Warszawa już w 1939 roku była „miastem skazanym na zagładę”?

1 września 1939 nazistowskie Niemcy napadają na Polskę. Armia broniąca granic stawia opór, jednocześnie czekając na pomoc sojuszników, którzy niebawem deklarują wojnę Rzeszy. Pomoc jednak nie nadchodzi, dodatkowo 17 września wojsko ZSRR wkracza na tereny wschodniej Polski. Przy olbrzymiej dysproporcji sił, Polska przegrywa kampanię wrześniową.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

Warszawa już w 1939 roku była „miastem skazanym na zagładę”?

Post autor: Husarz » 23 gru 2013, 15:54

Autor: Kamil Janicki | Data publikacji: 3 października 2011


Warszawa w gruzach. To fotografia z 1939, a nie 1944 roku.W Polsce po dziś dzień nie ustają dyskusje na temat sensu powstania warszawskiego. Jego krytycy argumentują, że gdyby nie powstanie, Polska zachowałaby swoją stolicę w nienaruszonym stanie, podobnie jak Francuzi Paryż. Tyle tylko, że już w 1939 roku Warszawa była miastem gruzów, którego widok przerażał nawet… samych Niemców!
Poruszający obraz Warszawy bezpośrednio po jej zajęciu przez Niemców (do czego doszło 1 października 1939 roku) odmalował w prywatnym liście do żony niemiecki generał, Helmuth Stieff. Treść tego dokumentu przedrukowano niedawno w książce Jochena Böhlera pt. „Najazd 1939”. Poniżej kilka najbardziej uderzających fragmentów:
Sama Warszawa sprawia ponure wrażenie. Nie ma domu, który by nie ucierpiał. Całe dzielnice leżą w gruzach lub pozostały po nich tylko zgliszcza. Nadające się jeszcze do zamieszania domy (około 50 procent) w mniejszym lub większym stopniu noszą ślady po ostrzale. (…) Najdziwniejsze jest chyba uczucie, że żyjemy wystawnie w ruinach, i to tylko dlatego, że jesteśmy okupantami. Milionowa masa ludności jakoś wegetuje gdzieś [w pobliżu] i nie wiadomo za co.
Mieszkańcy przeżywają trudny do opisania dramat. Nie wiadomo też za bardzo, jak to się wszystko dalej potoczy. Nawet bogaty naród i bogate państwo miałoby trudności z odbudowaniem tego wszystkiego, co wymagało wieloletniej pracy całego narodu, by w ogóle powstać. Tymczasem państwo polskie już nie istnieje, nie ma też żadnych możliwości zarobku, gdyż wszystkie zakłady produkcyjne zostały zniszczone. Jeśli nawet ktoś ma jeszcze pieniądze i kapitał, to ledwo starcza mu na chwilę obecną. Nie ma też kredytodawców, którzy wsparliby dzieło odbudowy, bo nawet przy najlepszych chęciach takie inwestycje przekraczają nasze możliwości. Brak także publicznej opieki społecznej, bo kto miałby niby wyłożyć na nią odpowiednie środki? Kto ma pieniądze na wstawienie nowych szyb do okien, na naprawę przewodów świetlnych w domach, na zreperowanie uszkodzonych dachów? Nikt! Warszawa to miasto i ludność skazane na zagładę.
Bombardowanie Warszawy we wrześniu 1939 roku
Bombardowanie Warszawy we wrześniu 1939 roku
To takie straszne, że nawet przez chwilę nie można się cieszyć życiem, przebywając tutaj – że jest się przygnębionym, wcinając we wspaniałej sali hotelowej pieczoną gęś, podczas gdy damy, które być może jeszcze trzy miesiące temu należały do wykwintnego towarzystwa, muszą się teraz sprzedawać za komiśniak naszym ziomkom, by w ogóle móc dalej wegetować. Wojna – jeśli się wiąże z takimi następstwami – jest czymś strasznym, a podobne konsekwencje miała już ostatnia wojna. Wtedy jednak istniała pewność, iż po wszystkim rozpocznie się odbudowa, bo ktoś – czy to stare czy nowe państwo – będzie tym zainteresowany lub będzie dysponował przynajmniej odpowiednimi środkami na ten cel. Kto jednak na własne oczy ujrzał ruiny Warszawy, temu taki scenariusz wyda się nierealny.
Poruszając się tutaj po ulicach, nie czujemy się zwycięzcami, lecz poczuwamy się do winy! I nie jest to bynajmniej tylko moje odczucie – także panowie, którzy muszą tu mieszkać, czują to samo co ja. Do tego dochodzą jeszcze wszystkie te niewiarygodne wręcz rzeczy, które rozgrywają się niejako na marginesie, a którym my musimy się przyglądać z założonymi rękami! (…) Takiego tępienia całych rodzin wraz z kobietami i dziećmi mogą dopuszczać się tylko podludzie, którzy nie zasługują już na miano Niemców. Wstydzę się tego, że jestem Niemcem.
Artykuł powstał na podstawie książki: Jochen Böhler, "Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce", Wydawnictwo Znak, 2011.
Artykuł powstał na podstawie książki: Jochen Böhler, "Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce", Wydawnictwo Znak, 2011.
Nawet jeśli tylko garstka Niemców czuła tak wyraźny wstyd, to jednak duża część społeczeństwa była zszokowana tym, do czego doprowadził ich ukochany Führer. Chyba tylko aparat propagandy nie zdawał sobie sprawy z panujących nastrojów. Bombardowanie Warszawy usilnie starano się ukazywać jako „imponujące osiągnięcie Luftwaffe”. Po to właśnie powstał filmie propagandowym Feuertaufe („Chrzest bojowy”) z kwietnia 1940 roku, który jednak okazał się… totalną klapą. Widok zniszczonej Warszawy budził w widzach raczej współczucie niż dumę. Przyznawali to w swoich raportach nawet funkcjonariusze faszystowskiej bezpieki.
Można się tylko zastanawiać nad jednym. Jeśli rzeczywiście los Warszawy tak bardzo poruszył zwykłych Niemców, to dlaczego nikt nie próbował powstrzymać kolejnych niemieckich podbojów? Wehrmacht bez przeszkód wkroczył przecież do Belgii, Holandii, Danii, Francji, Jugosławii, Grecji…
Źródło:
Artykuł powstał na podstawie książki Jochena Böhlera pt. Najazd 1939. Niemcy przeciw Polsce (Wydawnictwo Znak, 2011).

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kampania wrześniowa”