Czy Koppe zginie? Ostatnia akcja elitarnej jednostki Armii Krajowej

1 września 1939 roku Niemcy haniebnie zaatakowali Polskę. Polacy stanęli do nierównej, heroicznej walki o stawkę większą niż życie - niepodległość. Z "pomocą" Polsce przyszły zachodnie mocarstwa. Efekty tej pomocy odczuwamy do dziś.
Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Czy Koppe zginie? Ostatnia akcja elitarnej jednostki Armii Krajowej

Post autor: Adambik » 05 lut 2014, 22:37

Batalion „Parasol”, elitarny oddział dywersyjny warszawskiej Armii Krajowej. Jego żołnierze zlikwidowali wielu niemieckich zbrodniarzy, w tym osławionego Franca Kutscherę. Ostatnią akcję tego typu przeprowadzili jednak nie w Warszawie, ale w Krakowie. Ich celem był sam Wyższy Dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie Wilhelm Koppe.
SS-Obergruppenführer Wilhelm Koppe był postacią ze wszech miar odrażającą. Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych związał się z nazistami i szybko zrobił karierę w SA i SS. Po utworzeniu w październiku 1939 r. Kraju Warty – obejmującego zachodnie tereny II RP wcielone do III Rzeszy – stanął na czele tamtejszego aparatu represji. Pełniąc swoją funkcję przez cztery lata dał się poznać jako bezwzględny wróg wszystkiego co polskie. Nic zatem dziwnego, że gdy w listopadzie 1943 r. zastąpił na stanowisku Wyższego Dowódcy SS i Policji w GG skłóconego z Himmlerem Friedricha Krügera, Armia Krajowa niemal natychmiast wydała na niego wyrok śmierci.
A może to zadanie dla snajpera?

Pierwotny plan zakładał, że zostanie on zlikwidowany przez snajpera. Na wykonawcę zamachu wytypowano cichociemnego, porucznika Ryszarda Nuszkiewicza „Powolnego”. Miał on oddać strzał z wieżyczki kamienicy na rogu ulic Bernardyńskiej i Smoczej, znajdującej się około 250 metrów od Wzgórza Wawelskiego, gdzie mieszkał Koppe. Mimo że plan cechował się sporymi szansami powodzenia, ostatecznie z niego zrezygnowano. Zadecydowały dwa czynniki. Po pierwsze, obawiano się krwawych represji wobec mieszkańców podwawelskiej dzielnicy. Po drugie, taki atak nie przedstawiał dużej wartości propagandowej. Nawet gdyby Koppe zginął, Niemcy mogliby najzwyczajniej w świecie całą sprawę zatuszować. I efekt psychologiczny całego przedsięwzięcia byłby żaden.
Początkowo plan zamachu na Koppego zakładał, że zostanie on zastrzelony przez snajpera, gdy będzie wsiadał do samochodu na dziedzińcu Zamku Królewskiego na Wawelu, gdzie mieszkał. Ostatecznie dowództwo Armii Krajowej zdecydowało się na inny wariant.
Początkowo plan zamachu na Koppego zakładał, że zostanie on zastrzelony przez snajpera, gdy będzie wsiadał do samochodu na dziedzińcu Zamku Królewskiego na Wawelu, gdzie mieszkał. Ostatecznie dowództwo Armii Krajowej zdecydowało się na inny wariant.
Dlatego też na przełomie 1943 i 1944 roku zdecydowano, że Koppe zostanie zabity w bardziej „tradycyjny” sposób. Jednak, aby do tego doprowadzić, należało najpierw poznać rozkład dnia Obergruppenführera oraz trasy, którymi podróżował z Wawelu do siedziby „rządu” GG, mieszczącej się w budynku przedwojennej Akademii Górniczej (czyli obecnej Akademii Górniczo-Hutniczej). Szef łączności Kedywu Okręgu Krakowskiego Józef Baster „Rak” oraz jego ludzie szybko stwierdzili, że nazistowski zbrodniarz porusza się po mieście wyremontowanym i przemalowanym, 12-cylindrowym mercedesem, należącym wcześniej do Krügera. Nieco więcej problemów sprawiała kwestia ustalenia tras dojazdowych „dom-praca”. Przyczyną tego była ostrożność Koppego, która tylko się wzmogła po zamachu na Franza Kutscherę.
Mimo wszystko, wzmożona obserwacja prowadzona przez łączniczki AK oraz współpracujących z podziemiem granatowych policjantów przynosiła dobre efekty. Sytuacja uległa jednakże nagłej zmianie w marcu 1944 r. po aresztowaniu przez Niemców komendanta Okrętu Krakowskiego AK Józefa Spychalskiego „Lutego”. Jego odbicie – do którego w ostateczności nie doszło – stało się priorytetem. W efekcie zamach na nazistowskiego dygnitarza został odsunięty na dalszy plan. Powrócono do niego dopiero po kilku tygodniach, ale teraz za wykonanie miał odpowiadać batalion „Parasol” z warszawskiego Kedywu.
„Parasol” wkracza do gry

Była to formacja stworzona specjalnie do tego typu akcji. To właśnie żołnierze „Parasola”, którzy 1 lutego 1944 r. zlikwidowali SS-Brigadeführera Franza Kutscherę, teraz otrzymali zadanie wysłania na tamten świat Koppego. Jako pierwszy do Krakowa przybył szef wywiadu oddziału Aleksander Kunicki „Rayski”, w celu zorganizowania ponownej obserwacji Niemca. Jako że współpracował już wcześniej z krakowską AK, szybko nawiązał kontakt z funkcjonariuszem policji kryminalnej Feliksem Grochalem „Wareckim”, przekazując mu wytyczne dotyczące akcji „Koppe”.
Wilhelm Koppe dał się poznać jako zaciekły wróg Polaków. Miał na swoim sumieniu liczne zbrodnie, zarówno na terenie Kraju Warty jak i Generalnego Gubernatorstwa. Na zdjęciu (trzyma w ręku czapkę) wraz z generalnym gubernatorem Hansem Frankiem (w jasnym płaszczu).
Wilhelm Koppe dał się poznać jako zaciekły wróg Polaków. Miał na swoim sumieniu liczne zbrodnie, zarówno na terenie Kraju Warty jak i Generalnego Gubernatorstwa. Na zdjęciu (trzyma w ręku czapkę) wraz z generalnym gubernatorem Hansem Frankiem (w jasnym płaszczu).
Tymczasem w Warszawie dowódca „Parasola”, Adam Borys „Pług”, zastanawiał się nad tym komu powierzyć kierownictwo nad całą operacją. Ostatecznie wybór padł na 1. kompanię, na czele której stał Stanisław Leopold „Rafał”, który dopiero co zastąpił poległego Bronisława Pietraszewicza „Lota”. W drugiej połowie maja wyjechał on do Krakowa, gdzie ustalił szczegóły dotyczące zakwaterowania swoich ludzi, magazynów broni oraz garaży, jak również przeprowadził rozpoznanie w zakresie możliwych dróg odwrotu po przeprowadzeniu zamachu. Ostatecznie decydując się na trasę w kierunku północnym, przez Ojców, Skałę, Wolbrom i okolice Żarnowca.
Stanisław Leopold "Rafał". To on kierował zamachem na Koppego.
Stanisław Leopold „Rafał”. To on kierował zamachem na Koppego.
Po tym jak wstępne przygotowania zostały poczynione, przystąpiono do opracowywania planu przerzutu broni i samochodów do „stolicy” Generalnego Gubernatorstwa. Po zamachu na Kutscherę Niemcy znacznie zaostrzyli kontrolę. Wprowadzono m.in. obowiązek posiadania przepustek dla pojazdów udających się w trasy dłuższe niż 100 km. Ostatecznie, udało się zdobyć potrzebne blankiety i pięć samochodów – trzy osobowe i dwa ciężarowe – wyjechało do Krakowa. Broń z kolei została wyekspediowana koleją. Ukryto ją w pustych mufach kablowych, starych rozrusznikach i licznikach siły. Aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń posłużono się przy tym niemieckimi listami przewozowymi. W ostatnim tygodniu czerwca do grodu Kraka zaczęli także zjeżdżać stopniowo pozostali żołnierze „Parasola”, biorący udział w akcji. W sumie miało ich być ponad dwudziestu.

Awatar użytkownika
Adambik
Posty: 501
Rejestracja: 24 lis 2010, 22:41

Re: Czy Koppe zginie? Ostatnia akcja elitarnej jednostki Armii Krajowej

Post autor: Adambik » 05 lut 2014, 22:37

W samym Krakowie praca szła pełną parą. Koppego poddano ścisłej obserwacji, która zaowocowała ustaleniem, że opuszcza on Wawel zawsze między 8:30 a 9:30. Problem stanowił jednak fakt, iż korzystał z kilku alternatywnych tras dojazdu do budynku byłej Akademii Górniczej. Ponadto, co jakiś czas zmieniał samochody, a podczas przejazdu towarzyszył mu adiutant, jak również obstawa złożona z kilku gestapowców, jadących w drugim pojeździe.
Po przeanalizowaniu sytuacji zdecydowano, że najlepszym miejscem na dokonanie zamachu będzie plac Kossaka u wylotu ulicy Podwale. Atak miały przeprowadzić dwie grupy uderzeniowe oraz dwie ubezpieczające. Łącznie – razem z kierowcami samochodów i odwodem – było to 20 żołnierzy. Do tego należy doliczyć jeszcze odpowiadającego za rozpoznanie „Rayskiego”, sześć łączniczek oraz dra Zbigniewa Dworaka „Dr Maks”, kierującego grupą sanitarną „Parasola”.
Gdzie jest obstawa?

Kiedy plan był już gotowy pozostawało tylko czekać na dogodny moment. Pierwszą próbę podjęto we środę 5 lipca, ale Koppe tego dnia wybrał inną trasę. Niezrażeni tym akowcy zaczaili się na niego ponownie dwa dni później, tym razem jednakże Koppe nie opuścił w ogóle Wawelu. Ponowne odwołanie akcji wpłynęło deprymująco na członków oddziału. Jeden z nich – Zdzisław Poradzki „Kruszynka” – wspominał:
Ze spuszczonymi oczami wracamy do meliny. Chłopcy miny mają więcej niż skwaszone. Siła wyższa – widocznie jest przeznaczone, byśmy zwiedzili lepiej Kraków i opóźnili swój powrót do Warszawy. Każdy ma już tego dość. Dwa tygodnie niemal upłynęło, a my stoimy w martwym punkcie i nie wiadomo, jak długo będziemy mieli tu siedzieć.
Trzecie – i jak się okazało ostatnie – podejście do zamachu wyznaczono na 11 lipca. Tym razem SS-Obergruppenführer o godzinie 9:17 faktycznie ruszył w kierunku placu Kossaka, do którego dojechał po kilku minutach. Tego dnia – wyjątkowo – nie towarzyszył mu samochód ochrony, który po prostu się spóźnił. Paradoksalnie, być może zdecydowało to o niepowodzeniu całej operacji. Stało się tak ponieważ sygnałem do zablokowania mercedesa Koppego miało być ostrzelanie wozu obstawy. Jej brak na moment zdezorientował akowców. Zaowocowało to tym, że kierowcy Wyższego Dowódcy SS i Policji udało się wyminąć ciężarówkę próbującą zajechać mu drogę, a następnie z dużą prędkością oddalić się z miejsca zasadzki.
Szkic przedstawiający przebieg zamachu na Koppego. Szkic pochodzi z książki Piotra Stachiewicza, „»Parasol«”. Dzieje Oddziału do Zadań Specjalnych Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej", Instytut Wydawniczy PAX 1984.
Szkic przedstawiający przebieg zamachu na Koppego. Szkic pochodzi z książki Piotra Stachiewicza, „»Parasol«”. Dzieje Oddziału do Zadań Specjalnych Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej”, Instytut Wydawniczy PAX 1984.
Akowcy rzecz jasna otworzyli silny ogień z broni maszynowej do mijającego ich samochodu. Koppe wykazał się jednak niezłym refleksem, rzucając się natychmiast na podłogę opancerzonej limuzyny, co uratowało mu życie. Mniej szczęścia miał za to towarzyszący mu tego dnia kapitan Hoheisel, którego dosięgły polskie kule.
Tragiczna droga do Warszawy

Cała akcja trwała zaledwie kilkadziesiąt sekund i po jej zakończeniu nastąpił szybki odskok ustaloną wcześniej trasą. Licząca 4 samochody kolumna – jeden z osobowych mercedesów uległ awarii – początkowo bez problemów kierowała się w stronę Warszawy. Niestety za Wolbromiem doszło do starcia z napotkanymi żandarmami. W trakcie walki ciężko ranny został Eugeniusz Schielberg „Dietrich”. Niemieckie straty wyniosły dwóch zabitych oraz jednego rannego. Po tym wydarzeniu mały konwój ruszył w dalszą trasę docierając w końcu do wsi Udórz, gdzie „Rafał” nakazał półgodzinny postój, celem znalezienia bezpiecznego schronienia dla „Dietricha”.
Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Piotra Stachiewicza, „»Parasol«...”, Instytut Wydawniczy PAX 1984.
Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Piotra Stachiewicza, „»Parasol«…”, Instytut Wydawniczy PAX 1984.
W tym czasie pojawili się znów Niemcy. Tym razem mieli znaczną przewagę nad akowcami. W nierównej walce polegli zastępca dowódcy Stanisław Huskowski „Ali” oraz Wojciech Czerwiński „Orlik”. Ranni zostali zaś Stanisław Leopold „Rafał”, Jerzy Kołodziejski „Zeus”, Bogusław Niepokój „Storch”, Tadeusz Ulankiewicz „Warski” oraz Halina Grabowska „Zeta”. Ostatnia trójka dostała się w niemieckie ręce i była później torturowana celem wydobycia informacji na temat pozostałych uczestników zamachu. Nikogo jednakże nie zdradzili i w końcu zostali zamordowani przez Niemów.
Po nieudanej akcji żołnierzy „Parsola” porucznik „Powolny” zamierzał podjąć jeszcze jedną próbę zgładzenia Koppego, planując obrzucenie jego samochodu granatami. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, z uwagi na przeniesienie – awansowanego na kapitana – Nuszkiewicza w Miechowskie. Sam Koppe zaś zmarł śmiercią naturalną 2 lipca 1975 roku. Nigdy nie został osądzony za swoje liczne zbrodnie.
Źródła:

Monika Bednarek, Edyta Gawron, Grzegorz Jeżowski, Barbara Zbroja, Katarzyna Zimmerer, Kraków czas okupacji 1939-1945, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 2010.
Andrzej Chwalba, Okupacyjny Kraków w latach 1939-1945, Wydawnictwo Literackie 2011.
Stanisław Dąbrowa-Kostka, W okupowanym Krakowie. 6 IX 1939-18 I 1945, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej 1972.
Zygmunt Niepokój, Akcja „Koppe”, [w:] Dynamit, cz.2., Wydawnictwo Literackie 1967.
Piotr Stachiewicz, „Parasol”. Dzieje Oddziału do Zadań Specjalnych Kierownictwa Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej, Instytut Wydawniczy PAX 1984.


Cytat za: http://ciekawostkihistoryczne.pl/2014/0 ... z2sTx4gRXS
Dzięki za udostępnienie fragmentu. Nie mamy nic przeciwko cytowaniu naszych tekstów, ale: 1) zawsze dołączaj linka, 2) Cytuj, a nie kradnij. Nie zamieszczaj na innych stronach fragmentów większych niż 30% artykułu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „II Wojna Światowa ogólnie”