Nie ma to jak woda! Wodociągi i kanalizacja w dawnym Krakowie

Społeczeństwo polskie epoki Odrodzenia i wczesnego Baroku charakteryzowało się silnym dynamizmem demograficznym. Polska stała się w tym czasie nie tylko jednym z największych, ale i najludniejszych krajów w Europie. Po włączeniu Inflant i rozejmie w Jamie Zapolskim w 1582 roku Rzeczpospolita obejmowała obszar 815 tys. km². Jednak największy rozwój terytorialny przypada na I połowę XVII wieku, po pokoju wieczystym w Polanowie z 1634 roku. Obszar państwa wraz z lennami wyniósł wówczas blisko milion km², dokładnie 990 tys. km². W ówczesnej Europie tylko państwo rosyjskie miało większe terytorium.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Nie ma to jak woda! Wodociągi i kanalizacja w dawnym Krakowie

Post autor: Husarz » 23 gru 2013, 16:06

Autor: Aleksandra Zaprutko-Janicka | Data publikacji: 30 kwietnia 2012


Współczesna, krakowska kanalizacja przecina drewnianą rurę wodociągową z XV wieku. Materiał Muzeum Archeologicznego w Krakowie.Jest godzina 19, a za oknem wreszcie poniżej 30 stopni. Nasze mózgi przełączają się z trybu „stand by” i powoli uruchamiają szare komórki. Po dzisiejszym upale myślę wciąż o wodzie, więc to o wodzie będę pisać. Czyli krakowskie drewniane wodociągi i nowożytna kanalizacja (a raczej jej brak) w natarciu!
Bieżąca woda w domu, kanalizacja czy możliwość skorzystania z łazienki. Wydawałoby się, że to zdobycze cywilizacyjne ostatnich stuleci, a ludzie żyjący we wcześniejszych epokach musieli sobie jakoś radzić bez nich. Nic bardziej mylnego!
Jak pisze Stanisław Tomkowicz, autor książki „Domy i mieszkania w Krakowie w pierwszej połowie XVII wieku”, pierwsze wzmianki dotyczące miejskiego wodociągu w Krakowie pochodzą już z czternastego wieku.
Średniowieczna stolica Polski posiadała sieć wodociągów, doprowadzającą zdatną do picia wodę do trzech miejskich studni stojących na krakowskim rynku (studnia zachodnia w pobliżu pałacu „Krzysztofory”, studnia mariacka, na której lokalizację wskazuje sama nazwa i studnia grodzka, przy wylocie ulicy grodzkiej). Bezcenny zdrój H2O swój początek brał w rzece Rudawie, skąd drewnianymi rurami płynął w stronę ścisłego śródmieścia.
Swoja drogą dobrze, że ówcześni krakowianie nie pokusili się o zaawansowane technicznie i wypróbowane w starożytnym Rzymie rozwiązanie, jakim było wytwarzanie rur z ołowiu…
Dla porównania: XVI-wieczny wodociąg z Torunia (fot. "Gazeta Miejska" Urzędu Miasta Torunia, nr 10 (53) z 18 maja 2000 r.).
Dla porównania: XVI-wieczny wodociąg z Torunia (fot. "Gazeta Miejska" Urzędu Miasta Torunia, nr 10 (53) z 18 maja 2000 r.).
Rura od sąsiada i brak wodomierzy
Z czasem w dziedzinie miejskich wodociągów odnotowujemy spory postęp. W pierwszej połowie XVII wieku wszystko zaczyna przypominać współczesność: staramy się o pozwolenie w urzędzie, a gdy je uzyskujemy zaczynamy ewentualne uzbrajanie działki budowlanej lub podłączanie instalacji wodnokanalizacyjnej. W księgach miejskich z 1623 roku widnieje wpis mówiący o tym, że niejaki Mateusz Siliński wodę z kanałów albo podziemnych rur z gruntu […] przez piwnicę ich pod sklepem murowanym idącą […] do kamienicy swej pod Chrystophory z dawna rzeczonej […] kosztem swym przywieść dał. Innymi słowy pan Krzysztof dorobił się ujęcia wody do własnej dyspozycji. Zresztą, nie tylko on.
W 1607 roku doktor praw Adam Czernkowic szukał sposobu na uzyskanie dostępu do wody i wymyślił sprytne przetasowanie tak by mógł doprowadzić do siebie wodociąg od sąsiadki, niejakiej pani Doroty Zagrzebskiej… Tu się przesunie, tam się przerobi, wspólnie będzie się o wodociąg dbało i wszyscy będą szczęśliwi. W każdym razie z zapisków w księdze miejskiej, dotyczących tego konkretnego przypadku dowiadujemy się, że wodociągi były prowadzone pod ziemią, a ujęcia wody znajdowały się w tylnych częściach domów, gdzie zwykle powstawały specjalne zbiorniki magazynujące życiodajną ciecz.
Ponadto osoba posiadająca w domu wodociąg mogła pozwolić sąsiadom na podłączenie się do niego i ewentualne przedłużenie już istniejących rur w celu doprowadzenia wody do kolejnych domów.
Średniowieczne miasta do czystych i uporządowanych miejsc nie należały...
Średniowieczne miasta do czystych i uporządowanych miejsc nie należały...
Śmierdząca sprawa!
No dobrze, dom ma wodociąg, a dzięki temu bieżącą wodę. Domownicy radośnie z niej korzystają, a gdy już skończą, trzeba się pozbyć pozostałości. Zanim Kraków został skanalizowany różnie sobie z tym radzono. Chyba najpopularniejszą metodą pozbywania się z domów nieczystości i ekskrementów (bo nie każdemu chciało się iść do publicznej kloaki) było odprowadzanie ich na zewnątrz rynsztokami. Dochodziło do tego, że wszelkie plugastwo wyrzucane z domu lądowało wprost na ulicy lub było składowane w dołach i rowach tuż obok posesji. Wystarczy sobie teraz wyobrazić smród rozkładających się odpadków, odchodów, zdechłych szczurów… Jeśli dodamy do tego jeszcze obrzydliwy fetor z prowadzonych nielegalnie w mieści rzeźni, smrodek browarów i inne miejskie wyziewy, uświadomimy sobie jak pachniał średniowieczny i nowożytny Kraków.
Artykuł powstał w oparciu o książkę "Domy i mieszkania w Krakowie w pierwszej połowie XVII wieku" wydaną we Lwowie w 1922 roku.
Artykuł powstał w oparciu o książkę "Domy i mieszkania w Krakowie w pierwszej połowie XVII wieku" wydaną we Lwowie w 1922 roku.
A teraz mówimy „Ahoj!”, niczym czołowy działacz podziemia Krecik, i przenosimy się poniżej poziomu gruntu. We wrześniu 2010 r., czyli w zasadzie całkiem niedawno, szumnie otwierano podziemia krakowskiego rynku, będące nowoczesnym szlakiem turystycznym. Dla nas od fanfar i mediów ważniejsze jest to, że można tam obejrzeć zachowane pozostałości dawnych miejskich wodociągów. Pozostaje tylko zorganizować „ciekawostkową” misję wywiadowczą i skonfrontować informacje podawane przez Stanisława Tomkowicza z reliktami przeszłości…
Źródła:
Stanisław Tomkowicz, Domy i mieszkania w Krakowie w pierwszej połowie XVII wieku, Lwów 1922.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”