MONARCHIŚCI DRUGIEJ RZECZYPOSPOLITEJ (1919-1939)

II Rzeczpospolita – państwo polskie odrodzone w 1918 po 123 latach zaborów.
Nazwa podkreśla ciągłość z I Rzecząpospolitą (1569–1795), zlikwidowaną traktatami rozbiorowymi zawartymi pomiędzy Austrią, Prusami i Rosją w drugiej połowie XVIII wieku (1773–1795). Urzędowym językiem II Rzeczypospolitej był polski, a walutą początkowo marka polska a od 1924 złoty polski.
Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

MONARCHIŚCI DRUGIEJ RZECZYPOSPOLITEJ (1919-1939)

Post autor: Adambik » 29 gru 2010, 15:24

Zamieszczam ciekawy artykuł poświęcony monarchistom II RP. Miłego czytania:
BARTŁOMIEJ KLUSKA
MONARCHIŚCI DRUGIEJ RZECZYPOSPOLITEJ
(1919-1939)

(fragment większej całości)

1. „Jest to rzeczą charakterystyczną, że dotąd nie znalazła się w Polsce całej nawet jednostka, która by otwarcie w tej lub innej formie wystąpiła jako szermierz idei monarchicznej” – pisał w sierpniu 1922 roku publicysta „Rzeczypospolitej” , nie miał jednak racji, albowiem istniały nie tylko takie jednostki, lecz i aktywnie działające organizacje.
Wszak już w roku 1919 na łamach narodowo-radykalnego pisma „Liberum Veto”, którego redaktorem był Adolf Nowaczyński, Leszek Gembarzewski w serii artykułów przestrzegał przed zagrożeniami niesionymi przez demokrację oraz promował monarchię jako ustrój „zabezpieczający warunki prawidłowego postępu” . Nie był zresztą Gembarzewski żadnym wyjątkiem, ponieważ podobne głosy wychodziły wówczas także spod piór m.in. Jana Zamorskiego, Zbigniewa Dobieckiego i Stanisława Mackiewicza .
Jeszcze w tym samym roku grupa warszawskich studentów – z księciem Zdzisławem Massalskim, Jerzym de Virion oraz wspomnianymi wyżej Leszkiem Gembarzewskim i Zbigniewem Dobieckim na czele – powołała do życia Akademickie Koło Jedności Narodowej, które wkrótce (10 listopada 1919 roku) przemianowano na Organizację Młodzieży Narodowo-Zachowawczej , zaś za kluczowy postulat programowy jej założyciele uznali kwestię wprowadzenia w Polsce monarchii . Grupa ta wydawała przez pewien czas pisma „Miesięcznik Akademicki” oraz (od kwietnia 1921 roku) „Bez przyłbicy” , a także próbowała rozszerzyć teren działalności na Lwów i Poznań, notując na tym polu niewielkie sukcesy . Aktywność OMNZ zamarła, gdy sytuacja polityczna zmusiła jej członków do wstąpienia do wojska i walki przeciw Rosji. W jednym ze starć życie stracił m.in. prezes Organizacji, książę Massalski , lecz po wojnie działalność wznowiono . W roku 1922 doszło w Poznaniu do Zjazdu Wszechpolskiego, na którym zapadła decyzja o zmianie ostatniego członu nazwy. Organizację Młodzieży Narodowo-Zachowawczej zastąpiła Organizacja Młodzieży Monarchistycznej. Zmiana ta jeszcze wyraźniej podkreślić miała główne polityczne żądanie grupy, czyli przywrócenie dziedzicznej monarchii konstytucyjnej opartej na „tradycji Piastów i Jagiellonów” oraz „wiekopomnej Reformie” z 3 maja 1791 roku . Wiceprezes koła poznańskiego, Stanisław Zabiełło, tak charakteryzował członków OMM: „Wspólny był nam kult przeszłości szlacheckiej, konserwatyzm typu torysów angielskich, a więc postęp hamowany przez tradycję, klasyczny liberalizm ekonomiczny XIX wieku, patriotyczny nacjonalizm bez ciasności i doktrynerskości endeckiej oraz przyjęte od szkoły krakowskiej uznanie potrzeby silnej władzy. Wszystko to powodowało, że jako jedyną receptę na odczuwane głęboko wady i bolączki polskiej rzeczywistości politycznej widzieliśmy monarchizm wzorowany na maurrasowskiej doktrynie Action Française” . Pod przywództwem Jana Moszyńskiego OMM rozpoczęła promowanie idei monarchicznych na wyższych uczelniach, głównie w Warszawie, Krakowie i Wilnie oraz – odciąwszy się zdecydowanie od środowiska krakowskich konserwatystów – w wyborach parlamentarnych wsparła Chrześcijański Związek Jedności Narodowej.
Także w roku 1922 wydana została drukiem praca bezpartyjnego prawnika, Stanisława Paciorkowskiego, poświęcona analizie porównawczej polskich konstytucji – majowej oraz marcowej – w której autor wyraźnie opowiadał się za rozwiązaniami ustrojowymi proponowanymi przez tę pierwszą: za monarchią dziedziczną i konstytucyjną. „I jakże się urządza [odrodzona Rzeczpospolita – BK]? Całe zaufanie swoje, całe rządy składa znowu w ręce gromady. Gromada sejmowa! Toż to ta sama anarchia, ten sam nierząd, który już raz zgubił Polskę” – grzmiał Paciorkowki, tłumacząc dalej czytelnikowi, jak winien wyglądać – jego zdaniem – ustrój Drugiej Rzeczypospolitej: „Tylko jednoosobowa władza kierująca gromadą, ale od niej niezależna, winna była urządzać Polskę i dziś jeszcze tworzyć silny i sprężysty rząd” .
Widać zatem wyraźnie, iż już w latach 1919 – 1922 nie brakowało ludzi pragnących dla Polski monarchii oraz króla. Niektórzy z nich, jak Leszek Gembarzewski, mieli poświęcić tej idei praktycznie całą dziennikarską twórczość i konsekwentnie promować ją aż do czasu, gdy niemiecka i sowiecka agresja położyła kres istnieniu Drugiej Rzeczypospolitej .

2. „Szanujemy istniejącą w Polsce formę rządu i stoimy na gruncie konstytucji oraz bezwzględnie legalnych środków działania. (...) Jednak kto szczerze i ze świadomością tego, co mówi, powie: >>jestem konserwatystą<<, ten wcześniej czy później dojść musi do tego, że powie też: >>jestem monarchistą<<” – pisał w marcu 1924 roku Hieronim hr. Tarnowski, współtwórca Stronnictwa Zachowawczego , i był to bodaj pierwszy tak jawny dowód sympatii dla idei rojalistycznej ze strony działacza ugrupowania konserwatywnego. „Tym, co stanowi istotę polityki konserwatywnej – uzasadniał Tarnowski – jest ciągłość w celach i działaniu, ciągłość w życiu i rozwoju Państwa. Przy systemie parlamentarnym, gdzie gabinety zmieniają się zależnie od nastrojów panujących w ciałach prawodawczych, jedynym czynnikiem, który może utrzymać ciągłość celów i konsekwencję działania, który może Państwu zapewnić politykę zakreśloną na dalszą metę, jest Głowa Państwa. Jakże zaś może Ona tę niesłychanie ważną rolę odegrać, jeżeli jest wybierana na kilka lat, a może w dodatku [być – BK] zupełnie nieprzygotowana do tej roli” .
Wkrótce ów pojedynczy głos zyskał poparcie pozostałych członków SZ, którzy 8 września 1925 roku jednomyślnie zadecydowali, iż: „Walne Zebranie Stronnictwa Zachowawczego wyraża zdanie, że z obecnego zamętu uratować może Polskę jedynie zmiana formy rządu z republikańskiej na monarchiczną. Zmiana ta winna być przeprowadzona nie drogą gwałtownego przewrotu, lecz drogą legalnej uchwały sejmowej, zmieniającej konstytucję i formę rządu”. Na tym samym Walnym Zebraniu podjęto również decyzję, iż należy dążyć do bliższej współpracy „wszystkich, o ile możności, organizacji monarchistycznych w Polsce oraz samego stronnictwa” .

3. Rok 1924 to także czas aktywizacji Organizacji Młodzieży Monarchistycznej, która pod wodzą nowego (od 30 stycznia) prezesa, byłego działacza Związku Ludowo-Narodowego, Stefana Gruchały, założyła korporację akademicką „Patria” i zintensyfikowała działalność wydawniczą, publikując szereg broszur, m.in. „Monarchię i nacjonalizm” Leszka Gembarzewskiego , a także – wraz z Polską Spółką Wydawniczą – powołując do życia pismo „Pro Patria”. „Jeżeli grono inteligencji ciężko pracującej zdecydowało się oddawać część swoich szczupłych zarobków na wydawnictwo pisma przy tak znacznych obecnie kosztach papieru i druku, musi mieć ku temu powody ważne” – pisał w artykule wstępnym pierwszego numeru „Pro Patrii”, który ukazał się 14 czerwca 1924 roku, redaktor naczelny, Henryk Olszewski, tłumacząc dalej, jakie cele przyświecały założycielom „organu niezależnych”: „Społeczeństwo polskie wpadło w letarg myśli. Słowo drukowane, prasa, z której ogół polski czerpie informacje i niejako kierownictwo umysłowe, jest albo partyjna, tj. reprezentuje prywatne przedsiębiorstwa polityczne, albo wychodzi kosztem wielkich finansistów, zwykle międzynarodowych, to znaczy musi służyć ich interesom. Siłą rzeczy masy narodowe są oddzielone od prawdy żelazną kratą. Jest koniecznością przerwać takie oblężenie prawdy i wypuścić ją z więzienia. Tej sprawie ma służyć >>Pro Patria<<” .
„Nie służymy żadnej partii politycznej. Popieramy je lub zwalczamy w miarę ich stosunku do naszych zasad” – zastrzegali redaktorzy pisma, klarownie prezentując własne „zasady polityczne”: „Silny rząd uważamy za konieczny warunek bytu Polski. Jedną z przyczyn słabości widzimy w obecnym parlamentaryzmie prowadzącym do bezrządu i prowokującym dyktaturę. W dyktaturze narodowej gotowi jesteśmy uznać ostateczny środek ratunku, do dyktatury motłochu dopuścić nie możemy jako do klęski niepowetowanej (...). Uznajemy demokratyzm jako zniesienie wszelkich przywilejów i ograniczeń prawnych związanych z urodzeniem, nie uznajemy demokracji jako ludowładztwa (...). Uważamy za niezbędne w prawodawstwie dwa czynniki: jeden reprezentujący niezmienne zasady moralne i tradycję historyczną narodu, drugi – reprezentujący jego wolę chwilową. Czynnik pierwszy – niezależny od wyborców, czynnik drugi – wybierany z uwzględnieniem nie tylko liczby, lecz i wagi głosów. Popieramy każdą zmianę ustroju politycznego, zbliżającą nas do osiągnięcia powyższej równowagi, zwalczamy wszystko, co nas od tego oddala. Jesteśmy przeświadczeni, że interesom narodu polskiego najwięcej odpowiada konstytucyjna monarchia” .

4. W lutym 1925 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Rady Naczelnej OMM, w którym uczestniczyli także przedstawiciele Związku Ludowo-Narodowego (Antoni Marylski), Chrześcijańsko-Narodowego Stronnictwa Rolniczego (Adam Żółtowski), Stronnictwa Zachowawczego (Konstanty Broël-Plater) oraz redaktorzy pisma „Pro Patria”. To właśnie wtedy podjęto decyzję o konieczności wyjścia poza ramy działalności politycznej na poziomie studenckim i utworzenia Organizacji Monarchistycznej, do czego doprowadzić miały nowe tymczasowe władze ugrupowania, z Józefem Robakowskim (prezes Rady Naczelnej) i Janem Moszyńskim (prezes Zarządu Głównego) na czele.
Zgłoszony do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wniosek o zapisanie OM jako ugrupowania politycznego został pozytywnie rozpatrzony w kwietniu, zaś do inauguracyjnego zjazdu doszło już w dniach 2-4 maja 1925 roku w Poznaniu. Mimo iż brała w nim udział głównie związana z OMM młodzież akademicka, uczestnicy otrzymali szereg depesz z życzeniami, m.in. od generała Józefa Dowbór-Muśnickiego , natomiast na poprzedzającej obrady Mszy św. pojawił się, manifestując w ten sposób sympatię do monarchistów, generał Kazimierz Raszewski . Na zjeździe wybrano władze nowego stronnictwa. W skład prezydium Rady Naczelnej weszli: były marszałek Tymczasowej Rady Stanu, Wacław Niemojowski (jako przewodniczący), prezes Związku Cechów Warszawskich, Stanisław Lipczyński oraz dotychczasowy przewodniczący Rady Naczelnej, Józef Robakowski. Na czele Zarządu Głównego stanął były przywódca OMM, Stefan Gruchała, zaś wspierać go mieli Stanisław Mackiewicz, Jan Moszyński, Henryk Korewicki i Stanisław Walewski. Na zjeździe przyjęto również deklarację programową, której sygnatariusze zapowiadali, iż „stojąc na gruncie praworządności i bezwzględnie lojalnych środków działania” dążyć będą do wprowadzenia w Polsce monarchii dziedzicznej .
W następnych miesiącach Organizacja Monarchistyczna podejmowała liczne, często umiarkowanie udane próby rozszerzenia strefy aktywności ugrupowania . Utworzono koła w Poznaniu (najbardziej aktywne, z generałem Raszewskim na czele), Toruniu (Emil Świnarski), Krakowie (hr. Hieronim Tarnowski), Kaliszu (Konstanty Murzynowski), Łodzi (Zygmunt Merkiel – Wielozierski), Piotrkowie (Antoni Byczkowski), Kielcach (Zbigniew Dobiecki), Wilnie (Tadeusz Dembowski), Łomży i na Polesiu (Henryk Skirmunt) . Z inicjatywy księcia Zdzisława Lubomirskiego powstało również Koło Sympatyków Organizacji Monarchistycznej zrzeszające osoby, które popierając program ugrupowania, nie chciały jednak oficjalnie angażować się w działalność ruchu. Rolą Koła Sympatyków było przede wszystkim finansowe wspieranie OM .
W dniach 8-9 stycznia 1926 roku obradowała w Poznaniu Rada Naczelna Organizacji Monarchistycznej złożona z delegatów z całej Polski. Opracowano wtedy nowy statut likwidujący dualizm na stanowiskach naczelnych (od tej chwili prezes Rady Naczelnej miał pełnić jednocześnie obowiązki prezesa Zarządu Głównego) oraz wybrano nowe władze. Prezesem ponownie został Wacław Niemojowski, pierwszym wiceprezesem książę Zdzisław Lubomirski, który jednak nie zgodził się pełnić powierzonej mu funkcji, wobec czego na stanowisku tym zastąpił go Józef Dowbór-Muśnicki, drugim wiceprezesem Kazimierz Raszewski, sekretarzem generalnym Józef Robakowski, skarbnikiem Konstanty Murzynowski, zaś członkiem zarządu Kazimierz M. Morawski. Siedzibę Zarządu Głównego przeniesiono z Warszawy do Poznania. Rada Naczelna opracowała także (pod kierownictwem hrabiego Hieronima Tarnowskiego) nową deklarację programową, w której przekonywano, iż „jedynie (...) dziedziczna monarchia konstytucyjna z silną władzą królewską dać może Państwu niezbędną ciągłość i konsekwencję w życiu państwowym, sprężystą i fachową administrację, niezależność urzędów i sądów od zmiennych kombinacji partyjnych, usunięcie z armii wszelkiej agitacji politycznej oraz rozsądną i uczciwą gospodarkę państwową, a zatem zapewnić ład, porządek, dobrobyt i bezpieczeństwo” .

5. 21 sierpnia 1925 roku odbyło się zebranie założycieli Obozu Monarchistów Polskich, na którym wybrano tymczasowy zarząd nowego ugrupowania. W jego skład weszli: Szymon Dzierzgowski, Mirosław Obiezierski, Henryk Olszewski oraz Jan Karol Szczeblewski. Cztery dni później na łamach tygodnika „Pro Patria”, który od tej pory przestał być „organem niezależnych” i stał się „organem OMP”, opublikowano odezwę nawołującą do wprowadzenia w Polsce monarchii, albowiem, zdaniem autorów, tylko ten „ustrój zdolny jest zapewnić Królewskiemu ludowi Piastowemu powagę w rodzinie narodów, a Państwu Polskiemu – mocarstwowe stanowisko w świecie”. Precyzyjnie podawano również metodę, jaką należałoby ów cel osiągnąć: „Sejm Ustawodawczy uchwalając Konstytucję 17 Marca, przewidział potrzebę i możność naprawy błędów i w art. 125 wskazał sposób jej rewizji. Przezorny ten czyn daje możność drogą legalną, bez wstrząsu społecznego, naprawić zło” .
Próby budowania kół miejscowych OMP nie przyniosły większych rezultatów i w ciągu kilku miesięcy utworzono zaledwie dwa koła w stolicy oraz po jednym we Lwowie, w Łapach, Łodzi, Przemyślu i Iłży , jednak brak aktywności na polu organizacyjnym nadrabiano intensywną działalnością publicystyczną. I tak już w grudniu 1925 roku przedstawił Obóz własne „tezy polityczne”, czyli szczegółowy projekt ustroju monarchicznego dla Polski mającej, jak przestrzegano, „na wschodzie bolszewizm (...), a na zachodzie silną i zawsze karną potęgę germańską” – Polski, która „może się ostać w swej niepodległości tylko wówczas, gdy miejsce walk klasowych i demokratycznego partyjnictwa zajmie w Ojczyźnie naszej prawdziwie silna władza, mająca swe jedyne źródło w Osobie Króla, dla którego najwyższym prawem będzie dobro całego Narodu, a wskaźnikiem i miarą tego dobra zasady chrześcijańskie” .
Były to jednak już ostatnie warte wspomnienia samodzielne poczynania Obozu, wkrótce bowiem rozpoczęto poważnie rozmawiać o fuzji OM i OMP. Różnice między tymi ugrupowaniami zachodziły przede wszystkim w kwestii bazy członkowskiej i o ile grupa Dzierzgowskiego nastawiała się na działalność wśród inteligencji, o tyle Organizacja próbowała szukać oparcia w szerokich masach, lecz niewątpliwa zbieżność programowych pryncypiów ułatwiła zjednoczenie .

6. 20 lutego 1926 roku w Warszawie delegaci OM i OMP „wobec wspólnego ustalenia, iż cele, do których obie strony dążą, są wspólne” postanowili połączyć się w jedną organizację polityczną pod nazwą Zjednoczenie Monarchistów Polskich. Umowa została ratyfikowana przez Rady Naczelne obu ugrupowań 27 marca, zaś już następnego dnia odbyło się zebranie konstytucyjne Rady Naczelnej ZMP . Wybrany wtedy Zarząd utworzyli: działacz Stronnictwa Chrześcijańsko-Narodowego, poseł Stefan Dąbrowski (jako prezes), Józef Dowbór-Muśnicki, Mirosław Obiezierski, prof. Lissowski i Antoni hr. Jundziłł (jako wiceprezesi) oraz Konstanty Murzynowski, Ludwik Bryndza-Nacki, Aleksander Pawlikowski, Alfred Jankowski, Józef Robakowski, Antoni Kwiatkowski. Sekretarzem Generalnym Zarządu został Bogumił Orzechowski . Także w marcu 1926 roku Rada Naczelna przyjęła Deklarację, w której, podobnie jak w deklaracjach poprzednich ugrupowań rojalistycznych, nawoływano do przeprowadzenia na legalnej drodze zmiany ustroju Rzeczypospolitej z republikańskiego na monarchistyczny, a zatem do zapewnienia Polsce władzy „zdolnej do nadania trwałości i ciągłości polityce Państwa oraz zapewniającej nietykalność zasadom prawa i ładu, poszanowania religijnych i narodowych tradycji” . Wkrótce ZMP opublikowało również odezwę, w której jednoznacznie oceniano dotychczasowy system rządów: „Wszystkie dotychczasowe partie, które ten Senat i Sejm składały, skompromitowały Republikę: jedne klasowością, nie widzącą interesu Państwa, inne miernotą moralną, co gięła się za każdym podmuchem terroru, inne niezdarnością i gadulstwem, odsuwającym wszelki czyn do czasu nieokreślonego, inne wreszcie marnością umysłową, nie umiejącą zaradzić rozumnie złemu przez długie 7 lat rządów”. Sejm i senat miały się od tej pory opierać „nie tylko na zmniejszeniu liczby członków, ale też na wyższym cenzusie wieku i oświecenia, na osobach, a nie na listach wyborczych, na wartościach wewnętrznych, a nie na kwalifikacjach partyjnych”, a wszystko to miało być etapem prowadzącym do „ostatecznego utrwalenia (...) ustroju w jedynej formie, jaka przystoi nowemu Państwu” , czyli naturalnie monarchii. I choć odezwę zamykało hasło „Wszyscy pod sztandar Zjednoczenia Monarchistów Polskich”, próba konsolidacji środowiska rojalistycznego nie zakończyła się sukcesem, zaś Zjednoczeniem wkrótce wstrząsnęły wewnętrzne konflikty. Część kół dawnej OM, zamiast do ZMP, przyłączyła się do nowo powstałej i lepiej rokującej na przyszłość Monarchistycznej Organizacji Włościańskiej , na skutek oziębienia stosunków ze Stronnictwem Chrześcijańsko-Narodowym fotel prezesa Zarządu opuścił Stefan Dąbrowski , a do istniejącego rozprężenia wydatnie przyczynił się również wydarzenia majowe. Gdy bowiem większość członków ugrupowania zdecydowanie i kategorycznie potępiła przewrót, a niektórzy z nich, z generałami Dowbór-Muśnickim i Raszewskim na czele, wzięli udział w tworzeniu armii wielkopolskiej, związane ze Stanisławem Mackiewiczem koło wileńskie stanęło przy Marszałku Piłsudskim. Co gorsza, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odmówiło zarejestrowania statutu ZMP , wskutek czego akt połączenia został anulowany, a Zjednoczenie ostatecznie rozwiązało się na zebraniu likwidacyjnym Rady Naczelnej w dniu 12 sierpnia 1926 roku.

7. Postanowienie rządu nie przekreśliło jednak istnienia wcześniej zalegalizowanych ugrupowań, przywrócony zatem został stan sprzed 20 lutego , z tą różnicą, iż członkowie ZMP stali się automatycznie członkami Organizacji Monarchistycznej, co de facto oznaczało zniknięcie z politycznej sceny Obozu Monarchistów Polskich. OM usiłowała dalej rozwijać swą działalność (głównie na terenie stolicy, Pomorza, Poznania, Łodzi i Kalisza), wydawała pismo „Polak Monarchista” (redaktorami byli Lucjan Długokęcki, Walerian Dobiecki i Józef Robakowski), dokonała fuzji z marginalną lwowską Ukraińską Partią Ludową , a także próbowała rozszerzyć sferę wpływów na środowisko robotnicze – wszystko to jednak bez większych efektów. Na domiar złego, pod koniec 1926 roku członkowie dawnego OMP na czele z Szymonem Dzierzgowskim odłączyli się od Organizacji i wskrzesili Obóz (przyczyną secesji był względnie życzliwy stosunek OM do Marszałka Piłsudskiego) , lecz w tym momencie ich polityczna działalność zasadniczo zakończyła się . Także żywot Organizacji Monarchistycznej powoli dobiegał końca, aż wreszcie 22 września 1927 roku podpisany został układ o fuzji między OM a Monarchistyczną Organizacją Włościańską, na mocy którego OM po prostu włączono do MOW. Prezesem połączonych ugrupowań został Aleksy Ćwiakowski, wiceprezesem Kazimierz Raszewski, zaś marszałkiem honorowym Wacław Niemojowski .

8. W 1926 roku w propagowanie idei monarchistycznej zaangażowało się również Stronnictwo Chrześcijańsko-Narodowe . 27 lutego Rada Naczelna SChN przyjęła dopełnienie programu, w którym jako najważniejsze zadanie na przyszłość wymieniono konieczność naprawy ustroju, w tym m.in. „zapewnienie stanowisku Głowy Państwa stałości, znaczenia i powagi. U końca drogi ku temu zmierzającej w Państwie o takim składzie ludności jak Polska i w takim położeniu geograficznym, widnieje potrzeba i istnieje możliwość, w miarę jak wzmogą się rzeczywiste warunki i ujawniające się usposobienie społeczeństwa w tym kierunku, przywrócenia, jako czynnika trwałego i uniezależnionego od tarć politycznych, dziedzicznej władzy Króla w nawiązaniu do wskazań Konstytucji 3-go Maja. W rozwoju poważnym, twórczym i legalnym tej myśli będzie Stronnictwo czynnie współdziałać” . Uchwała Rady Naczelnej SChN miała bardzo duże znaczenie dla wciąż słabego ruchu rojalistycznego , oto bowiem po raz pierwszy ugrupowanie posiadające oparcie w kilku organach prasowych oraz przedstawicielstwo w parlamencie (23 posłów, 10 senatorów) i stanowiące realną siłę polityczną włączyło do swego programu postulat monarchiczny.
5 lipca w trakcie trwania debaty sejmowej nad nowelizacją konstytucji poseł SChN, Edward Dubanowicz powiedział: „Sądzę, że w dalszej przyszłości, w dalszym rozwoju, kraj nasz pod względem ustroju będzie musiał nawiązać nić historyczną przerwaną przez zaborców, nawiązać do wielkiej Konstytucji 3-go Maja, nawiązać do ustroju, który naprawdę sam jeden tylko jest zrozumiały i zadowala szerokie koła naszej ludności, wrócić (...) do ustroju w naszym położeniu niebezpiecznym, geograficznym i politycznym nieodzownego, ustroju monarchicznego” . Było to pierwsze w parlamencie Drugiej Rzeczypospolitej wystąpienie mówiące o konieczności przywrócenia w Polsce monarchii. Dwa tygodnie później w podobnym duchu wypowiedział się z mównicy sejmowej Stanisław Stroński , który kwestii naprawy ustroju poświęcił także serię długich, publikowanych przez cały 1926 rok na łamach „Warszawianki” artykułów. Broszury z argumentami za monarchią ogłosili również: wspomniany wyżej E. Dubanowicz , poseł SChN, Stefan Dąbrowski oraz senator z tego ugrupowania, Juliusz Makarewicz .

9. 7 marca 1926 roku powołany został do życia Klub Zachowawczo-Monarchistyczny, mający reprezentować nieskażoną koniunkturalizmem, „czystą” doktrynę konserwatywną i będący kontynuacją Stronnictwa Zachowawczego, którego byli członkowie stanowili bazę nowej formacji. Prezesem KZ-M wybrano Stanisława hr. Czackiego, zaś w składzie organizacji znaleźli się także m.in. K.M. Morawki, hr. Hieronim Tarnowski, Konstanty i Zygmunt Platerowie, Władysław Glinka, Artur Zaremba-Cielecki, Aleksander Drucki-Lubecki, Aleksander Ledóchowski, Stanisław Korwin-Szymanowski i Stefan Dembiński . Ugrupowanie to – w odróżnieniu od SZ – miało już wyraźnie rojalistyczne oblicze, którego odzwierciedleniem był chociażby tytuł wydawanego czasopisma: „Pro Fide Rege et Lege” , jednak w przeciwieństwie do innych organizacji monarchistycznych działacze Klubu opowiadali się za powolnym, ewolucyjnym zmierzaniem do celu. „Monarchia ma być owocem sanacji, a nie środkiem do niej” – pisał K.M. Morawski. Klub Zachowawczo-Monarchistyczny pragnął „wśród (...) szarych dni teraźniejszych (...) starać się zawsze sadzić (...) >>błękitny kwiat ideału<<, bez którego życie ludzkie nie warte jest przeżycia” , chciał walczyć „o hasła, nie o osoby, o zasady, nie o posady” , lecz rzeczywistość szybko zweryfikowała te szczytne ideały. Nie wyrażając zgody na współpracę ani z obozem rządowym, ani z endecją, KZ-M uległ marginalizacji, zaś Kazimierz Morawski i hr. Tarnowski wkrótce wycofali się z czynnego życia politycznego. Konstanty Broël-Plater zmarł 16 sierpnia 1927 roku.

10. 4 lipca 1926 roku w Wilnie ukonstytuowała się Organizacja Zachowawczej Pracy Państwowej. Prezesem Rady Naczelnej nowego ugrupowania wybrany został Aleksander Meysztowicz, wiceprezesami Hipolit Gieczewicz i Marian Zdziechowski, zaś na czele Zarządu Głównego stanął Eustachy Sapieha. Z OZPP blisko związany był również Stanisław Mackiewicz, uważając ją za wzór konserwatywnej czystości i nieprzejednania . To stricte wileńskie środowisko opowiadało się za ścisłą współpracą obozu zachowawczego z Józefem Piłsudskim, toteż w utworzonym przez Marszałka 2 października rządzie znaleźli miejsce dwaj przedstawiciele Organizacji: Meysztowicz jako minister sprawiedliwości oraz Karol Niezabytowski w roli ministra rolnictwa. Także OZPP uważała, iż reforma ustroju, czyli jego zmiana z republikańskiego na monarchiczny, będzie konieczna, jednakowoż, piórem redaktora naczelnego „Słowa” i w Deklaracji Programowej, uznawano, iż zrealizowanie tego postulatu byłoby działalnością zdecydowanie przedwczesną, iż „jest to etap dalszy, do którego uzdrowienie naszego życia politycznego samo przez się doprowadzi” . W grudniu 1926 roku OZPP połączyła się z warszawską, kierowaną przez Kazimierza Lubomirskiego Polską Organizacją Zachowawczą, tworząc Polską Organizację Zachowawczej Pracy Państwowej . Z czasem świadomość, że Polacy nie mają „odwagi myślowej, aby powiedzieć >>Polska winna być monarchią<<”, spowodowała, iż działacze POZPP skoncentrowali się na promowaniu „surogatu” monarchii, czyli silnej władzy zwierzchniej Naczelnika Państwa (tym pierwszym „z natury rzeczy” miałby być Marszałek Piłsudski) .

11. W styczniu 1926 roku poseł Aleksander (Aleksy) Ćwiakowski, który miesiąc wcześniej opuścił PSL „Wyzwolenie”, założył Monarchistyczną Organizację Włościańską i rozpoczął wydawanie tygodnika „Głos Monarchisty” . Motto pisma brzmiało: „Dążymy do legalnej zmiany Konstytucji w myśl hasła: władza dla Króla, ziemia dla Ludu, ład i sprawiedliwość dla wszystkich”. W programie nowego ugrupowania przekonywano, iż: „Ze względu przede wszystkim na znane od wieków wady naszego charakteru narodowego, wykazującego obok wielu zalet skłonność do warcholstwa, prywaty, ciasnego partyjnictwa i nieposzanowania władzy, uważamy wzmocnienie władzy prezydenta za środek niewystarczający do uzdrowienia i wzmocnienia aparatu państwowego. Jedynie silna władza królewska, powołana wolą całego narodu, otoczona zaufaniem i miłością szerokich warstw ludowych, potrafi wynaleźć i powołać do rządzenia ludzi fachowych, zapewnić karność i bezstronność urzędów, a przede wszystkim odzyskać zaufanie zagranicy do Państwa Polskiego i przeprowadzić uzdrowienie życia gospodarczego” , zaś sam Ćwiakowski tak widział szansę na przeprowadzenie zmiany ustroju: „Uważam, że monarchizm w Polsce oprzeć się może na kilku warstwach społecznych – przede wszystkim opowiadają się za nim ludzie nauki, jak i młodzież uniwersytecka, następnie naturalnym podłożem dla monarchizmu są związki byłych wojskowych, tak krzywdzone przez republikę; jednakże podstawą ruchu monarchicznego (...) będą szerokie masy ludowe, zarówno włościańskie, drobnomieszczańskie, jak i robotnicze, które zachowały w swych duszach na poły świadomą tęsknotę do sprawiedliwej władzy królewskiej. (...) Uważam, że pójść należy drogą mozolnej pracy politycznej wśród mas, osiągnąć większość w przyszłym Sejmie i dokonać zmiany Konstytucji” .
MOW działalność swą rozpoczęła od organizowania wieców w niewielkich miejscowościach, na których przekonywano o konieczności wprowadzenia monarchii , zaś publikowane na łamach „Głosu Monarchisty” pełne entuzjazmu relacje z tych wydarzeń sprawiały wrażenie, iż polski ruch rojalistyczny doczekał się wreszcie ugrupowania o charakterze masowym. Skłaniało to wielu członków innych ugrupowań do przyłączania się do MOW , a z czasem identycznie zaczęły postępować całe koła przeżywającej wewnętrzny kryzys OM. 11 lipca 1926 roku w Częstochowie odbył się pierwszy zjazd Monarchistycznej Organizacji Włościańskiej, na którym opracowano postulaty programowe partii, sprecyzowano wizję przyszłej monarchicznej Polski oraz wybrano Radę Naczelną i Zarząd Główny, w skład którego weszli: Aleksander Ćwiakowski jako prezes, Cyprian Apanowicz, Aleksander ks. Drucki-Lubecki, Stefan Gruchała (został także Sekretarzem Generalnym ugrupowania), Jan Moszyński, Wacław Pawluk i Kazimierz Prószyński . Z inicjatywy MOW 8 września także w Częstochowie odbył się kongres wszystkich monarchistów polskich i zdecydowało się wziąć w nim udział ponad 600 osób . Sam Ćwiakowski, będąc posłem, do głoszenia haseł Organizacji wykorzystywał także trybunę sejmową. Relatywnie dynamiczny rozrost partii spowodował, iż słowo „Włościańska” stało się wkrótce terminem zbyt wąskim, toteż na posiedzeniu Rady Naczelnej w dniu 26 maja 1927 roku podjęto decyzję o zmianie nazwy na Monarchistyczną Organizację Wszechstanową. Wreszcie we wrześniu w szeregi MOW włączono resztki OM, co ładnie spuentowało proces jednoczenia środowisk rojalistycznych , jednak dopiero zbliżające się wybory parlamentarne miały pokazać realną polityczną siłę nowego ugrupowania .

12. Monarchistyczna Organizacja Wszechstanowa, ufna w potencjał partii i dodatkowo zachęcona względnie udanymi wynikami wyborów do ciał samorządowych , podjęła decyzję o niewchodzeniu w żadne łączone komitety i wystawieniu własnej listy – listy numer jedenaście . Nie liczono naturalnie na zdobycie sejmowej większości, za cel stawiając sobie kilkanaście mandatów sejmowych i senackich, co miało stanowić „odskocznię” dla dalszych działań . Co ciekawe, podobnie oceniały możliwości MOW nie tylko wileńskie „Słowo”, lecz również socjalistyczny „Robotnik” . Także BBWR widział w rojalistach konkurencję, wydając skierowaną do chłopów ulotkę-odezwę, w której w dosyć niewyszukany sposób krytykowano program Organizacji . Ta przystąpiła do kampanii wyborczej pod hasłem „ani jednego głosu partyjnikom”, zaś głównymi jej elementami był szereg wieców i manifestacji oraz publikacje na łamach „Głosu Monarchisty” i założonej głównie dla tego celu „Nowej Polski” . Wśród postulatów MOW, oprócz oczywistej kwestii zmiany ustroju, pojawiały się m.in. konieczność zagwarantowania Kościołowi katolickiemu naczelnego stanowiska w państwie, liberalizacji gospodarki, wzmocnienia armii, zapewnienia powszechnego dostępu do oświaty i oparcia polityki zagranicznej na ideach Piastów i Jagiellonów . Cały czas borykano się z problemami finansowymi, wiedząc przy tym, iż „wybory to wielkie oszustwo, w którym zwycięża ten, który obok haseł wyborczych rzuci na szalę wielką masę pieniędzy, większą niżeli ktokolwiek inny” . Pustkom w kasie próbowano zaradzić organizując doraźne zbiórki wewnątrz partii oraz szukając pomocy w ugrupowaniach konserwatywnych, głównie w Stronnictwie Prawicy Narodowej .
16 stycznia 1928 roku na ręce Głównej Komisji Wyborczej złożone zostały listy kandydatów MOW do sejmu i senatu. Tę pierwszą otwierały nazwiska profesora Uniwersytetu Wileńskiego, Alfonsa Parczewskiego oraz Ignacego Charszewskiego, księdza z Włocławka i dopiero za nimi znalazł się Aleksander Ćwiakowski, który ustąpił miejsca „godniejszym od siebie” , doceniając w ten sposób znaczenie wiedzy i wiary. Czwarty na liście kandydatów MOW do sejmu był „ostatni Stańczyk”, Jan Bobrzyński , ekspert w dziedzinie ekonomii (twórca idei tzw. „Frontu Gospodarczego” ) oraz sekretarz generalny Stronnictwa Prawicy Narodowej . Z kolei wśród monarchistycznych kandydatów do senatu na pierwszych dwóch pozycjach widniały nazwiska Władysława Glinki oraz Kazimierza Raszewskiego .
Działania MOW spotkały się z administracyjną kontrakcją i unieważnieniem list wyborczych tej partii w czterech okręgach sejmowych oraz jednym senackim, „dlatego, że panowie przewodniczący komisji mieli wątpliwość, czy aby wyborcy nasi, którzy podpisywali listę, wiedzieli, co podpisują” . Warto zauważyć, iż represja ta spotkała Organizację tam, gdzie dysponowała ona realnymi wpływami, czyli w Częstochowie, Krakowie, Radomiu oraz w okręgu Warszawa-wieś.
Ostatecznie monarchiści wystartowali w dwudziestu okręgach wyborczych do sejmu i pięciu senackich, zdobywając w marcu 1928 roku 53609 głosów do sejmu i 4657 do senatu, co dawało wynik około 0,5% i – oczywiście – stanowiło ogromną porażkę . Stanisław Mackiewicz, który od początku przecież protestował przeciwko samodzielnemu startowi MOW w wyborach, pisał: „Rzucono w błoto królewskie hasło (...), zamiast je jak najbardziej upaństwawiać, a odsunąć od wyborów, odpartyjnić, zrobiono coś wręcz przeciwnego i z fatalnym rezultatem” , jednak we władzach Monarchistycznej Organizacji Wszechstanowej dominowały bardziej stonowane opinie. Szacowano, iż rojalistom udało się skupić wokół listy numer jedenaście ponad sto tysięcy osób, co stanowić miało solidną bazę do dalszego działania , zaś prezes Aleksander Ćwiakowski utrzymał przewodnictwo w partii . Podkreślano także, że hasła silnej władzy państwowej oraz walki z partyjnictwem zyskały poparcie w społeczeństwie, lecz ogół wyborców widział ich urzeczywistnienie w osobie Marszałka Piłsudskiego i listy numer jeden. „Ale jedynka jest zlepkiem obliczonym li tylko na wybory. Myśl państwowotwórczą (...) będą musieli podtrzymać inni ludzie, a tymi ludźmi będziemy my” – zapowiadali rojaliści, lecz życie szybko zweryfikowało ich marzenia.
Po wycofaniu się konserwatystów ze Stronnictwa Prawicy Narodowej z finansowego wspierania MOW, Organizacja musiała zaprzestać wydawania „Nowej Polski”, zaś „Głos Monarchisty” wychodził coraz bardziej nieregularnie i w coraz mniejszej objętości. Na skutek ostrego konfliktu z Ćwiakowskim szeregi partii opuścił redaktor naczelny „Pro Patrii” Henryk Olszewski , który założył nowe, zatytułowane „Patria” pismo, to jednak nie zyskało praktycznie żadnej popularności . Z dołka próbowano wydźwignąć się, dokonując zmian na stanowisku prezesa Zarządu Głównego – w grudniu 1928 roku Aleksandra Ćwiakowskiego zastąpił hrabia Zygmunt Plater , tego natomiast dziesięć miesięcy później Andrzej Sapieha – lecz wszystkie te działania nie przyniosły oczekiwanej poprawy. Udział rojalistów w wyborach parlamentarnych w listopadzie 1930 roku był więc już właściwie tylko symbolicznym gestem. Powtarzając te same co przy poprzednim starcie hasła , uzyskała MOW 1816 głosów i po cichu opuściła polityczną scenę Drugiej Rzeczypospolitej .

13. Od tego momentu przez długich pięć lat praktycznie jedynym widzialnym wyrazem polskiej myśli rojalistycznej był nowy, przekształcony w niezależny miesięcznik „Głos Monarchisty” (z organem MOW nie łączyło go nic, prócz tytułu), redagowany głównie siłami niezmordowanego Leszka Gembarzewskiego, którego do działania popychało przekonanie, iż „choćby najmniejszy płomyk idei monarchistycznej powinien świecić” . W tworzeniu pisma udział brali także Jan Moszyński, Kazimierz Załuski (wydawca), Kazimierz Wiatrakiewicz, Jerzy de Virion, Gustaw de Henning Michaelis, Juliusz Sas-Wisłocki, Mirosław Obiezierski (zmarł w 1933 roku ), Joachim Obiezierski oraz Adam Strzembosz , publikując na jego łamach szereg istotnych dla polskiego rojalizmu artykułów, m.in. projekt monarchistycznej konstytucji .
To właśnie ta grupa wiosną 1937 roku podjęła próbę powołania do życia stowarzyszenia pod nazwą Związek Monarchistów, jednak Komisariat Rządu na miasto stołeczne Warszawę odmówił jego rejestracji, argumentując, iż „szerzenie idei monarchii narodowej sprzeciwia się demokratycznemu ustrojowi Państwa Polskiego”, zaś „idea monarchizmu może być tolerowana w ramach osobistych upodobań niektórych osób, lecz bez prawa prowadzenia jakiejkolwiek propagandy w tym kierunku” . W odwołaniu od tej decyzji podkreślano, iż stoi ona w jawnej sprzeczności z 5. i 80. artykułem Konstytucji (mówiącymi o „wolności sumienia, słowa i zrzeszeń” oraz o możliwości zmiany „formy ustroju państwowego”), zauważano również, że istniejący ustrój Rzeczypospolitej nie jest demokratyczny ani w literze prawa, ani w intencjach jego twórców, zaś monarchiści nie są demokratami w stopniu mniejszym niż np. Stanisław Car . Odwołanie to zostało jednak odrzucone przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a kolejna próba powrotu Leszka Gembarzewskiego na polityczną scenę, tj. starania o założenie Klubu im. Króla Bolesława Chrobrego, także zakończyła się niepowodzeniem. Tym razem zgody na rejestrację stowarzyszenia odmówił Starosta Grodzki Śródmiejsko-Warszawski, uznając, iż „pielęgnowanie idei monarchistycznej (...) nie jest pożądane z punktu widzenia porządku publicznego” , zaś odwołanie do Komisariatu Rządu na miasto stołeczne Warszawę oczywiście nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. „Głos Monarchisty” ukazywał się do momentu wybuchu drugiej wojny światowej, wciąż będąc obiektem rządowych konfiskat i interwencji cenzorów i do końca prezentując wiarę jego autorów, że w efekcie rozczarowania narodu polskiego ustrojem republikańskim, jakaś większa organizacja przyjmie program monarchistyczny .
W podsumowaniu wieloletniej działalności stwierdzono, iż redakcja pisma z pewnością „nie może zasłużyć na zarzuty lenistwa, oportunizmu, interesowności i niewyzyskania wszelkich możliwości, jakie były i są w celu poważnego i niezależnego głoszenia zbawczej Idei Monarchicznej” . Trudno nie zgodzić się z taką oceną.

14. Bez przeszkód za to rozpoczęło działalność Stronnictwo Narodowych Monarchistów , wywodzące się z widmowego Frontu Nacjonalistycznego, którego bodaj jedynym przejawem aktywności było wydawanie w latach 1936-1937 dwutygodnika „Stalowy miecz”. Na łamach tego redagowanego najpierw przez Józefa Kwellę, później zaś przez Romana Cieślaka pisma koncepcje konserwatywno-rojalistyczne mieszały się z narodowo-radykalnymi, a hasła i artykuły prezentujące zalety katolickiej, narodowej, dziedzicznej monarchii publikowano tuż obok ataków na Żydów, masonerię i kapitalizm oraz postulatów Polski dla Polaków .
„Stalowy miecz” nie pozyskał zbyt wielu czytelników i przestał się ukazywać pod koniec 1937 roku, toteż w założonym kilka miesięcy wcześniej Stronnictwie Narodowych Monarchistów zapadła decyzja o powołaniu do życia nowego pisma – „Monarchii Narodowej” . Redaktorem naczelnym został Edward hr. Saryusz-Stokowski, prezes Zarządu Głównego SNM, a na czele Komitetu Redakcyjnego stanął Władysław hr. Tyszkiewicz, prezes Rady Naczelnej ugrupowania. Już pierwszy numer, który ujrzał światło dzienne 15 lipca 1938 roku, zawierał artykuł programowy jasno określający priorytety organizacji. Były nimi: „Bóg, Naród i Król” .
Stronnictwo rozpoczęło działalność od prasowych utarczek z „Głosem Monarchisty”, zakończonych jednak porozumieniem . Przedstawiciele SNM weszli do zespołu Polskiej Akcji Patriotycznej zrzeszającej członków Stronnictwa Zachowawczego, Stronnictwa Narodowego, PSL oraz grupy „Jutra Pracy”, współpracowali również ze Związkiem Polskiej Myśli Państwowej Jana Bobrzyńskiego oraz z jeszcze bardziej marginalnym Polskim Stronnictwem Imperialistycznym – wszystko to jednak na niewielką skalę, i jeśli pominąć sięgający okresami dziesięciu tysięcy egzemplarzy nakład „Monarchii Narodowej”, bez praktycznie żadnych efektów. Z powodu kłopotów finansowych ostatni numer pisma ukazał się 14 maja 1939 roku, a wraz z nim zniknęło z politycznej sceny ostatnie w Drugiej Rzeczypospolitej ugrupowanie głoszące konieczność wprowadzenia w Polsce monarchii.

15. By tę polityczną mozaikę uczynić kompletną, należy dołączyć do niej także zwolenników racjonalistycznego mesjanizmu Józefa Marii Hoene-Wrońskiego, dla których monarchia nie była wprawdzie celem, lecz stanowiła istotny element głoszonej doktryny metapolitycznej.
Dla Związku Synarchistów Włodzimierza Tarło-Mazińskiego najlepszym ustrojem byłaby synarchia, czyli połączenie głównej zalety ideologii lewicowych, tj. swobodnego rozwoju indywidualnego jednostek (który to rozwój w warunkach demokratycznych prowadzi do anarchii) z prawicowymi zasadami jedności państwa i silnych rządów. W praktyce uosobieniem tego związku miałby być synarcha – posiadacz pełnej władzy zwierzchniej. Przygotowaniem do ustroju synarchicznego byłaby monarchia konstytucyjna .
Do metapolityki Hoene-Wrońskiego nawiązywał również Julian Babiński, w latach dwudziestych członek Organizacji Monarchistycznej oraz redaktor „Pro Patrii”, który w roku 1933 rozpoczął wydawanie tygodnika pod historycznym tytułem „Merkuryusz Polski Ordynaryiny” i konsekwentne propagowanie na jego łamach własnej koncepcji „polskiej doktryny politycznej”, łączącej mesjanizm z monarchizmem i nacjonalizm z piłsudczykowską ideologią państwową .
Mesjanistyczny charakter miało również filozoficzno-literackie pismo „Zet”, redagowanym przez Jerzego Brauna . To właśnie tam Karol Ludwik Koniński przedstawił ideę Cesarstwa Polskiego. „Wyłoniły mi się przed >>słuchem wewnętrznym<< (...) dwa słowa (...): Cesarstwo Polskie. Wyznam, że usłyszałem je (...) w tym połączeniu zdumiony i wstrząśnięty. Nie chcę pozować na iluminata żadnego! Chcę tylko powiedzieć, że droga dyskursu mego z samym sobą doprowadziła mnie aż do połączenia tych dwóch słów – i że zostałem olśniony rewelacyjną jego nowością” – pisał Koniński, tłumacząc dalej, iż „Polska ma prawo i obowiązek stać się inicjatorką i trzonem nowego Imperium” opartego o Bałtyk, Adriatyk oraz Morze Czarne, w skład którego weszliby „Rusini i Litwini, Łotysze i Rumuni, Czesi i Słowacy (...), Słoweńcy, Chorwaci i Serbowie”, a później także Węgrzy i Austriacy. Autor tej koncepcji upatrywał w niej jedynej szansy tych narodów na ocalenie przed bolszewicką Rosją i hitlerowskimi Niemcami, podkreślał jednak, że „pierwszym założeniem jest tu nie monarchizm, ale imperializm” .

Niedługo później wybuch drugiej wojny światowej uciął wszelkie dyskusje o najlepszym dla Rzeczypospolitej ustroju .



© Copyright by Bartłomiej Kluska, Łódź 2004
Wszelkie prawa zastrzeżone. Dostałeś za darmo – uszanuj to. Dziękuję.

Kontakt z autorem: klusman@interia.pl http://www.klus.pl/

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dzieje II Rzeczypospolitej ogólnie”