Historia Giecza

Wiedza o lokalnych wydarzeniach, bohaterach, całej przeszłości regionu i jego miejscu w wydarzeniach o szerszym zasięgu terytorialnym. Powstanie miasta, historia miast, lokacje i akty lokacyjne. Wiedza o społeczności lokalnej, złożoności struktury społecznej i kulturowej różnorodności.
Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Historia Giecza

Post autor: Adambik » 21 gru 2012, 19:38

Dawno dawno temu, uczestniczyłem we wspaniałej procesji, jaka co roku wyruszała z mojej rodzinnej wsi, do tajemniczego miejsca kultu.
Będąc małym chłopcem, uwielbiałem opowieści babuni o dzielnych wojach Bolesława Chrobrego ostrzących miecze o kamienne ściany mijanego po drodze romańskiego kościółka.
Z nabożnym szacunkiem dotykałem śladów po ich mieczach.
Pielgrzymka jednak szła dalej.
Ani mi do głowy nie przyszło, że uczestniczę w pogańskim rytuale, przebiegle zamienionym w katolickie święto.
Na kompletnym odludziu, wśród pól i podmokłych łąk, stał mały drewniany kościółek.
Otoczony potężnymi wałami ziemi, niewidoczny z drogi, jest miejscem kultu św Jana.
Co za tajemna siła, ożywia co roku tę niezwykłą tradycję, że okoliczni mieszkańcy,
zamiast palić ogniska i puszczać wianki, co roku, 23 czerwca, pielgrzymują do tego miejsca?
Kościół jest duszny i ciasny. Tylko stare babcie cisną się do środka.
Reszta wiernych stoi na zewnątrz.
Porośnięty trawą i kasztanowcami majdan grodu pomieściłby tysiące wiernych.
Mężczyźni łakomym okiem spoglądają na wielkie rumowisko polnych kamieni.
„Tyle dobrego kamienia się tu marnuje”- myślą gospodarni Polanie.
Ponoć to są resztki zamku królewskiego.
Spojone gliną kamienne ławy fundamentowe powtarzają zarys pomieszczeń i okrągłej kaplicy.
„Tak, widać nie umiano jeszcze wtedy budować. Po co komu takie grube mury?
Czy ściany rotundy miały by mieć po 3 metry?
Zresztą, widać że wcale nie dokończono tej budowy.
Napadli na nas Czesi i uprowadzili wszystkich mieszkańców do Pragi.
Oj, do dziś nie lubi się tu „pepiczków”
Swoja drogą , dziwne, że warowny gród na wyspie nie bronił się wcale.
Nie do wiary, że jeden z obrońców cisnął swój miecz i pozłacany szyszak w bagno i poddał gród gdzie schronili się mieszkańcy wielu okolicznych wsi.
Nie tak zachowują się dziś potomkowie. Słyną wręcz z zadziorności i zawziętości.
Może więc to nie całkiem tak było...
Przecież archeolodzy kopiący na grodzie od ponad 50 lat, oświadczyli zgodnie, że jest to jedyny
w Wielkopolsce gród, który przeżywał rozkwit i rozbudowywał się w połowie IX w
Właśnie wtedy kiedy Piastowie rozpędzili rdzennie polańskie organizacje opolne i zburzyli ich grody plemienne.
W tym samym czasie na nowych miejscach zbudowano wielkie grodziska w Gnieźnie, Poznaniu i na Lednickiej wyspie.
Wtedy właśnie, zaczęły sie tu dziać dziwne rzeczy...

* * *

Historia Giecza fascynuje mnie od dzieciństwa, i tam zaczęło się moje zainteresowanie historią.
Jest to jakieś tajemnicze miejsce dotknięte odwieczną klątwą.
Tu nic nie ma początku ani końca.

Historycy nie lubią Giecza, bo nie pasuje do ich nowych hipotez,
a każde wbicie łopaty w ziemię Grodziszczka, przynosi odkrycia podważające dogmatyczne teorie historycznych autorytetów.

W 865 r. podbijający Wielkopolskę Piastowie rozbudowali i powiększyli swój stary plemienny gródek.
Czy to na pewno Piastowie?
Któż by inny?
Hakowa konstrukcja wałów nie pozostawia wątpliwości. To ich znak rozpoznawczy.
Do tego zewnętrzny stok oblicowany został kamieniami.
Powtórzono to później w Poznaniu.
Pamiętacie jaką minę miał Henryk II kiedy zobaczył wały Poznania w 1005?
Gród Giecki wzniesiono na wyspie wśród bagien. Z suchym lądem łączyły go dwa mosty:
Południowy - Śremski (zwany też Krakowskim) i północny - Lednicki albo Gnieźnieński.
Później, kiedy wody jeziora opadły, mosty zastąpiono groblami.
Skąd my to znamy? Przypomina Lednicę?
To nie koniec rewelacji.

Napatrzywszy się przepychu dworów u zachodnich sąsiadów,
młody Mieszko postanowił dołączyć do „Unii Europejskiej”
Żeni się z chrześcijanką i buduje kościół - baptysterium.
Powie mi ktoś że co, że nie ma reliktów baptysterium na Grodziszczku?
a pamiętacie drewniany kościółek pod wezwaniem Św Jana Chrzciciela z poprzedniego postu?
Jak Europa długa i szeroka „San Giovanni” to tradycyjne wezwanie najstarszych baptysteriów.
Poprośmy wspólnie władze kościoła żeby pozwoliły przenieść ten kościół i przekopać jego kamienną podmurówkę.
Być może przestaniemy się wreszcie zastanawiać gdzie Mieszek dał się ochrzcić?
Piszę herezje - prawda?
Spokojna głowa - nie sprawdzimy tego!
Kościół nie pozwoli kopać Świętym Janem.
Tak samo jak nie pozwala na badania pod NMP w Poznaniu i Św. Jerzym w Gnieźnie.
Przecież po odkryciu fragmentu palatium, B. Kostrzewski czekał 11 lat na przeniesienie wiejskiego cmentarzyka...

Niech nas też nie zmylą relikty karolińsko-ottońskiego kościoła odkopane tuż obok.
Pamiętacie jak namieszał prof. A.Szyszko-Bochusz interpretując swoje odkrycie w podziemiach Wawelu jako pierwszą katedrę? Potem przez 70 lat historycy powtarzali ten błąd, a relikty romańskiej katedry Chrobrego czekały spokojnie obok, dokładnie pod fundamentami obecnej, gotyckiej budowli.
Bo tak właśnie wtedy budowano. Warstwowo, dokładnie na fundamentach starszej świątyni.
Nie obok, tylko na nich!
Dlaczego obecny „św Jan Chrzciciel” miałby stać obok?
Dlatego że jest drewniany?
Nie sądzę. Nikomu nie przeszkadzało aby drewniane kościoły grodowe w Kościelcu Kaliskim i Kościelcu Kolskim, wybudować na ruinach romańskich budowli...

Wracając do Mieszka - miał gość gest i rozmach.
Rozkazał wznieść palatium. Porządne kamienne domisko z okrągłą kapliczką przy boku.
Zgromadzono kamienie, położono fundamenty ze sporych otoczaków spojonych tłustą gliną...

I wtedy szlag wszystko trafił.
Coś przykrego się wydarzyło w Grodziszczku.
Coś co zniechęciło Mieszka do budowania stolicy w tym miejscu.
Rzucił wszystko i przeniósł się 40 km na północ na Ostrów Lednicki.
Lednickie palatium dokładnie powtarza wymiary i program architektoniczny z Giecza.
Nie odwrotnie!
Takie są wyniki najnowszych analiz i badań tych budowli Teresy Rodzińskiej-Chorąży
- patrz Giecka biblioteka internetowa
albo: http://www.lednicamuzeum.pl/giecz/Ro-Ch02/Ro02.html

Nie stał się więc Giecz centrum państwa Piastów.
Już 40 lat później, Mieszko nazywa ten kraj „civitas Schinesghe”
Można wyobrazić sobie, dlaczego wolał sobie rządzić z dala od starszyzny plemiennej
pamiętającej czasy kiedy wiec decydował o wszystkim i patrzącej niechętnie na nowatorskie pomysły młodego władcy.

Jeszcze nie całkiem był to koniec świetności Giecza.
Po śmierci Mieszka rozpoczęto budowę dużego kościoła obok baptysterium.
Początkowo w archaicznej technice płytkowej, potem już z ciosanych i licowanych kamieni
(opus emplectum)
Pod prezbiterium zbudowano kryptę na wzór karolińskich krypt relikwiarzowych.
Dla jakiego świętego szykowano tu sanktuarium?
Dlaczego w Gieczu a nie w katedrach w Gnieźnie albo w Poznaniu?
Nawet jeśli Gniezno miało już swojego Św. Wojciecha , to czemu Jordan nie lobbował za nobilitacją swojej misyjnej katedry?
Wiemy przecież jak ważne było w tamtych czasach posiadanie relikwi.
Co niektórzy, aby je zdobyć, zbrojnie najeżdżali sąsiadów, palili i burzyli ich kościoły...

A może Bolek spodziewał się, że przy cesarskim poparciu, papież kanonizuje tatusia?
W końcu czemu nie? Stefan Węgierski został świętym za chrystianizację swego kraju.
Byłaby w tym pewna prawidłowość.
Ponoć ówczesna tradycja nakazywała grzebać władcę w miejscu chrztu...
Otton młodo zmarł i nadzieje na łaskę papieża rozwiały się.
Nie wypadało już pochować Mieszka pod ołtarzem.
Wybudowano mu tumbę w nawie poznańskiej bazyliki.
( I słusznie! Nikt tak jak Mieszko nie faworyzował Poznania)
A w Gieczu?
No cóż, po raz kolejny zaniechano inwestycji.

Potem jeszcze Mieszek II albo Kazimierz próbowali tam się zagnieździć
Jakiś dziwny mur odkopano na północ od kościoła może to drugie,późnoromańskie palatium?
Sam kościół został wtedy ozdobiony ottońskim westwerkiem w kształcie wieży zachodniej oflankowanej dwoma półokrągłymi wieżami klatek schodowych.
Klasyczne rozwiązanie empory wieżowej dla potężnego władcy...
(podobnie przebudowano wtedy katedrę poznańską)
Który z naszych suwerenów chciał słuchać mszy św. w Gieczu?
To już w sumie nieistotne.
Historia znowu się powtórzyła i rozmyślił się.
Giecz pozostał na mieliźnie historii Polski.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia lokalna”