Muzeum Historii Polski, czyli dlaczego znów bronię jury

Artykuły historyczne napisane przez użytkowników historiapolski.eu oraz z zaprzyjaźnionych stron.
Niniejszy katalog zawiera artykuły naukowe i popularnonaukowe publikowane w naszym serwisie. Trafiają do niego na bieżąco wszystkie nowe artykuły, zawiera również sukcesywnie uzupełnianą bazę starszych tekstów. POLECAMY!
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Muzeum Historii Polski, czyli dlaczego znów bronię jury

Post autor: Warka » 16 gru 2012, 14:59

No to mam deja vu. Znów międzynarodowy konkurs na gmach nowego warszawskiego muzeum, znów odważny werdykt jury i znów chór kuluarowych krytyków, porównujących zwycięski projekt do hipermarketu. A chodzi o przyszłą siedzibę Muzeum historii Polski, które ma powstać na skarpie wiślanej w okolicy Zamku Ujazdowskiego. Bardzo prestiżowy budynek, bardzo prestiżowa lokalizacja i bardzo prestiżowy konkurs. Wpłynęło ponad 320 zgłoszeń z całego świata. Jury wyselekcjonowało 10 projektów i spośród nich wybrało zwycięzcę - pracę luksemburskiej pracowni polskiego architekta Bohdana Paczowskiego. Werdykt już rozgrzał środowisko architektów i fanów architektury. Po ogłoszeniu decyzji jury dało się podobno słyszeć głosy: „Masakra!”, „Magazyn!”, „Hipermarket!”. I o ile w przypadku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w sieci zaczęły krążyć fotomontaże z logiem Tesco na fasadzie, tym razem będzie podobnie, ale stawiam na coś bardziej kojarzonego z ogrodem i zielenią. Leroy Merlin?

Ale zanim dołączycie do chóru krytyków, popatrzcie na zwycięski projekt raz jeszcze. Bo jeśli wierzyć, że do finałowej „10” jury wybrało rzeczywiście najlepsze prace, to gmach Paczowskiego robi wśród nich naprawdę świetne wrażenie. I to nawet nie samą bryłą, ale tym, co ta bryła robi z otoczeniem. Przede wszystkim zwyciężyła doskonała koncepcja schowania pod muzeum Trasy Łazienkowskiej. Sam budynek wygląda trochę jak most narzucony nad dzisiejszym wąwozem. To odzyskanie dla ludzi kawałka cennej przestrzeni, którą dzisiaj władają jedynie samochody. Po drugie - spójrzcie na powyższą wizualizację i zwróćcie uwagę na wspaniały plac, który pojawia się nagle przed wejściem do Zamku Ujazdowskiego. Miejsce, okupowane dzisiaj przez parking, zyskuje zupełnie nowe znaczenie, ma szansę stać się atrakcyjnym miejskim placem, łączącym okoliczny park z CSW i nowym muzeum.

Czy bryła zwycięskiego projektu jest prosta? Tak, ale czy to naprawdę źle? Widać tu podobieństwa do koncepcji MSN. Budynek Paczowskiego nie chce rywalizować z Zamkiem Ujazdowskim (tak jak projekt Kereza nie rywalizował z Pałacem Kultury). Tworzy dla niego delikatny (i niski!) punkt odniesienia. Nie chce dominować nad skarpą, ale ją łączy - spójrzcie na przeszklony pasaż, który ciągnie się przez cały budynek.

Ale zanim otworzymy ze szczęścia szampany, poczekajmy na szczegóły projektu. Czy rzeczywiście świetnie wkomponuje się on w okolicę? Zadecydują detale, faktura fasady, jakość wykonania i konsekwencja architekta. Oby jej nie zabrakło. Oby, jak Kerez, nie zaczął szukać kompromisowych rozwiązań i nie rozmieniał pierwotnej koncepcji na drobne.

Przekonani? Jeśli nadal nie, przyjrzyjmy się projektom, które w finałowym rozdaniu przegrały z koncepcją Paczowskiego. II miejsce w konkursie zajął gmach pracowni EM Jednacz Architekci. Poprawny, estetyczny, być może nawet z ciekawszą fakturą bryły. Ale jednocześnie nieco mniej „ludzki” i delikatny. Dlaczego przegrał? Bo nie zakładał przykrycia Trasy Łazienkowskiej, a to, jak się wydaje, było kluczowe założenie koncepcyjne. Jeśli nie przy tej okazji, to nigdy.

Trasę przykrywa inny wyróżniony projekt, przygotowany przez zespół Ewy Kuryłowicz. Spektakularny, kamienno-szary. Bardziej niż nowoczesne muzeum przypomina jednak wojenne bunkry na plaży Omaha. To betonowe monstrum nie tyle przytłacza skarpę, co ją gwałci.

Nie lepiej jest w przypadku projektu pracowni Jakuba Krzyczkowskiego - zdobywców III miejsca. Nieco wariacki budynek utrzymany jest w kolorach złotej polskiej jesieni i ze swoją rudoczerwoną fasadą kojarzy się z mało wyrafinowanym gmachem mennicy. Całkowicie brak tu ludzkiej skali, a ogromny pusta przestrzeń przed wejściem odpycha, zamiast zapraszać. Można chyba znaleźć mniej eksponowane miejsce na plac manewrowy.

Z wyróżnieniem dla grupy Architects Teehouse mam problem. Schowany w skarpie kompleks (nie przykrywa Trasy) jest tyle ciekawy, co enigmatyczny. Największą wadą jest chyba fakt, że w ogóle nie próbuje kreować przestrzeni, ale się za nią ukryć.

Na koniec projekt, który może śmiało stanowić przeciwwagę dla zwycięzcy, a pod wieloma względami go przewyższa. Kultura architektoniczna JEMS-ów jest na poziomie nieosiągalnym dla większości polskich architektów. Ich charakterystyczne przecinane pionowo fasady za każdym razem zaskakują. Tym razem są wyjątków spektakularne, ale zarazem szalenie lekkie. Budynek zdaje się być przezroczysty i znakomicie kamufluje się w otaczającym go parku. Przez środek, podobnie jak w koncepcji Paczkowskiego, biegnie zadaszona aleja, którą można łatwo dostać się na plac przed Zamkiem Ujazdowskim.

Wady? Głównie ta, że gmach nie odnosi się bezpośrednio do Osi Stanisławowskiej i że nie zagospodarowuje terenu nad przykrytą Trasą Łazienkowską. Ale to nadal pierwszorzędny, oryginalny projekt.

A co Wy myślicie?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Artykuły historyczne”