iż statut Litewski ostry był przeciwko Polakom, któryby z imieniem pannę, abo
wdowę poiął: i było postanowienie, iako nie wiele coś za włókę, ilebyich w onym imieniu
było, przyiaciele dać mieli, a nowy małżonek od gruntu miał odpadać. To wszystko Król
ułatwić chciał, i słowem swym królewskim to iey obiecował: lecz ona przecie na tey obietnicy
żadnym sposobem przestać nie chciała. Ostatniego tedy dnia, gdy Król odiachać miał (a w
Błoniu miał być nocleg,
28*


438

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

iakoż i był) czynił iako mógł naywiększe Król staranie, nie chcąc odiechać, ażby się to
skończyło: Królowa też Bona z swey strony czyniła co mogła. Namawiał xiadz biskup
Poznański Czarnkowski, lecz nic żaden sprawić nie mógł. A iż tak gorące namowy od
wszystkich były, xiężna stara nie wiedząc co daley rzec sobie, gdyż iey wymówka żadna w
posłuch nie szła, uciekła gankami aż ku łaźni, i tam się utaiła, żeby iey naleść niemożono. A
xiezny za-sie młodszey te były słowa : iż ia go to wam. uczynić wszystko, ieśli xiezny matki
wola do tego przystąpi. Potym gdy xiezny starey długo nie było, obaczył Król że się
namyślnie skryła , i posłał żeby iey szukano: naleziono ią. Wszystkim się iuż był zprzykrzył
ten xiezny starey upór; przeto gdy tego u niey uprosić nie możono, żeby przyszła, zdięto iey
pierścień z palca, i doniesiono do xiezny młodey, powiedaiac, że iuż matka pozwoliła, i na
znak tego, oto posłała pierścień. Tu xiężna młoda powiedała i ia przyzwalam, ieśli matka
przyzwoliła; ale ieśli inaczey iest, ia przy woli maiezyney zostawam. A gdy wszyscy ieli
mówić, iż przyzwoliła xiezna stara, że nie iest inaczey, dopiero xiadz biskup Poznański ślub
dał przez który


439

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

czas wszystek, to było w uściech u xiezny młodey, ieśli to iestxiezny matki moiey wola, tedy
też iest i moia. Po dokończeniu ślubu, Król wyiechał prawie iuż w wieczór z Warszawy, a do
Błonia w nocy przyiechał. Po ślubie tym xiężna przyszedłszy do Królowy, gdzie nałazła córkę
swoię, powiedziała, iż to nigdy wola moia nie była, żeby córka moia tak za mąż iść miała; i
iakom ia nie przyzwalała, tak i córka moia przyzwolić nie mogła, gdyż się zawzdy odzywała
na wolą moie, przeciwko którey nigdy być nie chciała: przeto i ia, i córka moia, ślubu tego
zaślub nie mamy, ani mieć możemy. A zatym xiezna, i z córką swoią, nigdy się Królowy
Bony, i królewien, puścić nie chciała; boiąc się żeby iey, gdzieby na inszym mieyscu
mieszkała, córki nie wziętp. Zaszły potym insze trudności; Królowa Bona odiechała do
Włoch; woyna zaś Inflantska nastąpiła. Owa Hrabia z Gorki y nieupominał się u Króla żony,
iako u naypierwszego i naywyższego opiekuna, aż w roku 1559. gdy xiezna we Lwowie w
klasztorze, iakom wyźey wspomniał, mieszkała. Król chcęc dogodzić Łukaszowi z Gorki,
który na dworze stał wielkim kosztem, a potrzeby żadnej nie omieszkiwał; rozkazował
Piotrowi Barżemu, staroście


440

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Lwowskiemu (który był potym kasztelanem Przemyskim, a posłań od Króla w Hiszpanii
umarł) iżby dał xiężnę małżonkowi poślubionemu: tamże też iechał Hrabia z Gorki z bracia, i
z inszemi przyiacioły. Co gdy Barży uczynić chciał, opowiedziawszy pierwey wola
królewską, i szerokiemi słowy rozwiódłszy xieznie, iako za zacnieyszego, możnieyszego,
rodowitszego, bogatszego, urodziwszego i z lepszemi obyczaymi człowieka, córki swey nigdy
dać nie mogła, aby woli Bożey, i woli królewskiey, nie była przeciwna, a z chęcią i miłością,
oddała temu corke swa, komu od Boga iest naznaczona, i przez Sakrament małżeństwa
świętego oddana, gdyż iuż Hrabia z Gorki inszey żony mieć nie może, ani xiezna inszego
męża: aby xiezna pamiętała na to, że nie bez przyczyny poddał Pan Bóg pod moc mężową
żonę, iż on lepiey o niey radzić może, niżli sama ona o sobie. Doznał tego wiek dawny, i
dzisieyszy doznawa, iż rada bia-łeygłowy, zawzdy się ku gorszey stronie chyli, i co woien, co
szturmów, i bitew na świecie było, niemal zawzdy z przyczyny białychgłow, i ich złey rady,
rosły. Xiezna stara tych słów nie przyiąwszy wdzięcznie, powiedziała, iż nikt lepiey radzić o
córce nie może, iako matka. Król


441

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

opiekunem iest z tey miary, żeby sieroty ni od-kogo uciśnione nie były, ale nie z tey miary,
żeby córki szlacheckie miał dawać nad wolą rodziców komu raczy; Boże tego uchoway,
iużby to niewola była cięższa, niż w Turczech. Córka moia, prawi, nie ślubiła nikomu; ieśli co
wyrzekła słów, dokładała zawzdy, ieśli na to iest matki mey wola, która iż nie była nigdy,
przeto też ten ślub ślubem nie iest, ani być może. Czego pociesznieyszego dom xiążąt
Ostrogskich, za posługi swe uczynione dla Rzeczypospolitey oczekiwał od Króla, a nie
takiego poselstwa. I ty P. Barży pamiętać na to masz, żeś się wolnym szlachcicem urodził:
gdyby Król nad wolą twoię, siostrę twoię komu, abo córkę, ieślić się urodzi kiedy, dać chciał,
podobnobyś wrołał widzieć śmierć oney, niż taką niewolę. Y ia gdzieby mi corke w taka
niewola brać miano, ten puinał (który zaraz wyięła) w niey pierweybych utopiła, a potym w
sobie, i obrałabym to radniey, niżbych w niewolą dać miała córkę swoje. Barży obeyrzawszy
się i na to, i na owo, i tak sierdziste słowa słyszą wszy, dał Królowi znać o wszyskim. Król
nie barzo tego wdzięcznie przyiąwszy od Barżego, że nie zaraz oddał mężowi żony,, kazał
pisać instrukcją, i kre-


442

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

dens do Barżego: a Padniowski iż na mnie był łaskaw, podał Królowi, żeby mnie z tym
posłał. Ja wnet nagotowawszy się, bieżałem na podwodzie do Lwowa, gdziem padł dnia
trzeciego: a gdym odprawił poselstwo, i dołożyłem czego było potrzeba, począł starosta
większe czynić staranie, żeby się woli krółewskiey dogodziło. A naprzód niż co, straż u
bramy postawił, żeby bez iego woli nikt wpuszczan nie był do miasta. Przybiegł posłaniec od
Sawickiego pisarza woiewody Wileńskiego Radziwiłła, xiążęcia na Ołyce i Nieświeżu, do
xiężny z listy: gdy pytano tego posłańca, miałliby iakie listy, zaprzał icb, kazano szukać, i
naleziono listy w woyłoku, Ruskim pismem do xiężny , w których rada iego była, iżby Hrabi
z Gorki córki nie dawała, cbceli nie zgubić wszy-stkiey maiętności. Po tym posłańcu, rychło
xiążę Słuckie Siemion, w żebraczym odzieniu wszedł do miasta tak nie znacznie, że go nikt
nie poznał, i potym do klasztora do xiężny wpuszczony. Xiezna iuż się była tak opatrzyła w
ludzie, w strzelbę, i żywność, iż gwałtowi bronie się chciała. Przeto naprzód niż co, wodę
starosta iey odiął, bo rurami szła do klasztora, zaczyni nie pomału była xiezna ściśniona. Owa
tego


443

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

dnia gdy wadę iey odięto, ku wieczoru, posłała xiezna woiewodę dzisieyszego Płockiego
Zielińskiego, który iey na ten czas służył, i drugiego statecznego sługę swego, opowiadaiąc to
staroście, iż za wola Bożą oddała w stan święty małżeński słowy Bożemi, i skutkiem, córkę
swoie xiazeciu Słuckiemu Siemionowi, a chcąc to mieć żeby to Królowi oznaymił, a zatym
żeby od Łukasza z Gorki pokoy mieć mogła. Co usłyszawszy Barży starosta, i brat iego
Stanisław, który potym był marszałkiem nadwornym, a puściwszy laskę, woiewodą i starostą
Krakowskim, nie barzo pięknie obadwa odprawili te posłance, przyczytuiąc xieznie upór, i
lekkie poważenie, nietylko zwierzchności królewskiey, ale i zacności a zawołania domu
swego; dokładaiąc, że to przecie tak nie poydzie iako sobie xiężna upodobała. Lecz
wątpiącwtym żeby słudzy wszystko wiernie odnieść mieli, zdało się staroście, żeby szedł brat
Stanisław sam, i to żeby powiedział xieznie co przystoi. Szedł Barży Stanisław, i tak ostre
mówił, kładąc przed oczy kaźń tę, która postanowiona prawem iest na te, którzy gwałtem
biorą cudze żony, i na te którzy gwałtu takowrego pomagaią; że xieznie strachem zdiętey, one
pierwsze zuchwałe słowa, ono grożenie zabicia córki, i siebie, z pamięci


444

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Stanisława Okszyca Orzechowskiego Kroniki polskie od zgo

Post autor: Artur Rogóż » 16 lis 2010, 06:38

wszystko wypadło. I tak od strapioney, zfukaney Stanisław Barży odszedł. Nazaiutrz szedł
sam starosta do xiezny po obiedzie, która prosiła iżby brata nie brał z sobą: i tam czas
wszystek, aż mało nie do północy strawił, namawiając, przekładaiąc, i grożąc nakoniec, że
wżdy kiedy do tego rzecz przywiódł, iż obiecała dać nazaiutrz w sekwestr córkę swoię. Jakoż
nazaiutrz sam starosta iechał po nię, i przyprowadził ią na zamek, stoiąc na stopniu u iey
kolebki, i uczciwość wielką oney wyrządzaiąć. Xiężna stara została w klasztorze : a miasto
niey miał starosta siostrę swoię Herbortową Dziedziłowską, która ustawicznie przy xieznie
młodey na zamku była; lecz xiężna Halszka, iako smutno przyiecliała na zamek, tak
ustawicznie na łóżku swym siedziała, twarzą ku ścienie, a nic inszego ieść nie chciała, iedno
to co iey matka posyłała. Wtóry dzień po wzięciu w sekwestr xiezny, chciał Hrabia z Gorki, i
przyiaciele iego, żeby xiężna oddana małżonkowi była, podług rozkazania królewskiego: lecz
iż to był poczciwvm słowem obiecał starosta xieznie, nie oddać córki iey Hrabi z Gorki, ażby
Król o wszystkim miał pierwey dostateczną wiadomość, przeto być to niemogło, o co tak
usilnie proszono.


445

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Xiężnę starą, iż dała córkę w sekwestr, nie iedno niedostatek, gwałt, ale i to przywiodło, że
Król uwierzywszy temu (co nie było) żeby xiażę Siemion całym iuż małżonkiem xiezny
Halszki zostać miał; żenię Hrabi z Gorki, ale iemu tniał przysądzić żonę. A zwłaszcza ze też
xieżna miała u dworu swoie, iedno że potężnieysi Hrabie z Gorki przyiaciele byli. Gdy iuż na
tym stanęło, czekać co Król każe; mnie starosta odprawił, a xiężna Halszka prosiła mnie, iż-
bych iey list, który mi sama z ręki swey oddała, królowi doniósł: obiecałem, i tak uczyniłem
Przedemną dniem iednym, wyiechał sługa Hrabie z Gorki: iednak Król nie chciał się zaraz
rezolwować, aż naradziwszy się dostatecznie. Gdym królowi list od xiezny oddawał, pytał
mię Król takli iest, był ślub i wesele Siemionowe zaraz w klasztorze było: powiedziałem com
wiedział, lecz znałem to barzo dobrze, iż Król to weyście xiążęcia Siemiona do klasztora z
niełaską przyimował, i dziada xiąże cego nie cudnie wspomniał. Dana potym xiężna Hrabi z
Gorki: co iako tam we Lwowie było; iako do kolebki wsiadać nie chciała; iako była woli
królewskiey przeciwna; nie piszę tego, żem na tenczas nie był we Lwowie.


446

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Tych czasów znowu Moskiewski Inflantom był ciężki, Firstemberka wzial na Felinie, i do
Moskwy zawiózł, na którego mieysce Kietler mistrzem został. Owa i ta Inflantska napaść, i co
inszego wyciagnęło Króla do Litwy tegoż roku i 559. A gdy Infianci widzieli, ze się mocy
Moskiewskiey oprzeć nie mogli, a o pomocy z Niemiec prózno było myśleć: ktemu wiedząc
arcybiskup Ryski, ze brat iego xiążę Pruskie w pokoiu, za obrona Korony Polskiey, iako za
murem siędzi; perswadowal Kietlerowi, i inszym, żeby się pod obronę Korony Polskiey
uciekli. I roku 1560. do Wilna przyjechał arcybiskup Ryski, z Kietlerem mistrzem
Inflantskim, i z xiążęciem Mekielburskim, koadiutorem arcy-biskupstwa Ryskiego, prosząc
iżby ich Król z ziemia wszystka Inflantska pod obronę swa przyial. Co Król wiedząc być z
dobrym Państw swoich, ze ci którzy niekiedy ciężscy bywali xiestwu Litewskiemu,
poddanemi teraz być chcą chętnie na to zezwolił, i czas do tey sprawy naznaczył. Który gdy
przyszedł, arcy-biskup z Kietlerem mistrzem, wziąwszy do tego xiążę Mekielburskie,
koadiutora arcy-biskupstwa Ryskiego, poddali się pod obronę Korony Polskiey, i przysięgli:
która przysięgę im dawał xiądz Pa-


447

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

dniowski podkanclerzy Koronny, z wielka ceremonią, i z zachowaniem dostoieństw maiestatu
królewskiego. Ten Kietler potym, iż się tak królowi i senatorom zdało lepiey, ku
beśpiecznieyszemu i trwalszemu zadzierżeniu Ziemie Inflantskiey do Korony, i wielkiego
xięstwa Litewskiego, uczynion w Wilnie iest xiążęciem Kurlandskim. To tak rzeczy te z
strony Inflant są skończone: Lecz Króla nieco trapiło ono, ze Królowa wielkie skarby
wywiozła z Polski, i pożyczyła niemało pieniędzy Królowi Hiszpanskiemu Filippowfi, od
których dał był Król Filip cła niektóre w Apulii ku dzierżeniu Królowy Bonie, i niemała z
tego do roku oney przychodziła intrata, którey po iey śmierci dawać było przestano. Więc i
Barskie xięstwo na Króla słusznie przypaść miało, gdyż to xięstwo dane było za kontentacya
matce Królowy Bony, iż ustąpiła z Medyolanu, żoną xiążęcą będąc, a córka Króla
Neapolskiego. Były i insze przyczyny ważne, dla których trzeba było do Cesarza Ferdynanda,
na ten czas w domu Rakuskim pierwszego, posłać człowieka wielkiego, żeby te rzeczy
wydzwignął: a przeto użył Król xiędza Przerębskiego arcy-biskupa Gnieźnieńskiego, żeby
tona się wziął poselstwo; iakoż wziął, i siła rze-


448.

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

czy sprawił. Zaczym potym inszego roku, gdy w teyże zaś sprawie xiądz biskup Poznański
Konarski ieździł, niemała summa Filipków ze, Włocli iest przywieziona. W końcu tego roku,
a Król biskupstwo Krakowskie dał xiędzu Filippowi Padniowskiemu podkanclerzemu Koron:
który nie bez woli królewskiey pisał do xiędza Piotra Myszkowskiego, sekretarza na on czas
wielkiego, iżby przyiechał do Króla do Wilna: a gdy przyiechał, spuścił mu xiądz biskup
czworo Beneficya swoje co naylepsze, życząc mu tego, żeby pieczętarzem po nim został,
iakoż i był; potym biskupem Płockim, naostatek Krakowskim, i na tym umarł:
Po przyjechaniu od Cesarza, xiądz Jan Przerebski arcy-biskup Gnieźnieński, roku iuż 1561.
złożył Synod w Warszawie, na który z Wilna przyiechał xiądz Padniowski biskup Krakowski:
i postanowiwszy xiądz arcy-biskup te rzeczy, dla których Synod był złożył, w miłości
roziechał się z xiędzem biskupem Krakowskim; który się nazad wrócił do Wilna; iednak ta
przyiaźń miedzy niemi nietrwała długo. Tego roku Król Szwedzki Ervk, Rewel wziął; xiążę
Mekielburskie, koadiutor arcy-biskupstwa Ryskiego, zapomniawszy dobrodzieystwa
królewskiego, odstąpił do


449

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Pana Króla Eryka, a potym od naszych był poimany, i do Wilna przyprowadzony pod strażą;:
nad którym był starszym Wąsowie, dworzanin, królewski: którego potym xiążę upiwszy się,
tulichem zabił zdradliwie, do czego się nie znał,, ale sługę wydał, iakoby ten uczynić to miał.
Przyiaciele zaś Wąsowieowi, gardłem tego sługę darowali: a xiążę do Rawy nawiezienie
odesłano, a przystawa mu i zwierzchniego dano, Jarzynę Szlachcica onegoż kraiu. Tego też
roku Pan z Tarnowa, kasztelan Krakowski, a hetman Koronny, umarł. A niedługo potym
nalazłsię człowiek zły ieden, który i Pana i nas wszystkich u dworu rzatrwożył. Miernicy
ieżdzili po Podlasiu, w Bielskim Powiecie, nad któremi był od Króla superintendentem
nieiaki Stanisław Skoczek, który miał imienie u Grodna Kundzin, które potym zapłacił Król
Stefan. A iż ten Skoczek nie ludzce się obchodził z ludźmi, tak iż czasem przez pośrzodek
izby sznur miernikom ciągnąć kazał dziury poprzewierciawszy, odiął też był niesłusznie
niejakiemu Woycikowi niemało gruntu. Ten Woycik kilkakroć Królowi się skarżył o tę
krzywdę, naostatek raz w Rudnikach tak domawiał Królowi, com ia sam słyszał, iż godzien
był znacznego karania. Jednak


450

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Król, iako Pan święty był, odprawił go gładce, i do pisarzow Litewskich odesłał. W kilka dni
potym, gdy Król z łowów do Wilna przyiechał napisał ten Woycik kartę, odpowiedaiąc na
gardło Królowi, ieśii nie każe powracać majętności tym ludziom, którym ie miernicy bez
żadnej przyczyny pobrali. Tę kartę raniuchno przylepił na wrotach zamkowych, z mostu
zszedłszy: a w ten czas prawie, gdy przylepiał tę kartę, szedł sługa kuchenny drążny od
spiżarnego po kury, i po co inszego do szafarza. Tę kartę Królowi przyniesiono; nie tak Król,
iako my wszyscy byliśmy w niemałym strachu. Zatynt każdy z nas rozmaitemi sposoby
wywiadował się, ktoby kogo na moście, abo u wrót widział, bośmy tak rozumieli, że te kartę
w nocy przylepiono. Ale zbożny Zakrzewski jurgieltnik konny, człowiek cnotliwy, i godny,
rozumiejąc że to rano przylepiono, a kuchenni słudzy drażni do miasta po potrzeby nayraniey
chodzą, szedł do kuchni, i cicho po iednemu pytał drożnych, któryby nayraniey dziś chodził
do miasta: ozwał się ten kto chodził, a spytany, i to powiedział, że widział gdy kartę nawrota
przylepiono, lecz ktoby to był, nie wiem prawi, ale pozn&łhych w twarz go widziawszy.
Zatym Za-
krze-


451

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

krzewski kilka sług wziąwszy z sobą, chodził z tym drążnym po Wilnie po różnych
gospodach: owa tak długo chodził, aż go drążny nalazł, i ukazał. Rzucił wnet sługę
Zakrzewski po te co łapaią, którzy przyszedłszy poimali zbrodnia, i oddali do zamkowego
więzienia; gdzie się zaraz do tey karty przyznał, powiedaiąc, iżem ia nie miał nigdy tey myśli,
żebych się na Króla targnąć miał, lecz postraszyć chciałem, żeby mi grunt pobrany wrócono.
Męczono go; więcey nic nie powiedział, iedno to co pierwey. Tego tylko dokładał, iż słyszał
nie cudne słowa przeciwko Królowi, od Wiktorzyna z ust wypuszczone. Co gdy Wiktorzyna
doszło, przyszedł do xiędza Padniowskiego, biskupa Krakowskiego, i pieczętarza (przy czym
ia byłem) dając o sobie sprawę, iż iako żyw nic takiego przeciwko Królowi Panu swemu nie
mówił: a zatym prosił xiędza, żeby się za nim przyczynił w tey iego niewinności do Króla,
żeby Król wiary nie dawał powieści człowieka złego, który iż zasłużył na gardło, chciałby
żeby wszystek świat szedł z nim na śmierć pospołu. Prosił za nim xiądz biskup, i odpuścił
Król, iako Pan dobrotliwy. Lecz potym pokazała się znacznie zdrada Wiktorzynowa, za co
zapłatę wziął: o czym niżey będzie. Tego
29


452

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Woycika włóczono po mieście na łubie, a po: włóczeniu ścięto; a gdy na śmierć był sądzony,
podał regestrzyk, w którym wypisane były zbrodnie Mierników, i Skoczków; zaczyni Król
kazał wziąć imienie Skoczkowi, i długo był bez niego: potym za przyczyną wielkich Panów,
kazał mu ie Król zasie wrócić. A iż było na pieczy u Króla, żeby przybawienie Infiantskiey
ziemi do Korony, ku sławie, i ku pożytku Rzeczypospolitey obojga narodu przyiść mogło:
przeto zdało się Królowi (gdyż tak prędko seym być nie mógł) wezwać do siebie senatorów,
do Łomży, i z niemi się namówić, iako daley postąpić w rzeczach Inflantskich, i tak uczynił: a
sam z Wilna 39. Novèmbris wyiechał, a in Decembri do Łomży przyiechał. Rył tam niemały
ziazd w Łomzie celnieyszych senatorów, okrom xiedza arcy-biskupa, który będąc chory
kwartaną, i nią potym umarł, przy być nie mógł.
Jednak chociay wielki ziazd był, i czas się przewlókł aż w rok 1562 niesie nie postanowiło,
okrom że Król podskarbstwo Koronne dał Walentemu Dębińskiemu, który potym był
kanclerzem Koronnym , a kasztelanem Krakowskim umarł. Z tego ziazdu Łomzieńskiego,
iechał na biskupstwo swoie xiądz Padniowski, w roku 1562, a przy sygnecie zostawił xiędza
Myszkowskiego.


453

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Tamże namówił się Król z xiędzem biskupem tym Krakowskim, i z panem kanclerzem
Ocieskim, iżby do mnie odsyłali listy swe taiemnieysze: a xiądz biskup osobliwie przechrzcił
pewne pany inakszemi przezwiski niż ie zowią, i ostawił tego regestrzyk samemu królowi. Ja
iżem w Łomzie na ten czas nie był, napisali do mnie obadwa, każdy osobno, iż to iest wola
królewska, żeby do mnie listy odsyłali, a ia żebych ie królowi oddawał: i na nie na pokoiu
odpisował, za dyktowaniem królewskim. Co trwało aż do wyiazdu królewskiego na seym do
Piotrkowa: który wyiazd był 28. Octobris 1562. xiądz Myszkowski rzeczy odprawował
wszystkie, które pieczętarskiemu urzędowi należą: a iż sygnet królewski maluczki był; kazał
Król urobić nakształt sygneciku swego, pieczęć na cztery granie większą, i tą xiądz
Myszkowski pieczętował rzeczy wszystkie. Tamże Król do onych wielkich Beneficyi, które
mu był xiądz Krakowski spuścił, dał mu ieszcze przez mię probostwo Płockie, po xiedzu
Wolskim nowym biskupie Kuiawskim: i kazał mu tak powiedzieć, iż Król dla tego bogaci go
w intratę, iżby ludzie u niego łaskawrą miewali odprawę, a nie byli wyciągani od niego, i od
pisarzow iego, na rzeczy wielkie, gdy
29*


454

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

do urzędu pieczętarskiego przyidzie. Iż iachawszy Król do Litwy roku 1559. mieszkał tam
blisko trzech lat, okrom co trochę do Łomży ieździł, obrażało to ludzie nie pomału,
sprawiedliwość leżała odłogiem, granice od. nieprzyiaciela nie były beśpieczne; przeto
celnieysi ludzie złożyli sobie seymik w Proszowicach, nad wolą i wiadomość królewska, z
którego posłano do króla posły do Litwy; miedzy któremi był Sobek, który był potym
podskarbim Koronnym i kasztelanem Sendomierskim, upominaiąć się powinności
królewskiey, żeby seym złożył, i w Polszczę mieszkał: czego ieśliby uczynić nie chciał, iż oni
osobie chcą radzić. Król dał odpowiedź, iż w Litwie nie darmo mieszka, a iż to sprawił w
pokoiu, a bez krwie rozlania, czegoby był nigdy iako woyną, tak i mieszkaniem w Polszczę,
nie sprawił. Jednak o to gdyż się iuż Inflantskie rzeczy odprawiły, tedy iako nayrychley
będzie mógł, seym złoży, i do Polski przyiedzie. Nie pochwalił iednak tego posłom, iż bez
woli iego seymik był w Proszowicach złożony. Rychło po tych poślech przyiechał Spytek
Jordan, woiewoda Krakowski, do Króla do Wilna, daiąc znać, iż Króla do Polski potrzeba:
aprzyiachał nie iako poseł, ale iako wierna rada pańska, a maiąc ktemu potrzeby


455

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

swoie, dla których ta nie była mu ciężka droga. Po odiechaniu tego woiewody, na początku
ieśieni, przyiechało xiążę Finlandskie, brat Króla Szwedzkiego Eryka, do Kowna, którego
Król kazał tam zadzierżeć, a sam rychło potym do niego iechał. Gdzie xiążę Finlandśkie
ukazał list iakiś z kancellaryi, który mu dał nadzielę, że nie próżno miał się starać o Królewnę
Polską Katarzynę. Król tak go odprawił przez xiędza Myszkowskiego sekretarza wielkiego,
że to są rzeczy wielkie, a bez rady senatorów Koronnych, nie tylko tak rzeczy ważnych, alei
daleko lżeyszych, Król nie zwykł zaczynać, nierzkąc stanowić: a ieszcze żeby młodsza przed
starszą dana być miała, to być nie może. Którą odprawę on wdzięcznie przyiąwszy z wielką
pokorą i usiłowaniem Króla prosił, żeby, acz nic to, wolno mu było Wilno oglądać,
uczyniwszy tak daleką, i niebeśpieczną drogę: czego mu Król pozwolił. Zatym do Wilna
przyiechawszy (a dwór królewski przeciwko niemu wyieżdzał) ziednał sobie takie ludzie,
którzy nie tylko królowi, ale fraucymerowi zalecać go u-mieli. Przyszło nakoniec do tego, iż
królewna Anna dała to znać królowi, że to przyimie wdzięcznie, gdy Król przed nią da wstań
święty małżeński królewnę Katarzynę, nierzkąc że-


456

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

by się tym obrażać miała. Jednak Król barzo się ociągał, chociay smaczne na on czas
kondycye podawało xiążę Finlandskie królowi. Woiewoda Wileński Radziwiłł, znacznie był
przeciwko temu, ale insi, zwłaszcza ci, którzy przedtym w Szwecyi od Króla posły byli, rzecz
xiążęcia Finlandskiego zdobili barzo. Owa królewski umysł, gdy Król był w tey mierze
roztargniony, xiędzu Myszkowskiemu rozkazał, żeby mu podał radę swoie, parniętaiąc na
przysięgę, i na wiarę, którą powinien Panu swemu, chcąc tak uczynić, iako mu on radzić
będzie. Było to na mieyscu osobliwym, gdzie tylko sam Król był, a xiądz Myszkowski. Przeto
xiądz Myszkowski (co ia zaś od niego samego wiem) nie oglądaiąc się na żadna insza rzecz,
iedno żeby Król przystoynie w rzeczy tey począł sobie; pokazał Królowi, iż snadniey będzie o
iedney siostrze radzić, niżli o dwu; przypomniał, że niedawno Moskiewski starał się przez
posły swe (miedzy któremi pierwszy był Sukin) o Królewnę Katarzynę, a wzgardę odniósł.
Przypomniał i dawnieysze staranie arcy-xiażecia Ferdynanda, którego toż potkało. Dołożył, iż
pogody gdy ią Pan Róg posyła, upuszczać nie trzeba: wiele Królów przez białegłowy
wskórało. Wenetowie daniem za mąż szlachcianki Weneckiey, do


457

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

królestwa Cyprskiego przyszli: a co wiedzieć do czego Pan Bóg te rzeczy wiedzie. Nie
zaniechał i tego ukazać, iż nie nowina Królom Polskini ieździć za morze i tam stanowić
Króle. Może i do tego przyść, że na morzu będą Polskie okręty, a zatym Pruska ziemia, i
miasta nad morzem, w kleszczeby uięte były, a Król Duński ciszeyby siedział, niż teraz
siedzi. A co się tego tycze, iż młodsza przed starszą za mąż iść ma; położył przed oczy
Królowi niedawny przykład w domu Rakuskim, gdzie także młodszą przed starsza dano. Owa
tym zamknął, żebysięKról nie rozmyślał, a dał w Imię Pańskie, Królewnę Katarzynę w stan
małżeński święty, a tym fortimnieysza będzie Królewna Jeymość niż insze iey siostry, iż
póydzie za tego, kogo widzi. One za te iść musiały, którym się przypatrzyć nie mogły. Król
umyśliwszy na tey radzie xiędza Myszkowskiego przestać, iednak z królewnami osobno
mówić, i dowiedzieć się woli Królewny Katarzyny chciał. I przyszedłszy przed wieczerzą do
Kró-łewien, podług zwyczaiu, pytał Królewny Katarzyny tuż przy siostrze, ieśliby to była
woła iey iść za to xiążę? Królewna powiedziała, że inszego stanu, niż ten w którym iest teraz,
nie pragnie. Tu Królewna Anna powiedziała, a wsząkeś W. K. Mość przedemna przyzwoliła,
a coż


458

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

po inakszey mowie teraz? a obróciwszy się do Króla, rzekła: przyzwoliła Miłościwy Królu,
nie nie racz W. K. Mość więcey pytać. Z tym Król odszedł, a rozmówiwszy się z panem
woiewodą Wileńskim, i z xiędzem Myszkowskim; xiążęciu też dobrą nowinę posławszy, czas
wesela złożył czwarty dzień Października w Niedzielę, roku 1562. Panom Litewskim też co
ich na ten czas być mogło, dał Król znać, żeby się z żonami ziechali na czas naznaczouy.
Który gdy przyszedł, brało xiążę Finlandskie ślub z Królewną na zamku w wielkim Kościele,
a dawał go biskup Wileński Waleryan. Gdy do pokładzin przyszło, xiędzu Myszkowskiemu,
sekretarzowi na on czas wielkiemu, Król oddać u łoża Królewnę kazał, który po łacinie w te
słowa mówił:
Oświecone miłościwe Xiąże! Aczkolwiek mało nie wszystko się dokończyło, co ku
poświeconemu temu, a od Boga postanowionemu związkowi należało; kiedy dziś w kościele
przy bytności wszech stanów, królewna Jeymośc Katarzyna do ołtarza przystąpiwszy,
Waszey Xiążęcey Mości się oddała, a swoię wiarę za wolą J. K. Mości naszego miłościwego
Pana, wyznaniem tym, iż Wasza Xiążęca Mość iako głową, a ona iako tey głowy ciałem być
ma, przysięgą obowiązała wszakże iż zwierzchność opie-


459

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

kuńskd, którą J. K. Mość po śmierci świętey pamięci rodziców swoich wziął, ieszcze
nieustała, aż ią J. K. Mość z siebie zdiąwszy, na W. X. Mość włoży: czyni to J. K. Mość za
powinnością swoią, i za tym spowinowaceniem, które wziął z W. X. Mością, iż tey
zwierzchności iuż odstąpić, a królewnę Jeymość Katarzynę Wa-szey Xiążęcey Mości
małżonkowi, i urzędnemu iuż opiekunowi prrywłaszczyć chce, aby wszystko to było, co ku
zupełnemu dobrodzieystwu w tey mierze od J. K. Mości, W. X. Mości należy. I rozumie temu
J. K. Mość, iż w nieodmowieniu siostry swey W. X. Mci, Wasza Xca Mosc znasz osobliwą
łaskę J. K. Mości, chociay z tey rzeczy samey, że J. K. Mość maiąc dwie siestrze dorosłe,
obiedwie iednako iako królewskiemu stanowi należy wychowane, obyczaymi, cudnością
równe, i wszystkiemi dobremi przymioty tak ozdobione,iż naywiększym na świecie Królom
w Małżeństwo są godne, w dawaniu iedney z nich W. X. Mości opuścić, J. K. Mość raczył
bieg przyrodzony, lata i zwyczay przodków swych, w tym świętym królewskim domu
zachowany: a tego coś W. Xiążęcia Mość wnet z przodku wielkiemi prożbami po J. K. Mości
mieć chciał, aby ta, która iest młodsza była W. X. Mości w małżeńtwo dana; czego J. K.


460

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Mość wiele zacnym xiążętom, tak Niemieckiej, iako Włoskiej ziemie odmówił, widząc to być
przejrzenie Boże, pozwolić Waszej X. Mości raczył. Co tym chętniej J. K. Mość uczynił,
widząc W. Xcą Mość być tego baczenia, tych obyczaiow, że tę łaskę Jego K. Mości będziesz
umiał dobrze uważyć u siebie: w czym J. K. Mość nie wątpi, to sobie o W. X. Mości
obiecuiąc, iż wszelaką uczjnnością, tak J. K. Mości, iako i małżonce swej królewnie Jeymości
wdzięczny umysł pokazać będziesz raczył, tak wielkiego a nieprzerównanego
dobrodzieystwa. A tak iuż J. K. M. kew królewską, siostrę swą miłą (co aby Pan Bóg
szczęścić raczył) tak urodzona, tak wychowaną, tak osobnemi dary od Boga nadaną, tej
miłości przeciwko Panu Bogu, tak świętych obyczaiow Pannę, iż tego wieku podobnoby nie
nalazł z królewskich dzieci, któraby na porównanie z nią iść mogła, Królewnę Jejmość
Katarzynę z ręki swej królewskiej, która iesti swemi i przodków swych zwycięstwy sławna, w
rękę W. X. Mości, o którego wierze i stateczności, dobrze rozumie, za Małżonkę, a w
spo`nym życiu towarzysza oddaie, a własną W. Xiążęcey Mości przjpisuie kładąc z siebie na
Waszą X. Mość imię i prawo oniekuńskie, które do tych czasów na sobie nosić raczył.


461

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Gdyż tedy wszystka władza, która z Boskiego, abo z ludzkiego prawa wymyślona bydż może,
iuż iest W. X. Mości nad Królewną Jejmością dana, która opuściwszy Króla Jmci brata swego
wielce miłego, którego nietylko za własnego opiekuna, ale na miejscu prawego ojca miała:
opuściwszy też barzo miłą sobie siostrę, którą tak czciła, tak ważyła, tak miłowała, iż ledwie
tuszyła sobie, modz się kiedy od niej oderwać, W. X. Mości się przyłączyła, a siebie
wszystka, woli W. X. Mci iako głowie swey poddała: Chce to po W. X. Mci mieć J. K. Mość,
iako to powinność W. X. Mości niesie, iżbyś W. X. Mość Królewnę Jejmość nie inaczej,
iedno iako ciało swe własne miłował. Albowiem nietylko iuż dusza iedna we dwu cielech,
iako nam o tey co w obec przyiażni mądrzy ludzie na piśmie podali, ale iako o tej wielkiej
świątości Bóg sam usty swemi w Raju powiedział, dwa w ciele iednym; to iest, W. Xca Mość
a królewna Jejmość staliście się: a leszcze nie dwa ale iedna dusza i iedno ciało, nad które
złączenie, większe, zwiężliwsze, świętsze wymyślone być nie może. Którego złączenia, iako
pierwsze początki, nie za radą ludzką, ale za przejrzeniem, Bożym idą; tak J. K. Mość wespół
z królową Jejmość małżonką swoią miłą, ze wszystkim


462

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

domem swym królewskim i ze wszystkiemi nami, Boga wszechmogącego pokornie prosi, aby
te wszystkie postępki tego świętego spowinowacenia, swoią boską łaską prowadzić i
szczęścić; a Waszę Xiążęcą Mość w krótkim czasie potomstwem darować raczył.
Xiąże acz miał przy sobie tych, którzy po łacinie dobrze umieli, iednak sam dziękował,
szerząc łaskę królewską, i dary te Boże, któremi królewny Jchmość są ozdobione: a
przyczytaiąc wszystko przeyrzeniu Bożemu, że umysł iego ku królewnie Jeymość Katarzynie
był obrócony, a serce królewskie do iego proźb skłonione. Dołożył, iako wielkiego króla
córkę, wielkiego króla siostrę bieize, iaką wdzięczność za to powinien, iaką pamięć, iaką
powinność, obie-cuiąc czynić iey dosyć przez wszystek czas żywota swego. Owa dosyć
pięknie i ozdobnemi łacmskiemi słowy, to dziękowanie xiążę Fin-landskie odprawił. Po
weselu iż nadchodziły zimna, obawiaiąc się król przeciwności iakiey na morzu, chciał to
mieć, żeby było xiążę we Gdańsku przez zimę zmieszkało, lecz potrzeby xięstwa
Finlandskiego wyciskały to na xiążęciu, żeby się za morze kwapił: i dla tego naprawił
królewnę, która prosiła króla, żeby woli i potrzebie xiążęcey nie był przeciwny. Pozwolił
król:


465

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

a gdy wyieżdżało xiążę, prowadził sam, i w mili od miasta pospołu w namiocie iedli król,
xiażę, i królewna z froncymerem swoim. Po obiedzie, król (maiąc pierwey nieco rozmów z
siostrą w izbie czarney przy nas, którey ten sens był: iż ieśliby co na królewnę przypadło,
żeby króla Jmci nie winowrała. Na co królewna cudną dała odpowiedź: a przy tey rozmowie
nie było xiaże) wsiadł do kolebki z królewna, a v xiążę Finlandzkie na koniu iechał, i chwile
nie małą król pospołu z królewną w kolebce siedział, potym wysiadł i pożegnał się z
xiążęciem i z królewną, która nie bez płaczu króla żegnała. Pożyczył też był xiąże królowi
nieco pieniędzy, a w tym król dał mu do dzierżenia niektóre Inflanciech zamki, do których
xiążę nayprzód iechał z nich do Rewia, a z Rewia do Finlandyi. Jako mu się tam potym
wiodło, iako obłeżon był iako w więzienie wzięty, iuż to nie do rzeczy Polskich należy. To do
rzeczy Polskiey należy, iż Jan Przerębski arcybiskup Gnieźnieński, człowiek wielkiey cnoty
tego roku umarł, o którym królowa Bona (gdy żal przyszedł iż z Polski wyiechała) to mawiała
we Włoszech, iż tylko iedea Przerębski nalazł się miłośnik króla i Rzplitey, bo drudzy, prawi,
gdybych była syna u nich kupić chciała, wzięliby byli zań pieniądze.


464

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Przed weselem królewny Katarzyny, król seym złożył na dzień 22. Listopada, a mieysce
naznaczył Piotrków. Ten seym nie dokonał się aż w roku 1563. na który król z Wilna
przyiechał 28 Października 1562. Tam na początku seymu, obaczywszy xiadz Padniowski
biskup Krakowski, że i iego Exequutio dotknąć miała, ktemu poczuwszy po tętnie, że
posłowie gotowi byli iść do króla z proźbą, żeby biskup Krakowski nad prawo pieczęci nie
dzierżał; iednego dnia skoro król zasiadł w radę, uczyniwszy piękną rzecz, iż przystoynie,
podług wiary, cnoty, i przysięgi swoiey pieczęcią szafował; nad prawo, abo ku zniszczeniu
skarbu koronnego, nic nikomu nie iednał, dóbr Rzeczypospolitey nie zawodził, łaski J. K. Mci
tak iako przystoi używał, a nikomu nią ciężki nie był, pieczęć położył: którą potym król, ale
aż dni Marcowych 1563 dał xiędzu Piotrowi Myszkowskiemu, iako mu to był w Wilnie
ieszcze obiecał. Na tym seymie król czwartą część pożytków dóbr swoich darował
Rzeczypospolitey na obronę kraiow Ruskich, Exequutio się poczęła, a sądy nowe na raz tylko
są postanowione w woiewództwach. Niż się seym dokonał, przysyła wieść z Wilna, iż
Moskiewski Połock wziął, iakoż wziął go 15 Lutego 1563. To wzięcie Połocka sprawiło, że


465

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

się seym, który był dosyć długo, dokonać musiał, dla prędkiego wyiazdu królewskiego do
Litwy. Iż Połock nikczemnie w Moskiewskie ręce był przyszedł, po wielkiey części
przyczyną tego była niezgoda woiewody z rotmistrzami; a nierozum w tym, iż gdy na czas
pewny przymierze z Moskiewskim wziął Dowoyna woiewoda, nie obwarował sobie tego,
żeby ludzie Moskiewscy na swym mieyscu stali, a pod zamek bliżey żeby sie nie szańcowali;
którzy zaraz skoro przymierze obwołano, pod sam zamek się przyszańcowali, a skoro czas
przymierza wyszedł, zamek zapalili. Nasi i gasili i bronili się póki mogli, naostatek nie mogąc
ognia ugasić, wyszli z zamku do kniazia. Woiewoda wzięt w więzienie i z żoną, wzięt
Hlebowic, wzięt Władyka, i co Litwy było tak wielkich iako i małych, wszyscy wzięci.
Polskie zasię Rotmistrze, Wierzchlińskiego który był Ślęzak, Warszawskiego i insze,
oblókłszy w szaty kosztowne, wolno puszczono. Wierzchłmskiemu potym w Wilnie przed
królem przymowił był o te szaty Starzechowski woiewoda Podlaski; lecz Wierzchłiński dał o
swey niewinności sprawę: iakoż iasna rzec była, iż Wierzchłiński czynił dosyć swemu. Nie
pomału zatrwożyła była koronę ta możność i szczęście Moskiewskiego; iakoż gdyby był Król


466

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

nie zostawił dworu swego w Wilnie, (którego nie wiele było, a starszych nad dworem,
czterech, Fabiana Czerne woiewodę Pomorskiego, Hieronima Sieniawskiego podkomorzego
Kamienieckiego, który potym wojewodą Ruskim umarł; Mikołaia Łaskiego starostę
Malborskiego, a Macieiowskiego, który potym był woiewodą Lubelskim : o których
Moskiewski słysząc i maiąc ie za hetmany, rozumiał o wielkich łudziech w Wilnie)
pewnieyby się był o Wilno pokusił. I tak ten strach Moskiewskiego uczynił koniec seymowi:
iednak tak odiechał król do Litwy, iż seym drugi na święty Marcin do Łomży w tymże roku
1563 złożył, lecz potym do Warszawy obrocon był, a tam pociągnął się aż w rok 1564. Z
którego to seymu rewizorowie do Wielkiey Polski, Mały Rusi, Prus i Mazowsza wysłani są,
wedle opisania konstytucyi seymu przeszłego. Król w Wilnie będąc, przed wyiazdem swym
do Polski na seym, sądził Wiktorzyna, który przyiechał był za Gleytem do Wilna, abowiem
dobrze przedtym, gdy sługę iego na granicach poy- mano Jastrzębskiego, a on listy niesie
zdradliwe do Moskiewskiego, ziechał był Wiktorzyn; uprosiwszy tedy sobie Gleyt, stanął.
Instygować nań kazano woytowi Wileńskiemu, cnotliwemu
i uczo-


467

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

i uczonemu człowiekowi doktorowi Augustynowi. A gdy wdał się w prawo Wiktorzyn, i
nieiako pozwolił na karanie, gdżieby niewinności swey nie pokazał; nalazło się iaśnie, iż był
winien, pisząc do nieprzyiaciela królewskiego nieprzystoyne listy, i z nim maiąc
porozumienie : skazan zatym iest na gardło, i ćwiertowany w Wilnie na rynku, a Jastrzębski
sługa iego ścięt. Tego też roku Deszpot nieiaki, iedni go powiadali być Greczynem z Cypru, a
drudzy Słowakiem a Dubrownika; przyszedłszy za pomocą Hieronima Łaskiego, ieszcze w
roku i56i do Hospodarstwa Wołoskiego, i chwilę nieiaką panem Wołoskim by wszy, od
Tomsze z państwa zrzucon, i o gardło przyprawion iest: a Tomszę zasię inszego czasu
Alexander wygnał. Tomsza gdy do Lwowa z Mocugiem przybiegł, król dla siła przyczyn, a
naywięcey dla zachowania przymierza z Turkiem, poimać go pospołu z Mocugiem i na gardle
skarać kazał: ale to iuż nie tego roku było. Przypłacił tych Wołoch i Dymitr Wiśniowiecki,
który gdy namówiony od Wołochów, przeciwko Tomszy ciągnął nie wiele maiąc ludzi z sobą,
przyszedł w ręce do Tomsze nieprzyiaciela swego: który go do Cesarza Tureckiego, pospołu z
Janem Piaseckim posłał, i tam na hakach zawieszeni.
30


468

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

A iż przed onym seymem, który w Łomzie być miał, a do Warszawy był przełożony, umarł
Jan Ocieski kanclerz koronny, człowiek wielki, mądry, i biegły: przeto na tym seymie, roku
iuż 1564. dana iest pieczęć wielka Walentemu Dębińskiemu, podskarbiemu koronnemu.
Rewizorowie, iako się wyżey wspomniało, są naznaczeni, i wysłani. Postanowione też
okazowanie w woiewodztwach na pewnych mieyscach na dzień S. Mateusza , wszędy na ten
ieden dzień: więc seym Litewski w Bielsku na świątki, a spoiny koronny złożon do Parczewa
na dzień S. Jana; iakoż te seymy doszły, lecz mało się co na nich sprawiło. Tedyż też na
seymie Warszawskim, król odstąpił sukcessyi dziedziczney na xięstwo Litewskie. Pod ten też
prawie czas, nasi pod Newlem mieli z Moskwą do czynienia, których było przez czterdzieści
tysięcy, a hetmani dwa, Kurubski, a Sererbny: naszych tylko około dwu tysięcy, nad któremi
z poruczenia Floryana Zebrzydowskiego kasztelana Lubelskiego, a na ten czas hetmana, był
kasztelan Ciechanowski Stanisław Leśniowołski. Przyszli nasi na ten Ind pod Newel
niespodziewanie, ale sprawą dobrą, acz nie porazili woyska tak wielkiego, iednak go dobrze
urwali na harcach j a walny ufiec, który w poruczeniu miał


469

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Jakub Secygniowski stał na mieyscu, do którego zmordowanym ucieczka była. Potykali się
rotmistrze mężnie, iako Zamoyski, Sieniawski, Potocki, Zborowski, Oleśnicki, Bełdowski,
Paweł Secygniowski, i insi, i czynili co przystoi; iednak bacząc nierówną sobie, ustąpić
musieli, ale obronną ręką: tył dzierżał Jakub Secygniowski. Gdy się nasi z Moskwą ścierać
poczęli, Scibor szlachcic z Rusi, z woyska wybiegłszy, dał znać hetmanowi, iż nasi porażeni
na głowę. Hetman wnet niestrwożony tą nowiną , posiłek posłał, i sam się ku nieprzyjacielowi
ruszył; zatym przybiegł od Leśniowolskiego sługa inakszą daiąc sprawę, a ow co ludzi
strwożył wzięt do więzienia, imało gardła nie dał. Rychło potym Kurubski, podobno
Moskiewskiemu nie ufaiąc, uciekł do Wilna, który od Mikołaia Radziwiłła, xiążęcia na
Dubinkach, woiewody na on czas Trockiego, hetmana wielkiego xiestwa Litewskiego,
wdzięcznie przyięt, i Królowi (który na ten czas w Warszawie, gdzie i Litwa była, seymował)
opowiedzian. Moskiewski lekce sobie poważaiąc woyska królewskie, i przyczyta-iąc
Kurubskiemu zdradę iż on mogąc nasze pod Newlem bić, wypuścił z ręki zwycięstwo; zebrał
woyska wielkie, i państwa Litewskie woiować
30*


470

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

kazał: o których gdy się woiewoda Trocki Radziwił hetman dowiedział, szedł pospołu z
Hreorem Chodkiewiczem hetmanem polnym przeciwko nim, i pod rzeką. Ułą, dał temu
woysku, które Suyski wiódł, bitwę, i na głowę ie poraził, gdzie i kniaź Suyski hetman zabit.
Poległo w ten czas Moskwy blisko ośmnastu tysięcy, i nadto w pogoni siła ich zginęło:
odbiegła Moskwa wozów, kolas, i rynsztunków woiennych, miedzy któremi pancerzów
nąywięcey było.
Nastąpił rok 1565. którego po Zebrzydowskim Stanisław Leśniowolski hetmanił, a nie chcąc
próżnować, wyprawił Stanisława Cikow-skiego z częścią ludzi, żeby w Moskwę wtargnął,
iakoż wtargnął, i blisko Smoleńska woiował, włości popalił: zaś pod Krasnogrodkiem burzył,
i siła więźniów przywiódł, ludzie swe cało zachowawszy. Philon też Kmita Czarnobylski
woiował Moskwę, i z niemałą się korzyścią wrócił. Także i Mikołay Talwosz w Inflanciech
woysko Króla Szwedzkiego poraził, i Fendel jeden więźniów królowi oddał, którzy w
Tykocinie sypali wały, i niewypuszczono ich z więzienia, aż po śmierci Króla Eryka, gdy
Król Jan małżonek królewny Katarzyny Królem Szwedzkim został. Tego roku seym był w
Piotrkowie, i na mm barzo wiele konstytucyi uczyniono, miedzy


471

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

któremi i ona była, żeby Król mógł wziąć na dobra stołu swego pięćkroć sto tysięcy złotych.
Drugiego zasię roku 1566. seym Lubelski nastąpił, na którym niewiele się sprawiło, co łatwie
obaezyć z recessu Lubelskiego. To tylko pamięci godno, iż X. arcybiskup Uchański, maiac te
wiadomość, iż Król odesłać Królowa żonę swą do brata cesarza Maxymiliana chce; ku końcu
seymu, wstawszy ze stołka swego, a zaraz powstała i rada wrszystka koronna, przy czym i
posłowie byli, uczynił rzecz do króla dosyć poważną, przekładaiąc niebeśpieczeństwa,
któreby na koronę przyść musiały, gdzieby małżonkę Król, panią świątobliwą odesłać do
braci miał: więc gniew Boży, którego zatym i Król, i R. P. nadziewaćby się mogła, gdyż
Królowa do niełaski nie dała żadney przyczyny; o czym dosyć szeroko i mądrze mowiwszy
klęknął, a potym padł na twarz, prosząc z płaczem Króla, przez Boga żywego, iżby Królowy
nie odsyłał , a^ w zgodzie i miłości z nią tak iako przystoi mieszkał: płakać pomagali i
senatorowie arcybiskupowi. Zatym Król kilka słów rzekłszy na on czas, odłożył do iutra
odpowiedź swoię, i dał ią taką; że tego przewieść na sobie nie może, iżby takiey dogodził
proźbie, a iż cięższaby mu to rzecz była, niż pozbyć żywota:


473

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

przeto aby mu w tym iuż pokoy dano, prosił. Na tym seymie doszło to króla, iż w Prusieeh
przy xiążęciu starym wznawia się coś nowego, radę świeża. xiążęciu staremu z Niemiec
posłano, a stara radę zrzucono, Tu Król namówiwszy się z pany, posłał do Prus kommissarze
Jana ze Służewa woiewodę Brzeskiego, Piotra Zborowskiego, na on czas kasztelana
Bieckiego, który potym woiewoda Krakowskim, Jana Kostkę kasztelana Gdańskiego, który
woiewoda. Sendomirskim, Mikołaia Firleia z Dąbrowice, który woiewoda Lubelskim ,
pomarli; ci do Prns iachawszy, i dowiedziawszy się iakim sposobem na Pruską ziemię
szturmowano i z czyiey przyczyny, wzięli do więzienia niektóre z tey nowey rady, i
przekonane prawem na gardle skarali , a drugie z ziemie wywołali; potym stara radę do
pierwszey władzy wrócono, a około xiążąt, starego, który iuż był zdzieciniał przez lata, i
młodego, który nie dorósł, dobry porządek uczyniwszy,, panowie kommissarze z Królewca
wyiechali. Tego roku, iako oblężon był od Tatarów woiewoda Ruski Sieniawski; Birula kozak
co w Moskwie broił, wiec Piotr Kazimirski iako poiman od Moskwy, i iako wyszedł; iż o tym
dostateczney nie mam wiadomości dla tego rzeczy tey nie wypisuię. To tylko wiem,


473

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

iż królowi Szwedzkiemu urodził się syn Zygmunt, pan nasz dzisieyszy, roku tego in Junio.
A iż się w Lublinie na przyszły seym wiele odkładało, i naznaczony był do Piotrkowa, przeto
roku 1567. w Piotrkowie, począł się czasu wiosny: na którym siła konstytucyi nowych
uczyniono, które w druku widziemy. Tego też czasu Roman Sienguśzko, Moskwy kilka
tysięcy poraził. A iż był na seymie Piotrkowskim wyżey mianowanym. Król postanowił
ciągnąc z woyskiem na Moskwę, i w radzie iawnie , jaśnie, opowiedział, że osobą swą iść
chciał, dokładając tego, iż za sprawiedliwością swoią, a pomocą Bożą, obrałby to radniey,
sam a sam z nie-przyiacieielem czynić, niżby za stoczeniem ku bitwie woysk, siła krwie
chrześciańskiey wylać się miało; przeto w roku tym 1567. ruszył się Z Wilna iuż w iesieni,
pierwey do Markowa, a potym do Radoszkowic, gdzie szyk był. Z którey zasię przyczyny ta
woynanie doszła, i co za poselstwo do Króla od Moskiewskiego było Kozłów Moskwicin
iako zginął, Szyling iako w więzienie wziet, przestąpić to słuszniey iest, niż pisać. Lecz tego
zamilczeć się nie godzi, iż od Rzeczypospolitey Polskiey, senatorów, i rycerstwa mieli
legacyą, xiądz Piotr Myszkowski podkanclerzy, pan Łysakowski kasztelan Chełmski.


474

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

a pan Stanisław Czarnkowski, kommendordo panów i rycerstwa wielkiego xiestwa
Litewskiego, z seymu Piotrkowskiego, wzywaiąc Jch M. do Unii: która legacyą barzo pięknie
odprawił xiądz Myszkowski w Mołodziecenie, ukazuiąc iako wiele na zgodzie i miłości
należy, a przypominaiąc obietnice, spiski, i przywileie, iakiemi to dwoie państw zdawna
złączone iest, a skutek się ze złym oboyga państwa przewłacza. Dali odpowiedź panowie
Litewscy, iż nie są od tego, żeby Unia skutecznie doyść nie miała, lecz z takim warukiem,
iakoby naymniey poniżone nie było wielkie Litewskie xiestwo, i nic w tytułach, nic w prawie,
nic wintracie nie było zmnieyszone, abo urażone. Po tey Radoszkowskiey, Jan Chodkiewicz
starosta Zmudzki, z częścią ludzi, a działy krółewskiemi szedł pod Ułę, pod którą leżawszy
nieco czasu, iż zima twarda była, szańcować się trudno było, odciągnął. Tey Uły za-się
inszego czasu kniaź Roman Sienguszko, bez wielkiego woyska, iedno rozumem, sprawą, a
czułością, dostał z wielką sławą. Rychło potym, iż Freybiterowie, które Król miał na morzu,
dla wielu przyczyn Gdańszczanom byli ciężcy, wygubili ie, dawszy iedne potracić, a drugie
wygnać; czym Król obrażonym będąc, kommissarze do Gdańska posłał, lecz do miasta nie są
puszczeni.


475

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Zaczym pozwano miasto na seym przyszły, a ten do Lublina był obiema narodom dla
skończenia Unii złożony na dni Grudniowe roku 1568. trwał ten seym, aż się w końcu lata
odprawił roku 156g. Na nim skończyła się Unia: lecz nie pierwey, aż Król Podlasie i Wołyń
do korony przyłączył. Sądzeni też Gdańszczanie byli, nalezieni nieprawi, i do więzienia
wzięci, iednak nie skarani, ale znowu zdało się Królowi kommissarze tam posłać. Y posłał
biskupa Kuiaw-skiego Karnkowskiego, który był potym arcybiskupem Gnieźnieńskim;
Sierakowskiego woiewodę Łęczyckiego, Mikołaia Firleia, na on czas kasztelana
Krakowskiego. Na tym seymie xiązę młode Pruskie Albrycht Fryderyk hołd czynił; i tego też
czasu xiążę Mekielburskie Magnus, który dla nietrefnych spraw swoich w In-flanciech był
poymany, i dany do Rawy na więzienie, iakom to wyżey wspomniał, za przyczyną wielu
xiążąt Niemieckich, wolnym uczynion iest: uczynił iednak pierwey przystoyną Królowi, i R.
P. przysięgę. Niż się ten rok skończył, Straż Polak poturczony, posłem od Turka do Króla
przyiechał; po poselstwie Straszowym, Andrzey Taranów ski do Turek wyprawion: który
potym za ludźmi cesarza Tureckiego, posłany był z Carogroda, z Czauszem, aż tam gdzie


476

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

woyska Tureckie ziemia i morzem szły ku ziemi Moskiewskiey do Astrachanii. Te woyska
Turek dla tego był wyprawił, iżby przekopali gorę, którą zowią Perewołoka, żeby te rzeki,
Wołcha i Don, zeyść się mogły: ale się Turkom barzo nieszcześciło, tak iż i morzem, i ziemia
ledwie się ich co do domu wróciło; a Taranowski z ludźmi temi wszystek czas bywszy, dla
tego żeby woyska Tureckie, ziemie królestwa Polskiego nie zaymowały, ztamtąd się na
Perekop do Króla wrócił. Po zwróceniu Taranowskiego, z którym był i Czausz Turecki
przyiechał, był seym w Warszawie roku 1670. na którym kommisarze, co ie z Lubelskiego
seymu wysłano było do Gdańska, dali sprawę Królowi postępków swoich» które się podobały
Królowi: odnieśli za to pochwałę, a od posłów dzięke. Z tego seymu zaś drudzy kommissarze
do Gdańska posłani, żeby ono postanowienie pierwszych kommissarzow skutek wzięło: lecz
do tego skutku nie przyszło. Tegoż czasu do Moskwy posłani byli, Jan z Krotoszyna
woiewoda Inowłoeławski, Rafał Leszczyński starosta Radzieiowski, a z Litwy Jan Talwosz
kasztelan Zmudzki a z nim Andrzey Iwanowicz Charytonowicz Ubryński, pisarz Litewski,
podług zwyczaiu. Tam na Moskwie nie barzo dobrze uczczono tego pisarza Litewskiego,



477

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

któremu Moskiewski konia tego którego miał w podarunku od niego, rozsiekać kazał tuż
przed nim, iż się nie kontentował z darów tych, które mu był Moskiewski posłał, a nie tylko
nie komentował, ale i mówił, i miotał podarki sobie posłane.
Jednak król Zygmunt August przepychu tego i sprosności nie naśladuiąc, puścił to obelżenie
posłów swych mimo się, a posły Moskiewskiego, co iuż było roku 1671 uczciwie przyiął, i
odprawił. Daley coby u nas tego roku znacznego i do napisania godnego było, nie widzę; ale
Moskiewskiemu pamiętny to rok Pan Bóg posłał. Bo Tatarowie aż do Moskwy miasta
przyszli, i spalili wszystko, zkąd korzyść wielką i ludzi niezliczoną liczbę w więzienie
wziąwszy, znowu się do przekopu wrócili.
Nastąpił rok 1672, którego woiewoda Wołoski Bohdan, staraiąc się dobrze przedtym o
spowinowacenie z Polaki, (iakoż iuż tu był siostrę swa rodzoną dał za Paniewskiego )
wyiechał z Wołoch do Jana Tarła, którego córki w stan małżeński pragnął, lecz ta droga nie
była mu szczęśliwa. Za odiechaniem Bohdana (znać do-
brze przedtym u Turka staranie było o inszego woiewode, w czym Taranowski dla ratunku
Bohdana do Turek był posłany) Wołoszy Iwonie, ż którym od Porty nie mało Turków było
przy-


478

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

iechało, za Pana wzięli. Co widząc Bohdan, uciekł się do tych, co mu tu przyiaciołmi w
Polszczę byli, zęby go znowu wsadzili na państwo. Jakoż zebrał nie mały poczet ludzi, nad
któremi starszym był Mikołay Mielecki, który poty ni woiewodą Podolskim umarł, co nie
było bez wiadómdści królewskiey, i szedł do Wołoch; abo lepiey rzekę, że nie Bohdan szedł,
ale Mielecki z ludźmi szedł, a Bohdan był w woysku. Tani trafił Mielecki na woysko niemałe
Turków, lecz niż się dowiedział o tey wielkości ludzi, było pdrywczych kilka bitew, w
których za łaską Bożą, nasi zwycięstwo odnaszali zawzdy, i byli tak zaiuszeni, że się i o ono
wielkie woysko Tureckie ocierali, i w nim czynili szkodę. Potym Mielecki widząc nierównią
swoię, a nie chcąc na szczęście wszystkiego sadzić, ktemu że nie na Turki, ale na Wołochy
był posłany, ustąpił z Wołoch, i tak ustąpił, iż w nieprzyjacielskim woysku znaczna zostawił
szkodę: Bohdan zatym do Moskwy iechał, i tam dokonał żywota. Dobrosołowski też, który na
Chocimiu siedząc, tak się mężnie bronił, że mu Iwonia i z Turki nic uczynić nie mógł, za
traktaty potym zamek puścił. Złożony i seym był w Warszawie tego roku, którego statecznie
zacząć, nierzkac kończyć, powietrze nie dopuściło. Ale i choro-


479

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

by królewskie, Podagra i Chiragra, czyniły króla do seymowania niesposobnego. Tym czasem
iednak testament taiemnie pisać kazał: pisał go na pokoiu doktor Augustyn Rotundus,
sekretarz i woyt Wileński, człowiek cnotliwy, a wprawie i w inszych naukach biegły. Gdy
tedy powietrze szerzyć się gwałtowniey poczęło, król maiąc z Warszawy, a choro barzo do
Knyszyna wyiechać, niż go z łóżkiem na woz na to urobiony wniesiono, iż sobie nieco brał za
obrazę od królewny Anny siostry swey, i przez niemały czas do siebie iey nie przypuszczał,
rzekł mu Karwicki oboźny: „Miłościwy królu, a więco W. K. Mość odiedziesz ztad, z
królewna się Jeymością siostrą swą nie pożegnawszy? Ba miłościwy królu, umrzeć iey
pewnie od żalu przyidzie: Każ iey W. K. Mość przyiść do siebie, bo ona oto W. K. Mości łzy
wylewaiąc prosi.” Tu król zamilczawszy trochę, rzekł: każciesz iey przyiść. Przyszła potym
królewna, i z płaczem przeprosiła króla. A król oddał iey spisany testament, kilka słów do
niey rzekłszy. Potym na woz wnieść się kazał: gdy na woz z łóżkiem wstawiony, dwiema
iurgieltnikom na wozie przy sobie być kazał, Andrzeiowi Boboli, a Fabianowi Klińskiemu;
było pacholąt kilka na wozie, i tak wyiechał z Warszawy. Gdy miał przyieżdżać do


480

DZIEIE w KORONIE POLSKIEY

Tykocina, z noclegu przed Tykocinem pisał do mnie, żebych nikogo do miasta nie puszczał, z
tych co naprzód iadą. Ja uczyniłem dosyć woli pańskiey, zaczym wielki orszak ludzi z wozmi,
z kolasami stał przed miastem. A kiedy król wieżdżał we wrota mieyskie ięli ludzie krzyczeć,
prosić żeby kroi puścić ie do miasta kazał, a Karwicki oboźny do wozu przystąpiwszy,
powiedział: Miłościwy królu, tu tym obozie są żony woźnic, masztalerzów: iako tu zostaną
przed miastem, tak woźnice, masztalerze odbżą od koni do żon, żeby tu u nich iedli, i tat
szkoda w koniech być może; przeto każ W. K. Mość puścić do miasta: i kazał król żeby
wiechali, a za tym obozem ludzi staiennych, powietrze do miasta weszło, i było barzo wielkie,
iż ledwie się przeszedłszy pół zimy uspokoiło. Tego dnia król pytał mię, ieśli się iuż
Bernardyni wyprowadzili z murowanego kościoła do drewnianego w mieście? powiedziałem,
że się nie wyprowadzili; pytał czemu? abo tamten klasztor ieszcze nie gotów? powiedzałem,
iż gotów ze wszystkim, lecz nie maiąc ia rozkazania W. K. Mości żeby się prowadzili, nie
śmiałem ruszać ich z mieysca dawnego, ażbych pierwey dowiedział się woli W. K. Mości. Tu
król: idźże do nich, i rozkaz im żeby się prowadzili.


481

ŁUKASZA GORNICKIEGO.

Szedłem zaraz i opowiedziałem wolą królewską, którzy dali tę odpowiedź, że są gotowi
wypełnić J. K. Mości rozkazanie. Nazaiutrz król wyiechał do Knyszyna: Bernardyni też w
kilka dni tamże iechali,za któremi xiądz Krasiński biskup i podkanclerzy przyczynił się do
króla, iż król użyczył im czasu do prowadzenia sześć niedziel; które niż wyszły, król Panu
Bogu ducha oddał. Przed śmiercią dzień w Niedzielę, 6 Julii, gdym przyiechał do Knyszyna, i
przyszedłem przed króla do łożnice, spytał mię ieślim z sobą przywiózł wizerunki?
odpowiedziałem, żem ich nie wziął, rozumieiac iż W. K. Mość tee; o czasu tym ba-wić się nie
miałeś. Król zatym: iedźże do Tykocina, a bądź u mnie iutro z niemi. Odszedłem zaraz z
oczyma zapłakanęmi, a widząc Pana zbytnie schorzałego, i rozumieiac że ledwie iutra
doczekać miał, iechałem zaraz na zamek (bo przedtym mieszkanie było moie w mieście w
Dworcu) i tam przeniosłem się ze wszystkim. Tego dnia gdym ia w Knyszynie był W
Niedzielę, powiedzieli Doktorowie królowi przy xiedzu biskupie Krakowskim, iż lepiey,
prawi, żebyś W. K. Mość z Panem Bogiem się poiednał, bo acz ieszcze znaków śmiertelnych
nie widziemy, iednak od spowiedzi, od prżyiecia Nayświętszego Sakramentu, bywa to często,
że się ludziom


482

DZIEJE ŁUKASZA GÓRNICKIEGO.

na zdrowiu poprawuie. Zatym król: powinniście to, prawi, byli dawniey mi powiedzieć, a nie
cieszyć mię niepotrzebną pociecha; a toż iutro xięże biskupie ia to uczynię, a do tego co
należy, żeby gotowo było. Nazaiutrz tedy w Poniedziałek 7 Julii, Nayświętszy Sakrament po
spowiedzi, i oley święty przyiąwszy, rozdzielił się z tym światem, z niewymownym żalem
nas wszystkich sług iego, którzy nie Panaśmy mieli, ale dobrotliwego oyca. Lat miał gdy
umarł 52. bez kilka niedziel. Pan to był cnot wielkich, które wyliczać i zdobić słowy, mey
głowy nie iest, lecz naydzie się ten kto uczyni, i naprzykład inszym królom, żyot iego na
piśmie poda, iżby umieli insi królowie wolnym roskazować ludziom, i mieć taką w
królowaniu miarę, iaką on miał; iż i ci którzy kiedy za dekretem iego szli na śmierć, żadnego
okrucieństwa iemu nie-
przypisowali, a w obec wszyscy w koronie ludzie i wielcy i mali, tak drogie mieli iego
zdrowie, iż każdy za nie żywot swoy był położyć gotów. A tu przypatrzyć się każdy może,
iako owi monarchowie są nieszczęśliwi, którzy mówią: Oderint dum metuant. Ten Pan
miłością ku poddanym wszystko był sobie ziednał, i dlatego szczęśliwe było iego królowanie.
Koniec.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Teksty źródłowe”