Początki złotnictwa W Polsce

Podstawą średniowiecznej gospodarki za czasów pierwszych Piastów było rolnictwo. Przeważająca liczba ludności zamieszkiwała wsie w tym okresie.
Liczba ludności stopniowa zaczęła się zwiększać. Miało to duże znaczenie dla rozwoju gospodarczego, ponieważ wymuszało zagospodarowywanie nowych terenów na potrzeby rolnictwa. Aby powiększyć tereny na role wykarczowano (wycięto) lasy, osuszono wiele bagien. Chłopi coraz częściej przebywali duże odległości w poszukiwaniu terenów do zagospodarowania.
Zaczęły tworzyć się osady. Osadnictwo skupiało się w dolinach rzek, gdzie lekkie, choć z reguły mało wydajne gleby były łatwe w uprawie. Osada liczyła najczęściej kilka, rzadziej kilkanaście gospodarstw.
Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Początki złotnictwa W Polsce

Post autor: Adambik » 03 lut 2011, 13:13

Jako wprowadzający do tematu polecam wpis w blogu http://jubiler.bblog.pl/wpis,poczatki;z ... 47732.html
Trudno wyobrazić sobie życie bez biżuterii oraz wszelkiego rodzaju innych ozdób. Chociaż uważa się, że przystrajać w różny sposób lubią się kobiety, to jednak mężczyźni też noszą biżuterię - chociażby obrączki ślubne. Warto też wspomnieć o tym, że wszyscy lubimy mieć w posiadaniu zdobione przedmioty codziennego użytku takie jak sztućce, wazony, żyrandole itd. Można by powiedzieć, że historia biżuterii jest prawie tak stara jak historia człowieka. Niemniej jako taki fach złotnika wymaga już określonej wiedzy oraz umiejętności.

Według wiedzy historycznej w Polsce zalążki złotnictwa datuje się na XII wiek, kiedy to W Kaliszu jeden z zakonników o imieniu Konrad wytwarzał złotnicze przedmioty na użytek kościoła. Warto przy tym zauważyć, że sam fakt istnienia w Polsce przedmiotów wykonanych ze złota nie jest jeszcze dowodem rozwoju sztuki złotniczej w danym okresie. Jak można się bowiem domyśleć złoto mogło pochodzić z rozmaitych łupów zdobytych na prowadzonych przez dawną Polskę wojnach. Sprzyjające warunki dla rozwoju złotnictwa w Polsce na dobre pojawiły się dopiero w XIV wieku - było to związane z rozwojem dużych polskich miast takich jak Kraków (w Warszawie prawdziwy rozwój złotnictwa przypadł dopiero na okres, gdy stała się ona stolicą Polski - czyli od roku 1619 - bardzo ciekawy jest fakt, że panujący wówczas król Zygmunt III Waza sam był zapalonym złotnikiem, posiadał nawet urządzoną na Wawelu własną pracownię złotniczą, zwaną Alchemią ) .

Najstarsze zabytki polskiego złotnictwa:

- 2 pozłacane kielichy datowane na 965 rok pochodzące z daru Dąbrówki

- srebrna czara obrzędowa w kształcie kielicha w katedrze płockiej

- kielich srebrny z roku 1351

- kielich z kościoła parafialnego s Stopnicy

- kielich z dawnej kolegiaty kaliskiej - 1363r

Pozostałe najstarsze zabytki złotnictwa polskiego (tj. relikwiarz św. Marii Magdaleny, kurek Bractwa Strzeleckiego miasta Warszawy) zostały prawie lub całkowicie zniszczone.
Co wiemy o początkach sztuki złotniczej w Polsce? Jakie jeszcze najdawniejsze zabytki tego rzemiosła posiadamy?

Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Re: Początki złotnictwa W Polsce

Post autor: Husarz » 03 lut 2011, 13:18

Od najdawniejszych czasów rzemiosło złotnicze otoczone było szczególnie urokiem i tajemniczością, a zawód złotnika stawiano zawsze na jednym z pierwszych miejsc w hierarchii rzemieślniczej. Umiejętność przetapiania tak bardzo zawsze pożądanego przez ludzkość złota, umiejętność obróbki metali i kamieni szlachetnych oraz wykonywania z nich drogocennych, artystycznych przedmiotów, budziła podziw i uznanie dla zawodu złotniczego.
Dzieła sztuki złotniczej wytwarzane z kosztownych, prawie niezniszczalnych metali szlachetnych zaspokajały najwybredniejsze wymagania i upodobania estetyczne człowieka. W zabytkach złotnictwa zachowały się wszelkie cechy i wzory stylów i zdobnictwa danej epoki. Niezależnie od wartości artystycznych i piękna antycznych wyrobów złotniczych, podziw budzi technika ich wykonania. Przy niezwykle prostym i skromnym wyposażeniu w narzędzia i aparaturę złotnik egipski, etruski, a nawet średniowieczny – francuski, wykonywał ze złota tak wspaniałe wyroby, że obecnie nawet niewielu tylko złotników podjęłoby się je wykonać. Niektóre zaś metody pracy, jak np. tajemnica precyzyjnej i doskonałej granulacji Etrusków została dopiero w ostatnich latach poznana i z ogromnym trudem może być naśladowana.
Niestety wysoka wartość metali szlachetnych stanowiła częstokroć przyczynę barbarzyńskiego niszczenia dzieł sztuki złotniczej. Każda wojna prowadziła do ich zniszczenia. Wyroby ze złota były rabowane jako zdobycz wojenna i ze względu na łatwość przewozu przetapiane na kruszce albo na monetę dla celów prowadzenia wojny. Dlatego też przedmiotów złotych i srebrnych z dawnych czasów zachowało się mniej niż innych, wykonanych z materiałów bardziej nawet narażonych na zniszczenie. Benvenuto Cellini (1500-1571 r.) jeden z najsłynniejszych, artystów-złotników, opisuje w swych pamiętnikach, jak w celu uratowania, chociażby kruszcu dla papieża Klemensa VII, przetapiał ok. 200 funtów wyrobów ze złota.
Dzieje złotnictwa polskiego wiążą się z dziejami naszej państwowości. Jak wiadomo z historii, król Bolesław Chrobry goszcząc u siebie cesarza Ottona całą sporządzoną ze złota i srebra zastawę stołową ofiarował swemu gościowi po skończonej uczcie. Należy przypuszczać, że przynajmniej część tych przedmiotów wykonana była przez złotników polskich. Nie znane są jednak ich nazwiska, ani tez nie ma żadnych śladów ich pracy. Pierwsza pewna wiadomość o istnieniu złotnictwa w Polsce stwierdza, że pod koniec wieku XII, w Kaliszu, brat zakonny Konrad wyrabiał kościelne przedmioty złotnicze.
Dopiero z początkiem XIV w. powstały w Polsce warunki umożliwiające rozwój sztuki złotniczej. Powstały i rozwinęły się bogate miasta, a ich mieszkańcy mogli w spokoju zająć się handlem i rzemiosłem.
Do najstarszych zabytków złotnictwa w Polsce należą: dwa srebrne pozłacane kielichy, pochodzące z roku 965 z daru Dąbrówki, które znajdują się w Trzemesznie; srebrna czara obrządkowa w kształcie kielicha – w katedrze płockiej; kielichy i hermy ofiarowane kościołom przez Kazimierza Wielkiego, a więc: kielich srebrny z roku 1351 – w Trzemesznie, kielich z kościoła parafialnego w Stopnicy, kielich z roku 1363 z dawnej kolegiaty kaliskiej, oraz herma św. Zygmunta z Płocka. Arcydzieło sztuki złotniczej, relikwiarz św. Marii Magdaleny ofiarowany przez króla Kazimierza Wielkiego w roku 1370 kościołowi w Stopnicy został w czasie ostatniej wojny tak zniszczony, że nie ma widoków przywrócenia mu wyglądu pierwotnego. Wśród wielu zabytków złotnictwa polskiego uległ również zniszczeniu kurek Bractwa Strzeleckiego m. Warszawy.
Najstarsze księgi rachunkowe miasta Krakowa, rejestrujące różne transakcje handlowe mieszkańców, podają nazwiska złotników już z początków XIV wieku. Na przykład
w roku 1316 złotnik Henryk Stary był właścicielem domów i ławnikiem miejskim. W roku 1319 złotnik Heynko był również ławnikiem; w roku 1312 złotnik Mikołaj posiadał dom przy ul. Krzyża, a prócz tego ogrody za miastem. Inny złotnik - Michał był w roku 1339 radcą miejskim i ławnikiem. Kupił on dom od złotnika Wilhelma. Hanusz Ilkus z Olkusza w latach 1392 – 1395 pracował na dworze króla Władysława Jagiełły, wykonując między innymi srebrne pasy dla królowej Jadwigi. Oprócz tych kilku przytoczonych nazwisk złotników, którzy w zarządzie miasta zajmowali wybitne stanowiska i byli ludźmi zamożnymi – co świadczy, że zawód ich był ceniony i intratny – w starych księgach Krakowa znaleźć można jeszcze kilkadziesiąt nazwisk innych złotników z XIV wieku. W Krakowie, mieście stołecznym o dużym ruchu handlowym, pod bokiem dworu królewskiego złotnictwo rozwijało się bardzo pomyślnie. Tutaj też najwcześniej powstał pierwszy w Polsce cech złotniczy. Pierwszy przywilej królewski, zatwierdzający odrębność tego rzemiosła, nadany został w 1370 r. przez króla Ludwika Węgierskiego, a rada miasta Krakowa zatwierdziła pierwszy statut prawny krakowskiego cecha, złotniczego w 1392 r. Obydwa te dokumenty uległy niestety zniszczeniu w czasie pożaru. Przywileje te, wśród postanowień dotyczących organizacji rzemiosła złotniczego, uprawnień mistrzów i cechmistrzów, zawierały również prawdopodobnie przepisy ustalające próby wytwarzanych przedmiotów złotych i srebrnych.
Świadczy o tym wzmianka z 1393 r. o istnieniu topni miejskiej w Krakowie, w której wytapiano sztaby noszące nazwę „brantu krakowskiego”; na sztabach tych na dowód pochodzenia i jakości, wybijano cechę miasta. Znaczenie topni miejskiej dla rozwoju rzemiosła złotniczego było bardzo doniosłe, gdyż dostarczała ona nie tylko materiału surowego, ale prze-rabiała również odpadki metali szlachetnych i sprawowała pewnego rodzaju nadzór nad wyrobami złotników.
O organizacji rzemiosła złotniczego w Polsce w XV w. najlepiej poinformuje dosłownie cytowany ,,wilkierz”, czyli uchwala rady miejskiej, w r. 1475):

„My rajcy miasta Krakowa oznajmiamy publicznie tymże listem wszystkim, i każdemu z osobna, którzy je widzą albo słyszą jego czytanie, żeśmy za wolą naszej rady najwyższej i wiedzą, złotnikom, naszego miasta, te spisane artykuły i postanowienia nadali, by je w cechu niezmiennie z woli rady zachowali.
§ 1. Który by towarzysz pragnął mistrzem zostać, winien jest co najmniej jeden rok w rzemiośle wybyć, a to dlatego, by mieć sposobność poznać go, skąd pochodzi i jak się na rzemiośle wyznaje.
§ 2. SZTUKA MISTRZOWSKA. Potem winien tenże towarzysz, który tu mistrzem chce zostać, dowieść sprawności rzemiosła według następujących a poniżej spisanych artykułów, mianowicie trzy sztuki winien zrobić: Po pierwsze, ma zrobić srebrny kubek. Po wtóre, -winien uczynić pieczęć, w niej ma być wyryty hełm i tarcza z klejnotem tudzież litery nad nim jak się należy. Po trzecie, winien kamień osadzić w zlocie, a owe trzy sztuki winien robić u zaprzysiężonego cechmistrza i wykonać w ten sposób, by całemu miastu, i cechowi przyniosło to chwałę, a te wszystkie rzeczy winien wykończyć i zdolność wykazać zanim się ożeni.
PRAWO MIEJSKIE: Który towarzysz chce uzyskać prawo miejskie, Winien je pozyskać z pomocą zaprzysięgłych cechmistrzów, oni to winni on zalecić radzie i dobre świadectwo o nim wydać.
O DOPUSZCZALNYM UCHYBIENIU W STOPNIACH: co się tyczy robót złotniczych: mis, nalewek, flasz, kubków, kielichów, łyżek, guzów i wszelakich naczyń do picia, to na jedną grzywnę srebra przypada jeden skojec opustu, co jednak dotyczy sztuk małych, pasków atboli też klamer, które należą do sztuk wielkich albo małych, to wtedy na grzywnę idzie jeden lut opustu.
O ROBOCIE ZE ZŁOTA: Co złotnicy wyrabiają ze złota na sprzedaż, winno trzymać próbę 18 gradów, a jeżeli im ktoś dostarczy do roboty swego złota, które im ktoś daje, to winien on zastrzec, by robili z tej samej próby jaką im się daje.
O ZŁOCENIU: Kto żąda od złotników, by mu miecze złotem pozłocili, ten winien im dać cztery grosze, od grzywny srebra za rtęć i za robotę lub przytem przyrzec wynagrodzenie za czas i ugodzoną w mennicy opłatę.
CI CO NIE MAJĄ PRAWA MIEJSKIEGO: Żaden towarzysz wśród nich nie ma prawa miejskiego, nie może wbrew woli mistrzowej robić rzemiosła itp. póki nic zostanie mieszczaninem i nie uzyska wstępu do bractwa.
O ZŁEJ ROBOCIE: Kto pośród nich zostanie przychwycony na złej robocie raz, dwa lub trzy razy, ma zapłacić za każdym razem sześć groszy kary i robotę utracić. Jeżeli popadnie ktoś po raz czwarty w winę, i mu się jego kram zamknąć i zawiadomić o tym radę miejską, która ma go za to ukarać jak prawo każe, a po przeszukaniu, co się u niego znajdzie, to winno mu się za jego robotę zapłacić.
O NIESPRAWIEDLIWEJ WADZE: U kogo znajdują się niedobre ciężarki albo złe wagi, o takim należy donieść panom z rady, aby go ukarali według uznania. ,Kto drugim czeladź wypożycza albo im ją odmawia dziewkę, chłopca lub towarzysza, ten winien dać cechowi jeden kamień wosku kary. Również nie powinien żaden mistrz chować w pracowni więcej towarzyszów jak dwóch oraz dwóch chłopców.
OKARACH: jako zwykłe i możliwe (dopuszczalne) kary inne cechy mają, to przy zapłacie kary idzie 1 do 2 groszy na naprawę zbroi, jako też na światło przy marach i na pogrzebach, żałomszy i inne dobre porządki, które nadajemy złotnikom wraz z niniejszym listem, który dan jest i napisany w piątek przed narodzeniem Najświętszej Panny Marji, po narodzeniu Chrystusa Pana w roku tysiącznym czterech setnym siedemdziesiątym piątym.”

Życie religijne wśród złotników było bardzo ożywione, a nieobecność na wspólnych nabożeństwach, urządzanych przez cech, była karana.
Patronem rzemiosła złotniczego jest św. Eligiusz, złotnik i biskup w Noyon, urodzony w 588 r. w Limoges, w południowej Francji. Kult św. Eligiusza był bardzo rozpowszechniony w cechach złotniczych dawnej Polski, a nabożeństwa ku jego czci specjalnie uroczyście były odprawiane.
Wizerunek swego patrona umieszczali złotnicy wszystkich prawie cechów złotniczych na swych pieczęciach cechowych. Podobne prawa jak cech krakowski, posiadały cechy złotnicze we wszystkich większych miastach w Polsce, gdzie rozwijało się również złotnictwo, a więc w Warszawie, Gdańsku, Lwowie, Wilnie, Lublinie: Toruniu, Przemysłu i innych.
Pierwsze wiadomości o złotnikach warszawskich pochodzą już z roku 1339. Prawdziwy rozwój lego rzemiosła w Warszawie przypadł jednak dopiero w trzy wieki później, tj. od roku 1619, po przeniesieniu tam stolicy przez króla Zygmunta III Wazę. Król ten już w 1589 r. zatwierdził przywileje nadane przez ostatnich Jagiellonów cechowi złotniczemu i przyłączył do niego szmuklerzy, malarzy i aptekarzy. To podporządkowanie innych zawodów cechowi złotniczemu świadczy nie tylko o opiece, jaką otaczał rzemiosło złotnicze król Zygmunt III, lecz również tłumaczyć je można dominującym stanowiskiem złotników; mieli oni – podobnie jak szlachta – prawo do noszenia szabli, a w uroczystych występach, procesjach lub pochodach zajmowali poczesne, bo drugie miejsce.
http://www.pracownia-rubin.pl/zlotnictwo-w-polsce

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”