Wrzesień 1939: Dlaczego Brytyjczycy nie zaatakowali?

1 września 1939 nazistowskie Niemcy napadają na Polskę. Armia broniąca granic stawia opór, jednocześnie czekając na pomoc sojuszników, którzy niebawem deklarują wojnę Rzeszy. Pomoc jednak nie nadchodzi, dodatkowo 17 września wojsko ZSRR wkracza na tereny wschodniej Polski. Przy olbrzymiej dysproporcji sił, Polska przegrywa kampanię wrześniową.
historia Polski
Posty: 110
Rejestracja: 15 kwie 2014, 04:37

Wrzesień 1939: Dlaczego Brytyjczycy nie zaatakowali?

Post autor: historia Polski » 03 wrz 2014, 03:47

3 września 1939 roku Wielka Brytania wypowiedziała wojnę III Rzeszy, honorując sojusznicze zobowiązania wobec Polski. Mimo oczekiwań wielu Polaków, Brytyjczycy zachowali prawie całkowitą bierność w powietrzu. Czy doszło do zdrady? Dlaczego RAF zrzucił na Niemcy tylko ulotki?
Największy problem związany z oceną zachowania Wielkiej Brytanii we wrześniu 1939 roku wiąże się ze starym powiedzeniem „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Dziś wiemy, że RAF miał dość sił, by zatrzymać Luftwaffe, że niemieckie bombardowania nie załamały Londyńczyków, że Bf-109 miał zbyt mały zasięg, że radar spełnił swą rolę itd. Problem w tym, że brytyjscy planiści, próbując przewidzieć przebieg kolejnej wojny, nie dysponowali tymi pocieszającymi danymi. Warto więc spróbować odsunąć na chwilę wiedzę zdobytą z dziesiątek powojennych opracowań i przyjrzeć się temu, jak przewidywano w Wielkiej Brytanii przebieg kolejnej wojny.

Pierwsza bomba spada na Wielką Brytanię
W nocy z 19 na 20 stycznia 1915 roku Wielka Brytania stała się po raz pierwszy celem bombardowania lotniczego. Sterowiec L3 zrzucił serię bomb na Great Yarmouth, zabijając 2 osoby i raniąc trzy dalsze. Ten atak wywołał falę oburzenia i paniki w całym kraju, zmuszając Brytyjczyków do stworzenia systemu obrony przeciwlotniczej. Niemcy kontynuowali rajdy z wykorzystaniem samolotów i sterowców na różne cele aż do sierpnia 1918 roku, udowadniając, że obrona Wysp była dość dziurawa. W nalotach tych zginęło 1413 osób, a 3409 zostało rannych.
Po I wojnie światowej liczebność RAF-u zmniejszono z 300 000 do zaledwie 35 000 ludzi, mających zajmować się głównie bombardowaniem Arabów w brytyjskich koloniach. Brytyjczycy nie myśleli o kolejnej wielkiej wojnie aż do listopada 1933 roku, kiedy to po wycofaniu się w październiku niemieckiej delegacji z genewskiej konferencji rozbrojeniowej, Komitet Obrony Imperialnej określił Niemcy jako „potencjalnego wroga”. Skoro wybuch nowej wojny stał się prawdopodobny, należało określić potencjalne niebezpieczeństwa stojące przed Wielką Brytanią, w tym ocenić stopień zagrożenia atakiem powietrznym.
Przemawiając do parlamentu w 1932 roku, Stanley Baldwin (trzykrotny premier, lider konserwatystów, wówczas Lord Przewodniczący Rady) wypowiedział słynne słowa „bombowiec zawsze się przedostanie”. Wyraził tym samym obowiązujący wśród wielu teoretyków wojskowości pogląd o przewadze bombowca nad myśliwcem. Kiedy nad Europą zawisły ciemne chmury z powodu konfliktu włosko-etiopskiego, wyraził się bardziej dosadnie:
Trzymajmy się z dala od wojny, bo nie jesteśmy na nią gotowi […]. Włoskie bombowce mogą dotrzeć do Londynu. Nie zapominam też o Niemcach. Gdybyśmy teraz poszli na wojnę, to po tygodniu zabraknie nam amunicji przeciwlotniczej.
Skoro zakładano, że bombardowanie brytyjskich miast jest nieuchronne, należało określić potencjalny zakres zniszczeń tak, by móc przygotować zawczasu niezbędne środki zaradcze.
Wróżenie z fusów
Brytyjskie obliczenia dotyczące skuteczności niemieckich nalotów opierały się na kilku założeniach. Przede wszystkim, Niemcy mieli być odpowiednio przygotowani do przeprowadzenia ofensywy bombowej i posiadać odpowiednią liczbę samolotów zdolnych do przenoszenia ciężkich bomb. Brytyjczycy nie byli w stanie zrozumieć, że Niemcy, w ich mniemaniu naród zdyscyplinowany i racjonalny, mogą przystąpić do wojny bez przygotowania 100% sił i środków niezbędnych do pokonania przeciwnika. Przyjmowano przy tym, że III Rzesza świadomie i z premedytacją przygotowuje się do rozpoczęcia ofensywy bombowej przeciwko celom cywilnym, jaka miała miejsce już podczas Wielkiej Wojny. Jak pokazały późniejsze wydarzenia, brytyjscy eksperci popełnili kilka błędów przy ocenie niemieckich zdolności do bombardowania. Przykładem może być poniższa tabela, zawierające dane wywiadu z 1938 roku zestawione z rzeczywistymi.
Wywiad angielski Rzeczywistość
Zasięg (mile) Ładunek (funty) Zasięg (mile) Ładunek (funty)
Dornier Do 17 E1 765 1650 985 1100
Heinkel He 111 B1 700 4400 744 2200
Junkers Ju 86 E/G 830 2200 900–1200 2200
Łącznie 945 ton Łącznie 531 ton
Londyński gazeciarz reklamujący numer specjalny poświęcony wydarzeniom wojennym, 7 września 1939 roku (fot. ze zbiorów Biblioteki Kongresu USA, domena publiczna) Równie mocno przeszacowano, jak się później okazało, skuteczność pojedynczego uderzenia bombowego. W roku 1935 Komitet Obrony Imperialnej ogłosił swoje przewidywania, oparte na najnowszych dostępnych danych wywiadowczych i prognozach analityków. Według ekspertów, pierwszy etap powietrznej ofensywy potrwa 60 dni. W tym okresie przewidywano śmierć 600 000 osób i zranienie 200 000.
Tak ogólne dane nie mogły, mimo swej przerażającej wymowy, stanowić podstawy do dokładnego przewidzenia skutków niemieckich bombardowań. Aby być bardziej precyzyjnym, należało obliczyć potencjalną siłę rażenia pojedynczej ciężkiej bomby na terenie miejskim. We wrześniu 1936 roku na podstawie badań przyjęto, że eksplozja bomby 500 lb (226 kg) eksplodującej pośrodku ulicy zburzy 3–4 domy po jej obydwu stronach, a dalsze 100 ulegnie uszkodzeniu w wyniku działania fali uderzeniowej i odłamków.
Kolejne obliczenia wykonane na początku 1938 roku wskazywały na to, że przeciwnik będzie dysponował możliwością wykonania 720 lotów dziennie. Dało by to 945 ton bomb zrzucanych co dnia na Wielką Brytanię. Według przelicznika przyjętego jeszcze w 1924 roku, jedna tona bomb zrzucona na miasto skutkowałaby śmiercią lub zranieniem 50 osób. W ten sposób co dobę przybywałoby 47 250 ofiar.
Więcej: http://histmag.org/Wrzesien-1939-Dlacze ... owali-9942

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kampania wrześniowa”