Napaść czeska na Polskę

Polskie wojny i konflikty zbrojne w okresie dwudziestolecia międzywojennego:
* powstanie w Wielkopolsce - 1918-1919
* powstania na Górnym Śląsku - 1919-1921
* wojna polsko-bolszewicka - 14 lutego 1919-12 października 1920
* wojna ukraińska - 1918-1919
* wojna litewska - oficjalnie do 1938 roku, a właściwie 1919-1920
* konflikty z Czechosłowacją - 1919-1920
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Napaść czeska na Polskę

Post autor: Warka » 13 maja 2013, 04:51

Według austriackiego spisu ludności z r. 1910 były to tereny tak bardzo polskie, że trudno byłoby znaleźć podobne w całej Polsce. Na przykład w jabłonkowskim powiecie sądowym około 98 proc. ludności deklarowało swoją polskość, zaś do czeskich korzeni przyznawało się mniej niż 1 proc. mieszkańców. We wsi Sucha Górna, w ówczesnym powiecie frysztackim, żyło natomiast 96 proc. Polaków oraz 4 proc. Niemców i Austriaków. Czechów nie było. Były to polskie wsie i miasteczka. Już od połowy XIX wieku istniały tam liczne polskie szkoły, zakładane przez światłych mieszkańców tej ziemi oraz powołaną przez nich do życia Macierz Szkolną. Szkoły czeskie, jak grzyby po deszczu, zaczęły powstawać dopiero po zbrojnym zaanektowaniu tych terenów przez Czechów w r. 1919.

Niestety, po czeskim zaborze z r. 1919 nie było na tej ziemi plebiscytu. Czesi, żądni miejscowych bogactw naturalnych, do niego nie dopuścili. W czasie walk dyplomatycznych o przynależność Śląska Cieszyńskiego operowali argumentami historycznymi i gospodarczymi. Unikali argumentów etnicznych, za którymi przemawiała - proklamowana przed skończeniem I wojny światowej przez amerykańskiego prezydenta Wilsona - zasada samostanowienia narodów. Państwa koalicyjne, poznawszy dokładnie stosunki językowe na tym terenie, pierwotnie – w myśl tej zasady – przychylały się na stronę polską. Fakt, że decyzja w sprawie ostatecznego wytyczenia granic wypadła inaczej, niż wynikałoby z zastosowania zasady etnograficznej, przypisać należy właśnie niedopuszczeniu do plebiscytu i ciężkiemu położeniu, w jakim znalazła się Polska z powodu bolszewickiej agresji. W lecie 1920 roku, już po styczniowej inwazji Czechów r. 1919, arbitralną decyzją mocarstw koalicyjnych Śląsk Cieszyński, łącznie z Cieszynem, został przepołowiony. Po zachodniej stronie – za Olzą i Czantorią – pozostało ok. 140 tysięcy Polaków.

Wiadomo, że dziś niewiele osób poza tymi, którzy zawodowo zajmują się historią, zna dzieje tej ziemi. W bardzo wielkim skrócie podajemy więc historię całego Księstwa Cieszyńskiego, gdyż do r. 1919 stanowił on nierozerwalną jedność. Nie ma odrębnej historii prawego i lewego brzegu Olzy.

Śląsk Cieszyński odpadł od Polski w roku 1335, kiedy to Kazimierz Wielki był zmuszony zrzec się tej ziemi. Były to czasy, kiedy król czeski Jan Luksemburczyk, sprzymierzony z Krzyżakami, dokonywał najazdów na Polskę. Jeżeli Władysław Łokietek, dążący po rozbiciu dzielnicowym Polski do ponownego zjednoczenia kraju, odniósł zwycięstwo nad Krzyżakami w bitwie pod Płowcami w roku 1331, to zapewne z tego powodu, że Jan Luksemburczyk spóźnił się na pole bitwy. A spóźnił się dlatego, że po drodze załatwiał swoje i korony czeskiej sprawy. Zdobywał Głogów, będący pod panowaniem księcia Bolka II, który nie chciał się podporządkować obcym.

Następca Łokietka, jego syn Kazimierz zagrożony ponownym najazdem krzyżacko-czeskim, został zmuszony do podpisania umowy, w której zrzekł się m.in. prawa do Śląska Cieszyńskiego w zamian za inne ustępstwa. W warunkach odbudowywania państwowości polskiej nie mógł bowiem narażać kraju na ciągłe, wyniszczające wojny.

I choć panowanie Czechów nad Śląskiem trwało krócej niż późniejszy austro-węgierski zabór, gdyż w 1620 roku stracili oni swoją suwerenność na prawie 300 lat, twierdzą iż mają „historyczne prawo” do tej ziemi. Nieważne, że zdobyli je dzięki ścisłej współpracy z największym wówczas wrogiem Polski. Odzyskawszy niepodległość po pierwszej wojnie światowej, jak już wspominaliśmy, na to prawo uparcie się powoływali, żądając całego Śląska Cieszyńskiego, z Bielskiem włącznie i to znów w chwili wielkiego zagrożenia Polski, a nawet Europy, kiedy Polacy – również ci ze Śląska Cieszyńskiego – prowadzili najcięższe boje z bolszewikami na Wschodzie. Warto tu bowiem jeszcze raz przypomnieć, że w roku 1918 – w myśl wilsonowskiej zasady samostanowienia narodów - cały Śląsk Cieszyński, decyzją swoich mieszkańców, przyłączył się do Polski, jako jej naturalna część, zamieszkiwana w ogromnej większości przez Polaków. Kiedy - wobec zagrożenia przez bolszewików na wschodzie - oddziały wojska polskiego z granicy południowej, uważanej za bezpieczną, przemieszczone zostały na wschód, Czesi nie tylko nie zawahali się przed napaścią zbrojną. Blokowali też dostawy broni z zachodu dla walczących z bolszewikami Polaków. Po raz trzeci Czesi dostali też ten skrawek rdzennie polskiej ziemi po II wojnie światowej od Stalina w nagrodę za służalczość Benesza , ale o tym będzie mowa w którymś z naszych kolejnych biuletynów. Dziś pozostaniemy już przy historii dawnych stuleci.

Do XVII wieku władali Księstwem Cieszyńskim Piastowie. Myliłby się jednak ten, kto by uważał, że to dzięki nim zachowała się polskość tej ziemi. Przeciwnie. Oni szybko ulegli germanizacji, a równocześnie przyczynili się do jeszcze jednego podziału jej mieszkańców. Podziału religijnego. Dogodnie położone Księstwo Cieszyńskie należało do tych ziem polskich, które najwcześniej stykały się z idącymi od południa i zachodu prądami kulturalnymi i religijnymi. Znaczny wpływ na rozwój oświaty na tym terenie wywierały klasztory, dominikański i bernardyński w Cieszynie oraz benedyktyński w Orłowej, ściśle powiązany z opactwem w Tyńcu, które istniały tam już w XIII wieku:. Z drugiej zaś strony szybko dotarły na Śląsk Cieszyński echa wystąpienia Marcina Lutra i znalazły tu wielu zwolenników. Jednym z nich był Jan z Persteina, ojczym małoletniego księcia Wacława III Adama. W tych warunkach w ciągu czwartego dziesięciolecia XVI w. większą część Księstwa, wraz z jego stolicą ogarnęła reformacja. Po dojściu do pełnoletności książę Wacław III Adam uznał w r. 1545 konfesję augsburską za wyznanie oficjalne Księstwa.

Reformacja wywołała silny wpływ na kształtowanie się języków narodowych w całej Europie środkowej. Wpływ ten uwidocznił się również na Śląsku Cieszyńskim. Choć kancelaria zniemczonych Piastów Śląskich coraz częściej – w miejsce łaciny – zaczynała stosować język niemiecki, większość mieszkańców miast i wsi posługiwała się polską gwarą. Reformacja, wprowadzając w szerokim zakresie język narodowy do nabożeństw, mimowolnie przyczyniła się tu do dalszego rozwoju języka polskiego. Do rąk ewangelików śląskocieszyńskich dostały się wtedy polskie książki religijne, jak kantyczki, kancjonały, postylle, a wśród nich słynna „Kronika albo Postilla, polskim językiem a prostym wykładem też dla prostaków krótce uczyniona przez Mikołaja Reya”. W ślad za ewangelikami w szerszym niż dotąd zakresie języka polskiego zaczął również używać kler katolicki. Pojawiły się pierwsze polskie książki religijne, przeznaczone dla prostego ludu.

Przodująca pozycja wyznania augsburskiego w księstwie utrzymywała się jeszcze za rządów drugiej żony Wacława III – Katarzyny Sydonii, która po śmierci męża sprawowała władzę w imieniu nieletniego syna Adama Wacława. Ten jednak, po dojściu do pełnoletności, uczestniczył w licznych kampaniach wojennych i w związku z pełnioną służbą, jako dowódca jazdy cesarskiej, często bywał w środowisku katolickim. Spowodowało to, że porzucił luteranizm i jak wcześniej był gorącym protektorem protestantów, tak potem stał się ich żarliwym prześladowcą, tak samo jak później jego syn i następca Fryderyk Wilhelm, ostatni przedstawiciel męskiej linii Piastów cieszyńskich. Ten, umierając przekazał księstwo siostrze Elżbiecie Lukrecji, równie gorącej wyznawczyni katolicyzmu. Z chwilą jej śmierci w r. 1653 Księstwo przeszło we władanie Habsburgów w osobie arcyksięcia Ferdynanda.

Choć protestantyzm utracił swoją oficjalną pozycję wiodącej religii w Księstwie, a protestanci byli prześladowani, zachował tu licznych zwolenników. Jest wielce prawdopodobne, że stało się tak dzięki wspomnianemu już wprowadzeniu języków narodowych do nabożeństw, a później także rozwojowi ewangelickiego szkolnictwa narodowego. Działo się tak zwłaszcza dzięki autonomii tego kościoła na zwartym terenie Śląska Cieszyńskiego, w przeciwieństwie do kościoła katolickiego, podporządkowanego obcej hierarchii. Dzięki temu – paradoksalnie – niemiecki ruch reformacyjny stał się na Śląsku Cieszyńskim ostoją polskości. Zlekceważenie tej prawdy w ostatniej dekadzie dwudziestego stulecia przez przedstawicieli Kościoła Ewangelickiego a.w. na Zaolziu zostało wykorzystane przez władze czeskie dla znaczącej likwidacji wewnętrznego oporu ludności polskiej przeciw depolonizacji i przyśpieszenia jej wynarodowienia.

Początki zorganizowanego ruchu narodowego na tej ziemi datują się od przełomu XVIII i XIX wieku. Były one następstwem zdarzeń rozgrywających się w Europie i na świecie. Szerokim echem odbiła się tu m.in. rewolucja francuska, wojny napoleońskie i wreszcie Wiosna Ludów, niosąc ze sobą idee oświecenia i wyrosłe z nich ruchy społeczne i narodowe. Ich trybuną stał się „Tygodnik Cieszyński” oraz „Studenckie Towarzystwo uczących się języka polskiego”, przeistoczone później w Czytelnię Polską. W jej odezwie czytamy: „Kiedy spadły zasłony ciemnych i ponurych czasów, a świetne zmiany wiek nam nowy rozpoczęły, kiedy jutrzenka błoga dni wolności narodowi zwiastuje – otóż przyszłość jaśniejąca wymaga, aby się ludy w oświecie podniosły i uszlachetniły. Doświadczenie nas uczy, że jedynie oświata i uszlachetnienie człowieka sprawują mu pożyteczne użycie wolności; wolność zaś w mocy nieoświeconego i surowego, może stać się nożem w ręku dziecka, częstokroć na własną lub drugiego zgubę używanym. Oświata jest też również warunkiem dla każdego pomyślności, bo ona zmniejsza nędzę, ona powyższa człowieka i brata ludzi”.

Ten zryw społeczno-narodowy szybko jednak zdławiono. „Tygodnik Cieszyński” został w wyniku prześladowań zlikwidowany. Odżył dopiero w r. 1853 pod nazwą „Gwiazdki Cieszyńskiej”, a rozwiązana Czytelnia Polska odrodziła się w r. 1862 jako Czytelnia Ludowa. Jej program rozrósł się i rozwinął z lokalnego, miejskiego dając jej możliwość wpływania na cały Śląsk Cieszyński. Oddziaływanie umożliwiał przede wszystkim rosnący księgozbiór, z którego korzystali ludzie często z odległych nawet miejscowości. Dużą atrakcją był też teatr amatorski, czynny w Czytelni przez wiele lat oraz organizowane przeróżne obchody i akcje narodowe.

Czytelnia Ludowa była w drugiej połowie XIX wieku kuźnią, w której kształtowało się życie społeczne i narodowe ziemi śląskiej. To dzięki niej książka polska trafiła na Śląsku Cieszyńskim pod strzechy. To tu narodził się pomysł powołania do życia Towarzystwa Rolniczego, stąd wyszła myśl utworzenia w r. 1873 Towarzystwa Oszczędności i Zaliczek, którego liczne filie stanowiły pierwsze polskie placówki tego rodzaju i przyczyniły się do niezależności gospodarczej społeczeństwa polskiego, wspierając je w wielu dziedzinach. Warto tu na marginesie zaznaczyć, że funkcjonowały one aż do wybuchu II wojny światowej i na Zaolziu zostały skonfiskowane – głośnymi ostatnio dekretami Beneša - razem z innym mieniem polskich organizacji jako „mienie pofaszystowskie” (sic!).

Jako ciekawostkę warto też odnotować, że mimo iż do polskiego obozu narodowego należeli ludzie obydwu wyznań – katolicy i ewangelicy – w ich obozie panowała zgoda, o czym przekonuje lektura „Gwiazdki Cieszyńskiej”, organu ruchu polskiego. Zmieniło się to niestety w latach osiemdziesiątych, kiedy z winy obydwu stron doszło do wyraźnego rozbicia.

Nasilenie germanizacji rozwiało też zaufanie ludności Śląska Cieszyńskiego do władz wiedeńskich. Przyczyniło się to do tego, że ludność polska w zakresie życia społecznego i narodowego zaczęła liczyć tylko na własne siły, własną pracę i ofiarność. Polskie towarzystwa wzięły na siebie ciężar zakładania i utrzymywania szkół polskich, dzięki czemu życie narodowe weszło na nowe tory. Ze szkół tych wyszła z czasem rodzima polska inteligencja, która dzieło odrodzenia narodowego doprowadziła do celu.

Ważnym ośrodkiem życia politycznego na Śląsku Cieszyńskim stał się również Frysztat, gdzie swoją działalność społeczno-narodową rozwijała grupa światłej inteligencji polskiej, złożona z nauczycieli, lekarzy itp. Jej przywódcą był Franciszek Friedel, rzutki działacz oświatowy i polityczny. Ludzie ci zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństw, jakie zagrażały Śląskowi Cieszyńskiemu nie tylko ze strony nacjonalizmu niemieckiego, lecz także czeskiego. Widzieli też następstwa rozbicia wyznaniowego. Wszystkie te sprawy znalazły odbicie na łamach powołanego przez nich w r. 1897 tygodnika pod nazwą „Głos Ludu Śląskiego”. Z ich ruchem był bardzo ściśle związany szeroko zakrojony ruch oświatowy, zorganizowany w ramach towarzystwa kulturalno-oświatowego „Jedność”. Koła „Jedności” zakładały po wsiach biblioteki, powoływały do życia teatry amatorskie i chóry; wszczęto także akcję wydawniczą. Na początku XX wieku dorobek organizacyjny „Jedności” przejęła Macierz Szkolna Księstwa Cieszyńskiego, która zdecentralizowała w tym czasie swoją działalność, zakładając po wsiach swe koła i koła „Jedności” przekształciły się w koła „Macierzy”.

Coraz większe zróżnicowanie życia politycznego ludności polskiej na Śląsku Cieszyńskim zaczęło się rozwijać pod koniec XIX wieku w wyniku szybkiego rozwoju przemysłowego. Szczególne nasilenie rozwoju przemysłu miało miejsce w Zagłębiu Ostrawsko-Karwińskim. Do tego okręgu napływały w drugiej połowie XIX wieku za pracą liczne rzesze imigrantów także spoza Śląska, szczególnie z Moraw i z Galicji. Co ciekawe, element napływowy z Galicji – w przeciwieństwie do rdzennej ludności miejscowej - szybko ulegał depolonizacji.

Jak wynika z powyższych faktów, sytuacja była tu o wiele bardziej skomplikowana niż gdzie indziej. Ponieważ Śląsk Cieszyński leżał na skrzyżowaniu wpływów polskich, niemieckich i czeskich, komplikowały ją sprawy narodowe. Utrudniały ją również sprawy wyznaniowe i idące z nimi w parze tarcia religijne. Niebagatelne znaczenie miały też sprawy gospodarczo-przemysłowe. Polski był tu bowiem polski lud. Przemysł znajdował się w rękach kapitału obcego, wrogo do polskości ustosunkowanego. Biorąc to wszystko pod uwagę należy stwierdzić, że XIX wiek był tu okresem bardzo trudnym i wymagał usilnej i ofiarnej pracy, by zamierzone około połowy XIX wieku dzieło odrodzenia narodowego i społecznego doprowadzić do końca.

W chwili wybuchu I wojny światowej Śląsk Cieszyński wykazywał wysoki poziom świadomości narodowej i społecznej, czego wyrazem jest choćby fakt uformowania się Legionu Śląskiego, odbicia tęsknot i dążeń do niepodległej Polski. Nadzieje na odzyskanie niepodległości zrodzone z chwilą wybuchu wojny, wzmocniły się poważnie w jej ostatnich dwóch latach. Pod naciskiem ludności przywódcy polityczni domagali się od Wiednia uznania prawa narodów do samostanowienia o sobie. Akcję taką podjęli posłowie ziemi cieszyńskiej do Rady Państwa, a zarazem przywódcy trzech głównych partii politycznych – Tadeusz Reger, ks. Józef Londzin i dr Jan Michejda. Oni to 7 października 1918 wypowiedzieli się za włączeniem Śląska Cieszyńskiego do Polski. W dniu 12 października 1918, zebrani w Cieszynie przedstawiciele wszystkich polskich stronnictw politycznych, kulturalnych i gospodarczych uchwalili jednomyślnie rezolucję, w której żądali przyłączenia do Macierzy. Żądanie to poparły olbrzymie wiece ludności w dn. 19 października w Orłowej i 20 października w Boguminie. 19 października powołano też Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego, której skład opierał się o Związek Wójtów. Poza wójtami polskimi z powiatu cieszyńskiego i frysztackiego w skład Rady Narodowej weszli też przywódcy stronnictw politycznych, działacze organizacji zawodowych, społecznych i kulturalnych, którzy reprezentowali ogół ludności Śląska Cieszyńskiego. Jej prezydium stanowili wspomniani już trzej posłowie, sekretarzem został Paweł Bobek, nauczyciel Seminarium Nauczycielskiego. Rada rozpoczęła urzędowanie w Domu Narodowym, a po przewrocie wojskowym przeniosła się do piastowskiego zamku.

Aby zalegalizować skład Rady i upełnomocnić ją jako reprezentację ludności polskiej całego Śląska Cieszyńskiego, zwołano na 27 października masowy wiec do Cieszyna. Wzięło w nim udział ponad 50 tysięcy mieszkańców okolicznych wsi i miasteczek z obu stron rzeki Olzy. Wśród ogólnego uniesienia i entuzjazmu uchwalono jednomyślnie rezolucję, w której w punkcie pierwszym stwierdzono: „My Polacy Księstwa Cieszyńskiego uznajemy bezwarunkową przynależność naszą i ziemi naszej do Polski i uważamy się odtąd za obywateli wolnej, zjednoczonej i niepodległej Polski. Rzeczypospolitej Polskiej winni jesteśmy wierność, posłuszeństwo, mienie i krew naszą i nie uznajemy żadnych więzów tym najświętszym obowiązkom przeciwnych”.

28 października Rada Narodowa ogłosiła objęcie władzy na Śląsku Cieszyńskim, mimo iż nadal stacjonowały tu wojska zaborcy. W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 grupa oficerów polskiego pochodzenia, z Klemensem Matusiakiem na czele, dokonała przewrotu wojskowego. Akcja przebiegła gładko. Garnizon cieszyński - dzięki dobremu przygotowaniu akcji - znalazł się bez jednego wystrzału w polskich rękach. Na podkreślenie zasługuje fakt, że przewrót polityczny i wojskowy w Cieszynie był jednym z pierwszych na ziemiach polskich. Rada Narodowa zawiadomiła władze w Warszawie i Komisję Likwidacyjną w Krakowie o zorganizowaniu się i objęciu władzy z ramienia rządu polskiego. Władze przyjęły owo zawiadomienie i uznały Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego za swój organ tymczasowy. Celem usunięcia nieporozumień między Polakami a Czechami, Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego oraz jej czeski odpowiednik – Zemský národní výbor pro Slezsko zawarły 5 listopada ugodę, na mocy której powiaty bielski, cieszyński i większość frysztackiego wraz z karwińskim zagłębiem węglowym podlegały Radzie Narodowej, a powiaty: frydecki – z wyjątkiem niektórych gmin polskich oraz część frysztackiego – Národnímu výborowi w Ostrawie. Strona czeska nie dotrzymała jednak tej umowy i 23 stycznia 1919 r. zdradziecko zaatakowała Polskę, o czym mowa była już na początku niniejszego artykułu. Dysproporcja sił byłą ogromna. Około 16 tysiącom dobrze uzbrojonych żołnierzy czeskich przeciwstawiało się 1500 żołnierzy polskich oraz słabo uzbrojone oddziały górników, hutników, kolejarzy i chłopów. 30 stycznia czeskie natarcie zostało jednak pod Skoczowem zatrzymane i odparte. Z czeskiej inicjatywy doszło 3 lutego 1919 do zawieszenia broni, lecz dawna linia demarkacyjna nie została już przywrócona. W czeskich rękach pozostały kopalnie karwińskie, trzyniecka huta żelaza i stali oraz kolej koszycko-bogumińska na całym jej odcinku Śląska Cieszyńskiego za Olzą i Czantorią.

Oprac. Alicja Sęk

ODPOWIEDZ

Wróć do „Bitwy, wojny i kampanie”