Jak hetman Tarnowski monarchę węgierskiego z opresji ratował

Dynastia Jagiellonów władała państwem polsko-litewskim przez następne dwieście lat, tworząc w pewnym momencie (II połowa XV wieku) jedno z największych imperiów europejskich - Jagiellonowie rządzili w Polsce, na Litwie, w Czechach i na Węgrzech.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Jak hetman Tarnowski monarchę węgierskiego z opresji ratował

Post autor: Warka » 18 mar 2013, 04:07

Król Węgier Jan Zapolya przez pięć miesięcy gościł na zamku na Górze św. Marcina.

Stefan Brodarics i Franciszek Franpegani, dwaj biskupi węgierscy, podjęli się sprawy trudnej, a nie cierpiącej zwłoki. Oto ich władca, w obawie o swoje życie, musiał opuścić własne królestwo. W poszukiwaniu schronienia dla króla, wysłannicy monarchy postanowili zwrócić swe prośby ku polskim sąsiadom. Późną jesienią 1527 roku zawitali do Tarnowa… Możny i wpływowy hetman Jan Tarnowski oddał mu do użytku swoją tarnowską siedzibę – górujący nad tarnowskim grodem zamek na wzniesieniu nazwanym od imienia świętego Marcina.



Hetman Jan Tarnowski przyjął posłów sprawy węgierskiego króla. Sytuacja, w jakiej znalazł się Jan Zapolya, nie była godna pozazdroszczenia. Sprawując swą władzę od zaledwie kilku miesięcy, prawie natychmiast musiał zmierzyć się z przeciwnikiem i jednocześnie pretendentem do tronu – Ferdynandem Habsburskim. Hetman wiedział, że sam król Zygmunt Stary próbował konflikt załagodzić, a może nawet rozwiązać. Starania te nie przyniosły skutku i impas wywołany dwuwładzą, która stała się faktem po koronacji i Ferdynanda trwał w najlepsze. Posłowie oczekiwali odpowiedzi. Hetman Tarnowski namyślając się doskonale wiedział, że sprawa jest bardzo delikatna–z jednej strony pomoc prawowicie wybranemu królowi, z drugiej możliwe pretensje, które prędzej czy później pojawią się ze strony drugiego króla, członka jednego z najpotężniejszych rodów Europy, brata cesarza Karola V… Zdecydował jednak–przyjmie Jana Zapolyę jako swego gościa i udzieli mu schronienia na zamku pod Tarnowem. Węgierski król po pobycie w zamku Odrzykoń w pod krośniańskim Kamieńcu, gdzie przebywał w gościnie u Mikołaja Kamienieckiego, mógł skierować swój orszak do miejsca, o którym wiedział, że tam ubędą mu przynajmniej dwie troski – o bezpieczeństwo i przynajmniej tymczasową stabilizację. Możny i wpływowy hetman Jan Tarnowski oddał mu do użytku swoją tarnowską siedzibę–górujący nad tarnowskim grodem zamek na wzniesieniu nazwanym od imienia świętego Marcina.

Szczodry gest hetmana uzupełniła decyzja o wspomożeniu królewskiego banity środkami z podatków tarnowskich mieszczan. Czegóż więcej mógł pragnąć teraz węgierski król? Posiadając i siedzibę, i dodatkowe środki na swe utrzymanie, mógł zająć się tym, co spędzało mu sen z powiek–powrotem do swego kraju i zwyciężeniem Ferdynanda, który na dobre zadomowił się na węgierskim tronie. Sam hetman Tarnowski w czasie pobytu węgierskiego króla na tarnowskim zamku, tak ze względu na swoje rozliczne sprawy, jak i z uwagi na „politykę”, nie przebywał w swoich rodowych włościach. Mimo wszystko musiał zachować pozory, które wskazywałyby jedynie na jego gościnność, a nie na bezpośrednie sprzyjanie Janowi Zapolyi.

Tymczasem z i do Tarnowa płynęły listy, posłańcy przemierzali daleką drogą, niosąc poselstwa od wygnanego króla, szukającego poparcia i budującego sytuację umożliwiającą pokonanie Ferdynanda. Cały konflikt, który rozpoczął się od koronacji Jana Zapolyi w 1526 roku, w efekcie decyzji węgierskiej szlachty o wyborze „własnego”, a nie „obcego” władcy, wymagał teraz zaangażowania wielu stron, począwszy od władców europejskich państw, po papieża. Łamigłówka powiązań i interesów rodów i frakcji politycznych zabrała kilka miesięcy dyplomatycznych starań. A nie mogło być łatwo– za osadzeniem na tronie Ferdynanda stały przecież interesy potężnych Habsburgów.

Hetman Jan Tarnowski podął kolejne działania, które już zupełnie otwarcie świadczyć mogły o wsparciu dla swego gościa. Pomoc innych rodów nie była wielka, jednakże znaleźli się i tacy, którzy odpowiedzieli na wezwanie Tarnowskiego i zawiązali porozumienie, na mocy którego mieli bronić króla Jana. By zebrać środki na tę działalność, postanowiono zgodnie najeżdżać i łupić niemieckie i węgierskie majątki, których właściciele sprzyjali, jakżeby inaczej, Habsburgom. I na tym jeszcze nie poprzestał hetman Tarnowski. Podjęte przez niego rozmowy z Zygmuntem Starym dały pozytywny wynik–król poparł pomoc Tarnowskiego, jaką ten okazywał Zapoly i ,sporządzając list żelazny, którego treść jednoznacznie pozwalała na pobyt węgierskiego monarchy na polskich ziemiach. Poparcie króla dało zielone światło do dalszych działań. Wkrótce pod Tarnowem zaczęły formować się oddziały, które miały wyruszać, by „odbić” Węgry z rąk Ferdynanda Habsburga. Na nic jednak nie zdałaby się pomoc polskiej szlachty w obliczu walki z przeciwnikiem tak potężnym, jak ród Habsburgów. Dlatego też Jan Zapolya podczas pobytu w Polsce, nawiązał rozmowy z potężnym sułtanem tureckim–Sulejmanem Wielkim. W efekcie pertraktacji zawarto układ: Jan uzna się lennikiem tureckim w zamian za zbrojną pomoc sułtana w obaleniu habsburskiego stronnictwa Ferdynanda… Z takimi gwarancjami Jan Zapolya po pięciomiesięcznym pobycie opuścił Tarnów i wraz z zebranym żołnierstwem ruszył w kierunku swojej ojczyzny.

Szlak pochodu znaczyły zwycięstwa nad wojskami Ferdynanda. Z drugiej strony na Węgry wkroczyły wojska tureckie, które po zdobyciu Budy w 1529 roku, wywiązując się z zawartych z Zapolyą układów, ogłosiły go władcą Węgier. Tymczasem konflikt począł zataczać coraz szersze kręgi. Ferdynanda poparł jego potężny brat, cesarz rzymsko-niemiecki , a jednocześnie król Hiszpanii, Karol V Habsburg. Rozpoczął się kilkuletni zbrojny konflikt turecko-habsburski, w którym w imieniu głównych „zainteresowanych” pragnących korony węgierskiej, a więc Jana Zapoly i i Ferdynanda Habsburga, walczyła Turcja i siły podległe Habsburgom. Po blisko dziesięciu latach walk, gdy sytuacja niewiele się wyjaśniała, a sam sułtan wobec przeciągającego się konfliktu zaczął rozważać wcielenie części ziem węgierskich do swego mocarstwa i pozostawienia Zapolyi samego ze swym problemem, ten, nie widząc innego rozwiązania, podjął rozmowy z Habsburgami.

Wynik „dogadania się” obu stron był taki, że Jan Zapolya objął władzę nad wschodnimi ziemiami Węgier , a Ferdynand pozostał na Zachodzie, mając „za plecami” swego silnego brata i całe Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. Co więcej, jeśliby Zapolya umarł bezpotomnie, a w chwili zawierania układu nie miał żony, a więc i oficjalnych dzieci, podległe mu ziemie przechodziły pod władztwo Ferdynanda. Kto wie, czy może właśnie te ustalenia nie zmotywowały Zapolyi, by w zaledwie kilka miesięcy po zawarciu pokoju, nie wstąpić w związek małżeński i to z kim–z polską księżniczką, córką Zygmunta Starego, Izabelą Jagiellonką. Potomek, który narodził się z tego związku, Jan Zygmunt, pokrzyżował plany Habsburgów, stając się prawowitym spadkobiercą korony węgierskiej. Zaś jego matka, Izabela, po śmierci swego męża, wobec niepełnoletności syna, sprawowała w jego imieniu rządy nad wschodnią częścią państwa węgierskiego.

I, jakby na to nie patrzeć, wszystko zaczęło się w Tarnowie.

Agata Żak (Gazeta Krakowska)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polska Jagiellonów ogólnie”