Słowiańskie korzenie

W efekcie zderzenia kultury słowiańskiej z chrześcijańską, od VI wieku następował stopniowy proces wypierania pierwotnych wierzeń przez chrystianizm, ostatecznie zakończony na poziomie państw wraz z podbojem Połabia przez Niemców (XIII wiek), zaś na poziomie wierzeń prywatnych około XV-XVI wieku. Pewne relikty religii pogańskiej przetrwały w folklorze do dziś, choć forma i skala tego zachowania budzą liczne wątpliwości, a oparte na nowoczesnych metodach badań religioznawczych (np. morfologia świętości Mircei Eliadego, indoeuropeistyka Georges'a Dumézila) wnioski rzadko uzyskują powszechne uznanie.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Słowiańskie korzenie

Post autor: Husarz » 04 lis 2010, 18:45

Oto ciekawostka znaleziona w sieci:
Ostatnio trochę mnie wciągnęły zagadnienia związane z naszymi słowiańskimi korzeniami, z "pogańskimi" wierzeniami, które zostały ukryte, zakopane, zdławione jak żadne inne na świecie... Cóż tu się działo na naszych ziemiach, że wszystko co było przed chrztem polski zostało tak skrzętnie ukryte?

Nie jestem pasjonatem, ale pasjonatów w tej dziedzinie nie brakowało i nie brakuje. Ci, którzy głośno starali się przywrócić choć część tej zaginionej wiedzy, mięli z tego powodu nieprzyjemności, byli nazywani zdrajcami i zapominani... Jednego z nich, przez jego inne wybryki, niestety (dla tych, którym zależy na ukryciu tych spraw) nie da się odsunąć w cień, a mowa tu o Adamie Mickiewiczu i jego mesjanistycznym podejściu do Polski. Działał on pod natchnieniem prawdziwego działacza (na tym polu) swoich czasów, mistyka Andrzeja Towiańskiego, który już tylu zasług co Mickiewicz nie miał, dlatego oberwało mu się bardziej i też się o nim tak głośno, a na pewno pozytywnie, nie mówi. Był założycielem ruchu, do którego należał Mickiewicz:

wiki napisał(a):Towianizm głosił potrzebę autentycznego naśladowania Chrystusa, widzenia bliźniego nawet we wrogu politycznym. Dlatego Towiański był oskarżany o brak patriotyzmu, a nawet szpiegostwo.



Ale cóż to za idee i cóż to za siły, że wciąż i wciąż tłumione są w ciągu ostatniego tysiąclecia, tak jakby po tym czasie jeszcze mogły wyjść na światło dzienne, niby nigdy nie stracone - skąd?
Skoro nie zachowały się żadne pisma? Skoro cała kultura została pogrzebana razem z chrztem polski, tak jakby niczego wcześniej nie było?

Ano, wyobraźcie sobie, że jest się czego bać ;)
Problem z ukryciem tej wiedzy był o wiele bardziej złożony niż potencjalne zebranie i zniszczenie pism. Język Słowian nie był nigdzie spisany - był żywy! Jak sobie poradzić z czymś takim?
A ta wiedza jest na wyciągnięcie ręki nawet dziś - dlatego tak się na nią uważa...

Sami się zastanówcie: co słyszycie wypowiadając słowo "Słowianie"?
Profesor Miodek, o którym mój rozmówca wyrażał się baaardzo niepochlebnie (Bolek by miał problem taką wiązankę sklecić ;)), tłumaczy to słowo, jako pochodzące od "słoty", a więc błota i takich tam śmieci... Łacińskie języki Słowian wiążą z niewolnikami (np w angielskim: Słowianin - Slav, niewolnik - slave, podobno ten sam słowotwór), tak więc zewsząd nam mówią, że jesteśmy gorsi...

ale co sami słyszycie, kiedy wypowiadacie "Słowianie"?
Czyż nie ma tam samego Słowa? Słowianie, to narody posługujące się żywym słowem, a dla porównania, jak nazwaliśmy reprezentantów kultury rzymskiej? Tych nam najbliższych - Niemcami. Skąd też takie słowo? No posłuchajcie go tylko! Oto nasz żywy język, w którym słowa mają znaczenie! Niemcy od niemowy - nie dlatego, że Słowianie nie rozumieli ich języka, ale dlatego, że ich język nie niósł ze sobą prawdziwego znaczenia... Nie nazywał rzeczy takimi jakie są.

Jak tu z takimi walczyć, którzy całą wiedzę przekazują sobie z ust do ust, wypijają z mlekiem matki, zbierają podczas żniw z pól? Ano poszli tacy dwaj z misją "ucywilizowania pogańskiej hołoty" - jak mówi przysłowie: "Cyryl miał swoje Metody" ;) Zaczęli zakuwać żywą mowę w kajdany symboli i znaków - to był gwałt dla płynącego słowa, jak zamknięcie potoku w butelce. Przyklejone do papieru słowa traciły swoją magiczną moc, ale walka odbywała się na wielu frontach, a siły ciemności zacieśniały swój krąg - od zachodu germanie i rzymski kościół, od wschodu i południa rusi i poprzez nią mongołowie i tatarczuki, od Bizancjum Cyryl, Metody i ich pismo, od środka klasyczne skłócanie sąsiadów... Nie bez powodu cały czas coś się dzieje w naszym skromnym środku Europy i nie bez przyczyny niby nikogo nie obchodzimy, choć w rzeczywistości wszyscy chcą się nas pozbyć i zdeptać i stłamsić... i cały czas powstajemy!

Słyszeliście może o Pierwszym Chrzcie Polski? Skąd to w ogóle takie określenie się wzięło? Słyszeliście może o jakimś drugim? Dlaczego w takim razie o chrzcie polski mówi się, że był pierwszy? Dla podkreślenia jakiego faktu? A może dla jakiego faktu ukrycia? Otóż chrzest polski odbywał się siedem razy i to w wykonaniu najwyższych kapłanów kościoła rzymskokatolickiego, nie papieża, który był od zawsze figurantem, ale najwyższych magów, którzy po siedmiokroć odgrywali swoje najczarniejsze, najbardziej wiążące rytuały, po to by stłamsić i usidlić mieszkające tu energie i siły. Dlatego Polska jest najbardziej katolickim krajem. Dlatego o chrzcie, który według historyków odbył się jeden raz, mówi się, iż był Pierwszym, by ukryć tych kilka wcześniejszych porażek, choć każda z nich zagnieżdżała tutaj czarne siły. Dlatego, że siły, z którymi przyszło im walczyć były tak potężne, nie zostały stąd przepędzone, ani zniszczone - wciąż mieszkają tutaj, tuż poza granicami światła rzucanego przez "niosących nam światło" (czy inną iluminację) i co i już objawiają się, kiedy nas na prawdę przyciskają do muru.

Stąd to masze polskie podejście, że kiedy dobrze, to jeden na drugiego, tak jak w modlitwie polaka z Dnia Świra (widać w niej czystą esencję tego co tu zostało posiane), jednak kiedy dzieje nam się już na prawdę źle, wtedy budzą się w nas stare, ale wciąż żywe wspomnienia wolności, jedności i siły, której nikt nie jest w stanie się oprzeć. Szkoda, że w tych powstaniach rozładowuje się cała nasza energia, dzięki której moglibyśmy się dźwignąć z błota, w które nas wepchnęli, a potem podnieść innych, jak w wizji Mickiewicza, gdzie Polska była Chrystusem Narodów.
Cóż, abyśmy mogli być Chrystusem dla innych, musielibyśmy wpierw przejść do końca swoją drogą krzyżową i zbawić wpierw siebie. Potencjał drzemie w tej ziemi, a w naszą krew wypełnia pierwotna energia na równi z tym, co zostało nam wpojone i wbite, niczym sztylet w serce - to jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo, bo mamy wszystko, czego potrzebujemy by zwyciężyć dla siebie i całego świata, ale jedyny ból, który będzie trzeba stoczyć tym, którzy się na niego zdecydują, będzie bojem tylko i wyłącznie z samym sobą. Kto tylko obejrzy się na zewnątrz, by zająć się drzazgą w oku brata, ten zostanie pokonany belką w jego własnym oku...

Posłuchajcie naszego języka, zastanówcie się czasem nad tym co mówicie i pomyślcie, co też jest tam zawarte. Przyjrzyjcie się uważnie szczególnie przysłowiom, które niosą wiedzę często w niezmienionej formie - kiedy zastanowicie się nad ich znaczeniem, może uderzy was ich trafność i coś na co nigdy dotąd nie zwróciliście uwagi. Rozejrzyjcie się dookoła, tak jakby nic się tu nie wydarzyło w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat - ta wiedza, energia jest tutaj! Jest wokół nas i w nas - przestańcie zajmować się wszystkim na zewnątrz i zanurkujcie do środka :) albo wciągnijcie ją z powietrzem i lesie ;)
Szukajcie, a znajdziecie 8-)

Xawier34
Posty: 8
Rejestracja: 18 cze 2014, 15:04
Kontakt:

Re: Słowiańskie korzenie

Post autor: Xawier34 » 30 cze 2014, 10:36

Czy ktoś zna źródła w internecie, które dokładniej opisują powyższy temat? Chodzi mi przede wszystkim o dokumentację fotograficzną.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura i wierzenia Słowian”