Husaria w wojsku polskim w I poł. XVII

Początek XVII w. przyniósł wznowienie działań antymoskiewskich. Rosja przechodziła właśnie kryzys dynastyczny. Przeciw carowi Borysowi Godunowowi wystąpił rzekomy syn Ivana IV, Dymitr. Poparty przez polskiego magnata Jerzego Mniszcha, który wydał za niego swą córkę Marynę, osiadł na tronie w 1605 roku. Wiele osób w Polsce zdecydowanie opowiadało się przeciw popieraniu tego awanturnika politycznego. Początkowo niechętny tej sprawie był również Zygmunt III. Wkrótce jednak zwolennicy „dymitriady” zdołali pozyskać króla.
Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Husaria w wojsku polskim w I poł. XVII

Post autor: Adambik » 08 sty 2013, 15:52

Słowo „husaria” u współczesnych Polaków wywołuje różne odczucia. Dla większości ta formacja kawalerii jest legendą – niezwyciężona przez lata konnica, wygrywającą wszystkie nowożytne bitwy z udziałem polaków. Dla innych, mniej licznych, husaria pokazuje upadek Rzeczpospolitej oraz odzwierciedla najgorsze cechy rzekomego narodowego charakteru. Zawdzięczamy ten punkt widzenia pracy Jerzego Teodorczyka „Bitwa pod Gniewem (22 IX–29 IX –1 X 1626). Pierwsza porażka husarii” gdzie autor czarnymi barwami rysuje obraz zmian na polach bitew, do jakich dojść miało w wyniku reform króla szwedzkiego – Gustawa Adolfa.[1] Zaś ten pierwszy sposób postrzegania dziejów husarii zawdzięczamy twórczości Henryka Sienkiewicza, która była pisana dla pokrzepienia serc Polaków w ciężkich czasach zaborów. To w jego trylogii możemy czytać o wielkich bitwach stoczonych w XVII w., gdzie szalę zwycięstwa przechylała ostateczna szarża husarii. Dlatego husaria stała się symbolem militarnej potęgi Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Tak oto opisywał udział husarii w bitwie pod Zbarażem Henryk Sienkiewicz w „Ogniem i mieczem”:
„Przy księciu została sama husaria - z daleka, rzekłbyś: bór ciemny, co prosto z pola wyrasta, groźna ławica żelaznych mężów, koni i kopii. Powiew wieczorny szeleścił nad nimi proporcami, a oni stali cicho, nie rwąc się bez rozkazu do boju - cierpliwi, bo wytrawni i w tylu bitwach doświadczeni, i wiedzący, że ich udział krwawy nie minie. Między nimi książę, w srebrnej zbroi, ze złotą buławą w ręku, wytężał oczy na bitwę - a z lewej strony pan Skrzetuski trochę bokiem na końcu stojący. Rękaw, jako porucznik, na ramieniu zawinął i trzymając w potężnej, gołej do łokcia ręce koncerz zamiast buzdygana, czekał spokojnie komendy.(...)
W tej chwili dopiero poznali, iż to nie wojewoda kijowski, lecz sam książę dowodzi. Zresztą nie mogli oni stawić oporu husarii, która samym swoim ciężarem druzgotała ich tak, jak walący się mur druzgoce stojących pod nim ludzi. (…)
Husarze wobec tego natłoku ludzi wstrzymali impet i skruszywszy kopie, mieczami ciąć tłumy poczęli. Zapanowała walka zmieszana, bezładna, dzika, bezpardonowa, wrząca w tłoku, zgiełku, gorącu, wśród wyziewów ludzkich i końskich. Trup padał na trupa, kopyta końskie grzęzły w drgających ciałach…”[2]
Obraz Józefa Brandta

Z powodu takich opisów husaria zajmuje w historii naszego narodu godne i doczesne miejsce, jesteśmy z niej dumni, olśniewają nas jej sukcesy. Można by rzec, że w dziejach całej wojskowości, od czasów najsławniejszej formacji starożytności - piechoty rzymskiej, trudno wskazać formację tak długo i w tylu bitwach zwycięską jak husaria. Najdłuższy okres kiedy husaria nie przegrała żadnej bitwy wynosi 125 lat (od 1500 do 1625r.). Jednak chcąc poznać specyfikę tej jazdy trzeba wrócić do jej korzeni oraz genezy powstania.

W Polsce istnieje legenda tłumacząca genezę husarii. Według niej husaria swój początek zawdzięcza Serbom, którzy po klęsce na Kosowym Polu (1389 r.), chcąc odzyskać wolność i zemścić się na Turkach, starali się kontynuować walkę z wrogiem. W opisie bitwy nad Sawą (w 1463 r.) Jana Długosza, możemy przeczytać o walce, wraz z Marcinem Korwinem, Serbów tzw. Cohors Raczanorum (oddział Raców) przeciw Turkom. Serbowie po śmierci króla Korwina udali się do Polski, aby kontynuować walkę z nieprzyjacielem, walcząc z „z drzewem i tarczą – po usarsku”. Tak kończy się legenda przybycia husarii do Polski. Służyli oni jako zaciężna jazda za pieniądze - ich żołd wynosił sześć złotych za konia na kwartał. Wzięli oni udział w bitwie pod Kleckiem w 1506 r., gdzie wojsko litewskie pod dowództwem Michała Glińskiego rozbiło znaczne siły tatarskie. Pierwsza znana wzmianka na temat husarii znajduje się w rejestrze skarbowym z 1500 roku za czasów panowania Jana Olbrachta. Brzmi ona bardzo lakonicznie „Oto są husarze…”. Po tym zdaniu wymienionych jest pięć nazwisk: Fandrych, Michał, Luce, Kasper Czekiem, Wacław Lubicz.[3] Serbowie w początkach XVI wieku walczyli bez ciężkiego uzbrojenia ochronnego, co doskonale sprawdzało się do walki z szybkim tatarskim przeciwnikiem, dlatego polscy rycerze zaczęli zrzucać ciężkie zbroje i przywdziewali lekki pancerz oraz tarczę. Od Raców zapożyczono także ich kopię, która była stosowana przy ataku w galopie. Pierwsza wielka bitwa stoczona przy pomocy tych lekkozbrojnych kopijników rozegrała się pod Orszą 18 września 1514 r. Mimo przewagi wojsk moskiewskich wojska polsko-litewskie pod wodzą Konstantego Ostrogowskiego wygrały tę bitwę, wielką rolę odegrała tu doskonale dowodzona lekkozbrojna husaria. Ostateczne wyodrębnienie husarii jako osobnej ciężkozbrojnej formacji kawaleryjskiej nastąpiło w drugiej połowie XVI wieku na mocy wydanego przez króla Stefana Batorego uniwersału z 23 czerwca 1576 roku. Wraz z tym uniwersałem król wydał listy polecające tworzenie pierwszych chorągwi husarskich. Listy takie otrzymał Stefan Bielawski, Andrzej Firlej, Marcin Kazanowski, Mikołaj Zebrzydowski, Jan Gniewosz i Jan Leśniowski.[4] Husaria została włączona do jazdy polskiego autoramentu, co oznaczało, że organizowano ją na systemie staropolskich wzorów rycerskich systemem towarzyskim. Stałą jednostką organizacyjna była tutaj rota (chorągiew) zazwyczaj 100 koni. Każda chorągiew składała się z pocztów: rotmistrza, porucznika, chorążego i pocztów poszczególnych towarzyszy wraz ze swymi pocztowymi (szeregowi), z początkiem XVII w. poczty te były zazwyczaj dwukonne lub trzykonne. Oprócz uzbrojonych konnych pocztowych każdy husarz dysponował ciurami – sługami obozowymi. W obliczu wojny pobór następował w taki sposób, że król wraz z hetmanami wydawał listy przypowiednie dla rotmistrzów, którzy zaciągali towarzyszy husarskich.Taki system zaciągu towarzyskiego wojsk narodowego autoramentu należy uznać za korzystny i dogodny dla państwa.
Obraz Aleksandra Orłowskiego

Przerzucał on cały ciężar przedsięwzięć i inwestycji związanych ze szkoleniem, wyekwipowaniem oraz uzbrojeniem pocztów na poszczególnych towarzyszy. Jedynym wyjątkiem były kopie husarii, które zawsze dostarczane były żołnierzom rotmistrza za pieniądze króla lub magnata – jeśli chodzi o właściciela prywatnej chorągwi husarskiej.[5] System ten przyczynił się do wykształcenia elity zawodowych żołnierzy, co doprowadziło wraz z początkiem XVII w. do rozkwitu husarii.
Nie sposób pisać o husarii, a nie przedstawić jak wyglądała i czym walczyła. Husaria w pierwszej połowie XVII w nie różniła się uzbrojeniem od innych formacji narodowego autoramentu. Była podobna zarówno do jazdy pancernej jak i jazdy lekkiej, odróżniały ją tylko trzy cechy: zbroja płytowa, kopia oraz skrzydła.

Zbroja husarska używana w okresie swojej świetności składała się z szyszaka, kirysu, obojczyka, naramienników, karwaszy. Najważniejszą jej częścią był kirys składający się z napierśnika płytowego i naplecznika. Napierśnik ten był sporządzony z grubej oraz doskonałej jakości blachy, w dolnej części posiadał od 3 do 5 folg. Miał on przede wszystkim ochraniać husarza przed uderzeniami bronią białą i zmniejszać skuteczność broni palnej. Połączony był z naplecznikiem za pomocą pasków i sprzączek. Zbudowany z dwóch płyt obojczyk (przedniej i tylniej) miał z boków sprzączki do przypinania naramienników. Naramiennik zbudowany był z folgi górnej bezpośrednio stykającej się z obojczykiem, wymodelowanej płyty barkowej i przeważnie z sześciu folg ochraniających ramię. Obojczyk wkładano na wierzch kirysu, wielofolgowe naramienniki nie sięgały łokci, karwasze składały się z "łyżki" mającej kształt liścia i jedno lub dwuczęściowej bransolety.[6] Głowę miał ochraniać szyszak o półkolistym dzwonie, często z wysokim grzebieniem, uzupełniony był policzkami i folgowym nakarcznikiem. Z przodu szyszaka znajdował się daszek, przez który przebiegał ruchomy nosal, blokowany śrubą, osłaniający twarz. Charakterystycznym elementem tych wszystkich części składowych zbroi jest biegnąca poprzez ich środek ość, która nadawała większy ślizg broni przeciwnika oraz powodowała także usztywnienie każdego elementu i wzrost wytrzymałości na uderzenia. Zbroja husarska nie mogła nadmiernie ciążyć i krępować ruchów, dlatego nie okrywała całego ciała i była w porównaniu ze zbroją rajtarską, zakrywającą całego żołnierza, bardzo lekka i funkcjonalna. Husarskie zbroje były często ozdabiane, przykładem może być częste umieszczanie po lewej stronie wizerunku Matki Boskiej lub znaku krzyża maltańskiego (kawaleryjskiego).[7] W drugiej połowie XVII wieku w husarii zaczęto używać pancerza karacenowego. Powszechnie zaś przyjął się on za panowania Jana Sobieskiego. Karaceny polskie wykonywano ze skóry jeleniej albo łosiej. Do takiego podłoża przytwierdzano metalowe łuski, w zależności od wielkości jednym, dwoma lub trzema nitami każdą. Łuski były przeróżnych kształtów i grubości, płaskie, z ością przez środek, okrągławe, prostokątne zaokrąglone na dole. Zwykle ku dołowi format łusek się zwiększał. Układane szeregami rzędy górne zachodziły na dolne, a łuski "mijały" się szeregami. Zbroje karacenowe były bardzo drogie oraz były ciężkie w porównaniu z dawną zbroją płytową (7-8 kg, zaś karacenowa ok. 25 kg) i słabiej chroniły.

Główna bronią husarii była kopia, od której zależało wiele zwycięstw w bitwach XVI-XVIII w. Długość polskiej kopii husarskiej sięgała od 4,5 do 5,5 m. Zastosowaniu tak długiego drzewca umożliwiało husarii pokonywanie zachodniej piechoty pikinierskiej. Zaletą tej broni była lekkość w porównaniu z wielkością. Ową lekkość otrzymano dzięki technice wyrobu. Kopie sporządzano zazwyczaj z osiki, drzewa charakteryzującego się lekkością i kruchością, co za tym idzie łatwością w drążeniu. Drążenie to wykonywano na "połówkach" kopii, które później sklejano. Często tak sklejone części oplatano dodatkowo rzemieniem i oblewano smołą (w celu ich dodatkowego wzmocnienia). W ten sposób drzewc kopii był pusty w środku od grotu aż do kuli, która spełniała funkcję środka ciężkości. Ostrze kopii husarskiej było zaopatrzone w stalowy grot - najczęściej czworograniasty. Od niego, w celu usztywnienia kopii oraz ochrony przed cięciem szabli, montowane były żelazne pręty, tzw. pióra żelazne.[8] Na czubkach kopii przypinano proporce, które pełniły nie tylko funkcję ozdobną, ale także ich kolory były znakiem danej roty. Proporce te ze względu na swą długość (ok. 2 m) mogły straszyć, nie przyzwyczajone do ich łopotu, konie przeciwnika.

Kopia, choć była podstawową bronią husarzy służącą do przełamywania zwartych czworoboków pikinierów i innych szyków piechoty oraz jazdy, była także bronią jednorazowego użytku, kruszyła się po przeprowadzeniu ataku. Dlatego po szarży z użyciem kopii husaria używała do walki koncerzy, szabel, a nawet pistoletów oraz łuków.[9] W husarii koncerz spełniał funkcję lancy, dlatego posiadali go zarówno towarzysze jak i pocztowi. Był dla naszej husarii bronią pierwszorzędnego znaczenia szczególnie w walce zwartą masą po skruszeniu kopii lub wtedy, gdy występowano bez kopii.
Obraz Aleksandra Orłowskiego

Wielu przeciwników wojsk Rzeczpospolitej używało różnorodnego uzbrojenia ochronnego, wobec którego cięcie nawet najlepszą szablą było bezskuteczne. Używane w Polsce w XVII - wiecznej były koncerze z głowniami o przekroju trój- lub czworokątnym, były one dobrze wyważone, dość lekkie, a zarazem długie na około 1,6 m. Pochwy koncerzy o przekroju prawie okrągłym były drewniane, powleczone czarną skorą i zaopatrzenie w żelazne okucia. Koncerze, jako broń używana tylko w walce z konia, umieszczone były pod tybinką siodła z lewej lub prawej strony.Szablę każdy husarz dobierał sobie sam, dlatego było wiele jej rodzajów, pod względem pochodzenia jak i wytrzymałości. Najpopularniejszą szablą była szabla typu wschodniego, tzw. węgierka. Posiadała ona głownię lekko skrzywioną z piórem, co pozwalało na silny rozmach przy cięciu, oraz użycie jej do pchnięcia. W XVII wieku na wzór „węgierki” powstała polska szabla wojskowa, będąca, jak uważa wielu historyków wojskowości, niedoścignionym wzorem w dziedzinie broni siecznej. Oprawa rękojeści polskiej szabli sporządzona była z jednego kawałka drewna obciągniętego skórą. Zasadniczej przemianie uległ prosty początkowo u szabli węgierskiej jelec, do którego w polskiej szabli dodano z lewej strony prostopadły pierścień zwany „paluchem”, w który wchodził kciuk. Zapewniało to silne prowadzenie cięcia oraz chroniło kciuk w walce. Drugą zmianą w wyglądzie jelca było jego wydłużenie w kabłąk dochodzący do głowicy, który był doskonałą ochroną dla dłoni. Przeobrażeniu poddała się także głownia która była, w porównaniu do poprzedniczki, dłuższa, choć słabiej było oznaczone pióro oraz jej linia była mniej skrzywiona.[10]

Charakterystycznym elementem husarii w przekazach historycznych, oprócz kopii, były skrzydła. W przekładach malarskich i literackich husarze nosili skrzydła zarówno podwójne (najbardziej rozpowszechnione w dzisiejszej kinematografii) jak i pojedyncze. Husaria stosowała również dwa podstawowe sposoby mocowania skrzydeł. Było to mocowanie do napleczników i troczenie do tylnych łęków siodeł husarskich. Niewątpliwie husaria stosowała skrzydła w czasie parad i uroczystych wjazdów. Najlepszym tego przykładem jest znakomity dokument z epoki świetności husarii, a mianowicie tzw. Rolka Sztokholmska. Przedstawia ona uroczysty wjazd do Krakowa, który odbył się 4 XII 1605 r. z okazji zaślubin króla Zygmunta III Wazy z austriacką arcyksiężniczką Konstancją. Zwarte szeregi chorągwi husarskich i oddzielne postacie husarskich oficerów są drobiazgowo oddane. Widać na nich wyraźnie husarskie skrzydła przytroczone (po jednym czarnym skrzydle) u tylnych łęków siodeł. Dużo kontrowersji i pytań narasta wokół stosowania ich w bitwach. Badacze problemu skrzydeł za argumenty przeciw używaniu ich w bitwach podają, że delikatna konstrukcja skrzydeł niszczyłaby się w ferworze walki oraz mogłaby powodować utrudnienia w operowaniu bronią. Trudno sobie również wyobrazić do czego mogłyby służyć husarskie skrzydła w walce. Choć jest kilka zdań na temat przydatności skrzydeł. Pierwszym powodem ich użycia mógł być czynnik strachu. Skrzydła miały pewną formę ideową, a nawet magiczną. Miały przekształcać wojownika w istotę niezwykłą, ponadnaturalną, wyposażoną w wielką moc. W ten sposób miały oddziaływać przede wszystkim na psychikę przeciwnika. Bo o ile szelest piór trudno było wyłowić w zgiełku bitwy, o tyle ich widok mógł płoszyć konie a człowieka przyprawiać o ciarki. Skrzydła te mogły także chronić przed cięciem szablą lub przed uchwyceniem na arkan przez Tatarów. Jednak należy zwrócić uwagę, że w listach przepowiedniach pióra (czyli skrzydła) nie były traktowane jako obowiązujący element wyposażenia. Ich ewentualne użycie pozostawiano samym husarzom.[11]

Wiek XVII charakteryzował się wielkimi wojnami ze Szwecją, Wielkim Księstwem Moskiewskim i Turcją. Skutki owych wojen były dla Rzeczpospolitej tragiczne, doprowadzały państwo do ruiny gospodarczej, a następnie do upadku militarnego i politycznego. To przez ten czas husaria musiała stoczyć wiele krwawych bitew dla ratowania kraju. Chciałbym w mojej pracy opisać charakterystyczne bitwy z każdym z tych przeciwników, w których to dzięki husarii odnieśliśmy zwycięstwo. Sam początek nowego XVII wieku oznaczał dla Rzeczpospolitej Obojga Narodów wojnę ze Szwecją rządzoną przez Karola IX Sudermańskiego. Jedną z przyczyn wojny była walka Zygmunta III Wazy o tron szwedzki po swoim ojcu Janie III. Po przegranej walce 4 marca 1600 roku Zygmunt III wydał akt inkorporujący Estonię do Polski, co spowodowało rozpoczęcie wojny ze Szwecją. Karol Sudermański wkroczył z 24-tysięczną armią do Inflant, zdobył Parnawę, Fellin i Wolmar, lecz wycofał się wraz z przybyciem do Inflant króla Władysława III wraz z 14 tys. jazdy i 3 tys. piechoty. Jednak szybko król ograniczył liczbę wojska i powrócił do Polski, a dowództwo przejął hetman Jan Zamoyski. W latach 1601-1602 polskie wojska zdobyły prawie całe Inflanty. W 1605 roku buławę hetmana wielkiego litewskiego otrzymał Chodkiewicz. W sierpniu tego samego roku wojska szwedzkie ponownie wylądowały w Inflantach – 14-tysieczna armia pod wodzą Karola IX oraz gen. Mansfelda i gen. Lennartssona. Armia ta rozpoczęła oblężenie Rygi, głównego miasta Inflant Chodkiewicz wiedział że nie może dopuścić do zdobycia miasta dlatego pospieszył z odsieczą. 26 września wojska polskie rozłożyły obóz między Iskielem a Kircholmem w odległości ok. 15 km od Rygi. Rankiem 27 września 1605 roku Szwedzi podeszli pod Kircholm, nie zdołali jednak zaskoczyć, a nawet początkowo odnaleźć polskich wojsk. Następnie obie armie zajęły pozycje na wzgórzach rozdzielonych dawnym korytem Dźwiny. Siły szwedzkie liczyły 12-14 tys. żołnierzy, w tym około 5000 jazdy. Siły polskie były znacznie mniejsze. Wynosiły ogółem 3800 ludzi, w tym 2800 jazdy (przeważnie husaria).[12] Karol IX Sudermański uformował swe siły w cztery rzuty. W pierwszym stanęło 7 półregimentów piechoty Lennartssona, za nimi 6 półregimentów rajtarii Brandta i Mansfelda. Trzeci rzut utworzyli piechurzy zgrupowani w 6 półregimentów księcia Luneburskiego, czwarty zaś 5 odwodowych półregimentów rajtarów pod komendą samego króla. 11 dział polowych umieszczono przed 1 rzutem.[13] Piechota szwedzka składała się w 1/3 z pikinierów, w 2/3 z muszkieterów, zaś przyjęty szyk nawiązywał do holenderskiej szachownicy.Jazda natomiast byli to rajtarzy uzbrojeni w pistolety i rapiery, siedzący na ciężkich, powolnych koniach.
Obraz Wojciecha Kossaka

Hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz uszykował swe wojsko również głęboko, na przeciwległym wzgórzu. Piechotę wraz z 4 działkami ustawił w centrum pierwszego rzutu. Między jej rotami stanęło 300 husarzy Wincentego Wojny, za nimi 300 rajtarów księcia kurlandzkiego, dalej 200 husarzy Teodora Lackiego i wolentarze z Tatarami (400 koni). Prawe skrzydło w trzech rzutach tworzyło 700 husarzy Jana Sapiehy, lewe zaś, również w trzech rzutach, 900 husarzy i petyhorców Tomasza Dąbrowy. Obóz nad Dźwiną strzeżony był przez garść piechoty i czeladź. Szyk polski był przystosowany do stoczenia bitwy zaczepno–obronnej, jednak płytkie ugrupowanie poszczególnych oddziałów dawało możliwość wykorzystania maksymalnej liczby kopii i szabel. Część czeladzi ustawił Chodkiewicz za szykiem bojowym, ogłaszając, że oto nadchodzi pomoc pod wodzą Krzysztofa II Radziwiłła.[14]

Obie strony nie mogły się zdecydować na rozpoczęcie starcia. Dopiero pozorowana ucieczka wojsk polskich spowodowała pościg wojsk szwedzkich. Do piechoty szwedzkiej najpierw oddali salwę piechurzy polscy i artyleria, po czym uderzyły na nią chorągwie husarskie Wojny. Pomimo prób powstrzymania ich ogniem muszkietów i zasłoną z pik, husarze coraz głębiej wdzierali się w szyki Lennartssona. Tymczasem trwała walka na obu skrzydłach. Sapieha poniósł wprawdzie straty od karakolujących rajtarów, ale odparł ich atak. Gdy Szwedzi otrzymali wsparcie, natarcie polskie utknęło za sprawą ogromnej przewagi liczebnej Skandynawów. Natomiast doskonale przebiegał atak na lewym skrzydle. Najpierw rajtaria Mansfelda została ostrzelana bocznym ogniem z obozu polskiego, po czym runęła na nią konnica Dąbrowy. Rozbici kawalerzyści rzucili się do ucieczki, zaś husaria, jazda kozacka i Tatarzy uderzyli na piechotę. Ta już pod naciskiem Wojny zaczęła się cofać. Jednocześnie Sapieha, wsparty husarzami Lackiego, przełamał linię jeźdźców Brandta. Cała rozbita armia Sudermańczyka uchodziła w kierunku Rygi i morza. Karol IX Sudermański stracił w bitwie ponad 70% stanu swej armii – co daje przeszło 9 tys. ludzi, większość piechoty. Kolejni zginęli podczas ucieczki lub zostali wybici przez miejscowe chłopstwo. Zginęli w bitwie obaj dowódcy piechoty: Lennartsson i Lüneburski, a do niewoli dostał się płk Henryk Brandt. W ręce polskie dostała się cała artyleria oraz obóz pod Rygą z zapasami żywności i amunicji. Straty polskie wyniosły 100 zabitych i 200 rannych (w tym Dąbrowa, Wojna i Lacki). [15]
Straż hetmańska, obraz Wacława Pawliszaka

Znakomite zwycięstwo, wobec sporów króla z opozycją, nie zostało wykorzystane. Wyniszczeni wojną kircholmscy bohaterowie rozeszli się do domów. Przy Chodkiewiczu został zaledwie pułk wojska. Na szczęście Szwedzi nie mogli zebrać rozproszonych wojsk, wobec czego działania w Inflantach przygasły i obie strony przystały na rozejm obowiązujący do 31 października 1608 roku.

Innym przeciwnikiem Rzeczypospolitej w omawianym okresie było Wielkie Księstwo Moskiewskie. Wielkie Księstwo Moskiewskie z racji położenia od zawsze była dla Rzeczpospolitej strategicznym partnerem. Stosunki między oboma państwami były jednak napięte. W 1609 roku wybuchła wojna polsko-rosyjska; uważa się, że przyczyną były zbrojne interwencje szlachty i magnatów polskich w wewnętrzne sprawy Rosji w czasie wielkiej smuty w latach 1604-1610, w celu osadzenia na tronie carskim Dymitra Samozwańca. 23 lipca 1609 r. Wasyl Szujski rozbił wojska Aleksandra Zborowskiego pod Twerem.[16] W odpowiedzi na to Zygmunt III Waza ruszył na Smoleńsk, którego oblężenie rozpoczęło się we wrześniu 1609. Rozpoczęła się tym samym regularna wojna polsko-rosyjska. Jedną z najsilniej bronionych twierdz państwa moskiewskiego oblężyły wojska polsko-litewskie pod dowództwem kanclerza wielkiego litewskiego Lwa Sapiehy. W 1610 r. Wasyl wysłał przeciwko wojskom polsko-litewskim armię swojego brata Dymitra Szujskiego połączoną z najemnymi oddziałami szwedzkimi. Na wieść o odsieczy dla Smoleńska hetman Stanisław Żółkiewski wyszedł 10 czerwca z obozu pod Smoleńskiem i zablokował pod twierdzą Carowe Zajmiszcze 8-tysięczny korpus Wołujewa.[17] Następnie z resztą wojska, 6500 jazdy i 200 piechurów, ruszył pod Kłuszyn aby stanąć naprzeciw armii Szujskiego. Wojska Szujskiego, ok. 35 tys. ludzi, rozłożyły się w dwóch obozach, cudzoziemski i rosyjski, między wsiami Pirniewo i Woskriesienskaja. Żółkiewski dotarł na miejsce w nocy z 3 na 4 lipca 1610 r., lecz pomiędzy wojskami przeciwników leżała wieś Prieczystoje, otoczona dość dużymi drewnianymi płotami, co uniemożliwiało przeprowadzenie szarży kawaleryjskiej.[18] Dlatego nie mógł hetman wykorzystać elementu zaskoczenia i uderzyć na śpiącego nieprzyjaciela. W celu przygotowania dogodnego do szarży terenu rozkazał Żółkiewski podpalić zabudowania wsi Prieczystoje. Pożar jednak rozbudził nieprzyjaciela, ostrzegł o nadejściu wojsk polskich i pozwolił mu stanąć w szyku bojowym. Prawe zgrupowanie wroga stanowiły wyłącznie najemne wojska cudzoziemskie: Szwedzi, Francuzi, Anglicy i Szkoci, dowodzeni przez Jakuba de la Gardie i Everharda Horna. W pierwszym rzucie wojsk cudzoziemskich była piechota, w drugim - rajtaria. Lewe zgrupowanie składało się z narodowych wojsk moskiewskich: w pierwszym rzucie - piechota, w drugim - jazda narodowa. Hetman Żółkiewski uszykował swoją jazdę w trzech rzutach z silnymi skrzydłami i odwodem w centrum.

4 lipca jeszcze przed świtem do natarcia ruszyły pierwsze roty husarii. Silna szarża husarii poszła z lewego skrzydła na cudzoziemskie oddziały, ale obronna pozycja wroga na jego prawym skrzydle była silna.Szarża husarii utrudniona była przez resztki jeszcze niespalonych płotów, co zmuszało do atakowania przez powstałe wyrwy w owych wysokich plotach. Husaria nie zdołała pierwszą, wstępną szarżą przełamać piechoty muszkietersko-pikinierskiej, zajmującej świetna pozycję i broniącej się niesłychanie zażarcie. Hetman nie rezygnował i nakazywał husarii dalsze ataki. Osłabione oddziały piechoty zostały przełamane. Po przełamaniu piechoty jazda nasza natarła na rajtarię, stojącą w drugim rzucie cudzoziemskich wojsk Dymitra Szujskiego. Nie wytrzymała karakolująca rajtaria uderzenia husarii i poszła w rozsypkę.[19] Na prawym skrzydle wojsk polskich jazda hetmańska szybciej uporała się z słabo wyszkolonymi oddziałami narodowych wojsk moskiewskich. Przełamana w pierwszym natarciu przez husarię jazda bojarska rzuciła się do ucieczki. Pobity nieprzyjaciel skrył się w swoich obwarowanych palisadą obozach. Żółkiewski ponownie zaatakował jako pierwszych cudzoziemców. Jazda polska mimo umocnień wdarła się do środka obozu. Dowódcy najemnych wojsk cudzoziemskich widząc beznadziejną sytuację przystali na rokowania. Po kapitulacji część cudzoziemskich oddziałów odeszła wolno, a druga część przeszła na stronę Rzeczypospolitej i wraz z Żółkiewskim przestąpiła do ataku na obóz wojsk moskiewskich. W tej sytuacji Szujski zarządził odwrót, który wobec naporu hetmańskich wojsk zamienił się w ucieczkę. W bitwie pod Kłuszynem paść miało ponad 11 tys. wrogów. Straty polskie wyniosły kilkuset poległych i wielu rannych.[20]
Kolejnym przeciwnikiem Rzeczpospolitej Obojga Narodów w XVII wieku okazała potęga Porty Ottomańskiej. Przyczyną wojny miało być naruszanie granic przez Kozaków oraz Tatarów. W roku 1621 na Rzeczpospolitą wyruszył sam sułtan Osman II z wielkim wojskiem, liczącym około 200 tys. ludzi. Turcy głosili, że celem ich wyprawy jest podbój całego państwa polsko-litewskiego. Rzeczpospolita dzięki uchwałom sejmu wystawiła około 28 tys. regularnego wojska. Ataman kozacki Piotr Konaszewicz-Sahajdaczyn przywiózł posiłki w liczbie około 30 tys. ludzi. Naczelne dowództwo nad tą armią sprawował hetman wielki litewski Jan Karol Chodkiewicz, a po jego śmierci, 24 września - Stanisław Lubomirski. Armia okopała się w warownym obozie pod Chocimiem. W czasie obrony twierdzy (od 2 IX do 9 X) najliczniejszą formacją wśród obrońców była husaria (ponad 8 tys. koni). Było to powodem przyjęcia przez naszych wodzów nowego systemu walki, który był zresztą jedynym możliwym sposobem wobec składu i charakteru sił, którymi dysponowali. Obrona Chocimia polegała głównie na odpieraniu ataków nieprzyjacielskich przez piechotę oraz wypadach jazdy poza obóz, w czasie których atakowała ona skrzydła przeciwnika. Okopy dawały naszej jeździe stałą ochronę i w czasie walki zapewniały jej wsparcie ogniowe piechoty stojącej na wałach. Husaria wespół z kozackimi i lekkimi rotami wychodziła często przed okop - stosując typowo kawaleryjskie manewry i sposób walki odpierała ataki janczarów, spahisów oraz posiłkujących ich Tatarów. Przykładem zasług husarii w walce może być wydarzenie z 7 września, gdzie w potężnym szturmie Turcy wdarli się na wały polskiego obozu. W tej krytycznej sytuacji hetman osobiście poprowadził do ataku jazdę złożoną z trzech chorągwi husarskich i jednej roty rajtarskiej przydzielonej w celu wzmocnienia siły ognia. Jazda wyszła z obozu i zaatakowała wojska tureckie. Husaria w cwale, z kopiami w rękach, uderzyła na skrzydło przeciwnika. Po skutecznym uderzeniu przełamującym wróg został ostrzelany przez całą broń palną polskiej grupy uderzeniowej, a szczególnie dotkliwe były skutki salw pistoletów roty rajtarskiej wspomagającej husarzy. Turków wyparto z okopów, a następnie rozpoczęto za nimi pościg ku tureckim taborom.[21] Sytuacja w obozie była ciężka, brakowało żywności, paszy, prochu; jak głosi legenda, gdy podpisywany był rozejm w twierdzy była zaledwie jedna beczka prochu.

Walka pod Chocimiem w 1621 r. była jednym z najpoważniejszych sprawdzianów wartości militarnych husarii i całego wojska Rzeczpospolitej w walce z najtrudniejszym z możliwych przeciwników, którego jazda (spahia) działała bardzo podobnie do naszej, a janczarowie byli jednym z najlepszych ówczesnych wojsk pieszych. Całe wojsko polsko-kozackie z ogromnym męstwem walczyło z ruchliwym i wielokroć liczniejszym przeciwnikiem. Skuteczny udział chorągwi pod Chocimiem, w walce typowo obronnej i to w obronie fortyfikacji polowych, jest jeszcze jednym świadectwem wszechstronności naszej skrzydlatej jazdy i jej niezwykle wysokiej sprawności bojowej w pierwszej połowie XVII wieku.

Husaria brała udział we wszystkich niemal większych bitwach stoczonych przez wojska Rzeczypospolitej w XVI i XVII wieku. W całym tym okresie nie było bitwy przegranej z winy husarii, przeciwnie - podczas klęsk często to ona ratowała sytuację i honor wojska. W mojej opinii było tak również w bitwie pod Gniewem (22 – 29 IX 1629 r.), gdzie w trudnych warunkach terenowych i pod silnym ogniem nieprzyjaciela, 600 husarzy rozproszyło i zepchnęło szwedzkie regimenty piechoty, jednak szarża ta pozbawiona wsparcia załamała się. W wielu zaś wygranych bitwach była główną sprawczynią zwycięstwa. Husaria nie miała równego sobie przeciwnika wśród jazdy innych państw. Jej uderzenia w cwale nie wytrzymywali Tatarzy, jazda moskiewska, spahia turecka ani kawaleria typu zachodniego (rajtaria). Długo też nie była w stanie oprzeć się husarii żadna piechota: janczarzy tureccy, moskiewscy strzelcy czy piechota zachodnioeuropejska. Jedną z ostatnich bitew, w której Rzeczpospolita wystawiła husarię w większej liczbie, była bitwa pod Kliszowem w 1702 r. Ponieśliśmy wtedy klęskę, która spowodowana była przede wszystkim rozgrywkami politycznymi między hetmanem Lubomirskim a Augustem II Sasem, ale był to faktyczny koniec wykorzystywania husarii na wielka skalę.Ostateczny koniec husarii nastąpił w 1776 r., kiedy to sejm zadecydował o powstaniu z chorągwi husarskich i pancernych - brygad kawalerii narodowej. Tak więc w ciągu trzech wieków swojego istnienia husaria przeszła od narodzin, przez kształtowanie najdoskonalszej formy, do całkowitego upadku i formalnej likwidacji.

Husaria zajmuje w historii naszego narodu godne i doczesne miejsce, jesteśmy z niej dumni, olśniewają nas jej sukcesy. Śmiało można powiedzieć, że husaria była wyjątkowym zjawiskiem. I tak była odbierana zarówno w czasach swojej świetności, jak i później, gdy nie służyła zbrojnym ramieniem, lecz pokrzepieniu serc, przypominając czasy chwały oręża polskiego.




Przypisy
↑ 1. Sikora R., Fenomen Husarii, Toruń 2003, s. 5
↑ 2. Sienkiewicz H., Ogniem i mieczem, t. I, Rozdział XXVII.
↑ 3. Cichowski J. Szułczyński A., Husaria, Warszawa 1977, s. 7.
↑ 4. Ibidem, s. 18.
↑ 5. Ibidem, s. 26.
↑ 6. Ibidem, s. 100.
↑ 7. Sikora, 38-45
↑ 8. Ibidem, 46-83
↑ 9. Cichowski J. Szułczyński A., Husaria, Warszawa 1977, s. 68-70.
↑ 10. Ibidem, s. 74-81.
↑ 11. Ibidem, s. 111-115.
↑ 12. Musiałowicz B., Kircholm 1605, Warszawa 2005, s. 9.
↑ 13. Cichowski J. Szułczyński A., Husaria, Warszawa 1977, s. 183-184.
↑ 14. Gładysz A., Polsko-szwedzka wojna w Inflantach 1600-1611, [w:] Kwartalnik Taktyka i Strategia, nr 15
↑ 15. Musiałowicz B., Kircholm 1605, Warszawa 2005, s. 16
↑ 16. Szcześniak R., Kłuszyn 1610, Warszawa 2004, s.19.
↑ 17. Ibidem, s.60.
↑ 18. Cichowski J. Szułczyński A., Husaria, Warszawa 1977, s. 193-194.
↑ 19. Szcześniak R., Kłuszyn 1610, Warszawa 2004, s.85-90.
↑ 20. Cichowski J. Szułczyński A., Husaria, Warszawa 1977, s. 197.
↑ 21. Ibidem, s. 199-202.
Data dodania: 05.02.2008 · Data modyfikacji: 05.02.2008· Liczba wyświetleń: 11733
Autor informacji:

Rafał Surdacki

ODPOWIEDZ

Wróć do „Bitwy, wojny i kampanie”