Powstanie Warszawskie

Powstanie było masowym zrywem mieszkańców stolicy przeciwko wojskom niemieckim, na wieść o zbliżającej się Armii Czerwonej. Nieoczekiwanie ZSRR zatrzymało swoje wojska, zaś planowana demonstracja zbrojna przerodziła się w 63-dniową walkę o przetrwanie. Żołnierze Armii Krajowej przegrywają walkę, miasto ulega zaś niemal całkowitemu zniszczeniu.
Awatar użytkownika
Kazik36
Posty: 344
Rejestracja: 22 lut 2011, 06:05

Powstanie Warszawskie

Post autor: Kazik36 » 24 mar 2013, 20:53

Prawdy, fikcje, no i trochę wstrętnego zakłamania
Pamiętam tamte czasy. Czasy wojny, głodu i śmierci. Czasy straszne. Ze słuchanego nocą radia dowiadywaliśmy się o bohaterskich czynach naszych lotników walczących w bitwie o Anglię, o dokonaniach naszych żołnierzy pod Narwikiem, w Tobruku i pod Monte Cassino. Jednak te wiktorie polskiego oręża łączyły się z nazwami egzotycznych miejsc, o których wcześniej nic się nie wiedziało, a w tamtych czasach, kiedy świat był o wiele większy niż dzisiaj, były to jakieś miejscowości leżące na końcu świata.


Wreszcie powstanie w Warszawie. Dziś już chyba mało kto rozumie co to znaczyło "że w Warszawie". Dla nas znaczyło to, że to jest tutaj. Tutaj, to znaczy na tej polskiej ziemi, na której przez parę lat trzeba było Niemcowi ustępować z drogi. Liczne akcje zbrojne to były akcje z zaskoczenia i szybka ucieczka, a tam w Warszawie jawna walka z Niemcami prowadzona przez naszych chłopców pod biało-czerwonym sztandarem.
Moja przygoda z Powstaniem Warszawskim była krótka i skończyła się bardzo boleśnie. Pamiętam tę noc z czwartego na piątego sierpnia, kiedy to z trzema kolegami i długim pakunkiem zawierającym niemiecki mauzer szliśmy pustymi ulicami Lwowa na dworzec główny. Nie napotkaliśmy żadnego sowieckiego patrolu i dotarliśmy przed dworzec. Na frontowej ścianie olbrzymi portret Stalina. Niestety już w kilka minut później w tunelu dworca złapał nas polski patrol złożony z mego taty i matki mego kolegi. Mój tato zabrał mi długi pakunek i nie pytając, co jest w środku wyrzucił go do ubikacji a następnie zerżnął mi tyłek. Jednak wielu moich kolegów dotarło aż na praski brzeg. Tam, lub wcześniej zostali złapani przez patrole sowieckie i ślad po nich zaginął.
Od tamtej nocy minęło sześćdziesiąt lat!
Dopiero dzisiaj, po sześćdziesięciu latach, rocznica Powstania Warszawskiego doczekała się WRESZCIE właściwej oprawy. To co oglądałem w TV było piękne!
W licznych wspominkach prawdziwych uczestników Powstania pełno było informacji o bezprzykładnym męstwie naszych żołnierzy-powstańców. To męstwo, ta determinacja i pogarda dla śmierci była podkreślana nawet przez zwalczających Powstanie Niemców, a tego w przemówieniach zabrakło. Jednak uroczystości były piękne.
Ale nie tylko piękne.
Już w dniach poprzedzających rocznicę usłyszałem bardzo wzniosłe przemówienia wychwalające Powstanie z ust towarzysza Aleksandra Kwaśniewskiego i towarzysza Józefa Oleksego. Przecież to komunistyczni aparatczycy! To ludzie z tej opcji, która w sposób agenturalny rządziła nami wbrew naszej woli przez prawie pół wieku właśnie dlatego, że klęska powstania uniemożliwiła stworzenie enklawy dla rządu londyńskiego tu w kraju.
I oni wychwalają?
Panowie towarzysze za grosz wstydu nie macie.
Jednak w tych uroczystościach wyczuwam także inne zakłamanie. Zakłamanie przez przemilczenie. Przez pomijanie spraw zasadniczych.
Walka jest jednym z czterech sposobów realizacji celów politycznych. Walka i jej ofiary są uzasadnione, jeśli ta walka rokuje osiągnięcie założonych celów, bez względu na to, czy te cele faktycznie zostają osiągnięte. Walka, która z założenia musi skończyć się klęską jest zbrodnią ludobójstwa przeciwko własnemu narodowi.
W Teheranie premier brytyjski W. Churchill z własnej inicjatywy zaproponował Stalinowi przesunięcie granic na zachód demonstrując to przy użyciu trzech zapałek, co dokładnie opisuje w swoich pamiętnikach. To właśnie ta angielska inicjatywa przesądziła o oddaniu Sowietom jednej trzeciej naszych ziem. Następnie nakreślono granice stref wpływów. Według tych ustaleń Polska i Austria zostały włączone do strefy wschodniej. Ustalenia te noszą nazwę jałtańskich, mimo że w Jałcie tylko przeprowadzono korektę ustaleń wcześniejszych.
W znanych mi źródłach nikt nie wspomina o tym, że w prawdzie inicjatywa oddania naszych ziem wschodnich Stalinowi w prezencie oraz powierzenie całej Polski jego czułej opiece, to inicjatywa rdzennie angielska, to jednak te posunięcia w dużej mierze wynikały z twardej walki Japonii, a to dlatego, że strona amerykańska była w stosunku do Stalina mięciutka jak masełko ze względu na zobowiązania Stalina do konkretnego (ilościowo i terminowo) uderzenia na armie japońskie po zakończeniu działań przeciwko Trzeciej Rzeszy.
Wracając do Powstania Warszawskiego:
My Polacy mamy pewne nasze narodowe tajemnice. Oto na przykład każdy Polak wie, że Polska jest Królestwem Matki Boskiej, że Polska jest Chrystusem Narodów, no i w ogóle, że jesteśmy pępkiem świata. O ile mi wiadomo z tymi oczywistymi prawdami nie zgadzał się tylko Juliusz Słowacki i Józef Piłsudski.
Mapy politycznej po Drugiej Wojnie Światowej nie ustalali spece od pępków świata, lecz reprezentanci wielkich mocarstw. W Teheranie nasza przynależność do bloku wschodniego została zadecydowana. Ten fakt był DECYDUJĄCY! Po ustaleniach teherańskich żadne powstanie na terenie Polski nie miało sensu. Nie miało sensu bez względu na to czy by się zakończyło klęską czy zwycięstwem. Są to sprawy oczywiste: przecież zakończone klęską Powstanie Warszawskie miało taki sam wpływ na polityczne losy Polski jak zakończone zwycięstwem powstanie wileńskie. Różnice były minimalne. Dowódcy powstania w Wilnie pojechali głównie w Góry Sajana a dowódcy Powstania Warszawskiego (po powrocie do kraju z niemieckich obozów) głównie do Moskwy.
Perspektywy natury czysto wojskowej przedstawiały się następująco:
Z chwilą wycofania Warszawy z Burzy stolica ekspediowała broń na wschód i w przededniu powstania broni w Warszawie nie było nawet na sześć dni, zaś amunicji było (w jednostkach ognia) mniej niż broni. Trzecia Rzesza od sierpnia licząc, walczyła z trzema mocarstwami jeszcze przez dziesięć miesięcy, a więc była to potęga niewspółmierna do sił warszawskich. Cel powstania, czyli opanowanie terenu wystarczającego do stworzenia enklawy dla rządu londyńskiego i powitanie wkraczających do Warszawy Sowietów przez legalną polską władzę było zupełnie niemożliwe bez pomocy wojskowej z zewnątrz.
Pomocy od kogo???
Oficer łącznikowy naczelnego wodza na cztery dni przed wybuchem powstania dowiedział się, że Królewskie Siły Zbrojne nie widzą żadnych możliwości udzielenia pomocy wojskowej w Warszawie a ekspediowanie jednostek wojskowych wchodzących w skład tychże sił poza angielski teatr działań wojennych w ogóle przekracza kompetencje dowództwa wojskowego. (Chodziło o naszych spadochroniarzy). To samo usłyszał po wybuchu powstania rząd polski od rządu brytyjskiego.
Teraz napiszę coś, co dzisiaj jest trudne do uwierzenia: Wielu powstańców, a nawet wielu dowódców Powstania Warszawskiego, wierzyło w pomoc Armii Radzieckiej. To zakrawa na kpinę. Przecież celem powstania miało być NIEDOPUSZCZENIE do utworzenia w Polsce siedemnastej republiki pod nazwą PRL i w tym mieli pomóc twórcy PKWN — komuniści!
Konkluzja jest tylko jedna: Powstanie Warszawskie było skazane na klęskę zanim wybuchło.
Poprzednio pisząc, że Powstanie Warszawskie nie miało sensu, miałem na myśli sens z punktu widzenia osiągnięcia założonego PRZEZ POLAKÓW celu. Jednak to samo powstanie miało bardzo głęboki i pozytywny sens dla naszych wrogów.
Warszawa to ogromny rezerwuar najbardziej patriotycznych sił polskich i miejsce przebywania zarówno delegatury rządu londyńskiego jak i najwyższych władz ruchu oporu. Było to największe w Polsce zagrożenie dla PKWNu. Ale w czterdziestym czwartym roku nie było możliwe zastosowanie tych niezwykle skutecznych metod, jakie z powodzeniem stosowano w Katyniu, Kozielsku i wielu nieznanych miejscach kaźni. Wykonywanie tej roboty przez Niemców było wielkim ułatwieniem dla Stalina. Właśnie dlatego dwie polskojęzyczne stacje radiowe (oczywiście komunistyczne) przez wiele dni poprzedzających powstanie darły się bez przerwy: Polacy! Warszawa drży od huku dział radzieckich! Niech milion mieszkańców Warszawy stanie się milionem jej żołnierzy! Do boju!
Także Niemcy byli zadowoleni z powstania, bo według OKW opóźnianie wycofywania frontu wschodniego było ważniejsze od utrzymania pozycji na zachodzie, a żadna twierdza nie broniła przed ofensywą radziecką tak dobrze jak trwanie powstania.
Wydaje mi się, że obecnie, po upływie tylu lat należy o tym mówić.
Autor tekstu: Andrzej S. Przepieździecki

Awatar użytkownika
historyk
Posty: 334
Rejestracja: 19 lis 2010, 20:35

Re: Powstanie Warszawskie

Post autor: historyk » 09 kwie 2013, 23:52

W 1944 roku Armia Czerwona, w pościgu za Niemcami, wkroczyła na terytorium Państwa Polskiego. Władze sowieckie, nie uznawały legalnych władz Polski i rozbrajały podległe im oddziały Armii Krajowej (AK). W tej sytuacji władze polskie powróciły do koncepcji powstania w stolicy Kraju - Warszawie. Komendant główny AK gen. Tadeusz Komorowski (ps. "Bór") wyjaśniał później: "Walcząc wszędzie nie mogliśmy być bierni na własnej ziemi (..:) Naród, który chce żyć w wolności, nie może być biernym w momentach, w których decydują się jego losy".

26 lipca 1944 r. Rząd Polski (na uchodźstwie w Londynie) upoważnił gen. T. Komorowskiego i Delegata Rządu na Kraj J.S. Jankowskiego do rozpoczęcia akcji zbrojnej w celu wyzwolenia Warszawy. Do powstania w Warszawie wzywały też rozgłośnie sowieckie! W istniejącej sytuacji, 31 lipca 1944 r. gen. Bór-Komorowski wydał rozkaz do powstania na podstawie informacji o zbliżaniu się do miasta wojsk sowieckich. W następstwie komendant Okręgu Warszawskiego AK płk A. Chruściel (ps."Monter") wydał rozkaz, wyznaczający wybuch powstania na godzinę 17.00, dnia 1 sierpnia 1944 r.

Siły Okręgu Warszawskiego AK liczyły około 50 tys. żołnierzy, z czego do walki wyruszyć mogło 23 tys. Na ich uzbrojeniu znajdowało się 1 sierpnia: tysiąc karabinów, 300 pistoletów maszynowych, 60 ręcznych karabinów maszynowych, 7 ciężkich karabinów maszynowych, 35 karabinów przeciwpancernych i PIAT-ów (granatników ppanc.), 1700 pistoletów i 25 tys. granatów. W toku powstania doszła broń ze zrzutów oraz zdobyczna (m.in. kilka pojazdów pancernych), zaś w powstańczych warsztatach wyprodukowano: 300 pistoletów maszynowych, 150 miotaczy ognia, 40 tys. granatów, pewną liczbę moździerzy i granatników, a nawet samochód pancerny !

W toku walk do działań przeciwko Niemcom włączyły się oddziały mniejszych formacji polskich, jak: Armia Ludowa, Polska Armia Ludowa, Korpus Bezpieczeństwa i Narodowe Siły Zbrojne (łącznie 1700 osób).

Siły niemieckie w lewobrzeżnej części Warszawy liczyły początkowo około 15-16 tys. ludzi, w tym garnizon - 10-11 tys. (dowódca gen. Stahel). W pierwszym dniu powstania Polacy opanowali znaczną część lewobrzeżnej części Warszawy. Nie powiodły się próby zdobycia mostów. Walki w prawobrzeżnej części miasta wygasły 2 sierpnia. Maksymalny zasięg terytorialny Powstanie osiągnęło 5 sierpnia 1944 roku.
Warszawa_5.8.1944_roku.jpg
Warszawa_5.8.1944_roku.jpg (100.97 KiB) Przejrzano 1023 razy
Mapka nr 1:
Warszawa - 5.VIII.1944 r. Największy zasięg Powstania
Źródło: Armia Krajowa w dokumentach, Tom IV, SPP Londyn 1977

Niemcy przystąpili do rozprawy z Warszawą. Duże posiłki dotarły już 3 i 4 sierpnia (kilka tysięcy esesmanów i policjantów). Reichsfuehrer SS Himmler wydał rozkaz: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy".
Zasadniczym celem Niemców było przebicie przez miasto tras na osi zachód - wschód, w stronę mostów na Wiśle, a następnie niszczenie rejonów powstańczych, w pierwszej kolejności tych, które przylegały do rzeki. W dniach 5-6 sierpnia nastąpiło uderzenie niemieckie od strony Woli w kierunku mostu Kierbedzia, które przedzieliło obszary kontrolowane przez siły AK. Na zajętych obszarach, zwłaszcza na Woli, siły niemieckie dopuszczały się masowych zbrodni na ludności cywilnej (około 25-30 tysięcy rozstrzelanych). Zaznaczył się podział terenów kontrolowanych przez powstańców na trzy rejony:

Północny z obszarem cmentarzy, dawnego Getta, Starym Miastem, Żoliborzem i lasami na północ od miasta;

Rejon Śródmieścia z Powiślem i Czerniakowem;

Rejon południowy - Mokotów z Sadybą oraz oddziały AK w lasach na południe Warszawy

Od pierwszych dni Powstania w mieście stworzono namiastkę normalnego życia - powstał system dystrybucji żywności, uruchomiono harcerską pocztę. 8 sierpnia pierwszą audycję nadała powstańcza radiostacja "Błyskawica".

Niemcy sukcesywnie wzmacniali swoje wojska w Warszawie. Tłumieniem Powstania kierował generał SS i policji Erich von dem Bach Zalewski. Do 20 sierpnia jego siły osiągnęły liczebność około 25 tys. żołnierzy. W walkach uczestniczyły okresowo oddziały trzech dywizji pancernych (25 DPanc., 19 DPanc. i Dywizji "Hermann Goering"). Oprócz lotnictwa bombowego, Niemcy użyli licznych pododdziałów saperów, samobieżnych min "Goliat" i czołgów wybuchowych do niszczenia umocnień, wyrzutni rakietowych oraz najcięższej artylerii (z moździerzem "Karl" o kalibrze 600 mm !).

11 sierpnia padł ostatni punkt oporu powstańców w dzielnicy Ochota, zaś siły AK zostały wyparte z dzielnicy Wola. 19 sierpnia Niemcy przypuścili generalny szturm na Stare Miasto. Nie powiodły się dwie próby AK przebicia (w otwartym terenie) zapory niemieckiej oddzielającej Stare Miasto od Żoliborza (20-22 sierpnia; 400 poległych i rannych). Znacznie skuteczniej oddziały powstańcze walczyły w terenie zabudowanym, który w pewnym stopniu niwelował niemiecką przewagę w uzbrojeniu. Największe sukcesy powstańcze ostatniej dekady sierpnia, to zdobycie 20 sierpnia bastionu niemieckiego w gmachu Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej (PAST-y) przy ul. Zielnej oraz 23 sierpnia - komendy policji przy ul. Krakowskie Przedmieście i stacji telefonów przy ul. Piusa XI.

Już w sierpniu siły powstańcze na szeroką skalę wykorzystywały system kanałów do komunikacji pod obszarami kontrolowanymi przez wroga. I tak, do końca walk o Stare Miasto (do 2 września) większość obrońców tej części Warszawy przeszła kanałami - do Śródmieścia (4,5 tys.) i na Żoliborz (800 osób).

Dużym wsparciem dla sił powstańczych były - zapoczątkowane w nocy z 4/5 sierpnia 1944 r. - zrzuty zaopatrzenia przez samoloty RAF (łącznie 116 lotów) i Polskich Sił Powietrznych (97 lotów). Straty w tych misjach były bardzo duże (RAF stracił l9 maszyn, a Polacy - l5). Plany wahadłowej wyprawy amerykańskich "Latających Fortec", mających po akcji lądować w bazach sowieckich, były torpedowane przez stronę sowiecką.

Aż do 10 września 1944 roku wojska sowieckie - stojące zaledwie kilka kilometrów od Warszawy - pozostawały całkowicie bierne, między innymi pozwalając niemieckim bombowcom bezkarnie niszczyć miasto. W sowieckiej propagandzie powstanie określane było teraz jako "awantura", utrudniająca działania Armii Czerwonej !

W dniach 3-6 września Niemcy wyparli powstańców z Powiśla, zaś 12 września rozpoczęły się walki na Czerniakowie. Dopiero 10 września do działań przeciwko Niemcom w rejonie Warszawy przeszli Rosjanie. Nastąpiły zrzuty zaopatrzenia, a myśliwce sowieckie zaczęły przepędzać znad Warszawy niemieckie bombowce. Skłoniło to dowództwo AK do przerwania prowadzonych już rozmów na temat kapitulacji. W istniejącej sytuacji, częściowa sowiecka pomoc dla Powstania przedłużała walki, które wykrwawiały zarówno Niemców, jak i Polaków. W dniach 13-15 września wojska sowieckie oraz oddziały - podporządkowanej polskim komunistom - I Armii Wojska Polskiego wyparły siły niemieckie z prawobrzeżnej części miasta. Po długim oczekiwaniu na zgodę sowiecką, 18 września zrzutu nad Warszawę dokonało 107 amerykańskich "Latających Fortec", które po akcji wylądowały na Ukrainie: W dniach 16-19 września oddziały I Armii WP dokonały desantów w kilku punktach lewobrzeżnej Warszawy (na odcinkach: Czerniakowa, Powiśla i Żoliborza). Jednak desanty te - nie wsparte należycie przez Rosjan - zostały zlikwidowane. Ostatnie grupy powstańców z AK i żołnierzy I Armii WP walczyły na Czerniakowie do 23 września (część obrońców ewakuowała się kanałami lub na drugą stronę Wisły). W południowej części miasta Niemcy, po opanowaniu Sadyby i Sielc, przystąpili 24 września do tłumienia powstania na Górnym Mokotowie. 26 września zarządzono tam ewakuację kanałami. Dzień później ostatni obrońcy skapitulowali. 29 września rozpoczło się silne uderzenie niemieckie na Żoliborz (głównie siłami 19 Dywizji Pancernej). 30 września Żoliborz skapitulował.
Dwumiesięczne walki o Warszawę stanowiły gehennę dla Warszawian, zwłaszcza dla - kryjących się w piwnicach - setek tysięcy cywilów. Dziesiątki tysięcy zabitych oraz rannych, choroby, brak wody, głód - to realia ostatnich tygodni powstańczej Warszawy. 1 października 1944 roku, w obliczu nieuchronnej kapitulacji, komendant główny AK i - od 30 września - Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych gen. Tadeusz Komorowski "Bór" na swojego następcę w pracy konspiracyjnej wyznaczył gen. Leopolda Okulickiego, ps. "Niedźwiadek"
Warszawa_1.09.44_roku.jpg
Warszawa_1.09.44_roku.jpg (131.06 KiB) Przejrzano 1023 razy
Mapka nr 2:
Warszawa - Zasięg Powstania w dniu 1.IX.1944 roku, po upadku Starówki.
Źródło: Armia Krajowa w dokumentach, Tom IV, SPP Londyn 1977
W nocy z 2/3 października w Ożarowie pod Warszawą podpisany został układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Do niewoli trafiło ponad 15 tys. powstańców z gen. Borem-Komorowskim. W walkach poległo około 18 tys. powstańców, a 6 tys. odniosło ciężkie rany. Zginęło też ponad 150 tys. ludności cywilnej. Niemcy stracili około 10 tys. zabitych i rannych. Po kapitulacji powstania Niemcy przystąpili do metodycznego niszczenia ocalałej zabudowy (do stycznia 1945 roku zniszczeniu uległo 70 proc. miasta).

Torpedowanie przez Stalina alianckiej pomocy dla Warszawy pokazało światu istotę jego polityki wobec Polski. Zarazem 63-dniowa bitwa o Warszawę - mimo porażki militarnej - dowiodła woli walki Polaków o suwerenny byt państwowy. Motyw ten ujęto w odezwie Rady Jedności Narodowej i Krajowej Rady Ministrów do narodu polskiego z 3 października 1944 r.: "Powstanie Warszawskie postawiło ponownie w końcowej fazie wojny przed światem problem Polski, nie jako problem przetargów dyplomatycznych gabinetów, ale jako zagadnienie wielkiego narodu, walczącego krwawo i bezkompromisowo o wolność, całość i sprawiedliwość społeczną w życiu ludzi i narodów, o szlachetne zasady Karty Atlantyckiej, o wszystko to, o co walczy dziś lepsza część świata".

Tadeusz Kondracki, PAN Warszawa

ODPOWIEDZ

Wróć do „Powstanie Warszawskie”