Żółkiew. Ulubiona rezydencja Jana III Sobieskiego.

Wiedza o lokalnych wydarzeniach, bohaterach, całej przeszłości regionu i jego miejscu w wydarzeniach o szerszym zasięgu terytorialnym. Powstanie miasta, historia miast, lokacje i akty lokacyjne. Wiedza o społeczności lokalnej, złożoności struktury społecznej i kulturowej różnorodności.
Awatar użytkownika
historyk
Posty: 334
Rejestracja: 19 lis 2010, 20:35

Żółkiew. Ulubiona rezydencja Jana III Sobieskiego.

Post autor: historyk » 19 mar 2013, 04:15

Opis miasta z 1847 r. :

...” Miasto to dziś obwodowe, nad rzeczką Swinią a pół czwartej mili od Lwowa odległe, na szerokiej równinie rozłożone, a tylą pamiątkami sławne (...) Żółkiew była gniazdem znakomitej i sławnej u nas rodziny Żółkiewskich herbu Lubicz ; z których wiekopomnej sławy Stanisław będąc kasztelanem Lwowskim i hetmanem polnym koronnym, przeistoczył wieś Żółkiew w miasto”...

„ Okolice Galicyi 1847 ” Maciej Bogusz Stęczyński



Opis miasta z 1914 r. :

...” Żółkiew jest miastem powiatowym, liczy 9600 mieszkańców, w tem 2600 Polaków, 3100 Rusinów i 3900 Żydów. Założone zostało w r. 1603 przez hetmana Żółkiewskiego który wzniósł tu kilka monumentalnych budowli (..) Żółkiew należy do najpiękniejszych i najbardziej widzenia godnych wśród mniejszych miast prowincjonalnych Galicyi. Miasteczko jest czyste, o szerokich ulicach i chodnikach, ma elektryczne oświetlenie”...

„ Ilustrowany Przewodnik po Galicyi 1914” Mieczysław Orłowicz



Opis miasta z 2001 r. :

...” Żółkiew z ukraińskiego Żowkwa. Liczące 13 tyś. mieszkańców bardzo ładne, bogate w zabytki miasteczko na Roztoczu. 34 km od Lwowa, leży nad rzeką Świnią. Po raz pierwszy wzmiankowana w 1368 r. jako Winniki, przybrała obecną nazwę w 1598 r. od nazwiska S. Żółkiewskiego”...

„ Ukraina część zachodnia” Adam Dylewski



Mój opis miasta z 2008 r. :

Od dawna marzyłam, aby zobaczyć Żółkiew. Niestety sploty okoliczności tak układały moje drogi, iż dopiero po kilku latach poznawania Ukrainy dotarłam wraz z mężem do tego niezwykle urokliwego miejsca. Żółkiew według mnie jako jedno z niewielu dawnych kresowych miasteczek zachowało pewien galicyjski klimat. Przede wszystkim układ architektoniczny Starego Miasta - rynek, ratusz, zamek, liczne jak na tak małe miasto świątynie różnych wyznań. Nie widać tutaj znaków komunistycznych kanonów zabudowy, które pozbawiały miasta duszy i harmonii. Dojazd do Żółkwi w naszym przypadku rankiem 26 czerwca 2008 r. od granicy w Korczowej do Iwano - Frankowo tu zjazd w lewo i dalej opierał się na atlasie samochodowym jak zwykle niedokładnym, tak że w pewnym momencie droga z asfaltowej zmieniła się w bitą i to z dziurami. W sumie nie wiedzieliśmy czy dobrze jedziemy nie pierwszy zresztą raz na Ukrainie. Dużo zwalonych i połamanych drzew na poboczach po niedawnej burzy, która przetoczyła się przez wschodnią Polskę dochodząc także tu, czyniąc szkody szczególnie we Lwowie. Ta nieprzewidywalność w jakości dróg na Ukrainie nie dziwi nas już, podobnie jak brak dokładnych map. Jeżeli chodzi o te ostatnie to wydaje mi się, że wynika to w dużej mierze z pewnej spuścizny w postsowieckim myśleniu i działaniu, które zakładało zafałszowania map, aby nie stanowiły one dla hipotetycznych wrogów cennych wskazówek topograficznych na wypadek wojny. Rezultat jest taki, że na współczesnych mapach jest za mało, albo za dużo dróg. Czasami więc pomocne mogą okazać się stare polskie przedwojenne opracowania. Można też kierować się wyczuciem jak ktoś je posiada, ale to chyba nie najlepsza rada.

Historia miasta związana jest z dwiema osobami – hetmanem Stanisławem Żółkiewskim i królem Janem III Sobieskim. Pierwszy z nich od którego pochodzi nazwa miasta przyczynił się do jego lokacji i rozwoju. Wzniósł on kilka znaczących budowli. Te najważniejsze to zamek, którego budowę rozpoczęto w 1604 r. i ostatecznie ukończono dopiero w połowie XVII w. Czteroskrzydłowy, stanowiący jedną pierzeję rynku dzisiaj zachowany w dość dobrym stanie. W XIX w. mieściły się tu urzędy, w I wojnie został zniszczony, potem odbudowany i znów zniszczony w II wojnie. Po 1945 r. służył jako koszary wojskowe. Obchodząc budowlę na zewnątrz zaglądnęliśmy w podwórzec gdzie są prowadzone remonty. Przed zamkiem z dala ujrzeliśmy rozstawioną wystawę. Podchodząc bliżej okazało się, że jest ona poświęcona 100 rocznicy urodzin Stepana Bandery. Zorganizowana przez Kongres Ukraińskich Nacjonalistów. Głównie zdjęcia pojedynczych przywódców UPA i całych oddziałów. Młodzi ludzie w mundurach niemieckich i polskich. Brak zdjęć z akcji. Rozbolała mnie głowa, więc siadamy na ławeczce i odpoczywamy.

Drugim ważnym zabytkiem Żółkwi który zwiedziliśmy była kolegiata św. Wawrzyńca i Stanisława również znajdująca się w rynku. Zbudowana w latach 1606 – 1618, zawiera groby rodziny Żółkiewskich i Sobieskich, które to również te w krypcie kościoła dane nam było zobaczyć. Kwiaty i wieńce od rodaków, biało- czerwone wstęgi. Obecnie świątynia podlega renowacji czego widomym znakiem były rusztowania obejmujące prezbiterium. Prace wykonywane są przez polskich konserwatorów z Warszawy, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać. Okazało się zresztą, że posiadamy wspólnych znajomych. Kolegiata została oddana wiernym w 1989 r., wcześniej od 1946 r. znajdował się tu magazyn. Niektóre płótna z kościoła ze scenami historycznymi znajdują się obecnie na zamku w Olesku. Kilka lat temu miałam je możność oglądać. Pamiętam jedno „ Sobieski pod Wiedniem”. Wtedy nie wiedziałam, że pochodzi ono z żółkiewskiej kolegiaty. Wiele ekspozycji muzealnych na Ukrainie opiera się na zabytkach z kościołów rzymsko – katolickich.

Żółkiew była ulubioną rezydencją Jana III Sobieskiego, który ozdobił ją w stylu barokowym i nowocześnie obwarował. Podróżnik francuski z XVII w. tak oto wspomina...”Zamek królewski jest bardzo piękny i wielki, zbudowany z kamienia i cegły. Na czterech rogach posiada cztery kopuły, wzniesione na sposób turecki, pokryte blachą złoconą, na nich chorągiewki z herbami króla. Jest też i ogród, za mały wprawdzie do tak wielkiego zamku, ale dosyć piękny(...)na skraju ogrodu dosyć spadzista góra, na której wierzchołku znajduje się glorieta czy wieża trzypiętrowa, skąd widok czarowny na okolicę. W miejscu tym król często wieczerza w towarzystwie osób zaszczyconych jego towarzystwem”...Ostatni raz podupadający na zdrowiu król przebywał w Żółkwi w 1693 r. przez okres 10 miesięcy.

Nasza marszruta po mieście obejmowała także cerkiew Bazylianów, kościół i klasztor Dominikanów oraz synagogę. Żydzi osiedlili się w Żółkwi za czasów Stanisława Żółkiewskiego. Tutaj powstała pierwsza żydowska drukarnia w Rzeczypospolitej.

Mnie osobiście najbardziej podobał się sam rynek i okalające go kamieniczki po części ze zgrabnymi podcieniami. Bardzo przyjemnie było sobie usiąść na ławeczce w centrum rynku i obracając się w koło podziwiać widok. Miasteczko – perełka dla zwiedzających, w tym przypadku nas bo brak było znaku jakichkolwiek turystów, choć pewno Żółkiew jest na trasie polskich wycieczek po dawnych Kresach. Odniosłam wrażenie uśpienia tej starej części miasta, im dalej od niej tym większy ruch.

Jeżeli ktoś chciałby zatrzymać się w Żółkwi na dłużej to bardzo proszę – Hotel Pański ( pokoje 2 – 3 K ) z kawiarnią i restauracją lub u Olearczyka i Hoszowskiego czy cukierni Czuleńskiego - no tak, ale to już było ...tak około 100 lat temu. A teraz nie wiem, bo dla nas dalej był Zbaraż.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia lokalna”