Fotograficzny portret powstańców styczniowych

Polska przez 123 lata była pod zaborami. W ciągu tych dziesięcioleci Polacy niejednokrotnie chwytali broń przeciwko zaborcom. Te zrywy nazywane są powstaniami narodowowyzwoleńczymi.
Awatar użytkownika
Kazik36
Posty: 344
Rejestracja: 22 lut 2011, 06:05

Fotograficzny portret powstańców styczniowych

Post autor: Kazik36 » 04 gru 2012, 00:27

Partyzancki i konspiracyjny charakter powstania styczniowego, rozpoczętego 22 stycznia 1863 r., wyjątkowo nie sprzyjał tworzeniu dokumentacji fotograficznej. Pomijając bitwy, których fotografowanie nie było wówczas w ogóle możliwe, nie mamy zdjęć krajobrazów pól bitewnych, scen z życia obozowego, ani nawet portretów wykonanych w warunkach obozowych, porównywalnych do fotografii z wojny krymskiej (1853-1856), czy wojny secesyjnej (1861-1865).


W latach 60. XIX w. fotograf, aby wykonać zdjęcie musiał dysponować sprzętem i laboratorium na tyle dużym, że trudno byłoby się z nim bezpiecznie przemieszczać w warunkach wojny partyzanckiej. Mimo to powstanie styczniowe miało swoich fotografów i pozostała związana z nim oryginalna ikonografia fotograficzna. Zalicza się do niej zdjęcia z okresu od początku ruchu patriotycznego w 1860 r. do XX w., kiedy żyli jeszcze weterani powstania.

Obrazek
Young de Blankeheim Leon (ok. 1837-1863) - ochotnik z armii francuskiej


Obrazek
To samo zdjęcie, na którym mundur przerobiony został na ubiór powstańczy
z pozostawieniem orderu

Według wielu historyków fotografii, powstanie, a ściślej dwuletni okres politycznego wrzenia poprzedzający jego wybuch, to przełom w dziejach polskiej fotografii - narodziła się wówczas fotografia polityczna, używana jako instrument oddziaływania na opinię publiczną. Jej twórcą był wybitny warszawski fotograf Karol Beyer, a zdjęciem o największej sile oddziaływania, uznanym nawet przez część historyków i fotografów za najważniejsze zdjęcie polskie powstałe w ciągu 150 lat od wynalezienia fotografii (umowna data 1839 r.), jest tableau pięciu poległych.


Obrazek
Tableau z pośmiertnymi fotografiami pięciu poległych podczas manifestacji
27 II 1861 r. w Warszawie

Jest to kompozycja ze zdjęć pięciu ofiar manifestacji patriotycznej, jaka miała miejsce na pl. Zamkowym w Warszawie 27 lutego 1861 r. O prawdopodobnych okolicznościach powstania czterech z tych zdjęć pisał na pocz. XX w. rosyjski historyk N. Berg: Był tam [w Hotelu Europejskim, gdzie złożono ciała] także ze swym aparatem narodowy fotograf Bayer i zdjął wizerunki z zabitych w całej grozie i wspaniałości, z ziejącymi ranami. Choć trudno mieć pewność co do prawdziwości opinii, że było to zdjęcie rozpowszechnione w największej liczbie egzemplarzy we wszystkich zaborach, a tym bardziej jednoznacznie wypowiadać się o sile jego wpływu na rozbudzanie uczuć patriotycznych, jak się niekiedy pisze, pozostaje faktem, że Beyer świadomie dokumentował wydarzenia, w których zresztą sam brał czynny udział (był członkiem Delegacji Miejskiej). Doskonale zdawał sobie sprawę z możliwości nowego medium, o czym świadczy nie tylko fotografowanie bohaterów ówczesnych wydarzeń, ale tworzenie fotografii na użytek publiczny (na przykład zrobił i rozpowszechniał fotomontażowe zdjęcie zbiorowe Delegacji Miejskiej). Mimo że powstanie spędził ostatecznie na Syberii zasłużenie może uchodzić za jego fotografa (jest autorem m.in. zdjęć członków Delegacji, członków Straży Bezpieczeństwa, procesji, pogrzebów w okresie manifestacji patriotycznych).

Również w czasie powstaniu rozpowszechniano (sprzedawano, rozdawano), wykonane w różnym czasie i w różnych zakładach fotograficznych, zdjęcia (oryginały lub refotografie) wielu sławnych powstańców. Dużym zainteresowaniem cieszyły się na przykład fotografie Mariana Langiewicza, czy adiutantki Heleny Pustowójtówny, zwłaszcza te w mundurze powstańczym i z bronią, zrobione w zakładzie fotograficznym w Pradze czeskiej, już po opuszczeniu powstania. Zdjęciami wielu bohaterów powstania handlowano jeszcze wiele lat po jego upadku.

Jednak największą liczbę fotografii z 1863 r. stanowią portrety szeregowych powstańców, robione najczęściej przed wyjazdem do oddziału.

Obrazek
Grupa żuawów śmierci

Miejsce w historii fotografii powstańczej zyskał dzięki takim właśnie zdjęciom Walery Rzewuski z Krakowa. Fotografował w swoim zakładzie, na tle odpowiedniej kotary imitującej krajobraz, ubranych w powstańczy strój (często była to czamara, rogatywka, szerokie spodnie wpuszczone w buty z długimi cholewami i oczywiście broń), szykujących się do walki mężczyzn. Można powiedzieć, że swoją powstańczą przygodę zaczynali od krawca i fotografa. Ich zdjęcia, dawane na pamiątkę, nabrały szczególnego znaczenia po upadku powstania, zwłaszcza dla tych rodzin, którym musiały zastąpić bliskich - poległych lub straconych w powstaniu, czy zesłanych na długie lata na Sybir.

Historycy fotografii skrupulatnie zbadali powstańcze atrybuty portretowanych osób i wydaje się, że część z nich, zwłaszcza broń stanowiła wyposażenie atelier Rzewuskiego. Niekiedy dokonywano retuszu zdjęcia, jak to zrobił niezidentyfikowany autor fotografii młodego francuskiego ochotnika Leona de Blankenheima Younga (poległego pod Brdowem w kwietniu 1863 r.); przerobił na zdjęciu obcy mundur na ubiór powstańczy i domalował buty, tak aby spodnie były wpuszczone w cholewy.


Obrazek
Weterani u Marszałka Józefa Piłsudskiego w 70. rocznicę powstania, 1933 r.
(w specjalnie dla nich zaprojektowanych mundurach)

Walery Rzewuski z nieznanych nam bliżej powodów stracił szansę na miano fotografa wojennego. Wiadomo, że był krótko w obozie Langiewicza w Sosnówce, dokąd przywiózł brata, ale żadne ewentualne zdjęcia z tej eskapady nie są znane. Nie mamy też wątpliwości, że zdjęcie grupy żuawów przygotowujących posiłek nie powstało w obozowych warunkach, jak by się można spodziewać, a na podwórku domu, gdzie fotograf miał swój zakład: Około Wielkanocy, przyszła któremuś z kolegów myśl, abyśmy my żuawi dali się fotografować w grupie. Tak też się stało. Walery Rzewuski, ówczesny krakowski fotograf, artysta i zacny patriota, przyjął myśl przychylnie i odfotografował nas, zdaje mi się cztery razy, na swym podwórzu, ustawionych w grupach niby po obozowemu – wspominał jeden z uczestników tej sesji zdjęciowej, Stanisław Grzegorzewski (na zdjęciu skubie gęś, jak zidentyfikowała Wanda Mossakowska, za której książką - Walery Rzewuski (1837-1888 fotograf. Studium warsztatu i twórczości – ten cytat powtarzam).

Do przybliżenia scen bitewnych i scen z życia powstańców wykorzystywano natomiast fotografię jako technikę powielania. Rysunki, obrazy, liczne ilustracje (drzeworyty) ukazujące się w prasie zagranicznej fotografowano i odbitki rozpowszechniano. Również w technice fotograficznej rozpowszechniano słynne cykle rysunków Artura Grottgera.

Warto na koniec wspomnieć, że fotografią powstańców interesowali się także Rosjanie, którym służyła do identyfikowania uczestników powstania. Znawczyni powstańczej fotografii Krystyna Lejko cytuje wspomnienie Feliksa Riedla z przesłuchiwania go jako naocznego świadka śmierci Marcina Borelowskiego ps. Lelewel: Żądali ode mnie dokładnego tegoż odmalowania, aby porównując ten opis z jego fotografią poznali, czy są zgodne między sobą. Moskale bowiem, jak Lelewela, tak prawie wszystkich naszych dowódców mieli fotografie.

Jolanta Sikorska-Kulesza




Fotografie:

– Leon de Blankenheim Young [z: Powstanie styczniowe i zesłańcy syberyjscy. Katalog fotografii ze zbiorów Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, cz. 1 Powstanie styczniowe, oprac. Krystyna Lejko, Warszawa 2004]
– Tableau z pośmiertnymi fotografiami pięciu poległych podczas manifestacji 27 II 1861 r. w Warszawie (internet)
– Grupa żuawów śmierci (internet)
– Weterani u Marszałka Józefa Piłsudskiego w 70. rocznicę powstania, 1933 r. (weterani w specjalnie dla nich zaprojektowanych mundurach) [z: Powstanie styczniowe i zesłańcy syberyjscy. Katalog fotografii ze zbiorów Muzeum Historycznego m.st. Warszawy, cz. 1 Powstanie styczniowe, oprac. Krystyna Lejko, Warszawa 2004]

ODPOWIEDZ

Wróć do „Powstania”