Księga Welesa falsyfikat czy autentyk?

W efekcie zderzenia kultury słowiańskiej z chrześcijańską, od VI wieku następował stopniowy proces wypierania pierwotnych wierzeń przez chrystianizm, ostatecznie zakończony na poziomie państw wraz z podbojem Połabia przez Niemców (XIII wiek), zaś na poziomie wierzeń prywatnych około XV-XVI wieku. Pewne relikty religii pogańskiej przetrwały w folklorze do dziś, choć forma i skala tego zachowania budzą liczne wątpliwości, a oparte na nowoczesnych metodach badań religioznawczych (np. morfologia świętości Mircei Eliadego, indoeuropeistyka Georges'a Dumézila) wnioski rzadko uzyskują powszechne uznanie.
Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Księga Welesa falsyfikat czy autentyk?

Post autor: Artur Rogóż » 06 gru 2010, 05:13

Księga Welesa (Veles Book, Vles book, Vlesbook, Isenbeck's Planks, Велесова книга, Влес книга, Влескнига, Книга Велеса, Дощечки Изенбека, Дощьки Изенбека) – jest to tekst dotyczący religii i historii starożytnych Słowian.
Dotyczy okresu od VII do IX wieku naszej ery. Napisany na drewnianych deseczkach, co najmniej w trzech dialektach słowiańskich. Nazwa pochodzi od pierwszej tabliczki, dotyczącej boga Welesa. Przez niektórych naukowców uważany za falsyfikat.
W 1919 r. pułkownik białej armii Ali Fiodor Arturowicz Izenbek podczas ataku Denikina, w jednym z majątków
w okolicach Charkowa lub Orła (możliwe, że był to Kurakins) znalazł i zabrał (wyszabrował) drewniane deseczki pokryte dziwnymi napisami. Po klęsce Izenbek, wyemigrował do Belgradu, gdzie w 1923 roku próbował bezskutecznie sprzedać je do muzeum. Od 1925 r. mieszkał
w Brukseli; tam o tabliczkach dowiedział się J.P. Mirolubow, który rozpoczął naukowe badanie deseczek. Zajął się on odrestaurowaniem deseczek, przepisał większość tekstów (z błędami), fotografował deseczki (jednak fotografie okazały się nieczytelne, obecnie znany jest tylko jeden czytelny wizerunek) i próbował odczytać zawarte tam teksty. Podczas badań
Izenbek był bardzo ostrożny w stosunku do deseczek, nie pozwalał ich wynosić z domu
i odmówił profesorowi uniwersytetu w Brukseli, który chciał zbadać tabliczki (co stało się podstawą do podejrzeń o falsyfikat).
Tabliczki zaginęły w czasie
II wojny światowej.
Po wojnie Mirolubow wyemigrował do USA i przekazał swoje materiały Russian Museum of San Francisko. Zostały one odnalezione w 1953 przez profesora A.A. Kurienkowa (Kura) i opublikowane w czasopiśmie Żar Ptica w okresie od marca 1957 do maja 1959, póżniej tekst został opracowany przez S. Paramonowa (Lesnogo).
Wszystkie tabliczki były tej samej wielkości: 38 x 22 cm , o grubości około 5 mm, o nierównych krawędziach, z otworami do mocowania rzemienia. Napisy były wykonane ostrym przedmiotem (szydłem), a następnie pokryte jakimś rodzajem lakieru. Wzdłuż każdej narysowane są linie, pod którymi wpisany jest tekst. Niektóre z desek były częściowo spróchniałe.
Księga_Welesa -

Języki indoeuropejskie mają słowa dotyczące pisania o wspólnym rodowodzie (angielskie book - książka, niemieckie buch – książka, rosyjskie буква (bukva) – litera) , pochodzą one od nazwy drzewa buk i już wcześniej sądzono, że pierwotnie napisy były wykonywane na bukowych deskach, ale jest to jedyne znalezisko tego typu.
Naukowcy są podzieleni co do kwestii autentyczności tekstu. Ponieważ oryginał zaginął, nie są możliwe badania drewna, na którym były spisane. Przeciw oryginalności przemawiają błędy w pisowni liter i niepoprawne użycie niektórych sformułowań. Jednak mogły one powstać podczas przepisywania. Za autentycznością przemawia to, że do takiego fałszerstwa potrzebny byłby wybitny historyk i lingwista, a ani Izenbek, ani Mirolubow takimi nie byli. Poza tym nie odnieśli żadnej osobistej
korzyści z badania tych tabliczek, więc takie oszustwo nie miałoby sensu.
Niektórzy słowiańscy neopoganie uważają ten tekst za swoją świętą księgę.
Drugi artykuł:
18 grudnia 2008
Wojciech Jóźwiak
Księga Welesa
- jej znalezienie, treść i kontrowersje:
minimum tego, co należy o niej wiedzieć

Okoliczności znalezienia Księgi Welesa są dobrze opisane, ale nie wiadomo, ile w nich prawdy, a ile literackiej fantazji. Było to w sierpniu 1919 r., podczas wojny domowej w Rosji. Pułkownik armii gen. Denikina walczącej z bolszewikami, Ali Fiodor Izenbek (1890-1941), w czasie wojny artylerzysta, a w cywilu malarz-rysownik interesujący się archeologią, trafił do zburzonego dworu rodziny Zadońskich w miejscowości Wielki Burłuk w guberni kurskiej, 14 km od miasteczka Wołczansk. (Dziś na Ukrainie, na wschód od Charkowa.) Właścicieli wraz z rodziną wymordowali nieznani sprawcy, dwór był pusty. Izenbek wszedł do biblioteki, gdzie książki walały się na podłodze. Zwrócił uwagę na związane w pakiet drewniane deszczułki zapisane nieznanymi znakami. Deseczki wyglądały na bardzo stare, a niektóre były spróchniałe i stoczone przez owady. Oficer uznał, że są cenne i kazał je będącemu z nim żołnierzowi zebrać i zapakować do torby.

W następnych miesiącach armia Denikina przegrała z bolszewikami, Ali Izenbek (który w momencie odkrycia miał 29 lat) ratował się ucieczką do Stambułu i ostatecznie osiadł w Brukseli, gdzie zarabiał rysując wzory dla fabryki dywanów. Tam zaprzyjaźnił się z podobnym rozbitkiem z wojny domowej, pisarzem, podróżnikiem i niedoszłym medykiem Jurijem Miroliubowem (1892-1970), któremu pokazał deseczki znalezione pod Charkowem. Sam Izenbek, chociaż starannie przechował tabliczki, sam nie próbował ich odczytać, nie znał alfabetu ani nie domyślał się w jakim języku były zapisane; miał zresztą wtedy trudny okres w życiu i kłopoty z alkoholem.

Przez następnych 14 lat, 1925-39, Miroliubow (jak sam twierdził...) przepisywał tekst z tabliczek na papier, jednocześnie usiłując go odczytać. Fotografował je, ale zachowało się tylko jedno zdjęcie. Tabliczki miały rozmiar 33 na 22 cm, nierówne brzegi, grubość 6-10 mm, po dwa otwory do przewleczenia sznurka, który je spinał. Litery były wyryte ostrym narzędziem, w rowki wpuszczona farba, pokryta jakimś rodzajem lakieru. Litery okazały się odmianą cyrylicy (alfabetu używanego w Rosji od wczesnego średniowiecza), ale pisane tak, jakby wisiały pod wspólną łącząca je kreską, przez co zewnętrznie przypominają pismo indyjskie. Litery często łączą się ze sobą, między wyrazami nie ma przerw, a jeśli słowo kończy się na jakąś literę, a następne zaczyna od tej samej, to tę literę ryto tylko raz. Język był staro-słowiański, ale zawierał słowa nie znane z innych staroruskich zabytków, za to spotykane w polskim lub czeskim.

Dopiero w 1959 roku S.J. Paramonow (niestety, rosyjscy autorzy nie lubią pisać całych imion!) zaproponował nazwać ten tekst "Księgą Welesa" od imienia słowiańskiego boga, które odczytano na jednej z deseczek.

Ali Izenbek zmarł w Brukseli w sierpniu 1941, już pod niemiecką okupacją. Jego zbiory dostał Miroliubow, lecz tabliczek w nich nie było - zaginęły i nikt ich odtąd nie widział. Są domniemania, jakoby przechwyciło je Ahnenerbe, tajne historyczne archiwum SS, albo później KGB, albo wywiad brytyjski i w jakimś tajnym schowku leżą dotąd.

Po wojnie o tabliczkach dowiaduje się inny rosyjski emigrant, mieszkający w San Francisco Aleksandr Kurenkow, monarchista i miłośnik starożytności. Odnajduje Miroliubowa i w 1954 r. ściąga go do USA. W piśmie pt. "Żar-Ptica", które wydaje Kurenkow, obaj publikują fragmenty Księgi - z zachowanych kopii. Jest jeszcze jeden świadek: Siergiej Liesnoj, profesor slawistyki w Canberra w Australii, któremu wcześniej Miroliubow przesłał fragmenty Księgi.

Ponieważ "tabliczki Izenbeka" zaginęły, istnieją trzy źródła Księgi: zapiski Miroliubowa, publikacje Kurenkowa w "Żar-Pticy" i książka Liesnoja. Teksty z tych trzech źródeł w jakimś stopniu różnią się między sobą. Na ich podstawie "Księga Welesa" była dotąd przynajmniej sześć razy tłumaczona na rosyjski lub ukraiński. Polskiego przekładu całości wciąż nie ma.

Co zawiera "Księga Welesa"? Jest to najdawniejsza historia Rusi, czy w ogóle Słowian, zaczynająca się w IX wieku przed naszą erą i doprowadzona do lat 800-tych naszej ery. Praojcem Słowian był wg niej Bogumir, żyjący w kraju Siedmiorzeczu. Jego potomkowie popadli później w niewolę u "cara Nabsursara", lecz uwolnili się i uciekli do kraju Scytów. Dalej Księga opisuje kolejne wojny i przymierza Słowian z Kostobokami, Chazarami, Gotami, Hunami. Pojawiają się w niej imiona wodzów, jak gocki Hermaneryk, znanych ze źródeł greckich i rzymskich. (Fantastyczność tej historii nie oznacza jeszcze fałszywości Księgi - np. "Kronika Polska" Kadłubka zawiera pseudohistoryczne fantazje w dośc podobnym stylu!) W opowieść wplecione są wzmianki o rodzimych obyczajach, religii i bogach. Słowianie wg Księgi byli monoteistami szczególnego rodzaju: wierzyli w jednego boga, który pojawiał się i był czczony pod wieloma różnymi postaciami i imionami: jako Swarog, Perun, Weles, Trygław, mając do pomocy pomniejsze bóstewka. Tu fragment Księgi, z tabliczki nr 30, zamieszczony w Wikipedii, transliterowany z cyrylicy:

ašče bot' ie blouden' in' iakove oleščašet' boze toia odieliaščeve osvrgy izverżden' bude izdry iako ne niemiachomă bozia razvie vyšen' i svrg i inoi soute mnożestvoi jako bg ie iedîn' i mnăżestven' da sen ne razdiliaščet' nikie toa mnoż'stwa i ne reščašet' jakożde imiachom' bogy mnogoa se bo sventyre ade do noi i da boudiem' dostiščenoi ovia

[' - jer miękki, ă - jer twardy]

Co jest tłumaczone (przekładam z rosyjskiego):

A jeśli jakiś wszetecznik będzie liczyć bogów, oddzielając ich od Swaroga, wyklęty będzie z rodu, jako że nie ma u nas bogów oprócz Najwyższego. Istotą Swaroga i innych jest mnogość, bo bóg jest zarówno jeden jak i mnogi. Niech nikt nie rozdziela tej mnogości i nie mówi, że mamy wielu bogów.

Gdyby "Księga Welesa" była autentyczna, byłaby prawdziwą rewelacją! Niestety, większość badaczy uważa ją za falsyfikat. Zwłaszcza językoznawcy zarzucają, iż jej język jest chaotyczny, nie ma stałej gramatyki i zawiera słowa, które nie mogły istnieć w żadnym słowiańskim języku ponad 1000 lat temu, jak np. słowo zapisane pszebende - odpowiednik współczesnego polskiego "przebędzie". Zwolennicy autentyczności Księgi ripostują, że błędy powyższego rodzaju mógł wprowadzić Miroliubow podczas kopiowania; także mogły wkraść się przy przepisywaniu tekstu współczesną rosyjską czcionką na maszynie do pisania.

Jeśli falsyfikat, to kto go w takim razie wyprodukował? Najbardziej podejrzany jest sam Miroliubow, od którego pochodzą wszystkie zapiski, kopie i jedyna fotografia, która zresztą okazała się być zdjęciem wcale nie autentycznej tabliczki tylko jej odrysu. Być może to on, z pomocą Kurenkowa, wyprodukował ową fałszywkę w San Francisco w latach 1950-tych, wplatając do swojej fikcji opowieść o rzekomym znalazcy, nieżyjącym już wtedy Izenbeku.

Lecz jeśli nie Miroliubow, to kto? Z pewnością nie Izenbek, który ani nie miał odpowiedniej wiedzy, ani nie zadbał o pokazanie tego zabytku światu. Zapewne faktycznie tabliczki te poniewierały się w splądrowanym dworze, lecz sporządzono je wcześniej. Pewne ślady naprowadzają na Aleksandra Sułakadzewa (1771-1830). Był on z pochodzenia Gruzinem, miłośnikiem "starożytnych" ksiąg i zabytków, które zarówno zbierał, jak i sam fabrykował. Miał prywatne muzeum, gdzie przemieszane były autentyki z podróbkami. Była wśród nich "na 45 bukowych deskach, księga Jagipa, smarda z IX wieku" - i zapewne to były owe "deski", które sto lat później znalazł Izenbek.

Powyższa wersja wydaje się najbardziej prawdopodobna. Księgę wykonano około 1800 r na zlecenie Sułakadzewa, nieznaną drogą weszła w posiadanie tamtej rodziny spod Charkowa, została znaleziona przez Izenbeka, po jego śmierci zaginęła. Zdążył ją przepisać Miroliubow, który szczerze uważał ją za autentyczny strosłowiański zabytek.

Mimo niepewnego pochodzenia, "Księga Welesa" stała się świętą księgą rosyjskich neopogan i jako dzieło literackie powinien ją ktoś wreszcie przetłumaczyć całą na polski. Fragmenty przekładu są w zasobach Wikipedii, autor(ka) podpisuje się "Wikiskryba:Niki_K".

Wojciech Jóźwiak


Linki, źródła:
pl.wikipedia.org/wiki/Księga_Welesa
pl.wikisource.org/wiki/Księga_Welesa - Fragmenty przekładu, przez "Wikiskryba:Niki_K"
en.wikipedia.org/wiki/Veles_book
ru.wikipedia.org/wiki/Velesova_kniga
deja-vu4.narod.ru/Veles_book.html - O.V. Tvorogov. K sporam o "Velesovoj Knige"
www.kirsoft.com.ru/freedom/KSNews_386.htm - Ju.K. Begunov. Obretenije Velesovoj Knigi
www.zn.ua/3000/3150/56306/ - Jurij Rudnickij. Mistifikatory ponevole
www.hoover.org/hila/collections/9980226.html - Aleksandr Aleksandrovich Kurenkov, 1891-1971
Tak jak w temacie. Plus czy ktoś ma dostęp do polskiego tłumaczenia?

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Księga Welesa falsyfikat czy autentyk?

Post autor: Artur Rogóż » 19 maja 2011, 04:58

Odświeżam temat. Jakie jest Wasze zdanie?

Awatar użytkownika
MaciekWielki
Posty: 172
Rejestracja: 18 mar 2011, 17:39

Re: Księga Welesa falsyfikat czy autentyk?

Post autor: MaciekWielki » 24 maja 2011, 17:20

Nie jestem specjalista, ale chyba jest to autentyk.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura i wierzenia Słowian”