Przed II WŚ byliśmy potęgą w wynalazkach

Utrata niepodległości i państwowości Rzeczpospolitej w 1795 roku otworzyła zupełnie nowy rozdział w historii społeczeństwa polskiego. 123 lata zaborów przypadły na burzliwy wiek XIX, w którym Europa i świat wchodziły w erę nowoczesności. Był to czas wielkich przemian zarówno społecznych, jak i gospodarczych i politycznych. Ostatnia fala rewolucji przemysłowej sprawiała, że odchodziły w niepamięć dawne struktury społeczne i ustępowały miejsca nowym, opartym na kapitalistycznych formach gospodarki i coraz szybszego uprzemysłowienia. Po epoce oświecenia i rewolucji wiek XIX był czasem rozwoju idei i ideologii politycznych, które odpowiadały przemianom społecznym i gospodarczym. Rozwój liberalizmu, a następnie socjalizmu, komunizmu i anarchizmu, a także pojawienie się społecznej nauki Kościoła katolickiego zmieniał oblicze polityki. Suwerenność władców, potwierdzana jeszcze na Kongresie Wiedeńskim 1815 roku, ustępowała miejsca idei państwa narodowego. Zmiany zachodziły też w sferze kultury. Polskie społeczeństwo brało udział w tych przemianach, lecz w bardzo specyficznej sytuacji braku własnego państwa i podziału pomiędzy trzy mocarstwa zaborcze. Rozwój społeczny Polski w tym okresie był niespójny, w różnym czasie i w różnej intensywności przychodziły w trzech zaborach zmiany gospodarcze i polityczne.
Awatar użytkownika
Kazik36
Posty: 344
Rejestracja: 22 lut 2011, 06:05

Przed II WŚ byliśmy potęgą w wynalazkach

Post autor: Kazik36 » 19 maja 2013, 23:00

Wynalazki jednych stosuje się do dziś. Inni pomogli zbudować światowe koncerny. Polscy wynalazcy — kiedyś było ich wielu.
Przed I wojną światową byliśmy potęgą w dziedzinie wynalazczości. Nasi wizjonerzy bez przerwy dawali powód do pracy urzędom patentowym.

W wodzie i powietrzu

Polska myśl techniczna miała niebagatelny wpływ na rozwój lotnictwa. W latach 1870-1917 blisko 180 polskich wynalazców opracowało około 240 projektów statków powietrznych, ich elementów konstrukcyjnych, uzbrojenia i wyposażenia.

Jednym z pierwszych wynalazców, który na polu lotnictwa może poszczycić się dużymi osiągnięciami, jest Stefan Drzewiecki. Nim bracia Wright wznieśli się w powietrze, był jednym z pierwszych naukowców, który uznał, że lot maszyny cięższej od powietrza jest możliwy.

Jednak wcześniej zajmował się czymś zupełnie innym. Swoje pierwsze znane wynalazki przedstawił ma Wystawie Wiedeńskiej w 1872 r. Wśród nich znalazł się domograf — urządzenie automatycznie kreślące kurs płynącego statku. Ten przyrząd zwrócił szczególną uwagę Wielkiego Księcia Konstantego, który zaproponował Drzewieckiemu pracę w Komitecie Technicznym Marynarki Rosyjskiej. Następnie Polak zajął się projektem łodzi podwodnej. Efekty zaprezentował w 1877 r. w Odessie. Łodzią, napędzaną siłą mięśni przepłynął pod okrętem zacumowanym w porcie. Nie był pierwszym, który stworzył okręt podwodny, ale pierwszy zastosował w nim peryskop.

Dalsze jego prace zaowocowały stworzeniem pierwszej czteroosobowej łodzi podwodnej (1881) i pierwszej napędzanej silnikami elektrycznymi (1888). W Rosji pod jego kierunkiem zbudowano od 1877 r. aż 50 czteroosobowych okrętów podwodnych. Nie mógł tam jednak zrealizować wielu planów. Wrócił do Francji. Nie przestał pracować nad projektami dla marynarki. W 1901 r. marynarki Rosji i Francji wprowadziły wyrzutnię torped jego konstrukcji, a 7 lat później Rosjanie zbudowali według jego projektu okręt podwodny o napędzie spalinowym.

Jego fascynacja lataniem zaczęła się jeszcze, kiedy pracował w Rosji. Tam powstała jego pierwsza książka z tej dziedziny "Samoloty w przyrodzie". Napisał wiele prac teoretycznych z dziedziny aeronautyki, jednak nie ograniczył się tylko do tego. W 1909 r. zaprezentował prototyp płatowca, który wyposażył w tylne śmigło. Cztery lata później powstał aeroplan "Drzewiecki", na którym wypróbowano jego rozwiązania.

Edison z Tarnowa

Nazywano go geniuszem, polskim Edisonem, człowiekiem którego umysł wybiegał daleko poza swoją epokę. Jeśli chodzi o pomysły, na pewno był jednym z bardziej płodnych wynalazców.

— Miał wiele fraków. Ale chodził w jednym ubraniu, a wszystko leżało w szafie. Bo jego nic nie obchodziło. Stale był zajęty jakąś myślą. Jak wspominam ojca, to chodzącego z papierosem, ze spuszczona głową tam i z powrotem po pokoju. On wtedy myślał nad czymś — tak wspominała ojca Maria Zboińska.

A rzeczywiście Jan Szczepanik umysł miał nieprzeciętny. Pierwszym jego wynalazkiem, który przyniósł mu nie tylko międzynarodową sławę, ale i majątek, były modyfikacje maszyny tkackiej. Dzięki jego ulepszeniom czas na wykonanie gobelinu skrócił się z pięciu tygodni do… pół godziny.

Kolejne jego pomysły szły w kierunku fotografii, którą interesował się od początku kariery. Małoobrazkowy film barwny opatentował w Ameryce i w Wielkiej Brytanii. W 1928 r. w USA firma Kodak zaczęła sprzedawać film barwny, produkowany według metody Szczepanika. Później niemiecka AGFA wyprodukowała swoje aparaty, ulepszając projekt aparatu Szczepanika.

Polak włączył się także do udoskonalenia techniki filmowej. W 1897 r., na długo przed powstaniem telewizji, opatentował w Anglii teletroskop. Był to aparat do reprodukowania obrazów na odległość. Projekt był oparty na rozwiązaniach, które potem zastosowano w technikach telewizyjnych. Aby jak najrealniej odzwierciedlić rzeczywistość, Szczepanik opracował kamerę z trzema obiektywami. Organizowano nawet projekcje filmów nakręconych jego metodą. Jednym z pierwszych kolorowych filmów Szczepanika był obraz operacji chirurgicznej zarejestrowany w szpitalu Langbeck-Virchov. Jego metody pozwalały uzyskać lepszą jakość i bardziej rzeczywiste odwzorowanie kolorów niż amerykański system Technicolor. Ale były zbyt drogie w realizacji.

Wynalazca stworzył też materiał odporny na pociski. Tkanina stworzona z wielu warstw powodowała, że pocisk wikłał się w sploty nici, przez co tracił prędkość i moc. Ten wynalazek spowodował, że Szczepanik był na ustach całego świata. Bowiem jego tkanina uratowała życie królowi Hiszpanii Alfonsowi XIII podczas zamachu w 1902 roku. Ten wyraził wdzięczność nadaniem wynalazcy orderu Izabeli Katolickiej. Tkaniną zainteresował się także car rosyjski Mikołaj II. On również chciał odznaczyć wynalazcę orderem, jednak Szczepanik odmówił jego przyjęcia.

Z wynalazków nieznani

Wśród najwybitniejszych polskich wynalazców wymienia się także tych, których znamy bynajmniej nie z ich wynalazków.

Gabriel Narutowicz poza tym, że był prezydentem II RP, miał również wybitne osiągnięcia w inżynierii. Sławę zyskał jako pionier elektryfikacji Szwajcarii. Kierował także budową wielu hydroelektrowni w Europie Zachodniej.

Ostatni prezydent II RP przed wybuchem wojny — Ignacy Mościcki — również zapisał się na kartach historii jako innowator. Opracował metodę, która pozwalała na produkcję kwasu azotowego, stosowanego do tworzenia barwników, środków farmaceutycznych i materiałów wybuchowych.

Inną interesująca postacią był znany amerykański pianista polskiego pochodzenia Józef Hoffman. Jak się okazuje, miał talent nie tylko do muzyki. Opatentował aż 70 wynalazków. Każdy kierowca, prowadząc auto w czasie deszczu, zawdzięcza lepszą widoczność właśnie Hoffmanowi, który jest twórcą wycieraczek samochodowych. Ale to nie jedyny jego wkład w rozwój motoryzacji, bo skonstruował także pneumatyczne resory samochodowe.

Wykrywacz min, czołgowy peryskop odwracalny, hamulce pneumatyczne stosowane w wagonach kolejowych czy system notowania do dziś wykorzystywany w kalkulatorach to wszystko pomysły polskich wynalazców. Historia jest pełna innowacji, których autorami są nasi rodacy. Współcześnie już trochę gorzej z wynalazcami, ale zawsze możemy z dumą poczytać o przeszłości.

RAFAŁ FABISIAK

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”