MASOWY MORD PRZY ULICY GÓRCZEWSKIEJ

Powstanie było masowym zrywem mieszkańców stolicy przeciwko wojskom niemieckim, na wieść o zbliżającej się Armii Czerwonej. Nieoczekiwanie ZSRR zatrzymało swoje wojska, zaś planowana demonstracja zbrojna przerodziła się w 63-dniową walkę o przetrwanie. Żołnierze Armii Krajowej przegrywają walkę, miasto ulega zaś niemal całkowitemu zniszczeniu.
Awatar użytkownika
Husarz
Posty: 822
Rejestracja: 31 paź 2010, 04:37

MASOWY MORD PRZY ULICY GÓRCZEWSKIEJ

Post autor: Husarz » 21 paź 2012, 02:47

MASOWY MORD
PRZY ULICY GÓRCZEWSKIEJ W
CZASIE
POWSTANIA WARSZAWSKIEGO.
Wersja czwarta, uaktualniona.
MIEJSCE. OFIARY. SENS STRAT.
ŚWIADKOWIE. OSTATNI ŚWIADEK.
MORDERCY. PROCHY OFIAR.
INNE UPAMIĘTNIENIA.
ROCZNICOWE UROCZYSTOŚCI. HISTORIA
TERENU. SŁOWA PRAWDY. OBECNY STAN
TERENU. POŻĄDANY STAN TERENU.
APEL.
BIEŻĄCE PUBLIKACJE. ŹRÓDŁA. Maciej Grączewski.
2008 r. W4.
WSTĘP.
Opracowanie to zawiera zbiór informacji o wyróżniającym się wielką
ilością ofiar, tylko jednym ze 117 miejsc mordów na Woli w czasie
Powstania Warszawskiego.
Celem opracowania jest rozpowszechnienie udokumentowanych
informacji o masowym mordzie, oraz uzasadnienie apeli do osobistości
oraz do instytucji o ochronę pamięci o tym mordzie.
Przyczyną zebrania dostępnych udokumentowanych informacji jest brak
wyczerpujących publikacji historycznych o zbrodniach w czasie
Powstania Warszawskiego na Woli.
Przyczyną apeli jest sprzyjający niepamięci zły stan terenu mordu,
niezgodny z minimum ogólnie przyjętych światowych standardów, oraz
brak na terenie mordu podstawowych rzetelnych informacji o przyczynie
mordu, o ofiarach, mordercach, o miejscach mordu, o miejscach spalania
zwłok tysięcy ofiar i o miejscach złożenia ich prochów.
5 sierpnia 1944 r., w sobotnie popołudnie, został tam zamordowany wraz
z tysiącami innych bezbronnych Polaków mój ojciec, Paweł Grączewski.
Wbrew słonecznej pogodzie sobota ta została nazwana czarną, a losy ofiar
– piekłem nie do opisania.
Dzięki szczegółowemu zeznaniu i relacji ocalałego naocznego świadka,
Konrada Goliana, należę do tych nielicznych potomków ofiar, którzy
dokładnie i z pewnością znają ostatnie godziny życia swego
zamordowanego przodka.
Opracowanie miało dotychczas trzy aktualizowane i uzupełniane wersje w
2004, 2005 i w 2007 r., wykonane w postaci kserokopiowanych
broszurek, rozdawanych osobom zebranym na rocznicowych
uroczystościach i rozsyłanych do kompetentnych osobistości i instytucji.W drugiej wersji, w 2007 r. do części broszurek została dołączona płyta
CD z plikami zdjęciowymi i plikiem tekstu broszurki.
Niniejsza, czwarta wersja, w postaci płyty CD, zawiera nowe informacje i
zdjęcia dotyczące masowego mordu przy ul. Górczewskiej.
Serdecznie dziękuję Panu mgr inż. Eugeniuszowi Trepczyńskiemu za
relację z jego przeżyć dnia 5 sierpnia 1944 r.
Dziękuję Panu prof. dr Janowi Zielińskiemu z Instytutu Gruźlicy i Chorób
Płuc w Warszawie za cenne uwagi, które spowodowały usunięcie błędów
i uzupełnienie trzeciej wersji opracowania.

Maciej Grączewski.„5 i 6 sierpnia 1944r. były dwoma najczarniejszymi dniami w historii
Warszawy” (Norman Davies, „Powstanie’44”, [25], str. 370).
W sobotę, 5 sierpnia 1944r. „Już od południa na Woli w terenie
opanowanym przez Niemców rozpoczęła się masowa rzeź ludności bez
różnicy wieku i płci. Ofiarą jej padło ponad 38 000 ludzi, tylko
nielicznym udało się zbiec ku Śródmieściu i ku Okopowej. Całe
przedmieście stanęło w płomieniach pożogi.” (Adam Borkiewicz,
„Powstanie Warszawskie 1944”, [6], str. 118).
Jednym z miejsc tej rzezi było miejsce masowego mordu przy ulicy
Górczewskiej.
MIEJSCE.
Masowy mord został dokonany w kilku miejscach, które leżą na terenie
leżącym po obu stronach ul. Górczewskiej na odcinku między wiaduktem
kolejowym a aleją Prymasa Tysiąclecia. Pierwotnie teren ten nazywano
„na Moczydle”, a obecnie jest on określany jako „ulica Górczewska 52”.
Z relacji ocalałych naocznych świadków [1], [2], [3], [4], [5], wiadomo, że
dwa z tych miejsc znajdują się w pobliżu wiaduktu kolejowego po obu
stronach ul. Górczewskiej tam, gdzie dawniej do ul. Górczewskiej
dochodziły od północy ul. Zagłoby, a od południa ul. Moczydło (zobacz na
końcu broszury fragment planu Warszawy z 1935r., [14]). Ulice te nie
zostały odbudowane po zniszczeniu w czasie Powstania Warszawskiego.
Jest wysoce prawdopodobne [1], [15], że jedno z tych dwóch miejsc
znajduje się w odległości około 70 m w kierunku północno-zachodnim od
środka wiaduktu kolejowego tam, gdzie w latach 1945-46 postawiono
krzyż. W wydanym w 1994r. „Rejestrze miejsc i faktów zbrodni...”, [21], jako
główne miejsca mordów w rejonie ulic Górczewskiej i Moczydło
wymienia się :
- podwórze domu przy ulicy Górczewskiej 51,
- fabrykę kotłów „Simplex” przy ul. Górczewskiej 53,
- ul. Górczewską przy zbiegu ul. Zagłoby i ul. Moczydło (koło torów
kolejowych),
- hale fabryczne przy warsztatach kolejowych na Moczydle (zginęło
tam ok. 500 osób).
W treści Protokołu nr 94, w „Zbrodni niemieckiej w Warszawie”, [18],
str. 37, znajduje się stwierdzenie świadka: „ … egzekucja odbywała się w
palących się domach i w podwórzach palących się domów - w kilku
miejscach przy ulicy Górczewskiej.”
Eugeniusz Trepczyński, [28], ocalały z masowego mordu naoczny
świadek, stwierdził dn. 29.09.2006 r. w ustnej relacji dla M.G., że pamięta,
iż mordowanie jego grupy odbywało się dn. 5 sierpnia w miejscu
odpowiadającym miejscu obecnego krzyża i pomnika. Widział również
inne miejsca ze stertami zwłok pomordowanych ofiar odpowiadające
dzisiejszemu północnemu odcinkowi ul. Górczewskiej od wiaduktu
kolejowego do estakady alei Prymasa Tysiąclecia.
Wobec tych danych, jako miejsce masowego mordu przy ul. Górczewskiej
należy uznać teren po obu stronach ulicy Górczewskiej na odcinku od
wiaduktu kolejowego do estakady alei Prymasa Tysiąclecia.
Nie należy wobec tego stosować określenia miejsca „ulica Górczewska
52”.
OFIARY.
Według tekstu napisu na pomniku znajdującym się przy ul. Górczewskiej
między wiaduktem kolejowym a aleją Prymasa Tysiąclecia, na terenie tym
zostało zamordowanych 12 tysięcy bezbronnych mężczyzn oraz kobiet
i dzieci z Woli w dniach od 5 do 12 sierpnia 1944r.
W „Rejestrze miejsc i faktów zbrodni...”, [21], liczbę zamordowanych w
dniach od 5 do 8 sierpnia 1944 r. w rejonie ulic Górczewskiej i Moczydło
szacuje się na 4500 osób. „Rejestr …” zawiera 91 ustalonych nazwisk
ofiar mordów w rejonie ul. Górczewskiej i Moczydła w dniach od 5 do 8
sierpnia 1944 r., a wśród nich 12 kobiet i co najmniej troje dzieci. Wśród
tych nazwisk występuje też 8 grup osób o jednakowych nazwiskach, a w
przypadku nazwiska Fajencki jest podana informacja o ojcu i trzech
synach. Mordowanie rodzin nie było rzadkością. 5 sierpnia 1944 r. przyulicy Działdowskiej została zamordowana matka, Marianna Kuciapska z
sześciorgiem dzieci i trojgiem innych członków rodziny; najmłodsza wśród
wymordowanej 10 osobowej rodziny była 6 tygodniowym niemowlęciem
[30].
Naoczny świadek, Eugeniusz Trepczyński, ocalały z masowego mordu
przy ul. Górczewskiej, w ustnej relacji dn. 29.09.2006 r. dla M.G.,
potwierdził szacunek ilości tam zamordowanych w dn. 5 sierpnia na wiele
tysięcy ofiar.
Na terenach zajętych przez Niemców ludzie ci byli wypędzani ze swoich
domów i ze Szpitala Wolskiego (obecnie Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc
przy ul. Płockiej 26) i pędzeni na miejsce wielogodzinnej koncentracji w
halach fabrycznych przy ul. Moczydło, gdzie byli ograbiani, po czym
grupami wyprowadzani na miejsca mordów i tam mordowani i dobijani
strzałami. Ocalało kilkanaście osób spośród tysięcy ofiar [22].
Ciała tysięcy martwych ludzi zostały potem w sierpniu spalone na stosach
na miejscach mordów w ten sposób, że na ułożone drzewo układano ciała,
a następnie kładziono raz drzewo, raz ciała. Ułożone stosy przed
zapalaniem oblewano benzyną [12]. Spalanie ciał wykonywały niemieckie
oddziały zwane Verbrennungskommando, w których Niemcy zmuszali
Polaków do pracy groźbą śmierci. Z zeznań świadków [1] i [12] wynika,
że spalanie ciał na terenie przy ul. Górczewskiej mogło być wykonywane
kilkakrotnie.
Budynki Woli, a wśród nich i te z mieszkaniami ofiar były rabowane,
podpalane i systematycznie burzone przez specjalne oddziały niemieckie.
Niemieckie zbrodnie spowodowały przemieszczenie się ocalałej z rzezi
części ludności Woli. Ci, którzy zdążyli ujść śmierci z rąk morderców,
opuścili swoje domy i uciekli na początku sierpnia do Śródmieścia i na
Stare Miasto, [23].
SENS STRAT.
Śmierć naszych pomordowanych przodków powinna mieć wpływ na
świadomość narodową następnych pokoleń Polaków. Dlatego zachowanie
ich czci i pamięci ich męczeństwa jest naszym obowiązkiem.
Najprostszym środkiem zachowania tej pamięci jest trwały napis na
miejscu masowego mordu z tekstem rzetelnej prawdy o zbrodni.
ŚWIADKOWIE.
Ksiądz Bernard Filipiuk [1], upadł razem z innymi mordowanymi, nie
trafiony kulą. Leżąc, został kopnięty dla sprawdzenia, czy żyje i ponownienie trafiony kulą. Leżał tak wśród tysięcy zabitych i dobijanych w dniu 5
sierpnia, udając martwego przez około 6 godzin, w każdej chwili
zagrożony śmiercią, będąc świadkiem mordowania kolejnych ofiar, w tym
kobiet i dzieci. Domy wokół płonęły, płonęły też ciała ofiar, leżące w
pobliżu płonących domów. Przed północą wyczołgał się po zwłokach wraz
z dwoma innymi ocalałymi, z których jeden miał strzaskaną kulami rękę.
Był świadkiem mordowania również kobiet i dzieci, choć - jak zeznał -
zasadniczo gestapowcy wybierali z fabryki samych mężczyzn. Zeznał, że
jego grupę mordowali żołnierze w mundurach niemieckich na rozkaz
gestapowca, strzelając z rozpylaczy (pistoletów maszynowych) w plecy
ludzi, zmuszanych do podchodzenia do miejsca mordu po 12 osób i że
dobijania ofiar dokonywał gestapowiec strzałami z pistoletu w głowy.
Konrad Golian [3], [4], upadł, nie trafiony kulą. Udawał martwego, leżąc
twarzą do ziemi. Na niego upadło ciało jego zabitego współpracownika.
Obok upadły ciała zabitych sąsiadów z jego domu. Ofiary poranione, lecz
jeszcze żyjące, były dobijane strzałami. Jeden z sąsiadów Konrada Goliana
nie został dobity. Morderca przestrzelił mu biodro i pęcherz. Człowiek ten
przeżył. Udając martwych, zagrożeni w każdej chwili śmiercią, przez kilka
godzin byli świadkami dalszego ciągu masowego mordu i dobijania ofiar.
Nie dobici ranni cierpieli bez ruchu nie wydając głosu, aby uratować życie.
Jęczeli, kiedy zaczynali konać. Od płonących domów i zabudowań
zapalały się leżące w pobliżu ciała i płonęły. Konrad Golian zeznał, że jego
grupę mordowali po 12 osób SS-mani z rozpylaczy i że dobijania ofiar
dokonywał SS-man. Kiedy wreszcie się ściemniło, dwaj ocalali ludzie
zaczęli się czołgać po zwłokach, a potem przemykać w kierunku
zachodnim, do Ulrychowa, gdzie obmyli się z krwi własnej i swoich
zamordowanych rodaków. Konrad Golian zeznał, że matki z dziećmi
pozostałe na Moczydle, były nazajutrz, 6 sierpnia, zwolnione.
Jan Napiórkowski [5], w dniu 5 sierpnia musiał podejść wraz z kolejnymi
mordowanymi ludźmi na miejsce mordu, do wału skrwawionych ciał o
wysokości ok. 1 metra, między dwa szeregi ładujących broń morderców.
Nagle rzucił się do ucieczki. Nie zdążyli celnie strzelić. Zdołał uciec.
Masowy mord trwał dalej. Jan Napiórkowski zeznał, że jego grupę
mordowali strzałami z karabinów ręcznych żołnierze z odznakami SD
(Sicherheitsdienst).
Mieczysław Miniewski [12], został zmuszony w Verbrennungskommando
do palenia przez wiele dni ciał zamordowanych ludzi. Jego oddział liczył
100 osób i pracował przez 1 dzień (daty nie podał) przy spalaniu zwłok
przy przejeździe kolejowym na ul. Górczewskiej po obu stronach jezdni.Widział, że w głębi ul. Górczewskiej inny oddział także palił zwłoki.
Zeznał, że praca oddziału była nadzorowana przez Gestapo (Geheime
Staatspolizei) warszawskie.
OSTATNI ŚWIADEK.
W 2006 r. pojawił się [35] nieznany przedtem naoczny świadek,
mgr inż. Eugeniusz Trepczyński, urodzony w 1924 r. w Warszawie.
W swojej relacji, [28,36], napisał, że 5 sierpnia 1944 r. został wypędzony
wraz z innymi pacjentami ze Szpitala Wolskiego przez żołnierzy
mówiących po rosyjsku, dowodzonych przez oficerów niemieckich. W
sporej grupie ludzi ze Szpitala Wolskiego został następnie popędzony
przez ulicę Górczewską, na której widział leżące trupy i płonące domy, aż
do hali za wiaduktem po lewej stronie ulicy, gdzie była już duża grupa
ludzi, a w niej wiele kobiet i dzieci. Z hali wybierano ludzi grupami.
Eugeniusz Trepczyński został wybrany do kolejnej, 20 osobowej grupy i
popędzony na ulicę Górczewską, gdzie zobaczył, że na placu znajdującym
się na lekkim wzniesieniu są rozstrzeliwane poprzednie grupy ludzi. Jego
grupa została wprowadzona na miejsce otoczone półkolem żołdaków z
karabinami gotowymi do strzału, takich samych, jak ci, którzy wypędzali
go ze Szpitala.
Widział, jak człowiek w mundurze niemieckiego oficera w trakcie
rozmowy zastrzelił dwóch ludzi w białych fartuchach, po czym obojętnie
odszedł.
Eugeniusz Trepczyński szedł, posłyszał strzały, poczuł, jak kula przeleciała
mu koło ręki i upadł, pociągnięty przez zastrzelonego sąsiada. Leżał twarzą
do ziemi i słyszał następne strzały, oraz krzyki i jęki leżących obok niego
ludzi.
W swojej relacji napisał, że nie wiedział wówczas, czy żyje.
Słyszał tylko kroki żołdaków i strzały do następnych grup i do rannych.
Posłyszał głos kobiety, błagającej „zabijcie najpierw moje dziecko, a
potem mnie”. Słyszał, jak w pewnym momencie głos kobiety zamarł, a
pozostało kwilenie dziecka, które również ucichło po pewnym czasie. Ten
fragment relacji Eugeniusza Trepczyńskiego poruszająco kojarzy się z
tekstem uzupełniającego napisu na pomniku przy ul. Górczewskiej,
dedykowanego dwóm Weronikom Jabłońskim, matce i córce.
Stracił rachubę czasu. Po zapadnięciu ciemności, przy świetle pożarów
pobliskich domów, przez stosy palących się ciał ludzkich, podpalonychprzez pożary, wypełznął wraz z drugim cudem ocalałym człowiekiem i
poszedł w kierunku Koła wraz z ocalałymi księdzem, drugim mężczyzną i
kobietą. Eugeniusz Trepczyński zachował swoją koszulę szpitalną z
przestrzelonym rękawem, którą miał na sobie w czasie mordu. Napisał też,
że przeżyć tysięcy ludzi bestialsko zamordowanych przy ul. Górczewskiej
nie da się naprawdę opisać ani opowiedzieć.
W listopadzie 2006 r. Eugeniusz Trepczyński przekazał przestrzeloną
koszulę, w której 5 sierpnia 1944 r. cudem ocalał, do Muzeum Powstania
Warszawskiego. W 2007 r., na rocznicę Powstania, została ona
wyeksponowana w Muzeum.

MORDERCY.
Masowy, zorganizowany mord został wykonany przez uzbrojone jednostki
niemieckie z oddziałów niemieckiej policji, z SS-Brigade Dirlewanger,
oraz z pododdziałów niemieckiego wojska. Wchodziły one w skład
ugrupowania Kampfgruppe Reinefarth, będącego odsieczą dla niemieckiej
załogi Warszawy. Oddziały odsieczy zaczęły przyjeżdżać od 3 sierpnia i
natychmiast działać na Woli i na Ochocie. Do 5 sierpnia ugrupowanie
Kampfgruppe Reinefarth osiągnęło stan przeszło 4000 ludzi. Zadaniem
ugrupowania było wykonanie rozkazu Adolfa Hitlera, wodza Niemiec i
Heinricha Himmlera, wodza niemieckiej organizacji państwowej
Schutzstaffeln (SS), zdławienia Powstania, wymordowania ludności i
zburzenia miasta, [7], w odwecie za Powstanie Warszawskie. Norman
Davies ([25], str. 342 i 343) pisze: „Rozkazy Himmlera brano dosłownie.
Potyczki z obrońcami miasta z Armii Krajowej były działaniem niemal
marginesowym, albowiem przez dwa dni Niemcy skupili się na
masakrowaniu każdego mężczyzny, każdej kobiety i każdego dziecka,
którzy się znaleźli w ich polu widzenia. Nie oszczędzano nikogo – nawet
sióstr zakonnych, pielęgniarek, leżących w szpitalach pacjentów, lekarzy,
kalek i dzieci”. Pod koniec dnia 4 sierpnia 1944r. ilość wymordowanych
przez Kampfgruppe Reinefarth Polaków wyniosła 10 tysięcy osób, a straty
Kampfgruppe wyniosły 6 zabitych. Łączną liczbę zamordowanych na Woli
w czasie Powstania ocenia się w granicach od 20 tysięcy do 59 tysięcy
mężczyzn, oraz kobiet i dzieci. Obecnie na terenie dzielnicy znajduje się
117 miejsc pamięci narodowej [P4]. Najnowsze dane o stratach ludzkich w
czasie Powstania zawiera publikacja Marka Gettera [26].
Różnice ocen wynikają z braku ścisłych danych o morderstwach. Źródłami
są szacunki ocalałych świadków, a wśród nich członków
Verbrennungskommando. W szacunkach tych brano pod uwagę ilościpopiołów pozostałych po spalonych ofiarach. Jest też prawdopodobne, że
dokonano masowych mordów, o których nic nie wiadomo, bo nikt się nie
uratował [23].
Mordercami byli Niemcy i najemnicy z republik Związku Sowieckiego w
służbie niemieckiej [6], [7], [8], [9], [10], [11], [16], [17], [25] str. 384,
[27] i [29]. Należy stwierdzić, że konieczne przygotowanie organizacyjne
i nadzór wykonania masowych mordów zostały niewątpliwie wykonane
przez dowództwa wszystkich biorących w nich udział jednostek
niemieckich.
Nie są znane fakty ukarania winnych rabunków, okrucieństw i masowych
mordów popełnionych przy ul. Górczewskiej w czasie Powstania
Warszawskiego. Wyjątkiem był prawdopodobnie SS-Oberfuhrer Oskar
Dirlewanger, schwytany przez francuskie oddziały okupacyjne i zmarły w
niejasnych okolicznościach ([25], str. 719). Prawdopodobnie część
morderców zginęła w późniejszych walkach z powstańcami w okresie po 5
sierpnia, a część z tych, którzy przeżyli Powstanie, mogła być wcielona w
1945r. do oddziałów własowców i do 14. Dywizji Waffen-SS „Galizien”
( [25], str. 384, 386 i 388). Ostatnio, w 2008r., [37], wykryto żyjących
bezkarnie w Niemczech byłych żołnierzy oddziałów Dirlewangera.
Zbrodnie popełnione w Powstaniu Warszawskim nie znalazły się wśród
czynów, o które oskarżono zbrodniarzy, organizacje i grupy przed
Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Procesie Norymberskim w
1946r., [24]. „...Powstanie Warszawskie w ogóle nie trafiło na
norymberską wokandę” ( [25], str. 716.)
PROCHY OFIAR.
W okresie od sierpnia 1944 r. do początku 1945 r. wymordowana dzielnica
opustoszała. Po większości jej mieszkańców pozostały tylko prochy. W
1945 r. zaczęły się powroty nielicznych ocalałych mieszkańców Woli, a
później poszukiwania śladów ofiar, oraz prace nad dokumentowaniem
mordów. „W Warszawie przez długi czas trwały ponure ekshumacje i
ponowne pogrzeby oraz - tam, gdzie to było możliwe - identyfikacja ciał
zabitych” ([25], str. 601). „Uczestniczyłem w strasznym „pogrzebie Woli”,
pogrzebie popiołów 40 tysięcy ludzi”, wspomina Władysław Bartoszewski,
[31]. Ten pogrzeb prochów ofiar umieszczonych w 100 trumnach, po
Mszy św. odprawionej w dniu 6.08.1946 r. w kościele Zbawiciela,
przejechał przez Warszawę na cmentarz Powstańców Warszawy przy ul.
Wolskiej Nr 174, gdzie prochy złożono do murowanej krypty [32], [33],
[34]. Na cmentarzu Powstańców Warszawy teren przy ulicy Górczewskiej jest
wymieniony w dwóch napisach jako miejsce „na Moczydle”, oraz jako
„ul. Moczydło”. Występujące w drugim napisie określenie miejsca „ul.
Górczewska” może dotyczyć również miejsc mordów przy tej ulicy poza
terenem za wiaduktem kolejowym. Określenie miejsca „na Moczydle”
było pierwotną nazwą terenu masowego mordu za wiaduktem kolejowym
po obu stronach ul. Górczewskiej.
Pierwszy napis znajduje się za pomnikiem „Polegli Niepokonani”, pod
północną ścianą cmentarza, na mało widocznej mogile:
„Ś.P. TU SPOCZYWAJĄ PROCHY POLAKÓW POMORDOWANYCH
PRZEZ NIEMCÓW DN. 5 VIII 1944r. Z DOMÓW PRZY UL.
GÓRCZEWSKIEJ 15, 26, 32 I WSZYSTKICH, KTÓRZY ZGINĘLI NA
MOCZYDLE”.
Pod tablicą z tym napisem znajdują się dwie tablice z kilkudziesięcioma
nazwiskami pomordowanych ludzi.
Drugi napis znajduje się przy pomniku „Polegli Niepokonani” na tablicy
mosiężnej wmurowanej w bruk kurhanu, na którym stoi pomnik:
„W TYM MIEJSCU SPOCZYWAJĄ PROCHY PONAD 50 TYSIĘCY
POLAKÓW, CYWILNYCH MIESZKAŃCÓW WARSZAWY, ORAZ
ŻOŁNIERZY ARMII KRAJOWEJ, POLEGŁYCH ZA WOLNOŚĆ
OJCZYZNY ZAMORDOWANYCH PRZEZ NIEMCÓW PODCZAS
POWSTANIA WARSZAWSKIEGO W SIERPNIU I WRZEŚNIU 1944r.
6 VIII 1946 R. ZŁOŻONO TU 117 TRUMIEN Z PROCHAMI OSÓB
ZAMORDOWANYCH I SPALONYCH PRZYWIEZIONYCH MIĘDZY
INNYMI Z SIEDZIBY GESTAPO W AL. SZUCHA, UL. WOLSKIEJ,
UL. GÓRCZEWSKIEJ, PARKU SOWIŃSKIEGO, ZE SZPITALA ŚW.
STANISŁAWA (FABRYKA FRANASZKA, UL. MOCZYDŁO, UL.
MŁYNARSKIEJ.”
W sześćdziesiątą rocznicę Powstania w 2004r. na Cmentarzu Powstańców
Warszawy postawiono granitową tablicę z tekstem informacji, że
spoczywa tam
… „OKOŁO 100 TYSIĘCY ZWŁOK I PROCHÓW LUDZKICH
CYWILNYCH MIESZKAŃCÓW STOLICY
ORAZ ŻOŁNIERZY ARMII KRAJOWEJ
I INNYCH FORMACJI ZBROJNYCH POLEGŁYCH W WALKACH ZAMORDOWANYCH W MASOWYCH EGZEKUCJACH
I SPALONYCH PODCZAS 63 DNI POWSTANIA WARSZAWSKIEGO.
ZWŁOKI I PROCHY POLEGŁYCH EKSHUMOWANO I PRZENIESIO-
NO NA TEN CMENTARZ Z RÓŻNYCH DZIELNIC WARSZAWY.
PIERWSZYCH POCHOWAŃ DOKONANO 30 LISTOPADA 1945 R.”
..........
„W LATACH 1946-1947 ORAZ W OKRESIE PÓŹNIEJSZYM
KONTYNUOWANO CHOWANIE SZCZĄTKÓW
EKSHUMOWANYCH Z RÓŻNYCH DZIELNIC STOLICY”.
Są to fragmenty obszerniejszego tekstu na tablicy.
INNE UPAMIĘTNIENIA MASOWEGO MORDU.
Obok Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, na rogu ulic Płockiej
i Górczewskiej, na głazie obok pomnika znajduje się tablica z napisem
„PAMIĘCI PRACOWNIKÓW I CHORYCH SZPITALA WOLSKIEGO
ROZSTRZELANYCH 5 SIERPNIA 1944 ROKU” upamiętniająca
mordowanie pracowników i chorych na terenie szpitala i na terenie
masowego mordu przy ul. Górczewskiej.
Przy kościele redemptorystów pod wezwaniem św. Klemensa Dworzaka
na ul. Karolkowej 49 znajduje się Plac Męczenników Warszawskiej Woli,
[20], z drewnianym krzyżem i z figurą Najświętszej Maryi Panny otoczony
ścianami z tablicami upamiętniającymi mordy dokonane na 50 tysiącach
mieszkańców Woli podczas Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944r.
Na jednej z tablic wymienione są między innymi miejsce męczeństwa na
ul. Górczewskiej 52 i liczba 12 tysięcy zamordowanych na tym miejscu
ludzi.
27 listopada 2004r. odsłonięto u zbiegu alei Solidarności i ulicy Leszno
pomnik pamięci ludności Woli wymordowanej podczas Powstania 1944r.
Pomnik autorstwa Ryszarda Stryjeckiego jest granitową ścianą z
dziesięcioma sylwetkami ludzkimi utworzonymi śladami kul na ścianie.
Przednia strona pomnika jest zwieńczona gzymsem z napisem:
„PAMIĘCI 50 TYSIĘCY MIESZKAŃCÓW WOLI
ZAMORDOWANYCH PRZEZ NIEMCÓW PODCZAS POWSTANIA
WARSZAWSKIEGO 1944 R.”
Na gzymsie tylnej strony pomnika jest napis:„MIESZKAŃCY WOLI ZAMORDOWANI W 1944 ROKU PODCZAS
POWSTANIA WARSZAWSKIEGO”.
Pod tym napisem na tylnej stronie pomnika wyryto wykaz miejsc mordów
na Woli, a wśród nich:
„GÓRCZEWSKA róg MOCZYDŁO ok. 12 000 OSÓB, w tym ok. 1000
osób ze Szpitala Wolskiego.”
Prezesem społecznego komitetu budowy tego pomnika był Lechosław
Olejnicki.
ROCZNICOWE UROCZYSTOŚCI.
Każdego roku w dniu 5 sierpnia, w kaplicy Instytutu Gruźlicy i Chorób
Płuc przy ul. Płockiej Nr 26 w Warszawie jest odprawiana o godz. 7:30
uroczysta Msza Św. w intencji pomordowanych, po czym o godz. 8:15
odbywa się Apel Poległych. Następnie zebrani przechodzą na miejsca
pamięci, gdzie składają kwiaty i zapalają znicze, oraz wysłuchują
przemówień świadków i władz Dzielnicy. Czynią to pod pomnikiem
i krzyżem na miejscu masowego mordu przy ulicy Górczewskiej za
wiaduktem kolejowym, oraz pod pomnikiem na rogu ulic Płockiej
i Górczewskiej, upamiętniającym pracowników i chorych Szpitala
Wolskiego rozstrzelanych 5 sierpnia 1944 r. Uroczystości te są
organizowane przez zespół pracowników Instytutu Gruźlicy i Chorób
Płuc.
Każdego roku tego samego dnia 5 sierpnia, zwykle o godzinie 17:00 na
miejscu masowego mordu przy ulicy Górczewskiej za wiaduktem
kolejowym przy pomniku i krzyżu odbywa się następna uroczystość, na
której wygłaszane są przemówienia przedstawicieli kombatantów i władz
Dzielnicy Wola, zaciągane są warty honorowe Wojska, Harcerstwa i wielu
organizacji patriotycznych, a zebrani składają kwiaty i zapalają znicze.
Uroczystości te są organizowane przez Urząd Dzielnicy Wola.
HISTORIA TERENU MASOWEGO MORDU
PRZY UL. GÓRCZEWSKIEJ.
Pierwszym znakiem pamięci miejsca masowego mordu na terenie przy
ul. Górczewskiej był krzyż [1], [15], postawiony w okresie do marca 1946
r. w odległości ok. 70 m. w kierunku północno-zachodnim od środka
wiaduktu kolejowego. W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych krzyż ten
został usunięty, a kilkadziesiąt metrów dalej na zachód ustawiono pomnik
z napisem:„MIEJSCE UŚWIĘCONE KRWIĄ POLAKÓW POLEGŁYCH ZA
WOLNOŚĆ OJCZYZNY. TU OD 5 DO 12 SIERPNIA 1944r. W
MASOWYCH EGZEKUCJACH LUDNOŚCI CYWILNEJ
HITLEROWCY ROZSTRZELALI 12 000 POLAKÓW”.
Komentarzem do tego tekstu niech będą słowa Normana Daviesa, który w
„Powstaniu’44” [25] napisał (str. 826): „Wszystkie niefortunne tablice
z lat czterdziestych i pięćdziesiątych zasługiwały na to, żeby je usunąć”,
oraz (str. 677): „Nigdzie nie podawano dokładnej informacji o tym, co się
naprawdę wydarzyło. Z imienia i nazwiska można było wymieniać
wrogów, ale nie patriotów. Nazwy „Armia Krajowa i „Powstanie
Warszawskie” nie pojawiały się nigdy”.
Napis na pomniku był wielokrotnie uzupełniany dodatkowymi tekstami
upamiętniającymi nazwiska ofiar. Teksty te po pewnym czasie zostawały
usuwane. Dotychczas zachowały się na ścianach pomnika dwa następujące
teksty uzupełnień:
„A WŚRÓD NICH CHORYCH I PERSONEL SZPITALA Z ULICY
PŁOCKIEJ”, oraz
„NAJDROŻSZYM WERONIKOM MATCE I SIOSTRZE KU
WIECZNEJ PAMIĘCI Stach Jabłoński” . Przed nazwiskiem jest znak
Polski Walczącej, „Kotwica”.
W ciągu minionych lat teren masowego mordu przy ul. Górczewskiej był
pusty, miejscami porośnięty dziko rosnącymi krzewami i drzewami.
W roku 2001 część terenu na północnej stronie ul. Górczewskiej
w otoczeniu pomnika była zajmowana przez przedsiębiorstwo
wykorzystujące go do celów magazynowych i parkingowych.
Od 2001 r. teren został wydzierżawiony na 30 lat, do roku 2030, firmie
PHU ALKO [P1].
W 2003 r. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, w związku
z budową na placu obok pomnika salonu i serwisu samochodowego
„Volvo”, zaakceptowała inwestorowi, PHU „ALKO”, projekt przeniesienia
pomnika bliżej nasypu kolejowego, proponując też umieszczenie tam
tablicy z opisem tragedii pomordowanych [P2]. Nie zostało to
zrealizowane.
W 2003 r. Burmistrz Dzielnicy Wola Miasta Stołecznego Warszawy
stwierdził, że nie widzi możliwości podjęcia działań w sprawie pomnika,
oraz wyraził opinię, że koszty tablicy z opisem tragedii pomordowanych
powinno ponieść PHU ALKO. Stwierdził ponadto, że Dzielnica nie była
informowana o zamiarach przenosin pomnika [P3].18 sierpnia 2003 r. Delegatura Biura Naczelnego Architekta Miasta
Dzielnicy Wola wydała decyzję o pozwoleniu na budowę salonu sprzedaży
wraz z serwisem samochodowym na terenie działki przy ulicy
Górczewskiej róg Alei Prymasa Tysiąclecia z uwarunkowaniem
o pozostawieniu dotychczasowej lokalizacji pomnika [P4].
W 2004r., w sześćdziesiątą rocznicę Powstania, wysiłkiem pracowników
Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc, który dziedziczy tradycje Szpitala
Wolskiego, postawiono przy pomniku dębowy krzyż. Krzyż poświęcił
ksiądz infułat Majcher, były dziekan dekanatu Wolskiego.
Również w 2004 r., w „Powstaniu’44” Norman Davies napisał:
„Na progu XXI stulecia można mieć tylko jedną nadzieję: że pamięć
Powstania z 1944 roku uda się należycie przechować” [25], str. 827.
Świadectwem należytej pamięci stał się ponownie krzyż bez słów.
W 2006 r. na terenie masowego mordu powstał budynek i parking
Przedsiębiorstwa Handlowo Usługowego ALKO sięgający do granicy
pomnika. W skarpie wykopu wykonanego przy pomniku dla parkingu
odsłonięto, a następnie bez upamiętnienia zasypano warstwę ciemniejszej
ziemi, która była śladem zgliszcz i popiołów prawdopodobnie po stosach
spalonych ciał pomordowanych mieszkańców Woli.
SŁOWA PRAWDY.
Określenie „hitlerowcy” jest nieścisłe. Mordercami na Woli byli Niemcy,
oraz najemnicy z republik Związku Sowieckiego służący hitlerowcom
w oddziałach niemieckiej organizacji państwowej SS (Schutzstaffeln),
niemieckiej policji, oraz w oddziałach niemieckiego wojska
(Wehrmacht). Niektóre oddziały zostały zorganizowane przez SS z
młodych nieżonatych mężczyzn, oraz z kryminalistów.
Ludzie ci mordowali masowo bezbronnych Polaków w sposób
zorganizowany, wykonując rozkazy swoich dowódców. Odrębnymi ich
działaniami były spontaniczne barbarzyńskie okrucieństwa, gwałty
i potworne morderstwa dokonywane na bezbronnych kobietach, dzieciach i
mężczyznach.
Studia relacji świadków potwierdzają podział ogółu mordów w czasie
Powstania Warszawskiego na mordy zorganizowane, charakteryzujące się
wielką ilością ofiar, oraz na mordy spontaniczne, charakteryzujące siębarbarzyńskimi okrucieństwami. Były one możliwe tylko w warunkach
przyzwolenia dowódców.
Dlatego nie należy używać określenia „hitlerowcy”.
Określenie „egzekucja” oznacza wykonanie wyroku śmierci na mocy
obowiązującego prawa.
Polacy byli mordowani bez wyroku i bez prawa.
Dlatego nie należy używać określenia „egzekucja”.
OBECNY STAN TERENU.
Obecny stan terenu masowego mordu zaprzecza minimum ogólnie
przyjętych światowych standardów. W 2006 r. teren został wykorzystany
do handlu i serwisu samochodów. Pomnik został otoczony parkingiem
samochodowym w sposób uniemożliwiający postawienie ścian pamięci na
nazwiska ofiar. Tło pomnika w 2006 i w 2007 r. stanowiła ściana pawilonu
handlowego z wielkoformatowymi afiszami reklamowymi samochodów,
obrażającymi pamięć miejsca masowego mordu.
Na części terenu leżącej przy wiadukcie po przeciwnej, południowej stronie
ul. Górczewskiej (dawniej róg ul. Górczewskiej i ul. Moczydło), tam, gdzie
było jedno z miejsc masowego mordu i palenia ciał ofiar, brak jest
jakiegokolwiek upamiętnienia, natomiast są instalowane duże afisze
reklamowe.
Ofiary masowego mordu przy ul. Górczewskiej nadal pozostają
bezimienne. Na terenie masowego mordu nie stworzono dotychczas
możliwości upamiętnienia ich nazwisk.
Na terenie tym brak jest rzetelnej informacji dla Polaków i obcokrajowców
o masowym mordzie. Miejsca masowego mordu nie są dokładnie
określone i upamiętnione. Brak jest ochrony terenu przed
wykorzystywaniem go do celów nie związanych z pamięcią męczeństwa.
Według Ustawy z dnia 21 stycznia 1988r. o Radzie Ochrony Pamięci Walk
i Męczństwa jedynym organem właściwym w sprawie trwałego
upamiętnienia terenu masowego mordu i palenia ciał ofiar oraz uznania go
za miejsce pamięci narodowej jest Rada Ochrony Pamięci Walk i
Męczeństwa.
Zagospodarowanie w 2006 r. terenu masowego mordu do potrzeb handlu i
serwisu samochodów jest profanacją ziemi, krwi i popiołów tysięcy ofiar,
jest sprzeczne z ochroną pamięci męczeństwa bezbronnej ludności w
czasie Powstania Warszawskiego oraz uniemożliwia doprowadzenie tego
terenu do stanu zgodnego z minimum ogólnie przyjętych światowych
standardów. Obecny stan otoczenia skromnego upamiętnienia masowego mordu
budzi obywatelski protest.
POŻĄDANY STAN TERENU.
Aktualny stan terenu jest negatywną odpowiedzią na wielokrotne,
kilkuletnie apele do władz Warszawy i Dzielnicy Wola. Treść tych apeli,
nadal aktualna, jest następująca.
Aby doprowadzić teren masowych mordów przy ul. Górczewskiej do stanu
zgodnego z minimum ogólnie przyjętych światowych standardów, należy
wykonać następujące działania.
Istniejący pomnik należy pozostawić na starym miejscu. Po lewej i prawej
stronie pomnika należy ustawić po obu jego stronach frontem do ul.
Górczewskiej dwie ściany pamięci o wymiarach 2x4 m służące do
przytwierdzania przez potomnych tabliczek z nazwiskami ofiar.
Udokumentowane nazwiska niektórych ofiar zawiera „Rejestr miejsc i
faktów zbrodni…”, [21].
Na ścianach tych należy również umieścić tablice z następującym tekstem
w języku polskim i angielskim (do ewentualnej weryfikacji przez
historyków).
TO JEST TEREN PAMIĘCI NARODOWEJ
To jest miejsce masowego mordu.
Miejsce to było dawniej nazywane „Na Moczydle”,
a obecnie jest określane jako ul. Górczewska 52.
W dniach od 5 do 12 sierpnia 1944 roku
tu i w pobliżu tego miejsca zostało spędzonych,
ograbionych, krwawo zamęczonych i zastrzelonych
w odwecie za Powstanie Warszawskie
około 12 tysięcy bezbronnych mężczyzn,
oraz kobiet i dzieci z Woli.
Masowy, zorganizowany mord został wykonany
przez uzbrojone oddziały niemieckie
z Kampfgruppe Reinefarth i SS-Brigade Dirlewanger.
Ciała zamordowanych ludzi zostały tu spalone
na stosach przy wiadukcie kolejowympo obu stronach ul. Górczewskiej.
Prochy zamordowanych ludzi zostały stąd zebrane
i złożone na cmentarzu Powstańców Warszawy
przy ul. Wolskiej 174/176.
THE PLACE OF THE NATIONAL MEMORY
This is the place of genocide.
This place is called “Górczewska 52”.
About 12,000 defenceless men, women and children
from Wola district of Warszawa
were gathered, fleeced, tormented and shot dead
here and in the vicinity of this place
between 5th and 12th of August 1944
in the retaliation of the Warsaw Rising.
The mass, organized slaughter was executed
by the armed German detachments
from Kampfgruppe Reinefarth and SS-Brigade Dirlewanger.
The bodies of murdered people were burned here
at the stakes near the railway viaduct
along both sides of Górczewska Street.
The ashes of murdered people
were transferred from this place
and buried at the Warsaw Insurgents Cemetery
situated in 174/176 Wolska Street.
Teren na zachód od wiaduktu, po obu stronach ul. Górczewskiej aż do alei
Prymasa Tysiąclecia należy nazwać „Skwer Rzezi Woli”, otoczyć
ogrodzeniem chroniącym zieleń, założyć trawniki i ustawić tablicę z
tekstem informacji o dokładnych miejscach masowego mordu i palenia ciał
ofiar po obu stronach ul. Górczewskiej oraz o miejscu starego krzyża.
Miejsca te należy upamiętnić przynajmniej głazami, jeśli nie ma pieniędzy
na stosowne znaki. Należy wprowadzić ochronę tego terenu przed zmianami
zagospodarowania w celach nie związanych z ochroną pamięci
męczeństwa, jako terenu pamięci narodowej.
Należy zorganizować ciągłą opiekę nad tym terenem.
APEL.
Obywatelski apel o doprowadzenie terenu masowych mordów przy
ul. Górczewskiej do stanu zgodnego z minimum ogólnie przyjętych
światowych standardów, skierowałem w latach 2003 i 2004
kilkakrotnie między innymi do Rady Ochrony Pamięci Walk
i Męczeństwa, do Prezydentów Warszawy, do Burmistrza Woli, oraz
do wszystkich Radnych Dzielnicy Wola [19].
Tekst tego opisu jest również apelem do wszystkich
Czytelników o działania i współpracę dla zachowania czci
ofiar i pamięci pokoleń.
BIEŻĄCE PUBLIKACJE W ŚRODKACH PRZEKAZU.
„Rzeczpospolita”, dn. 31 lipca – 1 sierpnia 2004 r. Dodatek Specjany Nr
3. Artykuł Tomasza Stańczyka „Zbrodnia na ludności cywilnej. Wolskie
Inferno”. Artykuł ten został przedrukowany w broszurze „Pamięć
powstania’44”, wydanej przez „Rzeczpospolitą” i Muzeum Powstania
Warszawskiego.
„Rzeczpospolita” dn. 7 sierpnia, 2006 r., artykuł „Samochody zasłonią
pomnik. Okrojona pamięć”.
„Życie Warszawy” – „Warszawa” dn. 7 sierpnia 2006 r. artykuł Andrzeja
Antosika „Zamiast pomnika będzie autosalon”.
W sierpniu 2006 r. TVP 3 nadała w programie lokalnym migawkę z
fragmentem rozmowy ze świadkiem masowego mordu, Eugeniuszem
Trepczyńskim.
W Internecie można znaleźć niektóre informacje o mordzie przy
Górczewskiej na stronach Stowarzyszenia Pamięci Powstania
Warszawskiego (www.sppw1944.org), oraz Urzędu Dzielnicy Wola
(www.wola.waw.pl). Na stronach Muzeum Powstania Warszawskiego w dziale Archiwum
Historii Mówionej znajduje się relacja Eugeniusza Trepczyńskiego o jego
przeżyciach w dniu 5 sierpnia 1944r..
17 i 23 maja, oraz 7 czerwca 2008 r. ukazał się w „Rzeczpospolitej” cykl
artykułów, komentarzy i wywiadów [37], dotyczących zbrodni i
bezkarności żołnierzy oddziałów Dirlewangera w związku z odkryciem
przez Muzeum Powstania Warszawskiego list żołnierzy tych oddziałów.
WYKAZ ŹRÓDEŁ.
[1]. Zeznanie ks. Bernarda Filipiuka, str. 38-44, „Egzekucje na Woli”,
plan przy str. 76, [w:] S. Datner, K.Leszczyński, Zbrodnie okupanta
hitlerowskiego na ludności cywilnej w czasie Powstania
Warszawskiego w 1944 roku. Wyd. I. MON, 1962 r.
[2]. Zeznanie Stefanii Jadwigi Woźnickiej [w:] Zbrodnie okupanta...,
op. cit., str. 43.
[3]. Protokół przesłuchania świadka Konrada Goliana w Sądzie
Okręgowym w Warszawie w dn. 20.05.1946 r., oryginał w Biurze
Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów Instytutu Pamięci
Narodowej, sygnatura teczki 132, str. 27-31.
[4]. Relacja Konrada Goliana z 14.03.1946 r., kopia w B.U. I A. D. I.P.N.,
Zbiór „Z”, sygnatura 1199. Oryginał w posiadaniu M.G.
[5]. Relacja Jana Napiórkowskiego [w:] Szpital dobrej Woli
J. Zieliński, oprac., Czytelnik 1990 r., str. 178.
[6]. A. Borkiewicz, Powstanie Warszawskie 1944. I.W. PAX, 1964 r.,
str. 70-76, 118.
[7]. Główna Komisja Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce, Zburzenie
Warszawy. AWIR Katowice, 1946 r.
[8]. J. K. Zawodny, Powstanie Warszawskie w walce i w dyplomacji.
PWN 1994 r., str. 70.
[9]. J. Kirchmayer, Powstanie Warszawskie. KiW 1984.
[10]. A. Przygoński, Powstanie Warszawskie w sierpniu 1944r.
T. 1. PWN, 1980.
[11]. M. Kledzik, Kim byli sprawcy rzezi na Woli i na Ochocie.
Gazeta Wyborcza, 1.08.90r.
[12]. Zeznanie Mieczysława Miniewskiego [w:] Zbrodnie okupanta...,
op. cit., str. 252 p. 19.
[13]. Pismo Zarządu Miejskiego w Warszawie z 17.03.1947 r.
[w:] Zbrodnie okupanta..., op. cit. str. 288.
[14]. Plan Miasta Stołecznego Warszawy, Zarząd Miejski w Mieście Stołecznym Warszawie, Dział Regulacji i Pomiarów, 1935r.
[w]: Warszawa, jaka była J. Kasprzycki, oprac. Alfa 1984r.
[15]. Szpital dobrej Woli, op. cit. Fotografia krzyża przy str. 257.
z Archiwum Biblioteki Naukowej Instytutu Gruźlicy.
[16]. Tadeusz Sawicki, Rozkaz: zdławić powstanie. Siły zbrojne
III Rzeszy w walce z Powstaniem Warszawskim. Bellona, 2001.
[17]. Andrzej Krzysztof Kunert, Rzeczpospolita Walcząca. Powstanie
Warszawskie 1944. Wydawnictwo Sejmowe 1994.
[18]. Edward Serwański, Irena Trawińska, oprac. Zbrodnia niemiecka
w Warszawie. Wydawnictwo Instytutu Zachodniego, Poznań, 1946 r.
[19]. Pisma M.G. do Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy
z dn. 12.08.03r., do Przewodniczącego i 2 Członków ROPWiM
z dn. 24.11.03r., do Sekretarza ROPWiM i do Burmistrza Dzielnicy
Wola M. Stoł. Warszawy z dn. 12.01.04r., oraz do wszystkich
Radnych Dzielnicy Wola z dn. 7.10.04r.
[20]. Maryla Puternicka. Przewodnik po dzielnicy Wola. Wyd. AMG WiP.
W-wa 2003r.
[21]. Maja Motyl, Stanisław Rutkowski, Rejestr miejsc i faktów zbrodni
popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich
w latach 1939-1945. Powstanie Warszawskie 1 VIII - 2 X 1944.
Główna Komisja Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu.
Instytut Pamięci Narodowej. Warszawa 1994r.
[22]. Biuletyn Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce,
T. VI., wyd. w 1951r. Ministerstwo Sprawiedliwości.
[23]. Joanna K. M. Hanson, Nadludzkiej poddani próbie. Ludność cywilna
Warszawy w powstaniu 1944r. Czytelnik 1989 r., str. 47.
[24]. Norman Davies. Wywiad. „Rzeczpospolita“ Nr 178, 31.07.04r.
[25]. Norman Davies. Powstanie’44. Znak, 2004r.
[26]. Marek Getter, Straty ludzkie i materialne w Powstaniu Warszawskim,
Biuletyn IPN, Nr 8-9, 2004 r.
[27]. Krzysztof Komorowski. Bitwa o Warszawę’44. Militarne aspekty
Powstania Warszawskiego. Oficyna Wydawnicza RYTM,
Warszawa, 2004 r.
[28]. Eugeniusz Trepczyński. Cudowne ocalenie. Relacja świadka.
Warszawa, 5.06.2006 r. Kopia relacji w posiadaniu M.G.
[29]. Jarosław W. Gdański. Zapomniani żołnierze Hitlera. DE FACTO,
Warszawa 2005 r.
[30]. Tekst na tablicy na Placu Męczenników przy kościele
redemptorystów na ul. Karolkowej 49 w Warszawie.[31]. Michał Komar. Władysław Bartoszewski. Wywiad rzeka. Świat
Książki, 2006 r., str. 151.
[32]. (b), (Władysław Bartoszewski) - „Pogrzeb, jakiego nie
zna świat. Sto trumien prochów ludzkich z GISZ-u i Woli”. „Gazeta
Ludowa” Nr 207, 31.07.1946 r.
[33]. Nekrolog z informacją o Mszy św. w kościele Zbawiciela
i o pogrzebie Prochów Męczenników Polskich. „Gazeta Ludowa”
Nr 212, 5.08.1946 r.
[34]. (bart.), (Władysław Bartoszewski) - „Sto trumien z prochami
męczenników. Wstrząsające sceny na cmentarzu
wolskim”. „Gazeta Ludowa” Nr 215, 8.08.1946 r.
[35] Jan Zieliński. Kartki z historii. „Pneumologia i Alergologia Polska”,
2006; 74: 431-434.
[36] Eugeniusz Trepczyński. Cudowne ocalenie. „Pneumologia
i Alergologia Polska”, 2006; 74: 440-442.
[37] „Rzeczpospolita”. 17.05 „Kaci Warszawy żyją,
czy zostaną osądzeni? 23.05 „Kaci Woli będą ścigani”, 7.06.08r.
„Ścigając dirlewangerowców, oprawców Warszawy”.
Cykl artykułów, wywiadów i komentarzy.
[P1]. Pismo Burmistrza Dzielnicy Wola Miasta Stołecznego Warszawy
do M. G. Nr WKU /0717/187/06 z dn. 22.05.06 r.
[P2]. Pismo Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa do Burmistrza
Dzielnicy Wola Miasta Stołecznego Warszawy
Nr R-IV/2061/421/2003 z dn. 6.08.2003 r.
[P3]. Pismo Burmistrza Dzielnicy Wola Miasta Stołecznego Warszawy
do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Nr. WKU/0717/185/03 z września 2003 r.
[P4]. Pismo Burmistrza Dzielnicy Wola Miasta Stołecznego Warszawy
do M.G. Nr WKU/0717/381/2005 z dn. 20.09.05 r.
Koniec tekstu. Oprac. Maciej Grączewski w lipcu 2008 r.
Autor prosi Czytelników o wszelkie uwagi, poprawki i uzupełnienia do
powyższego tekstu. e-mail: almagra@op.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Powstanie Warszawskie”