Zygmunt Jordan

Obszerny opis dziejów całości życia oraz dokonań wybitnej postaci.
Awatar użytkownika
Artur Rogóż
Administrator
Posty: 4711
Rejestracja: 24 maja 2010, 04:01
Kontakt:

Zygmunt Jordan

Post autor: Artur Rogóż » 15 lut 2011, 04:25

Zygmunt Jordan herbu Trąby (ur. 2 maja 1824 w Tuszynie, zm. 15 czerwca 1866 w Paryżu) – generał wojsk polskich w czasie powstania styczniowego, major wojsk węgierskich w czasie powstania 1848, pułkownik turecki w czasie wojny krymskiej.

W 1842 ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wstąpił do wojska rosyjskiego. W 1846 w Galicji przygotowywał wybuch powstania krakowskiego. Gdy w wyznaczonym przez niego miejscu zamiast 2000 ludzi zgromadziło się 200 powstańców, którzy szybko zaczęli się rozchodzić, nie zrezygnował z walki i na czele 40 ludzi zaatakował sotnię kozaków w Proszowicach, rozbijając ją. W Michałowicach przekroczył granicę Wolnego Miasta Krakowa. Tu napotkał uciekających z miasta powstańców, z którymi wycofał się do Chrzanowa. W czasie bitwy pod Gdowem osłaniał odwrót. Internowany przez władze pruskie. Przez Wrocław udał się do Paryża. Tam u boku generała Wojciecha Chrzanowskiego brał udział w tworzeniu szkoły wojskowej. Był słuchaczem francuskiej szkoły wojennej w Saint-Cyr.

Po wybuchu rewolucji węgierskiej udał się na Węgry i został adiutantem generała Henryka Dembińskiego. 26 i 27 lutego brał udział w bitwie pod Kápolną, 2-3 lipca bronił przeprawy przez Cisę pod Szegedynem. Po dymisji Dembińskiego został adiutantem generała Józefa Bema, z którym po stoczeniu krwawej bitwy pod Temeszwarem przekroczył granicę turecką. Został przyjęty do armii osmańskiej w randze pułkownika. Związał się ze środowiskiem Hotel Lambert, w 1851 proponował Adamowi Jerzemu Czartoryskiemu wyprawę w celu poparcia powstania Czeczeńców przeciwko Rosji.

W czasie wojny krymskiej był szefem sztabu armii tureckiej walczącej z Rosjanami pod Batumi. W bitwie pod Szekfetynem uszkodził ogniem dział dwa okręty rosyjskie. Następnie wytrzymał przez 5 miesięcy szturm wojsk rosyjskich w Redut-Kale. Przydzielony do brytyjskiego konsula Longwortha, wziął udział w jego wypadzie na Kaukaz. Po wyjeździe gen. Władysława Zamoyskiego objął dowództwo nad resztką dywizji polskiej. Był politycznym przeciwnikiem Michała Czajkowskiego (Sadyka-Paszy). Brał udział w szeregu misji dyplomatycznych, powierzonych mu przez Hotel Lambert.

W 1863, po wybuchu powstania styczniowego przyjechał do kraju i walczył pod pseudonimem "Spytko". W połowie kwietnia z ramienia białych został generałem i dowódcą województw krakowskiego i sandomierskiego. Bezskutecznie zabiegał, by Rząd Narodowy powierzył mu dowodzenie wszystkimi oddziałami na lewym brzegu Wisły. 20 czerwca 1863 poniósł klęskę w bitwie pod Komorowem i wycofał się do Galicji.

Zachowała się do naszych czasów jego szabla, obecnie przechowywana w zbiorach Wojciecha Zabłockiego:

austriacka oficera kawalerii wz. 1861, przyozdobiona jest na klindze nabijanym złotym wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem otoczonym inwokacją: "Pod Twoją Obronę Uciekamy Się".
Wskazówki bibliograficzne

* Kronika powstań polskich 1795-1944, Wydawnictwo „Kronika” – Marian B. Michalik, Warszawa 1994.
* Włodzimierz Kwaśniewicz, Dzieje szabli w Polsce, Dom Wydawniczy Bellona, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2007.
* Stanisław Strumph-Wojtkiewicz, Powstanie styczniowe, Instytut Wydawniczy „Nasza Księgarnia”, Warszawa 1973.

Igaiga
Posty: 9
Rejestracja: 19 kwie 2011, 00:25

Re: Zygmunt Jordan

Post autor: Igaiga » 19 kwie 2011, 00:53

Gdzie moge dowiedziec sie wiecej o bitwie pod Komorowem ?
Nie mieszkam w kraju i mam tylko internet do dyspozycji.
Znam relacje o bitwie komorowskiej z
krotkiego opisu u J.Slomki"Pamietniki wloscianina" i "Wyprawa komorowska w 1863
r." - zapiski S.Tarnowskiego oraz "Bitwa pod Komorowem (na podstawie listu Jana
Dzierzysława Tarnowskiego), w opracowaniu naukowym Eligiusza Kozlowskiego
i Bogusława Ratusinskiego, zamieszczone w: Studia i Materialy do Historii
Wojskowosci, Tom 10, czesc 1, Warszawa 1964,
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Zygmunt Jordan

Post autor: Adambik » 20 kwie 2011, 00:31

Ciekawa strona na temat powstania: http://powstanie1863.zsi.kielce.pl/
KOMORÓW

1. Miejsce bitwy powstańców 1863 r.


Dnia 20 czerwca 1863 roku przez Wisłę przeprawiły się z Galicji powstańcze oddziały gen. Zygmunta Jordana. Jedna partia, ok. 300 strzelców, prowadzonych przez mjr. Edwarda Dunajewskiego, po przekroczeniu Wisły, w starciu z dwiema rotami rosyjskiej piechoty została rozbita w miejscowości Gace. Powstańcy wycofali się do Galicji, kilku poległo w walce, część utonęła w nurcie Wisły, ok. 150 zostało rozbrojonych i aresztowanych przez wojsko austriackie.

Druga partia powstańców licząca ok. 350 strzelców oraz 50 kawalerzystów, pod komendą mjr. Chościakiewicza - Jana Popiela przeszła Wisłę w bród od wsi Maniów i zaraz na nadwiślańskich terenach wsi i folwarku Komorów podjęła walkę z siłami rosyjskimi, które w czasie bitwy wzrosły do 4 rot piechoty, 2 szwadronów dragonów i oddziału kozaków. Podjęto próbę przebicia się do lasów staszowskich. Prowadząc cały czas walkę, powstańcy od Komorowa przemieszczali się przez Zalesie aż do Przeczowa, tu zmuszeni zostali do zawrócenia ku Łubnicom, następnie kierowano się już na Budziska, aby wracać do Galicji. W całodniowych bojach blisko 200 powstańców zginęło w walce lub potopili się przy próbach powrotu przez Wisłę, 104 powstańców dostało się do niewoli. Na polu walki życie swe oddali m.in. Juliusz hr. Tarnowski, Władysław hr. Jabłonowski. Do wspólnej mogiły na cmentarzu w Beszowej zwieziono z terenów nadwiślańskich ciała 72 powstańców. Mogiła ta zachowała się do współczesnych czasów, pamiątkowa tablica pod krzyżem nagrobnym przypomina o tym zdarzeniu.

W Komorowie słabo widoczny jest kościół w Beszowej (6 km)
gdzie przewieziono powstańców poległych na polu walki.

W samym Komorowie, lub na trasie stoczonej walki w dniu 20.VI.1863 roku dotychczas brak jest jakiegokolwiek materialnego upamiętnienia tamtych zdarzeń. Same nazwy Komorów czy też Gace znajdują się wyłącznie na budynkach istniejących tam szkół podstawowych oraz na tablicach drogowych. O przebiegu bitwy w Komorowie znajdujemy informacje tylko w opracowaniach historycznych oraz we wspomnieniach uczestników tamtych walk.

Bitwa w Komorowie w dn. 20.VI.1863 r. oczekuje na materialnie upamiętnienie bezpośrednio w miejscu walki (obelisk, krzyż lub tablica) - i jest to napewno zadanie władz samorządowych i społeczności lokalnej.




Bezpośredni uczestnik bitwy komorowskiej, Józef Ożegalski, 15-letni uczeń z Krakowa, ale zaprawiony w bojach pod Chrobrzem, na Grochowiskach oraz w kampanii Czachowskiego, już w roku 1893 opublikował Wspomnienia krwawych czasów z roku 1863 ..., gdzie m.in. opisał zmagania w Komorowie:

... O siódmej rano, wśród śpiewu słowików i najpiękniejszego poranku, zapowiadającego pogodny i gorący dzień, stanęliśmy nad brzegiem Wisły, którą mieliśmy przejść w bród. ...
... zostajemy przywitani rzęsistym ogniem, kule gęsto świszczą koła nas, urywając kłosy stojącego zboża, którym się posuwamy. Nie pozostajemy dłużnymi odpowiedzi, tylko też sypiemy kulami tak, że spędzamy ich z zajętej pozycji i wparowujemy do stodół i chałup wsi Komorowa. Posuwamy się ciągle ostro naprzód i dochodzimy na sto kroków do stodoły, z której teraz strzelają Moskale. Rozstawiwszy się poza wierzbami i chałupami, okalającymi Moskali ... strzelamy do nich po kilkudziesięciu naraz. ...

... Tymczasem oddział nasz zaczyna się cofać ku małemu dębowemu lasowi, należącego do wsi Zalesia, może o pół mili oddalonego od folwarku Komorowskiego. Moskale ... zabierają nam tył, rażąc mocno swemi strzałami. Cofanie nasze idzie powoli w dość dobrym porządku, odstrzeliwujemy się często z tyłu piechurom, a z przodu dragonom. ... O pierwszej godzinie dochodzimy do lasku. Tu przynoszą kilkunastu rannych i składają ich w cieniu pod drzewami ...
... niewielu już nas było w lasku, cały prawie wyszedł z niego oddział ... Znajdowaliśmy się teraz w szczerym polu, z trzech stron otoczeni przeważającymi siłami i rozwleczeni więcej jak na wiorstę ... Teraz zaczęła się dla nas prawdziwa rzeź, ginęliśmy jak muchy.
... ich piechota mając nas gęsto zbitych w kupkach, strzela do nas jak do dużego celu, zabijając nam wielu ludzi. ... rozsypujemy się w tyraliery ... dragoni ponownie trąbią do ataku i znowu rozwiniętym szwadronem, pędzą na nas w pełnym galopie ...

Ukazała się przed nami długa murowana wieś, była to niemiecka kolonia Przeczów, ku której dążyliśmy. ... zawróciliśmy się ku wsi Łubnice. Śmierć co parę kroków po kilku z nas wyrywa, dzień zdaje sie nam nieskończenie długim, bo prócz tarapatów i niebezpieczeństwa o życie, zmęczenie, trud, szalone gorąco i pragnienie, sprawiały nam prawdziwe męki piekielne. ... Lufy karabinów aż nas parzą, od częstego strzelania, a bagnety mamy czarne od prochu. Wrząca bitwa od tylu godzin ani na chwilę nie ustaje.... Widzimy jasno, że w tym położeniu wszyscy wyginiemy do wieczora, nikt jednakowoż nie myśli o poddaniu, każdy broni się do ostatniej kropli krwi, aby drogo sprzedać swoje życie.


Ukazuje się przed nami duży murowany folwark Łubnicki ... ominęliśmy go, skręciwszy na południe ku wsi Budziskom, weszliśmy na łąki zarośnięte trzcinami, na których były zalewy i zatoki starej Wisły oraz rzeczka Struga. Te w bród musieliśmy przechodzić ... to było dopełnieniem naszego nieszczęścia, bo nam zupełnie zamokła amunicja. ...
Coraz bardziej ścieśnia się obręcz otaczającego nas wojska, zbliżające się żołdactwo wydaje prawdziwie szatańskie okrzyki i zwierzęce wycia. Zaczyna się, nad nami prawdziwie sąd ostateczny. ...

Ci co byli na przedzie, zdążyli dojść do Wisły, ale nie trafiwszy na bród, jedni się potopili, drudzy zaś zostali jak kaczki wystrzelani przez dragonów na wodzie.

Pełny tekst Wspomnień ... Ożegalskiego jest dostępny na stronie Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej (pod adresem: http://mbc.malopolska.pl/dlibra/ )


Józef Ignacy Kociesza Ożegalski urodził się 13 marca 1848 r. w Ochli, w pow. krotoszyńskim (Poznańskie) jako syn Franciszka (1816 - 1875) i Józefy z Suchorzewskich. Rodzice przenieśli się w rejon Radomska, gdzie uczęszczał do gimnazjum. Następnie razem ze starszym bratem Stanisławem uczy się w Instytucie Technicznym w Krakowie.
Na wieść o wybuchu powstania, ucieka ze szkoły i w wieku 15 lat w Goszczy wstąpił do oddziału Langiewicza. Brał udział w bitwach pod Chrobrzem oraz na Grochowiskach. Powraca, wraz z innymi do Galicji, ale już niedługo zaciągnął się do oddziału Andrzeja Łopackiego i po przeprawie przez Wisłę pod Połańcem, dotarł do Ciecierówki, walczy pod komendą D. Czachowskiego. Gdy oddział został rozpuszczony, powraca do Galicji. Po raz trzeci przystępuje do powstania, tym razem ze swym bratem Stanisławem. Wstępują do oddziału formowanego przez gen. Z. Jordana. Pod dowództwem mjr Chościaka przechodzą Wisłę pod Słupczą. Walczą w krwawym boju pod Komorowem i obaj trafiają do niewoli. Pacanów, Stopnica i Kielce - to kolejne miejsca uwięzienia. Ze względu na młody wiek oraz dzięki skutecznym zabiegom, udało się ich matce wykupić synów u gen. Czengierego.
Powrócił do Krakowa, ukończył nauki w Instytucie Technicznym i osiadł w majątku Kamionna w pow. bocheńskim, zakupionym przez ojca. Zajmował się również działalnością społeczną i samorządową. W roku 1893 opublikował Wspomnienia ... gdzie dał świadectwo swego udziału w powstaniu styczniowym. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, po przeprowadzonej weryfikacji został wprowadzony do Imiennego Wykazu Weteranów (Dz. Personalny nr 10/ 1921, poz. 1672). Został też odznaczony Krzyżem Walecznych (Dz. Personalny nr. 36/1921 r.).
Zmarł 13.XII.1922 w Kamionnie i został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Trzcianie.
wprowadzono 20.XII.2008 r.


Uzupełnienia z sierpnia 2010 r.

Jan Słomka, tarnobrzeski regionalista, wójt w Dzikowie, w oparciu o dokumenty oraz bezpośrednie rozmowy z uczestnikami walki w 1863 r. - w swoich Pamiętnikach włościanina ... (wyd. I - 1912 r.; wyd. II - 1929 r.) dał opis organizacji wymarszu powstańców oraz przebieg bitwy pod Komorowem. Pisze Słomka:

Równocześnie z hr. Juljuszem Tarnowskim poszli do powstania w 1863 r. z Tarnobrzega i okolicy: Jan Hladik, stolarz, Ludwik Czerwiński stolarz, Stanisław Zderski kowal, Franciszek Uchański organista ciemny na oko, Aleksander Lechowski szewc, Paulin Salczyński murarz, czeladnik od bednarza Sierżęgi niewiadomego nazwiska - wszyscy z Tarnobrzega - nadto ks. Bartłomiej Hędrzak, kapelan zamkowy w Dzikowie, - ks. Stieber, przeor OO. Dominikanów w Tarnobrzegu, - Michał Kułak krewy i służący ks. Hędrzaka, Leonard Swoboda, młynarz z Wrzaw, - Ferdynand Sztilger, strażnik graniczny z Radomysla nad Sanem, - Jan Jrasiński, syn dzierżawcy folwarku Przechów, - Karol Obst, ekonom z Miechocina, Michał Radek, służący Juljusza Tarnowskiego.

Wiekiem między nimi wyróżniał się Hladik, pochodzący ze Staszówki, a mieszkający w Tarnobrzegu komornem z trojgiem dzieci. Miał przeszło 70 lat, ale był jeszcze rzeźki i zdrowy i odznaczał się niepospolitą siłą. Idąc do powstania, mówił żartem, że "pałą sobie z Moskalem poradzi". Służył w wojsku austrjackim w konnicy 24 lata. Inni byli przeważnie w wieku dwudziestu i dwudziestu paru lat, nieżonaci. Obst był wysłużonym podoficerem z wojska austrjackiego.

Wszystkich Tarnobrzeżan pociągnął do organizacji powstańczej ks. Hędrzak za pośrednictwem Uchańskiego i mniej więcej ma tydzień przed wyjściem do powstania zaprzysiągł ich w klasztorze OO. Dominikanów. Wymarsz nastąpił 17 i 18 czerwca 1863 r. ...

Do przedstawienia bitwy pod Komorowem Słomka korzystał z relacji uczestnika tej bitwy - kowala z Dzikowa, Stanisława Zderskiego, który pozostawił po sobie 3-stronicowy rękopis "Do Wielmoznych Panum i Polskich Braci" zachowany w zbiorach rodziny wójta z Dzikowa. Korzystając z uprzejmości Zofii Słomkowej, wdowy po Stanisławie, wnuku autora "Pamiętników ..." - prezentujemy poniżej zeskanowany rękopis relacji S. Zderskiego.

Igaiga
Posty: 9
Rejestracja: 19 kwie 2011, 00:25

Re: Zygmunt Jordan

Post autor: Igaiga » 20 kwie 2011, 01:28

Dziekuje ADAMBIK za informacje.Czekam na wiecej.Czy jest jakies wyczerpujace opracowanie dotyczace tej bitwy,zbior wspomnien itp ?
Kto nazwal "pod Komorowem " i dlaczego ,choc nie tylko pod Komorowem toczyl sie boj.
Pod samym Komorowem nie wydarzylo sie nic bardziej szczegolnego niz pod Gacami,Zalesiem,Slupcem,Stopnica,i dalej na Budziska.Dlaczego bitwy w innych dniach/miesiacach w okolicy doczekaly sie glebszych opracowan a tzw Bitwa pod Komorowem, 20/7-1863 r, nie?
Kto zdecydowal (Z.Jordan?) i dlaczego ,i dlaczego wlasnie tam, i dlaczego akurat w tym terminie,przeprowadzenie tej bitwy?
Gdzie sa informacje o folwarku komorowskim ?Czy ktos obecnie opracowuje temat Bitwy pod Komorowem?Cieszylby mnie kontakt z entuzjasta/historykiem zainteresowanym w/w tematem.

Awatar użytkownika
stach
Posty: 518
Rejestracja: 19 cze 2010, 03:48

Re: Zygmunt Jordan

Post autor: stach » 20 kwie 2011, 09:55

Przytaczam tylko gwoli ścisłości:
Bitwa pod Komorowem 1

Równocześnie z hr. Juljuszem Tarnowskim poszli do powstania w 1863 r. z Tarnobrzega i okolicy: Jan Hladik stolarz, Ludwik Czerwiński stolarz, Stanisław Zderski kowal, Franciszek Uchański organista ciemny na oko, Aleksander Lechowski szewc, Paulin Salczyński murarz, czeladnik od bednarza Sierżęgi niewiadomego nazwiska — wszyscy z Tarnobrzega — nadto ks. Bartłomiej Hędrzak, kapelan zamkowy w Dzikowie, — ks. Stieber, przeor OO. Dominikanów w Tarnobrzegu, — Michał Kułak krewy i służący ks. Hędrzaka, — Leonard Swoboda, młynarz z Wrzaw, — Ferdynand Sztilger, strażnik graniczny z Radomyśla nad Sanem, — Jan Krasiński, syn dzierżawcy folwarku Orzechów, — Karol Obst, ekonom z Miechocina, —Miachał Radek, służący Juljusza Tarnowskiego2.

Wiekiem między nimi wyróżniał się Hladik, pochodzący ze Staszówki, a mieszkający w Tarnobrzegu komornem z trojgiem dzieci. Miał przeszło 70 lat, ale był jeszcze rzeźki i zdrowy i odznaczał się niepospolitą siłą. Idąc do powstania, mówił żartem, że »pałą sobie z Moskalem poradzi«. Służył w wojsku austrjackiem w konnicy 24 lata. Inni byli przeważnie w wieku dwudziestu i dwudziestu paru lat, nieżonaci. Obst był wysłużonym podoficerem z wojska austrjackiego.

Wszystkich Tarnobrzeżan pociągnął do organizacji powstańczej ks. Hędrzak za pośrednictwem Uchańskiego i mniej więcej na tydzień przed wyjściem do powstania zaprzysiągł ich w klasztorze OO. Dominikanów. Wymarsz nastąpił 17 i 18 czerwca 1863; wychodzili z domu sekretnie, nie żegnając się z rodzinami.

Pierwszy punkt zborny przypadł im w Gawłuszowicach w powiecie mieleckim, gdzie na plebanji zebrało się razem około 30 zdążających do tego samego oddziału, przeważnie rękodzielników. Tu wypocząwszy, ruszyli wszyscy pod Szczucin nad Wisłą, gdzie miał być główny punkt zborny, i skąd mieli przeprawić się do Królestwa Polskiego. Szli nocą, żeby nie budzić czujności władz austrjackich3.

Stanąwszy w sobotę 20 czerwca przed wschodem słońca nad Wisłą, zastali tam już wielu zgromadzonych, a inni jeszcze nadciągali. Wszyscy otrzymywali zaraz broń, mianowicie lekkie sztućce belgijskie z bagnetami i amunicję. Kto miał dobre ubranie, zostawał w swojem, — większa część jednak miała już lub otrzymała nad Wisłą niebieskie bluzki i konfederatki powstańcze. Koło 6 rano wszyscy byli już ustawieni w szeregi i gotowi do marszu, zaraz też zaczęłi przechodzić Wisłę w bród. Szeregowcy rozebrani do koszuli mieli ubrania i obuwie pozawieszane na szyi, ładownice z amunicją na bagnetach. Woda była po piersi, miejscami po pachy4.

Po przejściu Wisły oddział szybko się uporządkował, odmówił pacierz i raźno ruszył z miejsca, a w marszu odbywały się ćwiczenia i pouczenia wojskowe. Nie było już jednak czasu, żeby należycie pouczyć takich, co po raz pierwszy mieli w rękach karabin, jak się z nim obchodzić; a niewyćwiczonych w broni było w oddziale sporo, między tarnobrzeżanami dwóch. Wkrótce miała zacząć się bitwa.

Zaraz w niewielkiej odległości od Wisły zbliżył się do maszerującego oddziału chłop w płótniance z ostrzeżeniem, że w pobliżu znajdują się Moskale przygotowani do bitwy. Ostrzeżenie okazało się prawdziwem5, niedługo bowiem spostrzeżono Moskala, przebiegającego na koniu, a równocześnie padł strzał z szeregów powstańczych, dany przez jednego z chłopów, idących na przodzie. (Chłopi ci ubrani byli w płótniaki, jakie noszą w powiacie mieleckim; mieli po bochenku chleba, zawieszonym przez ramię na sznurku).

Oddział szedł dalej. Nie przebył mili, a już rozpoczęło się starcie z nieprzyjacielem przed wsią Komorowem. Powstańcy rozwinąwszy się w tyraljery, ostro posuwali się naprzód polami, a odpowiadając strzałami na salwy nieprzyjacielskie, spędzali Moskali z zajmowanych pozycji i wparli ich do Komorowa.

Tu wywiązała się dłuższa bitwa. Nieprzyjaciel ukryty w zabudowaniach komorowskich, słał gęste karabinowe salwy, siejące śmierć w szeregach powstańczych, które znajdowały się w otwartem polu, mając za zasłonę jedynie bujne zboża i drzewa polne, pojedynczo rosnące. Powstańcy odpowiadali przeciez niemilknącemi, chociaż nierównomiernemi strzałami. Z obu stron podnosiły się raz wraz okrzyki: »Hura, hura!«. Ażeby się nie wystawiać na strzały nieprzyjacielakie, powstańcy leżeli na ziemi, odwracając się przy nabijaniu broni (nabijanej jeszcze wówczas od przodu) na plecy. Mimo to kule moskiewskie, puszczane dołem, raziły mocno. Były wypadki, że ci z powstańców, którzy nie byli wyćwiczeni w strzelaniu, zakładali nabój odwrotnie, t. j., najpierw kulkę, a następnie proch, więc zagważdżali karabin, i w bitwie nie było z nich żadnego pożyku. Między powstańcami uwijał się ks. Hędrzak w sutannie, podziurawionej kulami, dysponując na śmierć konających i opiekując się rannymi, nadto zachęcając do boju słowami: »Dzieci, brońcie Wiary i Ojczyzny!«

Bój przewlekał się bez rezultatu; wkońcu nie było innego wyjścia, tylko z bagnetem w ręku uderzyć na nieprzyjaciela i wyprzeć go z zabudowań, zwłaszcza że lada chwila mogły mu nadciąnąć posiłki. Padła tedy komenda: »Na ochotnika, na bagnety!« i stanęło 20 ochotników, którzy tę komendę słyszeli, z Chościakiewiczem i jego adjutantem Juljuszem Tarnowskim na czele. W jednym momencie porwali się z miejsca i biegli pędem, z początku równo, jak wytrawni żołnierze. Gdy jednak do zbliżających się Moskale sypnęli gęstemi kulami, większa część się zachwiała — i zawróciła; tylko osiedmiu z bagnetem w ręku poszło dalej. Ci, dopadłszy stodoły, najwięcej obsadzonej przez nieprzyjaciela, wyparli go rozpaczliwem uderzeniem i usiłowali zapalić strzechę, ażeby zniszczyć wrogowi zasłonę. Moskale jednak opamiętali się i z poza węgłów dali ognia. Juljusz Tarnowski, ugodzony kulą w czoło, zginął na miejscu, polegli z nim i inni, i tylko jeden czy dwóch ocalało, jakby na to, żeby zaświadczyć o śmierci bohaterskiej towarzyszów6.

Tak się skończyła pierwsza część bitwy, a chwila ta, gdy siedmiu bohaterskich ochotników uderzało z bagnetem w ręku na pozycję moskiewską, należy w całej tej bitwie do najświetniejszych, i byłoby ją niewątpliwie uwieńczyło zwycięstwo, gdyby w ataku wszyscy wytrwali.

Wnet potem sytuacja stała się groźniejszą, na tyłach bowiem ukazali się dragoni rosyjscy, i powstańcy znaleźli się w ogniu z dwóch stron. Ruszyli tedy z pod Komorowa, zamierzając przedrzeć się w głąb kraju, ale w ślad za nimi wyszła z zabudowań piechota rosyjska, poszli i dragoni. Marsz odbywał się wśród nieustannego odstrzeliwania się Moskalom, nacierającym z tyłu i z boku, dokuczał przytem niezmierny upał tak, że pot spływał po twarzach strumieniami.

Z początku oddział powstańczy posuwał się naprzód w porządku, po pewnym czasie jednak zaczął rozpraszać się i rozbijać na grupy; niektórzy pojedynczo się odrywali, myśląc jedynie o własnem ocaleniu; siła odporna oddziału słabła. Ustała wszelka komenda, każdy bił się na własną rękę.

Tymczasem natarczywość atakujących rosła, przybywały im bowiem w pomoc nowe roty i szwadrony7. Przypuszczali ataki jużto dragoni, jużto piechota, — powstańcy zaś formowali się naprędce w małe kupki, ażeby się nie dać rozbić konnicy, to rozsypywali się, ażeby mniej się wystawiać na cel piechocie. Padali Moskale, ale większe luki powstawały wśród powstańców, którzy byli atakowani ze wszystkich stron i znajdowali się ciągle w otwartem polu.

Jasnem się stało, że w takim położeniu wszyscy do wieczora wyginą, ale nikt się nie poddawał, każdy bronił się do ostatka, odstrzeliwując się na wszystkie strony, to piechocie, to konnicy. Udręczenie długą walką doprowadziło broniących się do despareckiej zaciętości, która odbierała odwagę nacierającym i zmuszała ich do ustępowania i trzymania się w pewnej odległości.

Koło 4-ej godziny pozostała z całego oddziału już tylko mała garstka, a resztki te broniły się bądź w drobnych kupkach, obróciwszy się plecami do siebie, i dając odpór na wszystkie strony, bądź pojedynczo. Na jednego broniącego się godziło już kilku i kilkunastu atakujących.

Jednocześnie wśród ogromnego upału dziennego ukazały się szeroko na horyzoncie groźne, czarne chmury, i zaczęła się straszna błyskawica i grzmoty. Zdawało się, że nadszedł sąd ostateczny. Wnet pociemniało i spadła ogromna nawałnica deszczowa, która rozerwała i rozpędziła walczących i położyła kres walce.

***

Z tych, co byli w tej bitwie z okolicy tarnobrzeskiej, zginęli wówczas prócz Juljusza Tarnowskiego: Jan Hladik, Franciszek Uchański, Aleksander Lechowski, Karol Obst i czeladnik od Sierżęgi.

Michał Kułak i Krasiński dostali się do niewoli, z której powrócili po trzech latach8.

Ks. Hędrzak powrócił ranny w rękę9. Ludwik Czerwiński otrzymał ciężką ranę w głowę i miał posiekane w walce z dragonami obie ręce. Po bitwie wzięty był z pobojowiska przez jakichś dobrych ludzi i leczył się u nich; dopiero w jesieni niezupełnie jeszcze wyleczony wrócił do Tarnobrzega.

Stanisła Zderski, walcząc do ostatniej chwili i w grupie z innymi posuwając się ciągle w głąb kraju, uszedł z życiem dzięki gwałtownej ulewie i następnie wśród nawałnicy deszczowej zdążał sam ku Wiśle tą samą drogą, którą szedł przedtem oddział powstańczy. Napotykał wielu poległych, którzy miejscami wskutek ulewy leżeli zupełnie w wodzie. Zwłoki powstańców były przeważnie całkiem obdarte z ubrania, a nawet z bielizny, tylko Moskale mieli na sobie odzienie.

Koło godz. 11 w nocy przyszedł do Wisły. Miał jeszcze karabinek i ośm nabojów i stracił to wszystko dopiero, gdy Wisłę przechodził i, nie natrafiwszy na bród, ratował się przed utonięciem. Wydostawszy się na drugi brzeg, dostał silnej febry i leżał na brzegu do świtu, następni enadwiślem zdążył tegoż dnia, w niedzielę nad wieczorem, do Tarnobrzega. Chociaż od piątku nic nie jadł i odczuwał głód wielki, nie śmiał nigdzie po drodze prosić o posiłek, wstydząc się przegranej. Doszedłszy do domu, legł wyczerpany pod drzewem, i tu spotkała go matka. Ta całując syna, wśród wielkiego płaczu opowiadała, że, gdy się modliła tegoż dnia przezd cudownym obrazem Najśw. Marji Panny Dzikowskiej, miała przeczucie, iż powstańcy zostali rozbici, i trapił ją straszliwy niepoków o los najbliższych10. W ten sposób wrócili też z tej bitwy Salczyński i Swoboda, każdy z osobna, nie wiedząc jeden o drugi. Radek wrócił na koniu Juljusza Tarnowskiego.

Zwłoki hr. Juljusza Tarnowskiego, wyszukane między poległymi przez brata Jana (późniejszgeo marszałka krajowego), przewiezione zostały w zimie potajemnie do Dzikowa przez Jerzego Barkę, koniuszego zamkowego, i złożone w grobach rodzinnych hrabiów Tarnowskich w podziemiach kościoła OO. Dominikanów.

Przy wielkim ołtarzu w tymże kościele znajduje się pomnik jego z następującemi napisami:

„I wzmogła się bitwa, aż zapadło słońce, i poległ dnia onego. Mach. Ks. I. r. X.

JULJUSZ TARNOWSKI *26 Grud. 1840 †20 Czerw. 1863

...a jeżeli się przybliżył nasz czas, umrzyjmy mężnie, a nie czyńmy zelżywości sławie naszej. Machab. Ks. I. r. IX.

Młodzieńcom mężny przykład zostawię, jeżeli ochotnem sercem a mężnie za najpoważniejsze i najświętsze prawa poczciwą śmierć podejmę. Mach. Ks. II. r. VI.

...bo lepiej nam zginąc na wojnie, niżeli patrzeć na niedolę narodu naszego. Mach. ks. II. r. III.

Lecz ja duszę i ciało moje dawam za prawa ojczyste, wzywając Noga, aby co rychlej narodowi naszmu miłościwym był. Ks. II. r. VII.”

Pisze o nim L. Siemieński w książce »Dwaj Juliusze«, i poświęcili mu utwory poetyczne Aureli Urbański w zbiorze »Miatież«, Marja Konopnicka w »Pieśniach historycznych« i Ferdynand Kuraś w 50 rocznicę powstania w r. 1913.

1 Wiadomości, podane w niniejszym artykule, o ile nie zacytowane inne źródło, pochodzą od Stanisława Zderskiego, uczestnika tej bitwy.

2 W innych oddziałach powstańczych byli z Tarnobrzega: Antoni Gwizdalski szewc, wysłużony wojskowy i Antoni Hepel szewc (obaj polegli), — a w wielu wsiach tutejszego powiatu żyją dotąd włościanie, uczestnicy powstania 1863 r., którzy szli do powstania najczęściej z flisu.

3 Kawalerja, złożona przeważnie z ludzi zamożnych, do której należał hr. Juljusz Tarnowski, wyszła z Chorzelowa, a połączywszy się w folwarku chrząstowskim z resztą konnicy, również nocą zdążała pod Szczucin.— Wiadomość od naocznego świadka wymarszu kawalerji.

4 Cały oddział wraz z oficerami liczył 425 ludzi, w tem 50 jazdy. Należało doń wiele znakomitej młodzieży, stąd zwany był „złotą legją”. Głównym dowódcą był generał Zygmunt Jordan, uczestnik w wojnie węgierskiej i wschodniej, szefem sztabu major Popiel (Chościakiewicz), były oficer papieski.

Równocześnie z drugiej strony Szczucina (w górę Wisły) pod Maniowem przeprawił się do Królestwa drugi oddział powstańczy, około 300 piechoty, pod dowództwem Edwarda Dunajewskiego. Oba oddziały miały się za Wisłą połączyć i pozostawać pod rozkazami Jordana. Dunajweski jednak zaraz u przeprawy spotkał się z nieprzyjacielem i po kilkugodzinnym boju ogniowym musiał się cofnąć około 4-ej po południu napowrót do Galicji, przy czym sam, nie natrafiwszy na bród, utonął. — „Wspomnienia krwawych czasów z r. 1863” przez Józefa Kościeszę Ożegalskiego. Kraków 1908. Stanisław Zieliński „Bitwy i potyczki 1863–1864”. Na podstawie materjałów drukowanych i rękopiśmienniczych Muzeum Narodowego w Rapperswilu. Rapperswil 1913.

5 Moskale otrzymali wiadomości dniem wpierw, że 20-go czerwca powstańcy będą przechodzili Wisłę pod Szczucinem. Uświadomieni byli o tem przez Merkla, dyrektora policji w Krakowie. — Ożegalski „Wspomnienia krwawych czasów”, str. 262. — Dr. Stella-Sawicki „Udział Galicji w powstaniu styczniowem”.

6 „Dwaj Juljusze, kartki z ostatnich dni ich żywota”. Ożegalski „Wspomienia krwawych czasów z r. 1863”. — Zieliński „Bitwy i potyczki 1863–1864”. — Do liczby tych siedmiu, którzy wytrwali w bohaterskim ataku, należą oprócz Juljusza Tarnowskiego: Chościakiewicz, — Henryk Brockhausen kawalerzysta, obywatel z Sandomierskiego, — Michał Piotrowski z Sandomierskiego, — ksiądz z Przecławia, kapelan w oddziale, który poszedł z atakującymi dla przykładu bez broni, — kap. Broński i jeden nie znany z nazwiska. — Według książki „Dwaj Juljusze” pozostał przy życiu jeden z owych siedmiu, według innych źródeł dwóch: wymieniony z nazwiska Chościakiewicz, — drugim byłby Piotrowski, który — jak mi z wiarygodnego źródła wiadomo — wrócił także cało z ataku. — Według informacyj otrzymanych od jednego z gospodarzy komorowskich, naocznego świadka stoczonej tam bitwy, Juljusz Tarnowski zginął w zagrodzie Hajskiego.

7 W drugiej części bitwy powstańcy mieli przeciw sobie 4 roty piechoty i 2 szwadrony dragonów, nadto kilkudziesięciu objeszczyków i kozaków. — Ożegalski „Wspomnienia krwawych czasów”, str. 262. Zieliński „Bitwy i potyczki 1863–1864”.

8 Ogółem poległo w tej bitwie 80 ludzi, a 56 prócz rannych dostało się do niewoli. Zieliński „Bitwy i potyczki 1863–1864”.

Według informacyj otrzymanych w r. 1920 w Komorowie od ludzi starszych, pamiętających powstanie styczniowe, zebrano po bitwie 72 poległych i pochowano ich we wspólnym grobie w Beszowej. Ciała poległych były doszczętnie obrabowane z odzieży. Nad grobem ich postawiono w r. 1918 krzyż. Rannych zebrał Teofil Różycki z Żabca. — Paru chłopów miejscowych, jak Jacenty Ubowski z Żabca, Józef Płachta z Komorowa splamiło się zdradą, donosząc Moskalom o ruchach i liczbie powstańców. Zdrajcy ci pomarli potem marnie w nędzy.

9 Ks. Bartłomiej Hędzrak urodził się w r. 1824 w Jasionowie w ziemi Sanockiej. Ojciec jego był ubogim chałupnikiem, kołodziejem. Ks. Hędzrak sprawował obowiązki duszpasterskie w kilku parafjach, w końcu był proboszczem w Błozwie Górnej. Był dobrym kaznodzieją, przyjacielem i przewodnikiem ludu. Umarł 31 sierpnia 1872 r. — Czasopismo „Chata” z dnia 10. XI. 1872, Nr. 13. Tom VI. Lwów.

10 Stanisław Zderski, żyjący jeszcze, prowadził warsztat kowalski w Dzikowie i dorobił się majątku wartości kilku tysięcy koron. Miał 8 synów, których wyuczył na rzemieślników, i 4 córki, wydane za mąż. Znany jest z życia przykładnego, religijności i przywiązania do spraw narodowych.
http://www.linux.net.pl/~wkotwica/slomk ... bitwa.html

Igaiga
Posty: 9
Rejestracja: 19 kwie 2011, 00:25

Re: Zygmunt Jordan

Post autor: Igaiga » 21 kwie 2013, 16:11

Dziekuje za wyczerpujace informacje. :)

Mam kolejne pytania,jesli ktos bedzie uprzejmy odpowiedziec

* Zygmunt Jordan ur w Tuszynie.Czy to jest Tuszyn w woj lodzkim?
Mysle,ze raczej w krakowskim ,ale nie udalo mi sie tam Tuszyna znalezc.

* Czy dostepne sa akta dot Powstania ale strony rosyjskiej?

* Gdzie znalezc dane o jednostce wojskowej rosyjskiej w
okolicach Komorowa-potyczka 20/6 -1863 r.

* Jak mozna znalezc nazwiska uczestnikow potyczki pod Komorowem
20/6-1863 r (700 ochotnikow uczestniczylo) ? Czy istnieje gdzies ich lista?

Dotychczas udalo mi sie znalezc w lokalnych portalach z tarnowskiego
,swietokrzyskiego garstke osob,ok 50.
Szukam tez zyjacych :idea: dzis potomkow tych uczestnikow ale ze wzgledu na brak ksiazki telefonicznej w PL (utajnianie danch) jest to praca Syzyfa.

Pragne powiadomic iz,14/8-2011 w Gacach Slupieckich zostal poswiecony kamien pod budowe pomnika na czesc Powstancow z Gac i Komorowa (20/6).

22 czerwca o g 12:00, 150 lat po w/w Potyczce odbedzie sie uroczystosc juz przy pomniku,na ktora wszystkich zapraszamy.

Pozdrawiam :P
JB

ODPOWIEDZ

Wróć do „Biografie”