Gorzkie żale

Społeczeństwo polskie epoki Odrodzenia i wczesnego Baroku charakteryzowało się silnym dynamizmem demograficznym. Polska stała się w tym czasie nie tylko jednym z największych, ale i najludniejszych krajów w Europie. Po włączeniu Inflant i rozejmie w Jamie Zapolskim w 1582 roku Rzeczpospolita obejmowała obszar 815 tys. km². Jednak największy rozwój terytorialny przypada na I połowę XVII wieku, po pokoju wieczystym w Polanowie z 1634 roku. Obszar państwa wraz z lennami wyniósł wówczas blisko milion km², dokładnie 990 tys. km². W ówczesnej Europie tylko państwo rosyjskie miało większe terytorium.
Awatar użytkownika
karateka
Posty: 161
Rejestracja: 13 mar 2011, 05:42

Gorzkie żale

Post autor: karateka » 16 mar 2013, 05:22

Gorzkie żale – nie pamiętam, kiedy pierwszy raz naprawdę usłyszałem to nabożeństwo, ale na pewno niesamowite, niezapomniane wrażenie zrobiło ono na mnie gdzieś na południu Polski, kiedy to w którąś z niedziel Wielkiego Postu, wracając ze stoków narciarskich do Krakowa, snuliśmy się po beskidzkich dolinach, szukając kościoła, gdzie sprawowana będzie Msza święta. Czy było to w Łętowni? Czy w drewnianym Kościółku pod Gorcami w Lubomierzu? Gdzie to było? Nie mogę sobie przypomnieć, tylko tyle, że mocne słońce, topniejący śnieg, wejście przez próg do zatłoczonego wnętrza, a tam Najświętszy Sakrament na ołtarzu, słabe organy i silne głosy, opiewające jakąś kosmiczną, ostateczną katastrofę:

Słońce, gwiazdy omdlewają

Żałobą się okrywają.

Płaczą rzewnie Aniołowie,

A któż żałość ich wypowie?

Opoki się twarde krają

Z grobów umarli powstają.

Cóż jest, pytam, cóż się dzieje

Wszystko stworzenie truchleje!

Na ból męki Chrystusowej

Żal przejmuje bez wymowy.

Tak było! To jest jakaś kosmiczna, ostateczna katastrofa, która odbywała się w tym zatłoczonym wnętrzu kościółka w zapomnianej może nieco dolinie Beskidzkiej. Nigdzie, nigdy bardziej nie odczułem jakiejś przemożnej, nie do pokonania siły tradycji, ciągnącej się przez wieki, tradycji, która zamieszkuje kulturę Polską od wczesnego średniowiecza, aż do dzisiaj. (por. hasło - oni-my)Wszędzie albowiem gdzie śpiewa się dzisiaj Gorzkie żale, gdzie śpiewa się Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, kiedy otaczają nas maryjne obrazy cudowne, wszędzie i zawsze uczestniczy się w pewnym ogromnym przez czasy idącym chórze głosów. A co to za chór? Kiedy w trzeciej z kolei pieśni, Rozmowie duszy z Matką Bolesną toczy się ten słynny dialog, kiedy kobiece głosy wyśpiewują skargę Maryi a męskie oferują pokrzepienie, to czy w skardze Matki nie mieszkają echa tajemniczej średniowiecznej pieśni religijnej zwanej „Lamentem świętokrzyskim”? Zaś kiedy w drugiej z pieśni odbywa się Lament duszy nad cierpiącym Jezusem, to czy w inkantacji „Jezu, Jezu mój kochany”, nie mieszka ludowe, codzienne, znane do bólu rozpamiętywanie cierpienia i złości śmierci, odbywające się przez wieki w szlacheckich dworach i chłopskich chatach: gdzie nie wstydzono się zawodzenia, gdzie nie wstydzono się „babskich lamentów” Oj tak. Ci spieszący na pomoc Matce, Pani Matce, to czy nie ci sami czasem są, co swoje matki staruszki podtrzymywali silnym ramieniem, kiedy te dowiadywały się, że jeden z jej synów już do domu nie wróci, bo zginął? Czy to nie ci sami, co wyciągali podczas czytania Ewangelii świętej w czasie Mszy, szable z pochew? (por. hasło - Obraz szlachcica polskiego) Czy to nie ta sama nasza Matka, królowa Polski, widniejąca na tylu obrazach cudownych, która osłaniała Jasną Górę swoim płaszczem, (por. hasło - antemurale (3) - Matki Boskiej Częstochowskiej) której Jan Kazimierz złożył Śluby Lwowskie, a kardynał Wyszyński wrócił do tego gestu rozmyślając nad przyszłością Kościoła w Polsce w niewoli komunistycznej? Te kobiece lamenty, te męskie głosy: „Pragnę, Matko, zostać z Tobą” czy to nie jakiś tajemny a widoczny pakt? Tak, w tym śpiewaniu Gorzkich żali mieszka w jakiś tajemny sposób Polska. (por. hasło – niebiosa) Nabożeństwo powstało na przełomie wieków XVII i XVIII; tekst wyszedł drukiem pierwszy raz w 1707 roku, i ma to sens: oto kończy się, dogorywa widzialna Sarmacja; nadchodzi kres jej fizycznego istnienia; stąd jej poeci podejmują trud przeniesienia jej w sferę duchową: w „Psalmodii polskiej” czyni to Wespazjan Kochowski, (por hasło – Kochowski, Wespazjan) w „Gorzkich żalach” ks. Wawrzyniec Benik. Różnica między nimi spora: „Psalmodię” studiują poloniści, „Gorzkie żale” śpiewa lud.

Idźcie, zanurzcie się w tym wiekowym wiecznym rytmie inkantacji Gorzkich żalów, którzy te słowa czytacie. Jeszcze zdążycie w tym Wielkim Tygodniu; jeszcze zdążycie zanurzyć się w tym nurcie, w tej mocy, w tej łasce. Stańcie między ludźmi żywymi, w świątyni, stańcie między pokoleniami (zmarłymi) we wspólnym zaśpiewie. Śpiewajcie, krzyczcie, nie wstydźcie się łez.

Krzysztof Koehler

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”