Wymowa biografii w „Tygodniku Ilustrowanym” 1861–1864

Utrata niepodległości i państwowości Rzeczpospolitej w 1795 roku otworzyła zupełnie nowy rozdział w historii społeczeństwa polskiego. 123 lata zaborów przypadły na burzliwy wiek XIX, w którym Europa i świat wchodziły w erę nowoczesności. Był to czas wielkich przemian zarówno społecznych, jak i gospodarczych i politycznych. Ostatnia fala rewolucji przemysłowej sprawiała, że odchodziły w niepamięć dawne struktury społeczne i ustępowały miejsca nowym, opartym na kapitalistycznych formach gospodarki i coraz szybszego uprzemysłowienia. Po epoce oświecenia i rewolucji wiek XIX był czasem rozwoju idei i ideologii politycznych, które odpowiadały przemianom społecznym i gospodarczym. Rozwój liberalizmu, a następnie socjalizmu, komunizmu i anarchizmu, a także pojawienie się społecznej nauki Kościoła katolickiego zmieniał oblicze polityki. Suwerenność władców, potwierdzana jeszcze na Kongresie Wiedeńskim 1815 roku, ustępowała miejsca idei państwa narodowego. Zmiany zachodziły też w sferze kultury. Polskie społeczeństwo brało udział w tych przemianach, lecz w bardzo specyficznej sytuacji braku własnego państwa i podziału pomiędzy trzy mocarstwa zaborcze. Rozwój społeczny Polski w tym okresie był niespójny, w różnym czasie i w różnej intensywności przychodziły w trzech zaborach zmiany gospodarcze i polityczne.
PJN
Posty: 17
Rejestracja: 01 sty 2011, 20:22

Wymowa biografii w „Tygodniku Ilustrowanym” 1861–1864

Post autor: PJN » 23 gru 2012, 20:15

Wymowa biografii opublikowanych w warszawskim „Tygodniku Ilustrowanym” w latach 1861–1864

Tradycyjna biografistyka

Wychowanie poprzez biografię, wiara w możliwość wpływu na drugiego człowieka poprzez wskazanie mu przykładu godnego naśladowania, ma bogatą tradycję. Elementy biograficzne wskazać można już w epopejach Homera czy w „Dziejach” Herodota. Jednak podbudowę naukową biografii stworzył dopiero Arystoteles i jego szkoła. Perypatetycy stworzyli naukę o ethos i pathos jednostki. Tym samym położyli nacisk na racjonalistyczne potraktowanie życia i czynów jednostki połączywszy to z moralizatorstwem [1].

Przez wiele wieków nauczanie poprzez biografię uważano za jedną z podstaw kształtowania cnoty. Wiara w celowość i pozytywne rezultaty takiego nauczania jest wyraźna w „Żywotach” Plutarcha. Za sprawą wielkiego kunsztu warsztatu pisarskiego i idącej za tym popularności odegrały wielki wpływ na kształt cywilizacji łacińskiej. Dzieło to było jednym z podstawowych podręczników dobrego wychowania warstw wyższych przez wiele set lat. Przez przykład kształtowało wzorce zachowań które pociągały królów, książąt, rycerzy, szlachtę, ziemian. Naturalna chęć poznania zmagań się z życiem sławnych ludzi owocowała żywotami świętych, sławnych królów, wybitnych jednostek, które odcisnęły piętno na ludzkości. W ostatnich latach podniosły się głosy krytyki wymierzone w klasyczną biografię, głównie pochodzące z historiograficznej szkoły Annales.

Władysław Zajewski w artykule poświęconym kontrowersjom wokół biografii historycznej [2] przyjmuje, że do 1914 r. dominuje w biografistyce przedstawianie typu optymistycznego, „ku pokrzepieniu serc”, skażone uproszczonym i natrętnym dydaktyzmem biografów. Pozwolę sobie na zdystansowanie się wobec drugiej części tego poglądu. Owszem biografie często były pisane tak by nauczać, zaś jakość zależała od poziomu władania piórem i wierności przekazu. Model biografii , gdzie mieści się morał nie przekreśla jej wartości czy autentyczności. Brakuje w artykule pana Zajewskiego zwrócenia uwagi na fakt, że oprócz optymistycznych, sporą część biografii stanowią przedstawienia postaci negatywnych, służących jako antywzorce zachowań. Za przykład posłużyć mogą chociażby żywoty gnuśnych władców w kronikach średniowiecznych.

Tym niemniej uzasadniona jest tu data wybuchu I wojny światowej i wpływ późniejszej demokratyzacji społeczeństw na obyczaje i sposób przedstawiania sławnych ludzi.

Interesujące mnie biografie ukazują się w Tygodniku Ilustrowanym w połowie wieku XIX, a więc w okresie klasycznego jeszcze podejścia do biografii. Nieprzerwane ukazywanie się tygodnika i zamieszczenie dość sporej ilości biografii powoduje chęć przyjrzenia im się bliżej. Zachęca do próby odszukania i w razie pozytywnego rezultatu prowokuje do rozszyfrowania dydaktycznego przekazu. Za pomocą doboru żywotów i sposobu ich przedstawienia można pokusić się o ustalenie poglądów wydawcy i dziennikarzy tej jednej z najsłynniejszych i cieszących się najlepszą opinią polskich gazet.



Umiejscowienie „Tygodnika Ilustrowanego” na rynku wydawniczym

W 1864 roku Tygodnik Ilustrowany był jednym z dwudziestu czasopism wydawanych w Królestwie. Zenon Kmiecik wskazuje to czasopismo jako na najstarszy magazyn kulturalny w Polsce przez co rozumiemy fachowe podejmowanie tematów związanych z teatrem, muzyką, literaturą, historią, obyczajami, architekturą czy sztukami pięknymi [3]. Przypomnijmy ,że powstały w roku 1959, jako przedsięwzięcie zdolnego wydawcy Józefa Ungra, był przedsięwzięciem udanym, a więc powszechnie cenionym i dochodowym. W interesującym nas okresie wychodzący w nakładzie ok. 4 tys. egzemplarzy [4].

Musimy pamiętać ,że dość wysokie koszty druku powodowały większy szacunek do rzeczy wydawanych, co wpływało na obyczaje czytelnicze. Nie tylko nabywca zapoznawał się z czasopismem. Z jednym egzemplarzem najczęściej zapoznawała się jego najbliższa rodzina, można było się zapoznać z czasopismem także istniejących w 140 tysięcznej Warszawie kawiarniach. Odbiorcami była szeroko rozumiana inteligencja, arystokracja i ziemiaństwo, mieszczaństwo mające wyższe aspiracje.

Ponieważ w roku 1862 zlikwidowano w Petersburgu Główny Zarząd Cenzury a Główny Zarząd Prasy na mocy ukazy carskiego powołano dopiero w 1865 r. w międzyczasie centralnym nadzorem nad cenzurą dzielili się minister oświaty i minister spraw wewnętrznych. Na szczeblu lokalnym w Warszawie działał Warszawski Komitet Cenzury podległy Komisji Rządowej oświecenia Publicznego. Minister spraw wewnętrznych wydawał koncesję na otwarcie nowego pisma. Akceptacji podlegało podanie wraz z programem przyszłego pisma ,którego podstawowych zasad winien się redaktor trzymać pod groźbą utraty koncesji. Także zmiany na stanowisku redaktora musiały być akceptowane przez Warszawski Komitet Cenzury. Niezależnie od języka gazety , cała prasa polska w Imperium Rosyjskim podlegała do 1865 roku cenzurze prewencyjnej.

Mimo tak ustalonych granic wolności prasy istniała dość duża swoboda gdy chodzi o pisarstwo historyczne. Jednym z nich było pisanie życiorysów, w Tygodniku Ilustrowanym była to forma uprawiania historii dość popularna. Przyjmując ,że autorzy w doborze sylwetek mieli dość dużą swobodę na podstawie powstałego zbioru życiorysów można spróbować przyjrzeć się poglądom i celom dydaktycznym jakie autorzy i wydawcy przed sobą stawiali w trudnym czasie niepokojów w Królestwie Kongresowym.



Ramy chronologiczne

Przyjęty zakres czasowy opiera się w pewnym stopniu na autorytecie Stefana Kieniewicza, jednego z badaczy najintensywniej zajmujących się polską tematyką powstańczą XIX wieku. Charakteryzuje on czas zrywu następująco: „Powstanie styczniowe wzięło swą nazwę od pamiętnego wybuchu 22 stycznia 1863 r. Jednakże podjęta wówczas walka zbrojna była ostatnim szczytowym etapem ruchu narodowowyzwoleńczego. Ten ruch zaczął się o dwa lata wcześniej , od warszawskich manifestacji lutowych”[5]. Do badań włączony zatem został dwuletni okres walki „o rząd dusz”. Jako zakończenie powstania przyjęta została egzekucja Romualda Traugutta 5 sierpnia 1864 r. Analizie więc podlegają numery począwszy od 71, który ukazał się 1 lutego 1861 roku, a skończywszy na 254 numerze który ukazał się 6 sierpnia roku 1864.



Ogólna charakterystyka biografii w „Tygodniku Ilustrowanym”

Na samym początku można powiedzieć o objętości. Biografie zawierają się zazwyczaj na dwóch, trzech stronach, a więc są życiorysami stosunkowo krótkimi i zwartymi. Jeden z autorów biografii, Henryk Lewestam6, sam określa ów typ życiorysu tytułując swoje prace mianem „szkicu biograficzno literackiego” biografie w Tygodniku Ilustrowanym zawierają te elementy ,które wylicza Teresa Kulak przedstawiając ramy klasycznej biografii. Każda powinna zawierać informacje o rodzie, dzieciństwie, młodości, wychowaniu, czynach, kolejach życia i śmierci [7]. Wszystkie elementy występują chyba ,że wyraźnie autorom brakuje informacji na ten temat, co zazwyczaj dotyczy wizerunków postaci sięgających odległych czasów. Takim przykładem chociażby może być biografia Zbigniewa Górajskiego8. Brakuje w tej biografii dzieciństwa, młodości i wychowania.

Życiorysy w Tygodniku Ilustrowanym mają pewne cechy wyróżniające je spośród innych biografii. Przede wszystkim wysuwa się pewien stały element występujący w życiorysach. Jest to pisane zawsze na początku krótkie uzasadnienie przedstawienia kolejnej postaci. Uzasadnienie jest to szczególne. Nie tylko sława ale są tu konieczne pozytywne cechy charakteru, wielkie zalety moralne i duchowe . Nawet jeśli są tu przytoczone życiorysy np. Beniowskiego czy Kniaziewicza to tylko dlatego ,ze ich niespokojne żywoty wynikały z poświęcenia się dla jakiejś szczytnej idei. Nie znajdziemy zatem życiorysów ludzi nikczemnych i podłych choćby ich sława domagała się poświęcenia im na łamach tygodnika miejsca. Także ważne jest istotne pozytywne odciśnięcie piętna w historii. uwypuklane są jednostki ,które w różnych dziedzinach dokonały przełomu podwyższając poziom w danych dziedzinach. Niech za przykład uzasadnienia posłuży życiorys Ambrożego Grabowskiego

„Komuż z czytelników nieznane nazwisko kronikarza dawnej Rzeczypospolitej? Któż zwidzający [9] Kraków nie poznał szanownej a sędziwej postaci starożytnika, któremu żaden kamyczek, żaden szczegół dotyczący odwiecznego grodu nie jest obcy? Każdy też odbywający wędrówkę dla pokłonienia się tamecznym pomnikowym świętościom , nie omija sposobności , aby zabrać znajomość i z człowiekiem, co długoletnie swe życie strawił ślęcząc nad sterymi aktami , by odgrzebać wspomnienia minionych czasów, ku większej chwale tego miasta i przeszłości całego kraju. I tem przyznać należy ,Ambroży Grabowski odwdzięczył się wedle sił swoich ziemi która go wykarmiła i miastu ,które młodego sierotę w mury swoje przyjęło ,gdzie znalazł naukę i dobre mienie. Mąż własnych usiłowań , samouczek literacki, jako autor i pisarz nie był zaiste nigdy samotwórczym ,ale wszystko co z druku wydał dawało świadectwo zacnych uczuć , prawych dążności i dużo przyczyniało się do rozjaśnienia szczegółów historycznych naszej przeszłości. badacz sumienny , zbieracz skrzętny , on pierwszy zajął się Krakowa wygotowawszy dzieło potwórzone w kilkakrotnych ,coraz to lepszych wydaniach ,które pomimo późniejszego współzawodnictwa dotąd jest jedynym i najlepszym do poznania tego miasta przewodnikiem. Jemu należy się sława ,że pierwszy zwrócił uwagę na istniejące zabytki sztuk pięknych w Polsce , i odkrył wielkie imiona dawnych naszych artystów, mianych od wieków za obcych, a przez nigo właściwej rodzinie zwróconych jak np. Wita Stwosza , nieśmiertelnego rzeźbiarza , o którym nikt wcześniej w dziełach polskich nie wspomniał”.

Choć pisane przez różnych autorów , w żywotach uderza od razu staranność stylu interesujący gawędziarski nieco styl , dbałość o jasny i czytelny przekaz przedstawianych treści. Ponieważ były pisane w czasach ,gdzie zachowane były źródła dziś zaginione lub zniszczone mimo zdarzających się gdzie niegdzie drobnych niedoskonałości ,stanowią i stanowić będę prawdziwą skarbnicę unikalnych wiadomości.

Jak już wspomniałem bohaterami wielcy indywidualiści o pozytywnych walorach duchowych. Można się pokusić o stwierdzenie ,że wszystkie te postacie można w jakimś stopniu zaliczyć do arystokracji ducha. Ta ich wewnętrzna siła będzie ich wiodła albo do nieustannej pracowitości ,albo do wykazania męstwa na polu bitwy albo też ku innym szlachetnym przymiotom, ale tym właśnie się te sylwetki charakteryzują ,że można im wszystkim przypisać sentencję: „Mens agitat molem” [10].

Zaskakujące jest zjawisko, że mimo iż są to lata wzrostu radykalnych uniesień narodowych w biografiach w zasadzie nie występują radykałowie na podobieństwo Mochnackiego11 Występuje co prawda Kołłątaj, ale w jego życiorysie odchodzi się od polityki i poświęca się mu wiele miejsca jako umysłowi o wielkich zasługach dla nauki. Zanim przedstawię pojawiające się biografię na tle konkretnych wydarzeń historycznych, wypadałoby napisać słów parę o autorach wspomnianych biografii.



Autorzy szkiców biograficzno-literackich

Autorami biografii byli przedstawiciele inteligencji związanej z Warszawą. Sto czterdzieści dwie biografie zostały napisane przez kilkudziesięciu autorów. Ale z tej wielkiej masy można wyróżnić nazwiska , które się wielokrotnie powtarzają. Dlatego może zamiast ogólnikowego omawiania środowiska literatów warszawskich warto przyjrzeć się bliżej najpłodniejszym spośród piszących do Tygodnika Ilustrowanego autorom.

1/ Kazimierz Władysław Wójcicki

W omawianym okresie napisał 22 szkice literacko biograficzne. Był w owym czasie dość ważną postacią wśród autorów warszawskich. Prowadził słynny salon literacki , któremu wiele miejsca poświęca w swoich pamiętnikach Paulina Wilkowska [12]. Jak pisze autorka pamiętników obejmujących lata czterdzieste XIX w. „Wszyscy literaci, ktokolwiek by co napisał, znakomici ,znani i nieznani - wszyscy najpierwej w progi pana Kazimierza przychodzą". Swoją popularność zyskał przez publikację "Starych gawęd i obrazów" w 1840 roku. Dla nas zaś najbardziej wartościowym jego dziełem są "Pamiętniki dziecka Warszawy i inne wspomnienia warszawskie" które opisują nam życie towarzyskie w pierwszej połowie wieku XIX . Są napisane gawędziarskim ,bardzo przejrzystym i serdecznym stylem . Niektóre anegdoty , szczegóły architektoniczne są wręcz bezcenne i trudno o spotkanie ich w innych źródłach. Oto fragment pamiętników: „Pamiętam z dawniejszego okresu rzęsisto uiluminowany gmach Krasińskich i bramę wchodową do ogrodu. U jej szczytu w wielkim transparencie widziałem literę N , cyfrę Napoleona I , a pod nią przechadzał się wymierzonym krokiem , z bronią na ramieniu tęgi grenadier w bermycy niedźwiedziej, którego wzrost atletyczny , oblicze poważne a surowe, z czarnym, zawiesistym wąsem ,wyryły się głęboko w mojej dziecięcej pamięci. Było to w roku 1811” [13].

Urodzony w 1807 roku, syn lekarza Stanisława Augusta ukończył kolegium pijarów, i uczęszczał na Wykłady Uniwersytetu Warszawskiego, którego jednak nie ukończył. Wcześnie jednak wszedł w kontakty z przedstawicielami zarówno Towarzystwa Przyjaciół Nauk jak i młodych literatów . Od 1827 roku zaczął bowiem regularnie pisać do „Dziennika Warszawskiego”[14]. Pierwsze powstanie poparł czynnie biorąc w nim udział i redagując „Gazetę Polską”. Później jednak jego młodzieńcze radykalne poglądy, ustąpiły bardziej dojrzałemu konserwatywnemu podejściu. Nie był to jednak skrajny lojalizm. Wójcicki postanowił sobie przedstawiać nagą prawdę, pragnął być obiektywny. Jeśi piętnował to za „zdrożności , jeśli wychwalał to za cnoty. Dla niego najważniejsze były wartości a nie tymczasowe zawirowania polityczne. Pewnie dlatego po klęsce Wiosny Ludów powierzono mu redakcję jedynego czasopisma ,które nie zostało zamknięte, mianowicie Biblioteki Warszawskiej”. Był więc pisarzem , który starał się hołdować podobnemu programowi jak Leopold Ranke i Wilhelm von Humbolt. A więc chylił czoła obiektywizmowi ,naukowej skrupulatności, przy jednoczesnym zbliżeniu ze sztuką, a więc przy zachowaniu wysokich walorów literackich dzieła. Szczere uznanie w środowisku, dla naszego Wójcickiego, pokazują dwa wydarzenia. W roku 1845 , z okazji imienin , szerokie grono literatów ufundowało Wójcickiemu srebrny puchar z napisem: „Rzeczy ojczystych pisarzowi K. W. Wójcickiemu w dniu imienin 4-go marca 1845 roku”[15]. Drugie wydarzenie miało miejsce w 1861 roku , kiedy na skutek reorganizacji Aleksandra Wielopolskiego Wójcicki stracił pracę jako zarządca drukarni Komisji Sprawiedliwości. W proteście została wydana książka będąca rzadkim przykładem solidarności. Zawierała teksty pięćdziesięciu autorów ,została wydane nieodpłatnie przez pięciu drukarzy w nakładzie kilu tysięcy egzemplarzy. Oprócz wynikającej przy okazji kolejnej niezręczności Aleksandra Wielopolskiego , który go pozbawił zajęcia, mamy dowód na wielką popularność samego Wójcickiego, któremu zostało powierzone niedługo potem stanowisko przy Towarzystwie Kredytowym Ziemskim.

Wójcicki , zbieracz pamiątek, legend ,opowiastek, przekuwający umiejętnie je na udane utwory był niewątpliwie postacią niezwykłą i wybitną , człowiekiem skupiającym wokół siebie dużą część świata literackiego i, zasłużenie cieszącym się szacunkiem współczesnych.

2/ Franciszek Maksymilian Sobieszczański

Młodszy o kilka lat od Wójcickiego był urodzony 13 października 1814 roku Franciszek Sobieszczański. Pochodził z zubożałej rodziny szlacheckiej. Tak jak ojciec miał zostać ogrodnikiem w dobrach jakiejś bogatej rodziny. W tym celu , po ukończeniu szkoły parafialnej , został umieszczony w Krzemieńcu pod opieką literata i botanika Antoniego Andzejowskiego. Mając zaledwie siedemnaście lat zbiegł by wziąć udział w powstaniu listowpadowym , do którego jednak szybko się zraził. Udało mu się wystarać o pracę u hrabiego Tarnowskiego w Dzikowie gdzie zajmował się z początku cieplarnią. Szersze horyzonty, zapewne pracowitość i przyjaźń z synem Tarnowskiego sprawiły ,że razem z nim

podjął naukę , opanował biegle francuski , niemiecki oraz słabiej włoski i angielski i uczestniczył wraz z nim w podróży po Europie. Porzucając powierzoną mu u Tarnowskich bibliotekę ,a może właśnie za namową i pomocą hrabiostwa, udaję się na praktykę drukarską do Krakowa do znanego wydawcy Helcla, póżniej do Lipska do Fryderyka BrockHausa.

Młodość Sobieszczańskiego mimo stałego przechodzenia w stronę pisania była skomplikowana, trochę awanturnicza . W latach trzydziestych wiele podróżował, został też na kilka lat carskim agentem tropiącym kontakty demokratycznej części polskiej emigracji z rewolucjonistami francuskimi. W 1843 r. odszedł ze służby i rozpoczął karierę jako literat o konserwatywnych poglądach. Bardzo sławna stała się jego synteza dziejów miasta Warszawy. Kilkakrotnie wznawiana, ukazała się po raz pierwszy w 1848 roku, a po raz ostatni w 1974 [16].

(znamienne, że we wstępie do wydania powojennego przemilczano kontrrewolucyjną działalność Sobieszczańskiego). Szeroko zakrojona synteza dziejów Warszawy obok wydarzeń politycznych poruszała zagadnienia związane z architekturą , demografią, przemysłem, handlem, teatrem, szkolnictwem , drukarstwem, komunikacją. Omówił wiele zabytków znajdujących się na terenie warszawy i opatrzył dzieło wyczerpującymi zestawieniami statystycznymi [17]. Zaczął być współpracownikiem „Biblioteki Warszawskiej” od 1847 roku ,a więc mniej więcej w tym samym czasie co Wójcicki. Przez pewien czas pełnił funkcję cenzora, współpracował też z Ungrem przy „Kalendarzu Warszawskim Popularno-Naukowym”[18]. Był autorem 3000 haseł w Encyklopedii Orgelbranda , także ilustrowanego przewodnika po Warszawie. Jego pisma są cenione szczególnie przez historyków sztuki. w latach 1861-1863 pracował w gazecie rządowej ,Dzienniku powszechnym, propagującym poglądy rządu zbliżone do Aleksandra Wielopolskiego. W omawianym okresie był autorem ośmiu szkiców literacko biograficznych w Tygodniku Ilustrowanym.

Niewiele odbiegają od stylu i treści biografii Wójcickiego. Skupiają się na ludziach o niezaprzeczalnym dorobku. Może w większym stopniu niż u Wójcickiego sylwetki odznaczają się jeszcze bardziej wyraźnie zarysowaną konserwatywną linią życia.

3/ Julian Bartoszewicz

Najmłodszy z „wielkiej trójki” był Julian Bartoszewicz urodzony w 1821 roku. Autor 21 biografii omawianego okresu, skończył studia filologiczno-historyczne w Petersburgu. Współpracował z Biblioteką Warszawską 1847-1865, a więc można powiedzieć ,ze trzon twórców wychodził z tego samego środowiska literatów warszawskich. Oprócz pisania zajmował się działalnością pedagogiczną. Oprócz dwuletniego karnego „zesłania” do gorszej rangą placówki w życiorys Bartoszewicza nie obfituje w intrygujące wydarzenia jakie były udziałem Sobieszczańskiego. W powstaniu listopadowym nie brał udziału , bo był zwyczajnie za młody. Oprócz prac typowo historycznych jak „Początki Rusi”, „Znakomici mężowie polscy w XVIII wieku”, pisał powieści historyczne jak „Księżniczka Teresa” czy „Deputacja sandomierska” [19]. Krąg zainteresowań Bartoszewicza był bardzo rozległy. Od rozważań metodologicznych w myśli Bielowskiego po historię szpitalnictwa w Królestwie Polskim.

Zresztą jak pozostała dwójka był autorem artykułów do historii powszechnej Olgerbranda . Bartoszewicz napisał ich 1300. Tak jak i pozostała dwójka należał do licznych towarzystw naukowych. W przypadku Bartoszewicza było to Cesarskie Rosyjskie Towarzystwo geograficzne, Towarzystwo naukowe Krakowskie, Komisja Archeologiczna Wileńska czy Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk.

Środowisko, umiarkowanie, sumienność, pracowitość, poglądy konserwatywne i szeroki katalog zainteresowań były to cechy wspólne autorom Tygodnika Ilustrowanego. Te cechy zaskarbiły im popularność i powszechne uznanie w połowie XIX wieku. Niektóre spośród ich dzieł mają ogromną wartość do dziś i wołają o przywrócenie im należnego miejsca w panteonie wybitnych dzieł polskiej literatury.



Biografie a otaczająca rzeczywistość

Jest to naturalną rzeczą ,że głośne wydarzenia społeczno-polityczne mają swoje odbicie w prasie . Nie jest to próba prostego przeniesienia realiów z dzisiejszej rzeczywistości. Bardzo znana już wówczas była żywa publicystyka nie uciekająca od komentarzy z okresu Sejmu Wielkiego, całego Królestwa Polskiego czy powstania listopadowego. Dlatego usprawiedliwione jest szukanie korelacji ważnych wydarzeń z okresu powstania styczniowego z ukazującymi się w tym czasie biografiami. Forma pracy rocznej skłania do opisania tego elementu nie na wszystkich ale na wybranych najważniejszych wydarzeniach. Dla klarowności przedstawienia wybrałem po dwa wydarzenia z początku, z apogeum i schyłku powstania.

O ile nad wcześniejszymi demonstracjami można by przejść do porządku dziennego, to dwie demonstracje w których padli zabici musiały mieć odbicie w prasie. Pierwsza miała miejsce 27 lutego 1861 r. Do konfrontacji między kozakami ,a tłumem doszło na placu zamkowym w Warszawie. Narastające wrzenie przerodziło się w bitwę na kamienie, cegły z jednej strony ,a na nahajki, kolby z drugiej strony gdy pojawiła się również piechota. W którymś momencie generał Zabłocki dał rozkaz: ognia ! 20 Padło kilku zabitych i kilkunastu rannych. Druga demonstracja z 8 IV zakończyła się jeszcze tragiczniej. Będąca odpowiedzią na rozwiązanie Delegacji Miejskiej i Towarzystwa Rolniczego zakończyła się bilansem ponad stu zabitych. Konserwatyści z Wielopolskim na czele, w powszechnej opinii, zaczęli tracić wiarygodność . Jak zareagował Tygodnik Ilustrowany? Na pierwszą próbę sił odpowiedzią była publikacja życiorysu Stanisława Konarskiego i dodatek opisujący atmosferę po wydarzeniach z 27 lutego 1861 [21], natomiast po drugiej znacznie większej tragedii zamieszczone zostało obszerne dokończenie życiorysu Morsztyna [22]. Czy biografie korespondują ze współczesnymi wydarzeniami w Warszawie? Wydaje się, że należy dać odpowiedź twierdzącą. Przedstawienie twórcy Collegium Nobilium w pierwszym po zamieszkach numerze jest jakby otwartym przeciwstawieniem się sposobowi dochodzenia do polepszenia sytuacji Polaków. Oprócz długiego rozwodzenia się nad „podźwignięciem oświaty”, jest też kilkakrotne napiętnowanie opozycji Konarskiego. Zwłaszcza w tym momencie gdzie omówione jest jego dzieło „O skutecznym rad sposobie”, dzieło piętnujące warcholstwo. Wtedy też jest napisane, że „wielu lekkomyślnych powstało na niego”. Można też zauważyć pogląd na powstania narodowe w następującym ustępie: „Wiernym i stałym pomocnikiem Konarskiego był Augustyn Orłowski , mąż rozsądny , uczony i poważny. Zakupił on w 1759 roku plan nad Wisłą, gdzie dziś jest cytadela , na letnie mieszkanie dla konwiktorów i ten nazwał joli bord czyli Krasnybrzeg, pobudowawszy tam mieszkania z oficynami”. Prawdopodobnie jest to przedstawienie tylnymi drzwiami skutków powstania niweczącego pożyteczną działalność ludzi sumiennych i pracowitych. Przeciwstawienie skutków poważnych ,działaniom niepoważnym.

Kwietniowa, znacznie tragiczniejsza demonstracja pochłonęła ponad sto ofiar w około dwustutysięcznej Warszawie. W dokończeniu biografii Morsztyna widać wyraźnie dwie rzeczy. Bardzo wyraźną obronę podskarbiego koronnego i sprzyjanie orientacji profrancuskiej czasów Jan III Sobieskiego. Jak wiadomo na w początkach lat sześćdziesiątych bardzo wierzono w Napoleona III który dopomógł w zjednoczeniu Włoch, do pewnego stopnia przyjaznym okiem patrzył na dążenia polskie, choćby za sprawą licznych powiązań z Polską choćby przez znajomość z bogatym uciekinierem z Polski , jednym z bogatszych obywateli Francji, mieszkańcem zamku Montresor Ksawerym Branickim (który zwielokrotnienie swojego kapitału zawdzięczał „zręcznym spekulacjom” na francuskiej giełdzie w czasie wiosny ludów". Co ciekawe występuje tu nawiązanie do Wielopolskiego , który wówczas uchodził za bezwzględnego, inteligentnego i prawego ,ale pozbawionego wyczucia imponderabiliów ,które pozwalają zaskarbić sobie przychylność opinii publicznej.

Wielopolski w biografii Morsztyna to surowy poseł do dworu Wersalskiego , który miał skłonić Ludwika do wydania zbiegłego z kraju (bohatera pozytywnego) Morsztyna. Nie trzeba przypominać, że wydrukowanie nazwiska Wielopolskiego rozstrzelonym, zwracającym uwagę drukiem było oczywistym nawiązaniem do współczesnego autorowi szkicu hrabiego Aleksandra. Pochwalanie orientacji profrancuskiej i ta cicha nieznaczna krytyka Wielopolskiego była znaczącym odbiciem nastrojów , które skłoniły do współczucia wywrotowcom nawet konserwatywnych autorów Tygodnika Ilustrowanego.

W połowie marca 1863 roku, wskutek intrygi władzę nad powstańcami obejmuje Langiewicz. Zaraz potem doznaje klęski w potyczkach pod Chrobrzem i Grochowiskami. W pierwszych dniach kwietnia dla ludzi trzeźwo myślących było jasne ,że powstanie raczej nie ma szans. Ukazała się wówczas w Tygodniku Ilustrowanym napisana przez Wójcickiego biografia Franciszka Zabłockiego. Z początku bardzo zadziwia ,że podczas tak tragicznych wydarzeń w tle zamieszczony zostaje życiorys komediopisarza. Jednak oprócz rozwijania talentu komediopisarza Franciszek Zabłocki również nie uciekał od zabierania głosu w sprawach publicznych. Wiele znaczący jest przytoczony fragment utworu Sarmatyzm, gdzie wkłada jak się wydaje w usta pozytywnego bohatera następujące słowa:

„Otóż te polityzmy te grzeczności wasze

Modne rozumowania , sensa Na pałasze

Dobrodzieju to rozum był w dawnym sarmacie!”

Wydaje się ,że może być to aluzja do apogeum waśni wśród powstańców między obozem białych a czerwonych. Wreszcie Franciszek Zabłocki w okresie sejmu wielkiego wspierał swymi pismami ulotnymi obóz patriotyczny. Brał też później w powstaniu kościuszkowskim o czym Wójcicki pisze naookoło, wspominając że „w wypadkach 1794 roku zasiadał w kommisyji inkwizycyjnej. Jednak przedstawiona biografia nie ma tak jednostronnego wydźwięku. Po zawieruchach lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku Zabłocki wyjeżdża na parę lat poza granice ,gdzie w Rzymie przeżywa przemianę. Wracając obejmuje małą parafię. Poświęca się choremu przyjacielowi i swojej owczarni , co prawda odmawiając wyższych stanowisk kościelnych ,ale też nie uczestnicząc w działalności wywrotowej.

2 marca 1864 car Aleksander II ogłosił dekrety uwłaszczające chłopów. Było to kolejne ważne wydarzenie właściwie dobijające powstanie. Wątpię jednak czy biografie zamieszczone w Tygodniku Ilustrowanym w następstwie nawiązywały do tych nowinek.

5 marca wychodzi biografia Józefa i Teresy Ossolińskich, może o tyle odznaczająca się ,że choć sympatycznie oddane są tu losy tej senatorskiej rodziny, właściwie ta dwójka odmalowana jest w złym świetle. Jest tu dużo też o prywacie wielkich panów tego okresu. Może jest to nawiązanie do długiego zwlekania i niezdecydowania się z procesem uwłaszczenia wśród białych? Może by w tak krytycznym dla ziemian momencie nie pogłębiać negatywnego obrazu szlachty w następnym numerze ukazana jest bardzo pozytywna biografia syna Jana Zamoyskiego , Tomasza z XVII wieku. Jest to typowa apologia wielkiego senatora i wodza.

5 sierpnia 1864 roku powieszonych zostaje Traugutt wraz z czterema współpracownikami. Wydawało by się ,że to wydarzenie odbije się na biografiach. Okazuje się ,że jednak nie. Opublikowana 6 sierpnia biografia Bronikowskiego i wesoły artykuł w kronice tygodniowej jest jakby zupełnym niedostrzeganiem lub wręcz zakrawa o kpinę z tragedii ,która odbyła się poprzedniego dnia pod cytadelą. Także w następnym tygodniu ( ponieważ możemy przypuścić ,że jeden dzień to za mało by zareagować ) nie znajdziemy żadnych podtekstów ani szczególnych treści w biografii Józefa Dunina Borkowskiego. Uderza, widoczna niechęć do powstania u autorów biografii. Z początku dało się wyczuć jakieś echa wydarzeń , później wraz z radykalizacją haseł powstania jakby echa zamierają.


Podsumowanie



„Jak pisze Naruszewicz, na jednym z czwartkowych obiadów, mówiąc o Plutarchu, król życzliwi objawił, żeby zajęto się spisaniem życiorysów znakomitych Polaków. Naruszewicz sobie wybrał J.K. Chodkiewicza i ukończywszy pracę złożył ją monarsze. My kreślimy tu tylko wspomnienie wielkiego hetmana, odsyłając czytelnika chcącego go lepiej poznać do znakomitego dzieła Naruszewicza” [23].

W Tygodniku Ilustrowanym mamy do czynienia ze wspomnieniami , szkicami literacko-biograficznymi , a nie z obszernymi monografiami . Dotyczą one jednostek wybitnych , przeważnie przez wybitnych autorów były spisywane. Miały wskazywać pewne wzorce osobowe pewne wartości, ale dalekie były jednostronnego zaangażowanie we współczesną politykę. Miały charakter ponadczasowy. Gdy przeczytamy Kieniewicza, choćby „Warszawę w powstaniu styczniowym” i skonfrontujemy z materiałem źródłowym jakim są biografie w Tygodnilu Ilustrowanym odkryjemy wielki dysonans. Masowość, żywiołowość tego ruchu zupełnie nie przystaje do powstania styczniowego. Może właśnie więcej osób uważało podobnie jak Kaczkowski owe działania jako „dążące na oślep, niepowstrzymaną siłą rozkiełznanego żywiołu , do wzburzeń gwałtownych i rospaczliwych wybuchów” [24].

Mimo ,że biogramy nie zaspokoją naszych dzisiejszych oczekiwań względem zawartości

faktograficznej, nadal budzą szacunek swoją literacką wartością i zgrabnym opisaniem na kilku kartach jednostek istotnych dla polskiej tradycji.



Aneks

Dołączam spis zawartości Tygodnika Ilustrowanego w zarysowanych ramach chronologicznych ( począwszy od 1 lutego 1861 roku, a skończywszy na 6 sierpnia roku 1864.) Indeks jest ustawiony według kolejności alfabetycznej nazwisk opisywanych postaci. Tygodnik był wydawany w sposób ,w którym pół roku składało się na pewną zamkniętą całość tworząc tom. Dlatego numeracja stron była prowadzona od początku roku do jego połowy. Stąd podanie roku, tomu i strony wystarcza na dokładne zlokalizowanie interesującego nas życiorysu. Odnośnik do wykazu tabeli

Jako ciekawostkę można dodać informację o możliwości oglądania kompletnych numerów Tygodnika Ilustrowanego w wersji online z lat 1859-1865 pod adresem:
(bardzo użyteczny i unikalny jak na warunki polskie adres)

http://www.bilp.uw.edu.pl/ti/ti.htm



Przypisy

[1] Kazimierz Korus, Arystokrata ducha, [w:] Plutarch, Żywoty równoległe, Warszawa 2004 , t. I , s. 49.

[2] Władysław Zajewski, Kontrowersje wokół biografii historycznej, [w:] Stan i Perspektywy rozwoju biografistyki polskiej, Opole 1998, s. 31.

[3] Zenon Kmiecik, Prasa polska w Królestwie Polskim i imperium Rosyjskim w latach 1865-1904, [w: ] Jerzy Łojek, Historia Prasy Polskiej, t. II, Prasa Polska 1864-1918, Warszawa 1976, s.45.

[4] Stefan Kieniewicz, Warszawa w Powstaniu Styczniowym, Warszawa 1983, s.24.

[5] Ibidem, s.147.

[6] Henryk Lewestam, Jan Zacharysiewicz, Tygodnik Ilustrowany, Warszawa 1864, t. IX, s. 65.

[7] Teresa Kulak, Uwagi nad biografistyką polską w XIX wieku, [w:] Stan i perspektywy rozwoju biografistyki polskiej , red L. Kuberski, Opole 1998, s. 97.

[8]/ W. Gorochowski, Zbigniew Górajski, Tygodnik Ilustrowany, Warszawa 1863, nr 216 s. 437 , 438.

[9] Pisownia oryginalna.

[10] Duch porusza masę.

[11] Wojciech Król, Od Mochnackiego do Piłsudskiego, Warszawa 1997, s.17.

[12] Paulina Wilkońska, Moje wspomnienia o życiu towarzyskim w Warszawie, Warszawa 1959, s. 82-110.

[13] Kazimierz Władysław Wójcicki, Pamiętniki dziecka Warszawy i inne wspomnienia warszawskie, Warszawa 1974, s. 221.

[14] Maria Grabowska, Kazimierz Władysław Wójcicki rzeczy ojczystej pisarz, [w:] Kazimierz Wójcicki, Pamiętniki dziecka Warszawy i inne wspomnienia warszawskie, Warszawa 1974 , s. 8.

[15] Kazimierz Władysław Wójcicki, Pamiętniki dziecka Warszawy i inne wspomnienia warszawskie ,Warszawa 1974, s. 6.

[16] Franciszek Maksymielian Sobieszczański, Rys historyczno-statystyczny wzrostu i stanu miasta warszawy od najdawniejszych czasów aż do 1847 roku, Warszawa 1974.
[17] Konrad Zawadzki, Wstęp, [w:] Franciszek Maksymielian Sobieszczański, Rys historyczno-statystyczny wzrostu i stanu miasta warszawy od najdawniejszych czasów aż do 1847 roku, Warszawa 1974, s. 6.

[18] Halina Gacowa, Sobieszczański Franciszek Maksymilian, [w:] Dawni Pisarze Polscy przewodnik biograficzny i bibliograficzny, Warszawa 2000, t. IV, s. 114-115.

[19] Wiesława Albrecht-Szymanowska, Bartoszewicz Julian, [w:] Dawni Pisarze Polscy przewodnik biograficzny i bibliograficzny, Warszawa 2000, t. I, s. 37.

[20] Stefan Kieniewicz, Warszawa w powstaniu styczniowym, Warszawa 1983, s. 56.

[21] A . Szelewski, Stanisław Konarski, Tygodnik Ilustrowany, Warszawa, t. III, s.77-79.

[22] L Siemieński, Jędrzej Morsztyn, Tygodnik Ilustrowany, Warszawa , t. III, s. 135-139.

[23] Kazimierz Władysław Wójcicki, Jan Karol Chodkiewicz, [w:] Tygodnik Ilustrowany, Warszawa 1861, t. IV, s.118.

[24]/ Zygmunt Kaczkowski, Rewolucyjne sądy i wyroki: rzecz osobista, Wiedeń 1866, s.12.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”