Kronika Janka z Czarnkowa

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Kronika Janka z Czarnkowa

Post autor: Artur Rogóż » 05 cze 2010, 19:51

Kronika Jana z Czarnkowa
O Księciu Władysławie Białym
Jan z Czarnkowa

Roku 1373-go, w sam dzień Narodzenia Najświętszej Panny Maryi [1], Władysław Biały, książę gniewkowski, pokryjomu przybył do Gniezna, i tam w domu burmistrza [2] Hanka, niepoznany, był goszczony; tam zjadłszy śniadanie, gdy został przez gospodarza poznany i obdarowany sokołem, niezwłocznie ustąpił i nazajutrz przybył do Włodzisławia, gdzie samoczwart, bez żadnej przeszkody wszedł do zamku, i, zwoławszy mieszczan, przyjął od nich hołd wierności; następnie, pozostawiwszy w zamku straż, śpiesznie udał się do Gniewkowa. Opanowawszy również i ten zamek, poszedł dalej do pewnej wsi, należącej do Romlika, i tego Romlika, przełożonego zamku Złotoryi, wziął do niewoli, żądając, aby mu zamek Złotoryę wydał. Kiedy zaś do Złotoryi podszedł, mieszkańcy zamku, widząc księcia i zważywszy, że w razie oporu, gotów jest ściąć ich przełożonego, niezwłocznie mu zamek oddali. Tym sposobem książę Władysław jednego dnia bez użycia broni zdobył Włodzisław, Gniewków i Złotoryę. Na drugi dzień rano, w sobotę [3], zgromadziwszy pewną część Włodzisławian i Gniewkowian, podstąpił śpiesznie pod niedostępny zamek Szarlej. Mieszkańcy jego tego dnia jako tako jeszcze się bronili, lecz nazajutrz rano, w dzień niedzielny, wydali mu zamek. Tak więc w piątek, sobotę i niedzielę książę Władysław otrzymał z czołobitnością miasta i zamki Włodzisław, Gniewków, Złotoryę i Szarlej, bez żadnej w swoich ludziach straty, wyjąwszy jednego tylko, imieniem Twoch, którego mieszkańcy w samej bramie zamkowej zabili, gdy poprzedzając księcia chciał wejść do zamku Szarleja.
Kiedy się o tem wszystkiem dowiedział Sędziwój z Szubina, (wielko-)polski oraz tych zamków i miast starosta, jęknął z boleści i ogromnie zaniepokojony tak haniebną stratą tylu zamków, po naradzie ze swoją szlachtą, rozesłał gońców i zebrał dosyć duże wojsko, z którem naprzód obiegł miasto Włodzisław. Król zaś węgierski i polski Ludwik nakazał wszystkiej szlachcie (Wielko)-polski, Kujaw i innych ziem, aby, pod utratą czci i mienia, wspomnianemu Sędziwojowi potrzebną pomoc dla zdobycia pomienionych zamków dali; z tego powodu wielu Kujawian, którzy już przeszli na stronę księcia, opuściło go, usłyszawszy taki wyrok i polecenie królewskie. Widząc to wspomniany książę i nie będąc w stanie oprzeć się potędze królewskiej, a nadto przez niektórych niejako oszukany, zamyślił zdać się na łaskę króla, co też i uczynił. Albowiem gdy Włodzisławianie, przez wojsko królewskie bardzo trapieni, od księcia żadnej pomocy nie spodziewając się, zdali się na łaskę króla pana i w ręce pana Sędziwoja hołd złożyli, więc i książę Władysław, przez niektórych oszukany, pomimo że miał w zamkach Szarleju i Złotoryi dostateczną ilość ludzi i żywności, tak iż rok cały i dłużej mógłby się skutecznie przeciwnikom opierać, owe zamki, prawie niezdobyte, Sędziwojowi na łaskę króla pana ze wszystkiemi narzędziami (obronnemi) [4] oddał [5]. Nie uzyskawszy jednak od króla pana żadnej łaski, dotknięty wielkim niedostatkiem, prawie rok cały w zamku Drdzeń [6] przemieszkiwał.
Roku pańskiego 1375-go również nazajutrz po Najświętszej Pannie [7], książę Władysław, przy pomocy pewnych szpiegów [8], znowu opanował zamek Złotoryę, gdzie ci szpiedzy ujęli i dostawili mu śpiącego w łóżku przełożonego zamku, szlachetnego męża, rycerza Krystyna ze Skrzypowa. Książę zaś z nienawiści do pana Sędziwoja, którego siostrę miał ten rycerz za żonę, kazał tego Krystyna, już bardzo podeszłego w latach rycerza, zakuć w kajdany i do najściślejszego więzienia zamknąć, żądając za niego pięćset kop okupu. Atoli starosta Sędziwoj z Szubina, aczkolwiek szwagier rycerza Krystyna, nie chciał go wykupić, a to dlatego, że kiedy już około święta Jakóba Apostoła [9] rozeszła się po Polsce pogłoska o tem, że jeden z zamków kujawskich, mianowicie Złotorya, ma być dla księcia Białego potajemnie zdobyty, wtedy Sędziwój zażądał, aby mu Krystyn zamek Złotoryę oddał, bo się obawiał, że ten go straci przez swoją gnuśność (jak się też i stało); lecz Krystyn odpowiedział, że byłoby to dla niego wielką hańbą, gdyby zrzekł się zamku właśnie w tym czasie, kiedy rozeszła się pogłoska o grożącej jego stracie, i zapewniał a ręczył Sędziwojowi, że tak dobrze i starannie będze strzegł zamku, iż może nie mieć co do straty jego żadnej obawy. Tymczasem szpiedzy księcia weszli w umowę z pewnymi rybakami, którzy przynieśli Krystynowi niby w upominku naczynia pełne wina i razem z nim siedząc w zamku pili, a gdy naczynia były wypróżnione, po inne wino do Torunia posłali. Krystyn, dobrze podpiwszy, tej nocy mocniej spał niż zwykle, aż szpiedzy po drabinach przez mur dostawszy się do zamku, i jego i zamek, jak powiedziano, wzięli [10].
W ten sposób książę Władysław stał się posiadaczem zamku Złotoryi. Mnóstwo włóczęgów i biedaków, ludzi silnego i hartownego ciała, napłynęło teraz do niego. Wkrótce zaś po tem na pomoc mu przyszedł rycerz, imieniem Ulryk de Osten, syn Bodczy z Drdzenia, z pewną liczbą Sasów. Pewnego dnia podstąpili oni pod zamek biskupi Raciąż, opanowali dzwonnicę kościelną i wielki dwór, który Zbilut, biskup władysławowski, na zewnątrz zamku wybudował, i zaczęli zamek gwałtownie zdobywać. Atoli mieszkańcy zamku mężnie ich odparli, i zmusili do odejścia z powrotem, bez nadziei zdobycia Raciąża. Jednakże po niewielu dniach wspomniany Ulryk ze swymi wspólnikami podszedł pod Gniewków i tam zaczął zdobywać zamek. Chociaż bronił go mężnie Gerward ze Słomowa ze swymi ludźmi, lecz gdy mieszczanie gniewkowscy dali pomoc Ulrykowi, zamek został podpalony i Gerward z dwudziestu pięcioma towarzyszami, pomiędzy którymi byli brat jego i dwaj synowie, z końmi, z orężem i innemi rzeczami, które przy sobie miał w zamku, oddał się Ulrykowi w niewolę. — Ten Gerward, razem z synami i innymi współtowarzyszami, przez wspomnianego Sędziwoja był od księcia Białego za wielkie pieniądze wykupiony. — Następnie Ulryk z polecenia swych braci Dobrogosta i Arnolda z tryumfem wrócił do domu [11].
Przypisy tłumacza

1. ↑ 1373 r. 8 września.
2. ↑ proconsul.
3. ↑ 1372 r. 10 września.
4. ↑ cum omni apparatu.
5. ↑ Długosz 325 — 327.
6. ↑ Drezdenko.
7. ↑ 1375 r. 9 września.
8. ↑ exploratores.
9. ↑ 25 lipca 1375.
10. ↑ Długosz 331.
11. ↑ Długosz 332, 333.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Kronika Janka z Czarnkowa

Post autor: Artur Rogóż » 05 cze 2010, 19:51

Kronika Jana z Czarnkowa
O Bitwie Pomiędzy Księciem Białym A Ludźmi Królewskimi
Jan z Czarnkowa

Tegoż czasu, gdy pan Jaśko Kmita, rycerz dzielny i wszelakiej cnoty pełen, starosta sieradzki, przybył pod Inowrocław w pomoc panu Sędziwojowi, wóz zaś z jego skarbem szedł za nim, ludzie księcia Białego ten skarb razem ze strażą w drodze przejęli i księciu, znajdującemu się po tej stronie Wisły w Gniewkowie, dostawili. Nazajutrz książę, zebrawszy swoich ludzi i kmieci z ziemi gniewkowskiej, podążył pod Inowrocław, w nadziei opanowania tego miasta. Lecz wspomniany pan Jaśko Kmita razem z rycerzem Bartoszem z Weysemborga, starostą brzeskim, spotkał go w blizkości Gniewkowa; wszczęła się między nimi bitwa i ludzie księcia raptownie uciekać zaczęli, sam zaś książę Biały przez różne bezdroża śpiesznie do Nieszawy [1] popędził i, porzuciwszy konie, wsiadł samoczwart na statek i na drugą stronę Wisły się przeprawił, z wielką stratą swoich ludzi, którzy, ścigani aż do okrętów toruńskich, w części zostali pozabijani, w części zaś wzięci do niewoli.
Nie zważając jednak na to, książę Biały nie zaniechał napadów na Kujawy: spalił przedmieścia Inowrocławia i zewnętrzne bramy tego miasta, jak również wiele wsi na Kujawach, wielką moc łupu i jeńców do Złotoryi uprowadzając. Dla obrony przed nim pan Sędziwoj obwarował wieżę Jarosława w Służewie i w niej, jak i w innych miejscach zbrojną załogę osadził, która się nieustannie ścierała z ludźmi księcia Białego. Trzymał zaś wspomniany książę zamek Złotoryę od tego czasu aż do Zielonych Świąt [2], wielkie pożary po nocach, spustoszenia i uprowadzania do niewoli zarówno w (Wielko) polsce jak i na Kujawach przez swoich ludzi czyniąc [3].
Nareszcie roku pańskiego 1376-go dzielni rycerze Sędziwój z Szubina i Bartosz z Wejsemborga, oraz Bartosz z Sokołowa, starosta kujawski, z Wielkopolanami i Kujawianami, zamek ten obiegli. Gdy im w pomoc przyszedł Kazimierz, książę szczeciński i dobrzyński, zaczęto zamek zdobywać przy pomocy machin i innych narzędzi oblężniczych. Książę Biały miał z sobą w zamku dużo ludzi, więc się przed nieprzyjaciołmi skutecznie bronił, napadając na nich także z okrętów na rzece Wiśle. Pomiędzy jego ludźmi byli dwaj w zamku, — jeden, imieniem Hanko, młynarz brzeski, bardzo biegły w sztuce budowania, i drugi, który zdradą zamek Złotoryę wziął i księciu oddał. Z tych pierwszy już raz był przez księcia wzięty do niewoli, kiedy ten poprzednio zdobywał zamki księstwa gniewkowskiego, lecz został uwolniony na obietnicę dobrej wiary. Teraz zaś książę pan listownie polecał mu, aby stosownie do obietnicy wrócił do niewoli. Gdy Hanko pokazał ten list Bartoszowi, staroście brzeskiemu, pytając, co ma czynić, pan Bartosz odpowiedział, że nic mu radzić nie może i że sam on wiedzieć powinien, co ma uczynić. Aż oto jednej nocy przyszli z wozem ludzie orężni księcia, Hanka wzięli z młyna pod Brześciem i z sobą do Złotoryi uprowadzili, aby dla nich machiny i inne narzędzia potrzebne dla zamku przygotował [4].
Przypisy tłumacza

1. ↑ Narslavia seu Nerslavia (?).
2. ↑ 1 czerwca 1376.
3. ↑ Długosz 333, 334.
4. ↑ Długosz 336, 337.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Kronika Janka z Czarnkowa

Post autor: Artur Rogóż » 05 cze 2010, 19:52

Kronika Jana z Czarnkowa
O Zabiciu Frydryka Z Wedla W Zamku Złotoryi
Jan z Czarnkowa

Kiedy tak szlachta zamek Złotoryę oblegała, Hanko, młynarz brzeski, widząc, że książę Biały nie będzie mógł oprzeć się potędze królewskiej, a bojąc się, aby mu za to, że robił w zamku machiny i inne narzędzia, przeszkadzające wojsku królewskiemu w obleganiu zamku, nie odebrano młyna, oznajmił potajemnie panu Sędziwojowi staroście (wielko-)polskiemu, że ma u siebie i chce mu oddać klucze od pewnej bramy zamkowej, przez którą wszedłszy z ludźmi będzie mógł zamek opanować. Lecz książę, mając go w podejrzeniu, kazał uwięzić; potem, kazawszy związanego nad stołem palić świecami, zmusił do wyznania zdrady, którą zamyślił uczynić. Wtedy książę posłał szwagra Hanka w jego imieniu do Sędziwoja, kazał mu się umówić z nim co do czasu i godziny i oddać klucze od tej bramy. Sędziwój wielce tem ucieszony, pragnął, by jemu jedynie przypadł zaszczyt zdobycia zamku; nie mówiąc przeto nic o tej sprawie panu Bartoszowi, wybrał mężów szlachetnych i dzielnych, którzy z nim powinni byli wejść do zamku. Gdy tedy do onej bramy przyszli i dwudziestu sześciu, co byli na przodzie, weszło, wówczas straż zamkowa, przez księcia po to postawiona, kratę, która nad bramą wisiała, — a do której kazał przywiązać dwa kamienie, aby tem szybciej na dół się spuszczała, — raptownie puściła, i ta, padając, przygniotła na śmierć szlachetnego męża Frydryka de Wedel, pana na Ujściu, mężnego i odważnego; tych zaś, którzy weszli do zamku, dopóty bito kamieniami, aż się oddali rzeczonemu księciu w niewolę. Tak więc Sędziwój zawstydzony powrócił do swoich stanowisk z wielkim smutkiem po stracie swych ludzi. Nazajutrz rano całe wojsko ruszyło, pędem rzuciło się na zamek i przez cały dzień nie przestawało do niego szturmować, w końcu jednakże, po stracie z obu stron niewielu w zabitych wielu zaś w ranionych, do swych stanowisk wróciło. W liczbie ranionych był książę Kazimierz [1], mocno kamieniem uderzony, z czego wkrótce potem, jak sprawiedliwie mniemają, zakończył życie. Książę zaś Biały rozkazał tego samego dnia wzmiankowanego Hanka młynarza razem z jego szwagrem spalić przed zamkiem, wynagradzając w jednakowy sposób i tych także, którzy zamek pod Krystynem oddali.
Po tym napadzie, wspomniany książę, zważywszy, że wojsko (królewskie) zamierza trwać w oblężeniu, on zaś po części uczuwał brak środków, wszedł w układy ze starostami i zamek Bartoszowi oddał, zdając siebie całkowicie na łaskę króla pana. Wychodząc z zamku, książę zażądał, aby Bartosz skruszył z nim kopię; ten na to się zgodził, i oto książę ze swoją kopią przeciwko Bartoszowi, a Bartosz przeciwko księciu, rozpędziwszy konie, z wielką siłą rzucili się jeden na drugiego, — i książę dostał od Bartosza w prawe ramię dosyć poważną ranę. Następnie książę Biały udał się do Węgier, do Ludwika, króla węgierskiego i polskiego, zaopatrzony w dostateczne środki na drogę przez Bartosza i brata jego, drugiego Bartosza. Tam, załatwiwszy z królem panem również inne sprawy sporne, sprzedał mu ziemię gniewkowską za dziesięć tysięcy florenów, otrzymał zaś od niego pewne opactwo zakonu Ś.Benedykta w Pannonii, gdzie przebywa dotąd [2].
Po jego ustąpieniu wielu szlachty i wojowników w Kujawach, którzy jego stronę trzymali, uwięziem za to i podatkowani przez starostów, wpadli w długotrwałą nędzę, żadnej zaś pomocy ani ulgi od księcia nie otrzymali; i słusznie, podług słów proroczych: "nie ufajcie książętom, w których nie masz zbawienia" [3].
Przypisy tłumacza

1. ↑ Jest to Kazimierz ks. szczeciński, dobrzyński i bydgoski, który umarł z tej rany 2 stycznia 1377 r. (patrz r. 35).
2. ↑ Długosz 337, 338.
3. ↑ Psalm 145, w. 2, 3.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Kronika Janka z Czarnkowa

Post autor: Artur Rogóż » 05 cze 2010, 19:53

Kronika Jana z Czarnkowa
O Pochodzeniu Tego Księcia Władysława Białego
Jan z Czarnkowa

Książę Władysław Biały był synem Kazimierza a wnukiem Ziemomysła, księcia kujawskiego, łęczyckiego, sieradzkiego i dobrzyńskiego. Ten Ziemomysł, książę gniewkowski, miał trzech synów: Przemyśla, Leszka i Kazimierza, którzy, po śmierci ojca podzielili między sobą księstwo gniewkowskie. Przemyślowi przypadł Bydgoszcz, Leszkowi Inowrocław, Kazimierzowi Gniewków z kasztelanią słońską. Przemyśl i Leszek zmarli bezpotomnie; po Kazimierzu zaś, chociaż miał wielu synów i córek, pozostali tylko jeden syn, książę Władysław wyżej wspomniany, i jedna córka, którą pani Elżbieta, królowa węgierska, jej ciotka, wydała za pewnego księcia Bośnii [1]. Ten Władysław, książę gniewkowski, był ożeniony z jedynaczką [2] Alberta, księcia na Strzelcach, która bezpotomnie zeszła z tego świata. Przed tem jeszcze nim żona jego umarła, Kazimierz król polski, syn Władysława, — przyrodniego brata Ziemomysła [3], — dał księciu Władysławowi Białemu jako lenno Inowrocław. Lecz gdy Stanisław Kiwała, sędzia kujawski, wytoczył księciu Białemu przed królem Kazimierzem sprawę o rozgraniczenie pewnych włości dziedzicznych, i książę był uwięziony, aby żalącemu się sędziemu odpowiadał, wówczas podrażniony miasto to królowi odstąpił; a chociaż chętnie byłby wziął je napowrót, jednakże za życia króla już go odzyskać nie mógł. Po śmierci wspomnianej swej żony, którą wielce miłował, przejęty smutkiem, nie chciał żenić się z inną, lecz złożywszy swoje księstwo w ręce króla polskiego i otrzymawszy od niego tysiąc florenów, w licznem towarzystwie szlachty odbył pielgrzymkę do grobu Chrystusowego, zkąd powróciwszy, w Pradze, na dworze cesarza pana i w innych ziemiach czas jakiś przebywał. Potem, w roku 1376 [4], przez Kujawy przybył do Prus; z wojskiem Krzyżaków poszedł na Litwę i, powróciwszy ztamtąd podczas wielkiego postu, również przez Kujawy, do żadnego ze swych zamków nie wstępując, udał się do Czech, zaś po Wielkiejnocy, w miesiącu maju, przybył do miasta Awinjonu, gdzie wtedy papież Urban VI ze swym dworem rezydował. Następnie, bez wiedzy żadnego z nas Polaków, — którzyśmy z nim wzajemnie w jego i w naszych gospodach w ciągu dni czterdziestu i więcej obcowali, — opuścił kuryę i udał się do Cisternum [5], gdzie stał się mnichem zakonu Cystersów. Po niejakim czasie, gdy mu się coś nie podobało, przeniósł się do klasztoru Ś. Remigjusza zakonu Ś. Benedykta w Dywjonie [6], zmienił habit szarych mnichów na habit czarnych, i tam aż do roku 73 - go pozostawał. Pewną ilość pieniędzy dostarczali mu król polski i młodsza królowa węgierska, jego siostrzenica [7]. Następnie, zawiadomiony przez któregoś z Polaków o śmierci króla polskiego Kazimierza, niezwłocznie udał się z Dywjonu do kuryi rzymskiej, zleciwszy niektórym Polakom, aby nań czekali w Bazylei. Gdy ich tam, jak również w mieście Argentyńskiem [8] zastał, mianowicie: rycerza Przedpełka ze Staszewa, Stefana z Trlanga, Wyszotę z Kurnika i innych, którzy własnym kosztem przybyli szukając go, z nimi razem, również na ich koszt, udał się do Węgier, do króla pana. Na dworze królewskim przyjęto go niezbyt uprzejmie; pomimo to jednak, pozostał tam, wyprawiwszy swoich towarzyszy do ojczyzny. Następnie król Ludwik, na natarczywe nalegania swej żony, siostrzenicy księcia Władysława, wyprawił go wraz z poselstwem do papieża Grzegorza XI - go z prośbą o zwolnienie księcia od ślubów zakonnych, ażeby mógł pojąć żonę i objąć w posiadanie swe księstwo. Gdy zaś papież dla braku powodów odmówił mu dyspensy, książę, ogromnie tęskniąc do stanu świeckiego, potajemnie uszedł do Polski i swoje państwo gniewkowskie, jak wyżej opowiedziano, odebrał [9].
Przypisy tłumacza

1. ↑ Siostra ks. Władysława Białego, Elżbieta (ur. przed r. 1310, zm. po 13 lipca 1343 r. ), była za Stefanem Kotromanicem, banem Bośnii.
2. ↑ Jak wyżej — Elżbieta.
3. ↑ Ziemomysł był synem Kazimierza i drugiej żony jego Konstancy i, córki Henryka ks. wrocławskiego; Władysław Łokietek był synem tegoż księcia i trzeciej jego żony Eufrozyny, córki Kazimierza ks. opolskiego i raciborskiego.
4. ↑ Niezawodnie omyłka: należy czytać 1366 r.
5. ↑ Citeaux.
6. ↑ Dijon.
7. ↑ Ludwik, król węgierski i polski, jako drugą żonę miał Elżbietę, córkę Stefana Kotromanica, bana Bośnii, i Elżbiety siostry Władysława Białego.
8. ↑ Strassburg.
9. ↑ Długosz 282, 327.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Kronika Janka z Czarnkowa

Post autor: Artur Rogóż » 05 cze 2010, 19:53

Kronika Jana z Czarnkowa
O Pobieranie Przez Króla Ludwika Podatku "Poradlne"
Jan z Czarnkowa

Tegoż roku [1], gdy król Ludwik zażądał od mieszkańców królestwa polskiego, zarówno duchownych jak i szlachty, podatku, zwanego "poradlne", arcybiskup i biskupi, mężowie duchowni i szlachta całej Polski płacenia go odmówili, twierdząc, że od wszelkich takich danin i ciężarów na mocy jego własnych przywilejów są zwolnieni [2]. Nie mniej król, na znak swego zwierzchnictwa, jakiegoś podatku żądał. A ponieważ biskupi i szlachta polska twierdzili, że w listach swoich zaprzysięgli wierność tylko samemu królowi Ludwikowi i jego synom, gdyby ich miał, — on zaś, w braku męskiego potomstwa, pragnął, aby takąż samą przysięgę wierności złożyli jego córkom, przeto, nie mogąc inaczej uzyskać ich zgody, nowemi przywilejami uwolnił wszystkich ziemian od wszelkich podatków, zachowując dla siebie i dla swoich następców tylko po dwa grosze z każdego łanu [3], które corocznie do skarbu jego miały być płacone. Tym sposobem dawniejsze listy zostały unieważnione, nowe zaś były sporządzone, w których Polacy złożyli hołd wierności córkom królewskim, — rzecz dość hańbiąca, aby kobiety nad nimi królowały, — pozwalając, aby ich kmiecie płacili, jak powiedziano, na wieczne czasy dwa grosze czynszu z każdego łanu [4] Tylko arcybiskup i sufragani jego oraz wszystkich kościołów, odmówili poddania się tym opłatom, nie chcąc wyrzekać się przywilejów, poręczających swobody dóbr kościelnych [5], i dla tego, chociaż byli o to napominani, w żaden sposób nie pozwolili swym kmieciom opłacać owego podatku na rzecz króla pana. Wyjatek stanowiło uboższe duchowieństwo, którego włościanie zmuszeni byli płacić do skarbu królewskiego nie dwa, lecz dwadzieścia cztery grosze w przeciągu jednego roku; biskupi zaś, przez statuty prowincyonalne, które podatek ten ogólnie potępiły, z pomocą przyjść im zaniedbali i dotąd zaniedbują [6].
Przypisy tłumacza

1. ↑ 1374 r.
2. ↑ Podatek "poradlne" czyli. "powszechna ziemska oplata" (communis terrae solutio, K. d. pol. I, 59, — universalis terrae collecta, ib. II, 297)) zwana "królestwo" (ib. III, 196, 211), "oplata roczna (solutio anualis) która się zwykle poradlnem zowie" (ib. 400), wynosił podług Długosza (329), " z każdego łanu po sześć skojców szerokich groszy, tudzież po miarze żyta i owsa. " Nasz kronikarz określa (roz. 39) ten podatek, jako 6 groszy z łanu, miara owsa i trzy miary zboża 'żyta). Nie mamy dokumentu, zwalniającego od tego podatku ryczałtowo wszystką szlachtę i całe duchowieństwo, ale jest cały szereg przywilejów, nadanych różnemi czasy biskupstwom, klasztorom, nawet pojedynczym kościołom i prywatnym osobom o uwolnieniu ich od różnych podatków, między innemi także od poradlnego. Tego rodzaju przywilejów doszła do nas taka obfitość, że słusznie można twierdzić, iż większa część społeczności polskiej podatku tego wr. 1374 — o którym tutaj mowa — już nie płaciła. Długosz donosi, że panowie i duchowieństwo, odmawiając żądaniu Ludwika, powoływali się na to, że już Kazimierz zwolnił ich wszystkich od tego podatku i zniósł go na zawsze. Ludwik miał temu zaprzeczyć, mówiąc, że wprawdzie Kazimierz obiecał znieść ten podatek, wszakże tego nie uczynił, lecz owszem pobierał go do końca swego panowania. Ponieważ panowie i duchowieństwo nie mieli możności przedstawienia na poparcie słów swoich właściwego dokumentu ogólnego, zaczęły się więc targi. Ludwik musiał oszczędzać Polaków, aby uzyskać od nich zgodę na następstwo swoich córek (gdyż przywilej z r. 1355, o którym wyżej w rozdz. 6, mówił tylko o synach Ludwika, których ten nie miał), i to było powodem wydania owego słynnego przywileju Koszyckiego, o którym zaraz będzie mowa.
3. ↑ de quolibet manso.
4. ↑ Mowa tu o t. zw. pakcie koszyckim czyli przywileju wydanym przez Ludwika w mieście Koszycach na Węgrzech 17 września 1374 r., który to przywilej stał się podwaliną swobód szlacheckich w Polsce. Przytaczamy ten wielkiej wagi dokument, który się dochował w całości, w polskim przekładzie: W imie pańskie, amen. Ponieważ sprawy książąt powinne być pamięci przyszłych pokoleń bez żadnej skazy przekazane, zaś potwierdzenia. Zatwierdził wszystkie poprzednie wolności dyecezyi gnieźnieńskiej, nadał jej prawo lokowania wsi na prawie niemieckiem, określił kary za gwałty i zabójstwa i t. d. (Kod. d. Wp., III, 1254). Biskupstwo krakowskie miało przywileje: od Bolesława Wstydliwego z roku 1252 (Kod. d. Kat. kr. I, 35, 41, 42) i z roku 1258 (ib. 59), od Władysława Łokietka 1306 roku (ib. 114), od Kazimierza Wielkiego 1354 r. (ib. 198). Biskupstwo kujawskie — od Kazimierza ks. kujawskiego i łęczyckiego 1252 r. K. d. p. 11, 445. Ula-nowski Dokum. Kujaw. 13), od Ziemomysła ks. kujawskiego z r. 1268 (K. d. Wp. I, 608); od Władysława łęczyckiego i dobrzyńskiego 1332 r. (K. d. p. II2, 484) i inne. — Biskupstwo poznańskie — od Władysława Odonicza 1237 r. (K. d. Wp. I, 203), od Bolesława ks. mazowieckiego 1297 r. (ib. II, 765), od Kazimierza W. 1350 r. (ib. III, 1295, 1300, 1301) i 1358 (ib. 1369), oraz bardzo ważny przywilej od Ludwika z r. 1381 (ib. 1795 — patrz niżej rozdz. 55). — Biskupstwo płockie — od Konrada mazowieckiego 1231 (K. d. Maz. 7, 8), i inny, zawarty w bulli Grzegorza IX z r. 1232 (ib. 9), oraz z r. 1239 (ib. 13), od Bolesława ks. mazowieckjego 1241 r. (ib. 15), od Ziemowita mazowieckiego 1257 r., od Bolesława Wstydliwgo 1258 r. (K. d. Mp. I, 51) i in. — Biskupstwo wrocławskie — od Henryka Probnsa 1290 r. (Sommersberg, I, p. 781; III, p. 35), od Bolesława Wstydliwego 1262 r. (K. d. Wp. I, 603) i in. — Biskupstwo lubuskie — od Przemysława II 1287 r. (K. d. Wp. 585), od Władysława Łokietka 1328 r. (ib. II, 1088). Wielką ilość przywilejów posiadały także klasztory w Byszewie, Lądzie, Lubiniu, Mogilnie, Obrze, Ołoboku, Paradyżu, Łeknie, Brzesku, Busku, Imbramowicach, Jędrzejowie, Koprzywnicy, Krzyżanowicach, na Łysej Górze, na Tyńcu, w Zagościu, w Miechowie, Sulejowie, Wąchocku, Staniątkach, Mogile, Szczyrzycach, Zawichoście, Sieciechowie, Starym Sączu, Czerwińsku, Lubiążu, Trzebnicy, Henrykowie, Oliwie, Pelplinie i t. d.; doszły nas nawet przywileje pojedyńczych kościołów w Wyszogrodzie, Pajęcznie, Łęczycy, Międzyrzecu, Sandomierzu, Skawinie, Mszczonowie i t. d.
5. ↑ Główniejsze przywileje, nadające różne swobody kościołowi polskiemu, są następujące: przywilej Leszka Białego, Konrada mazowieckiego, Władysława kaliskiego i Kazimierza opolskiego, niepewnej daty, wydany w roku 1211 — 1215 na imię Henryka, arcybiskupa gnieźnieńskiego, zwalnia kler od sądownictwa świeckiego, od wszelkiej posługi książęcej [tak zw. powozu, przewozu, narazu (dostarczanie bydła na rzeź dla księcia)] obiecuje, że książe tylko raz jeden na rok przejeżdżać będzie przez Łowicz (który był majętnością arcybiskupią) i t. d. iK. d. kat. kr. I, 10; K. d. Wp. I, 68). Przywilej Henryka ks. głogowskiego z d. 24 czerwca 1298 r., przyrzeka nie urządzać w dobrach arcybiskupich żadnych stacyj (podczas przejazdu księcia), ani nawet pozwalać służbie książęcej szukać strawy i paszy w tych dobrach ("co się w narzeczu ludowem nazywa "picowac" — mówi dosłownie przywilej); ludzi, zamieszkujących dobra kościelne, oddaje pod jurysdykcyę kanoników, wyjąwszy sprawy o dziedziny, które sam książę ma sądzić; pozwala osobom prywatnym robić zapisy na rzecz kościoła i t. d. (K. d. pol. II, 164; K. d. Wp. II, 787). — Konrad, ks. mazowiecki, kujawski, krakowski i łęczycki, nadał w r. 1242 arcyb. gnieźnieńskiemu oraz biskupstwom mazowieckiemu (płockiemu) i kujawskiemu obszerny przywilej, w którym zwalnia wszystkich ich ludzi od wszelkich posług i ciężarów — przewozu, powodu, narazu i t. d., od sądów świeckich, od służby wojskowej, od budowy zamków; nadaje prawo polowania i t. d. (K. d. pol. II, 32). — Oprócz takich ogólnych przywilejów dla całego kościoła lub kilku dyecezyj razem, jest cały szereg tyczących się pojedynczych dyecezyj: Bulla Inocentego III z d. 7 lipca 1136 r. wspomina np. o prawie polowania, łowienia bobrów tudzież o jurysdykcyi sądowej, które arcybiskupstwo gnieźnieńskie oddawna posiadało (K. d. Wp. I, 7. — Małecki, "Studyum nad bullą Inocentego" Lwów 1897 r. — Zakrzewski "Studya nad bullą z r. 1136" Krak. 1901). Wielkiej wagi jest przywilej Władysława Odonicza z r. 1234, który zrzeka się prawa kollacyi, sądownictwa, utrzymania podczas przejazdu, różnych posług, jako to: powozu, przewozu, narazu, nastawy, utrzymywania koni książęcych, psów, psiarzy, sokolników, bobrosvników, budowania zamków (K. d. Wp. I, 174). Takiej samej treści przywilej wydał kościołowi gnieźnieńskiemu Przemysław II w r. 1284 (K. d. Wp. I, 542), nadając mu także prawo bicia monety; Kazimierz W. w r. 1357 w obszernym przywileju poswobody, wolności, przywileje, dokumenty, umocnienia (ratificationes) do zastosowania na wieczne czasy podane, przeto My Ludwik, z Bożej łaski, węgierski, polski, dalmacki etc. król, chcemy, aby doszło do wiadomości wszystkich, tak obecnych jak i przyszłych, że: (I) 1. Szczerze i z dobrej woli troszcząc się, aby królestwo nasze polskie w dobrym stanie i w mocy trwało, zobowiązaliśmy niegdyś obietnicami dokumentów czyli przywilejów szlachtę tegoż królestwa, że po zejściu naszem z tego świata, będzie miała i weźmie sobie za spadkobiercę i następcę naszego na tronie polskim potomstwo nasze płci męskiej tylko, nie zaś żeńskiej; następnie jednak, z zezwolenia i woli panów, szlachty oraz wszystkich innych, — gdy męskiego potomstwa nie ma — córki nasze, te mianowicie, co do których nastąpi zgoda, aby były następcami naszymi i aby otrzymały koronę królestwa polskiego, za panów i dziedziców królestwa tego dobrowolnie zostały przyjęte; 2. W tym jednak wypadku, gdybyśmy, z łaski Boskiej opatrzności, mieli syna lub synów, jednego z nich, a gdyby ich nie było, jedną z naszych córek, — już urodzonych i żyjących, lub mogących w przyszłości się urodzić, — którego albo którą my, albo najjaśniejsze królowe matka i małżonka nasze najukochańsze, im wyznaczymy albo wyznaczą, tego lub tę panowie, szlachta, mieszczanie, i każdy z osobna mieszkaniec królestwa polskiego, mają uważać za dziedzica i następcę naszego, aprzyjąć i mieć tak, jak to uczynili w zobowiązaniu poddańczem (obligatio homagialis), z naszej woli, względem tychże potomków naszych, to jest jako rzeczywistego swego pana (vero principi) a naszego następcę. 3. Jeśli zaś ów syn lub owa córka — czego oby nie było, — zejdzie ze świata bezpotomnie, wtedy drugi syn nasz lub druga nasza córka ma nastąpić w rzeczonem królestwie polskiem, i jemu lub jej również dane będzie zobowiązanie poddańcze i obietnica, że odtąd i na potem wezmą go lub ją za pana, dziedzica i prawego następcę, a potomkowie jego lub jej otrzymają panowanie w królestwie polskiem. (II) 4. Ponieważ zaś przez takowe następstwa korona królestwa tego mogłaby w jakikolwiek sposób być podzielona, rozerwana albo pogwałcona, przeto obiecujemy pod dobrą wiarą, bez wszelkiej chytrości i zdrady, pod przysięgą wiary naszej, że będziemy zachowywali koronę królestwa naszego całą i nienaruszoną, i żadnych ziem lub ich części od niej odrywać ani jej uszczuplać nie będziemy; ale przeciwnie, będziemy ją powiększać i nowe ziemie dla niej nabywać, jako to na koronacyi naszej przysięgą zobowiązaliśmy się. (III. ) 5. Ponieważ zaś rzeczona szlachta nasza w szczególnej swej do nas miłości, przyjęła — jak się rzekło — i potomstwo nasze żeńskie, tak samo jak męskie, sobie za księcia i pana, — przeto, —wynagradzając szczególną łaską naszą zasługi, wierność i dobrą wolę, których dowody, złożywszy przysięgę wierności, dali nam i dzieciom naszym, obojej płci, a w przyszłości, w stosownem miejscu i czasie, gdy Bóg da, również złożyć są gotowi, — zwalniamy i wyjmujemy od składania wszelkich danin, podatków i opłat, tak ogólnych jak i szczególnych, jakiemkolwiek mianem-by się zwały, wszystkie miasta, grody, posiadłości, miasteczka i wsie, mieszkańców wsi całego królestwa polskiego, należących do panów i wszystkiej szlachty, oraz chcemy, aby byli zwolnieni, oswobodzeni i wyjęci od wszelkich posług, robót, ciężarów i dostaw tyczących się tak ludzi jak i rzeczy. 6. Chcemy zadowolić się tem tylko, aby corocznie, na Ś. Marcina wyznawcę, nam i następcom naszym, na znak najwyższego panowania i uznania korony królestwa polskiego, płacono po dwa grosze zwykłej monety, w królestwie obieg mającej, których czterdzieści ośm stanowią grzywnę polską, z każdego osiadłego i dzierżonego łanu lub jego zęści; 7. z tem zastrzeżeniem, iż jeśliby zkądkolwiek nastąpił na królestwo najazd nieprzyjacielski, wtedy szlachta koronna ma przybiedz z całą swoją siłą ku odwróceniu jego grozy. (IV. ) 8. Jeśli podczas panowania naszego lub następców naszych potrzeba nam będzie wyruszyć na wyprawę po za granice królestwa polskiego, i jeśli szlachcie polskiej — w naszej obecności lub bez nas — z jakiemikolwiek nieprzyjaciółmi w tej wyprawie przyjdzie bitwę stoczyć lub mieć spotkanie, w którem niektórzy będą do niewoli wzięci i poniosą niniejsze lub większe szkody w rzeczach lub osobach, — wtedy im zarządzimy całkowite odszkodowanie. (V. ) 9. Jeśli którykolwiek zamek stary będzie potrzebował naprawy, wtedy, podczas pokoju, obowiązany będzie go naprawić burgrabia lub dzierżawca i dozorca. 10. Gdy się jednak zacznie wojna lub rozruch jakikolwiek, wtedy przy naprawie i przebudowie zamków naszych, na pograniczu królestwa polskiego położonych, będą obowiązani nieść pomoc ludzie tych powiatów, gdzie zamki leżą. 11. Jeśli zaś zechcemy, z radą i zezwoleniem panów, dla obrony i pożytku tego królestwa, wznieść nowy zamek, wtedy ciż panowie w budowie jego mają nam pomagać; jeżeli zaś zechcemy budować bez wiedzy i zezwolenia tejże szlachty i panów, wtedy czynić to będziemy wyłącznie na nasz koszt i za nasze pieniądze. (VI) 12. Obiecujemy, iż takich urzędów i dostojeństw jak województwa, kasztelanje, sęstwa, podkomorstwa i tym podobne, które zwykle dożywotnio są udzielane, żadnym obcokrajowcom i przybyszom nie będziemy dawali, lecz tylko ziemianom tych ziem królestwa, w których owe dostojeństwa lub urzędy się opróżnią. 13. Wszystkie zaś te urzęda i godności razem i każde z osobna chcemy całkowicie zachować w ich prawach, tak jak były za czasów najjaśniejszych panów królów polskich Władysława, dziada, i Kazimierza, wuja naszych. 14. Nadto obiecujemy, że żadnego pana, rycerza lub szlachcica, lub kogo innego, jakiegokolwiek stanu będzie, postronnego przybysza czyli cudzoziemca, starostą nie uczynimy, lecz tylko takiego, który w koronie polskiej i z narodu polskiego się urodził, byleby nie pochodził z rodu książęcego. 15. Obiecujemy, iż żadnego zamku ani twierdzy w królestwie polskiem żadnemu księciu lub pochodzącemu z rodu książęcego nie oddamy w zarząd lub dzierżawę czasowo lub wieczyście.
"16. Obiecujemy również zamków i miast królestwa polskiego, w których znajdują się urzędy i stolice sądowe, jako to: Kraków, Biecz, Sącz, Wiślica, Wojnicz w ziemi krakowskiej; Sandomierz, Zawichost, Lublin, Sieciechów, Łuków, Radom w ziemi sandomierskiej; zamek łęczycki w ziemi łęczyckiej; Sieradz i Piotrków w ziemi sieradzkiej; Brześć, Kruszwica, Włodzisław w ziemi kujawskiej; Poznań, Międzyrzec, Zbąszyn, Kalisz, Nakło, Konin i Pyzdry w Wielkopolsce, — nie nadawać nikomu innemu, jak tylko ziemianom albo starostom tego królestwa. 17. Wszelkie zaś inne zamki my i nasi następcy będziemy mieli wolną moc nadawania cudzoziemcom lub komu zechcemy. 18. z tem zastrzeżeniem, że burgrabiowie czyli rządcy tych zamków i ich ludzie, będąc pozwani, mają, na równi z inną szlachtą i innymi ludźmi królestwa polskiego, stawać przed starostami, sędziami lub podsędkami królestwa naszego i odpowiadać wobec tych, którzy się na nich skarżyć będą; 19. wyjąwszy, gdy sprawa żąda pomsty krwi. gdyż rozpoznanie takiej sprawy wyłącznie dla siebie i dla następców naszych zachowujemy, (VII). 20. Jeżeli nam lub następcom na-szym wypadnie kiedykolwiek przez to królestwo jechać, żadnego zstępowania (descensus) do panów, rycerstwa, szlachty, do ich ludzi i kmieci, przeciwko ich woli nie będziemy czynili i niczego z powodu tego zstępowania żądać od nich nie każemy. Jeśli zaś zstępowania nie będziemy mogli uniknąć, wtedy żywność i inne potrzeby rozkażemy sobie przygotowywać na nasz koszt i za nasze pieniądze. (VIII). 21. Nareszcie, wszystkich panów, magnatów, szlachtę, miasta, miasteczka, wsie, oraz ich posiadłości, ludzi i kmieci, obiecujemy zachować w ich swobodach, w niczem takowych ograniczać nie będziemy, ani przez kogokolwiek uciskać ich nie każemy. 22. Wszystkie zaś inne listy, postanowienia, umowy i dokumenty, wydane z jednej strony przez nas i poprzedników naszych, z drugiej — przez wspomnianych panów i szlachtę, któreby następstwo córek naszych na to królestwo polskie pośrednio lub bezpośrednio wykluczały, z zezwolenia tychże panów i szlachty polskiej kasujemy, niszczymy, nieważne czynimy, za skasowane, zniszczone, nieważne i nieistniejące ogłaszamy, chcąc, aby nie miały żadnej mocy, niniejszy zaś przywilej jedynie aby na wieczne trwał czasy. Na oczywiste wszystkiego powyższego świadectwo i moc wieczną, niniejsze pismo nasze umocowaniem przywieszonej naszej pieczęci stwierdzić rozkazaliśmy, Działo się i dan w Koszycach dnia 17 miesiąca września roku pańskiego 1374-go, panowania naszego roku trzydziestego trzeciego. " (Vol. leg. 1, 55. —Jus pol. 184. — Maciejowski: "Hist. prawodaw. słów. " VI, 392. — K. d. Wp. III, 1709. - Po polsku: Sarnicki "Statuta" wyd. 1594 r. str. 881. — Herburt 578. — Januszowski "Przywileje koronne" 3). Przytoczony przywilej jest pierwszym u nas aktem umowy pomiędzy królem a całym narodem, pierwszem ogólnem ograniczeniem władzy królewskiej i zarazem pierwszem ogólnem określeniem praw poddanych. Od tego przywileju rozpoczyna się rozwój konstytucyonalizmu polskiego. Ztąd wielka jego doniosłość.
6. ↑ * episcopi per statuta provincialia, quae hoc tributum omnino damnabant, dissimulaverunt et dissimulant subvenire.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Kronika Janka z Czarnkowa

Post autor: Artur Rogóż » 05 cze 2010, 19:54

resztę opublikuję jak będą tłumaczenia dostępne.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Teksty źródłowe”