Husaria Stanisława Pachołowieckiego (Połock 1579)

Początek XVII w. przyniósł wznowienie działań antymoskiewskich. Rosja przechodziła właśnie kryzys dynastyczny. Przeciw carowi Borysowi Godunowowi wystąpił rzekomy syn Ivana IV, Dymitr. Poparty przez polskiego magnata Jerzego Mniszcha, który wydał za niego swą córkę Marynę, osiadł na tronie w 1605 roku. Wiele osób w Polsce zdecydowanie opowiadało się przeciw popieraniu tego awanturnika politycznego. Początkowo niechętny tej sprawie był również Zygmunt III. Wkrótce jednak zwolennicy „dymitriady” zdołali pozyskać króla.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Husaria Stanisława Pachołowieckiego (Połock 1579)

Post autor: Warka » 25 maja 2013, 04:05

„W Dziśnie pokazał Mielecki królowi całe już niemal zebrane wojsko polskie, jazdę i piechotę, w pięknym szyku bojowym, podzielone na chorągwie i roty, i defilujące z rozwiniętymi proporcami. Jeźdźcy mieli na sobie pancerz i hełm żelazny, a byli uzbrojeni oprócz kopii w szablę, koncerz i parę pistoletów przy siodle w olstrach; defilując sprawiali przeto taki sam huk jak piechota, której właściwą broń stanowi rusznica.”
W Staatsarchiv w Dreźnie znajduje się oryginalny rysunek Stanisława Pachołowieckiego, przedstawiający oblężenie będącego w rękach Moskali Połocka przez wojska Stefana Batorego w sierpniu 1579 r. Obszerną jego analizę zawiera artykuł Stanisława Alexandrowicza „Nowe źródło ikonograficzne do oblężenia Połocka w 1579 r.” (w: „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” R. 19, 1971, s. 3 – 29). Pisał o nim także Mieczysław Gębarowicz w „Początkach malarstwa historycznego w Polsce” (Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk 1981). Niestety do tej pory w literaturze przedmiotu prezentowano bardzo słabej jakości reprodukcje tej ilustracji. Nie widać na nich wielu istotnych szczegółów. Dzięki uprzejmości Jerzego Czajewskiego, który udostępnił barwny skan w wysokiej rozdzielczości, mogę go zaprezentować w pełnej krasie (rys. 1., pod linkiem):

http://tinyurl.com/brklnst
Zanim przejdę do analizy postaci husarzy, warto kilka słów powiedzieć o samej ilustracji. Oryginał ma rozmiary 37 x 30 cm z czarną ramką szerokości 1,8 cm wokół, na papierze bez znaku wodnego, wykonany piórkiem, brązowym tuszem i iluminowany akwarelą. Przedstawia konkretną scenę z oblężenia Połocka – dzień 29 VIII 1579, kiedy to ogień podłożony przez pewnego „kotlarczyka” ze Lwowa podpalił anguł (trójkątny narożnik) Zamku Wysokiego. Moment ten opisał kronikarz Marcin Bielski:

„Między którymi był też kotlarczyk jeden ze Lwowa, którego potem Połotyńskim nazwano i stąd mu herb nadano, rękę z pochodnią, a przez rękę strzałę; i ten, żeby (jak niektórzy mieć chcą) kocieł pełny węgla rozpalonego na sobie niosąc, a łuczywa smolnego na ręce mając, wieżę jedną w rogu miał zapalić, z której się ogień wielki wydał tak, iż go ugasić [Moskale] nie mogli; a było to prawie dnia 29 sierpnia, który też dzień po onych dżdżach naprzód okazał się pogodny. Także parkan od onej baszty zająwszy się prawie tak dobrze jął gorzeć, a ognia z polskich i węgierskich szańców z dział strzelając po obu stronach poprawowano i gasić nie dopuszczono” [1]

Połock skapitulował następnego dnia. Zainteresowanych dziejami oblężenia odsyłam do pracy Dariusza Kupisza „Połock 1579” (Warszawa 2003).

Ilustracja Pachołowieckiego w swej centralnej części, po prawej stronie, przedstawia Połock (Zamek Wysoki i Zamek Strzelecki) wraz z Zapołociem (tam gdzie napis „Miasto te spalono”). Poniżej szańce z artylerią węgierską i polską („Wegenski Sancze” i „Polski Sancze”). Niżej „Obos Wegerski”, dalej „Obos Litewski” ze scenami życia obozowego. Jest i szaniec niemiecki – na prawo od Połocka (Zamku Strzeleckiego). Górna część rysunku to uchodźcy z Zapołocia.

Lewą stronę centralnej części rysunku zajmuje obóz wojsk polskich („Obos Kroliewski”), otoczony wałem i podwójnym rzędem wozów. Wychodzi z niego jazda (górna lewa część ilustracji). Także i ten moment opisał Bielski:

„A gdy się król obawiał, aby tymczasem Moskwa na odsiecz zamkowi nie przyszła, zwłaszcza ci, co byli w Sokole, abo żeby z zamku jakiej wycieczki nie uczynili (jakoż to byli sobie rzekli, że przez ogień wypaść z zamku mieli i obronną ręką do lasów uchodzić): tedy rozkazał król wojsku wszystkiemu wyciągnąć w pole, które [wojsko] rządnie uszykowawszy sam z dworem swym tylko w tę tu stronę stanął, mając oko pilne na wszystko, bo się nie spodziewał niskąd innąd tak odsieczy jako wycieczki, jako z tamtej strony.” [2]

Zapewne więc przedstawiona na ilustracji, malowano na czerwono, postać z buławą, to sam król Stefan Batory (rys. 2).

Warto dodać, że ilustracja nie ma orientacji północnej, lecz wschodnią. Pachołowiecki w celach kompozycyjnych przegrupował nieco oddziały wojsk oblężniczych. Tyczy się to zwłaszcza obozu królewskiego, który faktycznie znajdował się na wschód od Połocka a więc na rysunku powinien leżeć dokładnie w tym miejscu, gdzie znajdują się uchodźcy z Zapołocia.

Przejdźmy do samej husarii. W pierwszej połowie 1579 roku Rzeczpospolita zmobilizowała ponad 56 000 żołnierzy (właściwie stawek żołdu) – w tym poczty pańskie i pospolite ruszenie z Litwy. W pierwszych dniach oblężenia, pod Połockiem stanęło około 35 000 żołnierzy. W jego trakcie przybywały kolejne oddziały. Niektóre roty, w tym 9 chorągwi husarskich o łącznej liczbie 1300 koni, przybyły już po upadku miasta.

Łącznie, w wyprawie połockiej wzięło udział 9841 zaciężnych husarzy (stawek żołdu) z Korony i Wielkiego Księstwa. Wśród nich husaria węgierska (1577 koni). Husarzy było jednak dużo więcej. Tyle, że wchodzili oni w skład prywatnych pocztów szlachty polskiej i litewskiej a także w skład pospolitego ruszenia litewskiego. Łączna liczba husarii jest nieznana, lecz musiała grubo przekraczać 10 000 koni [3].

Opis ruszającej na kampanię połocką husarii, pozostawił nam nadworny historyk Batorego Reinhold Heidenstein. Jego dzieło zasługuje na zaufanie. Powstało ono zaledwie rok po zawarciu rozejmu w Jamie Zapolskim, a więc w roku 1583. Heidenstein pisał je po łacinie, kierując się wskazówkami tak samego Batorego, jak i kanclerza oraz hetmana wielkiego koronnego Jana Zamojskiego. Zdaniem Heidensteina:

„W Dziśnie pokazał Mielecki królowi całe już niemal zebrane wojsko polskie, jazdę i piechotę, w pięknym szyku bojowym, podzielone na chorągwie i roty, i defilujące z rozwiniętymi proporcami. Jeźdźcy mieli na sobie pancerz i hełm żelazny, a byli uzbrojeni oprócz kopii w szablę, koncerz i parę pistoletów przy siodle w olstrach; defilując sprawiali przeto taki sam huk jak piechota, której właściwą broń stanowi rusznica.” [4]

Byłaby to więc husaria nosząca kolczugi, w metalowych nakryciach głowy, z kopiami, koncerzami, szablami, pistoletami. O tarczach brak wzmianki.

Czy Pachołowiecki pokazuje taką właśnie husarię? Tylko po części. Spójrzmy na rys. 3. Mamy tu husarzy bez tarcz. Jeden z nich siedzi na czerwonobrązowym koniu. Ten właśnie husarz ma na głowie coś, co ewidentnie przypomina szyszak. Na jego szczycie powiewa kita z piór (tak zwana forga). Forgę dostrzegamy także na łbie rumaka. Kopia z wydatnym, jasnym (być może pobielanym, czyli powlekanym cyną) grotem. Drzewce malowane na czerwono. Tak malowane kopie nazywano „krwawo malowanymi” [5]. Proporzec przy kopii, nie tylko zresztą tej, lecz przy wszystkich kopiach na rysunku Pachołowieckiego, jest długi, wijący się, zwężający ku końcowi, nierozwidlony. Niektóre proporce na ilustracji, w tym i tego husarza, są koloru czerwonego. Szczegółów uzbrojenia nie widać. Trudno jednoznacznie orzec, czy ten husarz nosi pancerz, zbroję płytową, czy występuje „nago”, jak to wtedy nazywano, czyli bez uzbrojenia ochronnego. Wydaje się jednak, że ma on na sobie nałokcicę i obojczyk, co wskazywałoby na noszenie płytowej półzbroi. Nie byłoby to zresztą nic dziwnego, bo w tych czasach niektórzy husarze używali już uzbrojenia płytowego. Martinelli, Włoch obecny przy popisie prywatnych pocztów panów litewskich w Świrze (17 VII 1579), wspomniał o noszeniu przez husarzy kirysów i kolczych rękawów [6]. Podobnych husarzy widzimy na rys. 4. Dla odmiany jednak od husarza z rys. 3, husarze na rys. 4 wydają się nosić kapaliny zamiast szyszaka.

Husarze ci nie są jednak jedynymi, których uwiecznił Pachołowiecki. Mamy tu bowiem znaczną liczbę husarzy służących z tarczami. Tarcze te są różnobarwne. Dominują tarcze w kolorze żółtym (rys. 5, 6, 7), ale jest tam również tarcza niebieska, czy też raczej błękitna (rys. 6). Nie wszystkie jednak tarcze zamalowano (rys. 8, 9). Tarcze różnią się nie tylko barwą, lecz także konstrukcją. Niektóre z nich mają wycięcia na górnej powierzchni (rys. 8; rys 9 – husarz po prawej). Inne takich wycięć nie posiadają (rys. 5, 6, 7; rys. 9 – husarz po lewej). W wycięcia te wkładano kopie przy szarżowaniu na nieprzyjaciela. Była to z jednej strony podpórka dla kopii, mniej męcząc w ten sposób ramię husarza [7], z drugiej zaś strony pozwalało to na całkowite zasłonięcie przedniej części tułowia husarza. Tarcz bez wycięć nie można było w ten sam sposób używać. Oba typy tarcz doskonale pokazano na obrazie bitwy pod Orszą, którą stoczono w roku 1514.

Oprócz kopijników, Pachołowiecki odmalował również chorążego (rys. 10). W prawicy trzyma on wielką chorągiew, z bliżej nieokreślonymi wzorami, całą zamalowaną na czerwono. Ma ona też ciekawy kształt. Na lewym ramieniu dostrzegamy wystający fragment tarczy husarskiej. Ciekawostką są pióra na zadzie rumaka, które nie występują u innych husarzy.

Podsumowując, Stanisław Pachołowiecki na dość prostej ilustracji, zdołał oddać różnorodność typów husarii epoki Stefana Batorego. Był więc wierniejszy realiom od Reinholda Heidensteina, który dostrzega tylko jeden rodzaj husarzy wyruszających na kampanię połocką 1579 roku. Jak widać, lata te były wciąż epoką przejściową między „starym” a „nowym” w dziejach polskiej husarii.
Dr Radosław Sikora



[1] Marcin Bielski, Kronika, Opr. Kazimierz Józef Turowski, t. III, s. 1451, Sanok 1856.

[2] Tamże.

[3] Obszernie o składzie wojsk litewsko – polskich w 1579 r. i w samej wyprawie połockiej czytaj w: Henryk Kotarski, Wojsko polsko-litewskie podczas wojny inflanckiej 1576 – 1583. „Studia i materiały do historii wojskowości”, t. 17, cz. 1, s. 87 – 102.

[4] Reinhold Heidenstein, Pamiętniki wojny moskiewskiej. Tłum. Jan Czubek, s. 46, Lwów 1894.

[5] Marcin Paszkowski, Chorągiew Sauromatcka w Wołoszech, to iest pospolite ruszenie y szczęśliwe zwrocenie Polaków z Wołoch w roku teraźnieyszym 1621. s. 6. (BJ 311067 I).

[6] Henryk Kotarski, Wojsko polsko-litewskie podczas wojny inflanckiej 1576 – 1583. „Studia i materiały do historii wojskowości”, t. 18, cz. 2, s. 57.

[7] Radosław Sikora, Fenomen husarii. s. 55. Toruń 2003.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Bitwy, wojny i kampanie”