historia Polski - Rozejm w Andruszowie. Sukces czy porażka?

Początek XVII w. przyniósł wznowienie działań antymoskiewskich. Rosja przechodziła właśnie kryzys dynastyczny. Przeciw carowi Borysowi Godunowowi wystąpił rzekomy syn Ivana IV, Dymitr. Poparty przez polskiego magnata Jerzego Mniszcha, który wydał za niego swą córkę Marynę, osiadł na tronie w 1605 roku. Wiele osób w Polsce zdecydowanie opowiadało się przeciw popieraniu tego awanturnika politycznego. Początkowo niechętny tej sprawie był również Zygmunt III. Wkrótce jednak zwolennicy „dymitriady” zdołali pozyskać króla.
Awatar użytkownika
MaciekWielki
Posty: 172
Rejestracja: 18 mar 2011, 17:39

historia Polski - Rozejm w Andruszowie. Sukces czy porażka?

Post autor: MaciekWielki » 14 kwie 2013, 03:52

Dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów stanowił klęskę w jej polityce wschodniej oraz oznaczał upadek jej mocarstwowej pozycji w Europie Środkowo-Wschodniej. Z kolei dla Rosji był to pierwszy krok na drodze do jej potęgi w XVIII wieku i realizacji jej dawnych planów – zbierania ziem ruskich pod berłem carów.

Traktat rozejmowy (pokój doczesny) zawarty 30 stycznia 1667 roku w Andruszowie kończył wojnę polsko-rosyjską, trwającą z pewnymi przerwami 13 lat, począwszy od 1654 roku. Dla Polski i Rosji jego postanowienia i skutki zmieniły losy obydwu państw. Rzeczpospolita zaczęła chylić się ku upadkowi, zaś Rosja wychodziła z jej cienia, budując swoją potęgę, która narodziła się w XVIII wieku, począwszy od Piotra I. Na mocy rozejmu andruszowskiego Rosja zyskała olbrzymie obszary wschodnich terenów Rzeczypospolitej. Formalnie czasowo, w rzeczywistości na zawsze, Rosja otrzymała: Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę wraz z Czernihowem i całym województwem czernihowskim oraz lewobrzeżną Ukrainę wraz z Kijowem, który miał powrócić do Rzeczypospolitej w ściśle określonym terminie do 15 kwietnia 1669 roku. W rzeczywistości nie nastąpiło to nigdy.

Kolejne postanowienia dotyczące rozejmu odnosiły się do Zaporoża, które zostało uznane za kondominium Polski i Rosji, zaś Kozacy zaporoscy mieli odtąd w przypadku agresji tatarsko-tureckiej służyć zarówno królowi polskiemu, jak i carowi. Ważne dla strony polskiej było zawarcie sojuszu wojskowego z Moskwą przeciwko Turcji i chanatowi krymskiemu. Ograniczono jego postanowienia jedynie do stwierdzenia, że dojdzie ono do skutku, w przypadku kiedy sułtan turecki i chan krymski odrzucą ofiarowaną im wcześniej przez cara i króla przyjaźń. W trakcie rokowań Polakom udało się uratować dla Rzeczypospolitej polskie Inflanty z Dyneburgiem, o które usilnie zabiegali rosyjscy negocjatorzy. Prawdopodobnie ich ustępstwo wynikało z braku informacji o kapitulacji senatu polskiego na radzie 30 grudnia 1666 roku oraz liście Jana Kazimierza do komisarzy polskich. Wówczas Rada Senatu podjęła decyzję, aby polscy komisarze negocjujący z Rosjanami przyjęli wszystkie ich warunki, odstępując im ziemie i miasta zdobyte przez nich w toku wojny, a jedynym zadośćuczynieniem dla Polski miało być odszkodowanie pieniężne. Liczono również, że dojdzie do zawarcia polsko-rosyjskiego przymierza przeciwko chanowi krymskiemu. Decyzje podjęte w Warszawie przekazać komisarzom miał w swoim liście z 31 grudnia Jan Kazimierz oraz kanclerz wielki litewski Krzysztof Pac. Król polski obawiając się, że jego list nie zastanie już polskich komisarzy w Kadzinie koło Andruszowa, gdzie były kwatery polskich negocjatorów, nakazał im bezzwłoczny powrót i powiadomienie o podjętych decyzjach negocjatorów rosyjskich. To jak się okazało nie było konieczne, bowiem polscy i rosyjscy dyplomaci nie rozjechali się, a rokowania nadal trwały. Rosjanie nie posiadając tak ważnych informacji w ostatniej chwili ustąpili, rezygnując z carskich instrukcji dotyczących Inflant.

Mimo uratowania Inflant dla Rzeczypospolitej, co stanowiło raczej zbieg okoliczności, postanowienia traktatu andruszowskiego były dla Polski katastrofalne. Utrata terenów zdobytych w czasach „wielkiej smuty” oraz lewobrzeżnej Ukrainy wraz z Kijowem był dla naszego kraju potężnym ciosem. Rzeczpospolita wyczerpana „potopem szwedzkim”, powstaniem Chmielnickiego oraz konfliktami wewnętrznymi stanowiła „łakomy kąsek” dla Rosji, która wykorzystując osłabienie Polski zdołała nie tylko kosztem Polski zdobyć olbrzymie połacie ziemi, przesuwając swoje granice na zachód, ale zająć jej miejsce w tej części Europy.

Oceniając więc traktat w Andruszowie: czy był on sukcesem bądź porażką polskiej dyplomacji, a w rzeczywistości całego kraju, należy wziąć pod uwagę dwa czynniki. Pierwszy – jej ówczesną pozycję międzynarodową w Europie Środkowo-Wschodniej oraz drugi – zagrożenie wewnętrzne oraz zewnętrzne, które próbowali wykorzystać muzułmańscy sąsiedzi. Nie wolno także zapominać o sytuacji gospodarczej w kraju, która po wojnach ze Szwecją i konfliktach wewnętrznych załamała się.

Warto przytoczyć tutaj opinie jednego z najwybitniejszych polskich historyków Zbigniewa Wójcika, odnoszące się do oceny traktatu w Andruszowie. Według niego w biografii Jana Kazimierza Wazy „W ówczesnych warunkach Rzeczpospolita nic więcej osiągnąć nie mogła, dlatego też rozejm andruszowski uznać można niemal za sukces dyplomacji polskiej”. Mimo tego, Polskę czekało według Wójcika jeszcze prawie dwadzieścia lat zmagań dyplomatycznych z Rosją. Najważniejsze było jednak odsunięcie groźby ze Wschodu. Z kolei w „Historii Powszechnej. Wiek XVI-XVII” Zbigniew Wójcik stawia tezę, jakoby traktat ten stanowił dla Rzeczypospolitej klęskę w jej polityce wschodniej oraz kres mocarstwowości państwa polsko-litewskiego.

Twierdzenia Wójcika są w pełni uzasadnione. Pozycja międzynarodowa Rzeczypospolitej była wówczas bardzo słaba. Wpływ na to miały nie tylko klęski w wojnach ze Szwecją i Rosją, ale również konflikty wewnętrzne (powstanie Chmielnickiego, rokosz Lubomirskiego). Zdecydowanie osłabiły one pozycję Polski na arenie międzynarodowej, co skrupulatnie wykorzystywali pozostali wrogowie, chcący uzyskać nabytki terytorialne kosztem Rzeczypospolitej. Biorąc pod uwagę to, w jakim stanie znajdowała się wówczas Rzeczpospolita, uratowanie mimo zbiegu okoliczności polskich Inflant już należy uznać za sukces. Polska zagrożona od wewnątrz ( m.in.: kwestia wypłaty żołnierzom zaległego żołdu), jak i zewnątrz (zwycięstwa wojsk hetmana zaporoskiego Piotra Doroszenki wspomaganego przez Tatarów na Ukrainie) nie miała żadnych atutów czy możliwości manewru wobec rosyjskich żądań. Potwierdzają to postanowienia rady senatu z 30 grudnia 1666 roku, które jasno oddają ówczesny stan Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zarówno Jan Kazimierz, jak i magnateria zdawali sobie sprawę, że brak porozumienia z Rosją wobec zbliżającego się zagrożenia ze strony chanatu krymskiego i Turcji może doprowadzić do upadku Rzeczypospolitej. Odnowienie konfliktu z Rosją przy braku środków na dalsze prowadzenie wojny, pogorszyłoby nie tylko i tak fatalny stan polskiej gospodarki, ale przede wszystkim mogłoby zostać wykorzystane przez muzułmańskich sąsiadów. Dlatego też należy zgodzić się ze Zbigniewem Wójcikiem, że „w ówczesnych warunkach Rzeczpospolita nic więcej osiągnąć nie mogła”, a traktat w Andruszowie, mimo jego katastrofalnych skutków dla późniejszej historii Polski, należy uznać za sukces. Postanowienia traktatu oddalające zagrożenie ze strony Rosji, ściągnęły na Rzeczpospolitą kolejne – z południowego-wschodu. Chanat krymski oraz Turcja w żaden sposób nie mogły zaakceptować szkodliwego dla nich porozumienia. Podjęte przez dwór Jana Kazimierza starania w sprawie oddalenia zagrożenia tureckiego, mimo że zakończyły się połowicznym sukcesem – odnowieniem przymierza z Turcją – w rzeczywistości popchnęły Polskę w okres trzydziestoletnich zmagań z imperium osmańskich, zakończonych dopiero pokojem w Karłowicach w 1699 roku.

Dla Rosji traktat w Andruszowie stanowił z kolei cezurę w jej dotychczasowych zmaganiach z państwem polsko-litewskim. Po raz pierwszy bowiem Rosja zwycięsko wyszła z wieloletnich zmagań z jej głównym rywalem Rzeczpospolitą. Tym samym nasz wschodni sąsiad wszedł na drogę realizacji najważniejszego celu, jakim było zbieranie ziem ruskich po berłem carów. „Był to na drodze do potęgi rosyjskiej w czasach przedpiotrowych krok niewątpliwie milowy” pisał Zbigniew Wójcik. Rosja w przeciwieństwie do Rzeczpospolitej Obojga Narodów zaczęła odgrywać coraz ważniejszą rolę w Europie Środkowo-Wschodniej. „Dokonał się wówczas zdecydowany przełom w układzie sił politycznych, w wyniku którego na czoło państw tej części kontynentu wysunęła się zdecydowanie Rosja” – podkreślał Wójcik. Dotychczasową mocarstwową pozycję Polski zajęła bez wątpienia Rosja, która sto lat później dokonała razem z Prusami i Austrią pierwszego rozbioru ziem Rzeczypospolitej. Niewątpliwie wydarzenia drugiej połowy XVII wieku, jakie miały miejsce w Polsce, z pewnością można uznać za jedną z przyczyn późniejszego upadku Polski.

Tomasz Sanecki

Bytom, 11 kwietnia 2013 r.

Artykuł przygotowany w oparciu o następujące źródła i opracowania:

Markiewicz Marek, Historia Polski 1492-1795, wyd. 2, Kraków 2002;

Podhorodecki Leszek, Jan III Sobieski, Warszawa 2010;

Wójcik Zbigniew, Jan Kazimierz Waza, wyd. 2, Wrocław 2004;

Wójcik Zbigniew, Historia Powszechna, Wiek XVI-XVII, wyd. 10, Warszawa 2002.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Bitwy, wojny i kampanie”