"Kronika słowiańsko-sarmacka" autorstwa Prokosza z wieku X

Na ziemiach polskich początkowo podstawową komórką społeczną była rodzina wraz z krewnymi. Grupa rodzin z danego terytorium tworzyła małą społeczność zwaną opolem. Opola z poszczególnych terenów (zazwyczaj oddzielonych od siebie barierami naturalnymi jak rzeki, góry czy bory) tworzyły plemiona (np. Polanie, Wiślanie, Bobrzanie, Goplanie itp.). Na co dzień opolem zarządzał wiec plemienny, który w razie zagrożenia wybierał dowódcę (księcia lub wojewodę). Z czasem jednak tymczasowi wodzowie chcieli utrzymać władzę nad coraz liczniejszymi wspólnotami. Właśnie ich ambicje przyczyniły się do jednoczenia całych plemion we wspólnoty.
Otton III
Moderator
Posty: 591
Rejestracja: 10 paź 2010, 17:48
Lokalizacja: Chorzów

"Kronika słowiańsko-sarmacka" autorstwa Prokosza z wieku X

Post autor: Otton III » 01 gru 2010, 21:06

Piszcie wszystko co wiecie na temat tej tylko kroniki. Podajcie jakieś przybliżone daty jej powstania. Czy może zostać Waszym zdaniem uznaną za autentyk, czy jest to tylko falsyfikat? Czekam na odpowiedzi.
Ostatnio zmieniony 01 sty 2011, 18:43 przez Otton III, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Re: "Kronika sarmacko-słowiańska" autorstwa Prokosza z wieku

Post autor: Husarz » 02 gru 2010, 01:02

Jeśli autor był znanym fałszerzem, więc jest to jedna z przesłanek za tym, że kronika jest falsyfikatem.

Awatar użytkownika
historyk
Posty: 334
Rejestracja: 19 lis 2010, 20:35

Re: "Kronika sarmacko-słowiańska" autorstwa Prokosza z wieku

Post autor: historyk » 02 gru 2010, 02:19

Ciekawy artykuł o fałszerstwach - jest mowa o kronice Prokosza:
Fałszowanie dokumentów jest tak stare, jak ich wystawianie. W średniowieczu fałszowano dokumentów bez liku, ale i w czasach nowożytnych ludzie trudniący się fałszerstwem, nie próżnowali. Dla zysku tworzyli fałszywe dowody mające świadczyć o czyichś prawach do majątku i tytułu. W Polsce najwięcej fałszerstw dokumentów dotyczyło wywodów genealogicznych. Jeśli ktoś chciał mieć za przodka np.: Cezara, lub wyprowadzić genealogię swojego rodu od… Adama i Ewy, ten szedł do dobrego fałszerza.

Zawodowi fałszerze nigdy nie udostępniali swojemu zleceniodawcy rzekomego oryginału, a jedynie kopię lub odpis. To była żelazna zasada profesjonalnego fałszerza. Kto postępował inaczej, ten szybko narażała się na zdemaskowanie. Z całej plejady utalentowanych i genialnych fałszerzy dokumentów, wyróżniał się Krzysztof Stanisław Janikowski (około 1615-1647). Ścigany za liczne rabunki, wyłudzenia i najazdy, usiłował wzbogacić się poprzez fałszowanie średniowiecznych pergaminowych dokumentów. Głosił wszem i wobec, że w ruinach zniszczonego zamku w Motarzynie koło Słupska (Pomorze), znalazł skrzynie zawierające setki starych dokumentów. Były to przede wszystkim nadania, przywileje na rzecz duchowieństwa, opactw, klasztorów i kościołów. W rzeczywistości Janikowski „produkował” w języku łacińskim na nowym (sic!) pergaminie setki „średniowiecznych” dokumentów.

O dziwo, znalazł na nie wielu klientów, przede wszystkim na terenie Prus Królewskich. Wystarczyło tylko podać treść zaginionego dokumentu, a Janikowski szybko go podrabiał i dostarczał zamawiającemu. Cena była dopasowana do możliwości klienta i wahała się od 30 do kilku tysięcy złotych! (na ówczesne czasy były to sumy ogromne). W ciągu swej pięcioletniej działalności, sprytny fałszerz zebrał podobno przeszło 15 tysięcy złotych plus prezenty! Najczęściej sfałszowane dokumenty zamawiali u niego duchowni, ale wśród klientów był nawet… kanclerz Jerzy Ossoliński i król Władysław IV Waza. Za „robotę” dla króla, Janikowski otrzymał 1200 złotych i tytuł sekretarza królewskiego! Szybko jednak okazało się, że dokumenty od Janikowskiego to falsyfikaty, podróbki. Sądy zaczęły je odrzucać jako fałszywe i bez wartości. Oszukani przez fałszerza ludzie, zaczęli domagać się ukarania ich wytwórcy. W końcu wojewoda malborski Jakub Weyher i władze miejskie Gdańska złapały kilku współpracowników Janikowskiego. Okazało się, że stał on na czele sprawnie działającej siatki fałszerzy (jeden wyrabiał pieczęcie, inny przygotowywał pergamin, jeszcze inny tłumaczył tekst na łacinę, kto inny przepisywał ten tekst). Sprawiedliwość nie dosięgła jednak Janikowskiego, gdyż ten w nocy z 30 na 31 lipca 1647 roku zginął podczas jednego z zajazdów.

Do genialnych fałszerzy nie należał natomiast działający sto lat później w Galicji Stanisław Morawski. W latach 1776-1778 wystawił on setki sfałszowanych średniowiecznych dokumentów (przywileje, nadania) głównie dla kościołów i duchownych. Cena jednej „fałszywki” wynosiła zaledwie jednego dukata! Autor był jednak partaczem i szybko został zdemaskowany. Jego „dokumenty” były nieczytelne, tekst pisany pomarańczowym atramentem roił się od błędów! W romantyzmie mnóstwo było fałszerzy tworzących nie tylko dokumenty średniowieczne, ale poematy wybitnych ludzi z przeszłości, jakoby zaginione, a potem cudownie odnalezione. Apokryfy pisali m.in. Łukasz Gołębiowski, a nawet Adam Mickiewicz! „Gigantem” wśród nich był Przybysław Dyamentowski (1694-1774), który na kilogramy wytwarzał kroniki dotyczące najdawniejszych dziejów Polski. „Odnalazły się” więc wówczas kroniki takich dziejopisów jak: Wojan, Prokosz, Kognimir, Jardo, Boczula, Świętomir. Co ciekawe, kronikę Prokosza z X wieku za autentyk uznał Julian Ursyn Niemcewicz! Na szczęście Joachim Lelewel całą rzecz zdemaskował.

Do wybitnych twórców falsyfikatów literackich należał też Konstanty Majeranowski (1787-1851) i Teodor Narbutt (1784-1864). Sfałszowane przez nich utwory przez długi czas uznawane była za autentyczne. Jeszcze w 1974 roku „Kultura” w świątecznym numerze drukowała relację pochodzącą rzekomo z XVI stulecia pióra Majeranowskiego. Oczywiście, była to „fałszywka”. Utwory Narbutta zaczęto demaskować dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym. Sfabrykował on m.in. genealogię Jagiellonów. Tzw. rękopis randuński (zamek w Randuniu) wywodził Jagiellonów od mitycznego Gellona (Ja-Gellon – stąd Jagiellonowie).

Nasi rodzimi fałszerze i tak nie należeli do światowej czołówki. Ich osiągnięcia bledły przy takich mistrzach jak Vrain-Lucas, który w latach 1860-1870 sprzedał jako autentyki listy Piłata Ponckiego pisane z Jerozolimy do Rzymu w sprawie Chrystusa, list Sokratesa do Euklidesa, epistoły Marii Magdaleny, listy miłosne Adama i Ewy oraz wulgarne listy Kaina do Abla. Za te „oryginały” napisane w języku starofrancuskim (sic!) nabywca zapłacił ponad 100 tysięcy franków! Jeśli ktoś z czytelników kupił ostatnio „oryginał” jakiegoś utworu, czy dokumentu, jakiś rzadki rękopis… no cóż… trzeba mieć nadzieję, że jest to oryginał…

Na podstawie: J. Tazbir, Spotkania z historią, Iskry, Warszawa 1979.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: "Kronika sarmacko-słowiańska" autorstwa Prokosza z wieku

Post autor: Artur Rogóż » 02 gru 2010, 03:39

dodaję link do opracowania Lelewela na temat Kroniki Prokosza:
http://books.google.com/books?pg=PA161& ... &q&f=false

A tu kopia tego opracowania (na wypadek zatracenia linku):
O kronice czasów bajecznych Polski Prokosza kronikarza z X wieku*). —
[ocr errors]

okolwiek najgodniejsi wiary starożytnych i średnich wieków chrześciaństwa historycy, o bytności narodów różnych na ziemi dzisiejszą, Europę składającej, powiedzieć mogli, cokolwiek o wędrówce ludów czyli przenoszeniu się z jednego miejsca na drugie wspominają, wszystko to porównać można do domysłów geologów, którzy dociekają, jaką była ziemia nim przez ród ludzki zamieszkaną została? przez wiele lat gorzała ogniem: to jest, jak długo była na niebie kometą, jak długo woda ją oblewała? jakim nareszcie sposobem dwa sprzeczne sobie żywioły, działając na ukształcenie kuli ziemskiej, uczyniły ją zdolna do wydawania płodów, jakie teraz na niej widzimy? Jakkolwiek porównanie to może być uderzającem, nikt jednak nie zaprzeczy, ze pierwiastkowe dzieje i domysły geologów, mają do siebie niejakie podobieństwo. Dziejopisarze tacy chcą nam dać poznać kto dawniej mieszkał na tej ziemi, drudzy czśm była ta ziemia, i jakim sposobem taką się stała jaka jest teraz? —

*) O kronice Prokotza wyd. Hip. Kownackiego p. T. I. Bóg. Mory dziel str. 179.

Polska, dziąje i rreczy jej. Tom XVIII. H

Pierwsi przywodzą współczesnych tym wypadkom historyków; drudzy zastanawiają się nad rzeczami ziemię składającemi. — Domysły pierwszych są owocem głębokiej erudycyi, domysły drugich owocem długiego zastanawiania się nad rzeczami i ich naturą, z czego wszystkiego jedni i drudzy dopiero tworzą niektóre takie wnioski, że o mało co im zupełnej nie można dać wiary. Prędzej jednak, jak się nam zdaje, damy wiarę rzeczom poczęści rozumem docieczonym, niżeli podaniom przez dziej opisów starożytnych dochowanym o narodach, które znali z imienia tylko, i pomimo mniejszej lub większej bezstronności w opisywaniu wypadków ucywilizowanych natenczas narodów, o ludach w barbarzyństwie żyjących, ani dokładnie ani z pewnością pisać nie mogli.

A więc jedne i drugie uważać raczśj należy za ciekawe badania, jakżeby zupełną wiarę do nich przywiązywać. Zebrane mozolnie przez historyków podania i uczynione z nich domysły, zawsze za chwalebną pracę uważać należy. Albowiem ciekawość człowieka, nieprzestaje na samych podaniach rzeczy dokładnej krytyki historycznej piętno mających, żąda wiedzieć niepewne narodów dzieje, w których wiele być może fałszu, ale też posądzać nie można dawnych historyków, ażeby wszystko zmyślali; a kiedy to przypuścimy, czytajmy chętnie zebrane ich pracy owoce, nieodrzucajmy domysłów gruntownych i nie wyrzekajmy się sami czynić im podobnych.

Najuczeńsi historycy byli tego samego zdania: a nasz
Naruszewicz niewzgardził dziejami niepewnemi polskiego narodu. Wreszcie dali ram tego przykład sami Rzymianie. —

Te narody które są jeszcze, i te których już niema na ziemi, mają, swe pewne i niepewne dzieje. I Polska także od wprowadzenia wiary chrześciańskiej, zaczyna pewną historyą, przed tą zaś epoką wydarzone wypadki i wielu książąt imiona za wątpliwe powszechnie są uważane. Albowiem przed utworzeniem porządnych społeczeństw, wszystkich krajów mieszkańcy, byli podobnymi do siebie i tylko ich język i obyczaje rozróżniały. Im jednak dawniejsze posiadamy rękopisma, tem śmielej mówić możemy o rzeczach niepewnych; bo kto żył w czasie bliższym opisywanym zdarzeniom, tem na większą, zasługuje wiarę. Mamy Mateusza herbu Cholewa, Marcina Galia, Kadłubka, i innych, a teraz gorliwy jeden nasz ziomek przysłużył się dziejom krajowym wydaniem Kroniki Prokosza z X. wieku, o której krótką wzmiankę uczynić widzimy się w obowiązku. —

Odkrycie kroniki Prokosza winniśmy znanemu ze świata i gorliwości generałowi Morawskiemu. Dziwnym trafem ten ważny rękopism wynaleziony został w kramie żydowskim w Lublinie, gdzie go nieświadomy właściciel chciał na funciki obrócić i wiele nawet kartek zaginęło tym sposobem dla potomności. Jeszcze dziwniejsze zdarzenie od dowcipnej powieści Krasickiego o znalezieniu między Biłgorajem i Tarnogrodem rękopismu. — ., .

Rękopism Morawskiego składa się z trzech poszy

tów różne fragment a obejmujący, jako to: Kromkę polską, o Statystyce i pamiętne rzeczy w Polsce czyli roczniki. —

Dwa ostatnie poszyty jako mniej ważne zostały w rękopiśmie, a pierwszy świeżo wyszedł z drukarni P. Gliicksberga. „Księga ta (są słowa wydawcy) przez nieznajomego nam komentatora na początku XVIII, wieku napisana, składa się z wypisów słownych, lub w treści tylko, z dawnych Kronik Prokosza i Kagnimira, z fragmentu dziejów Mieczysława I. przypisami krytycznemi kommentatora objaśnionych, tudzież z ułamku roczników niewiadomego autora. Lecz dzieła te nie całe w tymże rękopiśmie, wydarto albowiem w Rozdziale III cztery §fy początkowe; w rozdziale IX w §fie szóstym, kilkanaśce wierszy niedopisano; tamże w §fie czternastym dwie strony (pół arkusza) biało zostawione, na których dzieje Wroćsława książęcia miały bydź dopisane: we fragmencie dziejów Mieczysława I. 14 §fów pierwszych wydarte: także końca roczników brakuje. —

Domyśla się wydawca, że dzieło to dwóch miało kommentatorów, jednego w wieku XVI., który Stefana Batorego jako współczesnego sobie wspomina, drugiego zaś w wieku XVIII, który dzieło poprzednika przepisał, przekształcił i obszernemi przypisami pomnożył. —

Pan Morawski następujące udzielił wydawcy wiadomości o autorach dawnych kronik w tekście położonych. —

Że Prokosz żył za czasów Mieczysława L, że Prokosz czyli Prochorus (a przez komentatora Procosius nazwany), który umarł r. 986 był pierwszym arcybiskupem krakowskim i słynął jako historyk pod imięniem Prokosza; że Kagnimir za czasów Bolesława śmiałego żyjący, pisał historyą polską królów od r. 992 do 1070. Przytacza potćm wydawca przypiski komentatora przekonywając że Prokosz nie w wieku X. ale raczej w wieku XII. historyą pisał. „Według Prokosza wszyscy ci biskupi i ich następcy byli zakonu Benedyktyńskiego, który naówczas między innymi najwięcej w kościele bożym kwitnął."—

Potem dalej: „Według Prokosza na postanowienie pomienionych biskupów, i na rozdzielenie Polski na dyecezye przysłany był od Jana XIII. Papieża Nunciusz apostolicus niejaki Idzi Kardynał Ś. Kościoła Rzymskiego Tuskulański Biskup."—

Co wszystko zbija mniemanie o dawności Prokosza, „albowiem będąc pierwszym arcybiskupem krakowskim nie mógł o swoich następcach pisać; oraz że kardynał Idzi podług dziejów kościelnych Baroniusza, kwitnął w pierwszej połowie XII wieku, a w Polsce był za panowania Bolesława III., i za czasu Radogasta biskupa Krakowskiego, jako dowodzi przywilej jego wypisany w Historyi Tynieckiej Szczygielskiego, i przywilej Eugeniusza III. papieża r. 1148 in Vitis Episcoparum Vratislaviensium." —

Komentator wcielił wyjątki z kroniki Prokosza i Kagnimira w przypiski własne, dla tego wydawca tekst od komentarzów oddzielił. —

Chcąc dać wyobrażenie czytelnikom naszym, jakie czasy Prokosz opisuje, wyliczymy wspomnione przez niego imiona królów i książąt. I tak, poczet monarchów na czele wydania kroniki Prokosza umieszczony jest następujący. Sarmata syn Helissy L wnuk Jawana, — Kodan syn Sarmaty, — Lech wnuk Sarmaty, — Filar albo Filan syn Lecha, — Car założyciel miasta Carodomu, — Lassota od którego góra Lassotyn nazwana, — 'Szczyt syn Herkulesa wnuk Ozyrysa, — Wandal albo Wiendal syn Alana II, — Listyg albo Lis, który z Aleksandrem W. wojował*). Polak albo Polach przybył do Polski z Illyryka r. s. 3530, — Lisz wnuk Polaka, — Posnan wnuk Polaka, Sandomir, miasta tych nazwisk założyli. Lublin i Lubusz także założyciele miast ich nazwiska mających. Lech który z Juliuszem Cezarem wojował: brat Boiema i Russa. Wisław, od niego rzeka Wandalus, Wisłą nazwana, — Witosław — Haldwiryk,— Wyszomier albo Wyzymier, — Mieczysław, Radogoszcz, Witkon albo Wisław, potomkowie Polaka, — XII Wojewodów, — Krok I, — Krok II. — Lech II, Wanda, — XII Wojewodów, — Leszek I albo Przemysław, Leszek II panował 4 godziny, Leszek III herbu Gryff czyli też Jastrzgbice, Leszek IV, Pompil I. Pompil II. od myszy pożarty. Po dwuletniem zaś bezkrólewiu, Piast Ziemowidz. Wrocisław, Leszek V., Ziemiomysł, który umarł roku 957. — Owoż jest cały poczet monarchów panujących ludom, na ziemi Polską potem nazwanej. — Jakkolwiek znajomi nam dotąd dziejopisowie dosyć wielki szereg poprzedników Mieczysława I. podali, podobnych jednak nazwisk ani najmniejszych szczegółów życia podobnych monarchów, ani nasze, ani obce dzieje nam nie podały. Kadłubek i inni bliższej zasięgają, epoki od Lecha i Krakusa i na to żadnych prawie dowodów nieprzytaczają; ale Prokosz zdumiewa czytającego i w ciekawość wprawia tem więcej, gdy chociaż do najdawniejszych pisarzy historyi naszej z Kagnimirem należy, dziwną jest rzeczą atoli, zkąd czerpał te wiadomości; bo go posądzać o zupełny fałsz niemożna, ale toż może w tem dziele została jakaś daleka tradycya, wsparta na powadze rękopismów *), które uledz m egły wszystko niszczącemu czasowi. —

*) Stryjkowski w księdze IV. kroniki tak powiada: „S! a wianie z Aleksandrem W. trzymali i z ojcem jego Filipem i twierdza to Czechowie, zapewne iż jeszcze za Aleksandra W. przodkowie ich sławni byli i przywilej Aleksandrów w starodawnej kronice sławiańkim językiem pisany okazują." Przydaje nareszcie, iż oryginał tego przywileju na paroatriinie złotemi literami pisauy znajduje się w Skarbcu sułtanów tureckich w Stambule. —

(Obacz w Pamiętniku Warsz. z r. 1823 w N. 3 i 4 rozprawę Adryana Krzyżauowskiego „o zabytkach mowy slawiańskiej pozostałych w nazwiskach rodzin i miejsc krajów tych, które kiedyś były ojczyzną Slawian.")

„Bibliografia z poszytu o statystyce z rękopisma Morawskiego wypisana" gdzie wyliczeni są najdawniejsi historycy polscy, już znajomi nam, już wcale nieznani, a to w następującym porządku: 1. Wojan, najpierwszy dziejopisarz sławiańsko-polski, który żył na lat kilkaset przed Chr. — 2. Prokosz, f 996 który z pogańskich dawnych autorów pisał kronikę polską od 2,000 przeszło lat przed Chr. — 3. Zolaw. Kań. Krak. około 1067 pisał o Toporczykach, — 4. Kagnimir, — 5. Góra (Goranus) pisał dzieje polskie od początku wiary do r. 1100 pisał także o herbach. — 6. Mateusz Cholewa czyli

*) Na stronnicy 247 dzieła o którem mówimy znajduje się „Bibliografia." —
Styczności Kroniki Słowiańsko - Sarmackiej
Prokosza O z innemi Kronikami*).

(Artykuł nadesłany.)
[ocr errors]

'zierżwa i Sarnicki2) wywodzą naród polski od Wandalów: Prokosz, Wapowski, Kromer i wszyscy prawie późniejsi pisarze od Lechitów; lubo Długosz obadwa te zdania w pierwszej księdze historyi pols kićj umieścił.

Lech, od którego imienia nazwisko Lechitów i Lechic pochodzi, przybył w te kraje roku świata 2032. Prokosz.

') Kronika Słowiańsko-Sarmacka Prokosza, pierwszy raz z rętupisnia wydrukowana w Warszawie r. 1825.

*) Jakkolwiek autentyczność kroniki l'rokos:tt, roku 1823 wydanej, bardzo jest wątpliwa, umieszczamy jednak tę styczność, zwłaszcza iż tu nazwisko autora kroniki pod nazwiskiem Prokos:<i T. 1825 wydanój, zupełnie jest obojętne. (P. R ).

*) Rudział o Wandalach z Sarnickiego dzieła wyttómaczony, pod tymże tytułem T. 1823 w Wnnutrie wydrukowany.

Wandal (wnuk Alana, któren pierwszy wtargnął do Europy z Azyi) od którego podobnież nazwisko Wandalów, Wandalii, a nawet rzeki dawniej Istula zwanej pochodzi, żył około roku świata 230O. Dzierż w a.

Potomkowie Lecha panowali lat dwieście. Prokosz.

Potomkowie Wandala rozszerzyli się, czwart% część Europy zajęli, mianowicie Ruś, i Polskę i t. d. Dzierzwa').

Polak z pięcio braćmi przybył, czyli raczej powrócił z Illiryi do kraju nad rzeką, Wisłą2) około roku świata 3530 (przed narodzeniem Chrystusa r. 470) wygnał Alaiiów, którzy przodka jego książęcia Lechitów, albo Legio w, przed lat pięciuset wyparli byli; od imienia jego nazwisko Polaków i Polski3) wszczęło się. Prokosz na stronie 60.

Potomkowie Polaka panowali lat 767, z pomiędzy których wymienia tylko Prokosz na stronie 103.: Wisława panującego od roku po narodzeniu Chrystusa 91, do r. 127, i Witosława od r. 127, do r. 1624).

Wyszomir syn Haldwiryka, potomek Polaka zaczął panować r. p. 292'), wojował z Swiouami i z Sywardem królem duńskim, któren gdy poległ w boju, postanowił na jego miejscu niejakiego Buthla zwanego; wkrótce wygnał przywłaściciela tego, Jarmeryk syn Sywarda i tron odzyskał2). Prokosz na str. 36.

') Na stronie X. kroniki Dzierżwy, w tłumaczeniu r. 1823 wydrukowanem.

2) Kadłubek podobnież pisze, ale o Kroku, któren podług Prokosza później z XII wojewodów królem był obrany.

•') Równie dawny ślad nazwiska tego, miał się znajdować w kosmografii rzymskiej w Czechach odkrytej; wspomina o tym przypisek w dawnej kronice czeskiej, pierwszy raz z rękopisma wydrukowanej, wraz z kroniką węgierską Chartvitiusa na stronie 102.

4) Też same imiona w tychże samych latach znajdują się pomiędzy królami Herulów, Wandalów i Wendów w tablicach genealogicznych Hubuera. Cześ* 1. Tabl. 198.

Radgoszcz wnuk Wyszomira3), spuściwszy rządy królestwa bratu młodszemu, udał się z licznym wojskiem do Włoch, gdzie r. p. 405 za panowania Honoryusza cesarza zabity. Prokosz na str. 40.

Stosownie Izydor wieku VI dziejopis, mówi: roku dziesiątego panowania Honoryusza i Arkadyusza Radegaisus rodem Scyta, król Gotów z wojskiem dwóchkroć sto tysięcy Sarmatów, naszedł Włochy i okrutnie pustoszył. Stilicon wódz rzymski, obtoczywszy to wojsko w górach toskańskich, głodem raczej, niżeli orężem zniszczył: nakoniec król sam pojmany i zabity został.

Leszek L poskromił Germanów nazywających się Saxonaini, którzy kraje jego z obojej strony -rzeki Elby leżące najeżdżali. Prokosz.

Lambert Schafnaburski pod rokiem 766 za panowania Pipina króla Franków, wspomina także wojnę Franków ze Słowianami, lubo przeciwnie twierdzi, że tamci pokonali Słowian in Weidenburg.

Leszek 111. trzykroć walczył z Saxonami najeżdżającemi ziemię Myszeńską i Luzacką, należące do państwa swego, nad któremi zupełne odniósł zwycięztwo. Prokoss.

'i Zgodnie z tablicą Hubnera dopiero wymienioną, w której Haldwiryk Alberykiem nazwany.

ł) Imiona i lata panowania tychże królów zgodne z tablicą 48 Hubnera.

••) Zgodnie z tablicą 198 Hubuera.

Mniemam, że się to działo za czasu Wittiginda króla Saxonów, któren w r. 785 poddał się Karolowi W. królowi Franków (późnićj cesarzowi), a we cztery lata zabity został.

Za panowania Leszka III Karol W. schołdowawszy Saxonów rozszerzając się w ziemie słowiańskie w r. 789 Wilzow zwojował. Świadczą, Annalea Fuldenses współczesne: dodaje Eginhard, że Wilzy nazywali się sami Wetalabami.

Leszek IV. niechcąc żeby rycerstwo jego próżnowaniem gnuśniało, posiłkował Hungarom i Saxonom, wzywającym jego pomocy przeciwko Karolowi W. • Prokosz.

W tćj snadź wojnie poległ brat Leszka IV. o czym mówi Prokosz zgodnie z rocznikami Fuldeyskiemi; Reginon zaś i inni powtarzający go kronikarze, mienią go królem Bohemów.

Tenże król (Leszek IV.) pokonawszy wojsko Karola W. uczynił z nim pokój przez posłów wyprawionych wprost do Akwizgranu z drogiemi upominkami, którerai go (podług zwyczaju, między monarchami) obdarzył. Prokosz.

Kommentator zaś kroniki Prokosza1) dodaje, że Leszek IV. wyprawił tych posłów z powinszowaniem Karolowi W. oswobodzenia Hiszpanii od Saracenów. tudzież Włochów od Longobardów.

') Na stronie 15 przypis: (7.).
Poselstwo to mogło bydź powodem Eginhardowi do mniemania, jakoby było z obowiązku podległości, i przeto w żywocie Karola W. w ogólnych wyrazach namienił, że władza tego cesarza.rozciągała się aż po Wisłę; lubo sam wyszczególniając (cokolwiek wyżój) chołdowane przezeń narody słowiańskie, dalekich od Wisły Wilzów, Sorabów, Obotryków i Bohemów wymienia. Pisarz roczników Fuldejskich współczesny, ani bliski wieku tamtego Reginon1) niepotwierdzają takowego napomknienia Eginharda.

Gdy narody słowiańskie dopiero wymienione, buntować się poczęły i odpadać po śmierci Karola W. a mianowicie Sorabowie r. 816, Obotrytowie r. 817 (podług roczników Fuldejskich) korzystał snadź z okoliczności Leszek IV. i granice państwa swojego aż po Westfalią, jako wyraża Prokosz rozszerzył, czego dowodem dział nabytych orężem krajów, pomiędzy synów w r. 824 uczyniony, któren Prokosz na str. 107 wyszczególnia2).

Pompil II.: przyjął pomiędzy żony swoje Richsę, córkę Bramy książęcia Saxonii. Prokosz.

W tymże samym czasie podług tablicy 149 części I. Hubnera, Bruno (którego imię podobne jest do imienia Bramy) był xiążeciem Saxonii: żona jego Savana córka grabiego Montfortu.

') Żaden ze starożytnych pisarzy, z których wyjątki wypisał Schnltz w dziele: de Polonia nunguam tributana Seet: IV. §. 7.

2) Curaeus nawet przyznaje, że synowie Leszka III. podzielili się po śmierci Karola W. siedzibami Lombardów, Salonów i innych sąsiedzkich narodów.

Piatt. Synowie Leszka IV. obrażeni, że Polacy oddalili ich od tronu., odpadli od zwierzchności Królestwa Polskiego, i wyłamali się z posłuszeństwa. Prokosz.

Książęta Serbii przodkowali pomiędzy niemi (mówi Prokosz) podobnie jak królowie w Polsce; przeto jak mniemam w wojnach, które Ludwik król Germanii wiatach 851, 856, 869, 874 i 880, podług roczników Fuldeńskich z połączonemi narodami Słowian toczył, Sorabowie tylko są wymienieni.

Wroslaw syn Ziemowidza przedsięwziął zmusić te książęta do posłuszeństwa, czego ojciec jego, lubo zamyślał, nieuskutecznił: lecz nieszczęśliwie powiodła się wojna, i sam zginął. Prokosz na str. 196.

Leszek V. zwyciężył ich wojska, książęcia Sorabów, zwierzchnika nad innemi książętami pojmał i t. d. (Prokosz na str. 203) i do śmierci swojej utrzymał ich w podległości. Tenże na str. 208.

Ziemiomysl. Nieprzychylni Polakom książęta (jako ich Prokosz ogólnie nazywa) Pomeranii, bratali się z Niemcami i t. d. od których nakoniec zgnębieni wpadli pod ich jarzmo. Prokosz, str. 199.

Jakoż około r. 930 Henryk I. król niemiecki schołdował Obotrytów, Wilzów, Hewelów, Dalemniców, Bohemów, Redariów. — Wittichind współczesny pisarz dziejów tego króla.

Nie zasiągnął oręż Henryka I. dalszych narodów słowiańskich, a nawet Lu/acy ocaleli, których dopiero w r. 954 za panowania w Polsce Ziemiomysła, Gero I. margrabia Ottonowi I. cesarzowi schołdował, podług historyi Wittichinda1).

Styczności Geograficzne Kroniki Słowiańsko Sarmackićj Prokosza, z Autorami Starożjtnemi.

(Artykuł nadesłany.)

Nazwiska narodów mieszkających w Sarmacyi niegdyś europejskiej, wymienione w kronice Prokosza, wyjęte s% jak mniemani z cytowanego tamże Dykcyonarza Historyczno-Geograficznego Stefana, których posadę Kommentator Kroniki tejże, umieścić chciał w granicach Królestwa Polskiego, stosownie do niektórych domysłów Prokosza, Kagnimira i innych kronikarzy polskich; lecz jak niezgodnie z historyą i geografią starożytności, przytoczemy niektóre dowody.

') Wittichind niewyraża imieniu książęcia Luzacyi schołdowanego, którego Dithmar późniejszy od Wittichinda dziejopis, Mieszkiem nazywa; miejsce to ważnóm jest do rozróżnienia tego książęcia, od króla tegoż imienia panującego później w Polsce, których Dithmar uwiedziony snadź imiennictwem w jedne osobę połączył: o czem obszerniej w annejcach przy kronice Kagnimira w tym roku wydrukowanój w części III. na str.: 117. 153 159.

Nieodrzeczy będzie dociec z kroniki .Dithmara, że Bolesław I. król polski odzyskał Luzacyą po śmierci Ottona III cesarza; Bolesław syn Mieszka (pisze Dithmar) dowiedziawszy się o śmierci Ekkarda przedsięwziął opanować całą Marchią Gerona (II) nad Elbą leżącą. Osadziwszy miasta Budyszyn z przyległościami opanował miasto Strhelę i przekupił Misnończyków, którzy radzi każdej odmianie, otworzyli mu bramy, i do miasta przyjęli. Czym ośmieony, całą ziemię Mysieńską po rzekę Elstere opanował. Panowie nasi (SraKcy) niebaczni uwierzyli chytrym słowom jego, pojechali akby do swego własnego pana do niego, i poddając mu się z podłą pokorą, schańbili honor narodowy.

Procopius (Historiae Yandalicae Lib. 1. pag. 5. Edit. umstelo d. a. 1655) pisze o narodach w Kronice Prokosza na stronie 7, w §. I. II. III. VI. i XVIII, wymienionych. „Liczne były niegdyś, i są dotychczas narody Gotów, pomiędzy któremi najznakomitsi są Goty właściwi, (którzy to nazwisko zachowali) Wandali, Wisogoly i Gepides, których starożytność nazywała Sarmatas melanchlenes, a niektórzy Gelas. Mojćm zdaniem wszystkie te narody jednego są plemienia, różnią się tylko nazwiskami od imion wodzów swoich przybranemi, mieszkali z tamtej strony rzeki Dunaju,*) za niemi Gepides, około Singedonum i Sirmium, zajmując oba brzegi Dunaju, które dotąd posiadają.

Tenże Procopius (Historiae Gothicae Lib. IV. pag. 419) „Goty z dawna Tetraxitae zwani, mieszkali nad Meotydem; dalej Goty właściwie rzeczeni: dalej Wisigoti, Wandali i inne narody plemienia Gotów, zwane w starożytności Scythae: albowiem wszystkie ogółem ludy mieszkające w tych tam ostatnich świata krainach, Scytami nazywają**) rozróżniając ich tylko w szczególności nazwiskami, Sarmata melanchlenes i t. p.

Wisigoti ruszywszy z siedlisk pod dowództwem Ala-ryka, całą prawie Europę, połączywszy od Thracyi za garngli, Wandali połączywszy się z Alanami (narodem także Gotów) wyszli od Meotydu, gdzie zdawna mieszkali, dla braku żywności ku Renowi do Germanów nazwanych teraz Frankami. (Procop: Hist: Vand: L I. pag. 6 et 9.)

*) Ultra Dannbium wyraża Autor, stosownie do położenia krają w którym mieszkał.

**) Twierdzą toż samo dawniejsi jeszcze Antorowie Strabo l,. 1. et XI. Plinius Lib. IV. Cap. 12.

Awaryni w §. V, Kroniki Prokosza wymienieni, zdają się bydź Awares, czyli Hunni jako ich nazywa Paulus Warnefredi Histor: Lomba: L. IV. Cap. 27.

Scyrry o których w §. XIV, mieszkali nad Dunajem podług Jornandesa, Hunimund Xiąże Swewów podburzył Scyrrów, naród nad Dunajem mieszkający. Hist. Goth: Cap: 53.

tłirry i Heruli §. XV. i XVI. jednym byli narodem podług Hartknocha. Procopius (Hist: Goth: L. II. pag 236) mówi Heruli; którego narodu dawno siedlisko za Dunajem.

O Ro&olanach i Jazygach §. XXI. i XXV'III. pisze Plinius (Hist: Nat. L. IV. Cap. 12) Rozmaite narody dzierżą Pomorze od ujścia rzeki Dunaju, część Gotowie , część Sarmaci czyli Scytowie, za temi Alani i Rosolani. Wyżej pomiędzy Dunajem i puszczą Herćyńską Carnunti. Jazyges Sarmatae*) w polach i równinach,

Zuadi i Aury §. IX i XII. Tacyt w dziele de Germania pisze, przy Hermundurach mieszkają Naryskowie, za temi Mackomani i Zuadi; po niżej Markomanów i Zuadów narody niemniej potężne, Marsingi, Goltini, Ozi i Buri. Cap: 42 et 43.

*) Jazyges quidam dicti sunt Metanastae et latinis Sarmatae Tagi. Hngg Grotuis prologom, pag. 24.

Polika, dzieje l nęci? jej. Tom XVIII- 12
•• Peucyni Basiarnae. §. VII i VIII. Plinius (hist. nat, L. IV. cap. 12) mniema ich Germanami mówiąc: Germani dzielą się na pięć narodów. Peucyni Basiarnae graniczący z Dakami *) piątym są narodem; powątpiewa

0 tym Tacyt mówiąc Peucynów Wenedów i Fennów, niewiem czyli do Germanów czyli do Sarmatów mam policzyć.

Burgundiones i Warini §. IV i XXV podług Ptolomeusza Lib. III. przy Wenedach Gythones, dalej Finni

1 Buloncs, za temi Burgundiones a dalej Warini przy ujściu rzeki Vistuli**)

Biessy §. XVIII, których Pliniusz L. IV cap. 12 nazywa Betsi, naród Thraków mieszkający podług tegoż autora po nad rzeką Nestus zwaną, góry Pangaei***) rzeczone, oblewającą.

W autorach dopiero wymienionych ani w dykcyonarzach geografii starożytne"j, które mieć mogłem, nieznajduję nazwisk innych narodów wymienionych w kronice Prokosza, prócz miasta Germanii Ascaulis, mającego niejakie podobieństwo z nazwiskiem narodu Ascaules o którym w §. XXII tudzież w geografii Ptolomeusza****) Arnatophratei w §. XXIII

Wątpię także żeby posada narodów §. X. Sidonii

*) Contermini Dacis, to jest Uanis Duńczykiem. Hartknoch stosuje to do Dacyi, gdzie teraz Trausywania Valachia i Mołdawia. De Republ. Polon. L. XI. §. 2.

**) Justa caput Yistulae amnis. Albis et in domitum Rheni caput: Lucanus L. II. §. 2.

***) Podług Ptolomeusza Biessi penes Carpatum montem Lib. III. Cap. 5.

****) Sub his (iwarinis) Ombrones, post Anairophracit ibide.
[ocr errors]

O BAŁWOCHWALSTWIE

i niektórych zwyczajach dawnych Polaków.

(Wyjątek z Kroniki Prokosza Rozdziała VII. w rękopiśmie biblioteki

Towarzystwa Królewsko Warszawskiego Przyjaciół Nauk, *

znajdującego się.)

Bogowie których porzucił Xiąże Mieczysław i Polacy, byli Trzy, po-trzy: Słońce i Miesiąc, którzy najstarszemi byli Bogami, inni zaś których ojczystemi zwano, jakoto: Nya, Jessa, Ladon, Marszy n, Lei, Polel, ze starodawnych ustanowieni królów i wodzów walecznych tego narodu, których dla znakomitych cnót protektorami niby wprzód poczyniwszy, potem albo przez zapomnienie wiekiem w korzenione, albo przez wyniosłość królów, czyniąc tśm godności królewskiej i imieniowi wieczną sławę, tychże samych w Bogi pozamieniali.

Trzy według innych Tero, albo Terum, miał trzy głowy z oczami o jednym na ramionach karku: tego starodawni Polacy czcili za najstarszego pomiędzy wszystkiemi swemi Bogami, powiadając, że ty wie*) był synem jego, któremu zdał urząd aby o życiu ludzkim, szczęściu i nieszczęściu miał staranie, i ażeby on tego pilnie strzegł, iżby inni Bogowie zadosyć czynili zleconym sobie urzędom swoim.

"Żywię, tego Bożka wystawiona była Bóżnica na górze Grzegotka, od imienia jego Żywiec nazwanćj, gdzie około pierwszych dni Maja, gwoli nabożeństwa, wielkie schodziły się tłumy, tego zaś bożka w takiem poszanowaniu mieli starodawni Polacy, że go równo w takowej kładli zacności; i tak o nim rozumieli jak Rzymianie o swoim najwyższym Jowiszu, dla czego uważając go Panem życia, upraszali onego o długi wiek i szczęśliwy, czyniąc mu pokłony swoje i ofiary natenczas kiedy które z nich pierwszy raz usłyszał kukawkę kukającą na drzewie w lesie lub tćż w sadzie: która po słowiańsku nazywa się Zezula, a toż takie mieli w tćm swoje zabobony, że siła razy pomieniony ptak zakukał, tyle żyć jeszcze na świecie ominowali sobie. Rozumieli zaś o tym Bogu że on był najstarszym nad wszystkiemi Bogami (ojczystemi) i całym rządzący światem i przemieniał się umyślnie w kukułkę, aby ich o dalszćm życiu przestrzegał, którego używać kto miał na dalszy czas z Boskiej swojej łaskawości. Dla czego, wielki był skrupuł ktoby się ważył zabić zezułę, a kto zaś tego dopuścił się, ten występek tego życiem od Zwierzchności przypłacić musiał.

Ziemne, to jest Ziemię czcili Polacy za boginią taką, której wszelki urodzaj tak zboża jako i drzewnych owoców, przypisywali. Tej osobliwszym sposobem dwa razy do rokn czynili ofiary; to jest, raz kiedy dostawały zboża a drugi raz kiedy z drzew pootrząsali owoce. Natenczas kiedy zebrali zboża z pól do swoich gumien oracze, ziarna różnego rodzaju przy ofierze onej rzucając na posąg prosili o żyzność albo urodzaj roli, a kiedy zaś obrali z drzewa owoce, upraszali ażeby obfitemi na przyszły urodzaj czyniła drzewa ich w sadach.

*) Zdaje się., że Bożek Żywię nazywano także Potny wspomniany wyżej.

Pogrzeby ich w lasach zwyczajnie albo też w polach bywały, gdzie grzebiąc swoje umarłe, mogiły z kamienia nakształt piramid albo pagórków ku górze ułożone, umyślnie stawiali. — Niektórzy zaś z nich, przejąwszy sposób od Rzymian (tych zwłaszcza którzy tu pozachodzili, albo też zabrani byli pod czas wojny z rzymskich prowincyi) palili trupy i popioły ich w trumnach kamiennych , albo też w twardych jakich naczyniach w ziemi zakopywali.

Sprawy zaś wszelkie i swary, które zachodziły pod czas, między niemi, według ojczystego zwyczaju na pospolitćm miejscu od zwierzchności wyznaczonem, ręczny pojedynek szablą między dwiema osobami odprawiony uspokajał: po którym przyjacielska następowała zgoda, a co kto oberwał, tym się kontentować musiał.

Panowie którzy się na ówczas z Xięciem Mieczysławem razem pochrzcili, tych byli rodzajów, domów albo familii.

1. Z rodu Toporów a linii Starzą.

Siemisław z Panigroda i Damborza syn Tarna, Kasztelan Kruświcki z Włostybojem Kasztelanem Gnieźnieńskim bratem swoim i z trzema synami: Gostyradem, Tomisławem Zbiludem i Sulimissem, którzy szli z linii Danoborza, syna stanowego swego przodka.

Zbilud z Panigroda i Smilina (na chrzcie Szawet) syn Smila, brat rodzony krasnorody matki Xiążęcej, z Kossolą siostrą, a Wszebora Chostka żoną i z małżonką swoją Lanką.

Walgierz nazwiskiem Wdały, brat starszy Zbiluda, Pan na Tyńcu, który wyjechawszy potem do Francyi uwiózł był Heligondę królewnę, o co miał wielką kłótnią zXiążęciem Wislimirem Chostkiem, Panem Wiślicy. Tego zaś, ochrzciło się trzech synów, to jest: Panluka (na chrzcie Witosław) Starzą urodzony z Heligondy i Pabian z Ryngi.

Starzą brat stryjeczny Walgierza z Panigroda i Przegini (na chrzcie Janusz) syn Radmira, który był bratem rodzonym Smila, z dwoma synami swójemi, Petrosławem i Sławiuem. Ci zaś byli prawnukami Medowita z Panigroda, Smila Ojca, który był synem Tarła.

2. Z rodu Poswidzów a linii Ozoria.

Nedamir zPoswidza, Cześnik Królewski, który odstąpił potśm od wiary.

Domarat z Poswidza drugi brat jego, marszałek dworu Xiążęcia Mieczysława.

Ludek z Poswidza brat ich trzeci, Pan radny Kiążęcy.

Strzegomia z Powidza (a na chrzcie Hanka) siostra Ludka, a Dobrosława Rycerza herbu Lis, żona.

Dobromila jćj siostra rodzona (na chrzcie Kralasa) żona Warszawa, ze Słupny Rycerza herbu Rawa.

Ci trzej bracia z siostrami, byli synowie Dydwina

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: "Kronika sarmacko-słowiańska" autorstwa Prokosza z wieku

Post autor: Artur Rogóż » 02 gru 2010, 03:51

Znalazłem Pieśń o Hunach w Księdze Popiołów (Zgorzelec 2000), która powołuje się na wydaną w r. 1828 Kronikę Prokosza. Wstępem jest informacja, że Rzymianie i Hunowie oblegli w Bieżuńcu kagana wandalskiego Osija Pomorskiego, który zginął w płonącej twierdzy – skąd nazwa ZGORZELEC – ale jego brat Welemir prowadził skuteczną walkę z Hunami, aż do pokoju. - Można się domyślać, że w walce tej poległ chagan Hunów Bleda, który urzędował w Kijowie, więc przybył z Itilu-Astrachania jego młodszy brat, Attyla, który szykował się do podboju Iranu, więc zawarł pokój, w którym Wandalowie oddali Hunom Złoto Swych Kobiet – od czego pochodzi nazwa tegoż jako ZŁA – i zobowiązali się do trybutu w wiktuałach, za co odzyskali Kijów.
Otóż w Kronice Prokosza jest opis bitwy nad Nedao, który zdaje się pochodzić z Pieśni o Hunach; Prokosz pisze o bitwie NAD NIDĄ. Kronika Prokosza mówi, że walki zaczęły się w Bramie Marburskiej, co miało sens tylko przy buncie Longobardów, którzy zostali wsparci przez Wandalów.

Prokosz pisze, że Attylę zamordowali nie Burgundowie a Wandalowie, co zdaje się być naciąganiem, gdyż w takim razie Hunowie nie wysyłaliby do Kielc poselstwa z żądaniem zaległego trybutu. Żeby utrzymać determinację sojuszników sejm kazał obedrzeć posłom na żywo mięso od kości, spreparować i pupety odesłać Hunom. Była to wścieklizna za 3 przegrane wojny, w których Hunowie też popisywali się sadyzmem.

Hunowie mieli mieć 200 tysięcy wojowników, ale o bitwie zadecydował nocny atak z użyciem bomb napalmowych i miotaczy ognia. Po bitwie pochowano w korycie Nidy kagana, z 40 amazonkami i 400 gwardzistami, co mówi, że Grakch II poległ. To tłumaczy architekturę wiślicką tym, że Wanda Co Nie Chciała Niemca zbudowała ojcu mauzoleum w postaci II kościoła Mariackiego a bratu kaplicę św. Mikołaja.

Nazwa Kielce-KAGANOWO pochodzi od Kadzielni, która była cytadelą, ale w XVIII w. urządzono tam wapiennik, który zlikwidowano dopiero w r. 1962. Sejm wandalski po rozwiązaniu przez Grakcha I ukonstytuował się ponownie w r. 204 pne. Prokosz nazywa Hunów Shunami, co tłumaczy nazwę Chin od SIN – czego dotychczas nie udawało się przetransfonować.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: "Kronika sarmacko-słowiańska" autorstwa Prokosza z wieku

Post autor: Artur Rogóż » 02 gru 2010, 04:13

Inne wątki, które nawiązują do Kroniki Prokosza:
Legenda książęca
Sierpiński w innym miejscu swojej monografii opisał założenie ośrodka miejskiego przez księcia Lublina: Osobliwie znajduje się o Lublinie podanie w kronice Prokosza i Kagnimira, pisarzy dziesiątego wieku (kronikarski falsyfikat); jakoby założył to miasto książę Lublin, potomek Polacha, czyli Polaka, na lat około tysiąc przed narodzeniem Chrystusa. O czym świadczyć miała wysoka przy mieście temuż książęciu wysypana mogiła. Jeśli to zasługuje na wiarę, nie wiem, gdzie by była owa wyniosła mogiła, gdyż teraz żadnej prócz mniejszych za Kalinowszczyzną w bliskości miasta nie ma. Jest jednak niemałe podobieństwo, iż góra, na której zamek stoi, mogła być olbrzymią mogiłą przez ludzi usypaną, trudno bowiem w naturze położeń naszego kraju znaleźć tak foremną zewsząd, odosobnioną wyniosłość.

Współcześni pisarze także starali się zgłębić tajemnice przeszłości miasta i jego początków. Józef Zięba we fragmencie opowiadania Lublin gród w sposób literacki przedstawił historię Lublina: Długo jeszcze po jego śmierci i Lubli ludzie w okolicy o ich wielkiej lubości opowiadali, a gród, który książę zbudował, Lubelnią lud nazwał. Inni znów mówili, że książę do żony przybył i na jej ziemi zamieszkał, to i nazwę grodu wywodzili od jej imienia. I tak już zostało. Gród od imienia Lubli Lublinem nazwano, a ziemie wokół niego od książęcej Lubelni nazwano ziemia lubelska.
Około 290 roku doszło do konfliktu pomiędzy Wizgotami (Therwingi) i Tajfalami z jednej, a z Wandalami i Gepidami z drugiej strony. W rezultacie długotrwałych konfliktów pomiedzy Wandalami a Sarmatami i Wizygotami około 335 roku Wandalowie poniesli wielką klęskę, w której poległ ich król Wisumar (Jordanes, Get.113 i n). Z powodu klęski Wandalowie musieli opuścić swoje dotychczasowe siedziby (iuxta flumina Marisia, Miliare et Gilpil et Grisia; wg L. Schmita: Marosza oraz Biały, Czarny i Szybki Keresz) i zająć nowe w Panonii.

(zwróćmy uwagę na znane z naszych kronik imię Wizymira – Wizymierza prawie identycznie z imieniem Wisumara, kronika Prokosza sytuuje panowanie Wizimira prawie na ten sam okres co panowanie Wisumara)
A tu trochę o autorze kompilacji:
Przybysław Dyjamentowski, Przybysław Dyamentowski herbu Dryja - znany fałszerz dyplomów, rodowodów i kronik. Pisał pseudohistoryczne utwory, twierdząc potem, że to dzieła znanych pisarzy starożytnych lub średniowiecznych czy wręcz wymyślając autorów. Najbardziej jest znana Kronika słowiańsko-sarmacka Prokosza z 936 r. , którą wydał Kownacki. Dyjamentowski zostawił w rękopisie liczne sfabrykowane kroniki i genealogie.

Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Re: "Kronika sarmacko-słowiańska" autorstwa Prokosza z wieku

Post autor: Husarz » 02 gru 2010, 22:30

Otton III pisze:
Husarz pisze:Jeśli autor był znanym fałszerzem, więc jest to jedna z przesłanek za tym, że kronika jest falsyfikatem.
No, to nie jest przesłanka. Nie masz przecież dowodów na to, iż Dyamentowski był fałszerzem. Po stylu pisania kronik Prokosza, Kagnimira czy innych kronikarzy wymienionych przez ww. Dyamentowskiego nie odszukasz przecież śladów fałszerstwa, bo ich po prostu nie ma.
To odpowiedz, proszę, gdzie są źródła na których bazował Dyamentowski. Chodzi mi o te kroniki Prokosza, Kagnimira. Dlaczego jego kompilacja pozostała, natomiast kluczowe źródła zaginęły i nikt poza nim o nich nie wspomina?

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: "Kronika sarmacko-słowiańska" autorstwa Prokosza z wieku

Post autor: Artur Rogóż » 03 gru 2010, 10:44

Husarz pisze:
Otton III pisze:
Husarz pisze:Jeśli autor był znanym fałszerzem, więc jest to jedna z przesłanek za tym, że kronika jest falsyfikatem.
No, to nie jest przesłanka. Nie masz przecież dowodów na to, iż Dyamentowski był fałszerzem. Po stylu pisania kronik Prokosza, Kagnimira czy innych kronikarzy wymienionych przez ww. Dyamentowskiego nie odszukasz przecież śladów fałszerstwa, bo ich po prostu nie ma.
To odpowiedz, proszę, gdzie są źródła na których bazował Dyamentowski. Chodzi mi o te kroniki Prokosza, Kagnimira. Dlaczego jego kompilacja pozostała, natomiast kluczowe źródła zaginęły i nikt poza nim o nich nie wspomina?
Wcześniej w innym temacie poświęconym księciu Wrocisławowi doszliśmy do wniosku, że autor kompilacji kronik musiał mieć dostęp do jakiegoś nieznanego źródła, ponieważ księcia Wrocisława wymienia tylko rocznik bawarski, a to nie było wymieniane w źródłach podanych przez autora kompilacji. Więc istniej przesłanka, że autor korzystał z jakiejś nieznanej kroniki bądź jej fragmentów.

Awatar użytkownika
Kazik36
Posty: 344
Rejestracja: 22 lut 2011, 06:05

Re: "Kronika słowiańsko-sarmacka" autorstwa Prokosza z wieku

Post autor: Kazik36 » 06 kwie 2011, 19:20

Czytałem temat z ciekawością.
Dlaczego na zajęciach historii nie mówi się o Kronice Prokosza?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Plemiona słowiańskie na ziemiach polskich”