dziewczyna, której bało się SS

Klęska kampanii wrześniowej rozpoczęła najciemniejszy okres historii Polski. III Rzesza szybko rozpoczęła wdrażanie polityki terroru i eksterminacji ludności żydowskiej, w ślad za którą miały pójść kolejne ”niższe” rasy. Olbrzymie prześladowania czekały też tych, którzy znaleźli się po radzieckiej stronie granicy.
Awatar użytkownika
karateka
Posty: 161
Rejestracja: 13 mar 2011, 05:42

dziewczyna, której bało się SS

Post autor: karateka » 01 cze 2013, 03:30

Niuta miała niewinną urodę. To dlatego wykonywała wyroki śmierci na niemieckich zbrodniarzach. Nikt nie podejrzewał, że ta niewinna dziewczyna, jest cynglem podziemia. Podchodziła do swoich ofiar blisko i naciskała spust. Zginęła w niemieckiej katowni. Torturowana i poniewierana przez swoich oprawców do końca była wierna towarzyszom broni. Nie zdradziła nikogo!
Gdy myślimy o czynnej walce Żydów z niemieckimi oprawcami, mamy przed oczami setki obrazów zaczerpniętych z filmów. Większość z nich pokazuje odwagę mężczyzn, dowodzących siłami, które nie mogły równać się z potencjałem przeciwnika. A przecież wśród żydowskich bojowników byli też żołnierze z warkoczami. Młode kobiety miały w sobie tę samą odwagę i determinację, co mężczyźni, z tym że - co ważne - potrafiły wykorzystywać swe kobiece atrybuty, by skrytobójczo nadwątlić szeregi wroga. Przykładem może być tu historia Niuty Tajtelbaum, czyli egzekutorki zwanej "małą Wandą z warkoczami"...



Niuta Tajtelbaum

Znana też pod pseudonimem "Wanda Witwicka" była niepokorna od dziecka (ur. się w 1918 r. w Łodzi). Nie identyfikowała się z Chasydyzmem, a gdy poszła do gimnazjum związała się z organizacjami komunistycznymi, za co wyrzucono ją ze szkoły. Ostatecznie udało jej się dostać na Uniwersytet Warszawski, gdzie zaczęła studia na wydziale historii i psychologii, ale wojna przerwała jej edukację i zmusiła młodą Niutę do podjęcia walki.

Jej niewinną urodę (wyglądała na nastolatkę), na dodatek "aryjską" (miała długie jasne warkocze) wykorzystała Gwardia Ludowa, czyli zbrojne ramię Polskiej Partii Robotniczej, do której Niuta należała. Kobieta została "cynglem" i naczelną sabotażystką organizacji. Jedna z jej najgłośniejszych akcji polegała na wejściu do budynku gestapo, odszukaniu zbrodniarza w czarnym mundurze, zamknięciu się z nim w jednym pokoju, a następnie zlikwidowaniu go za pomocą pistoletu z tłumikiem. Po wszystkim Tajtelbaum przeszła przez korytarze, na których roiło się od esesmanów, a do strażnika uśmiechnęła się kokieteryjnie, dzięki czemu nikt jej nawet nie wylegitymował. Za "małą Wandę z warkoczami" rozesłano list gończy. Niemcy zaoferowali nawet nagrodę pieniężną za zdradzenie jej kryjówki.

Tajtelbaum rozsierdziła Niemców wielokrotnie. A to wysadziła pociąg z dostawami na front wschodni, a to obrabowała bank, a to napadła na kawiarnię, w której debatowali oficerowie Wehrmachtu i SS. Nie mogło jej zabraknąć, gdy getto warszawskie chwyciło za broń. W czasie powstania walczyła w okolicach pl. Krasińskich.

Niestety, jej koniec był straszny. Agenci gestapo dostali informację, gdzie się ukrywa i schwytali ją nim zdążyła połknąć truciznę. Przewieziono ją do katowni, gdzie zmarła od tortur nazistów. Wiadomo już, że mimo bestialskich przesłuchań, Niuta Tajtelbaum nie zdradziła żadnego ze swych towarzyszy broni.

Cywia Lubetkin

Równie bohaterska była Cywia Lubetkin. Była aktywną społecznicą już przed wojną, bo zasłynęła jako delegatka na światowy kongres syjonistyczny w Genewie. Nie ukryła się na emigracji, gdy kraj jej potrzebował. Wróciła i chwyciła za broń. Od razu zaczęła organizować konspirację młodzieży żydowskiej na kresach. Mało tego, choć w Warszawie powstawało getto, wróciła do miasta, by zakładać Blok Antyfaszystowski, a potem Żydowską Organizację Bojową.

W czasie wojny zasłynęła trzema wyczynami: pierwszym była śmiała akcja wymierzona przeciw Niemcom, organizującym wywózkę Żydów do miejsc zagłady. Jako członkini ŻOB stawiała czynny opór przeciwko okupantowi, który w styczniu 1943 roku zaczął deportacje. Po raz drugi wykazała się niezwykłym bohaterstwem podczas walk w getcie. Walczyła do samego końca Powstania w Getcie Warszawskim. Dopiero 10 maja opuściła kanałami teren walk. Na tym jednak nie skończył się jej szlak bojowy. Razem z mężem znów chwyciła za broń, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie. Walczyła na Starówce, gdzie - jak powszechnie wiadomo - obrońcy Starego Miasta stawiali śmiały opór wrogowi.

Po wojnie Cywia Lubetkin wyjechała do Palestyny, gdzie założyła kibuc im. Bojowników Getta Warszawskiego.

Tosia Altman

Jej tragiczna historia też mogłaby posłużyć za scenariusz na film. Odważna, młoda (ur. w 1918 r.), bezkompromisowa i rwąca się do walki Tosia, nie przeżyła wojny. Ale jej postawa może służyć za przykład dla wszystkich, którzy bardziej kochają wolność i sprawiedliwość niż własne życie. "Odwiedzała" różne getta, by dodawać otuchy jej mieszkańcom. W 1941 r. w Wilnie organizowała oddziały samoobrony. Później sporządzała raporty o sytuacji Żydów w gettach w Białymstoku i Grodnie, by ostatecznie trafić do getta w Warszawie, gdzie zapisała się do ŻOB-u. Walczyła na ul. Miłej. Była w bunkrze razem z dowódcą ŻOB Mordechajem Anielewiczem. Gdy Niemcy wpuścili do bunkru gaz, jej udało się wyczołgać na zewnątrz. Anielewicz - jak wiadomo - został w środku i razem z kilkudziesięcioma towarzyszami broni zginął (do tej pory trwają spory, jak wyglądała jego śmierć: czy popełnił samobójstwo i czy wydali go inni Żydzi).

Rannej Tosi Altman udało się przejść kanałami na "aryjską" stronę. Trafiła do meliny w fabryce klisz celuloidowych na Pradze. Tam dezynfekowała rany ichtiolem, który trzeba było podgrzewać, by go roztopić na maść. Podczas jednego z takich zabiegów opadła z sił dziewczyna spowodowała pożar w fabryce. Przybyli na miejsce granatowi policjanci przekazali ją Niemcom, którzy skazali ją na długie umieranie w męczarniach. Bo wprawdzie przewieźli ją do szpitala, ale zakazali leczenia rannej Tosi.

Rachel Zilberberg

Rachel Zilberberg miała podczas Powstania w Getcie Warszawskim pseudonim "Sarenka". Ona również była w bunkrze na Miłej razem z Anielewiczem. Przed powstaniem zasłynęła tym, że nagłaśniała poza murami getta (była wówczas w Wilnie) skalę ludobójstwa, którego dopuszczali się Niemcy. Była matką, ale zdecydowała się oddać swe maleństwo do domu dziecka, by pomóc bojownikom walczyć z Niemcami. Nazywano ją polską Joanną D'Arc.

Rachel zginęła 8 maja 1943 r., gdy Niemcy odkryli i otoczyli ogromny schron przy ul. Miłej 18, w którym znajdowało się kilkuset ludzi, w tym sztab ŻOB i ponad 100 żydowskich bojowników.

Była ciotką izraelskiego pisarza Ofera Aloni. Artysta jest przekonany, że waleczna Sarenka jest jedną z symbolicznych postaci - kobietą odwracają twarz od niemowlaka w ramionach - uwiecznioną przez Nathana Rappaporta na Pomniku Bohaterów Getta na warszawskim Muranowie.

armenek
Posty: 1
Rejestracja: 03 lut 2016, 08:53

Re: dziewczyna, której bało się SS

Post autor: armenek » 03 lut 2016, 09:07

Kurcze, pierwsze słyszę o tej Niucie. Ale bardzo zaciekawił mnie ten temat. Można prosić o więcej informacji? :) Pozdrawiam

_________________________
http://www.elma-energia.pl/

ODPOWIEDZ

Wróć do „Państwo podziemne i okupacja”