Ogólna sytuacja Polaków pod zaborami w XIX w

W następstwie rozbiorów ziemie Rzeczypospolitej zostały wcielone do państw zaborczych jako ich prowincje: z terenów zaboru austriackich utworzono Galicję, z kolejnych zaborów pruskich: Prusy Zachodnie, Prusy Południowe i Prusy Nowowschodnie, obszary zagarnięte przez Rosję podzielono na gubernie. Wszędzie wprowadzono własne ustawodawstwo i scentralizowaną biurokrację. W kraju i na emigracji podejmowano przygotowania do walki o niepodległość.
Awatar użytkownika
naiwniak
Posty: 97
Rejestracja: 04 gru 2010, 17:47

Ogólna sytuacja Polaków pod zaborami w XIX w

Post autor: naiwniak » 01 sty 2011, 17:46

Jaka była sytuacja Polaków pod poszczególnymi zaborami? Proszę o odpowiedź.

Awatar użytkownika
Marshal
Posty: 271
Rejestracja: 11 gru 2010, 04:54

Re: Ogólna sytuacja Polaków pod zaborami w XIX w

Post autor: Marshal » 01 sty 2011, 18:12

Przedział czasowy od kongresu wiedeńskiego zakończonego 9 czerwca 1815 r. do wybuchu pierwszej wojny światowej, która przypada na rok 1914 był dla Polaków bardzo ciężkim okresem. Od trzeciego rozbioru Polski nasz kraj przez cały XIX w. znajdował się pod zaborem trzech państw: Rosji, Prus i Austrii. To wpłynęło na bardzo złą sytuację gospodarczą, polityczną oraz ekonomiczną. W najtrudniejszych warunkach znaleźli się Polacy, którzy zamieszkiwali w zaborach pruskim i rosyjskim. Szczególnie złe znaki naszym rodakom dał Otto von Bismarck, który prowadził na szeroką skalę akcję germanizacji naszego narodu. Wyraźnie można było to zaobserwować w szkołach oraz w życiu kulturalnym w zaborze pruskim. Sytuacja w zaborze austriackim też nie była łatwa choć Polacy mieli w nim większe prawa niż w pozostałych zaborach. Sprawa polska po 1815 r. mimo zapewnień zaborców miała się poprawić w rzeczywistości bardziej się zaostrzyła. Rosja, Austria i Prusy coraz bardziej brutalnie odnosiły się do wszelkich myśli liberalnych oraz idei wolnościowych, które pojawiały się wśród Polaków. Celem do jakich dążyli nasi rodacy przez cały XIX w. było odzyskanie niepodległości. Ta polityka była żywa we wszystkich trzech zaborach, a także na emigracji we Francji, Anglii i Hiszpanii. Dzięki temu doszło do kilku zrywów narodowych jak choćby: powstanie listopadowe, krakowskie, styczniowe. Poza tym narodziły się utajnione organizacje i stowarzyszenia. Każde z państw zaborczych mimo różnic w postępowaniu w sprawie polskiej miało jeden najważniejszy cel. Była nim asymilacja narodu polskiego oraz włączenie ziem zaborczych na stałe do państw Rosji, Prus i Austrii.

Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

Re: Ogólna sytuacja Polaków pod zaborami w XIX w

Post autor: stach » 02 sty 2011, 20:02

Najważniejszym punktem w polityce zaborców w stosunku do Polaków była całkowita asymilacja oraz włączenie ziem należących wcześniej do naszego kraju na stałe w ziemie zaborców. Dążyli oni także do tego, aby wyeliminować wszystkie ruchy narodowościowe rodzące się w naszym narodzie. W tym celu ziemie polskie zostały podzielone i odizolowane od siebie sztucznie narzuconymi granicami zaborczymi przez Austrię, Rosję oraz Prusy. Dzięki temu działalność konspiracyjna oraz ponowne zjednoczenie ziem polskich w przyszłości zostało utrudnione. Ograniczano w ten sposób spójną politykę, gospodarkę i kulturę. W ciągu całego XIX stulecia troje zaborców próbowało konsekwentnie dążyć do swoich celów. Na szczęście nie udało im się zrealizować planów do końca.

W celu osiągnięcia wyżej wspomnianego zamiaru zaborcy stosowali wobec Polaków różne metody. Rosjanie posuwali się do polityki ustępstw oraz nadania autonomii, a z drugiej strony doprowadzali do terroru, który ograniczał i tłumił wszelkie przejawy manifestacji narodu polskiego. Dążyli do tego, aby wywiązywały się kłótnie w obozach patriotycznych. Po powstaniu styczniowym bardzo wielu Polaków, którzy brali w nim udział zostało deportowanych na Sybir. Tym, którzy się sprzeciwiali władzy rosyjskiej zabierano majątki. Wywiązała się również walka zaborcy z duchowieństwem, który promował i wspierał patriotyzm na tych ziemiach. W celu wyparcia ze świadomości Polaków, że Rosja jest wrogiem wprowadzano na stanowiska administracyjne w Królestwie naszych rodaków, lecz były to osoby całkowicie podporządkowane carowi. Do takich osób możemy zaliczyć Aleksandra Wielopolskiego i Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. W zaborze rosyjskim były likwidowane szkoły polskie, obowiązującym językiem jakim się posługiwano był rosyjski. Wyżej wspomniane metody szczególnie nasiliły się po zrywach narodowych takich jak powstanie listopadowe, czy styczniowe. Ich konsekwencją było rozwiązanie Królestwa Polskiego i wprowadzenie stanu wojennego. Sytuacja gospodarcza w tym zaborze była uwarunkowana od polityki Polaków, konsekwencją powstań były wysokie cła narzucane na naszych rodaków. Natomiast łagodniały one w okresie względnej stabilizacji.

Metody postępowania Prus i Austrii wobec Polaków były zbliżone. Jedna z nich była bardzo dotkliwa dla naszych rodaków. Władze zaborcze podburzały chłopów do wymierzenia kary na szlachcie polskiej za represje jakie ich spotkały po zrywach narodowych. Wtedy to doszło do rzezi bratobójczej w Galicji. W zaborze pruskim na szeroką skalę stosowano germanizację, przez co można było się posługiwać wyłącznie językiem niemieckim. Prusy i Austria zamiast stosować metodę deportacji umieszczały Polaków niewygodnych dla władzy w więzieniach, a następnie skazywano ich na karę śmierci lub przymusowe roboty. Polacy, by wesprzeć swoich rodaków za granicą utworzyli również ośrodki narodowowyzwoleńcze. Można tu wspomnieć o Hotelu Lambert oraz księciu Adamie Czartoryskim, który gromadził wokół siebie Polaków myślących o ojczyźnie. Wszelkie represje stosowane na narodzie polskim przez zaborców nie osiągnęły zamierzonego efektu. W przypadku gdyby zaborcy stosowali bardziej umiarkowaną politykę wobec Polski najprawdopodobniej i tak doszłoby do zrywów narodowych.

Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Re: Ogólna sytuacja Polaków pod zaborami w XIX w

Post autor: Artur Rogóż » 14 sty 2011, 16:34

U schyłku XVIII wieku Polska została wymazana z mapy Europy. Okres niewoli trwał ponad sto lat. Jednak zdecydowana większość społeczeństwa polskiego nie poddała się rządom zaborców, podtrzymywała nadzieję na niepodległą ojczyznę. Wolność – cel ostateczny – w większości przypadków pozostawał ten sam, ale na pytanie, jak go osiągnąć, odpowiadano już różnie. Praca ta ma na celu przedstawienie różnorodności wysiłków, podejmowanych przez Polaków na rzecz uwolnienia się spod kurateli zaborców.



Pierwsze tajne organizacje na byłych ziemiach Rzeczpospolitej Obojga Narodów powstały tuż po klęsce insurekcji kościuszkowskiej. Impulsem dla powołania ich do życia był sprzeciw wobec represji za powstanie oraz niezadowolenie z nałożonych ciężarów politycznych i ekonomicznych. W 1798 roku założono w Warszawie Towarzystwo Republikanów Polskich, którego komórki pojawiły się później głównie na terenach zaboru pruskiego i austriackiego. Towarzystwo stawiało sobie za cel odzyskanie niepodległości Polski i wprowadzenia w niej ustroju republikańsko-demokratycznego. Liczono na militarne wsparcie Francji, przewidywano zsynchronizowanie ewentualnego powstania zbrojnego na ziemiach polskich z kampaniami francuskimi. Działacze TRP rekrutowali się głównie z szeregów polskich jakobinów. Niestety, ich wysiłki trafiły w próżnię, bo Napoleonowi Bonaparte nie zależało na rozwiązaniu kwestii polskiej, tylko na realizacji planów osiągnięcia przez Francję potęgi w Europie, a jedno z drugim przez długi czas nie pokrywało się.



Podobne cele i metody ich osiągnięcia wyznaczyli sobie działacze Centralizacji Lwowskiej. Centralizacja powstała w 1796 roku w Galicji swoje wpływy rozciągnęła na zabór pruski oraz Litwę i Wołyń. Jej inicjatorem i najbardziej aktywnym działaczem był Walerian Dzieduszycki. Niestety, próba wywołania zbrojnego powstania przy pomocy oddziałów uformowanych w Mołdawii nie powiodła się: powstańcy zostali rozbici, a przywódcy spisku aresztowani. Pewne próby działalności konspiracyjnej podejmowały również pojedyncze osoby, takie jak Franciszek Gorzowski: szlachcic i były powstaniec. W 1796 wyruszył on na Podlasie w celu szerzenia wśród chłopów idei niepodległościowych (i przy tym również społecznych, antyszlacheckich). Namawiał ludność wiejską do zbrojnego sprzeciwu wobec poddaństwa i odebrania siłom ziemiaństwu uprawianej przez nich ziemi. Działalność ta zaprowadziła Gorzowskiego w bardzo szybkim czasie do austriackiego więzienia. Nie znalazły także szerszego odzewu wezwania uczniów gdańskich (na czele z Godfrydem Bartholdi) do podjęcia walki zbrojnej z Prusakami. Szlachta i bogate mieszczaństwo gdańskie uznało je za wichrzycielstwo, francuskie idee wolności, równości i braterstwa zupełnie do nich nie przemawiały.



Tymczasem Napoleon Bonaparte przeprowadził we Włoszech udaną kampanię wojenną, w wyniku której do niewoli francuskiej dostały się setki Polaków, zmuszonych do służby w armii cesarskiej. Aby wzmocnić francuskie siły Bonaparte wyraził zgodę na utworzenie z jeńców legionów polskich. Powstały one w 1797 w północnych Włoszech, głównodowodzącym został generał Jan Henryk Dąbrowski. Oficerowie przybyli przeważnie z Francji – byli to emigranci szlacheccy, którzy opuścili kraj po klęsce powstania kościuszkowskiego. Legiony wzięły udział w kampanii przeciwko Austrii i bitwach pod Civita Castellana, Magnano, Mantuą. Po podpisaniu przez Francję traktatu pokojowego z Austrią w Lunéville w 1801 roku część legionistów porzuciła służbę, a same Legiony – jako odrębna jednostka o polskim charakterze - zostały rozwiązane (przekształcono je w trzy francuskie półbrygady). Część z tych żołnierzy w dalszych latach zamiast walczyć o niepodległość Polski tłumiła powstanie antyfrancuskie na Santo Domingo (obecnie Haiti). Zostali tam zdziesiątkowani, i to nawet nie przez Czarnych, ale przez choroby tropikalne. Po powrocie do Europy zdecydowana większość porzuciła służbę francuską. Jak widać zatem legenda Legionów miała i ma bardziej symboliczne niż praktyczne znaczenie.

Wśród legionistów znaleźli się jednak oficerowie, którzy nadal wierzyli w możliwość zdobycia niepodległości u boku Bonapartego. Nadzieje te ożywił wybuch wojny francusko-pruskiej w 1806 roku. Kampania pruska toczyła się błyskawicznie i to po myśli Napoleona. Siły pruskie zostały pokonane pod Jeną, Auerstedt, zajęto Berlin. W obliczu takiego rozwoju wydarzeń generał Dąbrowski za pozwoleniem cesarza, ale ponownie bez konkretnych obietnic, wydał 3 listopada 1806 roku odezwę do narodu polskiego, wzywającą do wywołania zbrojnego powstania na ziemiach zaboru pruskiego. Odezwa okazała się skuteczna: antypruskie wystąpienia objęły Wielkopolskę oraz Pomorze. Znacznie ułatwiło to zadanie ciągnącym na wschód wojskom francuskim. Wkrótce zostały też one zasilone przez kolejnych polskich ochotników. Tymczasem na odsiecz Prusakom ruszył drugi polski zaborca, Rosja. Potęgi Napoleona jednak w tym momencie nic nie mogło zatrzymać: po klęsce pod Frydlandem car Aleksander I zdecydował się zawrzeć z Napoleonem pokój w Tylży (7 lipca 1807 roku). Na mocy jego postanowień powołano do życia Księstwo Warszawskie, Prusy zrzekły się ziem na lewym brzegu Łaby (późniejsze królestwo Westfalii), Gdańsk ogłoszono wolnym miastem pod protektoratem Prus i Saksonii, Rosja natomiast otrzymała obwód białostocki (wcześniej należący do Prus), zobowiązując się w zamian do zerwania stosunków dyplomatycznych z Wielką Brytanią i przystąpienia do blokady kontynentalnej.

Księstwo Warszawskie objęło tereny drugiego i trzeciego zaboru (bez Gdańska i obwodu białostockiego), a także okręg nadnotecki i ziemię chełmińską. W sumie jego obszar liczył ok. 104 tys. km2 i zamieszkiwało go około 2,6 mln. ludzi. Później te liczby uległy powiększeniu (w 1809 roku przyłączono do Księstwa kolejne ziemie na mocy pokoju francusko-austriackiego w Schönbrunn). Księstwo było monarchia konstytucyjną, połączoną unią personalną z królem saskim Fryderykiem Augustem. Ustrój określała Konstytucja Księstwa Warszawskiego. Formalnie niezależne, państewko było ściśle związane z Francją i musiało podporządkować się jej interesom i planom, w tym wojennym. Przejawiało się to w określaniu polityki rządu przez francuskiego rezydenta. Ale nowa wyprawa wojenna Napoleona – tym razem skierowana przeciwko Rosji – dawała nadzieję na rozluźnienie francuskiego gorsetu i powiększenie obszaru Księstwa. Dlatego też Polacy wzięli w niej tak ochoczo udział: armia polska była największą armią cudzoziemską u boku cesarza Francuzów (liczyła około 100 tys. żołnierzy). Niestety, tym razem talent Napoleona okazał się niewystarczający w starciu z surową, rosyjską zimą. W 1813 roku armia carska ponownie wkroczyła na ziemie polskie, kończąc krótką historię Księstwa Warszawskiego. O losie Polaków i Europy miał zadecydować zbierający się w Wiedniu kongres (później nazwany „tańczącym”, ponieważ towarzyszyły mu liczne bale, a część ustaleń uzgadniano podczas przyjęć i bankietów). W sprawie polskiej zapadły następujące decyzje:



- z większości ziem Księstwa Warszawskiego utworzono Królestwo Polskie, połączone unią personalną z Rosją;

- zachodnie ziemie Księstwa Warszawskiego przekształcono w Wielkie Księstwo Poznańskie;

- z Krakowa i jego okręgu powstała Rzeczpospolita Krakowska (wolne miasto pod zarządem trzech zaborców).



Zaraz po utworzeniu Królestwa Polskiego car Aleksander nadał mu konstytucję przygotowaną przez księcia Adama Czortoryskiego. Była to jedna z najbardziej liberalnych konstytucji ówczesnej Europy, niestety w dużej mierze jej postanowienia pozostały na papierze. Stało się tak między innymi dzięki Nikołajowi Nowosilcowowi - zaciekłemu przeciwnikowi polityki przychylnej Polsce, pełniącemu z polecenia cara funkcję przedstawiciela Romanowów w Królestwie. Szybko więc zaczęły powstawać polskie organizacje spiskowe, przede wszystkim w kręgach młodzieżowych i studenckich. Często utrzymywały one kontakty z innymi tego typu organizacjami, zarówno w Królestwie jak i na tak zwanych ziemiach zabranych (te części Litwy, Białorusi i Ukrainy, które przez rozbiorami wchodziły w skład Rzeczpospolitej Obojga Narodów, a później zostały przyłączone bezpośrednio do imperium rosyjskiego). Jednym z najgłośniejszych tego typu stowarzyszeń było Towarzystwo Filomatyczne, działające w Wilnie w latach 1817–23. Rozgłos zawdzięcza przede wszystkim temu, że jego członkiem był Adam Mickiewicz (poza tym w kierownictwie zasiadali m.in. Tomasz Zan, Józef Jeżowski, Jan Czeczot). Na początku celem organizacji było tylko samokształcenie (dyskutowanie własnej twórczości, wspólne wypracowywanie dyscypliny moralnej), ale od 1819 roku w programie pojawiły się też akcenty narodowe. Filomaci zapoczątkowali badania nad stanem gospodarki i szkolnictwa w kraju, wydali również „Opis geograficzny”, zawierający plany przyszłej walki o niepodległość. Niestety, jesienią 1823 policja rosyjska wykryła istnienie stowarzyszenia i po głośnym śledztwie oraz procesie sądowym (zorganizowanym zresztą przez samego Nowosilcowa) dwudziestu filomatów zostało zesłanych w głąb Rosji.



Inną tajną organizacją, która zyskała sobie sporo grono sympatyków wśród młodzieży, studentów i inteligencji, było Wolnomularstwo Narodowe: założone w 1819 roku w Warszawie przez Waleriana Łukasińskiego stawiało sobie za cel pomoc wzajemną oraz działalność na rzecz „podtrzymania ducha narodu”. Nazwa wiązała się z przejętymi od masonerii (wolnomularstwa) formami organizacyjnymi. Kontynuacją Wolnomularstwa było Towarzystwo Patriotyczne, założone w 1821 roku - także przez Łukasińskiego, ale po jego aresztowaniu kierownictwo przejął Seweryn Krzyżanowski. Cel działalności Towarzystwo określało jasno: odzyskanie niepodległość kraju w granicach przedrozbiorowych. Gorzej było z opracowaniem środków i etapów jego realizacji. Ponadto od samego początku w organizacji ujawnił się podział na dwie grupy: szlachecko-magnacką i szlachecko-rewolucyjną. Działalność Towarzystwa została dość szybko wykryta, ale sąd sejmowy w 1827 roku oddalił zarzut zbrodni stanu stawiany jego członkom i skazał ich na stosunkowo niewielkie kary więzienia.



Tymczasem w Warszawie powstało kolejne tajne stowarzyszenie: Sprzysiężenie Podchorążych, na czele którego stanął Piotr Wysocki. Planowano doprowadzić do wybuchu powstania, ale kierownictwo nad nim mieli przejąć bardziej doświadczeni politycy (których nie zapytano o zdanie, co później fatalnie odbiło się na losach zrywu). Powstanie rozpoczęło się w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku. Członkowie spisku antyrosyjskiego w warszawskiej Szkole Podchorążych mieli zamiar porwać lub zabić wielkiego księcia Konstantego i przejąć władzę w Warszawie. Już początek walk nie wróżył jednak niczego dobrego: nie udało się podpalić starego browaru na Solcu, co miało być sygnałem dla powstańców, nie udało się również pochwycić wielkiego księcia. Za spiskowcami poszło też zdecydowanie mniej żołnierzy niż się spodziewano. Właściwie losy zryw mógłby się zakończyć w tę samą noc, w którą się zaczął, gdyby nie postawa mieszkańców stolicy, i to tych pochodzących z uboższych dzielnic. To oni wsparli grupy młodych oficerów i walnie przyczynili się do zdobycia Arsenału. Na wieść o tym wielki książę Konstanty wraz z podległym mu wojskiem opuścił miasto zatrzymując się na jego przedmieściach.



Tymczasem w Warszawie trwały intensywne rozmowy i konsultacje dotyczące losu powstania i tego, kto ma nim kierować. Rachuby młodych wojskowych, iż kierownictwo nad zrywem chętnie przejmie „stara” kadra polityczna, okazały się błędne. Większość doświadczonych polityków uznała, że powstanie nie ma szans, że przyniesie krajowi więcej strat niż korzyści, w związku z czym trzeba jak najszybciej opanować nastroje i dogadać się z carem. Ludowi Warszawy zaczęto odbierać broń, zlikwidowano Towarzystwo Patriotyczne, którego członkowie tworzyli stronnictwo „niepodległościowe”, opowiadające się za kontynuowaniem walki zbrojnej, wysłano w końcu do cara delegację z petycją, w której zawarto postulaty respektowania konstytucji, zakazu stacjonowania wojsk rosyjskich w Królestwie i przyłączenia do niego ziem zabranych. Delegacja powróciła z żądaniem bezwarunkowego podporządkowania się carowi. To przeważyło losy powstania: 25 stycznia 1831 roku sejm ogłosił detronizację Mikołaja I, w odpowiedzi na co przeciwko Królestwu Polskiemu wyruszyła w lutym około stutysięczna armia rosyjska pod dowództwem Iwana Dybicza (później gen. Paskiewicza). Do pierwszego starcia doszło pod Stoczkiem i zakończyło się ono zwycięstwem Polaków. Militarnie jednak o wiele większe znaczenie miała bitwa pod Grochowem (25 luty) – zadecydowała ona o losach Warszawy, z ataku na którą na razie gen. Dybicz zrezygnował.



Wydawało się, że inicjatywa przejdzie teraz w ręce Polaków. Niestety, tak polityczne jak i wojskowe dowództwo powstania nie wierzyło w jego powodzenie, podejmowano działania z niechęcią, szukając sposobu na jak najszybsze zakończenie całej historii. Stąd przerwanie w połowie świetnie zapowiadającej się kampanii siedleckiej: rozpoczęta jeszcze w lutym 1831 roku przyniosła stronie polskiej trzy zwycięstwa: pod Wawrem (19 luty), Dębem Wielkim (31 marca) oraz Iganiami (10 kwietnia), a jednak na rozkaz głównodowodzącego Jana Skrzyneckiego wojska zostały zatrzymane i do zaatakowania Siedlec nie doszło. Miało to kolosalne znaczenie dla losów powstania na Wołyniu i Podolu: pozbawione pomocy z zewnątrz musiało się zakończyć klęską. 26 maja armia polska doznała dotkliwej porażki pod Ostrołęką. Latem złożyła broń Litwa, na którą wysłano co prawda posiłki, ale pod dowództwem nieudolnego gen. Giełguda. Czarę goryczy przepełniła natomiast nieudana wyprawa łysobycka: 30 tys. korpus polski został wysłany pod Lublin, stoczył po drodze kilka nieistotnych potyczek, po czym został odwołany przez Jana Skrzyneckiego z powrotem do Warszawy.



Decyzja ta kosztowała generała Skrzyneckiego utratę dowodzenia nad armią polską, ale nie uspokoiło to nastrojów zwolenników walki zbrojnej. 15 sierpnia doszło w stolicy do zamieszek. Tłum zaatakował więzienia, dokonywano samosądów, w tym na dowódcy fatalnej wyprawy łysobyckiej, gen. Jankowskim.



Tymczasem pod Warszawę podchodziły powoli wojska rosyjskie dowodzone przez gen. Paskiewicza. Jan Krukowiecki, prezes Rządu Narodowego i faktyczny przywódca powstania w tym okresie, zdecydował się na wysłanie na Lubelszczyznę 40 tys. korpusu w celu odciągnięcia części wojsk rosyjskich spod stolicy. Jednocześnie wysłał do generała rosyjskiego delegację w celu podjęcia rokowań. Świadczyło to o zupełnym braku wiary w możliwość zwycięstwa – walki o miasto wszak nawet się nie zaczęły. Posiadając takich dowódców stolica nie miała wielkich szans w starciu z wojskami rosyjskim. Rozpoczęty 6 września szturm na Warszawę zakończył się klęską Polaków już po kilku dniach. Nominalnie naczelny wódz gen. Małachowski podpisał kapitulację miasta, a sejm i rząd opuścili miasto udając się w kierunku Płocka. To był już właściwie koniec walki, pojedyncze punkty oporu wygasały jeden po drugim. Ostatnie posiedzenie sejmu odbyło się 23 września i zakończyło decyzją o „zawieszeniu” walki. Ostateczny koniec nastąpił wraz z poddaniem się załóg twierdz w Zamościu i Modlinie (październik 1831 roku).



Jednym z następstw powstania listopadowego była ucieczka tysięcy młodych Polaków: żołnierzy, oficerów, szlachty, inteligencji za granicę (Wielka Emigracja). I to właśnie na obczyźnie odrodziły się plany walki o niepodległość po katastrofie powstania listopadowego. Choć nie wszyscy uważali, że należy je ponownie podejmować: zwolennicy Hotelu Lambert, ugrupowania, na czele którego stanął Adam Czartoryski, opowiadali się za odłożeniem walki zbrojnej na później, a skoncentrowaniu się chwilowo na tworzeniu sprzyjającego sprawie polskiej układu międzynarodowego. Stąd intensywna działalność dyplomatyczna księcia i jego stronników. A przyszłe państwo polskie miało mieć ustrój monarchii konstytucyjnej, z królem – Adamem Czartoryskim na czele. Odnośnie reform społecznych, stronnictwo przedstawiało sposób myślenia charakterystyczny dla bogatej szlachty i arystokracji: uwłaszczenie chłopów, jeżeli w ogól miałoby kiedyś nastąpić, to w drodze długoletniego procesu i za wysokim odszkodowaniem dla właścicieli ziemskich.



Zupełnie odmienną wizję przyszłej, niepodległej Polski mieli twórcy i członkowie założonego w 1832 roku Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Była to najliczniejsza demokratyczna organizacja emigracyjna i można w niej upatrywać pierwszą polską partię polityczną. W swoich manifestach TDP obarczyło winą za utratę niepodległości (a także powstania listopadowego) szlachtę. Przyszłe wyzwolenie musi się odbyć siłami całego narodu, w tym oczywiście chłopów. Wolna Polska musi być Polska sprawiedliwą pod względem społecznym, zapowiadano więc uwłaszczenie chłopów i zrównanie wszystkich wobec prawa. Pomoc zewnętrzna w osiągnięciu wolności może być przydatna, ale Polacy winni liczyć głównie na siebie. Działaczami TDP byli: Tadeusz Krępowiecki, Wiktor Heltman, Stanisław Worcell, Ludwik Mierosławski.



Z TDP wyłoniły się w drodze rozłamu najbardziej radykalne pod względem programowym Gromady Ludu Polskiego (Tadeusz Krępowiecki, Stanisław Worcell, Zenon Świętosławski). Zwolennicy Gromad rekrutowali się z grupy żołnierzy, którzy po zakończeniu powstania listopadowego więzieni byli przez kilkanaście miesięcy w strasznych warunkach przez Prusaków, a później zamieszkali w Wielkiej Brytanii. Twórcy programu Gromad znajdowali się pod wpływem socjalizmu utopijnego, głosili, że największym wrogiem ludu polskiego jest nie zaborca, a szlachta. Niepodległość powinna być osiągnięta wysiłkiem wyłącznie ludu. W przyszłej Polsce natomiast miało nie być własności prywatnej i żadnych przywilejów.



Wielka Emigracja dość długo miała duży wpływ na działalność niepodległościową w kraju. Przejawem tego było na przykład powołanie do życia Stowarzyszenia Ludu Polskiego: tajnej, demokratycznej organizacji spiskowej, działającej w latach 1835–37 - głównie na terenie zaboru austriackiego. Stowarzyszenie zostało założone przez emisariuszy-wysłanników Młodej Polski (półtajna organizacja emigracyjna o charakterze republikańsko-demokratycznym, założona w 1834 w Bernie, w Szwajcarii) .Celem Stowarzyszenia Ludu Polskiego było przygotowanie powstania zbrojnego oraz reform społecznych, w tym zniesienia pańszczyzny (miało to zachęcić chłopów do wsparcia niepodległościowej walki).



To również wysłannicy Wielkiej Emigracji – a konkretnie działacze TDP - odpowiedzialni byli za wybuch tak zwanego powstania krakowskiego w 1846 roku. W założeniach miał to być zryw ogólnokrajowy, międzyzaborowy. Termin wybuchu ustalono na noc z 21 na 22 lutego 1846. Najpierw walki miały zacząć się w zaborze pruskim i austriackim, potem w zaborze rosyjskim. Niestety, donos hrabiego Henryka Ponińskiego pokrzyżował te plany. Na początku lutego 1846 roku, czyli tuż przed planowanym wybuchem walk, aresztowana została większość planowanych przywódców zrywu, w tym wódz naczelny, Ludwik Mierosławski. Pod wpływem tych wydarzeń działacze niepodległościowi z zaboru austriackiego, którym udało się uniknąć aresztowania: Ludwik Gorzkowski i Jan Tyssowski podjęli decyzję o odwołaniu powstania. Tymczasem spiskowcy galicyjski z okolic Tarnowa, nie zdając sobie sprawy z sytuacji, jaka się wytworzyła, podjęli decyzję o przystąpieniu do działań wojennych już 18 lutego. W ten sposób zaczęła się tragedia galicyjska: te oddziały powstańcze, które w ogóle udało się sformować, zaczęły błądzić po tarnowskich lasach w oczekiwaniu na rozkazy, które nie przychodziły, bo nie miał kto ich wydać.



Tymczasem wieść o szykowanym powstaniu „szlacheckim” dotarła do chłopów, którzy zaczęli atakować napotkane oddziały mordując ich członków na miejscu bądź przekazując Austriakom w oczekiwaniu nagrody. Prawdopodobnie nastroje podgrzała plotka, że szlachta burzy się przeciwko władzy cesarskiej, bo cesarz planuje znieść pańszczyznę. Poza tym konflikt między dworem a wsią miał długa tradycję, a zasób krzywd wyrządzonych chłopom przez ziemiaństwo był ogromny. Wystarczyła iskra, by nienawiść zbierająca się od wielu dziesiątków lat wybuchła. Rabacja galicyjska – bo tak nazwano rozruchy chłopskie w Galicji w 1846 roku – przyniosła zniszczenie 90 proc. dworów galicyjskich i setki istnień ludzkich.



Tymczasem przywódcy planowanego powstania tkwili w Krakowie nie podejmując żadnych decyzji – aż do 22 lutego, kiedy miasto opuściły wojska austriackie. Część historyków twierdzi, że zrobiono to specjalnie, by sprowokować Polaków do antycesarskich wystąpień, które dadzą z kolei pretekst do zlikwidowania autonomii Krakowa. Jeśli tak było rzeczywiście, to plany austriackie zostały zrealizowane w stu procentach: zaraz po opuszczeniu miasta przez ostatniego żołnierza austriackiego dowództwo „powstania” ogłosiło utworzenie Rządu Polskiego Rzeczypospolitej Polskiej z Tyssowskim i Gorzkowskim w rolach głównych.



Powstanie „wybuchło”, ale nie toczyło się. Do formacji powstańczych zgłosiło się zaledwie 6 tys. ochotników, a wodzowie zrywu nie mieli pomysłu, co dalej robić. Dopiero Edward Dembowski, przybyły do Krakowa już po utworzeniu Rządu Narodowego, podjął jakieś działania: w celu przekonania chłopów galicyjskich do poparcia powstania, w czym widział jedyną jego szansę, wyruszył za miasto na czele procesji, złożonej z księży i chorągwi kościelnych. Wyprawa ta jednak zakończyła się tuż za granicami miasta: procesję ostrzelali austriaccy żołnierze, a sam Dembowski został śmiertelnie ranny.



Na wieść o tym pozostali dowódcy opuścili Kraków i udali się na ziemie zaboru pruskiego. W ten sposób zakończyło się „powstanie” krakowskie. Ostatnim jego akordem była pacyfikacja rozruchów chłopskich przez władze austriackie (ostateczny bilans ofiar rabacji galicyjskiej zamknął się w około tysiącu osób).



Powstanie krakowskie stanowiło jedynie preludium do tego, co nastąpiło dwa lata później: do ogólnoeuropejskiej Wiosny Ludów. Polskim akcentem w tym międzynarodowym ruchu na rzecz praw i wolności było powstanie w Wielkopolsce. Wiosną 1848 roku do Poznania dotarła wiadomość o rewolucji w Berlinie, co ożywiło nadzieję na przemiany. Na czele utworzonego w stolicy Wielkopolski Komitetu Narodowego stanął Maciej Mielżyński oraz Gustawa Potforowski. Ich działania wsparła część chłopów poprzez usuwanie urzędników pruskich i rozbrajanie mniejszych oddziały wojska. Powstał zalążek armii w postaci oddziałów kosynierów. W ciągu czternastu dni wschodnia część Wielkopolski znalazła się pod kontrola Polaków. Niestety, Prusacy szybko przystąpili do kontrofensywy: 29 kwietnia 1848 roku zaatakowany został główny obóz kosynierów w Książu, a zdobycie go przesądziło losy zrywu. W ciągu kilkunastu kolejnych dni oddziały powstańcze albo dostały się do niewoli, albo uległy samorozwiązaniu, albo zostały rozbite przez przeważające siły wroga. Rząd w Berlinie natomiast wycofał się z wcześniejszej obietnicy przyznania Wielkopolsce autonomii.



Wiosna Ludów nie miała większego wpływu na los Polaków w Królestwie Polskim. Dopiero kolejny zryw okazał się brzemienny w skutki: było to powstanie styczniowe.



Pierwsze organizacje spiskowe zaczęły pojawiać się w Kongresówce pod koniec lat 50-tych. Ich twórcami była przeważnie młodzież gimnazjalna i studencka (np. Związek Trojnicki założony w 1857 roku w Kijowie). Jednocześnie powoli krystalizowały się trzy główne „poważne” obozy polityczne Królestwa Polskiego okresu przedpowstaniowego. Należał do nich: obóz zachowawczo-ugodowy, obóz „białych” i obóz „czerwonych”.



Obóz zachowawczo-ugodowy reprezentowany był przez margrabiego Aleksandra Wielopolskiego. Uważał on, że celem ostatecznym Polaków powinno być przywrócenie autonomii Królestwu Polskiemu (nie niepodległość, która była według niego mrzonką). Środkami wiodącymi do tego celu miały być rokowania z carem. Obóz opowiadał się za natychmiastowym zaprzestaniem wszelkiej działalności spiskowej, a potem antyrosyjskich manifestacji i rozruchów. Oczywiście wszelkimi siłami próbowano powstrzymać wybuch powstania zbrojnego.



Obóz „białych” opowiadał się za odłożeniem na później walki zbrojnej: uważano, że naród nie jest jeszcze do niej gotowy: ani materialnie i wojskowo, ani duchowo, „psychicznie”. Powstanie powinno być poprzedzone długoletnimi przygotowaniami, pracą organiczną i pracą u podstaw. Póki co celem powinno być uzyskanie autonomii ziem polskich we wszystkich trzech zaborach – środkami legalnymi, takimi jak rokowania czy naciski polityczne. Siłą napędową narodu miała pozostać szlachta. „Białych” nazywano czasami drwiąco „millenerami”, uważając, że chcą oni powstania zbrojnego i niepodległości Polski – za tysiąc lat. Przedstawiciele: Lepold Kronenberg, Edward Jurgens. Naczelny organ polityczny: Dyrekcja Krajowa.



Obóz „czerwonych” wychodził z założenia, że najpierw należy zdobyć niepodległość, a dopiero potem - całkowicie własnymi siłami, według własnej koncepcji i na własną odpowiedzialność – budować nową Polskę, przeprowadzając reformy polityczne, społeczne i gospodarze. Powstanie powinno być rozpoczęte już i przeprowadzone siłami całego narodu: tak szlachty, jak i chłopów. Przedstawiciele: Zygmunt Sierakowski, Jarosław Dąbrowski, Ignacy Chmieleński, Agaton Giller, Konstanty Kalinowski. Naczelny organ polityczny: Komitet Miejski.



Wybuch powstania styczniowego poprzedziły kilkanaście miesięcy niespotykanego dotąd na ziemiach zaboru rosyjskiego fermentu politycznego, zakończonego tragiczną w skutkach decyzją o przeprowadzeniu „branki”, czyli poboru do wojska, podjętą przez margrabiego Wielopolskiego, Naczelnika Rządu Cywilnego w Królestwie Polskim. Branka przyspieszyła decyzję o rozpoczęciu powstania – choć nie było ono jeszcze gotowe. Uznano, że lepiej jest zacząć walkę niż dopuścić do rozbicia siatki spiskowej zanim zdołała ona cokolwiek osiągnąć. 23 stycznia 1863 roku Centralny Komitet Narodowy w Warszawie przekształcił się w Rząd Tymczasowy i ogłosił manifest do narodu, w zapowiedziano między innymi uwłaszczeniu chłopów. Podjęta walka miała charakter partyzancki i taką pozostała do końca powstania – w przeciwieństwie do wojny polsko-rosyjskiej 1831 roku, gdzie były marsze armii i wielkie bitwy. Zamiast tego historycy odnotowali około tysiąca drobnych starć i potyczek. Rząd Tymczasowy również nie zdecydował się na ujawnienie– przez cały okres powstania działa w konspiracji. Niestety, objęło ono tylko obszar Królestwa Polskiego – na Litwie, gdzie początkowo pojawiło się sporo oddziałów powstańczych, do akcji wkroczył Michaił Murawiow i drakońskimi metodami (wysiedlenia, egzekucje bez sądu, konfiskaty majątku, zsyłki itd.) dość szybko doprowadził do wygaszenia oporu. Powstanie na Białorusi i Ukrainie miało charakter symboliczny.



Podobną politykę, co Murawiow na Litwie, zaczął stosować w Królestwie Polskim od lata 1863 roku generał Fiodor Berg. Aby stłumić powstanie do wiosny nakazał podjęcie bardziej zdecydowanych działań militarnych, uruchomił aparat policji, zarządził przeprowadzanie kontrybucji, które miały za zadanie pozbawić Polaków źródeł finansowania, na powszechną skalę zaczęto stosować terror wobec ludności cywilnej.



W połowie października dyktatorem powstania został Romuald Traugutt, szlachcic z Białorusi, dowódca oddziału powstańczego na Polesiu. Nowy przywódca zrywu powstańczego podjął ostatnią próbę jego ratowania: podporządkował wojskowym administrację cywilną, przekształcił luźne oddziały powstańcze w kompanie, bataliony i pułki, podjął wysiłki na rzecz skuteczniejszej realizacji dekretu uwłaszczeniowego. Niestety, wysiłki te nie przyniosły spodziewanych efektów: pomoc z zewnątrz nie nadeszła, a siły wewnętrzne słabły w zastraszającym tempie. W styczniu 1864 roku aresztowany został jeden z głównych przywódców „czerwonych” na Litwie, Konstanty Kalinowski. 2 marca 1864 roku car wydał dekret uwłaszczeniowy dla Królestwa Polskiego, przewidujący przekazanie chłopom na własność użytkowanej ziemi w zamian za wieczysty podatek gruntowy, z którego władze miały płacić odszkodowanie właścicielom ziemskim. W ten sposób mieszkańcy wsi, i tak niezbyt chętnie popierający powstanie, całkowicie zrezygnowali z udziału w nim. Gwoździem do trumny zrywu okazało się aresztowanie Romualda Traugutta 11 kwietnia 1864 roku.



Podsumowując, powyższa praca miała na celu przedstawienie sposobów walki o niepodległość, jaką prowadził naród polski w XIX wieku. Trudno oceniać, która z postaw społeczeństwa polskiego wobec niewoli była słuszna, która nie. Większość działaczy niepodległościowych kierowała się pięknymi ideami, które dopiero w zderzeniu z rzeczywistością okazywały się kiepskimi pomysłami. Myślę, że dobrze się stało, że Polacy w ogóle podejmowali wysiłki na rzecz odzyskania niepodległości, bo każde działanie jest moim zdaniem lepsze niż bezczynność.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ziemie polskie pod zaborami ogólnie”