Życie codzienne polskich emigrantek w okupowanej Francji 194

1 września 1939 roku Niemcy haniebnie zaatakowali Polskę. Polacy stanęli do nierównej, heroicznej walki o stawkę większą niż życie - niepodległość. Z "pomocą" Polsce przyszły zachodnie mocarstwa. Efekty tej pomocy odczuwamy do dziś.
Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Życie codzienne polskich emigrantek w okupowanej Francji 194

Post autor: Warka » 04 maja 2011, 12:43

Życie codzienne polskich emigrantek w okupowanej Francji 1940-1944
Anna Nowakowska-Wierzchoś

Polska emigracja w przedwojennej Francji liczyła ponad pół miliona osób, z czego zdecydowana większość przybyła nad Sekwanę już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w celach zarobkowych. Polacy i Polki podejmowali się najsłabiej płatnych i najtrudniejszych prac. Silne były wśród nich sympatie lewicowe i komunistyczne. Sprowadzili też do Francji... czerwoną kapustę.

W swoim tekście chciałabym skupić się na codziennej działalności Polek z emigracji zarobkowej żyjących we Francji pod okupacją niemiecką. Początkowe, spontaniczne i lokalne niesienie pomocy innym, przerodziło się z czasem w zorganizowaną działalność na skalę departamentu, a nawet całej Francji. Lewicowe grupy kobiece powstawały w ramach Organizacji Pomocy Ojczyźnie (OPO), a następnie Związku Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej. Z kolei kobiety ze środowisk konserwatywnych jednoczyły się w Bractwach Matek Różańcowych. Na szczeblu lokalnym organizacje te współpracowały ze sobą, zwłaszcza w akcjach na rzecz starców i dzieci czy organizowaniu wspólnych jasełek. Zaostrzająca się walka o kształt powojennej Polski i rozbicie polityczne polskiej emigracji we Francji doprowadziło do nieufności między dwiema organizacjami kobiecymi i konkurencji na płaszczyźnie ideologicznej.
Emigracja

Pierwsza wojna światowa spustoszyła gospodarczo teren Francji. Podczas walk zginęło prawie półtora miliona żołnierzy francuskich a ok. 750 tys. odniosło rany prowadzące do trwałego inwalidztwo1. Około 30% Francuzów w wieku produkcyjnym stało się niezdolnymi do pracy. Przemysł francuski w 35 procentach został zdewastowany. Dotyczyło to przede wszystkim najbogatszych gospodarczo regionów. Aby naprawić szkody wojenne i uzupełnić braki kadrowe, rząd francuski postawił na zorganizowaną akcję sprowadzenia siły roboczej. Z państwami, w których istniało duże bezrobocie nawiązano szereg umów umożliwiających rekrutację pracowników. Polska, jako jedno z państw o najwyższym poziomie bezrobocia, była żywo zainteresowana pozbyciem się nadwyżki nieposiadających pracy obywateli. Dnia 3 września 1919 r. została podpisana polsko-francuska konwencja o przedmiocie emigracji i imigracji robotników polskich (DzURP z 1920 r., nr 41 poz. 246 i 247, AAN, Prot PRM, t. 7, k. 352). Polska była jedynym krajem, który zgodził się na werbowanie robotników na własnym terytorium. Na niekorzyść Polski świadczył również zapis o przydzielaniu robotników polskich do poszczególnych zakładów pracy. Rok później, 14 X 1920 r., podpisano dodatkową umowę, tzw. Konwencję dot. przemocy i opieki społecznej. Zapewniła ona zrównanie emigrantów polskich z robotnikami francuskimi w kwestii świadczeń z francuskiego ubezpieczenie społecznego (renty starcze, wdowie, sieroce). Nie rozstrzygnęła jednak prawa do zachowania przez ubezpieczonych uprawnień i zaliczania okresów ubezpieczenia w przypadku przejścia ubezpieczonego z jednego państwa do drugiego. Przewidziany w tej konwencji (art. 2) układ dodatkowy w przedmiocie ubezpieczeń na wypadek bezrobocia – nigdy nie został zawarty. W zakresie opieki społecznej (assistance sociale) Konwencja przewidywała udzielanie emigrantom polskich zasiłków chorobowych i macierzyńskich na zasadzie égalite de traitmen2 (równego traktowania).

W 1931 roku na terenie Francji przebywało 508 tys. Polaków. Około 400 tys. przybyło do Francji bezpośrednio z Polski. 100 tys. tworzyli „Westfalczycy”, czyli robotnicy polscy z rodzinami, którzy w poszukiwaniu pracy przenieśli się do Westfalii i Nadrenii jeszcze w czasach zaborów3. W 1936 roku przeprowadzony we Francji spis powszechny wykazał 422 694 obywateli polskich, w tym 191 655 kobiet.

Najwięcej emigrantów, bo aż 38% z czynnych zawodowo w 1931 roku, pracowało w przemyśle – metalurgii, hutnictwie, włókiennictwie, i budownictwie. 33,4% znalazło zajęcie w górnictwie, zaś 17,5% w rolnictwie. Pozostała cześć zatrudniona była w handlu, jako służba domowa i w innych działach gospodarki. Polacy pracowali przede wszystkim w najgorzej płatnych zawodach, przy najcięższych robotach, głównie jako niewykwalifikowana siła robocza. Ponad 90% polskich górników pracowało przy najcięższych pracach pod ziemią. Wiązało się to nie tylko ze stosunkiem Francuzów do imigrantów, ale również słabą znajomością języka francuskiego wśród polskiej emigracji.

Polacy zamieszkiwali głównie północną i wschodnią Francję, departamenty Nord, Meurthe-et-Moselle, Moselle, Meuse, Haut-Rhin, a także duże ośrodki przemysłu metalurgicznego: St. Etienne w okolicach Paryża oraz departamenty Seine, Seine-et-Oise i Aisne. Sytuacja ta zmieniła się w wyniku światowego kryzysu gospodarczego. Wielu Polaków utraciło wówczas pracę i zdecydowało się wrócić do ojczyzny. Doszło również do masowego wydalania cudzoziemców. W 1936 roku juz tylko 30% zawodowo czynnych Polaków pracowało w przemyśle, 29% w górnictwie, a w rolnictwie ok. 17,5-23%.

Zespół młodzieży w Saint Etienne, La Ricamarie i Chambon, Gesolles-Loire we Francji zorganizowany przez Barbarę Małek przewodniczącą Kół Kobiet w Okręgu Loire. Zdjęcie z lat 1936-1937.

Najczęstszym skojarzeniem z polskim imigrantem we Francji jest obraz górnika. Nic dziwnego, bowiem Polacy stanowili ¼ ogółu górników we Francji. W typowo górniczym departamencie Nord, aż 87% pracujących Polaków zatrudnionych było w górnictwie. Również lokowanie pracowników kopalni na wspólnych osiedlach, w tzw. koloniach górniczych, sprzyjało jednoczeniu się tej części emigracji. Według założeń francuskich pracodawców, umieszczenie w jednej kolonii Polaków miało przeciwdziałać poczuciu wyobcowania w nieznanym kraju. Jednakże w środowisku badaczy komunistycznych przeważał pogląd, że taka gettyzacja miała zapobiec współpracy przybyszy z miejscowymi, francuskimi związkami zawodowymi i radykalnymi środowiskami robotniczymi4.

Trzecią grupą zawodową emigracji polskiej stanowili pracownicy rolniczy, skupieni głównie w wielkich majątkach ziemskich na terenie departamentów: Aisne, Somme, Nord, Pas-de-Calais, Oise, Seine-et-Oise i Seine-et-Marne.

Większość kobiet polskich pozostawała w domach zajmując się gospodarstwem i dziećmi. Jeśli podejmowały pracę, to były to najczęściej zajęcia sezonowe w rolnictwie i ogrodnictwie. Młode Polki zatrudniano na etatach w kopalniach przy segregowaniu węgla lub w fabrykach włókniarskich. Jednak, jak zauważył francuski badacz G. Mauco, charakterystyczna dla polskich rodzin była wielodzietność, należy, więc przypuszczać, że Polki nie miały zbyt wiele czasu na podjęcie stałej pracy zarobkowej. Mimo to, w porównaniu z innymi imigrantkami – Hiszpankami, Włoszkami czy Belgijkami – wśród Polek był i tak duży udział w pracy zawodowej – 36,1%.

Na zjawisko zmniejszania się liczby pracujących Francuzek w miarę wzrostu migracji zwraca uwagę H. Valet w pracy „Les Restrictions à l’immigration”5. Zwłaszcza w zawodach ciężkich, źle płatnych, jak np. służba domowa, robotnice rolne, migrantki stopniowo zajmują miejsca kobiet francuskich. Rozpatrując problem zatrudnienia kobiet z punktu widzenia rozwoju demograficznego Francji, Valet zauważał, że zastąpienie ich w pracy przez emigrantki mogło wpłynąć dodatnio na przyrost naturalny we Francji.

Choć konwencja emigracyjna gwarantowała emigrantom polskim takie same dochody i ubezpieczenia socjalne jak francuskim robotnikom, to w praktyce imigrantów kierowano do gorzej płatnych i cięższych prac, narzucając ciężką do wykonania normę. Brak wykonania równał się obcięciu i tak niskich uposażeń lub nakazowi wykonania dodatkowej pracy.

Polscy robotnicy i robotnice swoje niezadowolenie i rozczarowanie zaczęli manifestować przystępując do francuskich związków zawodowych oraz partii politycznych. W 1924 roku, na mocy porozumienia między Powszechną Konfederacją Pracy (Confederation General du Travail) a polską Komisją Centralną Związków Zawodowych w Polsce, zaczęto tworzyć polskie sekcje we wszystkich związkach branżowych. Natomiast Jednościowa Konfederacja Pracy (CGTU) od momentu powstania prowadziła działalność agitacyjną wśród imigrantów, niosąc hasła wspólnej walki z kapitalistycznym wyzyskiem. Organizacja ta otwarcie poruszała kwestię praw robotników cudzoziemskich, ich prawa do pracy i płacy takich samych jak przysługujące robotnikom francuskim, możliwości zrzeszania się i manifestowania niezadowolenia, właściwej opieki socjalnej.

Wśród polskiej emigracji silne były sympatie komunistyczne. Na ilustracji komunistyczny plakat z 1931 roku zatytułowany Cała prawda o koloniach. Polacy wstępowali również do Francuskiej Partii Komunistycznej. W 1924 roku odbyła się pierwsza ogólnokrajowa konferencja Polskich Grup FPK6, w której uczestniczyli przedstawiciele polskich środowisk z 13 departamentów. Wówczas podjęto decyzję o utworzeniu polskich grup młodzieży komunistycznej. Jak wspominał Jerzy Putrament partia komunistyczna była naturalną reprezentacją polskich emigrantów jako siłą najkonsekwentniej walczącą z lokalnym francuskim szowinizmem o równouprawnienie robotników wszelkiej narodowości7.

Kobiety również zaangażowały się w działalność społeczną i polityczną. Wiele z nich miało za sobą udział w działalności „Oświatówki”, TUR, Kół Przyjaciół Dziennika Ludowego. Niezależnie od poglądów niosły pomoc potrzebującym we francuskiej sekcji Międzynarodowej Pomocy Rewolucji tzw. Czerwonej Pomocy, a także współdziałały w szeregach Związku Kobiet do Walki z Wojną i Faszyzmem (Union des Femmes Français contre le Guerre et la Fascisme). Należały do Francuskiej Partii Komunistycznej, a młode do Związku Młodzieży Komunistycznej. Opiekowały się chorymi i starcami, organizowały pomoc materialną dla biednych i pozbawionych przez dawnego pracodawcę dachu nad głową. Po ograniczeniu przez rząd polski liczby nauczycieli dla dzieci emigrantów, kobiety podjęły się obowiązku przekazania dzieciom mowy polskiej, wiadomości o historii i geografii kraju ojczystego. Polska emigracja wyróżniała się przywiązaniem do tradycyjnych strojów ludowych oraz obchodów świąt zarówno tych państwowych, religijnych, jak i wywodzących się z tradycji lokalnych. Polki zakładały zespoły taneczne i wokalne, własnoręcznie przygotowując stroje i dekoracje.

Wśród lokalnej robotniczej ludności Polacy, a przede wszystkim Polki, wyróżniali się prowadzeniem przydomowych gospodarstw. Jak królowej Bonie przypisuje się sprowadzenie do Polski włoszczyzny, tak za sprawą emigracji polskiej do Francji dotarła czerwona kapusta. W polskich ogródkach nie tylko sadzono rośliny; w specjalnie zbudowanych komórkach trzymano gęsi, kury a nawet prosiaki. Pani Michalina Biernacka-Małek opowiadała, że w przededniu wojny Francuzki śmiały się z Polek robiących zapasy żywności. Jednak po wybuchu światowego konfliktu skorzystały z doświadczeń polskich sąsiadek i również sadziły warzywa, nawet na niewielkim skrawku zieleni przed domem8.

Lewicowy charakter emigracji zarobkowej, udział w komunistycznych organizacjach, odbił się negatywnie na Polakach w kwietniu 1938 roku, kiedy upadł rząd Frontu Ludowego Leona Bluma, a do władzy doszedł reprezentant prawicy Eduard Daladier. Dekretem z 26 września 1939 r. zdelegalizowano Francuską Partię Komunistyczną oraz ok. 700 organizacji o charakterze lewicowym, zaś ich mienie i lokale skonfiskowano. Zawieszono komunistycznych radnych i przedstawicieli samorządów. Aresztowano działaczy, również wśród polskiej emigracji. Maj 1940 roku przyniósł najostrzejszy cios wymierzony w lewicę – dekret o stosowaniu kary śmierci wobec obywateli Francji podejrzanych o prowadzenie propagandy i działalności komunistycznej9.
Wybuch wojny

Wkroczenie do Polski wojsk niemieckich polscy emigranci przyjęli jako tragedię narodową. Już 1 września 1939 r., z inicjatywy prorządowej emigracji (Związku Polaków we Francji), powstał Polski Komitet Obywatelski (PKO), który ogłosił zbiórkę na rzecz potrzebującej ojczyzny w ramach Fundusz Obrony Narodowej. W zbiórce tej uczestniczyła, niezależnie od poglądów, cała polska emigracja, dzięki której udało się w ciągu pół roku zebrać ok. 1,5 miliona franków w gotówce oraz przedmioty wartościowe10.

Wybuch II wojny światowej zjednoczył emigrację zarobkową z napływającymi polskimi uchodźcami, reprezentującymi zupełnie inne środowisko, obce ideologicznie, klasowo i materialnie. Świetnie opisuje to Andrzej Bobkowski w „Szkicach Piórkiem”. Ci emigranci tutaj, w La Mure, życie mają ciężkie. Praca okropna. Prawie wszyscy pracują w tutejszych kopalniach ołowiu. Zarobki niskie, a czasy dzisiejsze nie pozwalają im wyrwać się z tych kajdan i poszukać lżejszego lub po prostu zdrowszego chleba. Rozmawiamy o Polsce; osiemnaście dni obrony biednej Polski w porównaniu z czternastodniowym spacerkiem Niemców przez Francję poruszyło w nich wszystkich dumę. Prawie żaden z nich nie wyrwał się z odwiecznym, „bo u WAS”, natomiast słyszę ciągle, „bo u NAS w Polsce”. Ale na „inteligencję” naszą wyklinają i chyba mają rację. Odbiło im się tą śmietanką po ucieczce z Polski. Wielu z nich dostrzegło w emigrantach NOWYCH PODDANYCH, nowy narodzik w miniaturze, którym z punktu można było rządzić. Emigrancka cierpliwość wystawiona została na ciężką próbę. Polski nie wyparli się jednak, choć pokusy były wielkie: Francuzi chętnie brali ich do swego wojska pomimo układu z rządem „Reginy”. Emigracja biła się i biła się dobrze11.

Plakat skierowany przeciwko lewicowym oddzialom partyznatki pokazuje przekrój narodowościowy wewnątrz ruchu oporu, złożonego głównie z cudzoziemców.

Byli żołnierze Brygad Międzynarodowych im. Dąbrowskiego, którzy przebywali we francuskich obozach internowania, zgłaszali się do konsulatów polskich z prośbą o umożliwienie im powrotu do Polski i walki w obronie ojczyzny. Walka możliwa okazało się dopiero po zawarciu umowy polsko-francuskiej o powstaniu dywizji polskiej na terenie Francji. W tzw. Armii Sikorskiego znalazło się ok. 45 tys. żołnierzy – przedstawicieli polskiej emigracji zarobkowej12. Sekcja kobieca PKO opiekowała się tym tworzącym się na emigracji polskim wojskiem oraz napływającymi uchodźcami, organizując odzież, ciepłą bieliznę, koce.

Natomiast kobiety o korzeniach lewicowych opiekowały się b. Dąbrowszczakami, uwięzionymi w obozach na południu Francji – Argeles, Gurs, Vernet – oraz rodzinami aresztowanych polskich komunistów, za co spotkały się z szykanami ze strony władz francuskich13. Obozy internowania cieszyły się na początku wojny względną swobodą. Pomimo fatalnych warunków sanitarnych, osadzeni mieli kontakt z okoliczną ludnością, która donosiła im żywność i ubrania, dopuszczane były wizyty towarzyskie. Te same osoby niejednokrotnie przyczyniały się do ułatwienia im ucieczki.

Po kapitulacji Francji, kiedy żołnierze Sikorskiego zostali ewakuowani do Anglii, bądź internowani na terenie Szwajcarii, żołnierze emigracji zarobkowej ukryli się w lasach, wspomagając francuską partyzantkę. Wkrótce miało się okazać, że Polacy odegrali w niej niemałą rolę, a do dziś we Francji można znaleźć place, pomniki, skwery czy ulice poświęcone Polakom poległym za wolność przybranej ojczyzny.
Okupacja

Po zajęciu terenu Francji przez wojska niemieckie, ok. 3/4 polskiej emigracji znalazło się w okupowanej strefie północnej. Około 30 tys. koniec wojny zastał na włączonych do Rzeszy terenach Alzacji i Lotaryngii. Polskie organizacje rozpoczęły działalność w podziemiu. Hitlerowcy nie represjonowali emigrantów polskich, tak jak robili z rodakami w kraju, ale mieli na uwadze ich aktywność polityczną, wybitnie skierowaną przeciwko okupantowi. W departamencie Nord zaledwie 2% Polaków podpisało volkslistę14, wydaje się, iż dotyczyło to raczej niemieckojęzycznej emigracji z Westfalii. Już latem 1940 roku zaczęły powstawać pierwsze konspiracyjne organizacje polskie, zarówno te lewicowe jak i sprzyjające rządowi na uchodźstwie. Kiedy w maju 1941 Francuska Partia Komunistyczna wystąpiła z ideą frontu narodowego, polscy działacze postanowili utworzyć narodowy odpowiednik – Organizację Pomocy Ojczyźnie. Pierwsze próby podjęte w latach 1942-1943 nie przyniosły rezultatów. W strefie północnej nie udało się zorganizować grup OPO w żadnym z departamentów. Owocniej układała się działalność w strefie południowej, gdzie już wcześniej powstały zalążki polskich grup dywersyjnych15.

Życiorys emigrantki spisany po wojnie na ogłoszony przez redakcję emigracyjnej lewicowej Gazety Polskiej konkurs Życiorys emigranta. Widoczny jest słabo wyrobiony charakter pisma, błędy i francuskie naleciałości. Pierwsze działania sabotażowe, akcje propagandowe rozpoczęli francuscy komuniści a wraz z nimi ich emigracyjni towarzysze. Organisation Spéciale de Combat, specjalna grupa samoobrony, przystąpiła do walki o prawa socjalne i ekonomiczne robotników. Bardzo szybko do tej działalności włączyły się członkinie Francuskiej Partii Komunistycznej. Dołączyły do nich żony, matki i siostry górników. Przeznaczono dla nich głównie role łączniczek, redaktorek, maszynistek, kolporterek nielegalnej literatury. Przewoziły broń i amunicję, w ich domach przechowywano materiały zakazane. Pomagały więzionym i ich rodzinom oraz jeńcom wojennym. W miejscach skoszarowania Wehrmachtu podkładały ulotki dywersyjne nawołujące do dezercji. Dotyczyło to zwłaszcza Polaków z ziem zachodnich, siłą wcielonych do armii niemieckiej. Helena Brendeł opisała swoje okupacyjne życie w Francji w 1975 roku, kiedy Towarzystwo Przyjaciół Pamiętnikarstwa rozpisało konkurs na Pamiętniki kobiet Polskich.16 Kiedy wybuchła wojna i okupacje hitlerowskie we Francji, wiele kobiet polskie brali czynny udział w Ruchu oporu jakie łączniczki, które jeździli z jednego regionu (Departament) do drugiego z bibułą, instrukcji w walizkach z dubeltowe ścianki, wożyły broni dla Maki FTPP. Partyzantki, techniczki17 – dostarczały dynamytu, co górnicy wykradli z kopalń, fałszywe karte i dowody i karte żywnościowe i pomiędze nymi to ja też brałam udziału, był to codziennie powszednie chleb, ale o dwóch faktów chciałam wspomnieć: był to w 1942 r. przed 1-em majem rzuciliśmy ulotki wieczorem we Firmyny przy kopalniach i zakładach, które pracowa na potrzebe maszyny wojenne hitlerowskie (Firmy Verder i Horcer) ulotki te wezwali w związku z 1-e Majem do strajku do wzmocnienia sabotaż produkcji wojenne hitlerowskie i w tym sposób pomagać Armii Sowieckiej, które był zaangażowane w ciężkich bojach na wschodzie w toku chodzenie, ja z mojim mężem we dwoje, natrafiliśmy na ulice niedaleko tych zakładów patrol żandarm Niemieckie i zdrajca z Milicji z Wichy Pajtena, mieliśmy jeście przy sobie dużo ulotek co nie zdążyliśmy jeszcze rzucić, nie wiele brakowało do godzine policyjne, ludzie było mało na ulice, nie tracąc zimne krwi, objęłam mocno męża i udaliśmy my pare mocno zakochanich trzyskaliśmy się mocno i kiedy Niemieckie żąndarm chciał nas zaczepić, to ten Francus zdrajca odradzał go z tego, mówiąc mu po niemieckie (co ja zrozumiałam) ze to nie jest ładne i nie jest przyjęte we Francji, żeby przeszkadzać zakochanich, kiedy romansują i pośli dali, a my zadanie wypełniliśmy.

W latach 1942-43 kobiety polskie podjęły się opieki nad jeńcami radzieckimi znajdującymi się w obozach na terenie całej Francji. Francuskie obozy nie były, nadmieńmy, tak zawzięcie bronionymi twierdzami, jak te na terenie Polski.

Zobacz drugą część artykułu >>
Zobacz też

„Bracia i siostry z Polski…”. Kościół katolicki we Francji a 13 grudnia 1981 roku
W trosce o zachowanie pamięci bohaterek. Komisja Historii Kobiet w Walce o Niepodległość
Przysposobienie Wojskowe Kobiet w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych

Przypisy

1 T. Jaszczyk, Z gorącej miłości do ojczyzny... (W 40 rocznicę powstania ZMP „Grunwald” we Francji), [w:] „Pokolenia”, 1983, nr 9, s. 107.

2 H. Janowska, Polska emigracja zarobkowa we Francji 1919-1939, Warszawa 1965, s. 65. Autorka na podstawie pamiętników emigrantów i prasy emigracyjnej przytacza wstrząsający obraz rekrutacji na terenie Polski, upokarzającej ochotników. Kobiety poddawano nawet obdukcji ginekologicznej.

3 Westfalczycy tworzyli specyficzną, dość zamknięta grupę emigracji. Do Francji przybyli około 1910 r. z Westfalii i Zagłębia Ruhry. Pochodzili głównie z ziem polskich, gdzie posługiwano się językiem niemieckim. Przewodniczył im ksiądz Witold Czartoryski. Około 1920 r. tworzyli już liczną grupę, a w 1936 stanowili silną reprezentację o określonych – narodowych i katolickich – tradycjach. Nie dążyli do integracji z emigracja lewicową, mieli swoje organizacje i periodyki. por. Polska emigracja zarobkowa..., s. 105 oraz M. Baudot, Kwestia polska okresu wojny i okupacji w oczach walczącej Francji [w:] Polsko-Francuskie Współdziałanie w walce z hitlerowskim najeźdźcą oraz jego odniesienia do współczesności, Warszawa 1979, s. 191.

4 T. Jaszczyk, Z gorącej miłości do ojczyzny..., s. 109.

5 H. Valet, Les Restrictions à l’immigration, Sirey 1930.

6 Uchwałą III Zjazdu FPK w Lyonie w 1924 roku wprowadzono sekcje językowe z konieczności „politycznego i związkowego zorganizowania cudzoziemców w grupach językowych w łonie organizacji robotników imigrantów”. L. Turajczyk, Społeczno-polityczne organizacje polskie we Francji 1944-1948, Warszawa 1978, s. 67; por. K. Maj, Polscy Komuniści we Francji 1919-1946, Warszawa 1971, s. 51 i nn.

7 J. Putrament, Pół wieku, rok 1947 za granicą, „Życie Warszawy”, 19 VIII 1964.

8 Archiwum Autorki (dalej AA), Relacja Michaliny Biernackiej-Małek.

9 por. L. Turajczyk, op.cit., s. 58-59.

10 „Biuletyn Prasowo-Organizacyjny Światowego Związku Polaków z Zagranicy”, 1939, nr 13, s. 7.

11 A. Bobkowski, Szkice piórkiem, Warszawa 2007, s. 119-122. Andrzej Bobkowski poświęcił kilka stron zetknięciu się emigracji wojennej, w dużej mierze inteligenckiej, z prostymi emigrantami zarobkowymi z okresu przedwojennego. Obu stronom nie szczędzi gorzkich słów, wnikliwie opisując ducha polskiego, naszych narodowych przywar, daje niezwykle interesujący i zastanawiający wizjonerstwem obraz Polaka i polskości.

12 W. Biegański, Wojsko Polskie we Francji 1939-1940, Warszawa 1967, s. 96. Przyjmuje się, że Armia Sikorskiego liczyła ok. 100 tys. żołnierzy, z czego do Anglii ewakuowano ok. 40 tys.

13 Archiwum Akt Nowych w Warszawie (dalej AAN), Zbiór dokumentów byłych działaczy ruchu lewicowego we Francji i Belgii, sygn. 2 - Wspomnienia, życiorysy, artykuły uczestników polonijnego ruchu oporu we Francji 1970, 1974, 1978, Kazimiera Maj, Kobiety Polskim Ruchu Oporu we Francji, s. 3.

14 J. Lerski, Polacy z „Nordu”, „Kultura”, Paryż 1949, nr 1/18, s. 22.

15 J. Zamojski, Polacy w ruchu oporu we Francji 1940-1945, Wrocław 1975, s. 102-103.

16 AAN, Towarzystwo Przyjaciół Pamiętnikarstwa (dalej TPP), sygn. 968, Pamiętniki Kobiet Polskich - Helena Brendeł, Wspomnienia tow. Heleny Brendeł, 1975, s. 6-7. Pisownia oryginalna. Za odnalezienie i udostępnienie tekstu dziękuję, porządkującemu zespół, dr. Dariuszowi Wierzchosiowi.

17 Techniczki – również kobiety zajmujące się powielaniem prasy i literatury podziemnej.

Zredagował: Kamil Janicki

Awatar użytkownika
Warka
Posty: 1577
Rejestracja: 16 paź 2010, 03:38

Re: Życie codzienne polskich emigrantek w okupowanej Francji

Post autor: Warka » 04 maja 2011, 12:44

Anna Nowakowska-Wierzchoś

Polki wspierały ruch oporu we Francji pracując jako łączniczki, sanitariuszki, zwiadowczynie. Przenosiły broń i amunicję, współorganizowały strajki. Z czasem jednak, z ruchu robotniczego walczącego o prawo do godnej pracy i uczciwych zarobków, polska emigracja przekształciła się w ślepo wierzącą Związkowi Radzieckiemu, potulną masę.

Sytuacja we Francji zmieniła się wraz z napaścią wojsk Hitlera na ZSRR i przystąpieniem Stalina do koalicji antyhitlerowskiej. Otworzenie wschodniego frontu budziło nadzieję na szybsze zakończenie wojny i wyzwolenie spod okupacji niemieckiej. Tymczasem okupant potrzebował więcej siły roboczej na potrzeby przemysłu wojskowego. Miejscem każdego niemieckiego mężczyzny był front, jego posadę w fabryce, przy produkcji broni miał zastąpić robotnik przymusowy. Pod koniec 1940 r. nasiliło się rekrutowanie młodzieży na przymusowe roboty do Niemiec. Kobiety polskie wespół z Francuzkami protestowały przeciwko transportom, kładąc się nawet na torach kolejowych1. W miejscach postojowych współorganizowały ucieczki, odprowadzały transportowanych do miejsc schronienia, niejednokrotnie do własnych domów.

Aby uniknąć wyjazdu na roboty młodzi mężczyźni zaczęli ukrywać się w lasach, zasilając stopniowo partyzantkę. Wkrótce przekrój ideologiczny słynnej francuskiej maquis obejmował wszelkie opcje, od skrajnej prawicy po skrajną lewicę, ale najbardziej charakterystyczny okazał się obraz partyzanta lewicowego. W maju 1943 r. doszło do porozumienia między ugrupowaniami pozostającymi pod wpływami Francuskiej Partii Komunistycznej a oddziałami wiernymi generałowi de Gaulle’owi. Powstała Krajowa Rada Ruchu Oporu (CNR). W lutym 1944 utworzono wspólne dowództwo wszystkich organizacji wojskowych Ruchu Oporu (FFI).

W obozie polskich emigrantów nie łatwo było o współpracę. Nie doszło do współpracy polskich komunistów z sympatykami rządu na uchodźstwie. Komuniści zaangażowali się we francuski ruch oporu, a koła prolondyńskie utworzyły własną Polską Organizację Walki o Niepodległość2.
W ruchu oporu jako gospodyni domowa

Tymczasem kobiety z lewicowej emigracji należące do Organizacji Pomocy Ojczyźnie postanowiły wyodrębnić komórkę kobiecą. Decyzją ich towarzyszy, jesienią 1943 r., powstały Koła Kobiet Polskich w ramach OPO. Komórki te stały się zaczątkiem późniejszego Związku Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej3.

Kolejne rocznice dotyczące Marii Konopnickiej były pretekstem do uroczystych zjazdów Związku Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej. Tu zjazd jeszcze we Francji w 1948 r.

W tym czasie zaczęły się ukazywać pisma redagowane przez kobiety i dla kobiet. W strefie północnej był to „Głos Kobiet” (od sierpnia 1943), a w strefie południowej „Polka na Wychodźstwie” (od października 1943). Pisma te rozchodziły się w nakładzie ok. 2000 egzemplarzy każde. Wiosną 1944 roku Koła Kobiet liczyły kilkaset członkiń, w większości równolegle działaczek Francuskiej Partii Komunistycznej4. Pracą kobiet w strefie północnej kierowała Aniela Makuchowa, natomiast Barbara Małkowa przewodziła kobietom w strefie południowej. Obie, jako uprzednie kierowniczki grup kobiecych w Polskich Grupach Językowych FPK, stały się naturalnymi przywódczyniami.

Cytowana już wcześniej Helena Brendeł wspomina: ... w 1943 r. mąż został aresztowane przez milicji Pajtenowskie, co współpracowali z Niemcami Kolbantów, udało mu się uciec z konwoju, ja nie zwlekając ani chwili, musiałam uciekać bo przecież by mnie pewnie aresztowali. Uciekłam do Lyonu, żyłam na fałszywe papiery hajue obywatel tureckie. Dostałam się jaka nianka do niemieckiego dziecka co Matka była z elzacji, a mąż gdzieś zginął. Umożliwiło mnie to jakie łączniczka z dziecinnym wóżkiem pod dzieckiem jadąc na spacer przewozić no pod punktach literature nielegalnie i nawet broni, i pamiętam raz miałam w wózku niemieckie odezwy przeznaczone dla zdemoralizowane Vermachtu, ulotki te mówili im o sytuacji na froncie wschodnim po stalingradzie, że Hitler kaput, był to rzucone na placach ćwieczeń koło koszary i kastierach gdzie mieszkali niemcy, ale był alarm lotniczy, bo wtedy RAF najwięcej bombardowali i ja z niemieckiem dzieckiem miałam prawo wchodzić do bunkra co był tylko dla Niemców i tam właśnie niepostrzerzenie rzuciłam te ulotki (bunkier był bardzo dużo) wiele Polskich Kobiet z Ruchu oporu pracowały w Hotleach dla Niemieckich oficerów jak koleżanka Myczkanówna, która pracując w takiem hotelu w Lyonie jakie sprzątaczka wykradła i wynoszyła dowody, dokumenty co się przedawało ruchu oporu zdaje my sie, że ta koleżanka gdzieś jeszcze żyje w Polsce. Wiele razy jeszcze w Stetien i Fiemyny Kobiet Polskich urządzili zabawę dla młodzieży żołnierzy polskich ze Śląska ściągnięty przymusem do Wermachtu w celu dostarczeni wiadomości i broni wiele dezerterowało i prześli do Ruchu Oporu. Niemcy przez to zamordowali 5e tych Polaków, które zostali pochowane w okolicy Santedien i w nocy Kobiety Polskie złożyły kwiaty na ich mogiłach, późnie zostało im zabrionione spotkać się z Polakami i chodzić na ich zabawach w Lyonie5.

Plakat skierowany przeciwko lewicowym oddzialom partyznatki pokazuje przekrój narodowościowy wewnątrz ruchu oporu, złożonego głównie z cudzoziemców. W ankietach członkiń Związku Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej przeprowadzonych w 1959 roku na potrzeby zbliżającego się zlotu „Konopniczanek” zadano dwa pytania dotyczące bezpośrednio działalności w czasie okupacji: pyt 8. Czy brałaś udział w ruchu oporu w czasie okupacji. Do jakich oddziałów zbrojnych należałaś w okresie okupacji hitlerowskiej. Pyt 9. Wymienić akcje, w których uczestniczyłaś6. Zdecydowana większość wypowiedzi, z 35 losowo wybranych ankiet spośród 127 przeprowadzonych, nie dotyczy samej walki zbrojnej, a raczej pomocy oddziałom partyzanckim czy prowadzenia akcji agitacyjnej. Każda z kobiet miała na koncie kolportowanie nielegalnych ulotek – podrzucanie pod drzwi, przekazywanie innym osobom lub, rzadziej, naklejanie w widocznych miejscach np. na latarniach ulicznych. Do kobiet należało również robienie chorągwi z „naszymi hasłami”7. Jedna z kobiet na pytanie o udział w ruchu oporu odpowiedziała: Brałam udział tylko jako gospodyni domowa, przechowywałam partyzantów i materiały propagandowe8. W dołączonym do ankiety życiorysie tłumaczy, że jej praca polegała na wyłącznie ukrywaniem towarzyszy, w domu moim odbywały się zebrania, układało się plany działania przeciw okupantowi. Doręczałam rosyjskim niewolnikom żywność do kopalni9.

Działalność propagandowa wychodziła poza walkę z okupantem kierując się również ku przeciwnikowi politycznemu. Jedna z działaczek z Pas-de-Calais w ankiecie napisała, że do jej zadań należało rozbijanie Związków Katolickich Św. Różańca10.

Helena Brendeł w punkcie 9. ankiety podaje, iż do jej zadań w Loire Chambon należało malowanie haseł na murach, nawoływanie do sabotażu i strajku oraz niesienie pomocy „familji” aresztowanych w akcji. Do kobiet należała organizacja uroczystości rocznicowych o charakterze patriotycznym np. czwartej rocznicy ataku hitlerowców na Polskę. Brendeł wymienia również przenoszenie wykradzionego z kopalni dynamitu. W wózku, pod śpiącym niemowlęciem, kolportowała nielegalną prasę11.

Wygrana Armii Czerwonej pod Stalingradem i jej dalsze sukcesy zostały optymistycznie przyjęte przez naród francuski a zwłaszcza jego lewicującą część12. Uwierzono wówczas w szansę wygrania z hitlerowskim okupantem. Francuzi obserwowali odchodzących na front wschodni żołnierzy, ciesząc się z osłabienia sił okupanta. Ruch oporu przystąpił do kontrataku, organizując ataki leśnej partyzantki oraz powołując do życia Milicję Patriotyczną w kopalniach i fabrykach. Na terenie całej Francji powstawały Miejscowe Komitety Wyzwolenia Narodowego.
Strajk jako forma oporu

Interesującą formą sprzeciwu wobec władz okupacyjnych były manifestacje i strajki kobiece. Krystyna Kozłowska, autorka książki Polki w Resistance, nazwała tę formę protestu „gniewem matek”, bowiem powodem do tak licznych wystąpień były niewystarczające racje żywnościowe oraz złe traktowanie górników w kopalniach. Strajk ten powstał w głowach działaczy ruchu oporu, członków Francuskiej Partii Komunistycznej. Początkowo tylko mężczyźni protestowali, ale po wzmożeniu represji wobec strajkujących, przyłączyły się kobiety. Werbowanie kobiet odbywało się w trakcie wizyt sąsiedzkich, kiedy pod pretekstem pożyczenia soli, członkinie FPK badały nastroje i przekonania polityczne innych kobiet.

Wszystko zaczęło się od garstki kobiet, która wyszła na ulice osiedli górniczych Salluminnes, Mericourt, Fouquieres-les-Lens. Z każdym skrzyżowaniem dołączały do nich kolejne kobiety, które dopiero, co odeszły od prac domowych. Skandowały hasła antyfaszystowskie, żądały chleba, mydła, podwyżki płac. Na placu przed merostwem Sallaumines, gdzie w proteście uczestniczyła Łucja Pletko-Larysz, utworzyły barwny tłum gospodyń domowych ubranych w fartuchy, chustki, szerokie robocze spódnice. Spośród nich wybrano trzy delegatki do mera: Delbarre, Passion, Pletko, które miały przedstawić mu postulaty. Niestety nie udało im się odbyć rozmowy z merem i rozczarowany tłum rozszedł się a organizatorki strajku postanowiły iść do kolejnego merostwa. Po drodze, na szosie, zostały zaatakowane przez oddział żandarmerii francuskiej. Jedna z Francuzek wpadła pod samochód, kilka zostało poturbowanych przez uciekający tłum. Okoliczni mieszkańcy szybko przekazali informację o napaści i już wkrótce kobiety ponownie wyszły na ulicę, liczniej niż kilka godzin wcześniej. Nielicznymi grupkami szły bocznymi drogami w kierunku Billy-Montigny, do siedziby dyrekcji kopalń13. Z każdą chwilą szeregi ich stawały się coraz liczniejsze. Przybywały nowe gospodynie, starsze kobiety, młode dziewczęta. Odważnie weszły na ulicę przylegającą do kopalni Mines-de-Courrières; były spokojne. Na widok kordonu policji w ogóle nie reagowały. Ta miała widocznie polecenie nieinterweniowania, więc kobiety przez nikogo nie niepokojone przeszły pod budynkami administracji powtarzając hasła z Sallumines14.

W tym samych czasie w miejscowości Fouquières-les-Lens Aniela Rak, członkini FPK, organizowała swoje sąsiadki: W 1941 r. w maju, dnia nie pamiętam, około godziny 4 rano koleżanka Ziarkowska przybiegła mnie zawiadomić, że mam zwołać kilka kobiet i iść pod kopalnię. Udałyśmy się zaraz do bramy na dziewiątce. Było nas sześć: koleżanki Eufrazja Ziarkowska, Władysława Jakubowska, Stanisława Rzeszustek, Jugosłowianka, Kniaziewicz i ja. Przy bramie czekały już dwie Francuzki z szybu 21 i towarzyszka Raymonde Debarge z Harnes. Zadanie nasze polegało na tym, ze każdego z górników, który przychodził do pracy na ranną zmianę trzeba było nakłonić, by wrócił do domu. Trwało to aż do godziny szóstej. Żaden górnik nie zajechał na dół. W godzinę później przyjechało auto. Wysiadło czterech gestapowców. Jeden zbliżył się do nas i pyta, kto umie po niemiecku. Wystąpiła kol. Jakubowska, która znała niemiecki. Gestapowiec pyta, dlaczego nie pozwalamy górnikom iść do pracy, przecież oni muszą pracować, bo jest wojna i trzeba dużo węgla. Jakubowska śmiało oświadczyła, że górnicy cierpią głód i nie pójdą do pracy, aż dostaną żywność. Było to naprawdę śmiałe oświadczenie. No, ale jakoś nic nam nie powiedzieli, tylko wsiedli do auta i odjechali. Uradziłyśmy, że trzeba zorganizować manifestację i iść do merostwa w Fouquieres-les-Lens. Zebrałyśmy sporą grupę kobiet i w samo południe ruszyłyśmy do gminy. Po drodze dołączył do nas niemal wszystkie kobiety z kolonii. Było nas około dwóch tysięcy… Gdy przyszłyśmy do gminy mer oświadczył, że nie może nam pomóc, musimy udać się do głównego biura do Billy-Montigny. Tylko dyrekcja może dać górnikom żywność. Po obu stronach drogi do Sallaummines stali Niemcy z karabinami najeżonymi bagnetami, a co kilka metrów karabin maszynowy. A myśmy szły cicho i spokojnie aż do bramy biura. Brama była zamknięta. Wróciłyśmy więc z powrotem do domu. Jednak manifestacja nie minęła bez echa: za dwa lub trzy dni wywiesili w kopalni ogłoszenie, żeby przychodzić po ziemniaki (30 kg na rodzinę). W konsumie wydali masła, margarynę, no i porcję kiełbasy…15.

Ta manifestacja kobieca odniosła sukces – władze kopalni uwzględniły cześć postulatów. Kobiety poczuły swą siłę, solidarność i umiejętność wysuwania żądań i organizowania się. Dyrekcje kopalń zdecydowały się również na częściowe podwyżki płac robotniczych16.

Marsz uformował się w Harnes, pod przewodnictwem żon bohaterów strajków po ziemią: Debarge, Defils, Lefebrve, Delattre, a zakończył przed siedzibą Towarzystwa Węglowego Mines de Courrières Billy-Monigny. Do strajku, który miał miejsce między 26 maja a 9 czerwca 1941 r. przystąpiło 100 tys. górników oraz niezliczona ilość kobiet. Organizatorzy strajku sprytnie wykorzystali do własnych potrzeb tryb życia niepracujących zawodowo kobiet. Pod pretekstem sąsiedzkiej wizyty czy wyprawy na targ przenosiły informację jak zawodowe łączniczki lub kurierki. Pomagały w pisaniu odezw i haseł, powielały i roznosiły ulotki. Pomimo zagrożenia ze strony władz okupacyjnych, ciągłych rewizji w domach, patroli na ulicach, ukrywały zagrożonych aresztowaniem działaczy, organizowały przerzuty. Ich udział nie sprowadził się tylko do pomocy mężczyznom. W dniu 4 czerwca 1941 roku nastąpił słynny marsz żon górników, w którym wzięło udział ponad 2 tysiące kobiet. Marsz uformował się w Harnes, pod przewodnictwem żon bohaterów strajków po ziemią: Debarge, Defils, Lefebrve, Delattre, a zakończył przed siedzibą Towarzystwa Węglowego Mines de Courrières Billy-Monigny. Podczas protestu kilkakrotnie zaatakowała je żandarmeria francuska i Wehrmacht. Powodem manifestacji były braki żywnościowe, podczas gdy do Niemiec wysyłano wagony pełne żywności.

Przedstawicielka kobiet polskich. Lucyna Pletko-Larysz, została zaproszono wraz z francuskimi towarzyszkami na rozmowę do siedziby Towarzystwa. Udało im się wynegocjować dodatkowe racje żywności, w tym masła, niedostępnego wówczas na rynku. Władze okupacyjne aresztowały przy tym blisko 500 najaktywniejszych uczestników strajku, z czego połowę stanowiły kobiety, wśród nich Polki – Celina Szczepaniak, Maria Stasiak, Michalina Procharska.

Wanda Żurańska, pochodząca ze środowiska Westfalczyków, również uczestniczyła w strajkach górniczych, ale nie maszerując po ulicach czy protestując przed merostwem. Jako jedyna kobieta polska uczestniczyła w strajku kobiet francuskich stojąc pod bramą kopalnianą żeby nie wpuszczać łamistrajków gdzie parę kobiet zostało aresztowanych17.

Francuski badacz, André Rossi, w opublikowanej zaraz po wojnie w Paryżu książce Psychologie du Parti Communiste Français, twierdzi, że strajk górników w żadnym momencie nie miał charakteru walki przeciwko okupantowi a jedynymi jego przesłankami były cele ekonomiczne18. Kazimiera Kozłowska zaprzecza temu stwierdzeniu przytaczając Raport prefekta departamentu Nord z 7 czerwca 1941: Wiele ulotek komunistycznych rozprowadzanych w licznych miejscach podczas nocy z 4 na 5 czerwca nawoływało pracowników do strajku generalnego. W ulotkach tych jak zawsze była mowa o trudnościach w zaopatrzeniu w żywność, o brakach, niedostatecznych zarobkach, jak i konieczności rewolty przeciwko rządowi Vichy i niewoli niemieckiej19. Również Witold Bagiński uważa, że strajk górników w Pas-de-Calais i Nord przyczynił się do aktywizacji polskich skupisk emigracyjnych i stanowił pierwszą masową akcję ruchu oporu20. Wedle obliczeń w wyniku strajku okupant stracił około 500 tys. ton węgla21.

Postawa kobiet polskich i francuskich przybierała różne formy protestu. Jedno z głośnych haseł brzmiało „Il n’aura pas de bombardement si les voies ferrees ne sont pas retablies!”, które na polski tłumaczono jako: „Nie będzie bombardowań gdy koleje nie będą reperowane!”. Odbudowa torów bombardowanych przez aliantów ułatwiała kolejne transporty żywności do Niemiec, ale i wywoź ludzi do pracy w obozach hitlerowskich. Nie da się ukryć, że większe formy oporu inspirowane były przez ugrupowania polityczne z którymi sympatyzowały kobiety, przede wszystkim przez Francuską Partię Komunistyczną i jej sekcje językowe.
Wyzwolenie

Ostatni okres okupacji niemieckiej we Francji, między czerwcem a sierpniem 1944 r., upłynął na tzw. walkach wyzwoleńczych. Lądowanie aliantów w Normandii 6 czerwca zaktywizowało polskie środowisko emigracyjne, bowiem już w dniu 6 czerwca PKWN we Francji ogłasza dekret o powszechnej mobilizacji Polaków do Polskiej Milicji Patriotycznej22. Wolni Strzelcy i Partyzanci atakują tyły wojsk niemieckich walczących z aliantami w Normandii lub powstrzymują nadchodzącą z innych regionów odsiecz niemiecką.

W przygotowaniach do powstania powszechnego uczestniczyły również Koła Kobiet Polskich, które w niektórym miejscowościach przekształcono już w Związek Kobiet Polskich im. Marii Konopnickiej. Zwłaszcza młodsze, sprawniejsze fizycznie członkinie włączyły się w akcje sabotażowo-dywersyjne. W ramach Milicji Patriotycznej przechodziły szkolenie sanitarne. Zintensyfikowano akcję pozyskiwania Polaków wcielonych do Wehrmachtu na rzecz leśnej partyzantki. Kobiety te były podwójnie narażone. Gestapo bezwzględnie rozprawiało się z przypadkami akcji dywersyjnej, a niewtajemniczone społeczeństwo potępiało kobiety dążące do kontaktów z Niemcami23.

W walkach wyzwoleńczych brało udział ok. 23-25 tys. Polaków24. Kobiety wspierały ich pracując jako łączniczki, sanitariuszki, zwiadowczynie. Przenosiły broń i amunicję. Nadal współorganizowały strajki, które ogarniały całą Francję, np. strajk kolejarzy. Haftowały sztandary dla polskich oddziałów, np. dla batalionu A. Mickiewicza. Tam gdzie były duże skupiska Polaków oddziały partyzanckie nabierały polskiego charakteru. W przypadku małego skupienia ludności polskiej włączali się do walki w ramach oddziałów francuskich.

Helena Brendeł wspomina: ...Kiedy wybuchło powstanie narodowe w sierpniu 1944 r. gdzie Witerban – przedmieście Lyonu (podobnie jak Praga i Warszawa tylko bez mostu) była już zajęte przez Powstańców a Lyonu jesce byli Niemcy, wysłane mnie do Lyonu przez kręte drogi, w misji wywiadowcze, ludzie podczas przerwe strzelaninie, wyśli na ul. w calu zaopatrzenie, ja chodząc po mieście zauważyłam 5e żołnierzy niemieckich uzbrojone do zęby chodząc zanimi usłyszałam polskie mowe że szukają spsobności gdzie uciekać i podać się, zwracałam się do nich i mówiłam, że jestem Polką z powstańców i ja mogę zaprowadzić ich do nich i gwarantuję im, że włos z głowy im nie spadnie, oni szli naprzód a ja za nimi i kiedy doszliśmy do nasze pierwsze pozycji cywylów chcieli się rzucić na nich (zrozumiałe, że nienawiść do Niemców był wtedy wielkie) ja do tego wtedy nie dopuściłam (zwiątała mnie obietnice) i mówiłam, że te są moje Niemcy i jeżeli chcą się zemścić, to niech idą i niech ich wyłapią gdzie oni są25.

Emigrantki po powrocie do kraju spotykały się na zjazdach. Tutaj w Domu Zdrojowym w Szczawnie Zdroju w 1960 r. Większość emigrantek po powrocie do Polski osiedliła się na Śląsku.

Wyzwolenie Francji to również okres, kiedy kobiety zaczęły pracę nad tworzeniem własnej organizacji, całkowicie wyodrębnionej od Organizacji Pomocy Ojczyźnie. Jak w przypadku wszystkich organizacji polskich o charakterze niepodległościowym nie możemy oczywiście mówić o pełniej niezależności ideologicznej. Program, opracowany przez Marię Pieczyńską, ogłoszono na przełomie maja-czerwca 1944 r. pt. Polka patriotka w obliczu swych zadań. Dla celów propagandowych za patronkę organizacji przyjęto Marię Konopnicką, głównie ze względu na tekst roty nie będzie Niemiec pluć nam w twarz, Ni dzieci nam germanił. Jednym z najczęściej wykorzystywanych argumentów w walce o nowe dusze było wykorzystanie strachu przed Niemcami, jako bezwzględnego wroga, od wieków dążącego do zniszczenia narodu polskiego. Helena Brendeł tłumaczy, czym był Związek: ...z kobiet na wychodźstwie, które nieśli za sobą najlepsze tradycji walk wolnościowych i rewolucyjnych powstało w 1944 r. Związek Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej i zaraz od jego zarania stanął na platformie program PKWN w Lublinie, kiedy w 1946 r. zostało zapoczątkowane Akcja Remygrucja powrót do Ojczyzna, co przy panowanie Reakcji to było dla nich tylko macochą i gdzie był zmuszony wyjechać w poszukiwanie chleba i prace co wtedy tego w ojczyźnie nie było ale z powodu terroru i represji. Związek ten prowadził wielkie prace uświadomiony wśród kobiet, opowiadać prawdę o Polskie, które rząd reakcyjne na emigracje z Mikołajczykiem na czele rozpowszechnili różne kłamstwa (a najwięcej pomiędzy kobiet, co jest łatwiejsze ich odstraszyć) i brednie, że w Polsce każde, które wraca Rusjanie wysyłają do białe niedźwiedzie itp. żeby zatrzymać remigracje i to było Związek Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej26.

Emigracja polska we Francji bezkrytycznie przyjęła idee lewicowe. Z początkowego ruchu robotniczego, walczącego o prawo do godnej pracy i uczciwych zarobków, przekształciła się w ślepo wierzącą Związkowi Radzieckiemu potulną masę. Znaczna część emigracji wróciła do Polski włączając się w budowę nowego systemu. W korespondencji zachowały się ślady rozczarowania sytuacją w Polsce i chęci ponownego wyjazdu do Francji.
Zobacz też

„Bracia i siostry z Polski…”. Kościół katolicki we Francji a 13 grudnia 1981 roku
W trosce o zachowanie pamięci bohaterek. Komisja Historii Kobiet w Walce o Niepodległość
Przysposobienie Wojskowe Kobiet w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych
O Wandzie Gertz w Krakowie. Relacja ze spotkania organizowanego przez „Histmag.org”

Bibliografia

Źródła archiwalne:

Archiwum Akt Nowych (AAN):
Towarzystwo Przyjaciół Pamiętnikarstwa
Zbiór dokumentów byłych działaczy ruchu lewicowego we Francji i Belgii
Związek Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej
Archiwum autorki (AA):
Relacja Michaliny Biernackiej-Małek z 2009
Udział Polek we Francuskim Ruchu Oporu, oprac. prawdopodobnie Barbary Małek

Opracowania i artykuły:

Baudot M., Kwestia polska okresu wojny i okupacji w oczach walczącej Francji [w:] Polsko-francuskie współdziałanie w walce z hitlerowskim najeźdźcą oraz jego odniesienia do współczesności, Warszawa 1979.
Biuletyn Prasowo-Organizacyjny Światowego Związku Polaków z Zagranicy 1939 nr 13.
Biegański W., Polska i Francja w walce z blokiem faszystowskim w II wojnie światowej, [w:] Polsko-Francuskie Współdziałanie w walce z hitlerowskim najeźdźcą oraz jego odniesienia do współczesności, Warszawa 1979.
Biegański W., Wojsko Polskie we Francji 1939-1940, Warszawa 1967.
Bobkowski A., Szkice piórkiem, Warszawa 2007.
Janowska H., Polska emigracja zarobkowa we Francji 1919-1939, Warszawa 1965.
Jaszczyk T., Z gorącej miłości do ojczyzny… (W 40 rocznicę powstania ZMP „Grunwald” we Francji), „Pokolenia”, 1983 nr 9, s. 107.
Kozłowska K., Polki w Resistance, Warszawa 1977.
Lerski J., Polacy z „Nordu”, „Kultura”, Paryż 1949, nr 1/18.
Linowski A., Polsacy w Partyzantce francuskiej 1940-1944, Warszawa 1950.
Maj K., Polscy komuniści we Francji 1919-1946, Warszawa 1971.
Maj K., Związek Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej V-VI 1944-1950, [w:] Prace Instytutu Historycznego UW. Studia z dziejów polskiego ruchu robotniczego, t. 11, Warszawa 1983.
Nowakowska A., _Konopniczanki, _„Zadra” 2008, nr 3-4.
Putrament, Pół wieku, rok 1947 za granicą, „Życie Warszawy”, 19 VIII 1964.
Rossi A., Psychologie du Parti Communiste Français, Paris 1948.
Turajczyk L., Społeczno-polityczne organizacje polskie we Francji 1944-1948, Warszawa 1978.
Zamojski J., Polacy w ruchu oporu we Francji 1940-1945, Wrocław 1975.

Przypisy

1 AA, Udział Polek we Francuskim Ruchu Oporu, oprac. prawdopodobnie Barbary Małek.

2 Polska Organizacja Walki o Niepodległość (POWN) kryptonim „Monika” - organizacja konspiracyjna, działająca na terenie Francji. Założona przez Aleksandra Kawałkowskiego w 1941 r. w wolnej strefie Vichy (krypt. Dół), później objęła zasięgiem również okupowaną Francję północną (krypt. Góra). Podlegała bezpośrednio Ministerstwu Spraw Wewnętrznych rządu RP w Londynie. Organizacja prowadziła wywiad polityczny i gospodarczy oraz uprawiała propagandę. W 1942 r. utworzony został pion wojskowy, od połowy 1943 roku kierowany przez Antoniego Zdrojewskiego. POWN zasłużył się wykryciem wyrzutni rakietowych w północnej Francji oraz cennymi informacjami wojskowymi przekazanymi aliantom. Po połączeniu z Organizacją Wojskową weszła, zachowując autonomię, w skład Francuskiej Armii Krajowej (FFI). W 1944 roku wzięła udział w wyzwalaniu Francji.

3 por. Anna Nowakowska, Konopniczanki, „Zadra” 2008, nr 3-4, s. 71-76.

4 K. Maj, Związek Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej V-VI 1944-1950, [w:] Prace Instytutu Historycznego UW. Studia z dziejów polskiego ruchu robotniczego, t. 11, Warszawa 1983, s. 157.

5 AAN, TPP, sygn. 968, op. cit., s. 7-8.

6 AAN, Związek Kobiet Polskich we Francji im. Marii Konopnickiej (dalej ZKPMK), sygn. 350/II-20 – 350/II-22 oraz 350/II – 27-350/II-30.

7 AAN, ZKPMK, sygn. 350/II/-20, s. 21.

8 Ibidem, s. 53.

9 Ibidem, s. 56.

10 AAN, ZKPMK, sygn. 350/II-21, s. 27.

11 AAN, ZKPMK, sygn. 3500/II-20, s. 11.

12 Do dziś w Paryżu jest Place de Stalingrad.

13 W niektórych opracowaniach podaje się, że było to merostwo, por. Andrzej Linowski, Polacy w Partyzantce francuskiej 1940-1944, Warszawa 1950.

14 K. Kozłowska, Polki w Resistance, Warszawa 1977, 23.

15 Ibidem, s. 26.

16 A. Linowski, Polacy..., op. cit. s. 14. Fernand Grenier, działacz Francuskiej Partii Komunistycznej, deputowany z czasów III Republiki, minister w rządzie tymczasowym de Gaulle’a, w swoich wojennych wspomnieniach przypomina, iż w wyniku strajku wszyscy komunistyczni, merowie i sekretarze związkowi zostali rozstrzelani. Ponad dwa tysiące górników uwięziono, wielu deportowano por. Fernand Grenier, Tak było… 1940-1945, Warszawa 1960, s. 104.

17 AAN, ZKPMK, sygn. 350/II-22, s. 31.

18 A. Rossi, Psychologie du Parti Communiste Français, Paris 1948.

19 cyt. za K. Kozłowska, Polki…, op. cit. s. 32.

20 Witold Biegański, Polska i Francja w walce z blokiem faszystowskim w II wojnie światowej, [w:] Polsko-francuskie współdziałanie w walce z hitlerowskim najeźdźcą oraz jego odniesienia do współczesności, Warszawa 1979, s. 35.

21 Ibidem, 35.

22 Polska Milicja Patriotyczna – organizacja skupiająca mężczyzn, kobiety i młodzież, podporządkowana dowództwu okręgowemu Francuskich Wewnętrznych Sił Zbrojnych (FFI). Planowana do udziału w walkach powstańczych. W przededniu wybuchu powstania liczyła 6 pułków tj. ok. 9000 ludzi.

23 K. Maj, Związek…, op. cit. s. 158.

24 J. Zamojski, Polacy w ruchu oporu we Francji 1940-1945, Wrocław 1975, s. 359.

25 AAN, TPP, sygn. 968, op. cit., s. 8.

26 Ibidem, s. 8-9.

Zredagował: Kamil Janicki

ODPOWIEDZ

Wróć do „II Wojna Światowa ogólnie”