Upadek króla Bolesława Śmiałego

Około roku 1000 Polska, zwana jeszcze "państwem gnieźnieńskim", liczyła około miliona mieszkańców, żyjących na 250 tysiącach kilometrów kwadratowych. Niemal 2/3 powierzchni stanowiły nieprzebyte puszcze, a na terenach zamieszkanych gęściej przeważały pola uprawne i łąki. Najgęściej zaludnionymi obszarami były środkowa Wielkopolska, Kujawy, rejony Śląska, okolice Krakowa i Sandomierza oraz tereny przy ujściu Odry.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Upadek króla Bolesława Śmiałego

Post autor: Husarz » 23 gru 2012, 20:07

„Nie można ukłonić się jednej prawdzie nie następując drugiej na piętę” .
Friedrich Hebbel
Upadek Bolesława Śmiałego i związana z tym śmierć biskupa Stanisława to zaganienia, które obrosły legendą w polskiej historiografii. Nie tylko z racji znacznej liczby głosów i stanowisk zajmowanych w tej sprawie, ale także ze względu na podejmowanie tego tematu przez najznaczniejsze polskie mediewistyczne autorytety. Niniejszy skromny głos w tej żywej dyskusji nie uzurpuje sobie prawa do ostatecznego osądu, lecz ma na celu zwrócenie uwagi na zjawiska dotychczas nie dość eksponowane albo wręcz pomijane, a które mogą się w jakimś stopniu przyczynić do przybliżenia prawdy.

Wyczerpującego przeglądu stanowisk w historiografii polskiej dokonał Gerard Labuda w swojej podsumowującej ten problem pracy”Św. Stanisław biskup krakowski ”. Nie jest więc moim zamiarem powtarzanie tej perfekcyjnie wykonanej żmudnej pracy. Za warte wspomnienia uważam jednak ,że w omawianej kwestii historycy zasadniczo podzielili się na dwa obozy. Jeden skłaniający się ku hipotezom zawartym w Szkicach XI wieku nieżyjącego Tadeusza Wojciechowskiego , drugi wokół antyszkiców Gerarda Labudy. Warte uwagi jest też to ,że wiele energii i wysiłku w próbach opisu tamtych wydarzeń obie strony współczesnego konfliktu historyków poświęcają osobie Św Stanisława , a przecież nie jest on jedynym bohaterem tamtych dni i niekoniecznie jego osoba musi być kluczem do rozwiązania zagadki ostanich dni Bolesława Śmiałego. Uwagę swą kieruję między innymi na powstałą po objęciu władzy przez Kazimierza Odnowiciela nową klasę społeczną mogącą być ośrodkiem niezadowolenia jak i na niedocenianego w tym sporze gracza politycznego Henryka IV .

Milities Gregarii


Raczej trudno przypuszczać, że rozegrała się, tak jakby chciał tego Tadusz Wojciechowski[1], między Wratysławem, a Bolesławem bitwa, w wyniku której Bolesław musiał zbiec na Węgry. Źródła o tym nic nie wzmiankują. A Gall zapewne wspomniałby o tym, wcześniej bowiem opowiada bez skrupułów nie tylko o zwycięstwach ale i o porażkach Piastów. Wygnanie więc sugeruje ,że musiało to się stać za poparciem warstw na których opierała się w państwie piastowskim końca władza XI wieku. By rozjaśnić sytuację chciałbym tu przedstawić po krótce obraz warstwy na której opierała się władza Bolesława , a która przynajmniej częściowo otwarcie wypowiedziała mu posłuszeństwo.

"Pobierane przez niego (tj.Mieszka) podatki (lub opłaty) (stanowią) odważniki handlowe. Idą one (na) żołd jego mężów( lub: piechurów). Co miesiąc (przypada) każdemu (z nich) oznaczona (dosł. wiadoma) ilość z nich. Ma on trzy tysiące pancernych (podzielonych na ) oddziały, a setka ich znaczy tyle co dziesięć secin innych(wojowników). Daje on tym mężom odzież, konie,broń i wszystko, czego tylko potrzebują."[2]

Czasami omawiając strukturę wojskową Polski wczesno piastowskiej lekceważy się ewolucję od opłacanej stałej drużyny książęcej do osiadłego na ziemi rycerstwa, a moim zdaniem ta sprawa może być jednym z filarów rozwiązania zagadki powstania i powodzenia oporu wobec księcia. Drużyna utrzymywana przez księcia była sprawnym narzędziem jego polityki. Zawsze obecna przy księciu realizowała jego politykę widząc przez szczęśliwą jej realizację i wzrost znaczenia księcia podniesienie swojej pozycji i bogadztwa. Ale prócz zalet organizacyjnych, mobilności i naturalnego parcia do wojny charakteryzowała się jeszcze jedną rzeczą. Głucha była na obce wpływy dopóki książę był podstawą jej istnienia . To zanczy zapewniał jej ekwipunek, żołd (niekoniecznie w pieniądzu)

Ponieważ takie utrzymanie wojska jest stosunkowo drogie , książę musiał mieć dużą podstawę terytorialną aby owa formacja mogła funkcjonować. Lecz dysponując ją mógł się obawiać co najwyżej jakiejś niefortunnej klęski w bitwie, ale nie buntu swoich poddanych.. Także wyprawy wojenne, chociaż dalekie, były drużynie na rękę będąc dodatkowym źródłem dochodów wojów. Ta forma upadła w latach trzydziestych na skutek zaburzeń polskiej państwowości. Nie zanikła całkowicie ,ale od panowania Kazimierza Odnowiciela musiała zacząć przeważać nowa forma. Mianowicie rycerstwo osiadłe na ziemi, nazywane przez Galla „milites gregarii” - siłazbrojna istniejąca w oparciu o nadania ziemi przekazywanej czasowo lub dziedzicznie w zamian za służbę zbrojną.

Idąc za Tadeuszem Lalikiem[3] była to nowa warstwa szeregowych rycerzy , których Gall wyraźnie odróżnia od możnych jak i od pospolitego ruszenia ludności wiejskiej powoływanej rzadko i na ograniczonym terenie. Owi szeregowi rycerze pozycją byli zbliżeni do niższych warstw społeczeństwa. Rekrutowali się spośród rzemieślników, rolników, a także niezbyt zamożnych kupców. Gall jako wyjątkowy gest hojności Kazimierza Odnowiciela odnotowuje fakt nadania grodu jednemu z takich szeregowych rycerzy w 1047r[4]. Rycerz na skutek nadania miał wejść w ten sposób do warstwy możnych. Przyjmując więc tak zdefiniowaną warstwę milities gregarii za podstawę wojsk Bolesława Śmiałego należy zauważyć ,że wartość bojowa i karność musiały być niższe niż w formacji zwanej drużyną. Także ludzie których podstawą utrzymania jest nie sama wojna lecz rzemiosło,rola czy kupiectwo inaczej patrzą na przeciągające się kampanie wojenne niż drużyna której głównym celem jest wojna . Ponieważ Bolesław prowadził wiele wojen rodzi się pytanie dlaczego akurat te z końca lat 70tych miałyby przyczynić się do jego upadku. Odpowiedzi jest parę. Po pierwsze wcześniejsze wyprawy wojenne wymagające dużego wysiłku i zaangażowania większych sił zbrojnych nie były organizowane z takim natężeniem jak po1075 r. gdzie właściwie co roku ruszała wielka wyprawa zbrojna. Po drugie ważną rolę odgrywały nadal w wyprawach wojennych zdobycze. Zwłaszcza jeśli przemierzano wiele kilometrów to wśród rycerstwa spodziwano się nie tylko prestiżu zwycięzców ,ale i zagarnięcia bogatych łupów. Najdłuższymi kampaniami były te odbyte na Ruś. Lecz jak wielkie różnice da się między nimi zauważyć. Pierwsza zakończyła się całkowitym powodzeniem. Był rok 1069. Ruś po długim i szczęśliwym panowaniu Jarosława Mądrego nie była dotknięta ręką najeźdźcy. Wewnętrzne spory o zwierzchnictwo pomiędzy książętami ruskimi uczyniły z niej nie lada kąsek, aż proszący się o ingerencję i uszczuplenie bogadztwa przez kilkadziesiąt lat tak pieczołowicie gromadzonego. Stąd pierwsza wyprawa przyniosła rycerzom sławę i bogate łupy [5]. Niewątpliwie umocniła prestiż władcy, a straty uczynione porzuceniem rzemiosła z pewnością milities odbili sobie z nawiązką.

Lecz czy druga wyprawa była równie pomyślna ? Pamiętnego roku 1077 w oparciu o datację Gerarda Labudy odbyły się ,aż dwie wyprawy[6]. Jedna zaraz po śmierci Gejzy w 25 IV 1077 na Węgry .Tu, przy obsadzaniu Władysława na tronie raczej nie pokuszono sie o złupienie Węgier ,chociażby ze względu na ich uległość i niepewna sytuację nowego króla. (Wszak Salomon ciągle żywy, zabiegał wciąż o interwencję Cesarza). Druga w lecie na Ruś czego mamy poświadczenie w „Powieści minionych lat”. Czy wyczerpane wojsko mogło nie zawieść się na drugiej wyprawie? Po pierwsze był to atak na sprzymierzeńców sprzed roku.

Po drugie aby cel uzyskać trzeba było przebyć kolejne 1500 kilometrów, a jak wspomnieliśmy już jedna wyprawa tego roku na Węgry się odbyła.

Po trzecie raczej wątpliwe by mogłoby wojsko liczyć na jakiekolwiek zadośćuczynienie w łupach. Złupiona w 1069 roku Ruś nie mogła zgromadzić zadowalających bogadztw, zwłaszcza ,że była ponownie wstrząsana walkami wewnętrznymi. Tu połączyły się zawiedzione nadzieje możnych i rycerstwa. Oderwani od swoich domów milites gregarii się zbuntowali. Raczej trudno uwierzyć w relację Kadłubka jakoby przyczyną była niewierność żon, bo gdyby to zjawisko obejmowało całą grupę społeczną byłby to fenomen niespotykany na taką skalę w dziejach ludzkości. Natomiast łatwo sobie wyobrazić, że mogło to posłużyć za pretekst jakiegoś możnego chętnie podchwycony przez szerokie masy rycerstwa. W rzeczy samej przyzwyczajeni do osiadłego trybu życia, a od ostatnich trzech lat nieustannie wojujący rycerze mogli wypowiedzieć posłuszeństwo królowi. Co więcej mogli słusznie zauważyć, że intensywność działań zbrojnych zbiegła sie z okresem odkąd Bolesław się koronował. Spokój następnego roku, świadczy ,że król zajmował się sprawami wewnętrznymi. Otóż według wszelkiego prwdopodobieństwa karał tych, którzy ośmielili mu się przeciwstawić i doprowadzili do przedwczesnego zakończenia wyprawy. Co więcej śmierć Izjasława

03.X.1078 musiała utwierdzić go w przekonaniu o głębokiej winie buntowników, musiała nasilić represje ze strony króla. Śmierć ta bowiem zatrzęsła podstawami całej polityki Bolesława. Tak więc jest wysoce prawdopodobne ,że milities gregarii w 1079 roku byli podatnym gruntem na wszelkiego rodzaju działania wymierzone przeciwko ambitnemu królowi.

Związki z Cesarstwem

Aby zrozumieć zasadność omawiania tej kwestii przy upadku rządów Bolesława Śmiałego trzeba sie cofnąć do załamania polskiej państwowości w latach trzydziestych XI wieku. Powszechnemu chaosowi położył kres Kazimierz Odnowiciel. Powrócił on do kraju w 1039 by zaprowadzić porządek ,ale z pomocą Henryka III. Badając dzieje XI wieku musimy pamiętać, że nie ciążyły ówczesnym narosłe z biegiem lat i ciągłych wojen narodowe uprzedzenia ,które uniemożliwiłyby podobną pomoc ,oraz że dużą rolę pełniły więzi rodzinne jakie łączyły poprzez Rychezę oba rody panujące. Henryk oddając Kazimierzowi do dyspozycji 500 rycerzy raczej poszerzał władztwo rodziny niż lekkomyślnie tracił Polskę nonszalancko pozwalając umocnić się na książęcym stolcu Piastom. Owi rycerze nie wyginęli wszyscy w walkach, ale stali się zapewne jednym z filarów panowania Kazimierza. Napewno stali się w znacznej części elitą władzy w nowo odbudowanej państwowości. Nie tylko dlatego Kazimierz był uległy wobec Cesarza ,bo nie miał dostatecznej siły militarnej i ekonomicznej, ale ponieważ musiały jego państwo z Cesarstwem łączyć silne więzi. I nie chodziło tu li tylko o piękne uczucie wdzięczności ,ale o także rodowe powiązania obu państwowości. Silne więzi i pamięć o pomocy Cesarza na pewno przetrwały do czasów panowania Bolesława Śmiałego. Świadczą o tym przez długi czas poprawne stosunki między obydwoma państwami. Pogorszenie stosunków wyniknęło z kilku czynników. Nie żył już ani Henryk III, ani Kazimierz Odnowiciel, których wiązały tak silne więzi . Bolesław po wcześniejszych sukcesach, zwłaszcza interwencji 1069 na Rusi poczuł ułudę siły i postanowił dążyć do pełnej niezależności ,co musiało prowadzić do wybitnego pogorszenia się stosunków z Cesarstwem , a tym samym do automatycznego wytworzenia wewnętrznej opozycji wśród możnych utrzymujących przyjazne kontakty z Niemcami.

Realizacja myśli o pełnej niezależności dojrzała w księciu dopiero w 1072r. Wcześniej bowiem książę, wezwany przez Cesarza osobiście,wraz z księciem czeskim zjawił się w Miśni i poddał posłusznie sądowi cesarskiemu[8]. Zjazd ten uważam za bardzo istotny z punktu widzenia sprawy upadku Bolesława. Bolesław bowiem jawnie pogwałcił układ kilka miesiecy później, ale zanim to uczynił ośmielę się wysunąć tezę, że owocem tegoż zjazdu mogłobyć to, że w Krakowie Stanyzlaus succedit [9]. Poprzednik Suła Lambert zmarł bowiem najprawdopodobniej 22 sierpnia 1071r. Decyzja o oborze Stanisława, przyjaznego Cesarzowi na biskupstwo krakowskie byłaby doskonałym przypieczętowniem pojednawczego zjazdu w Miśni. Zerewanie dobrych stosunków z Cesarstwem musiało stworzyć wewnętrzną opozycję w kraju, i jeśli miałaby się z początku nieujawniać to tylko w wyniku powodzenia polityki Bolesława Szczodrego ,a osłabienia pozycji Cesarza. Henryk IV pomijając moralną ocenę jego działań był bardzo zręcznym, jeśli nie wybitnym graczem politycznym, który potrafił wybrnąć z pozycji wydawałoby się beznadziejnej. Choć rola papieża przy problemach Henryka IV była doniosła to jednak prawdziwym źródłem problemów cesarza była opozycja wewnątrz karaju na czele z Billungami i niespodziewany wrogi sojusz polsko-węgiersko-ruski ,którego niewątpliwie głównym budowniczym był Bolesław[10]. Sojuszu zaś tego Czesi zrównoważyć nie mogli. Owa sytuacja stawiała króla niemieckiego w osłabieniu, i pozbawiała realnych szans ingerencji w sprawy państwa Bolesława, co jednak nie znaczyło ,że całe księstwo polskie jak jeden mąż wraz z księciem przeszło do opozycji wobec króla niemieckiego. Wydaje się wręcz to niemożliwym. Mimo to trzeba pamiętać ,że wprawdzie w schyłkowej formie, ale nadal mamy do czyninia z państwem patrymonialnym. Tak mocno zaznaczona przez Galla próżność odnosi sie chyba do koronacji Bolesława, a ambicja do nieustannych walk po niej. Pamiętajmy ,że wybrał on moment największego upokorzenia niedawnego seniora, co budzić musiało jawne oburzenie. Co więcej koronacji dokonał powołany prawdopodobnie w tym celu arcybiskup z pomocą legatów papieskich gnieźnieński Bogumił.[11] Ujawnienie opozycji proniemieckiej mogło nastąpić tylko i wyłącznie wskutek niepowodzeń i powszechnego niezadowolenia. Ono wybuchło na wyprawie 77 roku, która jak się okazało pół roku później zakończyła się fiaskiem-śmiercią Izjasława. Długa nieobecność króla w 76 roku ,a później przez cały 77 rok sprzyjała wzrostowi opozycji, tym bardziej ,że Henryk powoli zaczął odzyskiwać grunt pod nogami ,a czasu on nie zwykł marnować.

Nie tak łatwo jednak wypowiedzieć posłuszeństwo królowi, który w wielu wcześniejszych bitwach był zwycięski i szczodrością się odznaczył. Gdy jednak umarł jego wierny stronnik Izjasław ,a na przszkodzie ukarania buntownków stanął biskup Stanisław, w długie wieczory zimy 1078/79 gniew króla musiał osiągnąć monstrualne rozmiary. Śmierć zaś biskupa nie tyle zbuntowała lud uniesiony religijnym uczuciem, ale posłużyła za pretekst opozycji proniemieckiej do otwartego wystąpienia. Ośmieleni utratą sojusznika Bolesława na Rusi i nieugruntowanej, wciąż zagrożonej sytuacji Władysława na Węgrzech podnieśli głowy i zmusili króla do ucieczki.

Węgry - klucz do rozwiązania zagadki

O tym ,że Cesarz trzymał rękę na pulsie świadczy jego zaskakująca wyprawa na Węgry w roku 1079. Zanim zdecydowałem się na pisanie tej pracy nie znając wszystkich faktów zapragnąłem znaleźć sprzeczny z logiką (na gruncie stosunków w Niemczech ) krok Cesarza, który zdradziłby jego zaangażowanie w sprawę polską. Jakiż był mój tryumf gdy tak łatwo znalazłem, i to u Gerarda Labudy ślad wyprawy Cesarza na Węgry datowanej na lato lub jesień 79 roku !!!. Co więcej nie ma odnotowanej żadnej bitwy. Oto jak lekceważąco do tego faktu podchodzi sam G.Labuda :”Przez cały rok 1078 i na początku roku 1079 nie było potrzeby interwencji polskiej na Węgrzech. Ze źródeł niemieckich dowiadujemy się ,że dopiero w ciągu roku 1079 król niemiecki wyprawił się na Węgry. Na bieg spraw w Polsce sprawa ta nie wywarła wpływu, nie przyniosła też zmian na ternie Węgier” . Oto zaś co możemy za informacje dotyczące Węgier 1080r. uzyskać od Powierskiego:”Mógł jednak Władysław obawiać się wykorzystania ewentualnej jego interwencji w Polsce przez Salomona, wsakże pod warunkiem, że tenże miał nadal na Węgrzech dość sporą grupę zwolenników ,może dysponował poparciem pogranicznych panów niemieckich do czasu ponownego opowiedzenia się Liupolda austriackiego przeciw Henrykowi IV. Sytuacja ta co prawda nie przeszkodziła Węgrom w nie znanych mi bliżej okolicznościach odzyskać w 1080r. Srem za Sawą”[12] O zgrozo! O ignorancjo! Oto jak wielogodzinne roztrząsania kilku cytatów polskich źródeł mogą przysłonić innowacyjne próby interpretacji źródeł obcych. Czy zdrowy na umyśle człowiek ryzykował by tuż przed generalną, roztrzygającą rozprawą z opozycją na czele z Rudolfem, wypad na teren Węgier ? Otórz skłonić musiały Henryka okoliczności niezwykłe. A to w jaki sposób z nich skorzystał świadczy o geniuszu tego władcy. Otóż widząc iż Bolesław niespodziewanie wywołał w Królestwie Polskim poruszenie i że jego główny na wschodzie rywal musi zbiegać ze stolicy ryzykuje wszystko i uderza na Władysława, jedynego sojusznika na którego mógłby Bolesław liczyć. Nie wikła jednak się w przedłużający konflikt zbrojny, który mógłby zakończyć się dla niego katastrofą na północy. Ogranicza się do zastraszenia urzędującego dopiero od dwóch lat Władysława, który nie mógł się jeszcze czuć na tronie całkiem pewnie. Zwłaszcza. że był bądź co bądź osadzony na nim przez Bolesława. Co więcej Węgry wpadają w kompletną izolację. Na Rusi zamieszanie, ustawiczne walki o władzę. W Polsce Bolesław zegnany. Król niemiecki wraz z Salomonem u bram, a Czesi są przecież wiernymi stronnikami Niemiec. Ta sytuacja miała miejsce w drugiej połowie roku 1079. Miał prawo Władysław wiedziony interesem Węgier ułożyć się z Henrykiem. Właściwie nie miał wyboru.

Prawdopodobnie w zimie, może w święta Bożego Narodzenia 1079 doszło do porozumienia między Władysławem królem Węgier, HenrykiemIV , Władysławem Hermanem i Wratysławem. Władysław węgierski dostał Srem za Sawą, Władysław Herman objął stolec książęcy i pojął siostrę Wratysława , Wratysław otrzymał trybut ze śląska , ale największym tryumfatorem był Henryk IV. Architekt porozumienia miał zabezpieczone granice wschodnie i uwolnione siły czeskie, które następnie wydatnie go wspomogły w walce z opozycją i przyczyniły się ofiarnie do sukcesu. Władysław węgierski wyrzekł się interwencji w Polsce za cenę zatrzymania tronu i choć przyjął Bolesława z szacunkiem, to jednak jego oczywiste próby nakłonienia do interwencji w Polsce stały się dla Węgrów niewygodne, a po zdecydowanym zwycięstwie Henryka IV wręcz niebezpieczne. Niewygodny polski król został więc niedługo potem zlikwidowany.

Rola biskupa Stanisława


Powszechny jest pogląd w historiografii, że skoro Bolesław Śmiały obsadził na biskupstwie krakowskim Stanisława musiał ów człowiek cieszyć się jego zaufaniem. Zgoda ,ale to nie wyklucza, że cieszył się również zaufaniem Henryka IV, któremu sprawy kościoła obojętne nie były. To wówczas w polskiej historii wyjątkiem nie było, że władca niemiecki miał wpływ na ksztłt polskich biskupstw. Pierwszy polski biskup misyjny ordynowany w początkach 968 roku , Jordan był wynikiem mieszkowego poselstwa do Włoch gdzie przebywał oswobodzony papież Jan XIII, ale i główny decydent w ówczesnej Europie Otton I [13].W roku 1000 na uroczystym zjeździe, w obecności Cesarza Ottona III proklamowano uroczyście arcybiskupstwo gnieźnieńskie i utworzono z pewnością wrocławskie i kołobrzeskie (krakowskie mogło istnieć wcześniej). Mamy rok 1072 . Jest więc faktem ,że ważne wydarzenia w polskim Kościele były jednym z punktów poruszanych na polsko-niemieckich zjazdach władców. Do takiego zjazdu doszło pod koniec roku 1071 w Miśni. Jest wysoce prawdopodobne ,że jednym z postanowień było obsadzenie wakującego biskupstwa krakowskiego, ze względu na siedzibę władcy, kluczowego na terenie polskim. Stanisław nie musiał być Niemcem, aby żywić życzliwość wobec Henryka. Wystarczyło, że został biskupem za jego wstawiennictwem czy choćby przyzwoleniem i został nim jako jeden z owoców zjazdu pokojowego.

Radykalna zmiana frontu przez Bolesława musiała więc conajmniej zaniepokoić biskupa.

Po 32 latach poprawnych stosunków i po zawartym pokoju książę otwarcie występuje przeciw swojemu panu, którego zwierzchność akceptowano. Wystąpił przeciw gwarantowi polskiej państwowości którym był Henryk III i jego następca. Bolesław z pewnościa usunąłby biskupa wcześniej, ale biskup to urząd dożywotni. Nie tak łatwo się go pozbyć. Pod względem politycznym wstąpienie do obozu Grzegorza VII mogło nie podobać się Stanisławowi lewitującemu w stronę Henryka ,a Grzegorzowi Stanisław krytycznie wypowiadający się pewnie o działaniach papieża. Czy mamy jakiś potwierdzający to fakt ? I owszem. Gdy konflikt Grzegorza z Henrykirm wchodził w kulminacyjna fazę i papież wykazywał wysoką aktywność, po całej Europie rozsyłał listy i legatów w celu budowy zaplecza politycznego, z tego okresu dysponujemy listem do polskiego księcia.

W skierowanym do Bolesława 20.IV.1075r. liście papież stwierdzał, że biskupi polscy są zbyt niezależni i wolni ponieważ nie mają ustalonej siedziby metropolitalnej. Wysłał też do Bolesława legatów w „celu załatwienia tych i innych spraw”[14]. Papież mógłby w ten sposób Bolesławowi podsunąć rozwiązanie problemu zbytniej niezależności biskupów. Wątpliwe jest czy chodziło tu o niezależność pod względem religijnym i jakieś odstępstwa od nauki Kościoła. Arcybiskupstwo nie pomogłoby na problem niezależności finansowej. Musiało chodzić o politykę.

Bolesław przeciwnik Henryka ,miał pewnie w biskupach przciwników swej antyniemieckiej polityki. Od czasów Arona naczelne stanowisko w kościele polskim miał biskup Krakowa.

Tak więc Stanisław jako krakowski biskup w naturalny sposób wyrósł na jednego z przywódców opozycji wobec polityki Bolesława. Oparcie niewątpliwie Bolesław miał w koronatorze. Nim zaś, przyjmując pogląd Wojciechowskiego był Bogumił, arcybiskup gnieźnieński. Jak ulał pasuje też list Paschalisa w którym jest mowa o sądzie arcybiskupa nad biskupem oraz legenda ,która mówi o wygnaniu Bogumiła. Władysław Herman zaś ustanowił nowym metropolitą gnieźnieńskim Henryka, opata jednego z klasztorów bawarskich (Bawaria popierała Henryka IV),emisariusza niemieckiego[15].

Biskup Stanisław, jak pisze Gall, został wydany na obcięcie członków za zdradę, czyli przeciwstawienie się królowi.. Nie była to tak niesamowicie ważna postać by Gall przekazał jego imię. Ale jako jednostkę ukaraną za zdradę nie wymienia Gall nikogo więcej nad biskupa. To czyni ze Stanisława najważniejszą postać z buntowników o których Anonim może bezpiecznie opowiedzieć w czasie spisywania kroniki. Nie obrońcę uciśnionych, ale widzącego w niepowodzeniach króla, i rosnącej opozycji szansę na powrót do polityki proniemieckiej. Na skutek ciągłej wojaczki Bolesław jednak stracił częściowo kontakt z krajem. Niepopularny w wojsku po ostatniej wyprawie na Ruś nie zdołał stawić czoła proniemieckiej opozycji, na której po śmierci Stanisława stanął Herman.

Rola Władysława Hermana


Herman - etymologiczne źródło wzięte z języka niemieckiego wskazuje na tego , który wodzi wojsko . Tak jak wczesniejsze przydomki polskich książąt zdradzały podstawowe ich cechy osobowościowe na które zasłużyli konkretnymi czynami, powszechnie znanymi wśród poddanych , tak i przydomek Hermana musi mieć źródło w konkretnych posunięciach księcia.

Na ten bagaż osobisty książę musiał zasłużyć sobie sam. Imię to było w XI wieku przeżywało renesans popularności, ale nie w Polsce, a w Niemczech . Herman, graf Salmu zm1088 r. Herman, biskup Augsburga 1060- 1133, Herman II margrabia Badenii i kilku innych dostojników, którzy odnotowani są na kartach historii[16]. Zwłaszcza interesujący są Hermanowie arcybiskupi Kolonii, w tym jeden z nich uczestnik wojny w 1080 i kanclerz Henryka IV. Nie da się jednoznacznie określić czy Herman w przypadku Władysława oznacza, że rzeczywiście wodził wojsko niemieckie, czy jest to ogólne znaczenie bliskiego związania z Niemcami, czy też najmniej prawdopodobne ,ale możliwe wzięte jest od jakigoś możnego dostojnika niemieckiego z którym Hermana łączyły bliskie kontakty,a być może i dłuższy pobyt na jego dworze. Niezależnie od tych trzech wersji przydomek ten wskazuje na jednoznacznie na prohenrykowski kierunek jego polityki. Wielu historyków stawia Władysława Hermana w pozycji pokornego brata, który tylko by uspokoić bunt możnych siadł na stolcu książęcym , miłującego syna Bolesławowego Mieszka i skorego oddać mu tron.

"I oto weszli posłani od Światopełka i Dawida Snowid Izeczewicz, koniuch
Światopełkowy, i Dymitr , koniuch Dawidowy, i poczęli rozściełać kobierzec,
i rozesławszy, chwycili Wasylka, chcąc go przewrócić; i zmagał się z nimi krzepko,
i nie mogli go przewrócić. I otoweszli drudzy, przewrócili go, i związali go, i zdjąwszy
deskę z pieca, położyli ją na piersi jego. I siedli po obu końcach Snowid Izeczewicz
i Dymitr, i nie mogli udzierżyć. I przystąpili inni dwaj i zdjęli drugą deskę
z pieca, i siedli, i przygnietli go tak silnie, że aż piersi trzeszczały. I przystąpił
Torczyn, imieniem Berendy, owczarz Światopełkowy, dzierżąc nóż i chcąc
uderzyć w oko, i chybił oko i przeciął mu lice, i jest rana ta na Wasylku i teraz.
I potem uderzył go w oko, i wyjął mu źrenicę, i potem w drugie oko, i wyjął mu
drugą źrenicę. I był on w tym czasie jak martwy"[17]

Czas obudzić się ze snu o ludziach dobrej woli. Wszak mamy surowy klimat wczesnego średniowiecza , a tradycja chrześcijańska mająca na sztandarach hasła dyskredytujące prawo siły na rzecz wyższych wartości jest jeszcze w powijakach. Zarówno synowie Mieszka I

jak i Bolesława Chrobrego walczyli o władzę. Kazimierz Odnowiciel nie walczył o władztwo z rodziną, bo nie miał konkurencji, ale jego synowie i owszem konkurentami byli. O władzę między sobą walczyli nastepnie synowie Hermana. Na Rusi, Węgrzech, Czechach (Jaromir) wszędzie w owych czasach wiemy, że istniały krwawe konflikty, spory w łonie rodów o władanie krajem lub jego częścią . Dlaczego wobec tego Władysław Herman miałby być chlubnym wyjątkiem ? Zwłaszcza,że źródła zamiast wysławiając jego szlachetność , opowiadają zgoła przeciwne sądy. Psychologiczny rys charakteru Hermana zdradza kronika Ruska „ To usłyszawszy poszedł Dawid do Lachów do Władysława[ Hermana] ,szukając pomocy. Lachowie zaś obiecali mu pomagać, i wzięli od niego złota pięćdziesiąt grzywien, mówiąc mu: „Pójdź z nami do Brześcia, bowiem Światopełk zaprasza nas na zjazd, i tu pogodzimy cię ze Światopełkiem”. I usłuchał ich Dawid , poszedł do Brześcia z Władysławem. Istanął Światopełk w grodzie, a Lachowie nad Bugiem, i zmówieł się Światopełk z Lachami, i dał dary wielkie za Dawida. I rzekł Władysław do Dawida: Nie usłucha mnie Światopełk, idź z powrotem”. I przyszedł Dawid do Włodzimierza, a Światopełk, naradziwszy się z Lachami, poszedł ku Pińsku, posławszy po wojów. I przyszedł do Drohobbuża, i zaczekał tu na wojów swoich i poszedł na Dawida pod gród, i Dawid zamknął się w grodzie, spodziwając się pomocy Lachów, rzekli do niego bowiem: „Jeśli przyjdą na Ciebie kniaźiowie ruscy, to my Ci będziemy pomocni”. I okłamali go wziąwszy złoto od Dawida i od Światopełka.”[18]

Na tej podstawie znając bezwzględną przebiegłość Władysława Hermana, aż trudno podejrzewać go o szlachetne zamiary dobrowolnego oddania władzy Mieszkowi.

Od kiedy zaczął delikatnie zwracać się przeciwko bratu ? Prawdopodobnie gdy ten odwrócił się od Henryka IV pod koniec 1072 roku. Naturalnie powstała opozycja ze Stanisławem na czele próbowała skłonić Władysława do przejścia na swą stronę. Dopóki Bolesław był księciem nie było tak wielkiej różnicy w prawie do władania krajem. Jego uczyniona trochę na wyrost koronacja zmieniała ten stan rzeczy dystansując brata. Tu należy widzieć ową próżność i nadmierną ambicję przypisywaną mu przez Galla. Odkąd został królem mimo jeszcze jednego sukcesu na Węgrzech, dla swoich krajan nie zasłużył się żadnym większym chwalebnym czynem. Cały 1077 rok wojen zakończony klęską, śmiercią w 1078 Izjasława i długa nieobecność w kraju dały okazję do podniesienia głowy Hermanowi. Stanął otwarcie na czele buntu w 1079 roku po śmierci Stanisława. Śmierć Stanisława stała się pretekstem do wypowiedzenia starszemu bratu posłuszeństwa. „Wielce mu to bowiem mu zaszkodziło...” napisze Gall o srogim ukaraniu przez Bolesława biskupa. Przejął władzę w Polsce z pomocą wojsk niemieckich i zapewne czeskich, bowiem owe wojska w tych latach często operowały wspólnie. Dlatego też Bolesław nie zbiegł z Krakowa do jakiegoś oddanego sobie grodu ,ale opuścił kraj wobec sił wroga znacznie przeważających, których samodzielnie nie mógł zatrzymać. Na pomoc ruską liczyć nie mógł. Pod granice Węgier nadciągał właśnie Henryk.

Nagły ślub z Judytą pod koniec 1079 był pewnie przypieczętowaniem porozumienia polsko- czesko-węgiersko-niemieckiego. Każda ze stron miała w tym porozumieniu poważny interes.

Na przeszkodzie w jednoznacznej ocenie staje zaproszenie Mieszka ,syna Bolesława. Pozornie. Gdyby intencje Hermana były szczere, czemu zwlekałby kilka lat od śmierci Śmiałego z zaproszeniem? Musiała istnieć jakaś poważna bariera między nimi.

Czemu akurat w 1085/1086, a nie wcześniej lub później? Otóż w owym czasie Herman spodziwał się syna ,który był przypieczętowaniem sojuszu z obozem procesarskim. Syn Judyty był z pewnością uznanym następcą władcy w Polsce przez Cesarza. O tym, że sojusz był trwały świadczy, że po śmierci pierwszej żony pojął za żonę kobietę niemłodą, co zgryźliwie zauważa Gall, wdowę z obozu Cesarskiego. Czyż nie było lepszej okazji jak chrzciny młodego następcy, by zaprosić wygnanego bratanka ?

O przejściowym pojednaniu i obecności Mieszka na chrzcinach może świadczyć nadane dziecięciu imię Bolesława. Czy jednak wezwanie pod „złą wróżbą” Gall nie ukrywa zwrotu „złym zamiarem” ? Ponieważ Mieszko nie zginął od razu, Herman zapewne wierzył w międzynarodowe gwarancje swojego urzędowania. Nie spodziwał się ,że Mieszko może sobie ,zyskać aż tak wielką sympatię ludu. Bardzo długi katalog zalet pod adresem Mieszka znajdujemy u Galla. Szczególny zwłaszcza jest zwrot: „ Sam zaś chłopiec istotnie wszystkich i Węgrów i Polaków przewyższał szlachetnymi obyczajami i pięknością i myśli wszystkich ściągał ku sobie nadzieją przyszłego panowania”[19] Przeświadczenie o jego zaletach było zatem powszechne. Ale znajduje się tu jeszcze zgryźliwa uwaga. Wszystkich Polaków przewyższał szlachetnymi obyczajami oznaczało ,że również i Władysława Hermana. Zaniepokojony Herman postanowił przeciwdziałać zanim Mieszko dojrzeje i realnie będzie mógł zagrozić i samodzielnie utworzyć stronnictwo z niezadowolonych. Uprzedził ewentualność i zgładził księcia zanim było za późno.

Interpretacja źródeł


Wobec przedstawionych koncepcji ważną jest sprawą interpretacja kluczowych fragmentów z Galla Anonima. Gdyby zaś bowiem okazało się ,że któryś z wniosków stoi z tym źródłem w otwartej sprzeczności wtedy mocno podważyłoby wartość owej pracy.

(1.) Qualiter autem rex Boleslaus de Polonia sit eiectus, longum existit enrrare. Sed hoc dicere licet, quod non debuit christus in christum peccatum quodlibet corporaliter vinicare. Illud enim multum sibi nocuit, cum peccato peccatum adhibuit

,cum pro traditione pontificem truncationi membrorum adhibuit. Neque enim traditorem episcopum excusamus, neque regem vindicantem sic se turpiter commendamus, sed hoc in medio desseramus et ut in Ungaria receptus fuerit disseramus.

(2.) Cum audisset WladislausBolezlauum advenire, partim gaudet ex amico, partim re stat locus ire, partim ex recepto quidem fratre gaudet et amico, sed deferre

(albo de fratre) Wladislauo facto, dolet inimico[20].

Co do pierwszej części istnieje obecnie duża zbieżność poglądów i nie odbiegają one znacząco od przekładu filologa Plezi:

Jak zaś doszło do wypędzenia króla Bolesława z Polski, długo by można mówić; tyle wszakże można powiedzieć , że sam będąc pomazańcem [Bożym] nie powinien był [drugiego] pomazańca za żaden grzech karać cieleśnie . Wiele mu to bowiem zaszkodziło, gdy przeciw grzechowi grzech zastosował i za zdradę wydał biskupa na obcięcie członków. My zaś sami nie usprawiedliwiamy biskupa-zdrajcy, ani nie zalecamy króla, który tak szpetnie dochodził swych praw, lecz pozostawmy te sprawy, a opowiedzmy jak przyjęto go na Węgrzech.


Z powyższego tłumaczenia wcale nie wynika, że wydanie biskupa na obciecie członków było główną przyczyną wygnania Bolesława, ale że mu wielce w tej sprawie zaszkodziło ,co nie stoi w sprzeczności z koncepcją ,że śmierć biskupa mogła posłużyć za pretekst do otwartego wystąpienia przeciwko Bolesławowi.

Najwięcej kontrowersji budzi drugi fragment ze względu na podwójną możliwość interpretacji „Wladislauo” oraz dwie możliwości rozwinięcia skrótu „de fre”- deferre albo de fratre. Wybór mojej interpretacji jest podyktowany założoną wcześniej koncepcją niegodziwego ( z punktu widzenia Polski ) porozumienia węgiersko-niemieckiego. Owym nieprzyjaznym porozumieniem przywitał Władysław Bolesława szukającego pomocy na Węgrzech. Tłumaczyłoby to następną historię z niezrozuminiem się dwóch władców. Bolesław pewny pomocy zawodzi się i dochodzi do zgrzytu, tak ładnie ubranego przez Galla. Wszak domaganie się oddania sobie czci przez Bolesława możemy interpretować, jako domaganie się interwencji w Polsce. Tak samo niezadowolenie Węgrów postawą Bolesława mogłobyć spowodowane obawą ściągnięcia przez niego groźby wojny z Cesarstwem.

Obie interpretacje nie wykluczają koncepcji międzynarodowego współdziałania w celu obalenia Bolesława, w tym jednak wypadku przychyliłbym sie do jednej z dwóch wersji przytoczonych przez Gerarda Labudę (przez niego odrzuconej), a wydaje się z przeglądu historigraficznego, że najbardziej poprawnej gramtycznie !

„Władysław Węgierski częścią cieszy się z przyjazdu Bolesława, lecz ubolewa Władysław, że [on sam] oddaje cześć czynem (postępkiem) nieprzyjaznym.”

Winnym wobec Bolesława byłby zatem sam Władysław Węgierski. Wydaje się, że koncepcja Wojciechowskigo, choć jest trudnym do obalenia chwytem intelektualnym, jednak:


Władysław Herman jest przedstawiony jako książę później i takie pogmatwane przedstawienie nowej osoby w połączeniu z wymienionym w tym samym zdaniu Władysławem Węgierskim jest mało realne.

Narracja w rozdziałach 27 i 28 dotyczy dwóch bohaterów Bolesława i Władysława Węgierskiego. Herman, prócz spornego zdania, już się w nich nie pojawia.
Porozumienie niemiecko-węgierskie nadaje sens poprawnemu wcześniejszemu przekładowi.

Podsumowanie


Zapewne gdyby Bolesław miał za podstawę armi przywiązaną do jego osoby drużynę, uniknął by większości kłopotów, a jego polityka odniosłaby sukces. Wygodne ze względów finansowych przejście na milites gregarii zmniejszyło wolę ciągłej wojny, z której prowadzeniem nie miał kłopotów pierwszy król Polski Bolesław Chrobry. Wojna dla z wolna powstającej nowej warstwy nie była już takim dobrodziejstwem. Część elity była pewnie potomkami ofiarowanych 500 rycerzy Henryka III, który był gwarantem polskiej państwowości. Stanęły mu także na przeszkodzie 32 letnie dobre stosunki Polski z Cesarstwem.Okres wystarczający by w ośrodku polskiej władzy powstała grupa zwracająca oczy ku królowi niemieckiemu. Szczególnie koronacja uczyniona w momencie największych kłopotów niedawnego zwierzchnika musiała także w polskich kręgach być uważana za zbyt śmiały i próżny krok. Upadek Bolesława zawdzięczał też wielkiej przytomności umysłu Henryka IV. Wspaniałe wyczucie sytuacji i uderzenie, a następnie ułożenie się z Władysławem Węgierskim za cenę mało znaczącego Sremu za Sawą. Udział w upadku miał też niepomyślny rozwój wydarzeń na Rusi. Ale główny udział miał ten, który rzucił iskrę na łatwopalny grunt - Herman. Podniesienie buntu i zadanie z pomocą niemiecką ciosu w plecy będącego w kłopotach brata ostatecznie obaliło zbyt śmiało poczynającego Bolesława.

Dwóch polityków w tej części Europy stanęło przeciw sobie twarzą w twarz. Bolesław Szczodry i Henryk IV. Mający kłopoty król niemiecki i zbuntowany książę polski drapieżnie organizujący na wschodzie opozycję. Mimo krótkotrwałych sukcesów, Bolesław nie był w stanie dorównać w tej konfrontacji przodkom. Nie miał tej siły co Mieszko I i Bolesław Chrobry, za to tę samą ambicję. Jawne sprzeciwienie się królowi niemieckiemu w 72 roku, pchnęło Polskę na tory wielkiej polityki. Bolesław otwarcie przeciwstawił się Henrykowi i sprawnie zorganizował wschodnie trójporozumienie Rusi, Polski i Węgier. Jednak wysiłek był ponad siły szczupłego księstwa i potknięcie na wschodzie uruchomiło lawinę niepomyślnych wypadków zakończonych zegnaniem króla. Tak naprawdę więc w Gallowej nadmiernej ambicji i próżności należy upatrywać upadku Bolesława Śmiałego.

Źródła

[1] Tadeusz Wojciechowski, Szkice historyczne XI wieku, s. 246.

[2] Relacja Ibrhim ibn Jakuba z podróży do krajów słowiańskich w przekazie Al-Bekriego, Pomniki Dziejowe Polski, s. II, t. I, Kraków 1946, s. 50.

[3] Tadeusz Lalik, Odbudowa Państwa i Kościoła w XI wieku, [w:] Polska Pierwszych Piastów, pod red. Tadeusza Manteuffla, Warszawa 1974.

[4] Galla Anonim, Galli Chronicon, ks. I, r. 20, Monumenta Poloniae Historica, t. I, Warszawa 1960, s. 418.

[5] Ibidem, s. 419.

[6] G. Labuda, Św Stanisław biskup krakowski, Poznań 2000, s. 97.

[7] Datę II wyprawy ruskiej prof. Gerard Labuda w tekście dowodził na 1077 r., na mapie błędnie widniało 1076 r.

[8] Tadeusz Grudziński, Bolesław Śmiały-Szczodry i biskup Stanisław. Dzieje konfliktu, Warszawa 1986, s. 28.

[9] Katalogi biskupów krakowskich, wyd. J.Szymański, Warszawa 1974, s. 31.

[10] Tadeusz Grudziński, Bolesław Śmiały-Szczodry..., s. 30 i nn.

[11] Ibidem, s.77.

[12] Jan Powierski, Kryzys rządów Bolesława Śmiałego, Gdańsk 1992, s. 245.

[13] Stanisław Trawkowski, Monarchia Mieszka I i Bolesława Chrobrego, [w:] Polska Pierwszych Piastów..., s. 134. Autor przypisuje wyświęcenie dla Polski osobnego biskupa życzliwości cesarza uzyskanej przez polskie poselstwo.

[14] Tadeusz Grudziński, Bolesław Śmiały-Szczodry..., s. 75.

[15] Tadeusz Manteuffel, Polska wśród nowych państw Europy, [w:] Polska Pierwszych Piastów..., s. 36.

[16] Deutsche Biographische Enzyklopedie, t. 4, red. Walther Killy Rudolf Vierhaus, Munchen 1996.

[17] Powieść minionych lat, tłum. F.Sielicki, Wrocław1968, s. 397.

[18] Ibidem, s. 402.

[19] Gall Anonim, Galli Chronicon..., ks. I, r. 29, s. 424.

[20] Rozważania nad interpretacją tekstu w dużej części na podstawie G. Labuda, Św.Stanisław...

Bibliografia

Annales Cracovienses priores cum Kalendario, wyd. Z.Kozłowska-Budkowa, MPH. t.V, Warszawa 1978.

Gallli Anonymi, Cronicae et gesta ducum sive principum Polonorum, wyd. K. Maleczyński, MPH, t.II, Kraków 1952.

Powieść minionych lat, tłum. i opr. F. Sielicki, Wrocław 1999.

Mistrz Wincenty Kadłubek, Kronika polska, tłum. i oprac. B. Kurbis, Wrocław 1996.

Wincenty z Kielc, Żywot mniejszy św. Stanisława i Żywot większy św.Stanisława, tłum. J. Pleziowa, "Analecta Cracoviensia" 11.

Tadeusz Manteuffel, Polska pierwszych Piastów. Konfrontacje historyczne, Warszawa 1974.

Banaszkiewicz Jacek, Czarna i biała legenda Bolesława Śmiałego, "Kwartalnik Historyczny" 1981, t. 88, s. 353-383.

Deptuła Czesław, Zagadnienie interpretacji stałego konfliktu. Refleksje wokół Szkiców historycznych XI wieku Tadeusza Wojciechowskiego, "Roczniki Humanistyczne" 1987, t. 35, s. 435-457.

Dziewulski Władysław, Postęp chrystianizacji i proces likwidacji pogaństwa w Polsce wczesnofeudalnej, Wrocław 1964.

Grodecki Roman, Dzieje Polski średniowiecznej, t. 1, Kraków 1926.

Plezia Marian, Kronika Galla na tle historiografii XII wieku, Kraków 1947.

Poczet królów i książąt polskich, red. Andrzeja Garlickiego, Warszawa 1978.

Słownik Starożytności Słowiańskich, red. W. Kowalenki, G. Labudy, od 1961 r. t I-VI.

Łowimiański Henryk, Dynastia Piastów we wczesnym średniowieczu. Księga tysiąclecia, t. I, Poznań 1962.

Deutche Biographische Enzyklopedie, t.4, red. Walther Killy Rudolf Vierhaus, Munchen 1996.

Powieść minionych lat, tłum. F. Sielicki, Wrocław 1968.

Polska Pierwszych Piastów, red. Tadeusza Manteuffla, Warszawa 1974.

Tadeusz Grudziński, Bolesław Śmiały-Szczodry i biskup Stanisław Dzieje konfliktu, Warszawa 1986.

Jan Powierski , Kryzys rządów Bolesława Śmiałego, Gdańsk 1992.

"Relacja Ibrhim ibn Jakuba z podróży do krajów słowiańskich w przekazie Al-Bekriego", Pomniki Dziejowe Polski, Seria II, tom I, Kraków 1946.

Mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem, Kronika Polska, MPH, t. XI , Kraków 1994.

Tadeusz Wojciechowski, Szkice historyczne XI wieku, s.246.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Państwo pierwszych Piastów”