Olszanica 27 stycznia 1527

Dynastia Jagiellonów władała państwem polsko-litewskim przez następne dwieście lat, tworząc w pewnym momencie (II połowa XV wieku) jedno z największych imperiów europejskich - Jagiellonowie rządzili w Polsce, na Litwie, w Czechach i na Węgrzech.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Olszanica 27 stycznia 1527

Post autor: Husarz » 09 lut 2011, 23:27

Opis szczegółowy bitwy i zwyciętwa odniesionego nad Tatarami dnia 27 stycznia 1527 roku przez ksiecia Konstantego Ostrowskiego. Opis ten datowany z Krakowa 21 Jutego 1527 roku, zdaje się, że nie w Norymberdze ale w Krakowie u Wietora był wytłoczonym, przynajmniej typy w nim bardzo są drukom AYietorowskim podobne. Treść jego w przekładzie polskim jest taka: „Całemu światu wiadomo z jak wielkietni trudami, kosztem i krwie rozlewem Królestwo Polskie od lat wielu łamać się musi bez obcej pomocy i rozmaitem szczęściem z zaprzysiężonym nieprzyjacielem Chrześcijaństwa, bezbożnymi Tatarami. Gdy zaś niedawno temu, nieszczęśliwy i opłakania godny upadek korony węgierskiej nastąpił, okrutni Tatarzy tak dalece zostali przez to uzuchwaleni, że przeciw wszelkiemu spodziewaniu wśród ciężkiej zimy, co dotąd było niesłychanem, wielkiemi zagonami do W. K. Litewskiego wpadli, przekroczywszy granice na sto mil szeroko, a złupiwszy kraj cały z niezmierną zdobyczą do Krymu wracali. Ale książe Konstanty Ostrogski, który od młodości oręż swój na karkach nieprzyjaciół Chrystusa zaprawiał i który śmiele powiedzieć można, wszystkich współczesnych wodzów w sztuce wojennej przewyższał, dowiedziawszy się o tem, zebrał natychmiast na prędce lud swój zbrojny i ruszył spiesznemi pochodami ku Kijowu. Tu zastał już innych panów litewskich z licznemi hufcami, z którymi połączywszy się, udał się w pogoń za Tatarami. Po dwudniowym pochodzie dotarł Tatarów 10 mil za Czerkiesami, dwa dni drogi od sławnej rzeki Dniepru, która w Azyi wypływa (nie tęgim był geografem nasz Deciusz)

Awatar użytkownika
historyk
Posty: 334
Rejestracja: 19 lis 2010, 20:35

Re: Olszanica 27 stycznia 1527

Post autor: historyk » 09 lut 2011, 23:29

Coś z Mości Marcina Bielskiego:
Na końcu tego roku [1528] Przecław Lanckoroński starosta chmielnicki i Ostafi [Daszkiewicz] czerkaski, wespołek z winnickimi i z bracławskim starostami zmówiwszy się, w kilkimaście set koni Polaków i Rusaków pod Oczaków poszli; gdzie trzykroć bitwę z Tatary szczęśliwie zwiodłszy trzydzieści tysięcy bydła i pięćset koni do domów swych przygnali .

inna ciekawa sprawa relacjonowana przez imci Marcina z 1529 roku:
Tegoż lata niektórzy Polacy za odjechaniem królewskiem do Litwy, jako: Jazłowiecki, Sieniawski, Latalski, i inni, którzy z rotami na granicy podolskiej leżeli, w tysiącu koni do Oczakowa poszli niewiedząc tego, że Oslam sułtan (któremu był król Zygmunt w ziemi swej nad [D]Nieprem mieszkać dopuścił) pod ten prawie czas na ich nieszczęście z bratem się swym pojednał i Oczaków od niego działem wziął; zaczem oni trafiwszy na Oslam sułtanowe Tatary kilka set ich porazili i konie pobrali, i pod Oczaków przyszli. Oslam sułtan się potem z miasta ukazawszy ich jął pytać, przeczby mu jako pobratymowi króla Zygmunta, pana swego, tę krzywdę czynili? oni zdumiawszy się a króla pana swego się obawiając, wiedząc, że Oslam sułtana za przyjaciela miał, broń położyli i konie pobrane na prośbę jego wrócili powiedając, że się to omyłką stało, gdyż niewiedzieli o zjednaniu z bratem a że się mu Oczaków dostał; Oslam sułtan zatem Jazłowieckiego, nad tymitam ludźmi starszego, do siebie na Oczaków przyjacielskim sposobem dla pobracenia wezwał, który temu uwierzył, acz inszy wątpili. A gdy do Oczakowa Jazłowiecki wjechał, Tatarowie przyszli na na nasze gwałtem i, obskoczywszy je zewsząd, z łuków jęli na nie strzelać. Polacy stanąwszy joli się na chwilę tarczami zakładać, aż Oslam sułtan przybieżał, i bitwę rozejmując kilku Tatarów z łuku zabił; ale gdy ich uhamować nie mógł, na stronę ustąpił. Naszy widząc, że źle, jęli uciekać, jako Stanisław Pilecki, a Latalski z Tatary się mężnie uganiając, gdy od Tatarów był obskoczony w ręce im żywo przyszedł, którego potem Jan biskup poznański brat jego wykupił. Po tej bitwie Oslam sułtan chcąc pokazać, że nie z jego wolą to się stało, Jazłowieckiego wolno puścił. A to się działo dnia 3. (?) miesiąca sierpnia, którego też dnia u Sokala nasze porażono.


Przy okazji Sokal i klęska wojsk naszych AD 1519 - Kronika Marcina Bielskiego:
Na tenże czas Wasyl wielki książe moskiewski, pobraciwszy się z carem przekopskim i mocnie go sobie upominkami uiściwszy, wyprawił go ze czterdziestą tysięcy ludzi, ruskich ziem króla Zygmunta wojować, a sam też do Litwy z drugiej strony miał wtargnąć. Tatarowie tedy nie odpowiednie w miesiącu lipcu przez Wołyń do ruskich ziem aż do Bugu przeszli, i Bug przebywszy ogniem i szablą lwowskie, bełskie, lubelskie województwa wojowali i ludu pospolitego wielką liczbę precz zagnali. Przeciw którym żołnierze naszy polscy wyprawili się i z szlachta ruska; do których też Konstantyn [Ostrgski] przybył i z swymi ludźmi. W tem tatarskie wojska, idąc już nazad i wielkie tłumy ludzi i bydła przed sobą pędząc, naszy nadeszli, którzy jako szarańcza pola wszystkie zakryły. Te wojska tatarskie gdy książe Konstantyn oglądał, począł sobą niejako trwożyć obawiając się, aby z nierównem wojskiem walkę począwszy ludzi swych próżno nie stracił, gdyż ludu wszystkiego naszego nie było więcej piąci tysięcy, a Tatar było do ośmdziesiąt tysięcy; radził tedy rotmistrzom i ich towarzyszom, aby sie raczej gdzie między wodami położyli, gdzieby prze cieśnię i sami nieprzyjaciela snadnej użyć i nieprzyjaciel z nimi szeroko bitwy zwodzić nie mógł; abo jeźliby się to nie zdało, żeby się przez Bug nie przeprawili, ale czekali, ażby się część jaka Tatarów przeprawiła, i te: nie zarazem wszystkie gromili; to była rada Konstantyna. Co niektórzy baczniejszy chwalili; ale młodszy i niećwiczeńszy, którzy pospolicie gorętszy bywają, jęli to ganić hetmanowi bojaźń mu przyczytając i zazdrość, jakoby Polakom tej sławy życzeć niechciał; co mimo uszy puszczał Konstantyn prosząc z składaniem reku, aby nie możeli bydź inaczej, tylko do jutra bitwę odwlekli (to był wtorek, który on sobie zwykł był mieć za podeźrzany) obiecując, że pomoc zTworowskim z Podola co godzina miała przybydź, takież i z Litwy i z Wołoch. Ale gdy młódź tego niechciała słuchać i owszem hetmanowi łajała, Konstantyn się rozgniewawszy na koń wsiadł; a zatem pierwsze [h]ufce polskie przez Bug się jęły przeprawiać prawie na gotowe Tatary do boju. Na lewej stronie rzeki było pogorzelisko miasteczka od Tatarów spalonego, tam naszy wysiadali; ale iż o dolcch i zapadach nie wiedzieli, jęli do piwnic i dołów wpadać, a Tatarowie na bespiecznem miejscu stojąc z łuków je i konie ich strzelali; gdzie Polacy prze płoty, ogrody i rozliczne zawady Tatarów ani ręką użyć ani drzewy dosiądz mogli. Co widząc Konstantyn na inszem miejscu brodem swe Wołyńce przeprowadziwszy Polakom na ratunek przybył, a gdy sie w Tatary zawarł, Polacy z onych padołów jakokolwiek się do Tatarów na lepsze miejsce wyprawiwszy sroga, bitwę z Tatary uczynili; z obu stron ich wiele polegało, a chocia prze niezbrojnośó Tatarów więcej, wszakże tego w wielkości nie znać było. Na roli pooranej ta bitwa była, która końmi wzruszona taką kurzawę uczyniła, że naszym wszystek prawie wzrok odjęła, zaczem Tatarowie polekku nasze obeszli bijąc się w pośrodku. Konstantyn biegając upominał, wołał serca tak Polakom jako Wołyńcom dodawając. Aż naostatek naszym siły ustały. Konstantyn, Marcin Kamieniecki wojewoda podolski i Stanisław Halicki marszałek koronny, widząc, że Tatarowie przemogli, ujechali na zamek sokalski, na lepszy się czas chowając. Tatarów poległo cztery tysiące, Polaków i Litwy dwanaście set. Była ta porażka dnia 2. sierpnia. Tę porażkę upor ludzi młodych, a niesłuchanie starszych uczyniło; a między innymi Frydrusza Herborta w tem winowano, który że był serca wielkiego, był chciwy dziwnie do potkania; jakoż i natenczas widząc upadek naszych nic się niestrwożył a żywot swój za nic sobie ważąc rzekł: Boże! tego niedaj, abych ja przy mej miłej braciej gardła niemiał dać. Rozpuściwszy tedy koń ze wszego skoku, dobrowolnie jako jeden Kurcyusz rzymski skoczył między nie z drzewem, bił się z nimi, póki mógł sobą władać; a tam od Tatarów rozsiekan. W tejże też bitwie zginął młody Mikołaj Firlej syn Mikołaja hetmana. Król Zygmunt o porażce swych usłyszawszy szlachtę Małej Polski wskok obesłał i sam z Krakowa do Sendomierza się ruszył, aby Tatarowie odwrotu nieuczyniwszy ziemie nie pustoszyli. Ale Tatarowie czując się też niecałymi do domów swoich z plonem uszli.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska Jagiellonów ogólnie”