Magia i miecz

Artykuły historyczne napisane przez użytkowników historiapolski.eu oraz z zaprzyjaźnionych stron.
Niniejszy katalog zawiera artykuły naukowe i popularnonaukowe publikowane w naszym serwisie. Trafiają do niego na bieżąco wszystkie nowe artykuły, zawiera również sukcesywnie uzupełnianą bazę starszych tekstów. POLECAMY!
Awatar użytkownika
naiwniak
Posty: 97
Rejestracja: 04 gru 2010, 17:47

Magia i miecz

Post autor: naiwniak » 04 sty 2013, 18:42

Wokół Szczerbca krąży masa bajecznych legend i działających na wyobraźnię hipotez. Również jego losy są tyleż pogmatwane, co niesamowite.


Według legendy, Szczerbiec był mieczem Bolesława Chrobrego, wyszczerbionym w 1018 r. na kijowskiej Złotej Bramie. „Obnażonym mieczem uderzył w Złotą Bramę” – pisał na początku XII w. Gall Anonim. „Z tego uderzenia miecz dostał małej blizny, która to blizna zowie się po polsku szczyrbina i dlatego Szczyrbiec się nazywa” – wtórowała mu w XIII w. Kronika Wielkopolska. „Bliznę” można było zeszlifować, ale nie niewygodne fakty.

To tylko legenda

Po pierwsze, za życia Bolesława Chrobrego Złota Brama jeszcze nie istniała. Po drugie, analiza bronioznawcza – w tym porównanie Szczerbca z innymi okazami zabytkowych mieczy z Europy – wykazała, że pochodzi najprawdopodobniej z XIII w. Po trzecie, charakterystyka inskrypcji na mieczu wskazuje na koniec XII–połowę XIII stulecia. Po czwarte, był to raczej miecz ceremonialny, a nie bojowy. Nijak to się ma do legendy o Chrobrym.

A jednak właścicielem broni był jakiś władca Bolesław. Na trzonie rękojeści Szczerbca tkwiła kiedyś blaszka z odpowiednią inskrypcją (znamy ją z opisu z tzw. radziwiłłowskiej kopii, też zaginionej – w XVIII w.). Wymieniała ona jako posiadacza miecza księcia o właśnie takim imieniu, władającego kilkoma ziemiami, m.in. Mazowszem. Któż to mógł być?

Szczerbiec po raz pierwszy użyty został podczas koronacji Władysława Łokietka w roku 1320. Zdobyć go lub odziedziczyć mógł na wiele sposobów. Potencjalnymi Bolesławami z inskrypcji mogli być – poczynając od 2. połowy XII w. – Kędzierzawy, Mieszkowic, Wysoki, Mazowiecki, Pobożny…

Ślad templariuszy?

Łowców historycznych sensacji bardzo zaintrygowała głowica miecza. Widać na niej zapisany greckimi literami tetragrammaton z literami Α i Ω, czyli imię Boga („Jam jest Alfa i Omega”). Obok widzimy dziwną literę T, coś w rodzaju krzyża św. Antoniego albo starożytnego symbolu śmierci i zmartwychwstania. Jeszcze inni upatrywali w nim znaku „Templum”, czyli odwoływali się do templariuszy! A w umieszczonym poniżej krzyżu w rozecie (przypominającej chmurę) ezoterycy doszukiwali się gnostycznego symbolu używanego następnie przez różokrzyżowców i inne tajne stowarzyszenia…

Przeciwnicy tych koncepcji podkreślają, że na mieczu są symbole chrystologiczne i ornamenty. Litera T nie musi być zaraz znakiem „Templum” – to po prostu znak krzyża z dodaną literą C, będącą skrótem od „Chrystus”. Poza tym reguła templariuszy zabraniała im takich zbytków jak zdobienie broni.

Czary z miecza

Jest jednak jeszcze jeden zagadkowy „magiczny” aspekt Szczerbca: rodzaj magicznej formuły na jelcu broni. I to napisany częściowo w języku hebrajskim! Wygląda to na zaklęcie, mające chronić właściciela. Zaczyna się od zdania w języku hebrajskim: „Con citomon Eeve Sedalai Ebrehel”. Kontynuowane jest inskrypcją łacińską: „Quicumque hec nomina Dei secum tulerit nullum periculum ei omnino nocebit”. Cała formuła brzmi mniej więcej: „Żarliwą wiarę budzi Bóg Wszechmocny i Wszechwiedzący. Temu, kto te imiona Boga będzie nosił ze sobą, żadne niebezpieczeństwo nie zagrozi”.

Czy to pamiątka po jakichś dalekich wyprawach właściciela? Może był krzyżowcem? A może to dowód, że skłóceni piastowscy książęta nie gardzili i magią, walcząc o wpływy w podzielonym na dzielnice kraju?

Bolesław i statut kaliski

Jest i inne rozwiązanie, które jednocześnie bardzo uprawdopodobniłoby ewentualnego właściciela miecza. Otóż wielkopolski książę Bolesław Pobożny, przez kilka lat będący też regentem na Mazowszu, wydał w 1264 r. tzw. statut kaliski. W 36 punktach zagwarantował Żydom swobodę wyznania, sprawiedliwy proces, ochronę przed bezzasadnymi oskarżeniami itd. Niewykluczone zatem, że Żydzi odwdzięczyli się Bolesławowi, ofiarowując miecz-amulet z zaklęciem, mającym chronić postępowego władcę…


Replika Korony Chrobrego
Czy tak było, nie wiadomo. Ale hipoteza ta jest bardzo frapująca. Tym bardziej, że daty życia i panowania Bolesława Pobożnego pasują do efektów analiz bronioznawczych i epigraficznych Szczerbca. Po Pobożnym miecz mógł odziedziczyć jego bratanek, Przemysł II. Panował (choć bardzo krótko) jako król Polski, toteż jego broń mogła zainteresować Władysława Łokietka, marzącego o odnowieniu Królestwa Polskiego i wyraźnie doceniającego propagandowe znaczenie historycznych pamiątek (patrz przykład Korony Chrobrego).

Wielki tułacz

Nie tylko inskrypcje, ale i losy Szczerbca są „magiczne”. W XVIII w. zrabowali go z Wawelu Prusacy. Nie zniszczyli go jednak, lecz sprzedali. W 1817 r. miecz nabył książę Dymitr Łabanow-Rostowski. Dwa lata później zaproponował zabytek hrabiemu Wincentemu Krasińskiemu, ten jednak… nie był pewny, czy ma do czynienia z oryginałem. Do transakcji więc nie doszło.

Szczerbiec w XIX stuleciu błąkał się po różnych kolekcjach. Przez chwilę był w rękach Anatola Demidowa – dziedzica rosyjskiego przemysłowego imperium, męża Matyldy Bonaparte i syna Elżbiety Stroganow. Ta ostatnia ma niebywałe mauzoleum na paryskim cmentarzu Père Lachaise. Ozdobione głowami wilków i mistycznymi symbolami, dobrze oddaje zamiłowanie hrabiny do okultyzmu (ponoć rodzina arystokratki oferowała fortunę śmiałkom, którzy pomieszkaliby w mauzoleum, aby „potowarzyszyć” zmarłej – jednak już po jednej nocy chętni rezygnowali, czując jakby ktoś wyssał z nich krew). Może zainteresowanie to było rodzinne i dlatego Anatol Demidow kupił miecz z tajemniczą inskrypcją?

On i inni kolekcjonerzy cieszyli się Szczerbcem jakiś czas, aż trafił do petersburskiego Ermitażu. W latach 20., na mocy traktatu ryskiego po wojnie polsko-bolszewickiej, wrócił na Wawel. Podczas II wojny światowej polskie władze „ewakuowały” go przez Rumunię i Francję do Anglii. W obliczu niemieckich sukcesów w Europie, skarb zabrano jeszcze dalej – do Kanady. Ostatecznie wrócił stamtąd w lutym 1959 r. Do Polski jeszcze długo komunistycznej, ale na swoje magiczne miejsce – na Wawel.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Artykuły historyczne”