Historia Sopotu

Wiedza o lokalnych wydarzeniach, bohaterach, całej przeszłości regionu i jego miejscu w wydarzeniach o szerszym zasięgu terytorialnym. Powstanie miasta, historia miast, lokacje i akty lokacyjne. Wiedza o społeczności lokalnej, złożoności struktury społecznej i kulturowej różnorodności.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Historia Sopotu

Post autor: Warka » 04 maja 2011, 16:36

Piotr Pelczar
Na terenach dzisiejszej północnej Polski, nad brzegiem Bałtyku, wciśnięty pomiędzy złotą plażę a morenowe wzgórza porośnięte gęstymi lasami, leży Sopot – pogrążone w melancholijnym letargu zimą i żywiołowe latem, „trochę baśniowe, nierealne miasteczko” łączące dwa obce mu naturą zespoły portowo-miejskie – Gdańsk i Gdynię. Sopot to miasto mające odmienną i ciekawą historię. Zapraszamy do lektury pierwszej z pięciu części serii artykułów poświęconej dziejom tego miasta.

Pierwsza historyczna wzmianka o Sopocie pochodzi z dokumentu z roku 1283. W tymże roku gdański książę Mściwoj II nadał Sopot wraz z kilkoma innymi wsiami oliwskiemu klasztorowi cystersów. Była to rekompensata za straty terytorialne w ziemi gniewskiej, poniesione na rzecz zakonu krzyżackiego. O wartości Sopotu przesądzały w tamtym czasie jego obfitujące w bursztyn plaże, o prawo do których na przestrzeni wieków XII i XIII spierali się cystersi z Krzyżakami. W 1466 roku na mocy pokoju toruńskiego Sopot znalazł się w granicach Rzeczpospolitej i choć od II połowy XV wieku intensywnie eksploatowane złoża bursztynu na Pomorzu Gdańskim zaczynały ulegać wyczerpaniu, to urokliwe położenie wsi wciąż pozostawało jej atutem1.

Plaża w Sopocie, fot. współczesna (autor: Tommy jr, licencja: CC ASA 2,5, źródło: Wikimedia Commons).
Od XVI do XVIII wieku: mieszczańskie letnisko
W połowie XVI wieku rozpoczął się zupełnie nowy okres w dziejach Sopotu. Możni gdańscy kupcy, wydzierżawiając tereny wsi od cystersów, wybudowali tam swoje letniskowe dwory, co w przeciągu zaledwie jednego wieku doprowadziło do przekształcenia się chłopskiej wsi w zespół patrycjuszowskich rezydencji2 . Można powiedzieć, że wtedy po raz pierwszy w historii Sopot stał się świadkiem procesów rewitalizacji i gentryfikacji na swoim obszarze. Dawni właściciele chłopskich zagród przenieśli się na nadmorską nizinę na południe od Sopotu, by trudnić się rybactwem, a tylko część pozostała, by pracować w charakterze służby3 . Na miejscu wszystkich dawnych zabudowań chłopskich powstało dwanaście4 otoczonych ogrodami pałacowych dworków, o których wykwintności poświadczyć mogła znamienitość rezydujących w ich progach gości. W dworze własności kupieckiej rodziny Borkmannów na przykład wiosną roku 1660 kwaterował Magnus de la Gardie, przewodniczący szwedzkiej delegacji do rokowań pokojowych kończących okres wojen polsko-szwedzkich5 . Od tamtej wizyty posiadłość Borkmannów zaczęto nazywać Dworem Szwedzkim. W tym samym dworku w lipcu 1710 roku zatrzymał się król August II, a we wrześniu roku 1733 Stanisław Leszczyński6 .

Wiek XVIII: od wielkiej pożogi do magnackiej posiadłości
W niespełna rok po tej wizycie, w maju 1734, Dworek Szwedzki podzielił los wszystkich pozostałych sopockich zabudowań, ulegając doszczętnemu spaleniu. Dokonały go wojska rosyjskie, nie po raz ostatni zresztą odciskając na Sopocie swoje destrukcyjne piętno. Sielankowa niegdyś wieś pozostawała po tej katastrofie smutnym pogorzeliskiem, gdyż obciążonych kontrybucjami i wyniszczonych wojną gdańskich patrycjuszy nie było stać na odbudowę swoich rezydencji.7

Po blisko dwudziestu latach zastoju zrujnowanymi dworami zaczęła interesować się polska szlachta pomorska. Odkupione od gdańskich właścicieli i odbudowane dwory przeszły z kolei na własność magnata pomorskiego, generała Józefa Przebendowskiego, który skupił w swoim ręku większość z tych posiadłości. Obok Przebendowskich rezydencje w Sopocie posiadali także Sierakowscy. Ich dworek – pamiątka po spalonym wcześniej tzw. Dworze Szwedzkim – stoi w Sopocie po dziś dzień, będąc jedynym zachowanym budynkiem z tamtych czasów8 .

Od 1772 do 1877 roku: Sopot jako pruskie kąpielisko
Po pierwszym rozbiorze Polski w roku 1772 Sopot wraz z większością Pomorza dostał się pod zabór pruski. Doszło do konfiskaty dóbr klasztornych pozostających własnością cystersów od XII wieku. Majętni pruscy kupcy zaczęli ponadto z wolna odkupywać od polskiej szlachty sopockie majątki ziemskie wraz z posiadłościami, między innymi te, które należały wcześniej do Przebendowskich9 . Tak rozpoczynał się niemiecki etap istnienia Sopotu, zaś po incydentach związanych z wojnami napoleońskimi miasto mogło cieszyć się długimi latami spokoju, w których to wykrystalizował się jego charakter i funkcja.

W czasach, kiedy brytyjski Scarborough począł przyciągać ludzi korzystających z leczniczych właściwości wód, atut, jakim było położenie Sopotu w pobliżu morza, pozostawał w zasadzie niewykorzystany. Na początku XIX wieku kąpiele morskie uważano na Pomorzu za niezdrowe i sprzeczne z zasadami moralności. Modę na nie przywieźli dopiero podczas kampanii napoleońskich Francuzi. W roku 1808 pochodzący z Alzacji chirurg w stopniu majora, Jean George Haffner, błyskawicznie po swoim przyjeździe dostrzegł dogodne dla powstania kąpieliska położenie wsi10 . Doktor Haffner, odznaczony przez samego cesarza Napoleona najwyższym francuskim odznaczeniem, orderem Legii Honorowej, miał wnieść niepodważalnie wielki wpływ w rozwój sopockiej miejscowości. Pierwsze próby uruchomienia kąpieliska morskiego podjął jednak największy w tamtym czasie sopocki posesor, Carl Christoph Wagner. W 1819 roku wybudował on w tym celu niewielki budynek, ale brak funduszy oraz wiary w zyskowność branży powstrzymały go przed dalszymi inwestycjami [11]. Kolej na Haffnera przyszła cztery lata później. 21 maja 1823 roku wydzierżawił on około pół hektara plażowych wydm, położonych w miejscu dzisiejszego wejścia na molo, i od razu przystąpił do budowy nowego zakładu kąpielowego. Postawiony w zaledwie 40 dni budynek mógł się poszczycić sześcioma kabinami do kąpieli w wodzie morskiej, a także gabinetem leczniczych natrysków, prysznicami, poczekalnią i pokojem wypoczynkowym12 . Do końca sezonu letniego 1823 roku zakład odwiedziło dwustu dziewięćdziesięciu kuracjuszy. W rok później doktor Haffner wybudował pierwszy sopocki Dom Kuracyjny, gdzie w odróżnieniu od stojącego nieopodal zakładu kąpielowego miało skupiać się życie towarzyskie młodego kurortu13 . W maju tego samego roku gotowy był też regulamin sopockiego kąpieliska. Określał on zakres działalności zakładów kąpielowych, obowiązki kuracjuszy, porządek dnia oraz czas trwania sezonu. Obyczajowość tamtych czasów stworzyła ponadto potrzebę strzeżenia plaż przed wzrokiem niepożądanych ludzi. Ówcześnie, zrytualizowane zanurzenie ciała w wodzie morskiej odbywało się w przypadku mężczyzn nago, panie przysłaniała zaś cienka, sięgająca do kostek tunika. By strzec prywatności kuracjuszy, pruscy żandarmi pilnowali rejonu kąpieliska, mając na uwadze nawet znaczny dystans, jaki od kąpiących mieli obowiązek zachowywać okoliczni rybacy14 .

Plaża w Sopocie, zdjęcie pocztówkowe z epoki.
Wkrótce na malowniczych, okalających Sopot wzgórzach morenowych wytyczono ścieżki spacerowe, urządzono punkty widokowe, a we wsi powstawały kawiarenki15 . Chcąc jeszcze bardziej uatrakcyjnić czas odwiedzającym, doktor Haffner stworzył wreszcie zalążek najsłynniejszej miejskiej atrakcji – drewnianego mola, które już wtedy zyskało status niemożliwej do pominięcia atrakcji16 . Tempo wzrostu liczby odwiedzających było znaczne, w sezonie letnim roku 1830 było ich już czterystu sześćdziesięciu. W tym samym roku jednak śmierć ojca założyciela sopockiego kąpieliska poprzedziła załamanie tej dobrze rokującej tendencji. Szalejące powstanie listopadowe i zamknięcie granicy prusko-rosyjskiej uniemożliwiło przyjazd wielu gościom, pojawiły się problemy natury finansowej, Sopot nawiedziła też epidemia cholery... Nie na długo na szczęście młody nadbałtycki kurort znalazł się w kryzysie. W 1834 roku pasierb Jeana Haffnera, Ernst Adolf Bottcher, przejął zarządzanie kąpieliskiem i przystąpił do kolejnych inwestycji. Rozbudowano i podwyższono standard domu zdrojowego, na miejscu przesuniętego na południe zakładu kąpielowego stanął teatr, zagospodarowano też pozyskane w 1834 i 1837 roku tereny miejscowości. Liczba letników wahała się w tamtych czasach, oscylując wokół tysiąca odwiedzających w ciągu roku.17

1877-1914: gminny kurort i polscy turyści
Sopocki zakład kąpielowy pozostawał własnością prywatną do 1877 roku. Wówczas to rada gminy podjęła uchwałę o wykupie od spadkobierców zmarłego w 1861 roku Bottchera wszystkich urządzeń kąpielowych i rekreacyjnych. I tym razem w malowniczo położonej wsi nad Bałtykiem poczyniono mające ją uatrakcyjnić inwestycje. Do 1881 roku gotowy był już nowy budynek Domu Zdrojowego, rozbudowano molo i zaplecze hotelowe, samą miejscowość przecięła zaś ze wschodu na zachód główna arteria komunikacyjna – See Strasse, znana dziś lepiej w całym kraju jako ulica poświęcona pamięci bohaterów spod Monte Cassino. Sopot w roku 1880 odwiedziło aż 3739 osób, a w 1890 roku – 6504. [18]

Willa Hochwasser na Stawowiu (Zoppot – Villa Hochwasser), zdjęcie pocztówkowe z epoki.
Przybywali Niemcy, Rosjanie, najbardziej widoczni byli jednak Polacy. W modnym warszawskim towarzystwie uchodziło w dobrym tonie bywać na wakacjach nad morzem. Sopot stał się, jak zauważył pisarz Adolf Nowaczyński, „przedłużoną nad Bałtyk Warszawą”, a przy tym miejscem, gdzie zjeżdżała polska elita intelektualna19 . Kurort rozwijał się nadal. Przełom wieków XIX i XX był najbardziej dynamicznym okresem rozwoju miejscowości, która od 8 października 1901 roku funkcjonowała już na prawach miejskich. Na przełomie lat 1897 i 1909 powstały w Sopocie kolejno: korty tenisowe, tereny wyścigów konnych, nowe zakłady kąpielowe, łazienki północne, wzorowane na staronorweskim stylu łazienki południowe, a także leśny teatr stanowiący zalążek dla Opery Leśnej20 . W 1912 roku oddano do użytku trzeci z kolei Dom Zdrojowy. Imponujący swym rozmachem i bogactwem budynek, którego podobizna trafiła na tysiące miejscowych pocztówek, był chyba najokazalszym, jaki kiedykolwiek powstał w Sopocie. Mieścił on między innymi: pokoje hotelowe, restauracje, winiarnię i salę teatralną, stając się wspaniałą wizytówką dla kurortu, odwiedzanego w tamtych czasach przez blisko dwadzieścia tysięcy ludzi rocznie21 .

Trzeci Dom Zdrojowy, zdjęcie pocztówkowe z epoki.
Kolej, rozwój, polskość, rola kobiet
Ciężko powiedzieć, jak potoczyłyby się losy wsi malowniczo położonej nad Bałtykiem, gdyby nie budowa linii kolejowej łączącej Gdańsk ze Szczecinem. Dokonano tego w roku 1870, znacznie ułatwiając podróżnym komunikację i rozpoczynając prawdziwie gwałtowny okres przyrostu ludności. W roku 1820 Sopot liczył zaledwie 307 mieszkańców, a kiedy umierał doktor Haffner, ich liczba wynosiła 640. W przededniu otwarcia linii kolejowej mieszkańców było nieco ponad 1200, jednak już pięć lat później sopocianie stanowili społeczność złożoną z 2834 osób22 . Na początku XX wieku Sopot posiadał połączenia kolejowe z Berlinem, Szczecinem, Warszawą, Wrocławiem, Królewcem, a nawet z Petersburgiem.23 Prężnie rozwijająca się miejscowość turystyczna obfitowała w miejsca pracy w sektorze hotelarskim, gastronomicznym, w handlu i w opiece zdrowotnej, a więc w zawodach klasycznie zarezerwowanych dla kobiet. Taka sytuacja na rynku pracy wpływała oczywiście na wysoki stosunek ilości aktywnych zawodowo kobiet do ilości aktywnych zawodowo mężczyzn, wynoszący na przestrzeni lat 1871-1911 aż 6 do 4. Na przestrzeni lat zmieniał się także narodowościowy udział w ogólnej liczbie mieszkańców miasta, w którym przewagę zyskiwali Niemcy. To ich udziałem odbywał się główny wzrost liczby mieszkańców. O ile liczba Polaków powiększyła się w latach 1890-1910 z 1174 do 1710 osób, to liczba Niemców w tym samym okresie wzrosła z 3596 do 13 298. Sopot zamieszkiwało więc około 89% Niemców i 11% Polaków. Bardziej symetryczny, z uwagi na dwuwyznaniowość Niemców, był podział wyznaniowy. Na przełomie XIX i XX wieku 46% mieszkańców stanowili ewangelicy, przy 52% udziale katolików24 .

Dom zboru protestanckiego (Zoppot – Evangelisches Gemeindehaus), zdjęcie pocztówkowe z epoki.
Uzdrowiskowy charakter, jaki począł przybierać Sopot od momentu, kiedy Wagner postawił tam swój pierwszy budynek kąpielowy, nie przekładał się niestety na poziom opieki medycznej oferowanej mieszkańcom. Priorytet stanowili przyjezdni, a do roku 1920 stale zamieszkała ludność nie doczekała się nawet miejskiego szpitala, gdyż plany budowy tej placówki pokrzyżował wybuch I wojny światowej. Zmuszało to mieszkańców do hospitalizowania się na terenie Gdańska lub w kilku niewielkich i nie najlepiej finansowanych placówkach na terenie miasta. W rezultacie śmiertelność wywołana ówcześnie często występującymi chorobami, takimi jak gruźlica, była wysoka. Żniwo zbierały także choroby wywoływane ubóstwem, gdyż ten rozwijający się kurort, który kojarzył się z luksusem i pretendował do miana Riviery północy, był także domem dla wielu ubogich25 .

Do czasów rozpoczęcia inwestycji przez doktora Haffnera ludność Sopotu trudniła się głównie rybactwem i rolnictwem. Świadczenie usług dla przyjezdnych traktowano jako zajęcie dodatkowe. Wkrótce jednak rozwój nadmorskiego kąpieliska zmienił tę tendencję, sprawiając, że zarówno miejscowa, jak i napływowa ludność znalazła pracę pośrednio lub bezpośrednio związaną z rozwijającym się przemysłem turystycznym. I choć wodolecznictwo, handel nieruchomościami czy budownictwo wymagały wielu wykwalifikowanych pracowników, to sporą część mieszkańców stanowili pracownicy pozbawieni większych kwalifikacji, zatrudnieni na nienajlepiej opłacanych posadach. Zarabiających krocie było w Sopocie niewielu, a należeli do nich właściciele hoteli, sklepów i pensjonatów, a także lekarze, urzędnicy i prawnicy. To właśnie tę grupę było bez wątpienia stać na pełne cieszenie się atrakcjami, których nie brakowało w barwnym kąpielisku. Mniej majętni mieszkańcy nie mogli sobie na to pozwolić. Na boczny tor zepchnięte zostały np. interesy sopockich rybaków. Rozwijające się kąpielisko zajmowało plaże wraz z okolicznymi terenami nadmorskimi, co w praktyce uniemożliwiało rybakom wykonywanie ich zawodu w trakcie sezonu letniego. Pochłonięte uatrakcyjnianiem kurortu władze pozostawały zaś przez długi czas niewzruszone na wysuwane prośby o respektowanie interesów tej nie najlepiej usytuowanej grupy społecznej. Spór zażegnało ostatecznie wydzielenie rybakom kawałka plaży nieopodal Karlikowa. Problem ten był klasycznym przykładem konfliktu interesów pomiędzy mieszkańcami a miejskim reżimem26 .

Zobacz drugą część artykułu >>

Zobacz też
Jastarnia. 35 lat minęło!
Warszawa kąpielowa. O obyczaju kąpieli letnich w Warszawie pod koniec XIX wieku
Copot – krótka historia nadbałtyckiego kurortu oraz stroju kąpielowego
Bibliografia
Chrzanowski B., Wolne Miasto Gdańsk pod rządami nazistów, [w:] Sopot w latach wojny 1939-1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.
Dargacz J., Historia sopockich domów kuracyjnych 1824-2006, Sopot 2006.
Dargacz J., Kurort w cieniu swastyki. Życie kuracyjne i kulturalne w Sopocie w latach 1939 – 1945, [w:] Sopot w latach wojny 1939-1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.
Domańska H., Opowieści Sopockich Kamienic, Gdańsk 2005.
Fabini-Madeyska I., Gdzie rezydowali w Gdańsku królowie polscy?, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976.
Fułek W., Stinzing-Wojnarowski R., Kurort w cieniu PRL-u. Sopot 1945-1989, Gdańsk 2007.
Fułek W., Szemelowski M., Sopockie molo. Krótka historia nieskończoności, Sopot 2005.
Gaj J., Dzieje turystyki w Polsce, Warszawa 2006.
Mamuszka F., Sopot. Szkice z dziejów, Gdańsk 1975.
Płaza-Opacka D., Stegner T., Sztykiel E., Po słońce i wodę. Polscy letnicy nad Bałtykiem w XIX i w pierwszej połowie XX wieku, Gdańsk 2004.
Śliwiński B. (red.), Dzieje Sopotu do roku 1945, Gdańsk 1998.
Szypowska M., Szypowski A., Sopot, Warszawa 1981.
„Kuryer Sopocki” 1996, nr 3.
www.sopot.pl
Przypisy
1 B. Śliwiński, W księstwie gdańskopomorskim pod rządami cystersów oliwskich i zakonu krzyżackiego, [w:] Dzieje Sopotu do roku 1945, red. B. Śliwiński, Gdańsk 1998, s. 73-77.

2 A. Groth, Sopot i sąsiednie wsie w czasach nowożytnych, [w:] Dzieje Sopotu do roku 1945, red. B. Śliwiński, Gdańsk 1998, s.84.

3 M. Szypowska, A. Szypowski, Sopot, Warszawa 1981.

4 Akta opactwa oliwskiego wymieniają dwanaście dworów sopockich. W późniejszych czasach do dworów zaliczano jednak także inne obiekty, w rezultacie czego ich liczba wzrosła do piętnastu. Zob.: A. Groth, dz. cyt., s.85.

5 Tamże, s. 90.

6 I. Fabini-Madeyska, Gdzie rezydowali w Gdańsku królowie polscy?, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 70-74.

7 A. Groth, dz. cyt., s. 89-90, 92.

8 M. Szypowska, A. Szypowski, dz. cyt.; H. Domańska, Opowieści sopockich kamienic, Gdańsk 2005, s. 40.

9 A. Groth, dz. cyt., s.95-96.

10 M. Szypowska, A. Szypowski, dz. cyt.

11 A. Romanow, Sopot w latach 1818-1920, [w:] Dzieje Sopotu do roku 1945, red. B. Śliwiński, Gdańsk 1998, s. 113-114.

12 W. Fułek, M. Szemelowski, Sopockie molo. Krótka historia nieskończoności, Sopot 2005, s. 14

13 J. Dargacz, Historia sopockich domów kuracyjnych 1824-2006, Sopot 2006, s. 7.

14 W. Fułek, M. Szemelowski, dz. cyt., s. 14-15.

15 A. Groth, dz. cyt., s.114.

16 W. Fułek, M. Szemelowski, dz. cyt., s. 16.

17 W roku 1840 Sopot odwiedziło 768 osób, w roku 1850 – 1071, a 10 lat później liczba ta wyniosła 918 letników. Zob.: A. Groth, dz. cyt., s.115.

18 Tamże, s.115-116; W. Fułek, M. Szemelowski, dz. cyt., s. 31-32.

19 D. Płaza Opacka, T. Stegner, E. Sztykiel, Po słońce i wodę. Polscy letnicy nad Bałtykiem w XIX i w pierwszej połowie XX wieku, Gdańsk 2004, s. 14-15.

20 A. Groth, dz. cyt., s.116.

21 J. Dargacz, dz. cyt., s. 21 i następne.

22 A. Groth, dz. cyt., s.119-121.

23 W. Fułek, M. Szemelowski, dz. cyt., s. 49

24 A. Groth, dz. cyt., s.123-125.

25 Tamże, s.125-128.

26 Tamże, s. 134-138.

Zredagował: Kamil Janicki
Korektę przeprowadziła: Joanna Łagoda

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Historia Sopotu

Post autor: Warka » 04 maja 2011, 16:37

Piotr Pelczar
W okresie międzywojennym Sopot nadal odgrywał rolę prestiżowego ośrodka turystycznego, wchodząc w skład Wolnego Miasta Gdańska. Poziom życia i zakres oferowanych kuracjuszom rozrywek rosły aż do wybuchu II wojny światowej.

Sopot po I wojnie światowej znalazł się w granicach Wolnego Miasta Gdańska (ryc. Ziegelbrenner; lic. CC ASA 3,0). Ewolucja, jaką zapoczątkowali w połowie XVI wieku majętni gdańscy patrycjusze doprowadziła, za sprawą sprzyjających okoliczności, do przekształcenia się niewielkiej, zamieszkanej przez rybaków wsi w przyciągający wyższe klasy kurort, określany mianem Riviery Północy. Miasto podczas I wojny światowej szczęśliwie nie zaznało zniszczeń. Pamiątkami po wojnie były jedynie zaorane pod uprawę ziemniaków tereny wyścigów konnych oraz pozbawione zarekwirowanych dzwonów wieże kościołów. Na czas wojny Sopot zanotował także ubytki w swojej populacji, szybko odrobiono je jednak w wyniku społecznego odreagowywania wojny1. Ostatecznie w roku 1920 miasto znalazło się w nowej dla siebie rzeczywistości, jako część proklamowanego przez traktat wersalski tworu – Wolnego Miasta Gdańska.

Wielka wojna zahamowała na cztery lata rozwój Sopotu. Wkrótce jednak kurort znów zaczął tętnić życiem, a lista oferowanych rozrywek była poszerzana o kolejne pozycje. Już dwa lata po wojnie otwarto w Domu Kuracyjnym słynne sopockie kasyno, a dzięki dochodom generowanym przez nie, w roku 1927 otwarcia doczekał się Kasino – Hotel, znany dziś jak Grand Hotel. Kasyna od początku swego istnienia wzbudzały sprzeciw wśród wielu Polaków i Niemców, którzy uznawali ich istnienie za sprzeczne z zasadami moralności. Nie zmieniło to faktu, że w rok po otwarciu Kasino – Hotel, miasto odwiedziła rekordowa liczba 29 192 przyjezdnych, z czego ponad połowę stanowili Polacy. Na gości czekało w tamtym czasie szesnaście hoteli, dwadzieścia pensjonatów, liczne wille, a także tysiące mieszkań i prywatne pokoje. Miejskie atrakcje rozwijały się, powstawały też nowe2. W 1928 roku molo osiągnęło swoje dzisiejsze rozmiary, zyskując około 512 metrów długości oraz 132-metrową odnogę3, wkrótce też na See Strasse pojawiły się dwa kina. W mieście często odbywały się koncerty i przedstawienia teatralne. W latach dwudziestych i trzydziestych czasy rozkwitu przeżywała Opera Leśna. Wystawiane w niej dramaty muzyczne Ryszarda Wagnera cieszyły się ogromną popularnością, a miasto w swoisty sposób żyło przedstawieniami odgrywanymi na urokliwie położonej leśnej scenie4. Obok przedstawień teatralnych Sopot oferował także widowiska sportowe. Zainteresowaniem cieszyły się wyścigi konne i turnieje tenisowe. Podczas popularnych tygodni sportu urządzano również zawody lekkoatletyczne, mecze piłkarskie, wyścigi rowerowe, konkursy strzeleckie, a także regaty i zawody pływackie.

Tydzień Sportu, Książe Wilhelm podczas turnieju tenisowego.
Sopot, w przeciwieństwie do podobnych mu kurortów tamtych czasów, nigdy nie pustoszał. Dokładające wszelkich środków władze starały się maksymalnie wydłużyć sezon turystyczny5. Położenie miasta, a zwłaszcza obecność morenowych wzgórz, stwarzało dogodne warunki do uprawiania sportów zimowych. Istniał w Sopocie tor saneczkowy, skocznia narciarska, wyznaczano też nartostrady i lodowiska6. Ofertę miasta uzupełniały wreszcie liczne restauracje, kawiarnie oraz lokale oferujące występy skąpo ubranych pań. Sopot posiadał między innymi trzy domy towarowe, aż sześćdziesiąt sklepów kolonialnych, szesnaście delikatesowych oraz bardzo wiele różnorakich punktów usługowych7. Miasto pozostawało kurortem elitarnym i choć w latach 30. turystyka stawała się popularna wśród coraz szerszych warstw społecznych, to na sopockie towarzystwo nadal składała się głównie inteligencja8.

Jak wspomniano wcześniej, straty ludnościowe jakie poniósł Sopot podczas Wielkiej Wojny zostały szybko odrobione. W zasadzie liczba mieszkańców w roku 1919 była już nieco większa od tej, jaką miał Sopot w przededniu wybuchu wojny. W roku 1929 przekroczyła trzydzieści tysięcy. Zapotrzebowanie na służbę i niewielki tylko odsetek mieszkających w mieście robotników w dalszym ciągu przyczyniały się do znaczącej przewagi kobiet, których udział w ogólnej liczbie ludności wynosił 59%. Ustalenie składu narodowościowego tej społeczności jest bardzo problematyczne. Mieszkający na terenie Sopotu Polacy niejednokrotnie dobrowolnie ulegali procesowi germanizacji, a słaba miejscowa inteligencja polska nie była w stanie temu przeciwdziałać. To Niemcy piastowali najważniejsze funkcje, stanowiąc jednocześnie największą grupę miejskich posesorów. Nie wolno zapominać jednak, że sopocka społeczność składała się w sporej liczbie z ludzi mających się za Polaków, a do lat trzydziestych mieszkało w Sopocie też kilka tysięcy Żydów9.

Sopocka synagoga, obecna ul. Dąbrowskiego.
Poziom życia mieszkańców Sopotu w dwudziestoleciu międzywojennym podniósł się i był pewnością lepszy niż ten, z jakim borykać musieli się mieszkańcy sąsiedniego Gdańska. Poprzez zwiększoną liczbę lekarzy i powstanie szpitala położniczego znacznie poprawił się poziom opieki zdrowotnej. Sopocianie stanowili też społeczność stosunkowo zamożną, o czym świadczyły wysokie lokaty zgromadzone na książeczkach oszczędnościowych oraz fakt, że aż jedno na pięć gospodarstw domowych posiadało służącą. Już w 1927 roku 73% mieszkań miało prąd, 89% wodę, a 70% gaz. Aż połowa sopockich mieszkań liczyła od dwóch do pięciu pokoi, podczas gdy w Gdańsku liczba ta wynosiła 28 na każde 100 mieszkań. Za uroki życia w Sopocie trzeba było jednak słono płacić. Na tle opłat mieszkaniowych, jakie pobierał Gdańsk, te w Rivierze Połnocy przedstawiały się dość wysoko, co znacząco ograniczało dostęp słabiej zarabiającym grupom społecznym10.

W roku 1933 władzę w Rzeszy przejęła partia, której flaga ze złowrogim symbolem połamanego krzyża miała wkrótce załopotać w większości europejskich stolic. Wtedy też proces narodowosocjalistycznego przeobrażenia sceny politycznej Wolnego Miasta Gdańska, jaki rozpoczął się w roku 1930, nabrał znacząco na sile. Już cztery lata po dojściu nazistów do władzy w Niemczech, NSDAP sprawowała w Sopocie niepodzielną władzę, jednocześnie wzniecając i podjudzając antypolskie i antyżydowskie nastroje wśród niemieckich mieszkańców11. Przejawem tych nastrojów było spalenie synagogi w listopadzie roku 1938, co stanowiło ostateczny sygnał dla sopockich Żydów do emigracji. Społeczne przyzwolenie dla tych przepełnionych nienawiścią wydarzeń wynikało w dużej mierze z wysokiego poziomu życia, jakim cieszyć mogli się Sopocianie w pierwszych latach rządów nazistów. W mieście znacząco bowiem spadło bezrobocie, a dobra koniunktura gospodarcza przyniosła polepszenie sytuacji nawet przeciętnego mieszkańca miasta12.

Zoppot Kurhaus na początku XX wieku. Został zniszczony podczas II wojny światowej.
We wrześniu 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Dyskryminowani i szykanowani do tej pory polscy i żydowscy mieszkańcy Sopotu znaleźli się w jeszcze gorszej sytuacji. Naziści przystąpili bowiem do aresztowań, które w pierwszej kolejności dotykały przedstawicieli inteligencji; ogromna większość z nich została zamordowana13. Mimo tych wydarzeń, skutki wojny były dla ludności niemieckiej w pierwszych latach wojny niemal nieodczuwalne i Sopot zdołał utrzymać charakter kurortu. Do Riwiery Północy wciąż ściągały tłumy spragnionych wody i słońca przyjezdnych, wśród których bywali wysocy oficerowie Wehrmachtu i SS. Niesłabnącą popularnością cieszył się też Kasino – Hotel, w którym w wrześniu roku 1939 zatrzymali się Adolf Hitler i Herman Göring. Nazistowska propaganda skutecznie wykorzystywała sielankowy charakter miejscowości jako dowód na to, że wojna trwa daleko poza granicami III Rzeszy. Mimo, że alianckie bombowce rzeczywiście omijały Sopot, to jednak pogarszająca się sytuacja na froncie wkrótce znalazła odbicie w klimacie miasta. Po bitwie stalingradzkiej i utracie inicjatywy strategicznej na froncie wschodnim, wciąż rosła liczba przybywających do Sopot rannych i wojennych rekonwalescentów. Opera leśna, w której w roku 1942 odbył się ostatni Festiwal Wagnerowski, przekształcona została w składowisko ławek i krzeseł pochodzących z przekształcanych na szpitale miejskich szkół. Sukcesywnie pod lazarety adoptowano też miejskie hotele i budynki użyteczności publicznej14. Wreszcie, w marcu 1945 roku, kiedy rozszalały wojenny walec zbliżył się do pogrążonego w swoim baśniowym śnie miasta, zaczęła się ewakuacja niemieckiej ludności cywilnej i robotników przymusowych15.

23 marca 1945 roku po krótkich, lecz zaciętych walkach, do Sopotu wkroczyły pierwsze oddziały Armii Czerwonej, wchodzące w skład II Frontu Białoruskiego marszałka Rokossowskiego. W wyniku działań wojennych lub ich następstw i prawdopodobnie przy znaczącym udziale czerwonoarmistów, zniszczeniu uległo 125 budynków, a 625 zostało uszkodzonych. Spłonęła ogromna większość wspaniałego Domu Kuracyjnego wraz z kasynem, zniszczeniu uległo też kilka największych hoteli, między innymi wieńczące dolną część ulicy See Strasse Metropol i Werminghoff. Miasto było świadkiem upiornych scen. Zginęło wielu cywilów. Setki, a może i tysiące kobiet zostało zgwałconych. W bólach i cierpieniu rodził się jednak nowy okres istnienia miasta, który upłynąć miał w cieniu „ludowej” rzeczywistości.

Zobacz trzecią część artykułu >>

Zobacz też
Jastarnia. 35 lat minęło!
Miasto Żaglowców
Warszawa kąpielowa. O obyczaju kąpieli letnich w Warszawie pod koniec XIX wieku
Copot – krótka historia nadbałtyckiego kurortu oraz stroju kąpielowego
Bibliografia
Chrzanowski B., Wolne Miasto Gdańsk pod rządami nazistów, [w:] Sopot w latach wojny 1939-1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.
Dargacz J., Historia sopockich domów kuracyjnych 1824-2006, Sopot 2006.
Dargacz J., Kurort w cieniu swastyki. Życie kuracyjne i kulturalne w Sopocie w latach 1939 – 1945, [w:] Sopot w latach wojny 1939-1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.
Domańska H., Opowieści Sopockich Kamienic, Gdańsk 2005.
Fabini-Madeyska I., Gdzie rezydowali w Gdańsku królowie polscy?, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976.
Fułek W., Stinzing-Wojnarowski R., Kurort w cieniu PRL-u. Sopot 1945-1989, Gdańsk 2007.
Fułek W., Szemelowski M., Sopockie molo. Krótka historia nieskończoności, Sopot 2005.
Gaj J., Dzieje turystyki w Polsce, Warszawa 2006.
Mamuszka F., Sopot. Szkice z dziejów, Gdańsk 1975.
Płaza-Opacka D., Stegner T., Sztykiel E., Po słońce i wodę. Polscy letnicy nad Bałtykiem w XIX i w pierwszej połowie XX wieku, Gdańsk 2004.
Śliwiński B. (red.), Dzieje Sopotu do roku 1945, Gdańsk 1998.
Szypowska M., Szypowski A., Sopot, Warszawa 1981.
„Kuryer Sopocki” 1996, nr 3.
www.sopot.pl
Przypisy
1 W. Fułek, M. Szemelowski, Sopockie molo. Krótka historia nieskończoności, Sopot 2005, s. 53.

2 M. Andrzejewski, Dzieje Sopotu w latach 1920 – 1945, [w:] Dzieje Sopotu do roku 1945, red. B. Śliwiński, Gdańsk 1998, s. 171-175.

3 W. Fułek, M. Szemelowski, dz. cyt., s. 59-60.

4 M. Andrzejewski, dz. cyt., s. 163 – 164.

5 Tamże, s. 176- 177

6 D. Płaza Opacka, T. Stegner, E. Sztykiel, Po słońce i wodę. Polscy letnicy nad Bałtykiem w XIX i w pierwszej połowie XX wieku, Gdańsk 2004, s. 131.

7 M. Andrzejewski, dz. cyt., s. 161.

8 D. Płaza Opacka, T. Stegner, E. Sztykiel, dz. cyt., s. 131.

9 M. Andrzejewski, dz. cyt., s. 155-157.

10 Tamże, s. 169-170.

11 B. Chrzanowski, Wolne Miasto Gdańsk pod rządami nazistów, [w:] Sopot w latach wojny 1939 – 1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.

12 M. Andrzejewski, dz. cyt., s. 178.

13 Tamże, s. 179.

14 J. Dargacz, Kurort w cieniu swastyki. Życie kuracyjne i kulturalne w Sopocie w latach 1939 – 1945, [w:] Sopot w latach wojny 1939 – 1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005, s. 77 – 95.

15 M. Andrzejewski, dz. cyt., s. 180.

Zredagował: Kamil Janicki

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Historia Sopotu

Post autor: Warka » 04 maja 2011, 16:37

30 marca 1945 roku, w czasie gdy nad Gdańskiem wciąż unosił się dym z dopalających się ruin, do Sopotu przybyła delegowana grupa ludowych działaczy partyjnych, by przejąć w mieście władzę administracyjną. Ponad stusiedemdziesięcioletni niemiecki okres historii miasta dobiegł końca, a Sopot, jak i cały obszar Wolnego Miasta, włączony został do Polski.

Pomimo zaistniałych zniszczeń, na tle pogrążonego w ruinach Gdańska, miasto jawiło się jako niemal nietknięte, stanowiąc doskonałe miejsce do organizowania życia na terenie wyzwolonego Pomorza. Sopot stał się więc początkową siedzibą władz wojewódzkich i wielu innych instytucji, jak choćby Urzędu Morskiego. Ulokowano w Sopocie również placówki szkolnictwa wyższego – Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych i Wyższą Szkołę Muzyczną. Dzięki niewielkim zniszczeniom działalność kulturalną rozpoczęła tu też Filharmonia Bałtycka oraz Teatr „Wybrzeże”.1

Wszystko dla wszystkich. Kurort też
Niewątpliwie ogromnym atutem miasta był jego potencjał mieszkaniowy. Bardzo wiele okazałych sopockich kamienic zostało bowiem opuszczonych przez swoich dawnych rezydentów, którzy uciekli na zachód przed zbliżającymi się oddziałami Armii Czerwonej. Wciąż też trwała w mieście akcja wysiedleńcza, która do 1 listopada 1946 roku przyczyniła się do wydania aż 550 nakazów opuszczenia Sopotu. W efekcie, puste sopockie mieszkania stały się wkrótce domami dla tysięcy przybywających na Pomorze przesiedleńców, z których większość podejmowała pracę na terenie wciąż odbudowywanych Gdyni i Gdańska. Czekając cierpliwie na przydział, lub zrywając z drzwi pieczęcie Urzędu Bezpieczeństwa, nowi przybysze zajmowali obszerne mieszkania i urokliwe wille, w których jeszcze przez długie dziesięciolecia miał unosić się duch byłych niemieckich właścicieli. Znaczne rozmiary sopockich mieszkań, liczących nierzadko po cztery, pięć pokoi, umożliwiały władzom ich podział komunalny, a w konsekwencji stworzenie nawet większej liczby lokali niż przed wojną. Stymulowało to szybki przyrost liczby mieszkańców. Już w pięć lat po wojnie sopocka społeczność była liczniejsza niż ta z roku 1939. W mieście żyło wówczas aż 36 tysięcy ludzi2. Tak dynamiczny proces zaludniania Sopotu podważył jednak jego naturalne zróżnicowanie społeczno-przestrzenne, które kształtowało się na przestrzeni wieków. Nienajlepiej usytuowani, najczęściej bardzo młodzi ludzie, których przyszłość w nowej, powojennej rzeczywistości stała pod znakiem zapytania, zajmowali nawet najbardziej prestiżowe i najlepiej zlokalizowane mieszkania. W ten sposób sopockie centrum (podobnie jak urokliwe wille) przestało być domeną ludzi względnie majętnych.

„Nowe flagi” wokół pozostałości domu zdrojowego
Choć elitarny charakter sopockiej społeczności uległ po wojnie sporej degradacji, to placówki kulturalne i szkolnictwa wyższego sprawiały, że obok tysięcy repatriantów, licznie przybywali do Sopotu także artyści. Byli wśród nich plastycy, muzycy i literaci. Wraz z nowymi instytucjami i zakładanymi stowarzyszeniami, takimi jak choćby Związek Literatów Polskich, nadawali miastu charakter ośrodka kultury i szkolnictwa wyższego, przyczyniając się do utrzymania specyficznego miejskiego indywidualizmu3. W ten sposób pomogli przetrwać miastu okres stalinowskiej władzy, nie pozwalając, by Sopot zmienił się w senną nadbałtycką mieścinę. Czas artystów miał jednak dopiero nadejść.

Mimo iż kosmopolityczna historia miasta nie pasowała raczej do wymogów nowej komunistycznej rzeczywistości, to uroda i legenda Riwiery Północy pozostawała po wojnie ogromnym atutem Sopotu i niezaprzeczalną szansą na jego rozwój. Już w pierwszym powojennym sezonie letnim, odkładając na bok gorzkie wspomnienia wojny, starano się dbać o estetykę miasta. Przystąpiono do porządkowania rumowisk po zniszczonych budynkach, zakładano kwietniki. Uroki Sopotu szybko docenili przybywający tu na wypoczynek towarzysze partyjni i wojskowi. Z polecenia szczególnie częstego gościa, Bolesława Bieruta, anulowano nawet wstępną decyzje o rozbiórce mola, którą ówcześnie podjęto ze względu na charakter tego obiektu jako symbolu niemieckiej przeszłości4. W socjalistycznym ustroju nadbałtycka miejscowość nie mogła jednak wrócić do korzeni i na powrót stać się kurortem elitarnym – „w robotniczym państwie, zmierzającym do powszechnego dobrobytu, wszystko musiało być dla wszystkich”5. Sopot miał więc wejść wkrótce na nową ścieżkę rozwoju wiodącą go ku obliczu turystyki masowej.

W 1946 roku otwarto linię tramwajową łączącą Sopot z Gdańskiem. Umożliwiło to tysiącom Sopocian dojazd do pracy, a wszystkim gdańszczanom łatwy dostęp do miejsca, w którym mogli wypoczywać i cieszyć się oferowanymi atrakcjami. Już w pierwszych latach po wojnie Sopot oferował bowiem liczne wydarzenia kulturalne, które choć tworzone często pod dyktando urzędników partyjnych, to urozmaicały powojenne życie Pomorza. Na przykład czwarty z kolei Festiwal Sztuk Plastycznych zorganizowany w nowo powstałym Centralnym Biurze Wystaw Artystycznych, odwiedziło w roku 1951 aż 150 tysięcy osób6. W rok później, w czasie gdy Sopot zyskał już połączenie elektryczną koleją z sąsiednim Gdańskiem, odrestaurowane molo umiliło czas ponad 929 tysiącom spacerowiczów7. Liczby te zdają się oddawać skalę odradzającej się popularności Sopotu jako kurortu w latach 50-tych, mimo tego zaplecze hotelarskie i gastronomiczne miasta pozostawiało w tamtych czasach ogromnie wiele do życzenia. Na przyjezdnych obok słynnego Grand Hotelu czekały jedynie znacznie mniej ekskluzywne hotele Dworcowy i Wanda oraz sopocki Dom Turysty8. Główną atrakcję miasta stanowiły plaże i malownicze widoki na zatokę, z drugiej strony odradzało się życie kulturalne, przypominające o kosmopolitycznym charakterze Sopotu. Spacerujący po sopockich ulicach, szykanowani przez komunistyczną prasę bikiniarze przypominali, że w piwnicach i na poddaszach sopockich kamienic dojrzewała już nowa kultura popularna, która wkrótce miała wyjść z ukrycia, by rozlać się na cały kraj i przywrócić miastu nad Bałtykiem jego dawną rangę9.

Sopot po Bierucie
Bolesław Bierut na sopockiej plaży 12 marca 1956 roku zmarł Bolesław Bierut. Wraz z jego odejściem zelżał znacząco żelazny stalinowski terror, który przez jedenaście lat skutecznie tłumił wszelkie przejawy kojarzonego z Zachodem indywidualizmu. Dla artystów nastał czas swobodniejszej ekspresji, przejawem czego był zorganizowany latem w Sopocie Międzynarodowy Festiwal Muzyki Jazzowej. Wydarzenie to sprawiło, że miasto spontanicznie wypełniły radosne tłumy żywiołowo bawiących się ludzi. Obok nowej muzyki z cienia wychodziły także inne formy działalności artystycznej, jak choćby kierowany przez Zbyszka Cybulskiego Teatrzyk Bim-Bom, a Sopot znalazł się w centrum zainteresowania całego kraju.

Na zorganizowanym w roku następnym Festiwalu pojawiły się już elementy muzyki, która, głównie za sprawą młodzieńca z Memphis, podbijała serca całego zachodu. Rock & Roll zawitał do Polski właśnie przez Sopot i choć na początku lat sześćdziesiątych prym wśród rezydujących w słynnym SPATIF-ie artystów wciąż wiódł jazz, to nowy gatunek muzyczny robił błyskawiczną karierę. Już w roku 1961 powstał w Sopocie NON-STOP – z początku zaledwie prymitywny brezentowy namiot, w którym nie podawano nawet napojów alkoholowych. Miejsce to szybko obrosło jednak legendą, a występujący w nim między innymi Czerwono-Czarni, Niebiesko-Czarni, Czesław Niemen, czy Czerwone Gitary, uczynili z NON-STOP-u kolebkę polskiego rocka i big beata.10

W tym samym roku, w którym położony nieopodal wejścia na molo namiot zaczął huczeć nową, zwariowaną jak na owe czasy muzyką, w głowach kilku warszawiaków, między innymi Władysława Szpilmana, narodził się pomysł zorganizowania w Sopocie kolejnej wielkiej imprezy muzycznej. I tak I Międzynarodowy Festiwal Piosenki w Sopocie rozpoczął się w sierpniu 1961 roku, błyskawicznie urastając do miana cyklicznej imprezy będącej kulminacją i zwieńczeniem sezonu letniego. Stał on się PRL-owską kontynuacją przedwojennego Festiwalu Wagnerowskiego, lecz dzięki transmisjom radiowym i telewizyjnym, obejmującym wiele krajów bloku wschodniego, stał się wydarzeniem masowym, dodatkowo promując Sopot jako letnią stolicę Polski. Niewielka miejscowość nad Bałtykiem kontynuowała w ten sposób swoją przedwojenną tradycję miejsca modnego, w którym dobrze było bywać. Na grandhotelowskiej plaży, nieopodal tłumów zwykłych ludzi, wylegiwali się Andrzej Wajda, Kalina Jędrusik czy Zbyszek Cybulski. Często odwiedzali też Sopot towarzysze Gomułka i Cyrankiewicz, a także generałowie Jaruzelski i Moczar.11

Sny o potędze
Sopockie molo (fot. Simon Grubb; CC Attribution 2.0 Generic). W czasie gdy festiwale sławiły Sopot, a liczba spragnionych wody i słońca turystów zwiększała się z roku na rok, jasnym stało się, że miasto nad Bałtykiem powinno obrać odpowiednią dla nadmorskiego kurortu drogę rozwoju. Z tego względu już 21 sierpnia 1959 roku Rada Ministrów zdecydowała, iż Sopot winien odejść od swej funkcji ośrodka mieszkalnego dla Gdańska i Gdyni, by skupić się głównie na rozwoju funkcji uzdrowiskowo-wypoczynkowej, skierowanej dla turystów z Polski i zagranicy12. Z miejsca przystąpiono do modernizacji łazienek południowych, w dolnej części ulicy Bohaterów Monte Cassino wmurowano zaś kamień węgielny pod budowę kombinatu gastronomicznego „Alga”. W roku 1963 sopocki „Monciak”, który za czasów Bieruta upamiętniał swą nazwą marszałka Konstantego Rokossowskiego, został wyłączony z ruchu samochodowego, stając się słynnym na cały kraj deptakiem. Cztery lata później ruszyła budowa nowego kompleksu plażowo-gastronomiczno-rozrywkowego, Łazienek Północnych. Szanse na jeszcze poważniejsze inwestycje i szersze wcielenie w życie ministerialnych planów, pojawiły się w momencie dojścia do władzy Edwarda Gierka. Napędzany gigantycznymi pożyczkami, budowlany boom początku dekady przyczynił się do przygotowania w roku 1971 planów ogromnej przebudowy sporej części Sopotu. W ramach projektu zakładano stworzenie nowego centrum miasta, które, po uprzednim wyburzeniu starych budynków, powstać miało na terenie dzisiejszych ulic Grunwaldzkiej, 3 Maja, Chopina i Władysława IV. Wzdłuż ulicy Bitwy pod Płowcami planowano budowę centrum rozrywkowo-turystycznego z sanatoriami, basenami, boiskami, pawilonami klubowymi i wesołym miasteczkiem. Na terenach wyścigów konnych powstać miał zaś ośrodek wypoczynkowo-świąteczny, wraz ze stadionem na 80 tysięcy widzów13. Realizacji w pierwszej kolejności doczekały się jednak projekty mieszkaniowe z wielkiej płyty. Powstawały one na nowym osiedlu Brodwino, a także w wielu innych miejscach Sopotu, w których wolna przestrzeń pozwalała na wstawienie betonowych pudeł. Ambitne plany inwestycyjne epoki komunistycznej poważnie zagrażały estetyce miasta i zyskiwały przeciwników dostrzegających rażący kontrast między unikatowym historyzującym secesyjnym stylem zabudowy, a ogarniającym miasto modernizmem. Niemniej jednak, plany te były sopockim snem o potędze, a przyszłość miasta w kolorowym początku PRL-owskiego okresu prosperity wydawała się świetlana jak nigdy przedtem. Ponadto, dzięki szczelności granic socjalistycznego świata, omijał Sopot los jaki spotkał nadmorskie kurorty Wielkiej Brytanii, które w tamtym czasie przegrały wyścig do słońca z ośrodkami wczasowymi Morza Śródziemnego. Dla zachłyśniętego życiem na kredyt społeczeństwa, Perła Bałtyku początku lat 70-tych była wymarzonym miejscem na urlop dla wszystkich niemal grup społecznych.

Koniec złudzeń?
Pęd ku budownictwu i ciągłemu polepszaniu statystyk przez oddawanie do użytku nowych obiektów usunął na bok palące potrzeby remontu ogromnej liczby szybko niszczejących sopockich budynków. W końcu lat 70-tych ponad 2500 z nich przedstawiało katastrofalny stan techniczny14. Niewątpliwie przypominało o sobie zbyt przypadkowe rozmieszczenie w mieście powojennych repatriantów, którzy na przestrzeni lat, wobec braku środków finansowych, nie potrafili dopomóc w uchronieniu swych domostw przed degradacją. Blask Perły Bałtyku począł niknąć w oczach. Wielkie plany budowy nowego centrum w ogólnym rozrachunku okazały się (może i na szczęście) utopią, a wiele spośród zrealizowanych sopockich inwestycji zakończyło się całkowitą klapą. Dolny Monciak szpeciła Alga, w parku północnym straszył spóźniony swoim powstaniem o epokę żelbetonowy moloch Łazienek Północnych, zaś całe miasto, od podwórek, aż po najbardziej reprezentacyjne ulice, wypełniła masa nijak pasujących do czegokolwiek parterowych przybudówek. W majestatyczną niegdyś przestrzeń miejską wdarł się chaos, a sypiące się wille i kamienice przedstawiały ponury widok. Na domiar złego, wobec skażenia wód zatoki mazutem, zamknięte zostało kąpielisko, a w pozbawionym dawnych rzesz turystów mieście zrezygnowano nawet z organizacji Festiwalu Muzycznego. W ciągu zaledwie kilku lat z Perły Bałtyku Sopot zaczął stawać się zapuszczonym, nieco obskurnym miasteczkiem. Wielka była w tym wina wprowadzonego w 1981 roku stanu wojennego oraz reglamentacji towarów i rosnących cen. Sopot padał ofiarą polityki, która przez poprzednie dekady była jego protektorem.

(fot. macieklew; CC Attribution-Share Alike 2.0 Generic). Po trzech latach bezruchu, w lipcu roku 1983, podniosła się wreszcie znad miasta gęsta mgła stanu wojennego. Borykając się z problemami finansowymi, podupadły kurort przystąpił do modernizacji ulicy Monte Cassino i remontu najdłuższego drewnianego mola Europy. Czasy były już jednak inne. Kiedy obok słynnych sopockich „Delikatesów”, prywatyzacji doczekał się festiwal, a w Grand Hotelu znów zakręciła się ruletka, jasnym stało się, że przełom nie może być daleko. Zbliżał się rok 1989, po blisko 45 latach jedna historia kończyła się, by ustąpić miejsca następnej.

Przez cały okres ludowej rzeczywistości, pośród kształtujących Sopot wydarzeń, toczyło się zwykłe życie codzienne jego mieszkańców. Borykano się z problemami, jakim czoła stawiać musieli wszyscy mieszkańcy miast, istniały jednak też inne, wyłącznie lokalne. Zgiełk sezonu i rozwijające się życie nocne dawały się we znaki mieszkańcom centrum, którzy co rusz stosowali do władz prośby o interwencje. Starzejące się pokolenie pierwszych powojennych „kolonizatorów” zaczynało mniej przychylnie patrzeć na rozwój masowej turystyki. Choć odnajmując kwatery i prowadząc małą, nie zawsze legalną działalność sporo Sopocian było w stanie nieco na przyjezdnych zarobić, to zdaje się, że turyści nie byli tu jednak nigdy tak mile widziani jak na Podhalu, a wielu mieszkańców postrzegało ich bardziej jako zawadę niż dobrodziejstwo. Nieraz zażenowanie i złość musiał zastępować ironiczny śmiech, kiedy tysiące przyjezdnych ogałacały nienajlepiej zaopatrywane miejskie sklepy, a kolejki do sąsiadującej ze SPATIF-em lodziarni Włocha Oronzo de Marco sięgały połowy Algi.

Sopocka społeczność, choć stanowiąca konglomerat ludzi pochodzących z najróżniejszych stron i środowisk, była początkowo dość zżyta, a przynajmniej każdy mniej więcej każdego kojarzył. Szybko rosnąca populacja, która w roku 1977 osiągnęła rekordową w historii miasta liczbę 54 500 osób15, zmieniła ten stan rzeczy, ale wciąż były w Sopocie indywidualności, które znali wszyscy. Oto pomiędzy skąpanymi w słońcu plażowiczami przeciskał się z nartami na ramieniu Parasolnik, za 1-majowymi pochodami z flagą amerykańską biegał Peter Konfederat, zaś w stronę SPATIF-u płynął majestatycznym krokiem zamyślony George Kanada. Najsłynniejszego z całej trójki Parasolnika zapamiętano dzięki groteskowemu wyglądowi, jako aktora jednoosobowego teatru absurdu odgrywanego na głównych ulicach miasta w latach 60-tych i 70-tych. „Nadmorski błazen i kolorowy motyl, odbity w krzywym zwierciadle socjalistycznej rzeczywistości” – pisali o Parasolniku Wojciech Fułek i Roman Stinzing – Wojnarowski16. Niewiele mniejszym wydarzeniem był piszący przy swoim kramiku wiersze na zamówienie Peter Konfederat, znany wszystkim także z zamiłowania do militariów i rubaszności. George Kanada wsławił się zaś głównie swoim ekscentrycznym wyglądem „wujka z Ameryki” i ponadnaturalnymi zdolnościami do picia piwa, był on zarazem poetą, a jego wiersze zyskały nawet uznanie w pewnych kręgach literackich17. Oryginały, artyści, niebieskie ptaki, niezwykłe osobistości. Ludzie ci nie tylko ubarwiali życie kurortu, współtworząc jego klimat, ale ułatwiali mieszkańcom identyfikację ze swoim miastem i jego życiem.

Zobacz ostatnią część artykułu >>


Bibliografia
Chrzanowski B., Wolne Miasto Gdańsk pod rządami nazistów, [w:] Sopot w latach wojny 1939-1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.
Dargacz J., Historia sopockich domów kuracyjnych 1824-2006, Sopot 2006.
Dargacz J., Kurort w cieniu swastyki. Życie kuracyjne i kulturalne w Sopocie w latach 1939 – 1945, [w:] Sopot w latach wojny 1939-1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.
Domańska H., Opowieści Sopockich Kamienic, Gdańsk 2005.
Fabini-Madeyska I., Gdzie rezydowali w Gdańsku królowie polscy?, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976.
Fułek W., Stinzing-Wojnarowski R., Kurort w cieniu PRL-u. Sopot 1945-1989, Gdańsk 2007.
Fułek W., Szemelowski M., Sopockie molo. Krótka historia nieskończoności, Sopot 2005.
Gaj J., Dzieje turystyki w Polsce, Warszawa 2006.
Mamuszka F., Sopot. Szkice z dziejów, Gdańsk 1975.
Płaza-Opacka D., Stegner T., Sztykiel E., Po słońce i wodę. Polscy letnicy nad Bałtykiem w XIX i w pierwszej połowie XX wieku, Gdańsk 2004.
Śliwiński B. (red.), Dzieje Sopotu do roku 1945, Gdańsk 1998.
Szypowska M., Szypowski A., Sopot, Warszawa 1981.
„Kuryer Sopocki” 1996, nr 3.
www.sopot.pl
Przypisy
1 M. Szypowska, A. Szypowski, Sopot, Warszawa 1981; F. Mamuszka, Sopot. Szkice z Dziejów, Gdańsk 1975, s. 163-167.

2 M. Szypowska, A. Szypowski, dz. cyt.

3 W. Fułek, R. Stinzing – Wojnarowski, Kurort w cieniu PRL-u. Sopot 1945 – 1989, Gdańsk 2007, s. 35-36.

4 Tamże, s. 86-88.

5 Tamże, s. 73.

6 Tamże, s. 100.

7 W. Fułek, M. Szemelowski, Sopockie Molo. Krótka historia nieskończoności, Sopot 2005, s. 88.

8 W. Fułek, R. Stinzing – Wojnarowski, dz. cyt., s. 132.

9 Tamże, s. 102-103, 113-114.

10 Tamże, s. 115 – 141, 160 – 165.

11 Tamże, s. 174 – 175.

12 F. Mamuszka, dz. cyt., s. 169.

13 Tamże, s. 176; W. Fułek, R. Stinzing – Wojnarowski, dz. cyt., s. 390-391.

14 W. Fułek, R. Stinzing – Wojnarowski, dz. cyt., s. 230.

15 Historia Sopotu – kalendarium [w:] www.sopot.pl.

16 W. Fułek, R. Stinzing – Wojnarowski, dz. cyt., s. 105.

17 Ibidem, s. 227.

Zredagował: Kamil Janicki

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Historia Sopotu

Post autor: Warka » 04 maja 2011, 16:38

Piotr Pelczar
W roku 1989 podniosła się wreszcie żelazna kurtyna, a Polska weszła na nową drogę ku kapitalizmowi. Być może dla innego, równie niewielkiego miasta, położonego gdzieś w centrum kraju, to wydarzenie nie przyniosłoby od razu widocznej różnicy, lecz Sopot zawsze żył Polską i sprawy kraju nieodmiennie odciskały na nim swoje piętno. Tu poza koroną, która pojawiła się nad głową wiszącego w urzędzie białego orła, i znikającymi z ulic tabliczkami z imionami ludowych sekretarzy, spodziewano się rychło czegoś więcej.

Uwolniona w narodzie ogromna energia społeczna zdawała się rokować Sopotowi tłuste lata. Wnet jednak problemy gospodarcze kraju i spadek stopy życiowej obywateli zaczęły negatywnie wpływać na uczestnictwo Polaków w wyjazdach urlopowo-wakacyjnych. Spadała liczba organizowanych przez zakłady pracy wycieczek, zaś rodziców nie było stać na posyłanie swych pociech na letnie kolonie1. I choć morskie fale obmywające sopockie plaże wciąż cuchnęły mazutem, a społeczeństwo zdawało się liczyć każdą złotówkę, to szczelnie wypełniające Monciak tłumy przyjezdnych przypominały, że popularność dawnej Perły Bałtyku daleka była, nawet w tak trudnych warunkach, od zapomnienia. W pamięci autora Sopot był wówczas, na początku lat 90-tych, miasteczkiem w zabawny sposób łączącym socjalistyczną przeszłość z napływającą zachodnią „nowoczesnością”. Oto bowiem miasto zalała masa prywaciarzy oferujących na swoich kramikach kiczowaty asortyment z importu, w cudowny sposób wypełniły się sklepowe półki, lecz mieszkańcy wciąż kolekcjonowali jakże cenne plastikowe siatki, które „nieopatrzni” sprzedawcy dawali za darmo...

Trudny czas przemian
Lata komunizmu poważne nadszarpnęły wizerunkiem ulicy Monte Cassino i w zasadzie całym turystycznym centrum Sopotu. Nieodłącznym piętnem były wszechobecne przybudówki, zaś w miejscach zniszczonych podczas wojny kamienic pojawiły się za komuny proste parterowe plomby, prowizorycznie wstawione na swoje miejsca by nadać deptakowi ciągłość. W plombach tych nadal mieściły się punkty usługowe – kawiarnie, cukiernie, a także sklepy spożywcze, odzieżowe i dziewiarskie. W dolnej części Monciaka, na miejscu przedwojennych hoteli Werminghoff i Metropol, stały odpowiednio pawilon Algi, zaś po drugiej stronie budynek Cepelii oraz kilkanaście drewnianych budek z barami szybkiej obsługi, tworzące Sopocki „Manhattan”.

Plaża w Sopocie, fot. współczesna (autor: Tommy jr, licencja: CC ASA 2,5, źródło: Wikimedia Commons).
Choć wszystkie te punkty zaspakajały pewne potrzeby mieszkańców i turystów, to ze względu na brak górnych kondygnacji stanowiły marnotrawstwo cennego miejsca, którego w mieście brakowało. Sopot na początku lat 90-tych posiadał jednak także żywe znamiona swojej minionej wielkości, które młodzieńcza wyobraźnia autora tych słów bez trudu powoływała do życia. Stary zapuszczony ogród na ulicy Kubacza, przypominający wcześniej krainę wyciągniętą z dziecięcych marzeń, z wolna kruszejący podest pod Grand Hotelem, który niegdyś był sceną balów wyższych sfer oraz dziesiątki niszczejących willi – to tylko niektóre spośród śladów dawnej świetności miasta, które chciało cofnąć czas. By tego dokonać władze musiały przystąpić do rewitalizacji zdegradowanej przez okres socjalizmu miejskiej przestrzeni.

Pierwszym krokiem w celu uatrakcyjnienia Sopotu było ponowne oddanie do użytku w roku 1992 mola, które po 30 miesiącach prac zyskało odporną na działanie fal żelbetonową głowicę2. W roku 1994 wymieniono nawierzchnie ulicy Monte Cassino, której dawne betonowe płyty zobaczyć dziś można na sopockim cmentarzu. W rok później dalekowschodni inwestor doszukujący się elementów swej rodzimej architektury w staronorweskim stylu Łazienek Południowych, zdecydował się na rozbudowę tego obiektu i przekształcenie go w zespół restauracyjno-hotelowy Zhong-Hua. Wszystko to było jednak tylko niewielkim wstępem do następnych prac w Sopocie, w których w dalszej kolejności obok prywatnych inwestorów wspierać miała miasto również Unia Europejska.

Wielka renowacja...
Od drugiej połowy lat 90-tych Sopot stał się centrum ruchu turystycznego, jakiego nie znali jeszcze mieszkańcy. Choć w sezonie zawsze panował tłok, to codzienne korki wywołane przeludnieniem na Monciaku należały do zjawisk całkowicie nowych. Powodowały je zastawiające deptak liczne ogródki pubów i kawiarni, poza tym płynący wartkim prądem tłum co rusz zatrzymywał się przy ulicznych artystach, zabiegających o drobne z kieszeni spacerowiczów.

W Sopocie szybko zaczęli pojawiać się kolejni inwestorzy, a uwagę władz miasta, obok wszelkich wolnych przestrzeni, przykuły wreszcie skazane na likwidacje wraz z początkiem kapitalizmu parterowe „plomby” i przybudówki a także te kamienice, których remont był wtedy niemożliwy lub nieopłacalny. W 1997 roku władze miejskie przyjęły uchwałę o realizacji „Programu rewitalizacji zabytkowego centrum Sopotu”. Ten wielki program strategiczny postawił sobie na cel zwiększenie atrakcyjności turystycznej miasta oraz podniesienie jakości życia jego mieszkańców. Zakładał on działania pomocowe dla wspólnot mieszkaniowych, a także zagospodarowanie wyznaczonych terenów przy udziale inwestora zewnętrznego3. Wkrótce rozpoczęły się remonty kamienic, a jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać w mieście nowe apartamentowce. Powstały również w Sopocie trzy centra handlowe – Billa, Monte i Rezydent. Niestety dwa ostatnie nie okazały być się zbyt udanymi inwestycjami. Rezydent zrobił co prawda furorę swoim oddanym w 2003 roku skrzydłem o nazwie „Krzywy Domek”, które szybko stało się obowiązkowym tłem pod robione przez turystów zdjęcia, ale podobnie jak Monte wciąż ma problemy z niedostatecznym obłożeniem. W grudniu 2000 roku przyjęto kolejny dalekosiężny program o nazwie „Sto elewacji na stulecie”, celem którego było przywracanie zewnętrznego blasku sopockim kamienicom. Ta trwająca po dziś dzień rewitalizacja przyczyniła się do odnowienia niemal wszystkich budynków wzdłuż ulicy Monte Cassino, a także bardzo wielu innych, w różnych rejonach miasta.

I jeszcze większe plany
Tłumy przyjezdnych, chętni inwestorzy, środki unijne, a zapewne i strach przed konkurencją z zagranicy, skłoniły wreszcie miasto do wcielenia w życie najbardziej ambitnego z planów inwestycyjnych. Lokalny Program Rewitalizacji Miasta Sopotu na lata 2006-2013, zakłada przede wszystkim odbudowę dawnego centrum. Mowa tu o zniszczonym w czasie wojny Domu Kuracyjnym oraz dolnej części ulicy Monte Cassino. Miejsce to jest obecnie wielkim placem budowy, a powstaje tam centrum handlowo usługowe wraz z multikinem, pięciogwiazdkowy hotel Sheraton Spa, budynek parkingowo-usługowy oraz nowy Dom Zdrojowy. W ciągu ulicy Grunwaldzkiej na ukończeniu jest ponadto tunel dla samochodów, dzięki któremu Monciak zyska ciągłość aż do wejścia na molo. Koszt całej inwestycji to około 320 milionów złotych.

Projekt nowego centrum Sopotu
Na kolejny plac budowy natknąć można się na granicy Sopotu i Gdańska. Nieopodal miejsca gdzie gierkowscy projektanci planowali stworzenie 80-tysięcznego stadionu, powstaje kosztem ponad 340 milionów złotych ogromna hala widowiskowo-sportowa4. Co ciekawe, by umożliwić Gdańskowi partycypowanie w kosztach jej budowy, Sopot przeprowadził plebiscyt o zmianę swoich granic, w ramach którego oddał sąsiadowi część terenu przyszłej hali, uzyskując w zamian 13 hektarów pod budownictwo mieszkaniowe w Gdańsku Chełmie. Plany Programu Rewitalizacji do 2013 roku przewidują także daleko idącą modernizację Opery Leśnej oraz budowę mariny na 100 jachtów na końcu mola, która ponadto ochronić ma ten słynny obiekt przed niszczycielskim działaniem morskich fal. Wszystkie te inwestycje z pewnością uczynią ofertę Sopotu zdecydowanie bardziej komplementarną i przyczynią się do przyciągnięcia jeszcze większej liczby turystów z Polski i zagranicy. Dodać należy także, iż w pasie pomiędzy Aleją Niepodległości a torami kolejowymi planuje się stworzenie „Osi administracji i biznesu” – jest to bez wątpienia odpowiedź na zapotrzebowanie licznych firm, które przez ostatnie lata zajadle walczą o najdogodniejsze lokalizacje swych placówek w centrum. Wreszcie, jak gdyby na wzór wizji szejka Dubaju, w dalekosiężnych planach inwestycyjnych Sopotu znalazło się stworzenie sztucznej wyspy oddalonej od brzegu o 500 metrów i połączonej z nim trzypoziomowym mostem.

Projekt sztucznej wyspy
Na wyspie w kształcie elipsy o rozmiarach 550 × 450 metrów miałaby się znaleźć marina na około 350 jachtów, a także hotele, apartamenty, multikino, bary, puby, dyskoteki, galeria, sklepy, baseny, salony gier i wiele innych atrakcji5. Koszta projektu, szacowane na 850–900 milionów złotych, pokryć mieliby prywatni inwestorzy, zaś całość, jeśli powstanie, stanowiłaby najważniejszy landmark i zarazem główną atrakcję miasta, jakiej próżno szukać w Polsce i wielu innych krajach Europy.

Miasto starych ludzi?
Brak terenów pod budowę osiedli w atrakcyjnych cenach zmusił wielu młodych mieszkańców Sopotu do opuszczenia miasta i osiedlenia się na terenie Gdyni i Gdańska. Stąd też sopocką społeczność po roku 1989 charakteryzował dalszy spadek liczby stałych rezydentów. Odbiło się to niekorzystnie na strukturze wiekowej mieszkańców, gdyż Sopot statystycznie rzecz biorąc stał się „miastem starych ludzi”. Podczas gdy odsetek osób powyżej 65 roku życia sięga w kraju 13,3%, w Sopocie wynosi on aż 24,6%, a sama liczba starszych kobiet po 60-tce jest wyższa niż ogólna liczba dzieci i młodzieży w wieku do 18 lat6. Pomimo tej sytuacji, która z pewnością rodzi potrzebę istnienia w mieście przyzwoitej opieki medycznej, Sopot wciąż nie doczekał się powstania miejskiego szpitala, choć na szczęście projekt jego budowy wydaje się być bliski rozpoczęcia.

Dane statystyczne pokazują, że Sopocianie stają się coraz bardziej zamożni. Wysokość podatku dochodowego na jedną osobę należy tu do najwyższych w kraju, zaś liczba zarejestrowanych samochodów osobowych na mieszkańca nie ma sobie równych w Polsce. Nie oznacza to jednak, że zdecydowana większość Sopocian weszła po roku 1989 na szybką ścieżkę do bogacenia się. Miasto charakteryzuje spora migracja ludności w obie strony. Na przykład w roku 2007 Sopot opuściło 629 dotychczasowych mieszkańców, a aż 754 osoby zameldowały się tu na pobyt stały7. Dawna miejscowa społeczność, której małomiasteczkowym charakterem chwieją nowi przybysze, wyludnia się zdecydowanie szybciej niż mogłaby pokazać to zmieniająca się statystycznie populacja miasta. Należy mieć też na uwadze, że wielu spośród obecnie meldujących się w Sopocie na stałe mieszka tu tylko sezonowo lub wcale. W Sopocie nie ma już ludzi – mówi stary sprzedawca warzyw na straganie na rogu ulic Monte Cassino i Haffnera, gdzie jeszcze w połowie lat 90-tych ustawiały się sznury kupujących.

Mimo zmieniających się realiów, oprócz sporej liczby majętnych Sopocian wciąż żyje w mieście bardzo wielu mniej zamożnych mieszkańców, których wiatr historii popchnął na wybrzeże lata temu. W ogromnej większości ludzie ci nie chcą opuszczać swego miasta, mimo iż drożejący Sopot nie wydaje się dla nich przyjaznym miejscem. Niezależnie od tego, miasto niezwykle potrzebuje ich obecności. Cieszący się najniższym bezrobociem w kraju Sopot, zwłaszcza w sezonie wymaga bowiem wielu tysięcy pracowników na nienajlepiej opłacanych stanowiskach w hotelarstwie, gastronomii i innych usługach, niezbędnych do napędzania turystycznej machiny rozwijającego się miasta.

Bibliografia
Chrzanowski B., Wolne Miasto Gdańsk pod rządami nazistów, [w:] Sopot w latach wojny 1939-1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.
Dargacz J., Historia sopockich domów kuracyjnych 1824-2006, Sopot 2006.
Dargacz J., Kurort w cieniu swastyki. Życie kuracyjne i kulturalne w Sopocie w latach 1939 – 1945, [w:] Sopot w latach wojny 1939-1945, red. M. Buchholz-Todoroska, Sopot 2005.
Domańska H., Opowieści Sopockich Kamienic, Gdańsk 2005.
Fabini-Madeyska I., Gdzie rezydowali w Gdańsku królowie polscy?, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976.
Fułek W., Stinzing-Wojnarowski R., Kurort w cieniu PRL-u. Sopot 1945-1989, Gdańsk 2007.
Fułek W., Szemelowski M., Sopockie molo. Krótka historia nieskończoności, Sopot 2005.
Gaj J., Dzieje turystyki w Polsce, Warszawa 2006.
Mamuszka F., Sopot. Szkice z dziejów, Gdańsk 1975.
Płaza-Opacka D., Stegner T., Sztykiel E., Po słońce i wodę. Polscy letnicy nad Bałtykiem w XIX i w pierwszej połowie XX wieku, Gdańsk 2004.
Śliwiński B. (red.), Dzieje Sopotu do roku 1945, Gdańsk 1998.
Szypowska M., Szypowski A., Sopot, Warszawa 1981.
„Kuryer Sopocki”, 1996, nr 3.
www.sopot.pl
Przypisy
1 J. Gaj, Dzieje turystyki w Polsce, Warszawa 2006, s. 177-178.

2 W. Fułek, M. Szemelowski, Sopockie Molo. Krótka historia nieskończoności, Sopot 2005, s. 131.

3 10-lecie sopockiej rewitalizacji, „Kuryer Sopocki”, 1996, nr 3, s. 8.

4 Inwestycje w strefie turystycznej [na:] Sopot.pl [dostęp 1.05.2008].

5 Dla przedsiębiorczych [na:] Sopot.pl [dostęp 1.05.2008].

6 Statystyki [na:] Sopot.pl [dostęp 1.05.2008].

7 Tamże.

Zredagował: Kamil Janicki

ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia lokalna”