Jak wyglądało życie XIX-wiecznych nastolatek?

Utrata niepodległości i państwowości Rzeczpospolitej w 1795 roku otworzyła zupełnie nowy rozdział w historii społeczeństwa polskiego. 123 lata zaborów przypadły na burzliwy wiek XIX, w którym Europa i świat wchodziły w erę nowoczesności. Był to czas wielkich przemian zarówno społecznych, jak i gospodarczych i politycznych. Ostatnia fala rewolucji przemysłowej sprawiała, że odchodziły w niepamięć dawne struktury społeczne i ustępowały miejsca nowym, opartym na kapitalistycznych formach gospodarki i coraz szybszego uprzemysłowienia. Po epoce oświecenia i rewolucji wiek XIX był czasem rozwoju idei i ideologii politycznych, które odpowiadały przemianom społecznym i gospodarczym. Rozwój liberalizmu, a następnie socjalizmu, komunizmu i anarchizmu, a także pojawienie się społecznej nauki Kościoła katolickiego zmieniał oblicze polityki. Suwerenność władców, potwierdzana jeszcze na Kongresie Wiedeńskim 1815 roku, ustępowała miejsca idei państwa narodowego. Zmiany zachodziły też w sferze kultury. Polskie społeczeństwo brało udział w tych przemianach, lecz w bardzo specyficznej sytuacji braku własnego państwa i podziału pomiędzy trzy mocarstwa zaborcze. Rozwój społeczny Polski w tym okresie był niespójny, w różnym czasie i w różnej intensywności przychodziły w trzech zaborach zmiany gospodarcze i polityczne.
Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Jak wyglądało życie XIX-wiecznych nastolatek?

Post autor: Adambik » 05 lut 2014, 22:28

Miała być dobrą chrześcijanką i posłuszną córką, w przyszłości zaś roztropną kobietą, wierną małżonką oraz matką: czułą bez słabości, niemniej stałą, bez zatwardziałości porządną i przewidującą. Takie zadania dla młodziutkiej dziewczyny, stającej się właśnie kobietą wymienia autor poradnika wychowawczego, niejaki Sauvan. Nastolatka sprzed półtora wieku miała jednak ciężkie życie.
Kiedy mała dziewczynka powoli przestawała być małą, wiele zmieniało się w jej życiu. Nosiła inne stroje, w domu zajmowała inną pozycję, różne od dotychczasowych były jej codzienne zajęcia, pojawiały się wobec niej całkiem nowe oczekiwania. W wieku nastu lat kończył się czas dziecinnych zabaw, a rozpoczynały się przygotowania do roli idealnej żony, matki i pani domu.
Panna z dobrego domu rozpoczyna edukację

Podczas gdy jej bracia zaprzątali sobie w szkołach (lub pod okiem tutorów) głowy łaciną, matematyką, geografią i innymi równie skomplikowanymi dyscyplinami naukowymi, młoda panienka - kształcona w zaciszu domowym – miała edukację zdecydowanie ułatwioną. Podstawowymi umiejętnościami, jakie musiała zdobyć, były ładne i składne pisanie oraz rachunki w najprostszej formie. Oprócz tego powinna posiąść trochę wiadomości z historii ojczystej, niewiele z historii powszechnej, historii naturalnej, co nie co z geografii. Wypadało też, by nauczyła się szczebiotać w językach obcych i oczywiście czytać.
Wręcz wypadało, by na spacery zabierała ze sobą lekturę, najlepiej ocenzurowaną przez mamę.
Wręcz wypadało, by na spacery zabierała ze sobą lekturę, najlepiej ocenzurowaną przez mamę.
Zalecano by panienka nie czytała zbyt wiele, broń Boże książki o tematyce medycznej (mogą zawierać wyrażenia nieodpowiednie dla młodej damy) i romanse (budzą przecież namiętności, a ich lektura zagraża przyszłemu stadłu), raczej bajki, przyzwoite powieści, mowy okolicznościowe i żywoty świętych. Natomiast jeśli chodzi o rachunki (tak, mówienie o nauce matematyki byłoby tu doprawdy przesadzone), panienka musiała się w praktyce zadowolić znajomością czterech działań: dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Jednak, by nie rachować po próżnicy, zalecano by panienka przeliczała wszystko na przykładach przydatnych później w gospodarstwie domowym: miarach, wagach, pensjach służby i przykładowym budżecie gospodarstwa domowego.
Wprowadzano także elementy chemii, oczywiście w wymiarze odpowiadającym potrzebom pani domu (farbowanie płócien, czy produkcja świec), fizyki (uczono o cieple, ogniu, elektryczności, świetle, kolorach), czy prawa (podstawowe pojęcia, jak testament, czy mienie).
Bardzo ważne było praktyczne kształcenie dziewczynki. Obiegowa opinia głosiła, że pomoc matce w obowiązkach pani domu jest dla nastolatek wręcz pożądaną rozrywką. Właśnie rodzicielka miała czuwać nad „kobiecą” edukacją dorastającej córki. Od niej dziewczynka miała nauczyć się skromności, gospodarności, dobrych obyczajów, manier, tradycji i miłości dla bliźnich. W praktyce córka musiała jej towarzyszyć w wielu obowiązkach domowych, uczyć się pod czujnym okiem rodzicielki robótek, gotowania, rozplanowywania czasu i pieniędzy, naprawiania garderoby, szycia sukienek, rozsądnego czynienia zapasów, zawiadywania służbą i tak dalej i tak dalej… A gdzie tu jeszcze czas na naukę gry na instrumencie, tańca, lekcje rysunku? Rzecz jasna rzadkie chwile przeznaczone na zabawę był nagrodą, a nie prawem dziecka i młodej dziewczyny.
Zachowanie młodej damy

Dziewiętnastowieczni autorzy podręczników dla kobiet uważali, że dama powinna być łagodna, akuratna, skromna, delikatna, zdolna do poświęceń, pracowita, silna, prawa, uległa, cierpliwa i niewinna. Żeby wtłoczyć w młodą główkę taki zestaw cech trzeba było zacząć jak najwcześniej, wszak czym skorupka za młodu… Od najmłodszych lat kształtowanoprzyszłą żonę i matkę. Uczono dziewczynki, by do rodziców zwracały się z pokorą i miłością, zawsze grzecznie i łagodnie. W każdej sytuacji miały być posłuszne, pielęgnować bliskich w trakcie choroby, zwracać się do rodziców o radę w każdej sprawie i wyszukiwać coraz to nowsze sposoby, by im się przypodobać.
Nawet drogiemu kuzynowi nie wypadało patrzeć w oczy, a jeśli już to zza woalki.
Nawet drogiemu kuzynowi nie wypadało patrzeć w oczy, a jeśli już to zza woalki.
Szanować miały także innych krewnych, zwłaszcza dziadków. W tej jednej kwestii podstawowym błędem wychowawczym bywało wpajanie niektórym podlotkom tylko manier przydatnych podczas brylowania na salonach, z pominięciem szacunku dla wieku i doświadczenia życiowego. Autorzy podręczników dobrego wychowania zgodnym chórem głosili, że nastoletnia panienka ma być wobec dziadków troskliwa, opiekuńcza, mieć dla nich czas i dobre słowo oraz umieć korzystać z ich wiedzy i doświadczenia.
Wobec panów dziewczęta miały się zachowywać nade wszystko skromnie. Wręcz nie do pomyślenia było śmiałe patrzenie mężczyźnie, zwłaszcza obcemu, prosto w oczy. Panienka z dobrego domu miała być w swym zachowaniu powściągliwa i tego samego wymagać od mężczyzny w towarzystwie którego przebywała. Gdy kawaler zagalopował się nieco i na przykład wziął ją za rękę, natychmiast winna odsunąć się od niego, a najlepiej z oziębłą miną odejść, w innym wypadku mogłaby zostać uznana za próżną, zalotną, wręcz źle wychowaną. Jak pisze Małgorzata Stawiak-Ososińska, w książce „Ponętna, uległa, akuratna…”, Podczas umizgów radzono dziewczynie, by się nie uśmiechała, bo inaczej nie uda jej się pozbyć natręta.

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Jak wyglądało życie XIX-wiecznych nastolatek?

Post autor: Adambik » 05 lut 2014, 22:28

Dojrzewanie

W życiu każdej dziewczynki przychodzi czas, w którym zaczyna stawać się kobietą. Jej ciało się zmienia, organizm czasem zaczyna najzwyczajniej w świecie wariować. Jedną z oznak tych „rewolucji” jest rozpoczęcie miesiączkowania.
Półtora wieku temu w szkołach nie rozdawano „poradników dla dziewczynek”, nie uświadamiano nastolatków odnośnie zmian zachodzących w ich ciałach i często czekano z tym w praktyce do ostatniej chwili. Niejedna matka nawet nie próbowała ich tłumaczyć córce. Dorastającej dziewczynie pozostawało ukradkowe podpatrywanie, potajemne wyczytywanie z książek itd. Jeśli jednak nastoletnia dziewczyna nie trafiła na żadną informację i pewnego dnia po prostu zaczynała krwawić, mogła zdrowo najeść się strachu, odczytując zwyczajny proces fizjologiczny jako groźny dla życia krwotok…
Ówczesne kobiety i dziewczynki nie miały takich małych udogodnień, jak tampony, podpaski, czy wszelkiego rodzaju środki przeciwbólowe. Co więcej, najidealniejszego sposobu na zaradzenie kobiecym dolegliwościom upatrywano w sumienniejszym niż zwykle wypełnianiu obowiązków domowych. Nastolatka, która dopiero zaczynała miesiączkować, musiała nauczyć się mnóstwa rzeczy, między innymi poznać ziołowe mieszanki mogące ulżyć jej w dolegliwościach, nauczyć się utrzymywania higieny, a w razie potrzeby metod przyspieszenia krwawienia, o których pisze wspominana już Małgorzata Stawiak-Ososińska (np. moczenie nóg w letniej wodzie z domieszką soli lub popiołu, zanurzając je do kolan, by „tym sposobem krew będzie ściągać się ku dołowi”).
Bez poradników, internetu i innych udogonień, to mama była dla dorastającej pannicy najlepszym źródłem informacji o dojrzewaniu.
Bez poradników, internetu i innych udogonień, to mama była dla dorastającej pannicy najlepszym źródłem informacji o dojrzewaniu.
Higiena

Ze względu na swoją płeć dziewczynki już od najmłodszych lat przyzwyczajane były do większej dbałości o higienę niż chłopcy. Panienkom zalecano kilkukrotne w ciągu dnia mycie rąk, oprócz tego szorowanie twarzy, szyi, karku i piersi letnią wodą co rano, wycieranie potu itd. Zwłaszcza to ostatnie w świecie bez antyperspirantów było ważne, wszak żaden kawaler nie poszedłby w konkury do śmierdzącej młodej damy ze starymi zżółkłymi plamami potu pod pachami. Kolejną ważną czynnością było częste mycie stóp. Jej zaniedbywanie oprócz paskudnego zapachu mogło doprowadzić do grzybicy, zrogowaceń, owrzodzenia i innych tego typu przyjemności.
Dla utrzymania pięknej skóry należało unikać przebywania na słońcu. Małymi podstępnymi prześladowcami dziewiętnastowiecznych panien były piegi. W poradnikach urodowych umieszczano mnóstwo sposobów na pozbycie się ich (podobnie było z wypryskami i wągrami, które do dziś są zmorą nastolatków płci obojga) i nikomu nie przychodziło do głowy, że te ciemniejsze plamki dodają urody. Ogółem, by skóra była delikatna i zdrowa, należało myć twarz w mleku, olejku migdałowym, czy rozcieńczonej śmietance (osobiście wolałabym przygotować z tych składników migdałowe ptasie mleczko).
Bez bieżącej wody, w czasach gdy o porządnym szamponie nie było mowy, prawie wszystkie kobiety miały długie włosy. Każda dziewczynka, od najmłodszych lat wiedziała jak myje się włosy jasne, jak ciemne, kiedy włosy należy związywać, jak przygotowywać je przed pójściem spać, a z wiekiem uczyła się nawet jak farbować je w razie potrzeby.
Nasze praprababcie żyły zupełnie inaczej niż my. Nie miały miliona udogodnień, które dla nas stały się tak oczywiste, że wręcz niezauważalne. Musiały dbać o urodę, nie mając dostępu do wielkiego wyboru kosmetyków. Radziły sobie z szyciem ubrań i ich naprawianiem, choć zamiast T-shirta i dżinsów nosiły kilka warstw odzienia. Nie mając lodówki, miksera, czy piekarnika elektrycznego przyrządzały swoim bliskim pyszne potrawy. A jednak się dało!
Źródło:

Elżbieta Kowecka, W salonie i w kuchni. Opowieść o kulturze materialnej pałaców i dworów polskich w XIX w., Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2008.
Małgorzata Stawiak-Ososińska, Ponętna, uległa, akuratna… Ideał i wizerunek kobiety polskiej pierwszej połowy XIX wieku (w świetle ówczesnych poradników), Impuls, Kraków 2009.
P. Sauvan, Przestrogi i rady przydatne matkom i nauczycielkom, Warszawa 1843.
„Bluszcz”, nr 21-22 (1892).


Cytat za: http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/0 ... z2sTunvyLG
Dzięki za udostępnienie fragmentu. Nie mamy nic przeciwko cytowaniu naszych tekstów, ale: 1) zawsze dołączaj linka, 2) Cytuj, a nie kradnij. Nie zamieszczaj na innych stronach fragmentów większych niż 30% artykułu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”