PODZIEMNE MIASTO

Wiedza o lokalnych wydarzeniach, bohaterach, całej przeszłości regionu i jego miejscu w wydarzeniach o szerszym zasięgu terytorialnym. Powstanie miasta, historia miast, lokacje i akty lokacyjne. Wiedza o społeczności lokalnej, złożoności struktury społecznej i kulturowej różnorodności.
Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

PODZIEMNE MIASTO

Post autor: stach » 07 sty 2013, 00:30

Moja fascynacja podziemiami Bornego Sulinowa (Gross Born/Bornyje Sulinowo) zaczęła się dość przypadkowo. Pewnego razu przebywając w miejscowym muzeum przeglądałem zachowany plan podziemi, znajdujących się pod borneńskim "Kasynem Oficerskim" ("Ofizzier Kasino"). Z tego co słyszałem wejścia do podziemnego miasta znane są tylko licznym poszukiwaczom złomu i innych użytecznych przedmiotów, którzy pilnie strzegą tajemnicy, gdyż utrzymują się ze sprzedaży wynoszonych towarów. Do dziś nie znamy tajemnic ukrytych pod ziemią. Prawdopodobnie w niedostępnych hangarach znajdują się m.in. koszary, lotnisko, pomieszczenia produkcyjne, laboratorium i szpital. Nie można także wykluczyć, że w podziemiach może być umieszczona broń bądź "chemia", pozostawiona przez 6. Gwardyjską Witebsko-Nowogrodzką Dywizję Zmechanizowaną, która stacjonowała w mieście przez 45 lat.

W miejscu dzisiejszego Bornego, w roku 1587 osadnicy saksońscy zbudowali wieś o nazwie Linde. Na zabudowania wioski składał się kościółek i otaczających go kilkanaście domów. W tym samym mniej więcej czasie powstała sąsiednia wieś, którą nazwano Gross Born. Nie leżała ona na terenie dzisiejszego Bornego Sulinowa, ale przesunięta była ok. 5 km na wschód. Obecnie na tym terenie jest jedynie ugór poligonu, a po wsi nie został nawet ślad. Gross Born był sporym osiedlem z dworem szlacheckim i kościołem. Okoliczne pola o niewielkim zalesieniu, graniczące od południa z Sypniewem, były dość miernej jakości. W 1670 roku ziemie należały do sławnej rodziny von Kleistów, w roku 1773 stały się własnością Christopha Bogislava von Münchow. Okolice te nie były również obce Adolfowi Hitlerowi, który podczas I wojny światowej przebywał tu na leczeniu oślepiony czasowo gazem bojowym. Gdy w 1933 roku odebrał z rąk Paula von Hindenburga nominację na kanclerza Rzeszy, bez wahania podjął decyzję o utworzeniu na tym terenie poligonu wojskowego dla potrzeb Wehrmachtu.

W październiku 1933 roku wyspecjalizowane firmy rozpoczęły prace geodezyjne przygotowujące teren do budowy ogromnego poligonu. Prace toczyły się w ogromnym tempie. Administracji leśnej odebrano 18.000 hektarów i oddano na potrzeby wojska. Na całym obszarze pojawiła się armia inżynierów i techników mająca do dyspozycji dziesięciotysięczną rzeszę pracowników fizycznych, zakwaterowaną w specjalnie wybudowanych barakach. Rozpoczęły się przesiedlenia ludności, z mapy zniknęły wówczas takie miejscowości jak Gross Born, Linde i Westfalenhof. Na całym terenie opierającym się od północy o jezioro Pile zaczął powstawać Truppenübungsplatz (poligon wojskowy) nazwany Gross Born od wsi, która zniknęła. Teren ten znajdował się w obszarze bezpośrednich zainteresowań Führera, który przed wybuchem wojny przyjeżdżał tu wielokrotnie specjalnym pociągiem. Co najmniej dwukrotnie przybyła tu z przyszłym mężem Ewa Braun. Okres budowy i przygotowań zakończył się w dniach 18 i 19 sierpnia 1938 roku uroczystą ceremonią oficjalnego wcielenia tajnych garnizonów Gross Born i Westfalenhof do struktur organizacyjnych Sił Zbrojnych III Rzeszy.

Początek II wojny światowej nie zmienił metodycznego działania poligonu wojskowego Gross Born. Szkoliły się tu przed wyruszeniem na front jednostki Wehrmachtu, jednostki pancerne i artyleryjskie. To właśnie stąd jednostki pancerne gen. Heinza Guderiana uderzyły na Polskę. Spore zmiany na poligonie wprowadziły oddziały pancerne gen. Rommla, przygotowujące się do kampanii afrykańskiej. Szkolono tu także ochotników fińskich wstępujących do SS. Stworzono 14 Ukraińską Dywizję Waffen SS oraz Dywizję Waffen SS Nordland, składającą się z około 500 Szwedów i innych ochotników ze Skadynawii. W 1941 roku zawarte zostało porozumienie pomiędzy Finlandią i Niemcami, dzięki któremu pracownik niemieckiej ambasady w Helsinkach, będący tam jednocześnie szefem rekrutacji do Waffen SS, rozpoczął zapisy ochotników do nowej jednostki. Zgrupowano ok. 1000 fińskich ochotników, z których utworzono Ochotniczy Fiński Batalion Waffen SS. Nowa jednostka przeszła szkolenie w Wiedniu, a później przywieziono ją do Gross Born. 15 października 1941 roku przyznano batalionowi własny sztandar i wcielono do nordyckiej 5 Dywizji SS "Wiking", która po walkach na froncie wschodnim zapisała się okrutną sławą podczas tłumienia powstania warszawskiego w 1944 roku. W 1944 roku na terenach szkoły i poligonu w Gross Born prowadzono trwające od 6 do 9 tygodni kursy oficerskie II Oficerskiej Szkoły Artylerii Wehrmachtu. Po takim kursie młodzi podchorążowie byli rozsyłani na wszystkie fronty II wojny światowej.

Należy zwrócić uwagę na tajemnicze wyjście wojsk niemieckich bez walki z Gross Born w 1945 roku, pomimo że miały tu do niej doskonałe środki bojowe i doskonałe możliwości techniczne. W magazynach garnizonu zdobyto ogromną ilość sprzętu wojskowego, prowiantu i amunicji. Na pasie startowym przejęto kilka nie uszkodzonych samolotów, a na garnizonowej bocznicy kolejowej stało kilkanaście pociągów przygotowanych do ewakuacji. Niemcy po prostu opuścili miasto tak, jakby bardzo chcieli, by pozostało w stanie nienaruszonym. W związku z tym nasuwa się zasadnicze pytanie. Czy podziemia opuszczone przez Wehrmacht zostały przejęte przez Rosjan i wykorzystane w późniejszym czasie do określonych celów?

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Niemcy jak i Rosjanie musieli potrzebować w takiej jednostce ogromnych przestrzeni magazynowych, technicznych czy schronów dla ogromnej masy wojska. W kręgach władzy miasta początkowo twierdziło się, że żadnych podziemi pod miastem nie ma. Takie zresztą opinie samorządowców spotykało się często w lokalnej prasie. Sytuacja zmieniła się, gdy borneński burmistrz wraz z przedstawicielami władz miasta udał się do Niemiec, gdzie znajduje się bardzo podobne do Bornego Sulinowa miasto Winsbach. Posiada ono ogromne, w pełni przystosowane do potrzeb wojska podziemia. W połowie lat dziewięćdziesiątych miasto wynajęło radiestetę, dr inż. arch. Jana Kasińskiego z Poznania, który stwierdził i udokumentował istnienie potężnych podziemnych konstrukcji składających się prawdopodobnie z tuneli kolejowych, komunikacyjnych i wielkich hal. W 1996 roku zlecono firmie Ekonrem spółka z o.o, posiadającej Zespół Badań i Ochrony Środowiska, wykonanie badań geofizycznych drogą pomiarów geoelektrycznych w celu potwierdzenia wyników badań poznańskiego inżyniera. Badania odbyły się w obecności specjalistów z Wojskowej Akademii Technicznej, wykonywano wówczas m.in. wiercenia i wykopy.

Zadaniem badań geofizycznych było rozpoznanie terenu leżącego na froncie tzw. "Klubu Oficerskiego". Jest to duży obiekt, w którym znajdują się dwie sale widowiskowe, z całym zapleczem technicznym, restauracją i kawiarnią. Podobno obiekt ten zbudowano dla Ewy Braun. Wg wykonanych badań radiestezyjnych wiadomo, że przed frontem tego "klubu" pod powierzchnią terenu znajduje się dworzec kolei podziemnej, do którego od "klubu" dochodziły dwa tunele. Badania wykonane metodą profilowań i sondowań geoelektrycznych (elektrooporowych) miały charakter testowy. Wykonano je w ciągu jednego kilkunastogodzinnego dnia pracy. Ich rozmiar był bardzo ograniczony. Otrzymane wyniki w nawiązaniu do badań radiestezyjnych i wierceń wskazywały na duże prawdopodobieństwo występowania budowli podziemnej. Jak podaje dokumentacja z badań (autorzy dokumentacji powoływali się także na zeznania świadków i materiały, będące w posiadaniu Stanisława Koralewskiego), w przyszłości należy m.in. koncentrować prace geofizyczne na pełnym rozpoznaniu każdego kolejnego obiektu; do rozpoznania poszukiwanych obiektów należy wykorzystać metodę magnetyczną, która umożliwi okonturowanie obiektów pobudliwych magnetycznie oraz należy wyjaśnić genezę niskooporowej warstwy geoelektrycznej, gdyż może być związana z występowaniem silnie skażonych gruntów i wód gruntowych. Nie można także wykluczyć ewentualności wypełnienia podziemnych budowli materiałami toksycznymi.

Niestety, dalszych badań już nie przeprowadzono, gdyż prace wstrzymała decyzja wojewody naciskanego podobno przez władze wojskowe. Kto i dlaczego był zainteresowany utrzymaniem takiego stanu rzeczy ? Czy ukryte w podziemiach tajemnice mogą być groźne w dzisiejszych czasach ? Kiedy i kto zdecyduje się na ponowne zbadanie tej sprawy?

Na podstawie zeznań niektórych świadków wiemy, że krasnoarmiejcy penetrujący poniemieckie podziemia natknęli się na doskonałe rozmieszczone i zamaskowane pułapki minerskie. Podczas prób rozbrojenia zginęło sześciu radzieckich saperów. Dalsze penetracje zostały po tym wypadku całkowicie wstrzymane i część niemieckich podziemi po prostu zamurowano. Wiemy również o niemieckich czołgach, których dudnienie było słychać z podziemi, wyraźnie oddalające się w kierunku Nadarzyc, a więc pobliskich umocnień Wału Pomorskiego bronionego jeszcze przez jednostki niemieckie (walki w lutym 1945 r.). O istnieniu części podziemnej miasta świadczyć może reguła, że w tego typu obiektach, jak wojskowe budynki Bornego Sulinowa, musiał istnieć podziemny lazaret mogący przyjąć dużą liczbę rannych i chorych.

W ostatnich miesiącach pobytu Rosjanie zwozili do miasta duże ilości materiałów budowlanych, z których niczego nie zbudowano. Czyżby użyto ich do zamurowania wejść do podziemi? Co chcieli ukryć nasi radzieccy "przyjaciele" ? Czy odnalezione podziemia mogłyby stanowić dziś sensację, ściągającą ludzi i ich pieniądze ? Zapewne tak. Nie zapominajmy jednak o tym, że Rosjanie mogli pozostawić pod ziemią wspomniany magazyn środków toksycznych. Z "chemią" nie ma żartów...

Należy pamiętać, że teren garnizonu Borne Sulinowo był tajnym obiektem radzieckim w naszym kraju. Miasto nie istniało na żadnych mapach cywilnych i wojskowych, atlasach samochodowych i nie figurowało w żadnym spisie polskich miejscowości. Przejazd uniemożliwiał szlaban i uzbrojeni żołnierze, a komenda "Nazad!" nie pozostawiała możliwości wyboru. Dojazd był absolutnie niemożliwy. Ewidencja gruntów naszego kraju określała 18.000 ha radzieckiego poligonu jako "tereny leśne". Owe tereny nie podlegały polskiej administracji i wyjęto je spod jurysdykcji polskiego wymiaru sprawiedliwości. Trudno się dziwić, jeśli Rosjanie przeprowadzali tu tajne eksperymenty wojskowe i posiadali ukryte wyrzutnie rakiet z głowicami atomowymi.

Reżim tajności garnizonu Borne Sulinowo trwał mniej więcej do 1980 roku. W styczniu 1993 roku zorganizowano "Dzień otwarty bram".

..:: Przemysław Bartosik ::..

ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia lokalna”