Demostenes zapomniany. Rzecz o Mikołaju Sienickim

Obszerny opis dziejów całości życia oraz dokonań wybitnej postaci.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Demostenes zapomniany. Rzecz o Mikołaju Sienickim

Post autor: Warka » 07 maja 2011, 19:30

Sebastian Adamkiewicz

Podziwiano go za krasomówstwo oraz przeklinano za polityczną konsekwencję. Jedni pisali o nim wiersze, inni złorzeczyli. Był jednym z najwybitniejszych polityków naszych dziejów. Dziś Mikołaj Sienicki jest jedną z zapomnianych postaci historii.

Prawdopodobne wyobrażenie Mikołaja Sienickiego Mikołaj Sienicki urodził się około roku 1520 w rodzinie Stanisława Sienickiego, chorążego chełmskiego i podkomorzego bełskiego oraz Barbary z Boryszewskich. Sieniccy należeli niewątpliwie do szlachty zamożnej, aczkolwiek daleko im było do bogactwa, którym pochwalić się mogli Orzechowscy czy rosnący w potęgę Zamoyscy. Młody szlachcic wychowywał się w atmosferze ziemi chełmskiej. Wielość kultur oraz duże znaczenie lokalnej szlachty od młodych lat uczyły go tolerancji, poszanowania dla prawa i zaangażowania w życie polityczne. Miał dwóch braci: Andrzeja i Piotra oraz dwie siostry. Rodzice przykładali zapewne wielką wagę do wykształcenia swoich synów: Andrzej miał być w latach 50. XVI wieku nauczycielem młodego Jana Tęczyńskiego, o Piotrze zaś mówiono jako o jednym z najwybitniejszych polskich myślicieli reformacyjnych swojej epoki. Gorszy od braci nie był i Mikołaj, który w roku 1535 zapisał się na Uniwersytet Jagielloński. Był studentem jeszcze w roku 1537 roku, lecz kiedy skończył Uniwersytet i czy w ogóle to zrobił, nie wiadomo.

Lata spędzone w Krakowie nie były z pewnością latami straconymi. Dojrzewał tam pod bacznym okiem swego stryja Piotra, który utorował mu drogę na Wawel. Wcześnie zyskać musiał zaufanie króla, skoro w roku 1545 był królewskim legatem na sejmik chełmski. Być może podczas panowania Zygmunta Starego pełnił także funkcje sejmowe, o czym sam wspomina w czasie jednego z sejmów lat 60. XVI wieku, nie ma jednak żadnych innych źródeł, które potwierdzałyby ten fakt. W roli legata królewskiego wystąpił raz jeszcze w roku 1551. Początek jego kariery politycznej poprzedzały zapewne spokojne lata w dobrach Sienickich. Sądzi się, że wraz z braćmi gospodarzył w niedziale. Było tak przynajmniej do roku 1549, kiedy to dokonano podziału ojcowskich dóbr.
Egzekucyją nazwani…

Za początek kariery politycznej Sienickiego uznaje się rok 1550. Sejm odbywał się tego roku w szczególnej atmosferze. Mijały powoli emocje związane z niedawnym sporem o Barbarę Radziwiłłównę i z konsekwencjami politycznymi królewskiego małżeństwa. Sojusz pomiędzy ruchem średnioszlacheckim a senatem powoli zanikał, a przez to oddalała się perspektywa realizacji programu egzekucji dóbr. Polityka rozdawnicza prowadzona przez młodego króla powodowała, że większość najwyższych dygnitarzy państwa schodziła z pozycji roszczeniowych wobec władcy i stawała się wobec niego co najmniej neutralna. Brak poparcia ze strony senatu dla dezyderatów szlacheckich będących pierwszą syntezą programu egzekucjonistów pokazywał, że sojusz odchodzi w cień. Szlachta podjęła jednak ostatnią próbę uratowania korzystnego związku. Misję tą powierzono Mikołajowi Sienickiemu. Jego przemówienie wykazało niesamowitą wiedzę z zakresu prawa i cechowało się celnością w doborze argumentów. Miało ono dwojaki charakter. Z jednej strony był to atak na senat, oskarżony przez Sienickiego o bierność wobec poczynań króla, z drugiej zaś ważnym jego elementem było podkreślanie roli senatu w systemie ustrojowym Korony i troska o zachowanie w tym względzie status quo.

Można uważać, że już wtedy uwadze szlachty nie umknęły zdolności polityczne i przede wszystkim oratorskie Mikołaja Sienickiego, skoro udzielono mu głosu w tak ważnej i delikatnej sprawie. Podczas tego samego sejmu Sienicki brał udział w pracach nad ułożeniem wspomnianych postulatów szlacheckich złożonych później na ręce Zygmunta Augusta. Musiał być więc Mikołaj osobą dobrze wśród szlachty znaną, powierzano mu bowiem zadania poważne, wymagające wiedzy i elokwencji. Dziwne jest więc to, że z czasu następnego sejmu (1552 r.) nic o Sienickim nie słychać. Sejm ten zdominowany został przez tematykę różnowierczą, daleki był od decydowania o ważkich sprawach prawnego ustroju państwa. Mogłoby się wydawać, że sprawy różnowiercze Mikołaja nie interesowały. Byłoby to jednak dziwne, gdyż sam Sienicki był kalwinem, a po rozłamie w zborze kalwińskim arianinem. Młodemu posłowi powinno zależeć na obronie własnych wyznaniowych interesów, niemniej źródła nie rejestrują jego aktywności. Rola Sienickiego na sejmie 1552 roku pozostaje więc sprawą niewyjaśnioną.

Obrady Izby Poselskiej

Kolejny sejm zapowiedziany został na rok 1553, a w życiorysie Sienickiego wydaje się jednym z przełomowych, Mikołaj został bowiem marszałkiem izby poselskiej. Powstaje tu oczywiście pytanie, jak to możliwe, że człowiek tak młody wybrany został na najwyższy urząd w izbie. Obowiązkiem marszałka nie było bowiem jedynie sprawne prowadzenie obrad, choć i to wymagało ogromnej znajomości prawa i obyczajów, ale także tzw. mowa końcowa, podsumowująca i syntetyzująca wyniki obrad. Marszałkiem zostawała więc osoba ciesząca się zaufaniem szlacheckim, szanowana za wiedzę i umiejętności. O pozycji Mikołaja Sienickiego świadczyć może interpelacja, którą zgłosił tuż po rozpoczęciu obrad. W ostrych słowach skrytykował króla za ordynację królewską dążącą do zmniejszenia liczby posłów z 93 do 59. Uznał to za łamanie podstaw prawnych Korony i próbę zamachu na wolności szlacheckie. Jednocześnie Sienicki zapewnił króla o wierności stanu rycerskiego, zawdzięczającego swe przywileje monarchom. Atmosfera sejmu była jednak nerwowa, a brutalna rozgrywka pomiędzy królem a ruchem średnioszlacheckim rozgorzała na dobre. W najbardziej newralgicznym momencie, kiedy na sali doszło niemal do rękoczynów, posłowie poprosili Sienickiego o ponowne wystąpienie. Miało ono przejść na stałe do zbioru najwybitniejszych mów sejmowych epoki. Mikołaj Sienicki przedstawił w niej w sposób zwarty i syntetyczny obraz ideologiczny ruchu egzekucyjnego. Do historii przeszło jego zdanie:

Aby sprawa dobra i rząd pospolity wszędzie był doma, a postronnych pokój, tośmy egzekucyją nazwali.

To zdanie uważa się za fundament ruchu egzekucyjnego. U jego podstaw leżała bowiem troska o dwa główne elementy życia społecznego. Pierwszym z nich był szacunek dla ładu prawnego i obyczajowego. Według Sienickiego jego utrzymanie umożliwiałoby sprawne i spokojne rządy i wzrost autorytetu monarchy jako gwaranta przywilejów i praw szlacheckich. Sienicki widział króla jako stabilizatora sytuacji politycznej i strażnika praw. Nie mógł przeto monarcha pozwalać sobie na ich łamanie, co czynił, nie respektując zasady o incompatibiliach lub dopuszczając się zamachów na obyczaje. Drugim elementem miała być obrona kraju. Szlachta, a za nią niewątpliwie Sienicki, uważała bowiem, że to król winien według prawa zapewnić terytoriom Korony pełne bezpieczeństwo. Oznaczało to, że obrona granic i koszty z nią związane spadały na barki królewskie. Taka interpretacja prawna była w ówczesnej polityce elementem szalenie ważnym. Najprawdopodobniej z inicjatywy Sienickiego wykorzystywano ją do tzw. szantażów podatkowych. Przez większość sejmów lat 50. XVI wieku szlachta uzależniała uchwalenie podatków od zgody na realizację egzekucji dóbr. Zgodnie z opisaną wcześniej interpretacją prawa stan rycerski nie widział powodów do opłacania wojen. Zapewniano, że program egzekucji dóbr powiększy dochody skarbu i umożliwi finansowanie wojska bez potrzeby korzystania z podatków szlacheckich.

Wystąpienie Sienickiego uspokoiło gorące głowy sejmujących stanów. Postanowiono raz jeszcze spisać wszystkie dezyderaty szlacheckie i wręczyć je królowi. Kolejny sejm odbyć się miał w roku 1554 na pograniczu polsko-litewskim, nie doszedł jednak do skutku.
Marszałek sejmów walczących

Kolejny sejm odbył się w roku 1555. Mikołaj Sienicki znów wybrany został marszałkiem. Prawdopodobnie diariusz sejmu wyszedł spod ręki Sienickiego. Świadczy o tym styl diariusza, podobny do stylu słynnych mów polskiego Demostenesa. Sejm roku 1555 ponownie zdominowały sprawy innowiercze, zwłaszcza problem zwołania tzw. soboru narodowego, powołującego polski Kościół Narodowy. Zagajając obrady, Sienicki zwrócił uwagę na narastanie problemów praw innowierców takich jak jurysdykcja sądów kościelnych nad szlachtą czy problem dziesięcin. Domagał się od króla szybkich decyzji w tych sprawach. Jednocześnie ostro zaatakował ambicje biskupów dążących, według Sienickiego, do osłabienia władzy królewskiej kosztem senatu. Przekonywał króla, iż jedynie szlachta, jako najbardziej wdzięczna monarchom za wszelkie prawa i przywileje, jest prawdziwym sojusznikiem i zwolennikiem polityki królewskiej. Stwierdził jednak, że jeśli król nie zechce po raz kolejny wysłuchać próśb izby poselskiej, będzie ona zmuszona rozejść się bez uchwalenia podatków.

Wobec uporu króla, zgodnie ze słowami Mikołaja Sienickiego, posłowie postanowili zakończyć obrady Sejmu bez uchwały podatkowej. Król wściekły na postępowanie szlachty postanowił zwołać sejmiki i od nich wyciągnąć pieniądze, coraz bardziej potrzebne na skuteczne prowadzenie polityki wschodniej. Nie był to jednak zabieg skuteczny. Podczas sejmiku generalnego w Korczynie Sienicki odgrywał główną rolę i doprowadził do powtórzenia uchwał sejmu 1555 roku.

Krótko po zjeździe w Korczynie Sienicki wyjechał za granicę. Istnieją podejrzenia, że jego wyprawa po zachodniej Europie miała na celu spotkanie z głównymi przedstawicielami reformacji europejskiej — Kalwinem i Melanchtonem. Teoria ta opiera się jednak na poszlakach. Nawiązanie dobrych stosunków reformacji polskiej z Kalwinem nastąpiło bowiem tuż po powrocie Sienickiego. Kto wie, może rzeczywiście był ich inicjatorem.

Akt elekcji Henryka Walezego

Mikołaj powrócił do Polski w roku 1556 i już w grudniu uczestniczył w kolejnym sejmie — zwołany do Piotrkowa, odbywał się tym razem na przełomie lat 1556/1557. Sienicki znów obrany został marszałkiem i ponownie w swej mowie wstępnej ostro skrytykował dotychczasową działalność króla. Szczególnie dobitnie zaatakował dokument zwany edyktem interim. Miał on blokować dążenia szlachty innowierczej do uzyskania swobód, przede wszystkim możliwości druku ksiąg reformacyjnych, głoszenia poglądów innowierczych oraz wyłączenia protestantów spod jurysdykcji Kościoła. Sienicki w długim wywodzie wykazał, że edykt jest aktem prawnym, a więc jeśli nie posiada akceptacji sejmu, nie może być uważany za wiążący. W ostrą polemikę wszedł z nim kanclerz koronny Jan Ocieski, który twierdził, że edykt jest jedynie wyrokiem sądowym w sporze między stanami, nie zaś prawem. Król nie odwołał co prawda edyktu, ale zagwarantował respektowanie praw innowierców na terenie Korony. Sporządził również odpowiedni reces, w którym obiecał, że do spraw egzekucji i wyznaniowych będzie powracał na kolejnych sejmach.

Okazja nadarzyła się szybko, bo już na przełomie lat 1558/1559. Ówczesny sejm miał przebieg kontrowersyjny i przechylił ostatecznie szalę na stronę ruchu egzekucyjnego. Sienicki po raz kolejny wybrany został marszałkiem i tym razem dążył do akceptacji przez króla spraw związanych z egzekucją dóbr. Był najprawdopodobniej inicjatorem składania tzw. listów, czyli zrzekania się dóbr zdobytych nieprawnie. Inicjatywę ta przerwał brutalnie Zygmunt August, uznając ją za bezprawną.

Od początku obrad losy sejmu były niepewne, chory król bowiem nie pojawił się na nich. Izba poselska domagała się przesunięcia początku debaty do czasu wyzdrowienia króla, twierdzono, że sprawa egzekucji musi być rozstrzygana przy obecności monarchy. Pomimo pewnych kontrowersji zdecydowano się wysłuchać wotów senatorskich. W dość mętnych wypowiedziach senatorowie zgadzali się na realizację programu egzekucji, ale tylko opartej o zasadę „od deski do deski”. Chodziło tu o żmudne i dokładne przeglądanie dotychczasowych statutów, praw i przywilejów. Senatorowie twierdzili bowiem, że dobre rozeznanie w dawnych prawach pozwoli na lepszą i sprawiedliwszą egzekucję. Taka forma została przez posłów zaakceptowana.

Członkowie izby poselskiej popełnili duży błąd, sądzili bowiem, że analizie statutów towarzyszyć będzie realizacja zawartych tam postanowień. Inaczej widzieli całą sprawę senatorowie. Nie chodziło bowiem o dokonanie egzekucji, lecz jedynie o pozorowanie ruchów celem zyskania czasu i odłożenia realizacji programu średnioszlacheckiego w niedającą się określić przyszłość. Nie zmieniło sytuacji powołanie specjalnej komisji poselsko-senatorskiej, która miała odczytywać statuty. Powołując ją, szlachta sądziła, iż uda się jednocześnie spokojnie prowadzić obrady sejmu, a tym samym na bieżąco dokonywać egzekucji. Tymczasem król i senatorowie twierdzili, iż sejm powinien zajmować się raczej sprawami polityki międzynarodowej. Pomimo ostrych ataków ze strony przywódców ruchu egzekucyjnego nie zaniechano odczytywania statutów.

Pole debaty poszerzało się. Odczytywanie dawnych praw przynosiło bowiem szereg problemów — egzekucja dóbr odchodziła na plan dalszy, zaczęto zajmować się ustaleniem zasad elekcji. W debacie tej ważną rolę odegrał również Sienicki. W kontekście jego biografii szczególnie dwie sprawy wydają się ciekawe. Po pierwsze, zapewne to z jego inicjatywy szlachta domagała się, aby król nie miał innych praw do korony niż te wywodzące się z zasady elekcji. Można więc domniemywać, że monarcha Polski utracić miał dziedziczne prawo do zasiadania na stolcu wielkoksiążęcym na Litwie. Miał być to dodatkowo krok w stronę unii realnej. Po drugie, twierdzono, iż elekcja powinna odbywać się na specjalnie zwołanym sejmie elekcyjnym. Sienicki zgłosił pomysł, aby Izba Poselska obradowała w czterokrotnie większym składzie. Idea ta uchronić miała przed elekcją na powszechnym zjeździe, a więc zasadą wprowadzoną w 1572 roku. Jest to ciekawe w kontekście poglądu wielu historyków, którzy twierdzą, że pomysłodawcą elekcji viritim był Mikołaj Sienicki. Prace nad formą elekcji w roku 1559 wskazują, że był raczej jej przeciwnikiem.

Problem egzekucji był odsuwany na dalszy plan, ruch średnioszlachecki nie chciał jednak zrezygnować z własnego programu, po raz kolejny zastosowano więc szantaż podatkowy. Plany wschodnie Zygmunta Augusta sypały się. Nie widząc nadziei porozumienia się ze szlachtą, król wyjechał na Litwę, skąd wrócił dopiero w roku 1562, otwierając nowy etap w dziejach Polski. Sienicki miał odgrywać w nim rolę kluczową.
Sejmy egzekucyjne

Okres od 1562 do 1572 roku (choć niektórzy cofają tę datę do roku 1569) nazywany jest w historiografii okresem sejmów egzekucyjnych. Szantaż podatkowy okazał się bronią zabójczą. Paraliż polityki zagranicznej, spowodowany brakiem pieniędzy na jej efektywne prowadzenie, zmusił Zygmunta Augusta do ustępstw na rzecz ruchu egzekucyjnego. Sytuacja pomiędzy rokiem 1559 a 1562 była jednak ciężka. Pogłębiały się bezprawie i poczucie kryzysu politycznego. W roku 1562 szlachta zmusiła króla do powrotu do Korony i zwołania sejmu. Marszałkiem został poseł z Wielkopolski, Rafał Leszczyński. Prawdziwym liderem obrad był jednak Sienicki. Pod koniec sejmu doszło zresztą do wymiany marszałka, Leszczyński musiał bowiem wcześniej wyjechać i nie mógł kontynuować prowadzenia obrad. Wygłoszenie mowy końcowej powierzono w tej sytuacji Sienickiemu.

W czasie całego sejmu Mikołaj wykazywał się ogromną aktywnością. Zwracał uwagę w szczególności na bezprawnie trzymane dobra ziemskie oraz na prawne uprzywilejowanie stanu duchownego. Jego błyskotliwy atak na pozycje senatorskie rozproszył ostatecznie atmosferę marazmu, z jego też inicjatywy podejmowano liczne uchwały egzekucyjne.

Machina egzekucji dóbr i praw ruszyła na dobre, kontynuowano ją na kolejnych sejmach. W roku 1563 Sienicki skierował swój atak głównie w stronę dzierżawców z Prus Królewskich, którzy zasłaniali się odrębnością kulturową i polityczną tych terenów. Sienicki skrytykował taką postawę, twierdząc, że wszystkie ziemie, niezależnie od tego, w którym krańcu Korony leżą, są własnością królewską i jako takie podlegają królowi i Koronie. Drugą batalię stoczył Mikołaj o urząd starościński. Było to związane z pretensjami Wawrzyńca Spytki Jordana, wojewody krakowskiego, dążącego do utrzymania w swoich rękach zarówno urzędu wojewody, jak i starosty bieckiego, co nie było zgodne z prawem. Spotkało się to z ostrą reakcją Sienickiego. Wyszedł on w swym przemówieniu od praw i obowiązków starostów, stwierdzając, że osoby powoływane na to stanowisko nie mogą być przypadkowe, lecz winny posiadać określone cechy. Wśród nich były odpowiedni wiek, sprawność intelektualna, zaufanie okolicznej szlachty, wiedza prawna i obyczajowa, a przede wszystkim osiadłość. Na koniec obrad przypuścił Sienicki ponowny atak na senatorów i przedstawicieli episkopatu. Miał w sumie 18 wystąpień, co niestety odbiło się na jego zdrowiu. Ogarnięty chorobą nie mógł wygłosić mowy pożegnalnej, co uczynił za niego poseł Przyjemski.

Elekcja na Woli

Kolejny sejm odbyć się miał w roku 1565. W międzyczasie jednak sytuacja polityczna znacznie się skomplikowała. Jednolity dotąd ruch innowierczy przeżył ogromny kryzys, jakim było ostateczne rozejście się zboru kalwińskiego. Część działaczy egzekucyjnych z Sienickim na czele przeszła na arianizm. W tym samym czasie do Polski przybył legat papieski Commendoni, zawzięty w walce z reformacją. Namawiał on króla do zerwania kontaktów z protestantami, a zwłaszcza z Sienickim, który ze względu na swoją pozycję wśród szlachty wydawał się silną figurą w ówczesnej grze politycznej. Zaskakującym sojusznikiem w walce z Sienickim byli jego niedawni przyjaciele ze zboru kalwińskiego, którzy chcieli odsunąć arian od wpływów w państwie. Sytuacja stawała się więc dla programu egzekucji dóbr bardzo niebezpieczna. Próbą porozumienia między stronnictwami miało być kolokwium kalwińsko-ariańskie zorganizowane przez Jana Firleja w jego piotrkowskim dworze w 1565 r. Udział wziął w nim również Mikołaj Sienicki, występując jako sędzia i świadek ze strony braci polskich. Do złagodzenie stosunków jednak nie doszło, wręcz przeciwnie, podział pogłębił się. Źle wróżyło to sejmowi 1565 roku.

Sienicki po raz kolejny w swej karierze objął stanowisko marszałka. W powitaniu bardzo krytycznie ocenił nikłe postępy egzekucji dóbr i reform państwowych. Przemiany te przyśpieszyć miał projekt polityczny szykowany w zaciszu dworów przez Sienickiego i jego sojuszników. Przewidywał on usprawnienia zarządzania dobrami królewskimi oraz administracją państwową poprzez wprowadzenie instygatorów. Mieli to być urzędnicy wybierani przez szlachtę, którzy mieli kontrolować i rozliczać z wykonywanych zadań aparat urzędniczy.

Sprzeciw senatu wobec propozycji Sienickiego był jednak niesłychanie ostry. Grożono nawet, że jeśli w dobrach pojawi się jakikolwiek instygator, zostanie zamordowany. Sprzeciwiali się jednak nie tylko możni, do pomysłu nie była przekonana również większość izby poselskiej i król. Co prawda Sienicki próbował przekonać jeszcze Zygmunta Augusta, argumentując, że będzie to dodatkowe wzmocnienie jego władzy, ale monarcha nie chciał narażać się senatorom i nie zmienił zdania, pomysł więc upadł. Podobnie upadały pomysły regulacji spraw wyznaniowych czy też elekcji. W każdej z nich dochodziło do ostrych sporów Sienickiego z przedstawicielami episkopatu, którym Mikołaj nie szczędził ostrych słów.

Rozłam wśród posłów był coraz większy. Konflikty wyznaniowe, usatysfakcjonowanie niektórych dokonującą się egzekucją, radykalne programy innych reform powodowały, że izba poselska daleka była od jednolitości. Słabła również pozycja Sienickiego, oskarżanego przez przeciwników politycznych o interesowność. Na sejmie piotrkowskim 1566 roku otrzymał on od władcy starostwo tarnogórskie wraz z licznymi dobrami, zaczęto więc kierować przeciwko Sienickiemu oskarżenia, że jego zaangażowanie w sprawy egzekucji jest pozorne. Pan Mikołaj nie przejął się jednak tymi insynuacjami. Na sejmie 1566 roku bronił pozycji polskich arian, którym groziło wygnanie. Dzięki jego pozycji arian uratowano.

Na kolejnych obradach w roku 1567 za trudy ponoszone na sejmach otrzymał z inicjatywy szlachty podkomorstwo chełmskie. Był to najwyższy urząd niesenatorski w Polsce. Dodatkowo osoby pełniące podkomorstwo cieszyły się ogromnym poważaniem i zaufaniem, do ich obowiązków wszakże należało rozstrzyganie sporów o ziemię, na co szlachta była szczególnie wyczulona. Pełnił tez Sienicki funkcję szafarza podatków z ziemi chełmskiej, nie biorąc za to wynagrodzenia. Na kolejnym sejmie roku 1569 aktywnie brał udział w rozmowach dotyczących unii polsko-litewskiej. W ostrych słowach atakował zarówno zachłannych Polaków, chcących udowodnić swoją cywilizacyjną wyższość nad Litwą, jak i upartych Litwinów. Czynnie brał udział w deputacjach sejmowych, przygotowujących dokumenty unifikujące ustawodawstwo litewskie i polskie. Jego zaangażowanie coraz częściej odbijało się na zdrowiu. W 1569 na koniec obrad zaniemówił, być może z powodów zdrowotnych nie wziął udziału na sejmie roku 1570. Dwa lata później uczestniczył już jako poseł ziemi chełmskiej w ostatnim sejmie doby Jagiellonów. Na kilka miesięcy przed śmiercią Zygmunta Augusta Sienicki brał udział w ostrych sporach z duchownymi i możnymi. Konflikt wybuchnął na bazie sporu o sądownictwo: po raz pierwszy padła wówczas propozycja zwołania wybieralnych trybunałów szlacheckich, co wzbudziło niechęć senatu i króla. 7 lipca 1572 w Knyszynie zmarł król Zygmunt August. W karierze Sienickiego rozpoczął się kolejny okres.
O króla szlacheckiego

Śmierć ostatniego z Jagiellonów była szczególnym wydarzeniem. Wraz z nią, z czego zdawali sobie sprawę ówcześni publicyści, ustały wszelkie prawa, a urzędnicy stracili swą władzę, której ciągłość została zerwana. Atmosfera niepewności udzielała się tez społeczeństwu Rzeczpospolitej:

Obywatele krajów naszych i wielcy ludzie i mali zwątpiwszy o potomku królewskim, tak wyglądali i oczekiwali z bojaźnią tego tam interregnum [bezkrólewia], jako sądnego dnia zwykli ludzie, złe sumienie mający wyglądać. Bo kilka lat przed śmiercią królewską, gdzie jeno zjechało kilka ludzi duchownych, świeckich, bądź to senatorów, bądź to szlachty, nawet kupców, nigdy nie chybiło, aby nie mieli o przyszłym interregnum mówić, a to z wielką bojaźnią i struchleniem (Andrzej Lubieniecki, Poloneuchtia).

Dodatkowo atmosferę strachu wzbudzali wędrowni bajarze roznoszący okrutne przepowiednie i wiadomości o pojawieniu się komety. Okres bezkrólewia przypadł na niefortunny czas. Państwo niedawno zunifikowane, w trakcie głębokich reform, rozdzierane wewnętrznymi antagonizmami, z problemami natury religijnej. Śmierć władcy oznaczała brak osoby, która stabilizowała sytuację, która łączyła w sobie wszystkie prawa i przywileje, była centrum Rzeczpospolitej.

W tych okolicznościach szczególna rola przypadła Sienickiemu. Cieszył się dużym autorytetem wśród braci szlacheckiej, stał się jednym z architektów systemu politycznego ukształtowanego w okresie wielkiego bezkrólewia. Oprócz Jana Zamoyskiego był jednym z przywódców ruchu szlacheckiego w walce politycznej z senatem. Zainicjował jedną z pierwszych konfederacji czasu bezkrólewia na terenie Rzeczpospolitej, powstałą już 10 dni po śmierci króla. Forma działania konfederacji ziemi chełmskiej z sądami kapturowymi na czele stała się niebawem standardem ustrojowym. Sienicki brał udział w zjeździe senatorskim w Knyszynie, gdzie sprzeciwiał się nadawaniu tytułu interrexa prymasowi. Był delegatem ziemi chełmskiej na zjazd w Sądowej Wiszni, skąd następnie posłował do Warszawy na konwokację. Pracował podczas sejmiku nad projektem elekcji. W historiografii przypisuje mu się pomysł elekcji viritim. Jak już wspominałem, wydaje się to dość wątpliwe, Sienicki bowiem jeszcze na sejmie 1565 roku bardzo zdecydowanie wspierał elekcję przeprowadzaną przez reprezentację szlachecką. Musiał zdawać sobie sprawę, że elekcja viritim nie jest korzystna dla szlachty innowierczej, trudno zatem, aby ją popierał.

Jeszcze jeden argument świadczy o raczej negatywnym podejściu Sienickiego do elekcji „mąż w męża”. Otóż laudum zjazdu w Sądowej Wiszni, w którym brał udział Sienicki, stwierdza, że co prawda w elekcji zobowiązana będzie wziąć udział cała szlachta ruska, jednak dopuszcza się możliwość wybierania króla przez reprezentację lub większością 2/3 województw. W zapisie tym znać rękę Sienickiego, będącego marszałkiem na sejmach lat 1558/1559 oraz 1565, gdzie poruszano te sprawy. Dopuszczając możliwość głosowania poprzez reprezentantów, szlachta odwołała się do postanowień tychże sejmów. Praktyka powoływania się na ustalenia sejmów przeszłych należała do bardzo charakterystycznych w działalności politycznej i licznych mowach Sienickiego.

Sejm

W czasie konwokacji warszawskiej Sienicki zainicjował Konfederację Generalną i był jednym z twórców zapisu o równouprawnieniu wyznań. Uznaje się, że był współautorem artykułów henrykowskich. Nie wiadomo do końca, kogo popierał na elekcji. Grzybowski stwierdza w swym artykule, że był zwolennikiem Iwana Groźnego. Jest to pogląd ryzykowny. Po pierwsze, dowody na to są mgliste, a poza tym oznaczałoby to, że Sienicki nie zdawał sobie sprawy z tego, kim jest Iwan Groźny, co przy elokwencji i wiedzy podkomorzego chełmskiego jest wątpliwe. A. Sucheni-Grabowska zauważa też, że Sienicki wielokrotnie namawiał do wojny z Moskwą, nawet na jej terenie, więc trudno, aby popierał kandydaturę jej władcy. Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że od początku popierał Piasta. Potwierdzać to może zaangażowanie Mikołaja Sienickiego w obronę tej koncepcji tuż po ucieczce Henryka Walezego — był on zwolennikiem szybkiej detronizacji Henryka oraz ogłoszenia nowej elekcji, a także jednym z inicjatorów wyboru Anny Jagiellonki i podwójnej elekcji (nad czym sam ubolewał). Organizował zjazd jędrzejowski, który miał potwierdzić elekcję Stefana Batorego i Anny Jagiellonki. Zgromadził fundusze na sprowadzenie króla do Polski i doprowadził do jego koronacji.

Nie zyskał jednak Sienicki wdzięczności króla. Odsuwany był coraz bardziej od polityki, w uprawianiu której przeszkadzał mu podeszły wiek. Upominał się o respektowanie praw i przywilejów, żądał ukarania winnych podwójnej elekcji. Najprawdopodobniej do oddalania Mikołaja od władzy przyczynił się Jan Zamoyski, dla którego Sienicki był trwałym zagrożeniem. Ostatnim sukcesem Sienickiego było powołanie na sejmie 1578 roku Trybunału Koronnego. Bez skutku protestował przeciwko zgodzie na objęcie przez Jerzego Fryderyka Hohenzollerna kurateli (wraz z tytułem książęcym i regencją) nad Albrechtem.

Resztę życia spędził Mikołaj Sienicki w swoich posiadłościach, zmarł najprawdopodobniej w 1581 roku. Miał dwóch synów Jana i Jakuba, z których Jan był sekretarzem króla Stefana Batorego i tenutariuszem dóbr tarnogórskich.
Zapomniany

O Sienickim zapomnieć chcieli już jego współcześni. Kronika Bielskiego myli jego imię i nazwisko, Hedenstein, autor jednej z kronik dotyczących bezkrólewia, skupia się na Zamoyskim, często przypisując mu zasługi Sienickiego. Decydowały o tym różne powody: arianizm podkomorzego chełmskiego, jego nieustępliwość, wierność zasadom, wizjonerstwo. Wszystko to było niewygodne w czasie zaniku ruchu egzekucyjnego. Miejsca na kartach swojej poezji udzielił mu jednak Rej, pisali o nim również inni autorzy protestanccy. Od nich otrzymał tytuły „Rzymianina wśród Polaków” oraz „Demostenesa Sejmów Polskich”.

Wielkim atutem Mikołaja Sienickiego były piękne mowy sejmowe. Grzybowski podkreśla, że były to pierwsze przemówienia wygłoszone w pełni po polsku, mające charakter ideologiczny i polityczny. Powstawały one wszak kilka lat wcześniej niż bardzo znane wywody Frycza-Modrzewskiego. Sienicki był zresztą powszechnie uważany za twórcę polskiego języka prawa i polityki. Cechowały go syntetyczność myślenia, zgrabne dobieranie argumentów, swobodne poruszanie się po prawodawstwie i historii. W późniejszym czasie na jego mowach wzorować się będą najwięksi mężowie stanu, a między nimi jego największy uczeń, Zamoyski.

Sienicki nie doczekał się wielkich godności, podkomorstwo chełmskie utrzymał do końca życia. Oczywiście przesadą byłoby tu mówienie o skromności czy ideowości Sienickiego — pozostawanie zwyczajnym posłem ziemi chełmskiej dawało mu o wiele większe możliwości niż urząd senatorski.

O życiu Sienickiego po roku 1578 źródła milczą. Umarł także w milczeniu, a jedyną poszlaką mówiącą o jego śmierci jest zmiana na urzędzie podkomorskim. O Sienickim zapomniała też historiografia. Przyczyniło się do tego wiele czynników. Do fascynacji historyków wielkimi rodami, co dyskwalifikowało Sienickiego, dołączył pożar akt grodzkich i ziemskich ziemi chełmskiej, obejmujących główny okres działalności Sienickiego. Doczekał się on zaledwie trzydziestostronicowego artykułu Stanisława Grzybowskiego Demostenes sejmów polskich oraz biogramu w Polskim Słowniku Biograficznym autorstwa Sucheni-Grabowskiej. W zbiorach Archiwum Uniwersytetu Jagiellońskiego istnieje jeszcze rozprawa doktorska autorstwa S. Oppenauera, będąca biografią Sienickiego. Jedna z najważniejszych postaci polskiej historii, najwybitniejszy polityk epoki, trafił do historycznego lamusa.

Autor powyższego tekstu jest w trakcie badań nad działalnością Mikołaja Sienickiego w okresie bezkrólewia 1572–1576. Będą one podstawą do napisania pracy magisterskiej.

Bibliografia:

1. Balzer Oswald, Geneza trybunału koronnego, Warszawa 1886.
2. Bodniak Stanisław, Walka o interim na sejmie 1556–1557, [w:] Reformacja w Polsce, r. 5, 1928.
3. Dembińska Anna, Polityczna walka o egzekucję dóbr królewskich w latach 1559–1564, Warszawa 1937.
4. Dubas-Urwanowicz Ewa, Koronne zjazdy szlacheckie w dwóch pierwszych bezkrólewiach po śmierci Zygmunta Augusta, Białystok 1998.
5. Gruszecki Stanisław, Walka o władzę w Rzeczpospolitej po wygaśnięciu dynastii Jagiellonów (1572–1573), Warszawa 1969.
6. Grzybowski Stanisław, Mikołaj Sienicki – Demostenes sejmów polskich, [w:] Odrodzenie i Reformacja w Polsce, t. 2, 1957.
7. Kaniewska Irena, Małopolska reprezentacja sejmowa za czasów Zygmunta Augusta 1548–1572, Kraków 1974.
8. Kaniewska Irena, Walka o wprowadzenie instygatorów na sejmie piotrkowskim 1565, [w:] Odrodzenie i Reformacja w Polsce, t. 7, 1969.
9. Piliński Tomasz, Bezkrólewie po Zygmuncie Auguście i elekcja króla Henryka, Kraków 1972.
10. Płaza Stanisław, Próby reform ustrojowych w czasie pierwszego bezkrólewia (1572–1574), Kraków 1969.
11. Płaza Stanisław, Wielkie bezkrólewia, Kraków 1988.
12. Sucheni-Grabowska Anna, Spory królów ze szlachtą w złotym wieku, Kraków 1998.
13. Sucheni-Grabowska Anna, Mikołaj Sienicki herbu Bończa, [w:] PSB, t. 37, Kraków 1996-1997, s. 155-162.
14. Sucheni-Grabowska Anna, Zygmunt August-król polski i wielki książę litewski 1520–1562, Warszawa 1996.
15. Urban Wacław, Epizod reformacyjny, Kraków 1998.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Biografie”