Stosunek Związku Radzieckiego do Powstania Warszawskiego

Powstanie było masowym zrywem mieszkańców stolicy przeciwko wojskom niemieckim, na wieść o zbliżającej się Armii Czerwonej. Nieoczekiwanie ZSRR zatrzymało swoje wojska, zaś planowana demonstracja zbrojna przerodziła się w 63-dniową walkę o przetrwanie. Żołnierze Armii Krajowej przegrywają walkę, miasto ulega zaś niemal całkowitemu zniszczeniu.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Stosunek Związku Radzieckiego do Powstania Warszawskiego

Post autor: Warka » 05 kwie 2013, 02:14

Kiedy 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie wybuchło powstanie, delegacja polskiego rządu na czele z premierem Mikołajczykiem już od dwóch dni przebywała w Moskwie, a jej głównym celem było przedyskutowanie ze Stalinem i Mołotowem kwestię uznania rządu polskiego przez rząd Związku Radzieckiego. Premier Mikołajczyk zwlekał nawet z rozmowami, gdyż według Wandy Wasilewskiej oczekiwał na wiadomość o powstaniu w Warszawie, co miało mieć znaczący wpływ na rozmowy z Stalinem. Tymczasem z powodu awarii radiostacji Armii Krajowej, dopiero 2 sierpnia radio Londyn podało oficjalny komunikat rządu polskiego stwierdzający, że w Warszawie toczą się walki AK z Niemcami.

Mikołajczyk informację o wybuchu powstania w Warszawie przekazał Wandzie Wasilewskiej, która następnie przekazała ją podczas spotkania z Mołotowem i Stalinem. Władze radzieckie uważały informację Mikołajczyka za polityczny manewr. 3 sierpnia doszło do spotkania Stalina z Mikołajczykiem, który poinformował już oficjalnie Stalina o tym, że w Warszawie od 1 sierpnia podziemne siły zbrojne Polski toczą walki i opanowały już szereg ważnych dzielnic. Następnie polski premier ku zaskoczeniu Stalina miał żądać okazania pomocy walczącym oddziałom w Warszawie. Ten z kolei skrytykował Mikołajczyka za pomijanie przy podejmowania tak ważnych decyzji Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Dla Stalina wizyta oraz informacje przekazane przez polskiego premiera, jednoznacznie wskazywały, że zrozumiał on polityczną istotę akcji zbrojnej Armii Krajowej w Warszawie, której celem była eliminacja PKWN. Ze słów Mikołajczyka wynikało, że Armia Krajowa już wkrótce sama wyzwoli Warszawę, a więc chodziło nie tyle o rzeczywistą pomoc dla powstania, co o jego polityczną akceptację, na co całkowicie nie chciał się zgodzić Stalin.

Od początku, kiedy otrzymał on pierwsze sygnały o wybuchu powstania w Warszawie, próbował je zbagatelizować, a w rozmowie z Mikołajczykiem utwierdził swe negatywne stanowisko wobec powstania, które nie było po jego myśli. W związku z powstaniem Stalin prowadził również ożywioną korespondencję z Winstonem Churchillem. 4 sierpnia otrzymał pismo od Churchilla, w którym ten komunikował, iż w związku z powstaniem Polaków w Warszawie lotnictwo brytyjskie dokona zrzutów uzbrojenia dla powstańców. Churchill sugerował także, aby Stalin także udzielił pomocy zbrojnej powstańcom, na co 5 sierpnia Stalin zdecydowanie odpowiedział, że wiadomości o powstaniu są przesadzone i nie budzą zaufania. Władze radzieckie za wszelką cenę chciały zbagatelizować powstanie, czekając na rozwój wypadków, mając nadzieję, że powstanie AK w Warszawie nie zdoła się rozwinąć i szybko upadnie. Z kolei premier Mikołajczyk nie tylko prowadził rozmowy z rządem radzieckim i Stalinem, ale również próbował przekonać generała Żymierskiego, aby i delegacja PKWN przyłączyła się do starań o udzielenie przez Armię Czerwoną pomocy powstańcom, którym brakowało nie tylko broni, amunicji, ale również lekarstw. PKWN zostało postawione w niezręcznej sytuacji, ponadto Wanda Wasilewska prowadząc rozmowy z delegacją polską, podważała sam fakt wybuchu powstania, doprowadzając do ich zaostrzenia.

Sytuacja się zmieniła kiedy 5 sierpnia przewodnictwo nad rozmowami objął Bolesław Bierut. 6 sierpnia władze radzieckie oficjalnie przyznały, że w Warszawie toczone są walki. W tym samym dniu ze Stalinem spotkał się generał Żymierski, choć dokładnej relacji z niej nie mamy, to z powojennych relacji Żymierskiego wynika, że PKWN przychyliło się do udzielenia pomocy Warszawie. Także Stalin obiecał udzielić pomocy powstańcom, ale wyraźnie zaznaczył, że zajęcie Warszawy w najbliższym czasie ze względu na niekorzystną sytuację wokół stolicy nie jest możliwe. Relacja generała Żymierskiego jest bardzo cenna, wiążę się bowiem z tym, że Stalin jeszcze przed spotkaniem z delegacją PKWN wydał odpowiednie rozkazy marszałkowi Rokossowskiemu, aby armia rosyjska na czele z 10 dywizjami uderzyła na Warszawę. Żymierski w tej sprawie zasugerował Stalinowi, aby w walce o Warszawę wzięła udział 1 armia Wojska Polskiego stacjonująca w rejonie Puław i Dęblina. Drugą sprawą, którą relacjonował generał Żymierski była sprawa zrzutów. Proponowano, aby były one dokonywane w rejonie Skierniewic i Sochaczewa, skąd miały być dostarczane do miasta.

Można zadać pytanie dlaczego nie doszło do uderzenia na Warszawę, a także dlaczego nie dotrzymywano słowa w sprawie zrzutów broni i amunicji dla walczącej Warszawy? Wiążę się to z wydarzeniami między 5 a 9 sierpnia 1944 roku w dowództwie Armii Czerwonej. Tam zastanawiano się czy podjąć próbę pomocy powstańcom w Warszawie oraz jaką formę miała ona przyjąć. Jednak po porażkach pod Radzyminem i Wołominem Stalin zażądał od Żukowa i Rokossowskiego, aby wypowiedzieli się, co do możliwości szybkiego podjęcia zaczepnych działań wojsk radzieckich w celu zdobycia Warszawy. Sztab Armii Czerwonej jednoznacznie się wypowiedział w sprawie możliwości akcji zaczepnej w Warszawie, stwierdzając, że siły 1 i 2 Frontu Białoruskiego nie są dostatecznie silne, aby rozpocząć jakąkolwiek akcję, narzekając na brak dostatecznych sił ludzkich i amunicji. Za powstałą sytuację Stalin winą obarczył powstańców, zarzucając im, że podjęta przez nich przedwczesna walka spowodowała, że wojska niemieckie ściągnęły znaczne siły do Warszawy, w tym dywizję „Hermann Goering”, ściągniętą z Włoch. Stwierdzenie to zawiera wyraźną krytykę powstania jako operacji przedwczesnej i pod względem militarnym chybionym. Stalin wyczerpawszy kwestię niemożności szybkiego zajęcia Warszawy przez wojska radzieckie, wyraził również swą wątpliwość, co do możliwości podjęcia przez lotnictwo radzieckie skutecznej pomocy dla powstania w formie zrzutów uzbrojenia obawiając się, że może ona trafić w ręce niemieckie. Zażądał wówczas od Mikołajczyka, aby doprowadził do ułatwienia w nawiązaniu bezpośredniej łączności z dowództwem AK w Warszawie. Właśnie od takiego stanowiska rządu londyńskiego Stalin uzależniał pomoc dla Warszawy wysuwając projekt, aby łącznikiem został oficer radziecki, co dla Rosjan byłoby korzystne, gdyż mogłyby on ocenić realne siły Armii Krajowej.

Wszystkie niekorzystne decyzje rządu radzieckiego wobec walczących powstańców, spowodowane były oczekiwaniem Stalina na szybki upadek powstania warszawskiego. Z goła inaczej widzieli to dowódcy AK. Ustalając datę wybuchu powstania na 1 sierpnia 1944 roku sądzili, że zbliżające się wojska radzieckie w ciągu kilku dni zajmą Warszawę. Tak się jednak nie stało, ponadto Stalin zaczął się wycofywać z przyrzeczeń danych Mikołajczykowi, co było głównym powodem, że polska prasa emigracyjna zaczęła upowszechniać tezę o zatrzymaniu Armii Czerwonej na przedpolach Warszawy sugerując, że to właśnie za wiedzą dowódców Armii Czerwonej doszło do wybuchu powstania. Kampania prasowa przeciwko decyzjom rządu radzieckiego została bez najmniejszych skrupułów wykorzystana przez Stalina, który zdecydowanie odrzucił możliwość jakiejkolwiek pomocy powstaniu. Od 13 sierpnia premier Mikołajczyk prowadził intensywną korespondencję z Stalinem, proszą go za każdym razem o rozpoczęcie zrzutów sprzętu wojskowego, bombardowania lotnisk, linii kolejowych i ciężkiej artylerii niemieckiej. Te prośby pozostały jednak bez odpowiedzi, ponadto Stalin określił samo powstanie jako „Nieodpowiedzialną awanturę”, przedstawiając takie samo stanowisko w depeszy do Churchilla, informując go, że: „Armia Czerwona nie weźmie ani bezpośredniej, ani pośredniej odpowiedzialności za wybuch warszawskiej awantury”.

Premier Mikołajczyk jednak nie rezygnował, doprowadzając do ożywienia korespondencji nie tylko ze Stalinem czy Churchillem, ale także z Roosveltem. Rząd polski w Londynie domagał się przede wszystkim dopuszczenia samolotów amerykańskich do lotnisk rosyjskich, aby te bez przeszkód mogły dokonywać zrzutów nad Warszawą. Także 20 sierpnia przywódcy mocarstw zachodnich wystosowali do rządu radzieckiego apel, prosząc o zrzuty broni i amunicji dla walczących Polaków. Stalin w odpowiedzi z 22 sierpnia twierdząco przekonywał, że Armia Czerwona robi wszystko, co jest możliwe, aby udzielić pomocy walczącym powstańcom. Jednak w późniejszych wspomnieniach generała Sztemienko, Stalin uważał, że możliwość zrzutu uzbrojenia dla powstańców przy braku łączności z nimi, za złudną i zupełnie nieefektywną pomoc. W dodatku zrzuty miały być dokonywane dla Armii Krajowej, która ujawniła w kampanii prasowej swą wrogość do rządu radzieckiego i nie należało wzmacniać tego dowództwa dostawami broni radzieckiej. Stanowisko rządu radzieckiego było cały czas nieustępliwe. O pomoc dla powstańców zwrócić się również ambasador Stanów Zjednoczonych Averel Harriman. Domagał się on udostępnienia rosyjskich lotnisk, celem umożliwienia zrzutów dla walczących oddziałów w stolicy. W udzielonej Harrimanowi odpowiedzi Mołotow stwierdzał że: „rząd radziecki nie tylko na to się nie zgadza ale dodatkowo uprzedza, że nawet uszkodzone samoloty alianckie dokonujące lotów nad Warszawą nie będą mogły lądować na radzieckich lotniskach”. Te słowa stanowczo potwierdzają, że władze radzieckie były wrogo nastawione do powstania warszawskiego, dodatkowo Warszawa nie otrzymała także radzieckiej osłony lotniczej, co pozwoliło Niemcom do 13 września na bezkarne bombardowanie miasta z powietrza.

Sytuacja nieznacznie zmieniła się na korzyść dopiero w pierwszej połowie września, po ostrej interwencji Churchilla domagającego się natychmiastowych zrzutów i krytykującego Stalina za nie wypełnianie sojuszniczych zobowiązań w sprawie pomocy dla Polaków. Prawdopodobnie interwencja Churchilla skłoniła Stalina do zmiany decyzji, wtedy dowództwo Armii Czerwonej powróciło do sprawy pomocy dla powstania. W specjalnej nocie z 10 września 1944 roku Mołotowa do Churchilla, rząd radziecki zgodził się na udostępnienie lotnisk dla samolotów amerykańskich i brytyjskich. Ostateczną decyzję o okazaniu pomocy powstańcom w zrzutach, osłonie lotniczej i wsparcia artyleryjskim rząd radziecki podjął 13 września 1944 roku. Należy jednak zauważyć, że decyzję Stalin podjął dopiero wtedy, kiedy powstanie w Warszawie chyliło się ku upadkowi, już bowiem od 7 września dowództwo Armii Krajowej prowadziło rozmowy kapitulacyjne z Niemcami. Pomoc okazana przez rząd radziecki powstaniu sprowadzała się głównie do akcji zrzutów zaopatrzenia i osłony lotniczej (zwalczaniu samolotów wroga, bombardowania i ostrzeliwania z powietrza jego stanowisk w obrębie miasta i na peryferiach). Bardzo istotną sprawą dla dowództwa Armii Krajowej, była także sprawa nawiązania kontaktu z dowództwem Armii Czerwonej. Łączność między Armią Czerwoną a AK związana była tylko w sprawach uzgadniania zrzutów broni i bombardowań pozycji niemieckich. Jednak dowództwo radzieckie uchyliło się od nawiązania łączności operacyjnej, do czego nie dopuścił sam Stalin. Powodem takiej decyzji był nie tylko fakt, że planowano operacje wyzwolenia Warszawy, o czym nie poinformowano AK, ale także względy polityczne. Stalin zdawał sobie sprawę, że dowództwo AK liczy na zaczepne działania Armii Czerwonej, chcąc wykorzystać je do swoich celów.

Reasumując radziecką pomoc dla powstania warszawskiego od 13 września do 2 października 1944 roku dokonano ponad 2400 zrzutów, głownie broni, amunicji, lekarstw i żywności. Duża część tych zrzutów trafiła albo w ręce niemieckie, albo ulegał zniszczeniu, gdyż część zrzutów broni maszynowej nie miała spadochronów, co powodowało, że uderzenie o ziemie powodowało natychmiastowe ich zniszczenie. Ponadto duża część dostaw była obciążana workami z piaskiem, co także przyczyniało się do niszczenia sprzętu wojennego. Pomoc radziecka nie na wiele się jednak zdała, gdyż między 27 a 30 września niemieckie wojska rozbiły oddziały powstańcze na Mokotowie, Żoliborzu, a 2 października przedstawiciele dowództwa AK podpisali w Ożarowie pod Warszawą układ kapitulacyjny.

Z możliwością upadku powstania warszawskiego Stalin liczył się od samego początku, jest także wielce prawdopodobne, że na taki koniec liczył. Przede wszystkich uznawał on dowódców i żołnierzy Armii Krajowej za swych wrogów. 12 października zarządził przeprowadzenie akcji represyjnej wobec żołnierzy AK na terenach Polski zajętych przez wojska radzieckie, a uczynił to w obecności działaczy PKWN, tłumacząc to doniesieniami o planowanych przez Armię Krajową nowym powstaniu powiązanym z likwidacja PKWN.

Można więc stwierdzić, że na powstaniu warszawskim Stalin zrealizował jeden ważny cel: pozbył się przywódców i działaczy Armii Krajowej. Żołnierze AK uczestniczący w powstaniu nie stanowili już siły zdolnej do jakichkolwiek działań wrogich wobec Armii Czerwonej. Stanowisko Stalina wobec powstania warszawskiego było od samego początku wrogie, uważał on wybuch powstania nie za cel wojskowy, ale wyłącznie za cel polityczny Armii Krajowej i rządu polskiego wymierzony przeciwko polityce Związku Radzieckiego. Dlatego jak widać z wyżej przytoczonych argumentów Stalin zwlekał z pomocą dla powstania, czekając na rozwój wypadków w Warszawie. Dopiero kiedy powstanie chyliło się ku upadkowi, Stalin nieoczekiwanie zdecydował się na udzielenie pomocy w postaci zrzutów broni i amunicji oraz udostępnieniu lotnisk radzieckich samolotom państw zachodnich. Jest jednak wielce prawdopodobne, że Stalin chciał ukryć zarówno przed sojusznikami, jak i przed społeczeństwem polskim fakt, że nie miał zamiaru udzielić skutecznej pomocy Warszawie, a podejmowane przez niego działania w tym kierunku były w gruncie rzeczy działaniami pozorowanymi, mającymi na celu uspokojenie swych sojuszników na zachodzie.

Artykuł powstał na podstawie poniższych opracowań:

Antoni Przygoński – Stalin i Powstanie Warszawskie, Warszawa 1994.

Andrzej Kastory – Winston Spencer Churchill, Wrocław – Warszawa – Kraków 2004.

Antoni Czubiński, Historia Polski 1864 – 2001, wyd. 2, Wrocław – Warszawa – Kraków 2002.

Tomasz Sanecki

Awatar użytkownika
historyk
Posty: 334
Rejestracja: 19 lis 2010, 20:35

Re: Stosunek Związku Radzieckiego do Powstania Warszawskiego

Post autor: historyk » 09 kwie 2013, 23:54

Powstanie warszawskie było największym zbrojnym zrywem podziemnej Europy przeciw niemieckiemu okupantowi w czasie II wojny światowej. Rozpoczęło je około 20 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej z liczących w Warszawie ponad dwukrotnie więcej sił tej organizacji. Dołączyło do nich następnie po kilkuset żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych i komunistycznej Armii Ludowej.

Niemal od pierwszych dni powstania Związek Sowiecki okazywał wobec niego stosunek jawnie wrogi. Źródła tej postawy tkwiły w zupełnie odmiennych koncepcjach przyszłości Polski, jakie posiadał rządzący ZSRR dyktator Józef Stalin, a z drugiej strony rząd polski na wychodźstwie pod przewodnictwem Stanisława Mikołajczyka. Ten ostatni w oparciu o mocarstwa zachodnie Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone zamierzał odbudować niepodległą Rzeczpospolitą. Wizji tej zagrażał Stalin, który dążył do narzucenia Polsce komunistycznego reżymu, zachowując pozory jej suwerenności. Na przeszkodzie planom Kremla stała aktywność dyplomatyczna rządu polskiego w zachodnich stolicach i polskie państwo podziemne z jego zbrojnym ramieniem Armią Krajową (AK), liczącą w szczytowym momencie rozwoju w 1944 r. prawie 300 tysięcy ludzi.

Od momentu zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem polskim w kwietniu 1943 r., Stalin przyspieszył budowę w ZSRR komunistycznych struktur politycznych i wojskowych, mających w przyszłości objąć, z jego nadania, władzę w Polsce. Aktywność zbrojna Armii Krajowej na wschodnich obszarach państwa polskiego, które ZSRR okupował w latach 1939-1941 i do których nadal zgłaszał roszczenia, stanowiła dodatkowy czynnik wzbudzający wrogość Moskwy. Przekonał się o tym brytyjski minister spraw zagranicznych Anthony Eden w czasie konferencji moskiewskiej, kiedy 29 X 1943 r. zapytał swojego sowieckiego odpowiednika Wiaczesława Mołotowa, czy jego zdaniem należy wspierać AK. Odpowiedź była negatywna, choć to właśnie z tego źródła Rosjanie, za pośrednictwem Londynu, otrzymywali cenne informacje wywiadowcze o potencjale militarnym Trzeciej Rzeszy. AK prowadziła także działania sabotażowe, m.in. wymierzone w niemieckie linie komunikacyjne na zapleczu frontu wschodniego.

Nie przeszkodziło to Stalinowi w przeprowadzeniu jeszcze bardziej gwałtownego ataku na AK w trakcie konferencji teherańskiej (28 XI – 1 XII 1943 r.). Jego bezpodstawne oskarżenia pod adresem tej organizacji o współpracę z Niemcami nie spotkały się ze sprzeciwem brytyjskiego premiera Winstona Churchilla ani prezydenta USA Franklina D. Roosevelta, choć znali oni prawdę. W tym czasie sowiecki sztab kierował na ziemie wschodnie Rzeczypospolitej swoje oddziały, kosztem walki z Niemcami, w celu wyparcia z nich „polskich band nacjonalistycznych”, prowokując w ten sposób konflikt z AK.

Powstanie warszawskie było kulminacją planu „Burza”, którego celem było wyzwolenie Polski przez AK spod niemieckiej okupacji i objęcie władzy w kraju przez przedstawicieli rządu polskiego na wychodźstwie. Działania te na terenie Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej wiosną i latem 1944 r. zakończyły się niepowodzeniem na skutek sowieckiego przeciwdziałania. Wprawdzie oddziały AK wzięły udział w wyzwalaniu Wilna i Lwowa, ale po początkowej współpracy antyniemieckiej, następowało rozbrojenie przez Rosjan, aresztowania i wywózki w głąb ZSRR. Czasami dochodziło także do starć zbrojnych, gdy Polacy stawiali w samoobronie opór. Jawnie wrogie działania Moskwy wobec organizacji, która była sprzymierzeńcem aliantów zachodnich nie wywołały jednak większej reakcji w Londynie i Waszyngtonie. W stolicach tych sądzono, iż testem sowieckich intencji będzie postawa Armii Czerwonej dopiero na zachód od tzw. linii Curzona, czyli na obszarach do których ZSRR nie wysuwał pretensji terytorialnych.

Stalin nie zamierzał jednak dopuścić do tego, aby legalne władze polskie rezydujące w Londynie mogły kiedykolwiek powrócić do Polski. W tym celu stworzył marionetkowy rząd, pod mylącą nazwą Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), o którego powstaniu Moskwa poinformowała 22 VII 1944 r. Pragnąc uspokoić zaniepokojonych tym faktem Churchilla i Roosevelta, sowiecki dyktator zgodził się przyjąć premiera Mikołajczyka, który 30 VII 1944 r. przybył do Moskwy.

Powstanie warszawskie wybuchło 1 VIII 1944 r. w momencie, gdy armie sowieckie zbliżały się do przedmieść prawobrzeżnej Warszawy i wydawało się, ze wkroczą wkrótce do miasta. Jednym z celów ofensywy Armii Czerwonej rozpoczętej 23 VI 1944 r. z terenu Białorusi, było zresztą zdobycie Warszawy i utworzenie przyczółków na lewym brzegu Wisły. Wybuch powstania zbiegł się jednak z niemieckim przeciwnatarciem, które chwilowo powstrzymało Rosjan na przedmościu warszawskim, co dało później pretekst propagandzie sowieckiej dla tłumaczenia bezczynności ich wojsk w trakcie powstania.

Powstańcy opanowali większość najważniejszych dzielnic Warszawy leżących na lewym brzegu Wisły. Nie zdołali jednak zdobyć mostów na tej rzece, choć i tak sparaliżowali główną arterię zaopatrzeniową sił niemieckich znajdujących się na drugim jej brzegu. Losy polskiej stolicy znalazły się w ręku Stalina. Mikołajczykowi przyszło zabiegać u niego o pomoc dla powstania, którego powodzenie zagrażało celom politycznym ZSRR. Czasu pozostawało niewiele, choć Niemcy walczący na dwóch frontach nie posiadali rezerw i do stłumienia powstania rzucali w pierwszych dniach sierpnia naprędce tworzone zgrupowania policyjne.

Stalin w trakcie rozmowy z polskim premierem 3 VIII 1944 r. powątpiewał w militarne możliwości wyzwolenia stolicy przez AK. Tego dnia pogoda uniemożliwiła samolotom alianckim, startującym z lotnisk w dalekich Włoszech, dokonanie zrzutów broni dla powstańców. Churchill osobiście zwrócił się do Rosjan z prośbą o pomoc, ale 5 VIII 1944 r. dyktator odpowiedział, że wiadomości pochodzące od Polaków są znacznie przesadzone, a AK składa się z kilku oddziałów nazywających się bezpodstawnie dywizjami, które nie byłyby w stanie zdobyć miasta. W cztery dni później żegnając Mikołajczyka, Stalin wydawał się być lepiej poinformowany o sytuacji w Warszawie i obiecywał pomoc, choć w rzeczywistości zamierzał uczynić wszystko, aby powstanie zakończyło się klęską. Ofensywa Armii Czerwonej na kierunku warszawskim stanęła w miejscu. Lotnictwo sowieckie przez cały sierpień i pierwszą dekadę września nie pojawiało się nad Warszawą, pozwalając kilku niemieckim Sztukasom, startującym z odległego o kilka minut lotu lotniska na Okęciu, bezkarnie bombardować pozycje powstańców. Równocześnie polskie, brytyjskie i południowoafrykańskie załogi samolotów latały z Włoch ponad połową Europy, ponosząc ciężkie straty, aby zrzucić powstańcom uzbrojenie i zaopatrzenie. Nie mogły one wylądować po sowieckiej stronie frontu i to nawet w wypadku uszkodzenia samolotu.

W połowie sierpnia Stalin przestał kryć się wobec mocarstw zachodnich z wrogim powstaniu stanowiskiem, kiedy dyplomacja sowiecka odmówiła Amerykanom zgody na lot wahadłowy 100 amerykańskich samolotów bombowych, które miałyby wystartować z baz w Wielkiej Brytanii w celu zrzucenia zasobników z bronią nad Warszawą i następnie wylądować na lotniskach na Ukrainie. W nocie sowieckiej, jaką otrzymała ambasada USA w Moskwie stwierdzano: „wybuch (powstania) w Warszawie, do którego została wciągnięta ludność cywilna jest dziełem awanturników i rząd sowiecki nie może do tego przykładać ręki”.

O ile bierność Armii Czerwonej na lądzie można było jakoś wytłumaczyć, to postawa Stalina w kwestii zrzutów alianckich nie pozostawiała złudzeń, iż życzył on powstaniu jak najgorzej. Dyktator przedwcześnie jednak odsłonił swoje zamiary i naraził się na konflikt z zachodnimi sprzymierzeńcami, a szczególnie z Brytyjczykami. Jego obawy były przesadzone, ponieważ zrzuty zaopatrzenia z powietrza, bez wsparcia z lądu, nie mogły radykalnie zmienić pogarszającego się stale militarnego położenia powstańców.

Churchill pragnął im pomóc i próbował skłonić Amerykanów do wsparcia jego wysiłków w Moskwie. Pomysł przyjęcia bardziej stanowczego stanowiska wobec ZSRR nie zdobył jednak poparcia w Białym Domu. Brytyjskiemu premierowi udało się jedynie namówić Roosevelta do wysłania wspólnego listu 20 VIII 1944 r. do Stalina, z prośbą o zgodę na loty wahadłowe. Z Kremla przyszła jednak ponownie odmowna odpowiedź. Kolejny pomysł Churchilla, aby mocarstwa zachodnie postawiły Moskwę przed faktami dokonanymi i wysłały samoloty z pomocą powstańcom, które wylądowałyby na lotniskach sowieckich bez pytania o pozwolenie, spotkał się ze sprzeciwem Waszyngtonu. Pod koniec sierpnia 1944 r. amerykański prezydent uznał, iż alianci zachodni nie są już w stanie nic uczynić w sprawie pomocy lotniczej dla powstańców. Informacje o powstaniu i stanowisku Stalina, docierające do Roosevelta, przechodziły najpierw przez ręce jego doradcy Harry Hopkinsa, sympatyzującego z ZSRR, a przez niektórych podejrzewanego wręcz o agenturalną współpracę z Rosjanami, który je cenzurował.

Waszyngton zgodził się jednak z Londynem na wydanie 30 VIII 1944 r. deklaracji, w której uznano siły powstańcze za kombatantów wojennych. Churchill nie miał w tej kwestii od początku żadnych wątpliwości, a prawie miesięczna zwłoka wynikała przede wszystkim z oczekiwania na decyzję USA. Moskwa, stawiając sobie za cel eliminację AK, nie zamierzała się w ogóle do oświadczenia przyłączyć.

Wrogie powstaniu warszawskiemu stanowisko Kremla wywołało 4 IX 1944 r. ostrą krytykę ZSRR na posiedzeniu brytyjskiego gabinetu wojennego. Ministrowie wystosowali bezpośredni list do Stalina wyrażając zaniepokojenie jego polityką niezgodną z duchem antyniemieckiego sojuszu. Churchill rozważał nawet wstrzymanie konwojów do ZSRR w ramach retorsji, ale został powstrzymany przez Foreign Office. Podobną opinię w kręgach amerykańskich wygłaszał wówczas młody dobrze zapowiadający się dyplomata George Kennan. Roosevelt był jednak daleki od podzielania oburzenia Brytyjczyków i wysłał następnego dnia do brytyjskiego przywódcy kuriozalny telegram, w którym, powołując się na rzekome informacje swojego wywiadu, twierdził, iż powstańcy opuścili Warszawę i problem sam się w ten sposób rozwiązał.

Wzburzone postawą ZSRR władze brytyjskie zachęciły prasę do wyjaśniania przyczyn braku pomocy aliantów zachodnich. Po raz pierwszy od czasu sprawy katyńskiej, którą skutecznie wyciszono, gazety brytyjskie otwarcie pisały o rozdźwięku w sojuszu na tle kwestii polskiej. Głosom największych dzienników towarzyszyło rzeczywiste zaniepokojenie brytyjskich polityków i dyplomacji intencjami Stalina oraz coraz większe obawy o perspektywę powojennych stosunków. Powstanie warszawskie ostatecznie nie zagroziło jednak relacjom mocarstw zachodnich z ZSRR. Moskwa, wobec ich nacisków, zgodziła się 9 IX 1944 r. na loty wahadłowe, choć nie zmieniło to jej stanowiska wrogiego powstaniu.

Propaganda sowiecka nie pozostawiała co do tego wątpliwości. Audycje radia Moskwa groziły przywódcom powstańczego zrywu, w tym i dowódcy AK generałowi Tadeuszowi Borowi-Komorowskiemu, sądem i karą śmierci, po wkroczeniu do miasta Armii Czerwonej. Stalin prowadził jednak wobec zachodnich sojuszników grę pozorów. Polecił 10 IX 1944 r. zdobyć Pragę - prawobrzeżna dzielnicę Warszawy, co zajęło Rosjanom cztery dni i rozpocząć przez lotnictwo sowieckie zrzuty dla powstańców. Dokonywały je w nocy samoloty PO-2 o małym udźwigu, zrzucając w dodatku broń i amunicję z małej wysokości bez spadochronów, co często kończyło się jej zniszczeniem. Do tego momentu samoloty alianckie latając z Włoch dostarczyły powstańcom około 100 ton dostaw. Okupiono to stratą 250 lotników.

Dopiero 18 IX 1944 r. nad Warszawą mogło pojawić się za dnia ponad 100 amerykańskich latających fortec B-17, które zrzuciły 1330 zasobników z bronią, amunicją i innym zaopatrzeniem, a następnie wylądowały po sowieckiej stronie frontu. Pomoc ta przyszła jednak za późno i jej skuteczność była ograniczona (jedynie około 400 zasobników trafiło w ręce powstańców) wobec faktu, iż obszar Warszawy znajdujący się w rękach AK znacznie się zmniejszył w porównaniu do pierwszej połowy sierpnia.

Działania sowieckie na prawym brzegu Wisły spowodowały, iż dowództwo powstania przerwało rozmowy z Niemcami w sprawie kapitulacji. Nadzieje na pomoc okazały się bezzasadne. Wprawdzie w dniach 15-19 IX 1944 r. kilka pułków tzw. I Armii Wojska Polskiego, stworzonej przez ZSRR, jako zaczątek siły zbrojnej komunistycznej Polski, próbowało uchwycić przyczółki w lewobrzeżnej Warszawie, ale poniosły one bardzo ciężkie straty, około 2000 zabitych i zaginionych, w wyniku czego operacja ta zakończyła się fiaskiem. Siły do niej przeznaczone były zbyt małe i pozbawione należytego wsparcia ogniowego.

Sowieckie zrzuty lotnicze dla powstańców, zgoda na loty wahadłowe, próby desantu przez Wisłę, mogły stworzyć wrażenie, iż ZSRR zmienił stosunek wobec powstania i pragnął mu pomóc. Było to jednak dalekie od prawdy. Przekonał się o tym przedstawiciel PKWN w Moskwie Stefan Jędrychowski. Próbował on uzgodnić z Mołotowem 23 IX 1944 r. wytyczne dla komunistycznej propagandy w sprawie powstania. Reprezentant PKWN błędnie sądził, iż stosunek ZSRR wobec powstania zmienił się. Oto, co usłyszał od swojego rozmówcy: „Lud. Komisarz Mołotow zapytał z miejsca, czy znam ocenę wypadków w Warszawie ze strony rządu sowieckiego (jako antysowieckiej prowokacji Armii Krajowej). Odpowiedziałem, że znam tę ocenę i sądzę, że stosowała się ona do pierwszej fazy powstania warszawskiego. Na to otrzymałem odpowiedź, że ocena nie uległa zmianie”. Słowa te podwładny Stalina wypowiadał zaledwie w kilka dni po tym, jak niedobitki żołnierzy I Armii powróciły na Pragę - prawobrzeżną dzielnicę Warszawy.

Pozbawieni nadziei na realną pomoc, powstańcy zostali zmuszeni do podpisania 2 X 1944 r., po 63 dniach samotnej walki, kapitulację wobec Niemców, którzy w następnych miesiącach podjęli dzieło systematycznego zniszczenia Warszawy. Armia Czerwona rozpoczęła kolejną ofensywę na terenie centralnej Polski dopiero w styczniu 1945 r. W jej wyniku Niemcy zostali 17 I 1945 r. wyparci z ruin stolicy Polski.

Brak realnej pomocy sowieckiej dla powstania warszawskiego wynikał z konsekwentnej realizacji przez Stalina scenariusza, który sprowadzał się do stworzenia wasalnego rządu w pozornie niepodległej Polsce. Rozbicie przez Niemców największego polskiego ośrodka walki o niepodległość stwarzało wymarzoną sytuację dla Stalina i zależnego od niego PKWN, przekształconego w Noc Sylwestrową 1944 r. w tzw. Rząd Tymczasowy, we wprowadzaniu w życie tego planu.

Jacek Tebinka, Gdańsk

Literatura:
*T. Bór-Komorowski, Armia Podziemna, Warszawa 1967
*P. M. H. Bell, John Bull & the Bear. British Public Opinion, Foreign
Policy and the Soviet Union 1941-1945, London 1990
*J. M. Ciechanowski, Powstanie warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego,
Warszawa 1984 (wersja angielska: The Warsaw Rising of 1944)
*Churchill & Roosevelt. The Complete Correspondence, vol. III:
Alliance Declining II 1944 – IV 1945, ed. by W. Kimball, Princeton 1984
*A. K. Kunert, Rzeczpospolita Walcząca. Powstanie warszawskie 1944.
Kalendarium, Warszawa 1994
* A. Orpen, Airlift to Warsaw. The Rising of 1944, (1984)
* A. Przygoński, Stalin i powstanie warszawskie, Warszawa 1994
* T. Sawicki, Wyrok na miasto, Warszawa 1993
* T. Żenczykowski, Samotny bój Warszawy, Paris 1985
* J. K. Zawodny, Powstanie warszawskie w walce i dyplomacji, Warszawa 1994
(wersja angielska: Nothing but Honour. The Story of Warsaw Uprising)

kowalskil
Posty: 18
Rejestracja: 30 gru 2012, 00:12

Re: Stosunek Związku Radzieckiego do Powstania Warszawskiego

Post autor: kowalskil » 10 sie 2013, 04:47

Dziekuje za bardzo ciekawy posty. Podtwierdzily one to co juz wiedzialem, i wzbogacily moja wiedze licznymi szczegulami.

Ludwik Kowalski

http://ludkow.info/byt

ODPOWIEDZ

Wróć do „Powstanie Warszawskie”