Największa egzekucja w KL Auschwitz

Klęska kampanii wrześniowej rozpoczęła najciemniejszy okres historii Polski. III Rzesza szybko rozpoczęła wdrażanie polityki terroru i eksterminacji ludności żydowskiej, w ślad za którą miały pójść kolejne ”niższe” rasy. Olbrzymie prześladowania czekały też tych, którzy znaleźli się po radzieckiej stronie granicy.
historia Polski
Posty: 110
Rejestracja: 15 kwie 2014, 04:37

Największa egzekucja w KL Auschwitz

Post autor: historia Polski » 15 kwie 2014, 05:05

Największa egzekucja w KL Auschwitz została przeprowadzona siedemdziesiąt jeden lat temu. W dniu 28 października 1942 r. pod „Ścianą Straceń” na dziedzińcu bloku nr 11 rozstrzelano około 280 Polaków więzionych w tym obozie. Egzekucja ta miała charakter odwetu na więźniach za sabotaż i akcje partyzanckie prowadzone na terenie Lubelszczyzny, a ofiarami jej byli głównie więźniowie przywiezieni z więzień w Lublinie oraz Radomiu w latach 1941-1942.
Egzekucja pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11- obraz b. więźnia KL Auschwitz, Władysława Siwka
Egzekucja pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku nr 11 -
obraz byłego więźnia KL Auschwitz Władysława Siwka
Podczas tej egzekucji zginął Stanisław Dobrowolski z Nowego Krępca koło Świdnika. Oznaczony był w obozie numerem 16061. Miał zaledwie 23 lata. Był członkiem konspiracji wojskowej, utworzonej w KL Auschwitz przez rotmistrza Witolda Pileckiego.
Stanisław Dobrowolski
Stanisław Dobrowolski
Dobrowolski miał piękny, tenorowy głos. W obozie lubił śpiewać sentymentalne piosenki. Do jego żelaznego repertuaru należały przedwojenne przeboje m.in. „Taka miła jest moja dziewczyna”, „Jesienne róże”, „Ta ostatnia niedziela” i „Niebieskie oczy”. Bardzo często śpiewał także sugestywną pieśń obozową „Druty, druty, bezlitosne druty”.
Więźniom, którzy przeżyli pobyt w KL Auschwitz szczególnie utkwił w pamięci jego ostatni występ w nocy z 27 na 28 października 1942 r. Śpiewał on wtedy długo w tę noc. Śpiewał tak, jakby w sentymentalne słowa przebojów chciał przelać swe wszystkie uczucia przed oczekującą go śmiercią.
Nazajutrz – podczas porannego apelu – więźniowie stojący obok Stanisława Dobrowolskiego usłyszeli z jego ust dwa słowa – „na pewno rozwałka”. W oczach skazańca ukazały się łzy.
Dzisiaj już nieżyjący były więzień Mieczysław Zawadzki z Warszawy, relacjonował przed kilkunastu laty: „Podczas apelu porannego w dniu 28 października 1942 r. stałem jak zwykle na lewym skrzydle. Skazanym na rozstrzelanie, których numery wyczytano pod koniec jego trwania, polecono wystąpić z szeregów i przejść na lewą stronę. Stanisław Dobrowolski, przechodząc koło mnie, wręczył mi swój zegarek ze słowami: „Jeżeli przeżyjesz, to oddaj go moim rodzicom i powiedz jak zginąłem”.

W południe wszyscy już byli rozstrzelani. Ich ciała odwożone były do krematorium na wozie, który ciągnęli więźniowie – sanitariusze ze szpitala obozowego. Ostatnią drogę rozstrzelanych znaczyła struga krwi.
„W pewnym momencie – opowiadał wtedy Mieczysław Zawadzki – patrząc z okna na piętrze w bloku 25 A, zauważyłem jak spod koca przykrywającego na wozie ciała zamordowanych wychyliła się ręka, a potem głowa Staszka Dobrowolskiego. Do dzisiaj nie mogę zapomnieć jego pokrwawionej twarzy. Za każdym razem, kiedy przypadkowo słyszę melodię piosenki „A mnie jest szkoda lata …”, którą tak często śpiewał w obozie Staszek, przypomina mi się jego postać”.

W archiwum Muzeum Auschwitz-Birkenau zachowany jest obozowy akt zgonu Stanisława Dobrowolskiego, w którym fałszywie podano, że zmarł 29 października 1942 r. z powodu choroby serca.
Autor: Adam Cyra

ODPOWIEDZ

Wróć do „Państwo podziemne i okupacja”