Ocalone z katastrofy

Artykuły historyczne napisane przez użytkowników historiapolski.eu oraz z zaprzyjaźnionych stron.
Niniejszy katalog zawiera artykuły naukowe i popularnonaukowe publikowane w naszym serwisie. Trafiają do niego na bieżąco wszystkie nowe artykuły, zawiera również sukcesywnie uzupełnianą bazę starszych tekstów. POLECAMY!
Awatar użytkownika
naiwniak
Posty: 97
Rejestracja: 04 gru 2010, 17:47

Ocalone z katastrofy

Post autor: naiwniak » 04 sty 2013, 18:44

Ceremonialne miecze i berła, które przetrwały czasy zaborów, są nie tylko piękne, ale i budzą intrygujące pytania.

Insygnia wczesnych Piastów zaginęły w różnych miejscach i okolicznościach. Przez następnych kilkaset lat kolejni władcy wzbogacali Skarbiec Koronny. Przed pruskim rabunkiem z 1795 r. chronił, prócz koron, także inne insygnia. W tym 4 berła i 5 jabłek królewskich z różnych epok. Zostały skradzione i prawdopodobnie przetopione. Pozostały tylko ich opisy, rysunki i odzwierciedlenia malarskie. Było też w skarbcu kilka mieczy, mających historyczną wagę. Szczerbiec udało się ocalić, mimo że wpadł w ręce Prusaków. Miecze grunwaldzkie przepadły, choć Prusacy je zostawili jako bezwartościowy złom…

Pustkę po straconych zabytkach wypełniają zachowane insygnia Augusta III Wettyna, insygnia prywatne i grobowe polskich władców (jak np. pochodzące z grobu Anny Jagiellonki przepiękne złote jabłko z orłem, opatrzonym monogramem A na piersi) oraz ich repliki (np. przepięknego gotyckiego berła Kazimierza Wielkiego).

Jednak to nie wszystko. Są miecze i berła, używane przez naszych władców przy innych ceremoniach niż koronacje, a które jakimś cudem przetrwały rozbiory, rabunki i inne dziejowe burze.

Miecz sprawiedliwości


To historia całkiem niezwykła. Kiedy Prusacy rabowali Wawel w 1795 r., ich łupem padł też miecz z napisem na pochwie Zygmunt król sprawiedliwy. Prawdopodobnie był to miecz używany przez Zygmunta Starego podczas królewskiego sądu nad Gdańskiem (1526) oraz przy pasowaniu rycerzy. Jest z pozłacanego srebra, zdobiony wygrawerowanymi ornamentami roślinnymi, a na owalnych płytkach przy rękojeści opatrzony herbami Polski i Litwy. To miecz bardzo elegancki, ale dosyć skromny, jeśli chodzi o kruszec, z którego go wykonano. Prawdopodobnie to go uratowało! Zamiast miecz przetopić, pruskie władze przekazały go do prywatnych zbiorów królewskich. Z Berlina zniknął w czasie II wojny światowej, by nagle „wypłynąć” na rynku dzieł sztuki. Kupiony został przez angielskiego kolekcjonera, od niego zaś nabył miecz londyński Instytut Historyczny im. gen. Sikorskiego w 1951 r. Dwanaście lat później przedstawiciele polskiej emigracji przekazali bezcenny zabytek Zamkowi Królewskiemu na Wawelu, gdzie przechowywany jest do dziś.

Co więcej, los tej ocalonej pamiątki rozbudził nadzieje, że w podobny sposób mogły przetrwać jeszcze jakieś insygnia ze Skarbca Koronnego…

Miecz stanisławowski


Innego ceremonialnego miecza, który doczekał naszych czasów, po prostu nie było w wawelskim skarbcu w czasie rabunku. Znajdował się bowiem na Zamku Królewskim w Warszawie. Chodzi o miecz, wykonany w 1764 r. dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Służył do pasowania kawalerów ustanowionego przez tego władcę Orderu Świętego Stanisława. Był to więc „miecz orderowy”, jedyny w swoim rodzaju.

Po upadku Rzeczypospolitej król zabrał go ze sobą do Rosji. Po jego śmierci miecz trafił do zbiorów petersburskiego Ermitażu. Wrócił do Polski w 1928 r., na podstawie postanowień traktatu ryskiego, kończącego wojnę polsko-bolszewicką. W kolejną podróż wyruszył we wrześniu 1939 r. – ewakuowany z polskimi skarbami narodowymi do Kanady. Wrócił w 1959 r. i dziś prezentowany jest na warszawskim zamku w Kaplicy Małej.

Również ten miecz jest bardzo elegancki. Na rękojeści ze złoconego srebra widnieje głowa orła ze złotym dziobem. Na obu krańcach jelca umieszczono emaliowane tarcze z wyobrażeniami Najświętszej Marii Panny oraz św. Stanisława. Pod jelcem – herb Rzeczypospolitej, w którego tzw. tarczy sercowej tkwi rodowy herb Poniatowskiego – Ciołek. Na błękitno oksydowanej głowni miecza poświęcono królowi złocony napis. Wytworna, pokryta welurem i ozdobiona okuciami jest też pochwa miecza.

Warto przy okazji wspomnieć o mieczach poświęcanych, wręczanych w prezencie przez papieży polskim władcom: Stefanowi Batoremu, Władysławowi IV, Janowi III Sobieskiemu i Augustowi III. Dziś pamiątki po tym (nie tylko miecze, ale i pasy czy kapelusze) przechowywane są na Wawelu, w Dreźnie, i… szwedzkim Skokloster pod Sztokholmem – tu jest miecz poświęcany Władysława IV, jeden ze skarbów zrabowanych podczas potopu szwedzkiego, których zwrotu od wieków bezowocnie się domagamy…

Berła ze znakiem zapytania

W klasztorze oo. Paulinów na Jasnej Górze przechowywane jest tzw. berło jagiellońskie, pochodzące prawdopodobnie z XVI w. Niewiele jednak o nim wiadomo. Naukowcy podejrzewają, że było to berło prywatne, należące do Zygmunta Starego lub jego syna Zygmunta Augusta. Na tego drugiego wskazują napisy, umieszczone na insygnium. Pojawiła się hipoteza, że berło to zostało użyte do dziecięcej koronacji Zygmunta Augusta w roku 1530. Jednak to piękne, precyzyjne dzieło zakończone jest kryształową ozdobą w kształcie rozchylonego tulipana. Tymczasem kwiaty te trafiły do Europy z Turcji dopiero w roku 1554! Dlatego pojawiają się głosy, że berło może być dziełem późniejszym, a nawet falsyfikatem. Niewiele bowiem wiadomo o jego dziejach przed 1937 r., gdy trafiło na Jasną Górę jako votum hrabiego Jerzego Uznańskiego…

Podejrzenia może uzasadniać przykład kościanego berła ze zbiorów Zamku w Kórniku. Przez lata łączono je z królem Stanisławem Leszczyńskim, choć nie było na to historycznych dowodów. Okazało się falsyfikatem, wykonanym ok. 1856 r. dla hrabiego Tytusa Działyńskiego.


Berło Stanisława Augusta
Takich wątpliwości nie ma co do przepięknego berła z czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wykonano je z niezwykłym pietyzmem z trzech szlifowanych lasek akwamarynu, spiętych ozdobnymi pierścieniami, u dołu zakończonych ozdobną gałką, a zwieńczonych złotym kielichem kwiatowym. Nie wiadomo, kiedy dokładnie powstało oraz przy jakich uroczystościach król go używał. Na pewno nie było to berło koronacyjne – szczerozłote i wysadzane kamieniami, które u kresu Rzeczypospolitej padło łupem Prusaków. Zachowane berło z akwamarynu wzbogaciło zbiory Zamku Królewskiego w Warszawie.

Oprócz wyżej wymienionych insygniów przetrwało jeszcze cokolwiek dla nas kontrowersyjne berło na moskiewskim Kremlu. Użyte podczas koronacji cara Mikołaja I na „króla Polski” (czysto formalnego), pochodzi z czasów carycy Katarzyny II, z 1829 r. I choć w owym imperatorskim berle tkwi pyszny diament Orłow, Polakom trudno cieszyć się z tego artefaktu. Jak i z kremlowskiej „Polskiej Korony Cesarskiej”, którą zaborca koronował się wtedy na polskiego władcę…

ODPOWIEDZ

Wróć do „Artykuły historyczne”