Kamienie mikorzyńskie

W efekcie zderzenia kultury słowiańskiej z chrześcijańską, od VI wieku następował stopniowy proces wypierania pierwotnych wierzeń przez chrystianizm, ostatecznie zakończony na poziomie państw wraz z podbojem Połabia przez Niemców (XIII wiek), zaś na poziomie wierzeń prywatnych około XV-XVI wieku. Pewne relikty religii pogańskiej przetrwały w folklorze do dziś, choć forma i skala tego zachowania budzą liczne wątpliwości, a oparte na nowoczesnych metodach badań religioznawczych (np. morfologia świętości Mircei Eliadego, indoeuropeistyka Georges'a Dumézila) wnioski rzadko uzyskują powszechne uznanie.
Awatar użytkownika
ziomeka
Posty: 462
Rejestracja: 01 cze 2010, 03:37

Kamienie mikorzyńskie

Post autor: ziomeka » 26 paź 2010, 19:46

Kamienie mikorzyńskie – dwa nieckowate kamienie żarnowe z domniemanymi wyobrażeniami słowiańskich bóstw i napisami runicznymi, odkryte rzekomo w latach 1855–1856 w wielkopolskim Mikorzynie.

Obrazek

Czy rzeczywiście były fałszerstwem jak nam to mówią autorytety?

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Kamienie mikorzyńskie

Post autor: Warka » 29 paź 2010, 10:01

Moim zdaniem to fałszerstwo.

Otton III
Moderator
Posty: 591
Rejestracja: 10 paź 2010, 17:48
Lokalizacja: Chorzów

Re: Kamienie mikorzyńskie

Post autor: Otton III » 29 paź 2010, 18:32

Warka pisze:Moim zdaniem to fałszerstwo.
A czy mógłbyś podać dowody na fałszywość znaleziska?

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Kamienie mikorzyńskie

Post autor: Warka » 30 paź 2010, 13:38

Czytałem pewien artykuł na ten temat, dlatego nie jestem pewny o ich autentyczności:
Według żyjącego na przełomie XIX i XX wieku. wybitnego historyka Franciszka Piekosińskiego, gdyby autentyczność kamieni mikorzyńskich została udowodniona, zajęłyby obok Światowida „jedno z najcelniejszych miejsc pomiędzy pomnikami pogańskiej naszej przeszłości”.

W 1855 r. wielkopolska wieś Mikorzyn stała się sławna. W tamtejszym majątku znaleziono kamienie młyńskie z wyrytymi tajemniczymi rysunkami i napisami runicznymi. Odkrycia dokonał dwudziestokilkuletni archeolog amator Piotr Droszewicki. Początkowo znalezisko uznano za epokowe. Kiedy więc we wrześniu 1858 r. została otwarta specjalna wystawa starożytności archeologicznych, jej sztandarowymi artefaktami były: posąg Światowida, wyłowiony z rzeki Zbrucz, i właśnie kamienie mikorzyńskie. Jednak epokowe znalezisko zaczęto niebawem kwestionować, a odkrywcę podejrzewać o sfałszowanie napisów. Spory naukowców trwały przez całą drugą połowę XIX w. W tym okresie gorączkowo poszukiwano zabytków pisma prasłowiańskiego, rzekomo używanego przez Słowian na długo przed opracowaniem głagolicy i przyjęciem alfabetu łacińskiego. Jednym z powodów dyskusji na temat runów słowiańskich było odnajdywanie na ziemiach polskich rylców do pisania na tabliczkach woskowych. Pochodziły z VI–VIII w., zatem z okresu poprzedzającego o kilka stuleci moment przyjęcia łaciny w Polsce. Naukowcy zastanawiali się, jakiego pisma wówczas używano. Większość autorytetów opowiadała się za pismem runicznym. Runami posługiwały się plemiona germańskie, a zwłaszcza skandynawskie, zaś najstarszy taki alfabet (tzw. futhark starszy) pochodzi z II w. n.e. Fakt, że napisy z Mikorzyna przypominają łacińskie litery i germańskie runy, został uznany przez część autorytetów za dowód ich autentyczności. Alfabety łaciński i germański mogą wywodzić się bowiem od etruskiego. Uważano więc za możliwe, że był on także źródłem pisma słowiańskiego.

Spór wokół autentyczności znaleziska ostatecznie nie został rozstrzygnięty. Zaangażowało się w niego wielu wybitnych uczonych, m.in. Joachim Lelewel, który w swych pracach poświęcał wiele uwagi zabytkom archeologicznym. Omawiał np. sławną mistyfikację ze słowiańskimi idolami z Prillwitz w Niemczech (które sam uważał za autentyczne) i posąg wydobyty z rzeki Zbrucz (to on pierwszy nadał mu nazwę „Światowida”).

Wspomniany Franciszek Piekosiński skłaniał się do uznania autentyczności odkrycia w Mikorzynie, argumentując, że ktoś, kto „sfabrykował kamienie (…) byłby niewątpliwie zaraz po (ich) ukazaniu się wystąpił z naukową rozprawą, w której by te kamienie dla swoich poglądów spożytkował. Otóż z taką naukową rozprawą nikt zgoła po odkryciu kamieni mikorzyńskich nie wystąpił. A jeśli rozpatrzymy się w szczupłym szeregu uczonych, których byśmy (…) o podrobienie tych kamieni posądzić musieli, z Lelewelem na czele, i jeśli zważymy (…)zwłaszcza wielkie znawstwo alfabetu runicznego, jakie się z kamieni mikorzyńskich przebija, i stan literatury runicznej współczesny Lelewelowi, to przychodzimy do przekonania, że nawet zasoby naukowe takiego archeologa jak Lelewel nie byłyby dostateczne, aby móc sfabrykować kamienie mikorzyńskie”.

Aż do wybuchu I wojny światowej kwestia najstarszego pisma Słowian, pozbawionych z reguły własnej państwowości, była sprawą polityczną. Zapotrzebowanie na słowiańskie runy, umacniające dumę i historyczne korzenie narodów słowiańskich, osłabło, gdy większość z nich uzyskała po wojnie niepodległość. Zagadka pozostała.

Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

Re: Kamienie mikorzyńskie

Post autor: stach » 30 paź 2010, 13:44

W 2006 r. miejscowi gimnazjaliści natrafili w pobliżu na osadę ludności przeworskiej z II i IV w. n.e., używającej pisma runicznego. Odkrycia dokonali podczas realizacji programu Archeologiczne Wakacje. Czy wiecie więcej na temat tego odkrycia, które może definitywnie wyjaśnić zagadkę tych kamieni?

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Kamienie mikorzyńskie

Post autor: Artur Rogóż » 01 lis 2010, 05:09

Tutaj podaję trochę materiałów:
Z Tygodnika Kępińskiego:
Obrazek
Niezwykłe odkrycie
Niezwykle ważne i cenne wyniki badań archeologicznych prowadzonych na terenie lasów na Źródelni w Mikorzynie są głównym motywem do powołania w przyszłości sekcji archeologicznej działającej przy gimnazjum w Mikorzynie. Mianowicie dzięki prowadzonym badaniom uzyskano najnowsze dane dotyczące pobyt pradziejowych społeczeństw na teren gminy Kępno. Stanowisko archeologiczne w mikorzyńskim lesie zostało odkryte półtora roku temu. O odkryciu poinformował jeden z miejscowych grzybiarzy, który, przechadzając się po lesie, natrafił na fragmenty naczynia glinianego. Stanowisko zostało odkryte całkowicie pod koniec lipca 2006 roku podczas archeologicznych badań realizowanych w ramach programu Archeologiczne Wakacje. Określono je wówczas jako osadę wielokulturową z okresu ludności przeworskiej i średniowiecza. W trakcie wykonywania wykopów natrafiono na obiekty archeologiczne. Odkryto wówczas pozostałości po osadzie oraz prowizorycznej fabryce ceramiki. Najpierw cały teren został zbadany przez archeologów. Przy pracach odkrywkowych pomagają uczniowie z gimnazjum w Mikorzynie razem z opiekunem Jerzym Wojciechowskim — dyrektorem kępińskiego muzeum, Kamilą Patułą — studentką piątego roku archeologii z Łodzi oraz Anną Zawalską i Lidią Kubot nauczycielkami z miejscowego gimnazjum. Prace wykopaliskowe mają potrwać do 12 sierpnia 2006 roku. — Wielokulturowa osada została odkryta w lesie na Źródelni w miejscowości Mikorzyn, gdzie stwierdzono ślady osadnictwa ludności kultury przeworskiej z II i IV wieku naszej ery oraz osadnictwo kultury polskiej ze średniowiecza z XIV i XV wieku — wyjaśnia Jerzy Wojciechowski, dyrektor kępińskiego muzeum nadzorujący prace wykopaliskowe. Jerzy Wojciechowski przyznał, że w wyniku prac wykopaliskowych odkryto ślady bardzo wczesnego osadnictwa oraz średniowieczny Mikorzyn — Zawartość wykopów stanowi warsztat produkcyjny, w którym wypalano naczynia szerokokołnierzowe służące do przechowywania zboża, mleka czy innych produktów spożywczych. Znalezione naczynia charakteryzują się dużymi rozmiarami, do metra wysokości z grubością ścianek dochodzącą nawet do czterech centymetrów — dodaje Jerzy Wojciechowski. Potężne naczynia nie były wypalane w piecach garncarskich, a do ich produkcji wykorzystywano zupełnie inną metodę. Na mokrą warstwę gliny zwaną „polepą” stawiano wylepione i wysuszone naczynie, po czym okładano je drewnem, tworząc stos, a następnie dochodziło do wypalania. — W lesie trafiliśmy na bardzo liczne fragmenty tych naczyń oraz odpady produkcyjne, które były swoistego rodzaju wypadkiem przy pracy, bo takie naczynie nie mogło pęknąć lub się zdeformować. W wyniku prac trafiliśmy także na warstwy osadnicze dotyczące średniowiecza XIV oraz XV wieku, czyli okresu kiedy w Mikorzynie już od dawna funkcjonował Kościół pod wezwaniem Świętego Idziego. Tak jak wcześniej powiedziałem śmiało można stwierdzić, że znaleźliśmy średniowieczne korzenie Mikorzyna, czyli sam początek wsi oraz funkcjonowanie tej osady średniowiecznej — tłumaczy dyrektor muzeum kępińskiego.

Co dalej z wykopaliskiem
Po konsultacji z konserwatorem zabytków archeologicznych powstał pomysł aby wykopany warsztat produkcyjny zachować na miejscu, w lesie. W planach znalazło się stworzenie miniskansenu archeologicznego oraz prowadzenie dalszych badań mających na celu rozpoznanie całej osady, jej charakteru, zabudowy oraz dynamiki rozwoju. Po 12 sierpnia 2006 roku, kiedy prace wykopaliskowe dobiegną końca, wykop zostanie przykryty dachem, a teren wykopaliska ogrodzony i odpowiednio oznakowany tablicami informacyjnymi, które będą zawierały dane wykopanego obiektu. — Sądzę, że wykopalisko będzie znakomitą atrakcją turystyczną, kolejną zresztą, bo Mikorzyn jest swoistą miejscowością turystyczną — uważa burmistrz Piotr Psikus.

Gimnazjum pozyskało środki
Po znalezieniu przez grzybiarza skorupy węglowoglinianej o znalezisku momentalnie poinformowano dyrektora muzeum kępińskiego Jerzego Wojciechowskiego. Prace wykopaliskowe można było zacząć już wtedy, ale brakowało środków na rozpoczęcie tego przedsięwzięcia. W tym celu sporządzono specjalny wniosek, aby pozyskać odpowiednie środki na rozpoczęcie prac wykopaliskowych. Gimnazjum z Mikorzyna złożyło odpowiedni wniosek i wystartowało w Regionalnym Konkursie Grantowym „Równać Szanse 2006”. Problem w tym, że takich wniosków z całego kraju napłynęło 1094, przy czym aż 92 z Wielkopolski. Zwyciężyły cztery, w tym ten z Mikorzyna zatytułowany „Mikorzyńska ekspedycja archeologiczna 2006”. Fundacja Dzieci i Młodzieży administrująca środkami Polsko–Amerykańskiej Fundacji Wolności przekazała mikorzyńskiemu gimnazjum kwotę w wysokości 18 tysięcy złotych. Trzydzieści procent tych środków przeznaczono na zakup aparatów cyfrowych oraz gablot. Pozostałe środki zostały zrealizowane bezpośrednio na program „Mikorzyńska ekspedycja archeologiczna 2006”. Wspomniany projekt to połączenie przyjemnego z pożytecznym. Młodzież biorąca udział w pracach łączy wakacyjny wypoczynek z archeologiczną przygodą. W realizacji projektu bierze udział grupa młodzieży z szóstej klasy szkoły podstawowej oraz gimnazjaliści. Wszyscy chętni odkrywania kart historii swojej miejscowości mają zapewniony dojazd oraz wyżywienie, składające się ze śniadania oraz obiadu. Posiłki dla młodzieży są także finansowane z pozyskanych środków. — Uczniowie oprócz zabijania nudy przyczyniają się do odkrywania i poznawania lokalnej historii. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się tak olbrzymiego zainteresowania wśród młodzieży. Jest nas tak dużo, że każdego dnia na wykopaliskach pracuje inna grupa młodych archeologów — mówi Jolanta Jędrecka, dyrektor gimnazjum w Mikorzynie.

Bartłomiej STEINERT
Strona młodych archeologów:
http://www.zsmikorzyn.pl/?mikorzynska-e ... ogiczna,24

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura i wierzenia Słowian”