BEZROBOCIE W POLSCE W OKRESIE WIELKIEGO KRYZYSU

Chcąc omówić gospodarkę II RP, najpierw należy zbadać tło historyczne oraz czynniki, które miały wpływ na gospodarkę niepodległej już Polski w momencie zakończenia I Wojny Światowej.
Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

BEZROBOCIE W POLSCE W OKRESIE WIELKIEGO KRYZYSU

Post autor: Adambik » 21 gru 2012, 19:46

BEZROBOCIE W POLSCE W OKRESIE WIELKIEGO KRYZYSU GOSPODARCZEGO LAT 1929-1939
Sytuacja w II Rzeczpospolitej po odzyskaniu niepodległości była daleka od oczekiwanych przez wiele milionów polaków. Po okresie rozbiorowych i I wojnie światowej sytuacja gospodarki kraju była w opłakanym stanie. Zniszczenie infrastruktury zapowiadało powolny proces odbudowy kraju. Do tego dochodzi wieloletni podział państwa na trzy części, które różniły się od siebie w poziomie gospodarczo-politycznym. Zacofania rejonów wschodnich nie udało się wyrównać aż do dzisiaj. Państwa zachodu zdecydowały o utworzeniu państwa Polskiego aby było przeciwwagą dla Niemiec i Rosji.
W 1923 roku w Polsce mieszkało 28,3 mln ludności. W ciągu poprzednich lat liczba ta szybko wzrastała, w wyniku powrotu uchodźców wojennych z Austrii i Rosji, robotników i chłopów wywiezionych na roboty do Niemiec z Kongresówki, żołnierzy polskich walczących na rozmaitych frontach. Wracali także emigranci polityczni oraz zarobkowi. Pragnęli wziąć udział w budowie niepodległej Rzeczpospolitej i liczyli, że znajdzie się w niej praca dla wszystkich chętnych.
Miesiące od listopada 1918 roku do połowy 1922 roku możemy określi jako czas budowy podstaw gospodarczych Rzeczpospolitej. Należało stworzyć jednolity organizm ekonomiczny z fragmentów trzech systemów polityczno-gospodarczych.
Najważniejszym problemem lat powojennych praz jednym z najważniejszych zagadnień ekonomicznych i społecznych Polski międzywojennej była kwestia agrarna. Nad sytuacją wsi polskiej ciążyło istnienie folwarków, należących do wielkich posiadaczy ziemskich, które dysponowały znaczną częścią gruntów, podczas gdy w posiadaniu chłopów znajdowały się często gospodarstwa nie wystarczające na wyżywienie rodziny.
Drugim wielkim problemem niepodległej Polski stała się inflacja. Chaos gospodarczy w powstającym państwie, spowodowany rozpadem dawnych struktur politycznych i wojną, wydatki militarne, potrzeby odbudowy spowodowały znaczną nadwyżkę rozchodów państwowych nad dochodami. Jedynie dzięki reformie walutowej udało się zahamować hiperinflacje.
Koniunktura w Polsce wiązała się ściśle z analogicznymi tendencjami w całym świecie. Światowa wytwórczość przemysłowa wzrosła w latach 1926-1929 o 19 %, w Polsce zaś o 41%. Ożywienie gospodarcze miało pomyślne następstwa w wielu dziedzinach życia. Wprawdzie wzrastały ceny, lecz równocześnie w szybszym tempie rosły zarobki, a także malało bezrobocie. W połowie lat 1928 i 1929 osiągnęło najniższe rozmiary w całym okresie międzywojennym – poniżej 100 tyś. osób. Rolnictwo też przeżywało wzrost produkcji, dzięki czemu wzrastały dochody wsi. Poprawiła się również sytuacja niezamożnej części wsi. Łatwiej było o zarobek, zarówno w rolnictwie jak też poza nim, przy wyrębie lasów, robotach ziemnych i budowlanych, a wreszcie udawało się znaleźć pracę w przemyśle, który potrzebował robotników.
Jednakże w 1928 roku pojawiły się już pierwsze przejawy recesji. Początkowo były lekceważone. Spadek cen artykułów rolnych na jesieni 1928 r. traktowano powszechnie jako normalne zjawisko. Co roku po żniwach, w wyniku zwiększonej podaży odczuwano przejściową zniżkę cen. Tym razem jednak spadek cen zapoczątkował trwałą tendencję. Podobnie normalnym zjawiskiem było zmniejszenie produkcji i wzrost bezrobocia w miesiącach zimowych, gdy przerywano pracę w wielu sezonowych gałęziach gospodarki. Zima 1928/29 okazała się szczególnie surowa i długotrwała, toteż jej skutkom przypisywano na wiosnę 1929 r. osłabienie koniunktury w przemyśle włókienniczym i odzieżowym. Produkcja przemysłu ciężkiego nadal jednak wzrastała, a rok 1929 zdawał się dalszym ciągiem pomyślnej koniunktury. Wysokie zatrudnienie wynikało w pewnej mierze z przekonania przedsiębiorców, że trudności zbytu oraz kłopoty z uzyskaniem kredytów są chwilowe i przypadkowe, natomiast tendencja do wzrostu trwa. Nieraz więc produkowano na skład, wierząc w możliwości korzystnej sprzedaży za parę miesięcy. Okazało się jednak złudzeniem.
Jednym z podstawowych problemów wielkiego kryzysu gospodarczego było bardzo wysokie bezrobocie. Spadek produkcji spowodował redukcję liczby zatrudnionych robotników.


zatrudnienie w górnictwie i hutnictwie oraz przedsiębiorstwach przemysłu przetwórczego zatrudniających powyżej 19 robotników skurczyło się w okresie dna kryzysu przemysłowego do 64 % stanu z 1929 r., a w 1935 r. wzrosło do 75 % nadal więc było znacznie niższe niż przed załamaniem. Cechą charakterystyczną było przede wszystkim gwałtowne zmniejszenie się udziału pracowników młodocianych ( w 1928 r. – 7,1 % ogółu robotników, w 1935 r. – 2,6 %). Ich miejsce zajmowały przede wszystkim kobiety. Przyczyn tego zjawiska było kilka. Pierwszą i zasadniczą stanowiła polityka państwa zmierzająca do zapewnienia miejsc pracy przede wszystkim głowom rodzin. Drugą było nieopłacalność zatrudniania młodocianych w sytuacji, gdy za niemal identyczną płacę pracodawca mógł zatrudnić doświadczonych i wysoko kwalifikowanych starszych pracowników, zapewniających większą wydajność i lepszą jakość produkcji. Trzecią przyczyną było istniejące w Polsce ustawodawstwo społeczne przyznające młodocianym pracownikom pewne przywileje, których koszty obciążały przedsiębiorców.
Spadek zatrudnienia spowodował wzrost liczby osób pozostających bez pracy. W związku z tym, że przed wojną nie istniały w Polsce statystyka bezrobocia , analizę można oprzeć przede wszystkim na danych o liczbie poszukujących zatrudnienia zarejestrowanych w biurach Pośrednictwa Pracy
Miesiące 1929 1930 1931 1932 1933 1934 1935
Marzec 170,4 289,5 372,5 360 279,8 388,3 506,2
Czerwiec 105,1 205 274,9 264,1 224,6 306,4 364,9
Wrzesień 81,8 170,5 246,4 150,4 202,1 289,2 254,7
Grudzień 185,3 299,8 312,5 220,2 342,6 413,7 402,8
Tabela 2 Liczba zarejestrowanych poszukujących pracy latach 1929-1935 (stan na koniec miesiąca) w tyś. osób
Dane te z reguły były zaniżane, przy czym zasadą było, że wraz z pogarszaniem się koniunktury gospodarczej informacje o liczbie poszukujących zatrudnienia coraz bardziej odbiegały od rzeczywistych rozmiarów bezrobocia. Zasadniczą wadę danych Biur Pośrednictwa Pracy stanowiło to, że rejestracja obejmowała tylko część pozbawionych pracy. Z jednej strony było to rezultatem przepisów, nie zezwalających na rejestrowanie osób, które dotychczas jeszcze nie pracowały zarobkowo, a więc praktycznie całej młodzieży wchodzącej w wiek produkcyjny i części kobiet pozostających przed kryzysem na utrzymaniu pracującego męża lub rodziców. Z drugiej strony- wielu robotników, którzy formalnie posiadali prawo do rejestracji, nie korzystało z niego, ponieważ stracili nadzieje na uzyskanie za pośrednictwem Biur Pośrednictwa nie tylko nowego zatrudnienia, ale nawet jakiejś doraźnej pomocy. Tym np. tłumaczył się silny spadek liczby zarejestrowanych bezrobotnych w 1932 r., w tym bowiem roku z kompetencji Biur wyłączono akcję doraźnej pomocy dla pozbawionych pracy. Wzrost zainteresowania rejestracją w 1933 r. i w latach następnych wynikał z rozwinięcia w tym okresie robót publicznych, na które powoływano wyłącznie osoby figurujące w spisach urzędów pośrednictwa. Dalszymi przyczynami nieodzwierciedlania przez statystykę poszukujących pracy rzeczywistego poziomu bezrobocia występujące fałszowanie danych w latach, w których bezrobocie występowało szczególnie silnie. Trudno obecnie ustalić powszechność tego typu praktyk, ścisłe dane można ustalić jedynie w stosunku do województwa śląskiego.
Dokładniejsze dane przyniósł spis ludności z grudnia 1931 r., według którego liczba pozbawionych pracy robotników w miastach wynosiła 603,4 tyś osób , z czego 517,9 tyś. przypadało na robotników przemysłowych. Wadą spisu było podanie tylko statystycznej informacji, która nie dawała odpowiedzi na pytanie dotyczące dynamiki zmian w liczbie bezrobotnych.
Poprawa koniunktury dokonująca się w Polsce w latach 1933 – 1935 tylko w bardzo niewielkim stopniu wpłynęła na spadek liczby bezrobotnych, wynikało to z kilku okoliczności, do których można zaliczyć słabą dynamikę wzrostu wytwórczości przemysłowej, zwiększanie produkcji przez zastosowanie nowych rozwiązań organizacyjnych i technicznych, a nie drogą wzrostu zatrudnienia, wchodzenia w wiek produkcyjny licznych roczników młodzieży urodzonej po wojnie, migracja ze wsi do miast, zahamowanie emigracji zagranicznej i silny wzrost reemigracji. W tym stanie rzeczy trudno się dziwić, że jeszcze w 1935 r. bezrobotni według bardziej ostrożnego szacunku Lewego stanowili 26,5 % ogółu robotników, a według ocen Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – nawet 30,4 %.
Bezrobocie w różnym stopniu wystąpiło w różnych działach przemysłu. Spośród najważniejszych w 1932 r. najsilniej dało się odczuć w przemyśle metalowym- 51 % bezrobotnych w stosunku do zatrudnionych, w hutnictwie 47 % i włókiennictwie (33 %), słabiej dotknęło górnictwo (26%). W 1935 r. proporcje układały się już inaczej. Najsilniej bezrobocie wystąpiło w hutnictwie (42%) i górnictwie (40%), a znacznie słabiej we włókiennictwie (19%). Najkorzystniejsze było położenie robotników zatrudnionych w sektorze państwowym i samorządowym. Wśród nich utraciło pracę w okresie kryzysu tylko 13 %.
Struktura zawodowa bezrobotnych siłą rzeczy rzutowało na ich terytorialne rozmieszczenie. Były miasta, gdzie znaczna część ludność nie miała pracy. Na przykład w Skarżysku-Kamiennej udział bezrobotnych w ogólnej liczbie mieszkańców wynosił w 1935 r. 70,6%, Chełmży 57.5%,w Zawierciu 46,8%, w Rudzie Pabianickiej 42,7 %, w Gdyni 30,1 %itd. A przecież rok 1935 był już okresem poprawy koniunktury.
Porównanie bezrobocia całkowitego w Polsce i innych krajach europejskich wskazywało na wielkie nasilenie tego zjawiska u nas. Gdy porównujemy stosunek liczby bezrobotnych do zatrudnionych w 1931 r., okazuje się, że kształtował się on w Gdańsku na poziomie 50 %, w Niemczech – 34,3 %, w Anglii – 27,1 %, w Austrii – 24,7%, i w Polsce 22,2%. We wszystkich innych Państwach udział ten był znacznie niższy. Polska zajęła więc jedno z czołowych miejsc w Europie i zachowało je do końca kryzysu. Stanowiło to konsekwencję głębokości załamania przeżywanego przez przemysł.
Bezrobocie całkowite nie wyczerpywało problemu braku pracy. Obok niego dynamicznie rozwijało się bezrobocie częściowe, polegające na zatrudnieniu robotników tylko przez część tygodnia, przy odpowiednio zmniejszonych zarobkach.
Lata Robotnicy częściowo zatrudnieni w procencie ogółu zatrudnionych
ogółem w tym pracujący 4-5 dni pracujący 1-3 dni
1929 16,3 13,6 2,7
1930 22,8 17,4 5,4
1931 25,6 19,4 6,2
1932 38,8 26,8 12
1933 36 25,6 10,4
1934 33,1 23,8 9,1
1935 30,8 22,6 8,2
Tabela 3 Robotnicy w wielkim i średnim przemyśle przetwórczym według liczby dni pracy
w tygodniu w latach 1929-1935 .


Z liczb tych wynika, że w 1932 r. co 3 robotnik w wielkim i średnim przemyśle przetwórczym pracował tylko przez część tygodnia
Forma bezrobocia częściowego, aczkolwiek bardzo niedogodna dla dotkniętych nią pracowników, którzy z reguły nie zarabiali wówczas nawet na skromne minimum egzystencji, była i tak korzystniejsza niż całkowita utrata pracy. Dlatego zarówno rząd, jak i organizacje robotnicze starały się oddziaływać na przedsiębiorców aby zamiast całkowitej redukcji części załogi zmniejszali liczbę godzin pracy większej liczbie robotników .
W różnych gałęziach przemysłu stosowano różne metody częściowego zatrudnienia. W niektórych robotnicy przechodzili do pracy co kilka dni, w innych stosowano system turnusów, polegający na tym, że robotnik po przepracowaniu kilku tygodni- przez kilka następnych korzystał z przymusowego bezpłatnego urlopu. System ten był szczególnie dogodny dla przedsiębiorstw o produkcji ciągłej, gdzie dawał lepsze wyniki niż zatrudnianie robotników po kilka dni w tygodniu. W jeszcze innych wypadkach przedsiębiorcy ogłaszali nie opłacaną przerwę w pracy, zwaną „świętówką”. Szczególnie liczne świętówki występowały na terenie Górnego Śląska, gdzie specjalne przepisy utrudniały zwalnianie robotników z pracy. Stosowano tam też formę krótkotrwałego zatrudnienia robotników „za rewersem”, polegającą na pisemnej zgodzie pracownika na wypowiedzenie mu pracy.
Bezrobocie dotknęło także pracowników umysłowych. Redukcja personelu dotknęła w latach 1930-1935 nie tylko pracowników fizycznych, ale również umysłowych. I w tym wypadku brak jednak danych dla ścisłego przedstawienia rozmiarów zjawiska. Informacje pochodzące z rejestracji w Biurach Pośrednictwa Pracy nie mogą być podstawą oceny rzeczywistej liczby pozostających bez pracy pracowników umysłowych. Zamykały się one bowiem dla dat lat 1930-1933 liczba 21-52 tyś, podczas gdy spis ludności w grudniu 1931 r. ujawnił 80 tyś. bezrobotnych pracowników umysłowych, co stanowiło 12% ogółu wszystkich zawodowo czynnych członków tej grupy społecznej. Dlatego większą wartość mają szacunki. Minimalną wielkość bezrobocia wśród pracowników umysłowych na 63 tyś. w końcu 1929 r., 88 tyś. w 1930 r., 108 tys. w 1931 r. i 120 tys. w 1932 r. W związku z tym, że w końcu grudnia 1931 r. zatrudnienie pracowników umysłowych wynosiło w Polsce 460 tys., udział bezrobotnych w stosunku do liczby zatrudnionych wynosił 23,5 %. Był on wysoki, ale znacznie niższy niż wśród robotników.
Kwestia bezrobocia nie stanowiła dla państwa jedynie problemu społecznego. Było to bowiem zagadnienie przede wszystkim natury politycznej. Brak pracy sprzyjał powstwaniu i rozwijaniu się nastrojów opozycyjnych zarówno w stosunku do grupy rządzącej, jak i panującego nastroju społeczno- gospodarczego. Stąd w latach kryzysu we wszystkich krajach nim dotkniętych można było obserwować wzrost sił partii o skrajnych programach. Wzrastało znaczenie operujących demagogicznymi hasłami społecznymi partii faszystowskich, aktywizowała się też lewica społeczna związana z ruchem komunistycznym i socjalistycznym.
Aparat państwowy nie dysponował żadnymi sankcjami w stosunku do prywatnych kapitalistów, którzy samodzielnie decydowali o wielkości produkcji i zatrudnienia, tylko na Górnym Śląsku rządu mógł wpływać na politykę kadrową przedsiębiorstw za pośrednictwem urzędu Komisarza Demobilizacyjnego, którego zgody wymagano przy zamykaniu fabryk i redukcji personelu. W pozostałych częściach kraju państwo mogło tylko pośrednio oddziaływać na stan zatrudnienia, głównie przez lokowanie w prywatnych fabrykach zamówień, które uzależniano od zachowania odpowiednio wysokiego poziomu zatrudnienia. Akcja ta napotykała jednak istotną przeszkodę w postaci braku środków pieniężnych w budżecie na odpowiednio duże zamówienie. Wobec wybranej przez państwo polskie deflacyjnej polityki gospodarczej rząd nie dysponował środkami mogącymi zachęcić przedsiębiorców do ograniczenia redukcji załóg. Nie miał też funduszów na rozwój robót publicznych, które mogły stworzyć zastępcze miejsca pracy dla bezrobotnych.
Ochrona rynku pracy, a przede wszystkim dążeniu do zapewnienia pracy przynajmniej głowom rodzin spowodowały wydanie licznych zarządzeń ograniczających zatrudnienie młodocianych w niektórych gałęziach przemysłu, przewidujących zwalnianie w pierwszej kolejności zamężnych kobiet, młodocianych i emerytów, zaostrzających zasady przyjmowania do pracy obcokrajowców itd. W sumie pociągnięcia te nie odegrały istotniejszej roli, gdyż rząd miał tylko niewielkie możliwości zmuszania prywatnych przedsiębiorców do ich przestrzegania. Państwo dysponowało warunkami, aby założenia te realizować przede wszystkim we własnym sektorze, ale był on niewielki.
Jedyną skuteczną formą oddziaływania na rynek pracy mogła być w latach kryzysu rozbudowa robót publicznych. Jak już jednak wspomniałem, na przeszkodzie temu stały trudności finansowe. Obok nich istotną role odgrywała pewna apatia wśród robotników obserwowana w latach 1930-1931, która powodowała, że rząd nie odczuwał wówczas większych obaw przed rozwojem wystąpień robotniczych . Świadczyło o tym np. przemówienie w Sejmie jednego z czołowych działaczy sanacyjnych, B. Miedzińskiego. Wzrost aktywności proletariatu obserwowany od 1932 r. spowodował zwrócenie przez państwo większej uwagi na problem robót publicznych. Liczba zatrudnionych przy nich wzrosła z 23 tyś. w 1932 r. do 78 tys. w 1935 r. w stosunku jednak do rozmiarów bezrobocia była to kropla w morzu potrzeb. Roboty publiczne dały okresowy zarobek w 1930 r. 14% osób pozbawionych pracy, w 1932 r. 3% i w 1935 r. 12 %. Oczywiście i to miało znaczenie, ale nie mogło nawet częściowo rozwiązać palącej kwestii braku zatrudnienia. Roboty publiczne w Polsce nie odegrały roli regulatora sytuacji na rynku pracy, tak jak to działo się w niektórych państwach kapitalistycznych (np. w Niemczech i w Stanach Zjednoczonych).
Postępujący od 1933 r. rozwój robót publicznych wynikał też ze zmiany koncepcji udzielania pomocy bezrobotnym. Władze uznały, że skuteczniejsze będzie opłacanie pracy niż przyznawanie bezrobotnym pomocy w innych formach . Nie chodziło przy tym o efekty gospodarcze, ale również o względy społeczne, m. in. o pozytywny wpływ na postawę życiową i psychikę bezrobotnych.
Odrębnie starało się państwo rozwiązać problem zatrudnienia młodzieży. Na Śląsku np. stworzono specjalne Ochotnicze Obozy Pracy. W 1933 r. powołano do życia organizację Stowarzyszenie Opieki nad Niezatrudnioną Młodzieżą. W 1934 r. tworzenie młodzieżowych obozów pracy przekazano Funduszowi Pracy. Cała akcja zatrudnienia młodzieży miała podłoże polityczne, gdyż rząd wykorzystywał ją dla urabiania odpowiednich postaw wśród uczestników młodzieżowych obozów pracy. W szczytowym okresie ich rozwoju pracowało zaledwie 20 tys. osób.
Warunki życia bezrobotnych opisują sami bezrobotni w pamiętnikach: „Rodzina siodlarza-rymarza złozona z pięciu osób – w tym dwoje dzieci nieletnich, utrzymuje się tylko z dwóch zup otrzymywanych z Komitetu oraz ze 150 kg kartofli. Mając 50kg węgla gotuje codziennie kartofle na cały dzień, chleba nie kupuje wcale, jedno dziecko dożywiane jest w szkole[…] Rodzina formiarza żelaza złozona z czterech osób wydaje na żywność 12 zł tygodniowo; na dwa posiłki dziennie składają się: kartofle, kapusta, chleb, mięsa ani mleka nie kupują, najwyżej 10 kg słoniny[…] Rodzina rymarza złożona z czterech osób utrzymuje się z zarobku matki 1,5 do 2 zł dziennie; ojciec porzucił rodzinę- mieszka oddzielnie; matka trudniąca się handlem ulicznym nie wraca do domu cały dzień, żywi się zupą za 30 gr dziennie, zjadaną gdziekolwiek na mieście; dziennym pożywieniem dzieci jest pół litra mleka dla dziesięciomiesięcznego i herbata z chlebem dla starszej[…]”
Bezrobotni w pamiętnikach zgłaszonych do konkursu Instytutu gospodarstwa społecznego pisali: „ Zastawiać już nie mam co; sprzedać też nie mam co, bo posprzedawałam poszewki po 1,5 zł, prześcieradla po 2,5 zł, kapę za 11 zł, suknie za 6 zł, za trzy koszule 3,5 zł. Dzisiaj już nie mam w czym chodzić, bo się nie kupowało nic w ostatnich czasach. Jesteśmy obecnie bez odzieży i bielizny, tylko cały tydzień się chodzi, a w sobotę pierze- notabene jest mydło.”





Bibliografia
Mały rocznik statystyczny 1930-1939, Warszawa, Główny Urząd Statystyczny
Z. Landau, J. Tomaszewski, Gospodarka Polski Międzywojennej, t. III 1930-1935, Książka i wiedza, Warszawa 1982
Z. Landau, J. Tomaszewski, Gospodarka Polski Międzywojennej, Dzieje narodu i państwa polskiego, Warszawa, 1991
Pamiętniki bezrobotnych, t. I, Warszawa 1967
M. Balsigerowa, społeczne skutki bezrobocia wśród fizycznych pracowników przemysłowych miasta stołecznego Warszawa w świetle ankiety w roku 1931- 1932, Warszawa 1932

ODPOWIEDZ

Wróć do „Gospodarka, kultura i społeczeństwo”