Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Wiedza o lokalnych wydarzeniach, bohaterach, całej przeszłości regionu i jego miejscu w wydarzeniach o szerszym zasięgu terytorialnym. Powstanie miasta, historia miast, lokacje i akty lokacyjne. Wiedza o społeczności lokalnej, złożoności struktury społecznej i kulturowej różnorodności.
Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 17:47

Historia okolicznych ziem
Na obszarze Ziemi Goleniowskiej pierwsze trwałe ślady pobytu ludzi pochodzą dopiero z młodszej epoki kamienia. Tak późne pojawienie się tu ludzi, było wynikiem niesprzyjających warunków klimatycznych. Dopiero po ustąpieniu lodowca, kiedy ocieplił się klimat i rozwinął się bujny świat roślin i zwierząt, zaczęli tu przenikać z południa pierwsi myśliwi a później prowadząc na wpół osiadły tryb życia - grupy zajmujące się zbieractwem, rybactwem i łowiectwem.

W końcowym okresie neolitu na początku drugiego tysiąclecia przed Chrystusem przybyły tu nadczarnomorskie plemiona pasterskie (indoeuropejskie) kultury ceramiki sznurowej (nazwa od zdobienia naczyń glinianych). Osiedlali się tu asymilując z tutejszą ludnością tworząc jednolita grupę nadodrzańską zwaną wkrzańsko-pomorską. Występowanie tej kultury potwierdzone jest licznymi znaleziskami w okolicach Goleniowa, Żółwiej Błoci, Bolechowa oraz rozpoznanym cmentarzyskiem w Goleniowie. Charakterystyczne zdobienia naczyń, grociki strzał, sztylety kamienne i groty oszczepów, znaleziono również w Kliniskach. Chociaż nie przeprowadzono na tym obszarze systematycznych badań wykopaliskowych, duża ilość znalezisk pozwala ustalić istnienie ciągłości osadniczej od wspomnianej kultury ceramiki sznurowej, poprzez kulturę łużycka aż do wczesnego średniowiecza.
W II poł, X w. Ziemie te na krótko dostały się pod panowanie Polski Mieszka I. Obszary te, sąsiedzi z południa - mieszkańcy tworzącego się państwa polskiego w okresie pierwszych Piastów - nazwali Pomorzem, czyli krajem leżącym przy morzu. Ugruntowaniem polskiej obecności na tych ziemiach było zwycięstwo Mieszka I nad wojskami niemieckimi margrabiego Hodona pod Cedynią 27 czerwca 972 roku. Rozpoczęta chrystianizacja i tworzenie zależności od Polski zostało zaprzepaszczone na skutek zaniedbania polskich interesów na tym obszarze przez następcę Mieszka I Bolesława Chrobrego. Wdając się w długotrwały konflikt z cesarstwem niemieckim przyczynił się do powstania sojuszu antypolskiego Pomorzan (głównie Wieletów i Wolinian) z cesarzem Henrykiem II. Nastąpiło zerwanie więzów integracyjnych i zależności Pomorzan od Polski na ponad 100 lat. Również zakończyły się niepowodzeniem próby zintegrowania tych ziem z utworzoną w 1000 roku, metropolią gnieźnieńską. Już w roku 1007 uległo likwidacji utworzone dla Pomorza biskupstwo w Kołobrzegu. Powróciło ponownie tu pogaństwo a władzę przejęły tworzące się rodzinne siły feudalne, które doprowadziły do powstania w ciągu XI w. kilku samodzielnych organizmów państwowych i podział Pomorza na Zachodnie i Wschodnie. Dopiero w początkach XII w. książę Bolesław Krzywousty wzmocniwszy państwo polskie, podjął próbę ponownego podporządkowania Pomorza. Udało mu się to tylko połowicznie - zdołał włączyć bezpośrednio do Polski Pomorze Wschodnie a Zachodnie tylko uzależnić w formie lenna. W latach 1119-1123 zdobył ujście Odry i odebrał hołd lenny od pierwszego historycznego księcia Pomorza Zachodniego Warcisława I, który zobowiązał się płacić trybut w wysokości 300 grzywien srebra rocznie i świadczyć pomoc wojskową z prawem wzajemności. Aby wzmocnić swoje wpływy na Pomorzu, Bolesław Krzywousty przeprowadził chrystianizację tych ziem wysyłając z misją szerzenia wiary chrześcijańskiej swojego przyjaciela biskupa Ottona z Bambergu. Z przyczyn politycznych - wejście Polski w rozbicie dzielnicowe po śmierci Krzywoustego - u schyłku XII w. Pomorze rozluźniło swe związki z Polską. Próby podboju Księstwa Pomorskiego ze strony Duńczyków zmusiły księcia Bogusława I do szukania pomocy u cesarza Fryderyka Rudobrodego, któremu w 1181 roku słożył hołd lenny. Najazdy duńskie i rosnąca przewaga Lubeki w tym rejonie Europy, doprowadziły do kryzysu gospodarczego na całym Pomorzu. Brak spodziewanej pomocy ze strony cesarza doprowadziło do uzależnienia Pomorza na ponad 40 lat od Danii. Po upadku zależności duńskiej cesarz niemiecki Fryderyk II, uważając Księstwo za swoje lenno w roku 1231 nadał je elektorowi brandenburskiemu. Książęta pomorscy nie godząc się z tą decyzją przez długie lata prowadzili wyniszczające Księstwo wojny z Brandenburczykami. Jednocześnie w tym samym okresie, doszło do wielkich przemian gospodarczych i ustrojowych Pomorza, którym początek dał książę Barnim I (1220-1278) otwierając Księstwo dla przybyszy z zachodu, głównie z Niemiec. Zaczęło rozwijać się na nowo rzemiosło, handel, gospodarka rolna, upowszechniała się gospodarka towarowo-pieniężna. Książę Barnim I Dobry nadając prawa feudałom świeckim oraz duchownym i wielu miastom, ograniczył tym samym swoje prawa do nich. Doprowadziło to w rezultacie do osłabienia władzy książęcej i wzrostu roli feudałów i samorządów miejskich.
Przybywający tu niemieccy rycerze, duchowni, kupcy, rzemieślnicy i chłopi zdobyli przewagę nad miejscowa ludnością słowiańską eliminując ją z różnych dziedzin życia tak gospodarczego jak i społecznego, uzyskując ogromny wpływ na dalsze dzieje Pomorza. Rozpoczynający się proces germanizacji Pomorza obejmował najpierw dwór książęcy, feudałów, mieszczaństwo a po zwycięstwie reformacji (1534 r.) dotarł także do najbiedniejszych warstw chłopskich i miejskich. W następnych wiekach już tylko w kulturze ludowej można było zauważyć odchodzące relikty słowiańskiej przeszłości tych ziem w postaci sztuki, obyczajowości i gwary ludowej, zmienionych nazw i nazwiska mających swe źródłosłowie słowiańskie. Jeszcze niedawno można było na istniejących cmentarzach poniemieckich odczytać wiele nazwisk o słowiańskim rodowodzie.
Do końca XVI wieku na Pomorzu Zachodnim rosły wpływy Branderburgii; słaba wewnętrznie i uwikłana w liczne wojny w XVII wieku Polska zlekceważyła swoje interesy w tym rejonie.
Pogłębiający się kryzys gospodarczy i w początkach XVII wieku osłabił również znaczenie Księstwa Zachodniopomorskiego. W tych warunkach, gdy działania wojenne okresu wojny trzydziestoletniej (1618-1648) wkroczyły na obszar Pomorza, ostatni władca pomorski ze słowiańskiego rodu Gryfitów Bogusław XIV nie mając żądnej siły obronnej na teren swojego protestanckiego państwa z woli cesarza niemieckiego - w roku 1521 obawiając się Brandenburgii , Bogusław XIV złożył hołd lenny cesarzowi Karolowi V - musiał w roku 1627 wpuścić i utrzymywać katolickie wojska cesarskie dowodzone przez Wallensteina, które rozpoczęły okrutne wyniszczanie kraju rabunkami i rekwizycjami. Gdy w roku 1630, wojska Wallensteina zostały wyparte przez Szwedów, ci stosując podobną zasadę "wojna żywi wojnę" dokończyli niszczenia Pomorza - spadła liczba ludności, popadła w ruinę gospodarka, wiele miast i wsi spłonęło lub uległo ogromnym okaleczeniom. W trakcie wojny, w roku 1637 umarł ostatni władca Pomorza Zachodniego, w myśl zawartych w 1529 roku umów z margrabiami brandenburskimi po wygaśnięciu panującej dynastii Gryfitów, władzę nad Pomorzem mięli przejąć władcy Brandenburgii - Hohenzollernowie.
Panujący wówczas na Pomorzu Szwedzi, nie zaakceptowali tych umów i po zakończeniu wojny trzydziestoletniej na mocy pokoju westfalskiego w roku 1648 w Osnabruk, zatrzymali dla siebie Pomorze Zaodrzańskie wraz z całym ujściem Odry ze Szczecinem, Gardżcem, Dąbiem i Goleniowem. Pozostała część ziemi zachodniopomorskiej na wschód od Odry, dostała się pod panowanie Brandenburgii. W ten sposób, po wygaśnięciu dynastii słowiańskich Gryfitów w roku 1637, przy bierności Polski, upadło państwo zachodniopomorskie.
Podział Pomorza Zachodniego nie zadowolił Brandenburgii, która szukała sposobów na wyparcie Szwecji z zajętych przez nią terenów Pomorza. Dopiero w roku 1720 nadarzyła się dobra sytuacja polityczna dla powstałego w 1701 roku z Brandenburgii i Prus Książęcych, Królestwa Pruskiego.
W wyniku klęski Szwecji w wojnie północnej, król pruski Fryderyk Wilhelm I za 2 mln talarów odkupił od niej ujście Odry ze Szczecinem. Po wojnach napoleońskich w roku 1815, Prusy ostatecznie wyparły z reszty Pomorza Zachodniego, tworząc z niego jedną ze swych prowincji - Prowinz Pommeren. Po zjednoczeniu Niemiec przez Prusy, w roku 1871 Pomorze Zachodnie stało się prowincją niemiecką. Po klęsce Niemiec hitlerowskich w roku 1945, zwycięska koalicja, w zamian za utracone ziemie polskie na wschodzie przydzieliła Pomorze Zachodnie Polsce. Ponownie ujście Odry ze Szczecinem i Świnoujściem, jak za Mieszka I stało się polskie.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 17:50

Siedziba Friedrichswalde
W 1220 roku książę Swantibor podarował ziemie, pomiędzy Iną i Goleniowem a jeziorem Dąbskim, mnichom - Cystersom z Kołbacza. Ten pas ziemi był przyznany na mocy aktu darowizny zwanym "Sulitudinis de Golinog". Jednakże z różnych powodów mnisi nie potrafili dobrze gospodarzyć na podmokłych terenach.

Po epoce reformacji obszar ten został z powrotem przejęty przez książąt Pomorza Zachodniego. Zbudowano wały w bagnistym lesie, które wykorzystywano w trakcie polowań. Pod koniec XVI wieku, w lesie niedaleko rzeki Iny (w okolicach między dzisiejszymi Kliniskami Wielkimi a Pucicami), książę Johann Friederich założył siedzibę myśliwską wraz z dodatkowymi zabudowaniami, którą zabezpieczał mur. Siedzibę nazwano Friedrichswalde.
Do książęcego orszaku należał błazen niejaki Klaus Hinze, od którego nazwiska powstała także nazwa osady znajdującej się na wschód od siedziby myśliwskiej - Hinzendorf (dzisiaj Sowno).
Podczas wyniszczającej wojny trzydziestoletniej Szwedzi przejęli siedzibę Friedrichswalde.
W 1637 roku, w środku wojny trzydziestoletniej, umarł książę Bogusław XIV. Według zobowiązania dziedzicznego Pomorze Zachodnie powinno przejść pod panowanie władców Brandenburgii - Hohenzollernów. Szwecja chciała przeszkodzić w tych zamiarach. Na mocy pokoju westwalskiego z 1648 roku doszło więc do podziału Pomorza. Szwecja otrzymała Pomorze Zaodrzańskie ze Szczecinem, wyspą Rugią, Wolinem i Uznamem oraz wybrzeże zalewu z Kamieniem i Goleniowem; resztę ziem pomorskich na wschód od Odry oddano Branderburgii. Dopiero od 1719 roku Szczecin wraz z okolicami przyłączono do państwa brandenburskiego a później pruskiego. W 1726 roku z inicjatywy pruskiego króla Fryderyka Wilhelma posiadłość ziemska Friedrichswalde stała się własnością rządową.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 17:54

Osadnictwo
Za księcia Barnima I, czyli w pierwszej połowie XIII wieku Lubczyna była wsią książęcą, tu książę posiadał swoją letnią siedzibę, gdy udawał się na łowy w okoliczne lasy. Sam książę Barnim I doprowadził do większej kolonizacji tych terenów sprowadzając osadników głównie z Niemiec i Niderlandów, którzy potrafili osuszać podmokłe tereny leżące nad jeziorem Dąbskim.


W roku 1303 książe Otto I nadał część wsi Johannesowi Wussow; w dokumencie zapis brzmiał "Dorf Luebzin durch Herzog Otto I an Johannesowi Wussow". Pozostała część wsi do końca XIV wieku była własnością miasta Szczecina, dla którego mieszkańcy musieli wykonywać prace i płacić podatki. Przez Lubczynę biegła wówczas główna droga ze Szczecina do Goleniowa, tędy szedł transport drewna i bydła. Istniało również regularne połączenie handlowe przez Jezioro Dąbskie ze Szczecinem. Cała wieś od XV do początków XIX w. była w rękach rodziny von Wussow. Wraz ze śmiercią Ludwiga von Wussow wymarła męska linia rodziny, a wdowa sprzedała wieś dla Augusta von Bogstade.
Na obszarze dzisiejszej wsi Czarna Łąka do 1945 roku funkcjonowały 2 miejscowości o nazwach niemieckich Bergland, Wilhelmsfelde. Starsza Bergland, której początki sięgają średniowiecza pojawiła się w źródłach pisanych w roku 1333. Znajdujący się tu folwark książęcy, książę Otto w tym roku podarował miastu Szczecin. W roku 1750 na dobrach otrzymanych od króla pruskiego leżących obok istniejącego od średniowiecza folwarku von Sydow założył wieś w formie ulicówki nieregularnej osiedlając siedem rodzin sprowadzonych z Niderlandii.
W roku 1784 oprócz folwarku i siedmiu zagród we wsi był już młyn i leśniczówka. W XIX wieku wieś się powiększyła, przybyło gospodarstw, zbudowany został kościół, szkoła, przystań rybacka, oprócz uprawy ziemi, hodowli mieszkańcy zajmowali się również rybactwem.
Wilhelmsfelde powstała podobnie jak wieś Bergland w tym samym roku w 1750. Założył ją na planie ulicówki regularnej, osiedlając 20 rodzin, król pruski Fryderyk II nadając jej nazwę od imienia swojego ojca Fryderyka Wilhelma - Wilhelmsfelde. W XIX wieku przybyło zagród, we wsi działały 2 wiatraki jako młyny, kilka warsztatów rzemieślniczych, obok rolnictwa mieszkańcy zajmowali się rzemiosłem i rybactwem.
Podobnie rzecz się miała z kolonizacją Klinisk (GROSS CHRISTINENBERG oraz KLEINE CHRISTINENBERG) oraz innych okolicznych miejscowości. 24 i 25 sierpnia 1747 roku ziemie te zostały odwiedzone przez specjalną komisję kolonizacyjną. Delegaci mieli za zadanie zbadać warunki do osadnictwa oraz poznać na jakich prawach i obowiązkach można się osiedlać. Zasiedlać te okolice mieli osadnicy holenderscy i niemieccy.
Niemiecki urząd do spraw kolonizacji zaplanował osadnictwo:
1. Na północ od rzeki Płonia powstała kolonia składająca się z dziesięciu dworów, nazwana później Franzhausen.
2. Na wschód od Altdamm (Szczecin Dąbie) powstała miejscowość z 30 zagrodami, nazwana później Augustwalde (Wielgowo).
3. Na północ w kierunku rzeki Ina założono Karlsbach (Strumiany) z 16 zagrodami przeznaczonymi dla osadników z Hunsruck.
4. Kolejnym etapem planowania osadnictwa na tych ziemiach było założenie Rorchen (Rurka). Stąd zaplanowano położenie wsi dla 10 farmerów - Christinenberg oraz Sophiental z 12 zagrodami chłopskimi i młynem.
Niemiecka mapa Szczecina i okolicznych ziem z lat 30-tych XXw.
Obrazek
Po zakończeniu określania rozmieszczenia osadnictwa na tych ziemiach przez komisję kolonizacyjną 25 sierpnia 1747 roku w Rorchen podjęto ostateczną decyzję założenia tych miejscowości.
Każdy nowy osadnik uzyskał specjalne przywileje i obowiązki.
Przywileje:
- przygotowanie powierzchni użytkowej na koszt państwa,
- wzniesienie budowli na koszt państwa,
- zagospodarowanie folwarku na koszt państwa,
- dla każdego chłopa: koń, dwa woły, cztery krowy,
- dziedziczność najętego gospodarstwa,
- pierwsze trzy lata bez opłat,
- prawo do drzewa opałowego za 1 talara rocznie,
- zwolnienie ze służby wojskowej,
- prawo używania części lasu jako pastwisko,
- obniżona cena na materiały budowlane.
Obowiązki:
- płacenie ustalonej kwoty za użytkowanie ziemi (po okresie 3 lat),
- zmniejszenie przywilejów przy rezygnacji z osadnictwa,
- ponoszenie kosztów poczty i transportu,
- obowiązek utrzymania młyna,
- obowiązek zasięgnięcia referencji odpowiedniego urzędu przy produkcji bądź sprzedaży napojów alkoholowych,
- ograniczenie swobody przemieszczania się.
25 września 1747 roku pruski werbownik Mietling, wraz z 90 rodzinami, przypłynęli ze Szczecina na pięciu statkach. Część osadników została przydzielona na inne tereny, natomiast 28 rodzin zostało skierowanych do Rorchen.
Bardzo ciężka zima w na przełomie 1747/1748 oraz trudne warunki prowadziły do niezadowolenia i protestów, które składano pod adresem Berlina. Wiosną rozpoczęto budowę domów i stodół, a wraz z jej zakończeniem osadnicy dostawali podstawowe produkty na początek.
W połowie XVIII wieku państwo pruskie przeprowadziło kolonizację terenów dzisiejszej Rurzycy i Rurki. Został założony folwark rządowy i na planie ulicówki wytyczono wieś o nazwie SOPHIENTHAL zasiedloną głównie przez osadników holenderskich. Na północ związana z jej dobrami w XIX w. powstała kolonia GROSS SOPHIENTHAL. Natomiast na południe od niej powstała wieś RÖRCHEN , od której wzięła nazwę stacja kolejowa usytuowana na północny wschód od wsi.
Poniżej przedstawiono dla przykładu założenie GROSS CHRISTINENBERG.
Każda ze wsi powstałych w tamtym okresie na tym terenie charakteryzowała się symetrycznym układem, który został dokładnie zaplanowany.
Na każde gospodarstwo przypadało 1 lub 2 morgi oraz ogród. Domy stały na dużych łąkach obsadzonych drzewami z obu stron. Zielone łąki leżące wokół zabudowań zapewniały wystarczającą ilość miejsca dla wybudowania kościoła i szkoły, które stały się centralnym punktem.
Domy zostały skonstruowane według ówczesnego stylu: część mieszkalna, kuchnia oraz dwa pomieszczenia sypialne. Kuchnia i korytarz były zbudowane z czerwonej cegły. W celu obniżenia kosztów montowano standardowe urządzenia w każdym domu: drzwi, okna. Czasami robiono coś odmiennie według wskazań i na koszt osadnika. W części zabudowań stworzono miejsca dla chowu zwierząt. W drugim lub trzecim pokoleniu osadników budynki mieszkalne oraz gospodarcze były już ostatecznie zagospodarowane.
Początkowo nauczyciel oraz ksiądz mieszkali w tym samym budynku. Pokój gościnny, aż do wybudowania szkoły, stał się izbą szkolną. Izba ta była wykorzystywana również przez księdza jako sala modlitewna. Natomiast śluby oraz inne uroczystości religijne odbywały się w kościele w Lubczynie (Lubzin), ponieważ nie wybudowano jeszcze kościoła.
Mimo olbrzymiej pomocy przy budowie wsi udzielonej osadnikom przez króla Fryderyka, pierwsze pokolenie nie było w stanie utrzymać się samodzielnie. Problemów było wiele, które często się nawarstwiały:
1. pola uprawne nie były jeszcze dostatecznie przygotowane,
2. piaszczysta, mało żyzna gleba wysuszana przez słońce i wiatr,
3. plaga gryzoni,
4. dziki niszczące uprawy na polach.
Po trzech latach zwolnionych z opłat na rzecz państwa, przedłużono osadnikom bezpłatny okres o jeszcze jeden rok, który miał pomóc w przezwyciężeniu zaistniałych problemów.
Historia "siedmiu wiosek" (Klein Christinenberg, Gross Christinenberg, Klein Sophiental, Gross Spohiental, Rorchen, Friedrich Wilhelms Tal, Elisenau) rozpoczęła się od założenia pierwszego folwarku w Rorchen.
Do 1747 roku folwark rządowy był głównym skupiskiem ludności w tych okolicach. W tym czasie dzierżawiącym tutejsze ziemie był Jordan WasserMuller ze Stargardu (Stargard Szczeciński), którego folwark zajmował 2119 mórg. Kwota za użytkowanie tej ziemi wynosiła 1339 talarów. Urząd państwowy odpowiedzialny za zagospodarowanie ziemi przekazywał ją tylko specjalnie wyselekcjonowanym, zamożnym dzierżawcom, co miało zagwarantować ciągłość produkcji rolnej.
Do czasu gdy żyzność gleby była niewielka, a większość łąk podmokła, osadnikom nie udawało się osiągnąć planowanych zbiorów. Przyczyniło się to do spowolnienia zasiedlania tych okolic. W 1785 roku urząd dzierżawiący, widząc te niedogodności, postanowił obniżyć koszty dzierżawy do 928 talarów z wcześniejszych 1339. W tym samym roku wprowadzono dziedziczenie prawa do dzierżawy konkretnego folwarku.
W 1791 roku Mały Sophiental i Duży Sophiental stały się niezależne. W tym roku kupiec Friedrich Dommow ze Szczecina zrezygnował z dziedziczenia prawa do dzierżawy folwarku rządowego. W 1803 roku prawa do dzierżawy folwarku rządowego nabył Moses Benjamin Itzig za kwotę 26 tysięcy talarów. W tym okresie dochodowym zajęciem była uprawa tytoniu.
W 1811 roku większość gospodarstw zostało zniszczonych przez wielki pożar, tylko kilka budynków uniknęło uszkodzeń. W 1812 roku posiadłość dzierżawiona przez Moritz'a (Moses'a) Benjamina Fritza stała się jego własnością za sumę 19 tysięcy talarów. W 1822 podporucznik Carl Friedrich August von Borgstede kupił folwark rządowy w Rorchen, który stał się później własnością rodzinną. Carl Friedrich August von Borgstede był synem Augusta Heinrich Borgstede - tajnego wyższego stopniem doradcy finansowego na dworze Fryderyka Wilhelma III. W 1805 roku August Henrich nabył miejscowość Lubczyna (Lubzin) za 200000 talarów od wdowy Ludwiga von Wussow. Syn Augusta Heinricha kontynuował zarządzanie tą miejscowością od 1824 roku. 19 kwietnia 1825 roku w porozumieniu z królewskim rządem, rodzina Borgstede przeznaczyła część terenów należących do folwarku w Rorchen na założenie dwóch nowych lokacji:
1. Friedrich Wilhelms Tal (Dolina Fryderyka Wilhelma) z około 40 domami ooraz 419 morgami ziemi uprawnej i łąk,
2. Elisenau z około 34 domami oraz 450 morgami ziemi uprawnej i łąk.
Po reorganizacji, 31 marca 1827 roku, liczba domów wynosiła w Friedrich Wilhelm Tal 30 a w Elisenau 25. Friedrich Wilhelms Tal leżał na południu, a Elisenau na północy pomiędzy drogą z Christinenberga do Sophiental. Nazwy Friedrich Wilhelms Tal i Elisenau powstały od imion następcy tronu pruskiego czyli Fryderyka Wilhelma IV i jego żony księżnej Elżbiety. Nazwy oficjalnie zatwierdzono 31 marca 1827 roku.
W kolejnych latach w Elisenau wybudowano kościół i stworzono wspólną parafię z Rorchen, Friedrich Wilhelms Tal, Klein Christinenberg, Gross Christinenberg, Klein Sophiental, Gross Spohiental. Stworzenie wspólnej parafii przyczyniło się do głębszej integracji tych miejscowości. W późniejszym okresie rodzina Borgstede założyła osiedle, które tworzyło około 8 domów. Od powstania Friedrich Wilhelms Tal i Elisenau miejscowości te wraz z pozostałymi pięcioma nieoficjalnie nazywano "siedem wsi".
Pod koniec XIX wieku miejscowości Friedrich Wilhelms Tal i Elisenau połączono z Rorchen pod wspólną nazwą Rorchen.
Tak jak wcześniej wspomniano, powstanie wspólnej parafii dla tych osiedli w połączeniu z rozwojem gospodarczych więzi oraz naturalnym położeniem geograficznym przyczyniło się to do połączenia tych wsi i powstania w 1936 roku jednej miejscowości o nazwie Christinenberg.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 17:58

Klęski i zarazy
Wiek XIX na terenach dzisiejszych Klinisk Wielkich, Rurzycy czy Rurki obfitował w wiele klęsk żywiołowych, epidemii chorób zakaźnych. W połączeniu z początkowymi trudnościami w gospodarowaniu słabej jakości ziemią powodowało to, że ówczesne życie ludności nie należało do łatwych.

Obrazek
Obrazek

W 1811 roku wybuchł olbrzymi pożar, który zniszczył większość budynków w Rorchen. Tylko kilka domów nie zostało naruszonych.
Od 1847 do 1857 roku teren Prus ogarnęła epidemia cholery. Epidemia ta była trzecią (w XIXw.) dużą epidemią jaka rozprzestrzeniła się w Europie. W 1853 roku epidemia dotarła na tereny "siedmiu wsi" (Rorchen, Friedrich Wilhelms Tal, Elisenau, Klein Christinenberg, Gross Christinenberg, Klein Sophiental, Gross Spohiental). Musiał być to straszny okres dla tych ziem. Wiele rodzin utraciło swoich bliskich. Domy stawały się opustoszałe, a cmentarz zapełniał się nowymi ofiarami epidemii. Fakt ten udokumentowany został w księdze kościelnej. Przykładowo strona tej księgi z dnia 26 października 1853 roku zawierała listę zmarłych w tym dniu:
1. Friderike, Wilhelmilne (18 lat),
2. Anna, Regine Kruger (67 lat),
3. Friedrich, Wilhelm (18 lat),
4. August, Friedrich (10 lat),
5. Berta, Helene (15 lat),
6. Friederike, Caroline (44 lat),
7. Caroline, Friederike (2 lata).
Kościół w Gross Christinenberg (nie istnieje)
Cmentarz w Gross Christinenberg (dzisiaj tablica pamiątkowa)

W 1870 roku wybuchł pierwszy duży pożar w Gross Christinenberg (dzisiaj Kliniska Wielkie). Spłonęło kilka domów w centrum wsi oraz stara szkoła.
Kolejny pożar, który dokonał olbrzymich zniszczeń wybuchł w 1901 roku (brak dokładniejszych danych na temat tego pożaru).

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 18:10

Początek XX wieku
Od połowy XIX wieku na ziemiach Pomorza postępował intensywny rozwój kolei żelaznej. W 1846 roku powstało połączenie między Szczecinem a Stargardem przez Altdamm (dzisiaj Szczecin Dąbie).

Połączenie kolejowe m.in. "siedmiu wsi" (Rorchen, Friedrich Wilhelms Tal, Elisenau, Klein Christinenberg, Gross Christinenberg, Klein Sophiental, Gross Spohiental) ze Szczecinem powstało dopiero 35 lat później. Budowy połączenia kolejowego między Szczecinem a Kołobrzegiem (Kolberg) podjęło się niemieckie przedsiębiorstwo Friedricha Lenza. W grudniu 1881 roku ukończono odcinek Altdamm (Szczecin Dąbie) - Gollnow (Goleniów). Natomiast w maju 1882 roku uruchomiono połączenie Altdamm - Kolberg (Kołobrzeg).
Stacja kolejowa w Rorchen (dzisiaj Rurka)

Obrazek

W Gross Christinenberg (dzisiaj Kliniska Wielkie) i Rorchen (Rurka) powstały stacje kolejowe. Stacja kolejowa, która nazywała się Rorchen w rzeczywistość znajdowała w dość znacznej odległości od wsi Rorchen. Rozwój kolei na tych ziemiach przyczynił się w znacznym stopniu do stymulacji gospodarczej "siedmiu miejscowości", a w szczególności Gross Christinenberg. W tym okresie powstał m.in.: urząd pocztowy, kasa oszczędności, dwa tartaki, hotel Darkowa, lecznica weterynaryjna, drobne zakłady rzemieślnicze, posterunek policji. Dobrodziejstwo kolei żelaznej pozytywnie wpływało na wzrost znaczenia "siedmiu wsi".
Gross Christinenberg, pierwotnie typowo rolnicza wieś, w początkach XX wieku stawała się wszechstronna pod względem ekonomicznym. Mimo tego rolnictwo i hodowla zwierząt była nadal jednym z głównych źródeł utrzymania zamieszkującej tu ludności. Wiodący przedsiębiorcy w tym czasie to m.in.: Walker Baum, Walter Ucker, Karl Gronke, Herman Ronfranz, Wilhelm Berg, Arnold Pieper, Herman Kohn, Fritz Tanck, Albert Rindfleisch. Przedsiębiorca Otto Ronfranz posiadał mleczarnię, która bezpośrednio zaopatrywała w mleko Szczecin. Handlem detalicznym zajmowali się Otto i Paul Bergowie.
Poza tym mieszkał w Gross Christinenberg rzemieślnik (zdun), który robił piece kafelkowe - domowe oraz przemysłowe. Zakład rzeźnicki prowadzili Karl Heihn oraz Karl Krupke.
Pod koniec XIX i w XX wieku istniało zapotrzebowanie na pracowników w nowych i rozmaitych zawodach. Oferowano pracę: przy pielęgnacji lasu, na kolei, w młynie, urzędzie pocztowym, tartaku. W sąsiednim Arnimswalde (dzisiaj Załom) powstała fabryka silników do samolotów "Junkers" w 1935 roku (stała się największym pracodawcą w okolicy). W latach 1928-1929 na drogi w Christinenbergu położono bruk.
W Klein Christinenberg (dzisiaj teren pomiędzy Kliniskami Wielkim a Rurzycą) znajdowały się trzy warsztaty stolarskie, z których jeden wyposażono w nowoczesne maszyny Wegnera. W Klein Christinenbergu mieściła się również oberża, sklep. Natomiast piekarz o nazwisku Weber dostarczał pieczywo do Szczecina. Rolnictwem zajmowali następujący gospodarze Lenz, Kohn, Rush, Schwann, Ziegler, Reinke, Hullman.
Z dostępnych dokumentów można się dowiedzieć o paru faktach na temat władzy samorządowej. Około 1932 roku na czele Gross Christinenbergu stał Julius Berg. Natiomiast Klein Christinenberg reprezentował Georg Reinke. W latach 1932-1945 burmistrzem był Otto Hanig od 1936 roku został burmistrzem połączonych "siedmiu wsi" (Rorchen, Friedrich Wilhelms Tal, Elisenau, Klein Christinenberg, Gross Christinenberg, Klein Sophiental, Gross Sophiental) - Christinenberga.
Na temat szkolnictwa na tych terenach w początkach XX wieku można powiedzieć, że w Rorchen funkcjonowały dwie szkoły. Nauczyciel Thrun przybył tu w styczniu 1907 roku. Prowadził jedną ze szkół aż do swojej emerytury, czyli marca 1934 roku. Nauczyciel Lietzow, który prowadził drugą szkołę, służył w armii niemieckiej podczas I Wojny Światowej. Podobie jak Lietzow, Thurn był żołnierzem aż do listopada 1918, kiedy to wrócił do Rorchen. Podczas nieobecności nauczycieli spowodowanej wojną, zadania edukacji przejął nauczyciel Klein z Goleniowa. Od kwietnia 1934, po odejściu na emeryturę Thurna, zamknięto jego szkołę, ponieważ nie było wystarczającej liczby nowych uczniów. Jednak po 5 latach otworzono tę szkołę na nowo. Powodem było zamknięcie innej szkoły w Sophiental. W 1925 roku wybudowana dwuklasową szkołę dla dzieci z Klein i Gross Christinenberg.
Dzień 1 października 1913 roku to wyjątkowa data dla tych okolic. Dla Rorchen był dniem rozpoczęcia elektryfikacji wsi, co stało się zaczątkiem szybszego rozwoju tych ziem. Pod koniec lat 20-tych XX wieku wieś otrzymała oświetlenia uliczne. Za obsługę lamp ulicznych odpowiedzialny był nauczyciel Melchert. O godzinie 10 wieczorem wyłączał oświetlenie ulic. Tylko w wyjątkowych sytuacjach, świętach, bądź przyjmowaniu specjalnych gości, światła paliły się całą noc. Po połączeniu "siedmiu wsi" w jedną o nazwie Christinenberg w 1936 roku dokończono proces elektryfikacji wszystkich osiedli.
W latach 30-tych XX wieku mieszkańcy "siedmiu wsi" spotkali się z narodowym socjalizmem, który traktowali z otwartą niechęcią. Od 1933 roku III Rzesza wprowadzała środki stabilizujące, które poprawiły sytuację ekonomiczną Niemiec, a w późniejszym czasie przyczyniło się to zdobyciu statusu pierwszej potęgi gospodarczej. Mimo to faszystowski system wprowadzany przez Hitlera, który stworzył potęgę gospodarczą III Rzeszy stworzył terror na podległych ziemiach.
Wobec niemieckiego rasizmu, nietolerancji, jesienią 1937 roku żydowski lekarz Dr Rudolfsohn, który praktykował w Christinenbergu, musiał wyemigrować do USA. Następcą został Dr Hermann, popularny, lubiany przez mieszkańców.
Nazistowska partia NSDAP miała swojego przedstawiciela w Christinenbergu w osobie majora Heniga, który wstąpił do partii około 1932 roku. W późniejszym okresie powstała tutaj także siedziba organizacji paramilitarnej Hitlerjugend. W pozostałych miejscowościach działali, podobnie jak w Christinenbergu, lokalni przywódcy organizacji Narodowych Socjalistów (NSDAP).
Koniec XIX wieku oraz pierwsze blisko 40 lat XX wieku były dla "siedmiu wsi" szczególnym okresem, który cechował się szybkim tempem rozwoju gospodarczego tych ziem. Wybuch II Wojny Światowej diametralnie odmienił losy Christinenberga.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 18:13

Okres wojenny (II Wojna Światowa)
1 września 1939 roku nazistowskie Niemcy napadły na niepodległą II Rzeczypospolitą Polską, co było początkiem okrutnej, wyniszczającej wojny, w której zginęło wiele milionów ludzi.

Na terenie połączonych "siedmiu wsi" (Rorchen, Friedrich Wilhelms Tal, Elisenau, Klein Christinenberg, Gross Christinenberg, Klein Sophiental, Gross Spohiental) czyli Christinenberga bezpośrednie działania wojenne dotarły dopiero w końcowym okresie II Wojny Światowej, kiedy ostatecznie przesądzona została klęska hitlerowskiej III Rzeszy Niemieckiej.
Wojna zmieniła życie w Christinenbergu. Wielu niemieckich mężczyzn powołano do armii i wysłano na front. W Christinenbergu, obecnie na terenach miejscowości Kliniska Wielkie utworzono dwa obozy jenieckie: francuski i rosyjski. Jeńców wojennych (około 5000) wykorzystywano przede wszystkim do pracy w pobliskiej fabryce (obecnie Fabryka Kabli Załom) silników typu "Junkers" do niemieckich samolotów.
Wieś wyludniała się, część mieszkańców przeniosła się do większych miast. Brakowało żywności oraz innych towarów potrzebnych do egzystencji.
Szósty rok wojny rozpoczął się śnieżnie i mroźnie. Na wschodnim froncie Armia Czerwona wraz z Wojskiem Polskim rozpoczęła olbrzymią ofensywę, która załamała obronę wroga. W styczniu 1945 roku radzieckie czołgi dodarły w okolice pomiędzy Frankfurtem a Kostrzyniem, gdzie przełamano niemiecką obronę. Zajęcie Kostrzynia przez Rosjan pozwoliło rozwinąć ofensywę na Pomorze od strony południowej. Radzieccy i polscy żołnierze zdobyli Pyrzyce pod koniec stycznia 1945. Otworzyło do drogę na Szczecin. Radzieckie czołgi bardzo szybko przerywały kolejne linie obrony. Przeważające siły aliantów, nie pozwalały niemieckim wojskom na zbyt wiele. Niemieckie akcje zbrojne ograniczały się przede wszystkim do zwiadu lub ewakuacji ludności z miast i wsi.
Na początku maraca 1945 roku front zbliżył się do Christinenberga na odległość około 20 km. Wojska radzieckie bombardowały Szczecin, Altdamm (Szczecin Dąbie) oraz zaatakowały Goleniów. Manewr ataku od południa i od północy uniemożliwiłby ucieczkę hitlerowcom. Christinenberg oraz okoliczne ziemie, w ciągu najbliższych dni, stały się areną walk. W nocy z 5 na 6 marca 1945 roku na Christinenberg spadły pierwsze bomby. Jak ciężkie toczyły się walki świadczyć może około 87 zniszczonych maszyn (6 marca 1945r) wzdłuż autostrady prowadzącej z Goleniowa do Szczecina. W większości były to uszkodzone niemieckie czołgi. 7 marca wojska aliantów zajęły Hinzendorf (dzisiaj Sowno), a do 8 marca prowadzono walki w lasach koło Augustwalde (dzisiaj Wielgowo).
Ziemie dzisiejszego powiatu goleniowskiego były bronione przez 10 Dywizję SS Frundsberg, III Niemiecki Korpus Pancerny oraz 25 Pułk Paramilitarny. Jednak oddziały te zostały przerzedzone w wyniku wcześniejszych walk i nie posiadały pełnej zdolności bojowej. Zadaniem sił niemieckich było jak najdłużej wiązać wojska polskie i radzieckie, aby opóźnić ofensywę na Berlin. 3 marca 1945 roku natarcie wojsk radzieckich na Goleniów rozwijało się ze wschodu i północy. Po trzydniowych zaciętych walkach (8 marca) oddziały radzieckie podeszły pod samo miasto. O kapitulacji miasta zadecydował szturm 79 Korpusu Piechoty Radzieckiej, który w kilkugodzinnych walkach zmusił do kapitulacji załogę niemiecką. 8 marca czołgi ruszyły w kierunku Dąbia (Altdamm) - przedmieścia Szczecina, a piechota zajęła się likwidacją rozbitych grup hitlerowskich w okolicznych lasach. W dwa dni później natarcie I Armii wyzwolił wyzwoliło Maszewo. Obszar Lubzin (Lubczyny), Christinenberga (dzisiaj Kliniska Wielkie, Rurzyca, Rurka), Friedrichsdorfu (w wyniku działań wojennych całkowicie zniszczony), wyzwolony w całości od połowy marca, znajdował się przez blisko dwa miesiące na linii frontu, gdyż oddziały niemieckie nadal zajmowały wyspę Wolin i przeciwległy brzeg Odry oraz (do 29 marca) przyczółek koło Świętej.
Żołnierz III Niemieckiego Korpusu Pancernego udokumentował tamte zdarzenia w dzienniku: "10 marca rozwijały się ciężkie walki o Christinenberg. Liczba kompanów szybko topnieje. Wioska jest stracona. 11 marca walki toczą się koło Friedrichsdorf. Zostaje całkowicie zniszczony. W nocy przypuszczono atak na wsie Bergland (dzisiaj Czarna Łąka - wcześniej Bystra), Oberhof (dzisiaj Pucice) oraz Hornskrug (znajdowała się pomiędzy Kliniskami Wielkimi a Załomiem - przy torach kolejowych; dzisiaj las, można jeszcze znaleźć pozostałości: bruk, fundamenty, części zabudowy). Zostają zajęte do 15 marca".
Christinenberg i okoliczne wsie opanowano do połowy marca 1945 roku, ale ostatecznie walki ustały na tym obszarze po kapitulacji III Rzeszy Niemieckiej. W wyniku traktatu pokojowego ziemie te ponownie, jak za Mieszka I, stały się polskie.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 18:15

Po wojnie
Pierwsi polscy osadnicy przybyli do Klinisk Wielkich z dawnego województwa poznańskiego już pod koniec 1945 roku. Przyjeżdżali najczęściej jeszcze bez rodzin, które sprowadzili w późniejszym okresie do wybranych domów i po załatwieniu formalności związanych z ich zasiedleniem, zajmowali domki robotnicze, należące do kolei i lasów państwowych.

Obrazek
Poświadczenie zamieszkania w Kliniskach Wielkich (1950r.)

Gospodarstwa rolne, których w Kliniskach było niewiele zostały objęte przez nowych właścicieli dopiero wiosną 1947 roku, kiedy to przybył większy transport osadników z dawnego województwa kieleckiego.

Po wojnie, w 1945r., władze polskie nadały polskie nazwy miejscowościom Pomorza zachodniego. Przez pierwsze lata funkcjonowało część nazw, które później zostały ponownie zamienione. Poniżej znajdują się przykładowe ewolucje nazw tutejszych miejscowości:

Gross Christinenberg - Jarłowce - Kliniska Wielkie

Klein Christinenberg - Bogdaniec - Kliniska Małe

Roechen - Rurzyca

Klein Sophiental - Warcisławiec

Gross Sophiethal - Warcisław

Lubzin - Lubczyn - Lubczyna

Karlschof - Komorowo - Komarowo

Luisenthal - Borzysław

Neuhof - Łoźnica

Langenberg - Łąki

Oberhof - Dobra Płocice - Pucice.

W powojennej Polsce utworzono, 21 lipca 1945r., tzw. gminy zbiorowe. Dzisiejsze Kliniska Wielkie należały do gminy Lubczyna. Z dokumentacji archiwalnej wynika, że na dzień 6.09.1945r. w gminie Lubczyn (Lubczyna) liczba mieszkańców wynosiła 53 osoby (17 gospodarstw).

14 lutego 1946r. dokonano spisu ludności na terenie gminy Lubczyna. W sołectwie Klein Christinenberg (Bogdaniec) znajdowały się dwa domy mieszkalne. Natomiast w Sołectwie Gross Christinenberg (Jarłowce) znajdowały się cztery domy mieszkalne. Mimo nazewnictwa - sołectwo w ówczesnych dokumentach, urzędu sołtysa fizycznie nie było.

Wg odręcznej notatki podpisanej przez Wójta Gminy i Sekretarza wynikało, że w Bogdańcu było 11 domów niezamieszkanych, a w Jarłowcach 25.

Pierwszymi mieszkańcami Klinisk byli robotnicy kolejowi. Przybyli w 1945 r. Zajmowali się początkowo porządkowaniem torów, usuwaniem z nich pozostałych po działaniach wojennych wraków oraz naprawą uszkodzonych torowisk. W obawie przed resztkami niemieckich oddziałów, wspólnie zajmowali jeden z budynków nieopodal stacji.

Ignacy Witek przybył do Klinisk w 1945 r. Był tormistrzem, który sprawował nadzór nad robotnikami kolejowymi.

Z inicjatywy kolejarzy, w 1949 r. przy torach stanął krzyż. Ówczesny nadleśniczy Duda wydał zgodę, aby ściąć dąb. Krzyż wspólnie wykonali: Kaput, Witek, Grządziel. Pomagali im też inni mieszkańcy miejscowości. Na uroczystość poświęcenia krzyża przybył ksiądz z Goleniowa. Żona nadleśniczego Dudy ułożyła okolicznościowy wiersz, który powiedziała Basia Gradowska.

Krzyż ten istnieje do dzisiaj.

W 1945 roku częstymi "gośćmi" w Kliniskach byli jeżdżący po okolicy "szabrownicy". Okradali oni poniemieckie domy, wywożąc pozostawiony przez poprzednich mieszkańców dobytek do centralnej Polski. Pozostałe mienie było najczęściej niszczone.

Osadnicy, którzy jako pierwsi zamieszkali w Kliniskach, przybywając tu zobaczyli pozrywane linie energetyczne, połamane słupy elektryczne, które leżały na drogach. Do 1947 roku mieszkańcy natrafiali na uszkodzone i spalone czołgi.

Tylko niewielka część domów była spalona i zniszczona w trakcie działań wojennych. Domy miały natomiast powybijane szyby w oknach. Wiele z nich zostało już ograbionych i zdewastowanych. Domy, które w dobrym stanie przetrwały działania wojenne, zostały rozebrane przez handlarzy. W latach pięćdziesiątych rozpoczęto odbudowę Warszawy. Wiele budynków nadających się w Kliniskach do zamieszkania (po niewielkim remoncie), zostało zburzonych. Cegły rozbiórkowe były przewożone na stację kolejową w Kliniskach, a stamtąd pociągami do Warszawy. W ten sposób zniszczono wiele cennych i pięknych domów.

Pierwsi mieszkańcy zastali nie zniszczony przez działania wojenne kościół ewangelicki. Zachowały się obrazy z Drogą Krzyżową oraz kościelne organy. Wnętrze kościoła wykonane było z drewna. Na działce kościelnej znajdował się granitowy pomnik z czterema marmurowymi płytami. Prawdopodobnie były tam pochowane cztery osoby, które zginęły w czasie I wojny światowej. Świadczyć o tym miały napisy i data (1914 r.) widniejące na płytach. Kościół oraz pomnik zostały rozebrane prawdopodobnie około 1956r. w niewyjaśnionych okolicznościach.

W Kliniskach nie zastano niemieckich mieszkańców. Zdarzały się natomiast nieliczne kontakty z żołnierzami niemieckimi, ukrywającymi się w okolicznych lasach. Stąd uzasadnione obawy mieszkańców, by nie zasiedlać oddalonych domów.

Na terenie rosyjskiego obozu jenieckiego (obecnie teren boiska) nie było już baraków. Pozostały tylko resztki drutów, szczątki ubrań oraz porzucone drewniaki. W miejscu, w którym znajdowały się magazyny zbożowe, zastano zgliszcza i spalone ziarno.

Osadnicy mieli prawo zająć wybrany przez siebie dom oraz początkowo dowolną ilość gruntów rolnych. W Powiatowym Urzędzie Repatriacyjnym w Nowogardzie mieli obowiązek zgłosić numer zajmowanego gospodarstwa.

Otrzymali wówczas akt własności zajętego wcześniej gospodarstwa rolnego, przyznawany przez Powiatową Komisję Osadnictwa Rolnego w Nowogardzie.

W 1952 roku do Klinisk przysłano mierniczego, inż. Sawickiego. Jego zadaniem było dokładne wymierzenie zajmowanych gruntów oraz ziemi, która nie została jeszcze podzielona.

W tym okresie rolnik mógł posiadać 10 hektarów użytków rolnych.

Dom mieszkalny, zabudowania gospodarcze oraz grunty uprawne były wyceniane. Rolnicy spłacali ich wartość kwintalami zboża. Osadnicy wojskowi zwolnieni byli z opłat. Za zajęte domy i ziemię nie wnosili opłat również repatrianci zza Bugu, jeśli pozostawili tam swoje gospodarstwo.

Początkowo w Kliniskach nie było sklepu spożywczego.

Po wszystkie artykuły mieszkańcy musieli jeździć do Goleniowa. Było to niezwykle uciążliwe, ponieważ nie było wtedy transportu. Przez Kliniska jeździł tylko jeden pociąg do Goleniowa, jednym też można było wrócić. Pierwszy sklep spożywczo-przemysłowy powstał w 1948 roku. Był to sklep Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska", który prowadziła Zofia Jońca. Później sprzedawała w nim Maria Kędzierska.

W miejscu, w którym obecnie znajduje się ulica Osiedlowa istniał duży tartak. Po wojnie został zdewastowany, ale po przeprowadzeniu remontów ponownie go uruchomiono.

To Państwowe Przedsiębiorstwo Produkcji Pomocniczej i Budownictwa Rolniczego rozpoczęło produkcję w 1953 r. Pierwszym kierownikiem tartaku był Stanisław Rarak. Potem pracą państwowego tartaku kierował Grochocki. Istniał on do 1960 roku. Został rozwiązany, ponieważ przydzielano zbyt mało surowca (drewna), więc przestał być rentowny.

Pierwszym sołtysem Klinisk został Stanisław Jońca (1949-1953). Kolejno urząd ten sprawowali: Jan Kędzierski, Józef Zygarowski, Józefa Zygarowska oraz Henryk Gorwa. Obecnie funkcję tę pełni Tadeusz Skałecki.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 18:17

Historia szkoły
Szkoła Podstawowa w Kliniskach rozpoczęła swą działalność 50 lat temu, to jest w roku szkolnym 1947/48 jako Publiczna Szkoła Powszechna w Kliniskach Wielkich. Miejscowość Kliniska przynależała wówczas do Gromady w Lubczynie, leżącej w powiecie nowogardzkim.

Historię narodzin Szkoły niełatwo dzisiaj dokładnie odtworzyć, ponieważ w jej dokumentacji nie zachowała się żadna informacja na ten temat. Nie wiadomo, czy była to decyzja administracyjna ówczesnych władz oświatowych, czy też inicjatywa mieszkańców. Trudno jednak przyjąć tę drugą ewentualność, ponieważ mieszkańców, którzy na stałe pragnęli się osiedlić w tej niewielkiej, położonej wśród lasów osadzie, było w tamtych latach niewielu. Ze wspomnień najstarszych mieszkańców wsi wynika, że jeszcze w 1948 roku nie wszystkie domy nadające się do zamieszkania były zasiedlone.

Narodziny szkoły
Szkoła Podstawowa w Kliniskach rozpoczęła swą działalność 50 lat temu, to jest w roku szkolnym 1947/48 jako Publiczna Szkoła Powszechna w Kliniskach Wielkich. Miejscowość Kliniska przynależała wówczas do Gromady w Lubczynie, leżącej w powiecie nowogardzkim.
Historię narodzin Szkoły niełatwo dzisiaj dokładnie odtworzyć, ponieważ w jej dokumentacji nie zachowała się żadna informacja na ten temat. Nie wiadomo, czy była to decyzja administracyjna ówczesnych władz oświatowych, czy też inicjatywa mieszkańców. Trudno jednak przyjąć tę drugą ewentualność, ponieważ mieszkańców, którzy na stałe pragnęli się osiedlić w tej niewielkiej, położonej wśród lasów osadzie, było w tamtych latach niewielu. Ze wspomnień najstarszych mieszkańców wsi wynika, że jeszcze w 1948 roku nie wszystkie domy nadające się do zamieszkania były zasiedlone.
Pierwsi osadnicy przybyli do Klinisk z województwa poznańskiego już pod koniec 1945 roku. Przyjeżdżali najczęściej jeszcze bez rodzin, które sprowadzali w późniejszym czasie do wybranych domów i po załatwieniu formalności z związanych z ich zasiedleniem. Zajmowali oni domki robotnicze, należące do kolei i lasów państwowych. Gospodarstwa rolne, których w Kliniskach było niewiele, zostały objęte przez nowych właścicieli dopiero wiosną 1947 roku, kiedy to przybył większy transport osadników z województwa kieleckiego.
Do momentu powstania szkoły w Kliniskach nieliczne wówczas dzieci mieszkańców tej miejscowości uczęszczały do szkoły w Rurzycy, którą powołano do życia rok wcześniej. Duża wieś Rurzyca, oddalona od Klinisk o 2 km, została zasiedlona w całości prawie jednocześnie w początkach maja 1946 roku przez duży transport przesiedleńców z ziem wschodnich, które po wojnie znalazły się poza granicami Polski. I już jesienią powstała konieczność zorganizowania szkoły. Powołana do życia szkoła w Rurzycy była typową , jednoklasówką" i obejmowała tylko klasy młodsze. Chodziły do niej jednak dzieci w różnym wieku. Bywało tak, że w tej samej klasie uczyły się dzieci z dwóch, trzech a nawet czterech roczników.
"Przyjechaliśmy tutaj z kresów wschodnich. Potem przyjechała do nas nauczycielka (Agata Piesio), która była jednocześnie dyrektorem i wychowawcą. Wszystkie dzieci zapisano na początku do pierwszej klasy. Były to dzieci w różnym wieku - ośmio -, trzynastolatki, były też starsze. Po kilku miesiącach nauczycielka "sortowała" nas pod względem wiadomości i umiejętności do różnych klas. Niektórzy już trochę umieli, bo chodzili wcześniej do polskiej szkoły, a niektórzy zaczynali wszystko od początku (ci, którzy chodzili do rosyjskiej szkoły lub ci, którzy wcześniej wcale nie chodzili).
Tutaj, w Rurzycy, była klasa pierwsza, potem druga i trzecia, W Kliniskach natomiast IV, V i VI. Do klasy VII trzeba było dojeżdżać do Dąbia. Było wiać tak, że uczniowie z Rurzycy chodzili do szkoły tutaj i do Klinisk, a z Klinisk przychodzili do nas. Zarówno w Rurzycy, jak i w Kliniskach była tylko jedna sala lekcyjna. Nauka trwała od poniedziałku do soboty, dziennie były 3-4 lekcje. Wszystko rozpoczynało się modlitwą. Odmawialiśmy ją na początku pierwszej i na końcu ostatniej lekcji.
W jednej sali uczyły się jednocześnie dwie klasy, np. Vi VI (jedni czytali głośno, inni w tym czasie pisali). Uczyliśmy się języka polskiego, matematyki, biologii, geografii, śpiewu, rysunku, wychowania fizycznego, prac ręcznych i religii. W Kliniskach uczyliśmy się obowiązkowo języka rosyjskiego.
Na początku nie było zeszytów, długopisów. Pisaliśmy na takich jakby plastikowych tabliczkach specjalnym rysikiem. Tabliczka ta była z jednej strony w kratkę, z drugiej w Unię. Do ścierania służyła ściereczka lub własny rękaw. Potem były zeszyty. Do rysunków służył zeszyt czysty, do matematyki w kratkę. Bloki były dopiero w Kliniskach (formatu A4). Podobnie było z kredkami, farbami. Tutaj, w Rurzycy, nie było nic.
Na matematyce uczono nas dodawania, odejmowania, tabliczki mnożenia. Nie było wtedy ułamków ani takich zadań z tekstem jak teraz. Porównując dzisiejszy poziom do tamtego mogę powiedzieć, że ja w klasie VI nie umiałam tego, co uczniowie teraz w klasie II.
Jeżeli chodzi o przybory szkolne, to zbyt wiele ich nie było. Miałam skórzaną torbę znalezioną po Niemcach ( inni mieli uszyte z materiału), drewniany piórnik, a do pisania -drewniany okuty patyczek ze stalówką. Pisało się atramentem szkolnym, który nalewano nam do kałamarza. W ławce był specjalny otwór, gdzie znajdował się ten kałamarz. Nie wolno nam było pisać wiecznym piórem, długopisów też jeszcze nie było. Tam, w Kliniskach, były też zeszyty, w których na początku znajdowała się bibuła. Służyła do wyciskania nadmiaru atramentu. Często psuły się nam stalówki, więc trzeba było mieć zapasowe.
Tu, w Rurzycy, nie było prawdziwego boiska szkolnego, ani biblioteki. Boiskiem było podwórko nauczyciela (obecnie pana Morawskiego) lub plac naprzeciwko. Natomiast w Kliniskach boisko szkolne znajdowało się tutaj, gdzie teraz jest. Była też biblioteka, gdzie wypożyczaliśmy książki, bo było to obowiązkowe. Zajmowała się tym nauczycielka.
Zimą w Kliniskach dostawaliśmy posiłki - chleb ze smalcem i kawę z mlekiem. W szkole była stołówka - w sali od drogi, w następnej sali uczyliśmy się, a resztę szkoły zamieszkiwał nauczyciel.
Szkoła w Kliniskach znajdowała się w miejscu obecnie funkcjonującego zakładu
"Baltic ", w Rurzycy - w domu pana Morawskiego.
Oceny nauczycielka wpisywała do dziennika. Był to taki duży zeszyt. Sprawdzała też obecność. Czasami zdarzało się, że zostawiała go na stole i wychodziła, wtedy dopisywaliśmy sobie oceny. Świadectwa dostawało się dwa razy w roku szkolnego, w pierwszym i drugim semestrze. Jeżeli ktoś się dobrze uczył, dostawał nagrodę. Tutaj w Rurzycy były to nagrody rzeczowe, np. materiał na sukienkę. W Kliniskach były już książki."
Taka była specyfika tamtych powojennych lat. Te dzieci które bardzo "przerosły"' początkowe klasy szkoły podstawowej, nie chodziły do szkoły w ogóle albo dojeżdżały do Goleniowa lub Szczecina Dąbia. W rok później powstała szkoła w Kliniskach. Była to również szkoła dla klas I-IV, ale z perspektywą rozwoju o klasy starsze, które miały być tworzone sukcesywnie z upływem lat. Do roku 1951 kierowała nią pani JaninaKuczyńska, od 1952 do 1954 - pan Florian Kriiger, w latach 1954 - 56 - pani Zofia Konefał. Siedzibą szkoły stał się budynek przy dzisiejszej ulicy Szczecińskiej 55. Przed podziałem Klinisk na ulice budynek ten miał numer 21, położony był w Kliniskach Wielkich i był ostatnim budynkiem przy drodze do Rurzycy. Numer ten nie jest tu podany przypadkiem, lecz po to by dawał wyobrażenie o rozmiarze miejscowości.
Wybór miejsca na szkołę był najlepszy z możliwych. Dość duży budynek nieznacznie tylko ucierpiał w czasie działań wojennych. W jego sąsiedztwie znajdowały się dwa zrujnowane budynki - dom mieszkalny i budynek gospodarczy oraz drewniany kościółek w zupełnie dobrym stanie, lecz z wyszabrowanym wnętrzem. Przed wejściem do kościoła stał betonowy obelisk z marmurowymi płytami, na których wyryte były nazwiska niemieckich bohaterów z I wojny światowej. Kościół ten rozebrano w 1955 roku, a obelisk wywrócono i zakopano głęboko w miejscu, gdzie stał.
W budynku przeznaczonym na szkołę zamurowano nieliczne wyrwy zewnętrzne, zaadaptowano dwie sale lekcyjne (później jeszcze wygospodarowano na strychu trzecią) i w urządzono mieszkanie dla nauczyciela.
Przedwojenne przeznaczenie tego budynku też nie jest pewne. Jedni utrzymują, że była to niemiecka szkoła, inni twierdzą że przedszkole, a jeszcze inni, że plebania. Wszystkie te wersje są prawdopodobne. Nie jest to jednak sprawa istotna. Ważne było tylko to, że narodziła się jeszcze jedna polska szkoła, w której mogły się uczyć dzieci przybyłe na te tereny razem ze swoimi rodzicami.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 18:19

Sytuacja orgaznizacyjna

Były to czasy bardzo trudne. Brakowało dosłownie wszystkiego. Szkołę wyposażono przeważnie w sprzęt poniemiecki, wymieniany stopniowo z upływem lat na nowy. Stary jednak przetrwał częściowo do połowy lat pięćdziesiątych, a nawet dłużej.
Niebywały problem stanowiła wtedy kadra nauczycielska. Zatrudniani w pierwszych latach nauczyciele nie mieli najczęściej odpowiednich kwalifikacji. Byli to na ogół ludzie przygotowani pospiesznie w systemie półrocznych kursów nauczycielskich i posyłani do szkół, które bardzo pilnie oczekiwały obsadzenia. Sytuacja kadrowa szkół województwa szczecińskiego poprawiła się znacząco dopiero na początku lat pięćdziesiątych, kiedy to pierwsi absolwenci liceów pedagogicznych opuścili mury swoich szkół. Potem już systematycznie co roku przybywało nauczycieli wykształconych na tych ziemiach. Napłynęło też wielu absolwentów z Polski Centralnej, skierowanych na ziemie odzyskane na podstawie tzw. nakazów pracy. Nie zlikwidowało to jednak problemu braku kadry nauczycielskiej do końca. Występowało też wówczas zjawisko silnej rotacji tej kadry. Przybysze z Polski Centralnej po odpracowaniu dwuletniego okresu "przymusowego zesłania" powracali w strony rodzinne.
Czasy wciąż były niepewne. Losy Szczecina, stolicy wielkiego wtedy województwa, wciąż ważyły się w gabinetach wielkich polityków tamtych czasów i to w cale nie w naszym kraju. Szczecin położony jest bowiem w większości na lewym brzegu Odry, a granicę przecież ustalono na Odrze i Nysie Łużyckiej. Formalnie więc Szczecin leżał poza zachodnią granicą Polski i chodziły słuchy, że będzie oddany Niemcom, gdyby taki był kaprys ludzi, którzy o tym decydowali.
Powołana do życia szkoła w Kliniskach przez pierwsze trzy lata była szkołą trzyklasową o jednym nauczycielu. Klasa I uczyła się oddzielnie, natomiast oddziały II i III stanowiły klasę łączoną. Uczniowie klasy IV uczęszczali do szkoły w Rurzycy. Nad obiema szkołami - filiami czuwała pani Zofia Skrzypkowa.
W roku szkolnym 1949/50 utworzono klasę IV i V, a w następnym roku VI. Była to już szkoła o dwóch nauczycielach. Taki stan utrzymywał się do 1955 roku.
Uczniowie po ukończeniu klasy VI podejmowali dalszą naukę w klasie VII w szkole w Szczecinie Dąbiu, co zdarzało się rzadko, bądź też w różnego typu szkołach zawodowych, które przyjmowały uczniów z ukończoną klasą szóstą. Klasa VII została utworzona dopiero w roku szkolnym 1955/56. Szkoła obejmowała wówczas uczniów z miejscowości: Klinisk, Rurzycy, Pucic, Czarnej Łąki i Załomia (wsi i osiedla), a mimo to klasy, zwłaszcza starsze, były nieliczne, rzadko przekraczały dziesiątkę. W roku szkolnym 1955/56 pracowało w szkole trzech nauczycieli, a w następnym czterech. Klasa I uczyła się oddzielnie, natomiast pozostałe klasy były łączone: II z IH, IV z V i VI z VII.
W tym właśnie roku rozpoczęły naukę w klasie I dzieci urodzone w 1948 roku, już w przeważającej większości na tych ziemiach. Była to po raz pierwszy klasa bardzo liczna. Liczne też były stany dzieci urodzonych w następnych latach. Zachodziła więc obawa, że dotychczasowy budynek szkolny nie pomieści rosnącej liczby uczniów. Nie było też pomieszczeń na bibliotekę, pokój nauczycielski i szatnię.

Nadzieje i realia

Zaczęto myśleć o nowej siedzibie dla szkoły. Władze nowo powstałego powiatu goleniowskiego obiecywały wprawdzie budowę nowej szkoły, ale w dość odległej przyszłości Miała ona być budowana w ramach hasła "Tysiąc szkół na tysiąclecie". Tymczasem sprawa większego lokum dla szkoły stała się bardzo pilna.
Przy szkole działał już wówczas i to bardzo aktywnie Komitet Rodzicielski, któremu przez wiele lat przewodniczył pan Stanisław Jońca, długoletni sołtys wsi Kliniska i radny powiatowy. Na jednym z zebrań Komitetu Rodzicielskiego padł pomysł, by wyremontować na szkołę budynek poniemieckiej mleczarni. Budynek ten mocno ucierpiał w czasie wojny, a do tego upływający czas i brak jakiegokolwiek zabezpieczenia dopełniły dzieła zniszczenia. Gdyby był zbudowany z bardziej "chodliwego" wówczas materiału, na pewno zostałby dawno rozebrany, a materiał z rozbiórki wywieziony i sprzedany przez ludzi trudniących się tym procederem. Ponieważ jednak budulec był nieciekawy, więc budynek stał sobie spokojnie, niszczał dalej i straszył mieszkańców pustymi otworami okiennymi i drzwiowymi. Miał jednak jeszcze mocne mury i nadawał się do remontu kapitalnego. I ten właśnie budynek postanowiono wyremontować.
Dla inicjatywy społecznej pozyskano przychylność władz Gromadzkiej Rady Narodowej w Kliniskach, która dopiero co powstała w ramach nowej reorganizacji administracji terenowej. Jednak ten szczebel władzy nie miał ani kompetencji, ani też możliwości sfinansowania tego typu przedsięwzięcia. Starania u władz powiatowych o zezwolenie na remont i potrzebne pieniądze rozpoczęła wytypowana delegacja, na której czele stała pani Zofia Skrzypkowa, kierowniczka Szkoły Podstawowej w Rurzycy. Poproszono ją o to, ponieważ jako były pracownik Wydziału Oświaty w Nowogardzie miała dobre rozeznanie, w jaki sposób i do kogo się zwrócić, by załatwić sprawę pozytywnie. Wkrótce takie zezwolenie otrzymano. Kłopot jednak był ze środkami na remont. Fundusze, które ówczesne władze .. oświatowe w Goleniowie mogły wyasygnować na ten cel były skromne i nie wystarczające w stosunku do potrzeb.
Zwrócono się o pomoc do istniejących na terenie działania szkoły zakładów pracy. Kierowników tych zakładów włączono do Społecznego Komitetu Odbudowy Szkoły. Zakłady pracy zgodziły się przyjść z pomocą. I tak: Nadleśnictwo w Kliniskach, reprezentowane przez nadleśniczego pana Jerzego Kołosowskiego obiecało drewno budowlane, kierownik tartaku pan Stanisław Rarak zobowiązał się to drewno przetrzeć, zaś kierownik PGR-u w Pucicach pan Józef Malka zaoferował środki transportu.
W dziele odbudowy mieli też licznie uczestniczyć mieszkańcy Klinisk, wykonując większość niefachowych prac. Powstał zatem piękny plan i wszystko miało potoczyć się gładko. Oczywiście tak gładko nie było. Realizacja planu, tak zawsze było i jest, natrafia zwykle na większe lub mniejsze trudności. Wtedy te trudności okazały się bardzo duże. Nieważne jednak, remont się rozpoczął, a więc musiał też kiedyś mieć swój finał. Finał ten nastąpił jesienią 1957 roku, a więc w dziesiątą rocznicę powstania szkoły w Kliniskach. Remont został wykonany bardzo niefachowo i tandetnie, co okazało się już wkrótce. Ściany i podłogi okazały się mocno zagrzybione, a położone na nowo tynki obsypały się do końca roku szkolnego. W każde następne wakacje potrzebny był kolejny remont, na co wydawano ogromne sumy pieniędzy, za które na pewno można byłoby wybudować nową szkołę.
Nieustanne kłopoty - to była jednak wtedy dopiero smutna przyszłość. Zaś teraźniejszość jesieni 1957 roku była taka, że szkoła - kierowana od 1956 do 1960 przez panią mgr Janinę Rusak -przeniosła się do nowej siedziby. W budynku znajdowały się cztery sale lekcyjne, niewielkie pomieszczenie na bibliotekę, mały magazynek na pomoce i sprzęty, szatnia, pokoik nauczycielski oraz niewielkie mieszkanie dla nauczyciela na poddaszu, później zlikwidowane - w miarę rosnących potrzeb lokalowych szkoły. Warunki funkcjonowania placówki pod względem powierzchni użytkowej znacznie się więc poprawiły i były na razie wystarczające. Szkoła była wtedy pełną szkołą siedmioklasową o czterech nauczycielach, łącznie z kierownikiem szkoły. Ze względu na szczupłość pomieszczeń lekcyjnych niemożliwe stało się łączenie klas. Każda klasa uczyła się oddzielnie. Czteroosobowa obsada kadrowa była jednak wystarczająca, ponieważ etat nauczycielski wynosił wtedy 30 godzin tygodniowo. Okres ten zaznaczył się w dziejach szkolnictwa ziem odzyskanych, a więc i szkoły w Kliniskach, wyraźną stabilizacją. Nauczyciele mieli już na ogół wymagane wtedy wykształcenie - licea pedagogiczne. Wszyscy uczniowie objęci zostali obowiązkiem szkolnym i kończyli szkołę podstawową. Prawie wszyscy też podejmowali naukę w szkołach ponadpodstawowych, tj. średnich ogólnokształcących i różnego rodzaju technikach oraz szkołach zawodowych. Szkoły rozliczane były przez władze bardzo skrupulatnie z realizacji obowiązku szkolnego przez dzieci zamieszkałe w obwodzie oraz z tzw. "sprawności szkoły", tzn. z liczby uczniów promowanych na koniec roku szkolnego. Statystyki i biurokracja były wtedy prawdziwą zmorą. Każdy rok szkolny rozpoczynał się pod jakimś hasłem, z którym wiązało się wykonywanie określonych zadań.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Historia miejscowości Kliniska Wielkie - zachodniopomorskie

Post autor: Artur Rogóż » 30 maja 2010, 18:21

Coś z życia

Życie szkoły bardzo się ożywiło. Swoją działalność rozpoczęły organizacje dziecięce i młodzieżowe: PCK, TPPR, LOK, SKO. Uczniowi wykonywali różne prace społecznie użyteczne: sadzili las, zbierali ziemniaki na pegeerowskich polach, zbierali surowce wtórne itp. Za pieniądze uzyskane w ten sposób wyjeżdżali na wycieczki, na razie tylko do ciekawszych . miejsc na terenie powiatu i województwa. Ponadto pieniądze te wykorzystywane były na organizację różnych uroczystości szkolnych. Kupowano za nie nagrody dla najlepszych uczniów, upominki na Mikołaja i choinkę noworoczną - na razie był to jeszcze św. Mikołaj, później zamieniono go na Dziadka Mrożą. Uczniowskie prace społecznie użyteczne służyły wówczas realizacji hasła "Wychowanie przez pracą i dla pracy" lub hasła "Pracujemy dla siebie".
Pomnażaniem funduszy potrzebnych szkole i uczniom zajmował się również Komitet Rodzicielski, który urządzał zabawy taneczne, dożynki i loterie fantowe. Komitetowi pomagali nauczyciele, zaś rodzice służyli pomocą nauczycielom w organizowaniu uroczystości szkolnych. Można powiedzieć, że był to okres bardzo ścisłej współpracy szkoły i środowiska.
W ramach tej współpracy zorganizowano w szkole jesienią 1960 roku jednoroczny kurs dla dorosłych. Chodziło o to, by młodym ludziom, którym wojna i trudne lata bezpośrednio po jej zakończeniu skomplikowały nieco życiorysy, umożliwić uzyskanie świadectwa wykształcenia podstawowego. Na kurs przyjmowani byli kandydaci z ukończoną klasą V i VI. Zajęcia odbywały się wieczorem i prowadzone były przez nauczycieli tutejszej szkoły: Bogusławę Knapińską, Janinę Rusak i Józefa Pajączkowskiego. Uzyskanie świadectwa ukończenia szkoły podstawowej uwarunkowane było systematycznym uczestnictwem uczniów w zajęciach i zdaniem egzaminu państwowego. Egzamin zdało pomyślnie i świadectwa ukończenia szkoły otrzymało 12 osób z Klinisk i Rurzycy.
Przeniesienie szkoły do nowego budynku poprawiło wprawdzie warunki pracy uczniów i nauczycieli, nie rozwiązało jednak wszystkich problemów, które utrudniały prawidłową i pełną realizację programu nauczania. Największe trudności sprawiała realizacja programu z zakresu wychowania fizycznego. Szkoła nie miała sali gimnastycznej ani nawet jakiegoś pomieszczenia zastępczego, w którym mogłyby się odbywać zajęcia z tego przedmiotu w razie niepogody. Brakowało też boiska szkolnego, bo nie było go gdzie urządzić. Działka, na której stał budynek szkolny, była niewielka. Po wybudowaniu na niej budynku gospodarczego oraz sanitariatów miejsca na boisko zabrakło. Problem lekcji wychowania fizycznego musiał być jednak jakoś rozwiązany.
Boisko urządzono, oczywiście sposobem gospodarczym, na pasie przydrożnym naprzeciwko szkoły, po drugiej stronie drogi. Wszystko zrobili sami uczniowie pod kierunkiem ówczesnego nauczyciela w-f, pana mgr Józefa Pajączkowskiego. Potrzebne materiały, jak zwykle, ofiarowało Nadleśnictwo w Kliniskach. Inicjatywa i pomysłowość zaangażowanego nauczyciela wystarczyły, by powstało na placu niczyim boisko do piłki ręcznej, nożnej, siatkowej i gry w palanta. Była też prowizoryczna bieżnia i skocznia do uprawiania lekkiej atletyki. Boisko nie było ogrodzone, bo nie można było grodzić placu zawłaszczonego na dziko. Nikt się tym jednak zbytnio nie przejmował, bo poważniejsze niebezpieczeństwo nikomu nie groziło. Ruch był wtedy jeszcze niewielki i nie utrudniał swobodnego poruszania się po drodze i boisku. Co najwyżej wśród uczniów zapamiętale goniących za piłką zawieruszyła się niespodziewanie krowa sąsiadów szkoły, która tamtędy wędrowała na pastwisko lub z powrotem do zagrody. Ponieważ jednak innej drogi nie było, obustronna akceptacja takiego stanu była konieczna, choć nie zawsze bezkonfliktowa.

Obrazek
Boisko dawnej szkoły - zdjęcie z okazji 1-go Dnia Wiosny (około 1975r.)


Z boiska korzystali nie tylko uczniowie. W niedzielę i święta przychodzili też licznie dorośli. Jedni, by pograć w siatkówkę, inni, by popatrzeć na spontanicznie organizowane zawody nieformalnymi i naprędce organizowanymi drużynami. Tu też odbywały się bardzo liczne zawody szkolne i międzyszkolne. Kalendarz imprez sportowych szkolnych, międzyszkolnych, rejonowych i powiatowych był w tamtych latach bardzo bogaty. Hasło umasowienia sportu było wówczas bardzo popularne.
Lata sześćdziesiąte charakteryzowały się ogromną ilością zawodów, konkursów, turniejów wiedzy i innych form współzawodnictwa. Szkoły rywalizowały w różnych dziedzinach i za to były oceniane. Szkoła w Kliniskach starała się bardzo czynnie uczestniczyć w tej realizacji i udało jej się osiągnąć znaczące sukcesy, choć pracowała w bardzo skromnych warunkach i zaliczała się raczej do małych szkół wiejskich.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia lokalna”