Jak Kopernik obronił Olsztyn przed Krzyżakami

Pojawienie się u wrót Polski (na zaproszenie Konrada Mazowieckiego) Zakonu Krzyżackiego w 1226 r., nie wróżyło długiego i dramatycznego konfliktu. Przybywali jako sojusznicy do walki z uciążliwymi Prusami atakującymi głównie Mazowsze. To, że sfałszowali odpowiednie dokumenty - papieską bullę, która miała oddawać im na własność Ziemię Chełmińską i zdobywane na poganach obszary - umknęło gdzieś w chaosie rozdrobnienia feudalnego. Na północnym wschodzie wyrastało potężne, groźne, agresywne państwo.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Jak Kopernik obronił Olsztyn przed Krzyżakami

Post autor: Husarz » 18 maja 2013, 20:57

Słynny astronom własnoręcznie spychający krzyżackie hordy z zamkowych murów? Niektórzy sądzą, że tak właśnie wyglądała obrona Olsztyna

Mikołaj Kopernik przebywał w Olsztynie jako administrator do listopada 1519 r. Jednak 8 listopada 1520 r. ponownie objął tę funkcję, a jego obowiązkiem nie było, tak jak do tej pory, zasiedlanie gospodarstw, lecz obrona powierzonej mu rezydencji: zamku i miasta. Warmia była wtedy areną konfliktu polsko-krzyżackiego.

O zmierzchu 15 listopada 1520 r. w Olsztynie pojawili się uciekinierzy ze zdobytego przez Krzyżaków Dobrego Miasta. Kopernik w obliczu zagrożenia napisał list do króla polskiego Zygmunta, w którym relacjonuje groźną sytuację i prosi go o wsparcie. Pismo kończy słowami: "Pokornie błagamy Wasz Święty Majestat, aby raczył jak najspieszniej przyjść nam z pomocą i wesprzeć skutecznie. Pragniemy bowiem czynić to, co przystoi ludziom szlachetnym i uczciwym; bez reszty oddanym Waszemu Majestatowi - nawet jeśliby przyszło nam zginąć". List nie dotarł do monarchy, bo przejęli go Krzyżacy. Jednak jeszcze w tym samym miesiącu udało się podwoić, do dwustu, załogę olsztyńskiego zamku. Przybył tu bowiem oddział pieszych pod wodzą Czecha Peryka.

Od 21 grudnia morale obrońców poprawiła dodatkowo obecność rotmistrza Zbigniewa Słupeckiego, który stał na czele 700 konnych. Pomimo to Kopernik zaraz po Bożym Narodzeniu zamówił w Elblągu ołów, papier i sól, a po Nowym Roku dodatkowo 16 hakownic (groźna broń palna o szerokim polu rażenia). Cenny ładunek dotarł do Olsztyna dwoma wozami w lutym 1521 r.

z5520519Q,Malarz-Julian-Dadlez-blednie-wskazal-miejsce-ataku.jpg
z5520519Q,Malarz-Julian-Dadlez-blednie-wskazal-miejsce-ataku.jpg (75.64 KiB) Przejrzano 1993 razy
Malarz Julian Dadlez błędnie wskazał miejsce ataku Krzyżaków.


Jednak nim udało się dozbroić warownię, doszło do najbardziej dramatycznych wydarzeń. Najpierw, 16 stycznia 1521 r., Krzyżacy spróbowali "wojny psychologicznej". Żołnierze Wielkiego Mistrza Albrechta otoczyli Olsztyn. Były to znaczne siły: 4 tys. pieszych, 600 ciężkiej jazdy i 400 lekkiej oraz artyleria. Kopernik dostał pisemne wezwanie do poddania miasta. Albrecht liczył, że dowodzącemu obroną miasta puszczą nerwy. Demonstracja siły nie zrobiła jednak wrażenia na astronomie i ten zignorował pismo. Krzyżacy, jak się okazało, blefowali, bo w rzeczywistości ich oddziały obrały za cel Nowe Miasto. Przy okazji jednak najeźdźcy spalili wszystkie okoliczne wsie.

Poważne uderzenie miało miejsce 26 stycznia 1521 r. Wówczas dowódca krzyżacki Wilhelm von Schaumberg podjął próbę szturmu na mury miasta w rejonie Bramy Młyńskiej. Krzyżaków mogło być około setki. - Termin wypadu nie był przypadkowy. Dowódca krzyżacki liczył, że uda mu się zaskoczyć załogę broniącą miasta. Zima temu sprzyjała, bo wojsko mogło podejść pod mury warowni po zamarzniętej fosie - wyjaśnia dr Jerzy Sikorski, historyk, autor książki "Prywatne życie Mikołaja Kopernika".

Atak bardziej przypominał współczesny rajd komandosów niż klasyczny szturm. Krzyżacy liczyli na efekt zaskoczenia. Początkowo wszystko szło po ich myśli i udało im się wyrąbać boczną furtę w bramie. Chcieli w ten sposób odwrócić uwagę i zająć mury. Rozpoczęła się walka wręcz. Na zamku podniesiono alarm i olsztyńskiej załodze udało się opanować sytuację. Nie znamy liczby ofiar, jaką pochłonęło starcie. Działo się to w okolicach dzisiejszego parku Podzamcze od strony ul. Nowowiejskiego. Dwa lata temu archeolodzy odkopali tu fundamenty budowli, którą zidentyfikowali jako Bramę Młyńską. - Kopernik musiał widzieć to wszystko z okna swojej komnaty na zamku i na pewno nie siedział z założonymi rękami. Jest bardzo prawdopodobne, że udał się na mury, żeby wydawać rozkazy - mówi Sikorski.

Jak wielkie było w rzeczywistości zagrożenie, trudno jednoznacznie ocenić. W meldunku do Wielkiego Mistrza Schaumberg wyjaśniał, że niepowodzenie było spowodowane zbyt małą ilością drabin, jaką dysponował.

- Kopernik był na tyle sprawnym organizatorem, że Olsztyn nie dał się zaskoczyć, a załoga cały czas pozostawała czujna - kończy Sikorski.

Tomasz Kurs

ODPOWIEDZ

Wróć do „Konflikt polsko-krzyżacki”