Czy Stefan Batory miał w rodzinie najprawdziwszego wampira?

Po bezpotomnej śmierci Zygmunta Augusta w 1572 r., w 1573 r. zebrał się sejm konwokacyjny, który ustalił tryb elekcji nowego władcy. Przyjęto na nim zasadę elekcji viritim, tzn. odbywającej się z udziałem całej szlachty. Zebrana w Warszawie szlachta uchwaliła także konfederację warszawską wprowadzającą tolerancję religijną.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Czy Stefan Batory miał w rodzinie najprawdziwszego wampira?

Post autor: Warka » 12 maja 2011, 16:18

Autor: Aleksandra Zaprutko (biogram autora) | Data publikacji: 12 marca 2011


W roku 1560 urodziła się kobieta okrzyknięta przez potomnych krwawym potworem i podejrzewana o wampiryzm. Jej postać stała się inspiracją dla pisarzy, scenarzystów filmowych, muzyków, a nawet twórców gier komputerowych. O kim mowa? O siostrzenicy naszego zacnego króla, Elżbiecie Batory.

Zachowanie na wieczność młodości i urody od zarania dziejów było marzeniem wielu kobiet. Starożytne elegantki nacierały twarze pudrem z odchodów krokodyla, kąpały się w kozim i oślim mleku, czy szminkowały usta. Arabskie piękności znały dobroczynne działanie ziołowych maseczek do twarzy, a Chińczycy wynaleźli lakier do paznokci. Kobiety od zawsze dbały o urodę, ale raczej nie cierpiał na tym nikt poza wytwórcami kosmetyków, znoszącymi kaprysy swych klientek i klientkami – znoszącymi skład chemiczny tych specyfików. Do czasu…

Elżbieta wkracza na scenę
Węgierska hrabina Elżbieta Batory przyszła na świat w jednym z europejskich rodów dynastycznych. W jej czasach, dla zachowania czystości krwi, nagminnie zawierano małżeństwa pomiędzy krewnymi. Z tego powodu w potężnych rodzinach występowały zaburzenia psychiczne, psychozy, choroby krwi i inne przypadłości genetyczne, nasilające się z każdym pokoleniem. Zdaniem naukowców także Elżbietę dosięgły tego rodzaju dolegliwości. Już w czasach swej młodości miewała ataki niepohamowanego gniewu i agresji. Co więcej zaobserwowano u niej objawy epilepsji.

W wieku piętnastu lat nasza bohaterka wyszła za mąż za Ferenca Nádasdyego (wcześniej urodziła córkę z nieprawego łoża, oddaną na wychowanie wieśniakom; niektórzy badacze sugerują, że to pogłębiło jej zaburzenia psychiczne). Okazało się, że ma wiele wspólnego z mężem. Nádasdy był osławionym w bojach wodzem, który po powrocie z wojny zaszywał się w swoim zamku i opracowywał najwymyślniejsze sposoby torturowania wrogów. Młoda małżonka dzielnie mu w tym sekundowała, zarazem znajdując czas na orgie z kim popadło (czy to paniami, czy panami - nie była wybredna).

Młoda szlachcianka ujawniła cały wachlarz sadystycznych skłonności. Maltretowała służbę oraz wieśniaków i oddawała się praktykom czarnoksięskim. Stworzyła sobie świtę, której członkowie mieli wybitnie nie po kolei w głowie. Razem z nimi oddawała się makabrycznym zabawom, ale to dłuższa historia…

Piękno jest ulotne

Čachtice. Tyle zostało z salonu kosmetycznego Elżbiety...
Elżbieta Batory słynęła ze swej urody. Miała ponoć ogromne, piękne oczy, alabastrową cerę i długie, czarne włosy, miękkie jak aksamit. Potrafiła przez długie godziny przesiadywać przed zwierciadłem. Przy migotliwym świetle świec podziwiała swe piękno. Wedle legendy, pewnego dnia zauważyła jednak, że w kącikach oczu zaczynają jej biec cieniutkie pajęczyny delikatnych zmarszczek, a skóra dłoni powoli wiotczeje. Hrabina była przerażona.

Na domiar złego, któregoś razu służąca szczotkująca jej włosy niechcący szarpnęła za nie i kilka wyrwała. Elżbieta wpadła w szał i zaczęła z całych sił okładać nieszczęsną kobietę, ochlapując się przy tym krwią. Kilka dni później hrabina Batory dokonała niezwykłego odkrycia – w miejscu zachlapanym krwią służącej jej skóra stała się gładka i promienna. A gdyby tak spróbować zdobyć więcej krwi? Podania sugerują, że Elżbieta uznała, iż dzięki krwi dziewic będzie w stanie utrzymać młody wygląd. Kto wie – zastanawiała się – może nawet zyska wieczną młodość? To był przełomowy moment w jej „karierze”.

Ciemne sprawki jaśnie pani
Hrabina wraz z członkami swojej świty zaczęła przeczesywać swoje włości w poszukiwaniu młodych pięknych i niczego nie podejrzewających dziewcząt. Wybranym proponowała służbę na swoim zamku, na którą kandydatki z radością się decydowały (była to dla nich szansa i spora nobilitacja). Gdyby tylko wiedziały…

W posiadłości regularnie znikały najpiękniejsze służące i regularnie znajdowano ich ciała, pozbawione krwi. Po okolicy zaczęły krążyć legendy, jakoby dziewczęta padły ofiarą wampira. W rzeczywistości ich krew służyła hrabinie zamiast kremu na zmarszczki. Podania zawierają także informację, że Elżbieta zażywała w niej odmładzających kąpieli.

Nasz potwór o anielskim obliczu doszedł do wniosku, że krew chłopek to za mało. By zatrzymać czas i zachować urodę potrzebowała krwi błękitnej. Dlatego hrabina postanowiła otworzyć akademię dla młodych dam. Sąsiedzi, którzy usłyszeli o tym pomyśle zapewne aż przyklasnęli z zachwytu. Dwór potężnej i wykształconej magnatki stanowił w ich mniemaniu idealne miejsce dla młodych szlachcianek, pragnących poprawić swój los, przyswoić sobie etykietę i nawiązać pożądane kontakty. Na dziedzińcu zamku hrabiny zaroiło się od powozów z młodymi damami, które później ginęły na zamku w niewyjaśnionych okolicznościach.

„Węgierski potwór”

Artykuł powstał w oparciu o "Złe kobiety" autorstwa Jana Stradlinga
Palatyn Węgier – hrabia Turzo – wiedział o wszystkim, co działo się na zamku. Przymykał oko, nie chcąc szargać opinii rodu Batorych, z którymi był skoligacony. W końcu nadszedł jednak moment, gdy nie dało się dłużej tuszować sprawy. Palatyn zorganizował najazd na zamek hrabiny i odkrył jego mroczne sekrety. Ponoć natrafiono na sterty rozkładających się ciał, konające w męczarniach kobiety, dziewczęta oczekujące w lochach na tortury… Wedle legendy hrabina w momencie ataku brała udział w jednej ze swoich orgii, zakrapianych alkoholem i krwią.

Stała się rzecz niebywała, mianowicie przed sądem postawiono przedstawicielkę węgierskiej szlachty. W wyniku procesu hrabinę Elżbietę Batory uznano winną osiemdziesięciu morderstw. Nie można było jej skazać na śmierć, więc zdecydowano, że należy w nieskończoność odwlekać moment wydania wyroku. Przez ten czas przetrzymywano Elżbietę w jednej z komnat jej zamku, w otoczeniu skarbów i luster. W drzwiach do małego pomieszczenia pozostawiono niewielki otwór, przez który podawano jej jedzenie.

W trakcie procesu hrabinie udowodniono, jak już wspomniałam, tylko osiemdziesiąt morderstw. Rzeczywista liczba jej ofiar jest nieznana. Wedle legendy, śledczy podróżując po kraju natknęli się na ślady kolejnych krwawych zbrodni „węgierskiego potwora”, jak poczęto nazywać Elżbietę. W sądzie ujawniono także dziennik hrabiny. Widniało w nim sześćset pięćdziesiąt nazwisk kobiet. Czy były to ofiary makabrycznych praktyk pięknej i szalonej hrabiny? Z całą pewnością wiedziała to tylko ona.

Jedno nie ulega wątpliwości. Elżbieta Batory należała do najokrutniejszych psychopatycznych morderczyń w dziejach. Cóż, całe szczęście, że polski król z tego samego rodu odziedziczył nieco lepsze geny…

Źródło:
Artykuł powstał w oparciu o wydaną przez Demart książkę „Złe kobiety” Jana Stradlinga.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pierwsi władcy elekcyjni”