„Vive la Résistance!”, czyli o tym, jak Krysia z Niemcem walczyła

Wielu spośród tych, którzy uciekli z kraju, werbowało się do armii alianckich, walczących przeciwko III Rzeszy. Z nich oraz Polonii krajów sprzymierzonych powstają oddziały, które reprezentują Polskę na polach bitew całego świata – w obronie Francji, pod Narwikiem, w bitwie o Anglię, pod Tobrukiem, Monte Cassino i wielu innych zakątkach świata.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

„Vive la Résistance!”, czyli o tym, jak Krysia z Niemcem walczyła

Post autor: Husarz » 23 gru 2013, 16:00

Autor: Aleksandra Zaprutko-Janicka | Data publikacji: 14 września 2010


1 maja 1915 roku przyszło na świat dziecię polskiego hrabiego i córki bankiera, pochodzącej z rodziny polsko-żydowskiej. Krystyna Skarbek, bo tak owa hrabianka miała na imię, w roku 1938 poślubiła polskiego pisarza, Jerzego Giżyckiego (wcześniej była już raz zamężna). Młodzi małżonkowie wyjechali do wschodniej Afryki, gdzie cieszyli się słońcem…
1 września 1939 sielanka się skończyła. Do ich ojczyzny wkroczyli naziści, nie było dokąd wracać. W tym samym roku pełna determinacji Krystyna, chcąc wszelkimi możliwymi sposobami walczyć o Polskę, wyjechała do Anglii. Na miejscu za pośrednictwem znajomego nawiązała kontakt z brytyjskim MSZ, skąd skierowano ją do Kierownictwa Operacji Specjalnych (SOE).
Swoje pierwsze zadanie otrzymała jeszcze w tym samym roku. Christine Granville (tak brzmiał jeden z pseudonimów, używanych przez Krystynę Skarbek) została skierowana na Węgry, gdzie poznała odtąd bardzo bliskiego „przyjaciela” – Andrzeja Kowerskiego. Nie dość, że była kobietą, to w dodatku nie przeszła przeszkolenia na agenta SOE! Mimo wszystko otrzymała misję – miała wspierać polski ruch oporu.
Sztuka gryzienia się w język
Christine i Kowerski do stycznia 1941 roku, kiedy to zostali aresztowani przez węgierską policję, sześciokrotnie przekraczali granicę polsko-węgierską z polskimi uciekinierami. W trakcie przesłuchać żadne z nich się nie złamało. Oboje opowiadali wiarygodne historyjki na swój temat i z wielkim przekonaniem wypierali się przynależności do ruchu oporu. Po mistrzowsku wywinęła się Granville. W trakcie przesłuchań gryzła się z całych sił w język, przez co usta wypełniały jej się krwią. Zamiast odpowiadać na pytania, pluła krwią i uparcie wmawiała przesłuchującym, że jest ciężko chora na gruźlicę i wiele czasu jej nie pozostało. To doskonałe kłamstwo uratowało ją i Kowerskiego.
Po tym, jak dwójka agentów opuściła areszt, brytyjska ambasada w Budapeszcie załatwiła im dokumenty i ewakuowała z Węgier. W 1941 roku pojawili się w Kairze. Tamtejsze biuro SOE nie wiedziało, co począć z pełną temperamentu Polką. Planowano dla niej zadania w różnych miejscach Europy, aż wreszcie w roku 1943 wyjechała do Anglii, gdzie po raz pierwszy przeszła szkolenie dla agentów.
Sama Christine sprawiała swoim przełożonym drobne problemy. Młoda, piękna kobieta była dobrze znana gestapo we Wschodniej Europie, co wykluczało poniekąd ten rejon działań. Piękna, a raczej zbyt piękna jak na agentkę, rzucała się w oczy i zwłaszcza mężczyźni bardzo szybko zapamiętywali jej twarz, co utrudniało wtopienie się w tłum i stanowiło dla niej zagrożenie w trakcie służby.
Krysia grozi gestapowcom
Wreszcie 7 lipca 1943 roku, została przerzucona samolotem do Francji. Na miejscu, pod kryptonimem „Pauline” miała pracować jako kurierka siatki Résistance. Niedługo później jej dowódca, wraz z dwoma współpracownikami, został aresztowany przez Gestapo. Krystyna podjęła wówczas niemal straceńczą próbę uwolnienia ich. Jak gdyby nigdy nic wparowała do domu miejscowego policjanta, podając się za siostrzenicę feldmarszałka Montgomery’ego. Zażądała widzenia z szefem Gestapo, oznajmiając, że ma dla niego ważną wiadomość, ale zamiast niego pojawił się jego tłumacz. Agentka przez trzy godziny wmawiała mu, iż pojmani ludzie są wysokimi rangą oficerami aliantów. Kłamała, że jest w stałym kontakcie radiowym ze swoimi zwierzchnikami, którzy – jeśli więźniowie nie zostaną natychmiast wypuszczeni – spacyfikują wioskę jeszcze tej samej nocy. Swój opis ubarwiła informacją o tym, co alianci zrobią Niemcom i wszystkim kolaborantom. Powtarzała to tak uporczywie, aż tłumacz uwierzył, że jedynym sposobem na ocalenie własnego życia jest przekazanie więźniów w jej ręce (co natychmiast uczynił).
***
Po wojnie Christine imała się różnych zajęć. Była między innymi kelnerką, ekspedientką i stewardessą. Mnożyły się też jej romanse, a mężczyźni byli gotowi zrobić dla niej wszystko. Po tak burzliwych przygodach nie umiała się do końca odnaleźć w powojennej rzeczywistości. Śmierć również nie zastała jej we śnie. Niespokojnie żyła, niespokojnie też zmarła, 15 czerwca 1952 roku, zasztyletowana w Londynie przez zazdrosnego przyjaciela.
Wprawdzie żyła krótko, ale wojenne przygody pozwoliły jej na zawsze zapisać się w historii. Jest uważana za jedną z najbardziej niezwykłych kobiet-agentek II wojny światowej. Nie tylko poświęcono jej liczne artykuły, a nawet książki, ale też stała się pierwowzorem postaci Vesper Lynd, bohaterki jednej z historii o Jamesie Bondzie – Casino Royal. Z autorem powieści o Bondzie Ianem Flemingiem miała zresztą romans… Obecnie powstaje poświęcony jej film fabularny w reżyserii Agnieszki Holland pt. Christine: War My Love.
Źródło: Monika Siedenktopf, Agentki wywiadu w czasie II wojny światowej, Muza, Warszawa 2007; Jason Lewis, Christine, the spy who loved Ian Fleming, gets her own movie, „Mail Online”, 27 lutego 2009.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Polacy na wojennych frontach”